Dodaj do ulubionych

CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC

    • Gość: doku Na początek prawdy najprostsze IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 12:39
      tyu napisał(a):

      > ...Jest to też wieczny dylemat tolerancji: czy wolno i należy tolerować ruchy
      > polityczne lub religijne, które są wrogami tolerancji i chcą zniszczyć
      > wszystkie urządzenia, co tolerancję chronią?...

      Być może dylemat jest "wieczny", ale już przestarzały. Dzisiaj już wiadomo, że
      takie dylematy są pozorne, gdyż biorą się z pomieszania języka z metajęzykiem, a
      więc nie mają żadnego sensu. Jak np. zdanie "to zdanie jest kłamstwem", jest bez
      sensu, gdyż mówienie o zdaniach nie jest już zdaniem. W tym wypadku, jak w każdym
      tego typu paradoksie, odpowiedź jest prosta: tolerować można wszystko (lub nie
      wszystko), ale dlatego właśnie samo tolerowanie nie jest już częścią
      "wszystkiego". Tolerowanie nietolerancji (dla tolerancji?!) jest bez sensu.
      Definicja tolerancji ani jej zasady nie mogą dać żadnych wskazówek, co robić z
      wrogami instytucji tolerancji - takie wskazówki dostajemy z innej strony, ze
      strony definicji i instytucji prawa.

      Podobnie jest z wolnością, czy człowiek absolutnie wolny (wg prawa) ma prawo
      robić co chce, np. uwięzić innego takiego jak on absolutnie wolnego człowieka?
      Pytanie to jest jeszcze jaskrawszym przykładem pomieszania języka z metajęzykiem.
      Żadna sensowna definicja wolności nie może zawierać opisu ograniczania wolności.

      Wrócę do tolerancji i przeformułuję pytanie: Czy w świecie, w którym tolerancja
      byłaby nadrzędną zasadą, możliwe byłoby istnienie prawa. Każde przecież prawo ma
      za zadanie chronić przed krzywdą, czyli nie tolerować przestępstw.


      > Kiedy bowiem
      > tolerancja przestaje być tolerancją, a staje się słabością i konformizmem wobec
      > zła? Tylko - CO TO JEST zło? KTO ma prawo je definiować?

      Z punktu widzenia prawa i tolerancji jest to bardzo proste: zło (czyli krzywda) -
      to działanie wbrew prawu (które ma bronić przed krzywdą), a tolerancja - to
      rezygnacja z kary i zadośćuczynienia za krzywdę. Tolerancja jest dobra z
      założenia wtedy, gdy człowiek odpuszcza własną krzywdę, tolerancja jest zła
      wtedy, gdy odpuszczamy cudze krzywdy, a szczególnie złe jest, gry prawo odpuszcza
      krzywdy bez pełnego zadośćuczynienia.

      Na takiej bazie można dyskusję rozszerzyć na obszar zła zdefiniowanego inaczej,
      czyli jako czyny niemoralne. Kiedy czyn niemoralny powinien być tolerowany, a
      kiedy nie? I nie ograniczajmy się tylko do tych, którzy mają prawo definiować.
      Uznajmy roboczo, że wszyscy mają to prawo.

      > Afroamerykanin (bo słowo "Murzyn" może być uznane za obraźliwe), ...
      >
      > Czy tolerancja jest W OGÓLE dobra, czy zła?

      Dobra tolerancja jest wtedy, gdy (jest jasne że) Murzyni tolerują taka formę w
      swojej obecności. Podobnie jest z formą Jędrek, którą dziecko toleruje, a dorosły
      już nie, gdy używają jej nieznajomi. Murzyni byli kiedyś niewolnikami i musieli
      tolerować różne formy, teraz są dojrzali i wolni, więc mogą odmówić tolerowania
      pewnych przezwisk czy form dawniejszych. Jednak człowiek, który próbuje być
      tolerancyjny niejako w imieniu Murzynów, ale niezgodnie z ich wolą, jest złym
      człowiekiem, a jego tolerancja jest złą tolerancją. Tylko idiota może twierdzić,
      że Jędrek jest śmieszny, gdy ma pretensje, że znajomi przedstawiają go obcym jako
      Jędrek.

