sceptyk
16.03.02, 02:11
Kolejna przegrana w Strasburgu
Ewa Siedlecka (15-03-02 20:46)
Odmowa rejestracji pism "Miesięcznik Społeczno-Polityczny, Europejski Sąd
Moralny" oraz "Niemcy - polski wróg tysiąclecia" będzie kosztowała skarb
państwa 16 tys. złotych. Polskie sądy naruszyły bowiem wolność słowa - orzekł
Trybunał w Strasburgu.
Sprawę do Trybunału Praw Człowieka wniósł Józef Gawęda z Kęt, znany z
inicjowania przed sądami nietypowych procesów. W 1995 r. zasłynął procesem
przeciwko Lechowi Wałęsie o obiecane w kampanii wyborczej 100 milionów, które
miał dostać każdy obywatel. Potem były rozstrzygnięte właśnie w Strasburgu
sprawy o dwa tytuły prasowe, kolejna - o odmowę zarejestrowania przez polskie
sądy Związku Narodowości Kęckiej czeka na rozpatrzenie przez Trybunał.
W sprawach tytułów prasowych polskie sądy obu instancji odmówiły rejestracji,
powołując się na - dziś już nieobowiązujące - rozporządzenie ministra
sprawiedliwości z 1990 r. o rejestracji czasopism i dzienników.
Jego piąty paragraf mówił, że sąd może odmówić wpisu do rejestru, jeśli wpis
ten "byłby niezgodny z istniejącym stanem rzeczy". Sądy uznały, że przepis ten
umożliwia im odmowę nie tylko wtedy, gdy wniosek zawiera błędy formalne albo
nieprawdę (np. co do adresu czy właściciela), ale też, jeśli tytuł czasopisma
sugeruje coś, co nie jest zgodne z faktami.
Tak więc Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej argumentował, że w Kętach nie
istnieje "Europejski Sąd Moralny" i że nieprawdą jest, jakoby Niemcy
były "polskim wrogiem tysiąclecia". Sąd odwoławczy dorzucił do tego argument,
że taki tytuł jednostronnie i negatywnie przedstawia stosunki polsko-
niemieckie.
Trybunał w Strasburgu zauważył, że prawo do takiej interpretacji nie wynikało
ani z przepisów prawa prasowego, ani wydanego na jego podstawie rozporządzenia.
I przypomniał, że wolność słowa - w której ramach mieści się też prawo do
wydawania prasy - może być ograniczona, ale tylko ze względu na ochronę ważnych
wartości, jak bezpieczeństwo i porządek publiczny czy prawa innych osób. Takie
ograniczenie powinno być jasno przewidziane w ustawie i możliwie najmniej
dolegliwe. Trybunał uznał, że dowolna interpretacja ustawy i rozporządzenia,
którą sąd się posłużył, naruszyła zasadę działania władzy w granicach prawa.
Wreszcie, gdyby nawet polskie przepisy mówiły jasno, że sąd może oceniać tytuł
czasopisma - to i tak naruszałoby to wolność słowa gwarantowaną w artykule
dziesiątym Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. - Tytuł prasowy nie może być
oceniany pod względem jego prawdziwości, nie jest bowiem oświadczeniem ani
informacją, tylko czymś, co pozwala czytelnikom odnaleźć pismo na sklepowej
półce - podsumował Trybunał w opublikowanym w czwartek wyroku.
Teraz skarb państwa będzie musiał zapłacić Józefowi Gawędzie 10 tys. zł
zadośćuczynienia i 6 tys. zwrotu kosztów postępowania.