cepekolodziej
16.10.12, 19:41
Wczesna jesień. Na targowisku nagle wielka konstrukcja przypominająca beczkę, przy niej wielki transparent z napisem "Beczka śmierci". Wstęp: 5 zł. To wtedy było dużo, ale i tak sporo było chętnych do kupowania biletów. Wchodziło się po schodkach otaczających na zewnątrz beczkę. Widzowie rozlokowywali się na galeryjce. Kiedy był komplet, kierownik imprezy zapowiadał mrożące krew w żyłach widowisko. Przez wejście na dnie beczki wjeżdżali na motorach dwaj młodzi mężczyźni - w skórach, w dziwnych kaskach. Ryk silników, wnętrze beczki wypełniało się siwym dymem. Wreszcie ruszali, w przeciwnych kierunkach, wznosząc się coraz wyżej na ścianach beczki, wymijali się, zawsze w ostatniej chwili.
Obserwowałem ich wyczyny parę razy. Mieli motory marki Indiana.
Jednego z nich widziałem po zakończeniu pokazu. Zmierzwione, wilgotne od potu włosy i nieobecne, niebieskie oczy. Pił wielkimi łykami piwo, prosto z butelki.