      >
      >
      > czy żądanie nie ranienia słowem, nie nadużywania określeń
      > wartościujących negatywnie ...
      ... to dobra czy zła nietolerancja. Oczywiście jeśli nie jest to wbrew prawu.

      Tu mamy u podstaw pewną prostą prawdę: jeśli w pewnych okolicznościach tolerancja
      jest zła, to nietolerancja jest wtedy dobra. Jeśli słowa ranią niezasłużenie
      (czyniąc krzywdę), to trzeba zamknąć raniące usta - to nie jest cenzura, ale
      obrona (konieczna lub prawna).

      > Czy tolerancja i "politpoprawność" mogą wymagać RÓŻNEGO traktowania
      > różnych grup? Na przykład - żądania większej delikatności wobec Żydów i
      czarnoskórych,
      > a dopuszczania mniejszej wobec np. białych chrześcijan?

      Każdy ma prawo żądać delikatności - tylko od wrażliwości i poczucia godności
      żądających zależy na ile będą sobie pozwalać.

      > Lew Tołstoj głosił

      gdy już zdziecinniał na starość

      > zasadę niesprzeciwiania się złu siłą - przy zdecydowanym, ale wyłącznie
      > moralnym zwalczaniu go. Siła rodzi siłę, akcja - reakcję. Zło powinno się
      > wypalić samo,

      Jeszcze żaden sędzia nie zastosował takiej argumentacji, gdy zdecydował się
      odstąpić od wymierzenia kary. To by dopiero było, gdyby w sądzie, gdzie
      prokurator żąda kary śmierci dla oskarżonego o morderstwo, a obrońca prosi o
      wyrok 10 lat, ze względu na okoliczności łagodzące, sędzia nagle traci rozum i
      cytując Tołstoja zasądza wyrok w zawieszeniu.

      > Na koniec - problem dla mnie bodaj najciekawszy, będący w jakimś sensie
      > kondensatem problemów postawionych dotychczas: czy tolerancja automatycznie
      > oznacza nietolerancję dla nietolerancji?

      Najpierw trywialnie: tolerancja nie może oznaczać nietolerancji. Ale zakładam, że
      to lapsus, a więc:

      Obiektem (nie)tolerancji nie może być (nie)tolerancja. Inaczej mamy właśnie błąd
      logiczny tego rodzaju, którego współcześni logicy czy filozofowie już nie
      popełniają. Język nie może formułować sensownych zdań o sobie samym (języku), tak
      jak zdanie nie może sensownie mówić o sobie. A mówiąc ogólniej: podmiot nie może
      siebie samego traktować jako przedmiot. W praktyce dla tego tematu oznacza to, że
      każdy przejaw nietolerancji musi zostać uprzedmiotowiony, aby można było określić
      konkretnych pokrzywdzonych realnych - nie może jako pokrzywdzony wystąpić sama
      idea tolerancji.

      Druga uwaga. W swoim tekście używasz słowa "tolerancja" w dwóch różnych (choć
      bliskich) znaczeniach. Tutaj na końcu słowo to pojawiło się w znaczeniu o
      zabarwieniu wyłącznie superlatywnym, jakby nietolerancja była czymś z gruntu
      złym. A przecież wcześniej piszesz o możliwości dobrej nietolerancji dla zła.

      Rozumiem więc, że na końcu miało być pytanie w rodzaju: czy dobra tolerancja może
      być określona na tyle sprytnie, aby automatycznie generowała jakieś niezawodne
      mechanizmy tolerowania niewielkiego zła, a wycofywała się w wypadku zła
      wielkiego, jakim są np. wszelkie przejawy nietolerancji.

      Spróbujmy sobie wyobrazić istnienie takiej idei tolerancji, która każe nam
      wybaczać niewielkie krzywdy, ale jednocześnie czyni nas bezlitosnymi w wypadku,
      gdy ktoś nie chce wybaczyć razem z nami. Weźmy np. przypadek, że ten ktoś (tak
      jak my) został skrzywdzony, ale w przeciwieństwie do nas nie chce zrezygnować z
      zadośćuczynienia. Widać już teraz jasno, że w takim przypadku nie mamy prawa
      potępiać jego nietolerancji, dlatego ogólnie rzecz biorąc nie wolno sformułować
      twierdzenia, iż wszelkie przypadki nietolerancji są zawsze czymś tak bardzo złym,
      że nie zasługują na tolerowanie jak zło innego rodzaju.
      • Gość: doku Kto się wykaże zrozumieniem, temu wyjaśnię bardzie IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 16:52
        złożone kwestie
    • jacek#jw Zdejmijcie gówno z Krzysia i załóżcie mu głowę 02.04.02, 17:16
      tyu napisał(a):

      > Wyjść naprzeciwko tym, którzy
      > kwestionują sens tolerancji, gdy bierze ona w obronę - ich zdaniem przesadną -
      > grupy mniejszościowe, ale - tu pierwsze pytanie: czy mające przez to mniejszą
      > siłę przebicia? i słabsze, ale - czy nie nadużywające swej słabości do żądania
      > dóbr nienależnych? A także tym, którzy dają przykłady odwrotne. Kiedy bowiem
      > tolerancja przestaje być tolerancją, a staje się słabością i konformizmem wobec
      >
      > zła? Tylko - CO TO JEST zło? KTO ma prawo je definiować? I w którym punkcie się
      >
      > zaczyna?

      Myślę, że nikt nie kwestionuje sensu samej tolerancji. Rzeczywistym problemem
      jest, co należy tolerować i na jakim ogólnym poziomie można to coś zdefiniować.
      Czy można zdefiniować to przy pomocy innych, jeszcze bardziej ogólnych pojęć
      dobra i zła? Otóż jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę to proszę, jednak konieczności
      nie widzę. Tak naprawdę, to co chcę tolerować to wyłącznie moja sprawa i
      odpowiedzieć na pytanie, kto ma prawo definiować to, co ma być tolerowane przeze
      mnie jest oczywiście odpowiedź, że ja sam. I dotyczy to każdego. W Twoich
      pytaniach i w sposobie przedstawienia problemu odnajduję chęć przedstawienia
      tolerancji jako zbioru pewnych zasad, które sformułowane i określone np. jako zło
      wymagają również jednoznacznego określenia stosunku do tego zła. Ja widzę to w
      nieco innej perspektywie. Nie ma dwóch ludzi, którzy w jednakowy sposób
      widzieliby otaczający ich świat, którzy w jednakowy sposób tolerowaliby
      zachodzące w nim zjawiska czy relacje. Tolerancja jest więc pewnym zespołem cech,
      czy poglądów na otaczający człowieka świat i jest czymś, co przede wszystkim
      charakteryzuje tego człowieka. W tym sensie jego wolność polega właśnie na nie
      narzucaniu mu jakiejś ogólnej, dobrej tolerancji. I dlatego w zasadzie powinno
      się dyskutować o naszym stosunku do konkretnych spraw, konkretnych relacji np.
      osobno o stosunku do homoseksualizmu, osobno do religii, osobno do wulgaryzmów
      itd. bez prób uogólniania.

      >
      > Pokrewny problem to problem politycznej poprawności. Kiedy rygory wypowiadania
      > się tak, by nie ranić słowem, przeradzają się w cenzurę i presję coraz bardziej
      >
      > natrętną? Albo - w śmieszność wynikającą z przesady? Jeden z kolegów użył
      > kiedyś dowcipnego przykładu: jeśli czarnoskóry mieszkaniec Ameryki, to
      > Afroamerykanin (bo słowo „Murzyn” może być uznane za obraźliwe), to
      > jak
      > politycznie poprawnie nazwać czarnoskórego mieszkańca Afryki? Afroafrykanin?
      > Między niezbędną delikatnością sformułowań, a cenzurą czy śmiesznością GDZIEŚ
      > przebiega granica. Gdzie?

      O politycznej poprawności sporo pisano na forum. Ja chciałbym dodać, że jest to
      problem sztuczny. Każdy ma swobodę sposobu przedstawienia problemu i sposób ten
      jest jednym z elementów naszej prezentacji. Czasem mówi on więcej niż same słowa.
      Np. w absurdzie uczynienia z szaletu miejsca kultu będzie się zapewne mówiło o
      miejscu wielkich wartości i czynienia dobra i ulgi, ktoś komu się to nie podoba
      nazwie to sralnią czy jakoś inaczej, normalny człowiek będzie jak zwykle chodził
      do szaletu. Absurd niewiele ma wspólnego z tolerancją lub wolnością, a sposób
      prezentacji mówi o wiele więcej o osobie prezentującej niż o samym problemie.

      > Czy tolerancja jest W OGÓLE dobra, czy zła? Czy - jak w przypadku wolnego
      > rynku - i tu znajdą się obrońcy nieingerencji w wymianę ciosów? Ingerencja
      > zakłóca bowiem naturalny porządek rzeczy, gdzie słabi muszą zginąć, by mógł
      > mieć miejsce postęp. Niech więc trwa ciągłe zmaganie się sił i niech w nim
      > zwycięża najlepszy. Najlepszy czyli najsilniejszy, ale również - najbardziej
      > bezwzględny... Czy ktoś się odważy bronić tezy idącej tak daleko?

      Tolerancja jest neutralna i każda ingerencja wymaga określenia, po której jesteś
      stronie w tej konkretnej sprawie.

      >
      > Kolejna sprawa: czy żądanie nie ranienia słowem, nie nadużywania określeń
      > wartościujących negatywnie - i wartościujących nie CZYN osoby, czy grupy, lecz
      > fakt, że ktoś taki W OGÓLE istnieje - to już cenzura? Jeśli tak - czy jest ona
      > dopuszczalna? Jeśli tak - do jakiego momentu?

      Tak to jest cenzura i to w każdym momencie jest niedopuszczalna. Istotą jest
      odpowiedzialność za słowa. Każdy musi sobie zdawać, że użycie takich czy innych
      słów wiąże się z odpowiedzialnością i to zarówno w sensie prawnym jak i moralnym.
      Musi zdawać sobie sprawę z zasady akcji i reakcji. Inaczej mówiąc włączając
      cenzurę powoduje się zniekształcenie rzeczywistości. To co naprawdę jest złe, czy
      wręcz ohydne może być przez cenzurę zniekształcone i jawić się w neutralnych czy
      wręcz dobrych barwach. Człowiek musi sam dokonać oceny co jest dobre, nauczyć się
      chronić swoje dobro i wreszcie ponosić za to odpowiedzialność.

      >
      > Czy tolerancja i „politpoprawność” mogą wymagać RÓŻNEGO traktowania
      > różnych
      > grup? Na przykład - żądania większej delikatności wobec Żydów i czarnoskórych,
      > a dopuszczania mniejszej wobec np. białych chrześcijan? Różni sceptycy i inne
      > perły intelektu kwestionują tę potrzebę, a nawet możliwość. Rzecz to do
      > dyskusji więc - w ramach dyskusji:
      > Czy uderzenie kolegi w ramię, nawet mocne, to brutalność? Niekoniecznie. Może
      > to być tylko taka „męska” forma serdeczności. Ale jeśli kolega ma w
      > tym miejscu
      > świeżą bliznę, np. po oparzeniu? Pamięć Holokaustu, czy handlu niewolnikami
      > żyje wciąż... Wciąż jest taką - i wciąż zbyt świeżą - blizną... Więc - proszę
      > uprzejmie: kto walnie pierwszy w tę bliznę?

      Nie bardzo wiem z jakiej przyczyny miałbym traktować różne grupy narodowościowe i
      rasowe w różny sposób. Oprócz Żydów i murzynów istnieją muzułmanie i azjaci a
      nawet o wiele więcej. Ja też kwestionuję potrzebę rozróżniania. Jeśli zaś chodzi
      o bliznę to raczej kwestia mojej delikatności, mojej wiedzy czy wreszcie
      wychowania a nie tolerancji. Jeśli z mojego punktu widzenia gest poklepywania po
      plecach jest gestem przyjaźni to obrusznie się na ten gest jest właśnie brakiem
      tolerancji. Co powiesz np. o paleniu obślinionej fajki pokoju?

      > Na koniec - problem dla mnie bodaj najciekawszy, będący w jakimś sensie
      > kondensatem problemów postawionych dotychczas: czy tolerancja automatycznie
      > oznacza nietolerancję dla nietolerancji? Wydawałoby się, że tak, a jednak brzmi

      Zależy wobec czego, ale tak naprawdę tolerancja to brak akcji zaś nietolerancja
      to podjęcie konkretnych kroków. Nie ma tego automatu. Np. jeśli nietolerancja to
      sprzeciw wobec zamieszkiwania we wspólnym domomstwie z homoseksualistami, to
      tolerancja dla tego faktu wyrazi się właśnie z brakiem sprzeciwu wobec takiego
      postawienia sprawy. Nietolerancją zaś będzie sprzeciw lub przynajmniej wyrażenie
      negatywnej opinii o tej jawnej nietolerancji.

      Pozdr / Jacek
      • Gość: AndrzejG Re: Zdejmijcie gówno z Krzysia i załóżcie mu głowę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 19:52
        jacek#jw napisał(a):

        > > Na koniec - problem dla mnie bodaj najciekawszy, będący w jakimś sensie
        > > kondensatem problemów postawionych dotychczas: czy tolerancja automatycznie
        > > oznacza nietolerancję dla nietolerancji? Wydawałoby się, że tak, a jednak
        > brzmi
        >
        > Zależy wobec czego, ale tak naprawdę tolerancja to brak akcji zaś nietolerancja
        > to podjęcie konkretnych kroków. Nie ma tego automatu. Np. jeśli nietolerancja
        to sprzeciw wobec zamieszkiwania we wspólnym domomstwie z homoseksualistami,
        to tolerancja dla tego faktu wyrazi się właśnie z brakiem sprzeciwu wobec
        takiego postawienia sprawy. Nietolerancją zaś będzie sprzeciw lub przynajmniej
        wyrażenie negatywnej opinii o tej jawnej nietolerancji.
        >
        > Pozdr / Jacek

        To jest to : nietolerancja to podjęcie konkretnych kroków ,
        a skoro ma to być w stosunku do nietolerancji ,
        więc jest to odpowiedź na konkretne kroki.
        Akcja na akcję.
        Ponieważ życie składa się z 'kroków' ,więc trudno w którymś momencie
        nie trafić na nietolerancję.Nawet nie wiemy dlaczego nam to robią.

        Andrzej
        • Gość: t polecam IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.02, 20:10
          wszystkim zainteresowanym tematem tolerancji polecam wątek "Pochwała
          nietolerancji" z forum "Kraj" (gdzieś się tam poniewiera, na 3 -chyba stronie)
    • tyu Brudna flaga Nurni'ego 02.04.02, 21:12
      Napisałeś już kilka postów. Jestem w stanie odpowiedzieć dopiero teraz. Wybacz,
      proszę.
      Na początek - zamiast odpowiedzi - cisnące się pytania:
      Skąd w Tobie tyle jadu i złości?
      Czemu wciąż coś insynuujesz?
      Czy W OGÓLE wziąłeś pod uwagę ewentualność, że piszę to wszystko szczerze? Że
      zadaję pytrania, na które - TAKŻE MOIM ZDANIEM - nie ma jedynie słusznych
      odpowiedzi?

      Przejdę do próby ustosunkowania się do tego, co pisałeś:
      1. Nie jest prawdą, że nie odpowiedziałem Bykkowi. Odpowiedź jest w poscie "O
      poglądach, tolerancji i dobrym smaku". Bykk nie polemizował. Nawiasem: "widzisz
      źdźbło w moim oku, a nie widzisz belki w swoim" - to właśnie o Twoich
      insynuacjach pod moim adresem. Drobna uszczypliwość wobec Sceptyka, czy Perły -
      to już faul, nadużycie i "kopanie w rękawiczkach". Biedne mimozy! A porównanie
      ateistów do zwierząt przez Perłę - czym? Dla mnie chamstwem, nie pierwszym
      zresztą w wykonaniu tej "perły intelektu" - masz szyderstwo bez wytrychów, jak
      chciałeś. Ale Ty widocznie masz hierarchię wartości odmienną od mojej... JEMU -
      wolno. KOMUCHOWI I ATEIŚCIE - NIE.

      2. Insynuujesz, że "wytrych tolerancji" służy mi do "ubierania kłamstw" i
      eliminacji poglądów i postaw niekorzystnych dla mnie. SKĄD TA OPINIA?!
      Jakim prawem sugerujesz, że pragnę wybielać pedofilię, pornografię, handel
      narkotykami itp itd??? JA - pytam o GRANICE tolerancji, TY - imputujesz, że
      żądam jej bezgranicznie, dla wszystkiego, co złe. Ileż złej woli trzeba, żeby
      TAK PISAĆ - WBREW FAKTOM!!!

      3. Mój stosunek do poglądów Krzysia.
      a. Obaj jesteśmy ateistami.
      b. On - prowokuje i obraża. Usiłuje to uzasadniać. Ja - dyskutuję, starając się
      zachować szacunek dla rozmówcy.

      Ale dla Ciebie - to to samo! Mój cel jest Z DEFINICJI ohydny, bo zakłada
      zwalczanie klerykalizmu i laicyzację życia. Czy - MOJE METODY - zastosowane
      DOKŁADNIE TAK SAMO JAK JA TO ROBIĘ przez katolickich misjonarzy celem
      nawracania pogan - byłyby dla Ciebie równie ohydne?!

      Kiedyś - jako mram - dyskutowałeś ze mną w wątku, który NIE WIEM CZEMU jest dla
      Ciebie haniebny. Nazwałem Cie tam radiomaryjcem, ale potem odwołałem to.
      Uznałem, że prawdziwy radiomaryjec byłby dumny z tego, że nim jest. Wobec tego
      nie jesteś nim, a ja sprawiłem Ci przykrość niesłusznym "epitetem". A jednak -
      rozumujesz TAK SAMO! Jak Rydzyk, Macierewicz i podobni. Spisek, zdrada,
      dwulicowość... Miałem prawo pomylić się!

      Teraz Ty obraziłeś mnie bardzo - myślę, ze znacznie bardziej, niż ja Ciebie
      nazywając Cię radiomaryjcem. Dyskutuję z Tobą tylko dlatego, że - jak
      przypuszczam - wierzysz w to, co piszesz. Czyli - nie piszesz, jak wczoraj
      Perła, by po kabotyńsku "narozrabiać" i w ten sposób zaistnieć, tylko próbujesz
      bronić jakichś prawd. Szkopuł w tym, że to nie są prawdy.

      Przemyśl. Przeprosiny przyjmę.
      • Gość: nurni Brudna czy może brunatna? do Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 02:49
        tyu napisał(a):
        > Napisałeś już kilka postów. Jestem w stanie odpowiedzieć dopiero teraz.
        >Wybacz, proszę.
        > Na początek - zamiast odpowiedzi - cisnące się pytania:
        > Skąd w Tobie tyle jadu i złości?
        > Czemu wciąż coś insynuujesz?
        > Czy W OGÓLE wziąłeś pod uwagę ewentualność, że piszę to wszystko szczerze? Że
        > zadaję pytrania, na które - TAKŻE MOIM ZDANIEM - nie ma jedynie słusznych
        > odpowiedzi?

        o tym na koniec

        > Przejdę do próby ustosunkowania się do tego, co pisałeś:
        > 1. Nie jest prawdą, że nie odpowiedziałem Bykkowi. Odpowiedź jest w poscie "O
        > poglądach, tolerancji i dobrym smaku". Bykk nie polemizował.
        >Nawiasem: "widzisz źdźbło w moim oku, a nie widzisz belki w swoim" - to
        właśnie o Twoich
        > insynuacjach pod moim adresem. Drobna uszczypliwość wobec Sceptyka, czy
        >Perły to już faul, nadużycie i "kopanie w rękawiczkach". Biedne mimozy! A
        porównanie
        > ateistów do zwierząt przez Perłę - czym? Dla mnie chamstwem, nie pierwszym
        > zresztą w wykonaniu tej "perły intelektu" - masz szyderstwo bez wytrychów,
        >jak chciałeś. Ale Ty widocznie masz hierarchię wartości odmienną od mojej...
        >JEMU -wolno. KOMUCHOWI I ATEIŚCIE - NIE.

        drobnych a nawet grubych uszczypliwości sam się dopuszczam
        ale nie robię przy tej okazji dymnej zasłony
        ani nie wywijam białą flagą
        za dużo gnoju jest na forum żebyś jeszcze Ty
        w końcu wyga forumowa, stosował tanie sztuczki
        zastrzeżone raczej dla nicków komet czy przebierańców
        szyderstwo bez wytrychów ok.
        takim Cię wolę
        a o mojej hierarchii wartości KOMUCH-NIEKOMUCH, ATEISTA- TEN DRUGI
        wydaje się wiesz więcej niż ja sam
        nie będę sędzią we własnej sprawie

        > 2. Insynuujesz, że "wytrych tolerancji" służy mi do "ubierania kłamstw" i
        > eliminacji poglądów i postaw niekorzystnych dla mnie. SKĄD TA OPINIA?!
        > Jakim prawem sugerujesz, że pragnę wybielać pedofilię, pornografię, handel
        > narkotykami itp itd??? JA - pytam o GRANICE tolerancji, TY - imputujesz, że
        > żądam jej bezgranicznie, dla wszystkiego, co złe.

        to prawda nie mam najmniejszego prawa oskarżać Cię
        o chęć wybielania pedofilii,poparcie dla handelu prochami itd
        niestety przeprosin też nie będzie
        na przyszłość poproszę o odrobinę precyzji i uwagi
        rozróżniasz chyba pederastę od pedofila, akceptacje dla kwasów
        od czerpania z tego korzyści ? gdzie tak napisałem ?
        rzuć okiem na górę i znajdź to...już?

        a nic nie szkodzi..i mi się zdarza pomylić

        >Ileż złej woli trzeba, żeby
        > TAK PISAĆ - WBREW FAKTOM!!!

        nie wyrzucaj sobie mówiłem.... bywa
        przeprosiny przyjmuje zaocznie

        > 3. Mój stosunek do poglądów Krzysia.
        > a. Obaj jesteśmy ateistami.
        > b. On - prowokuje i obraża. Usiłuje to uzasadniać. Ja - dyskutuję, starając
        >się zachować szacunek dla rozmówcy.
        > Ale dla Ciebie - to to samo! Mój cel jest Z DEFINICJI ohydny, bo zakłada
        > zwalczanie klerykalizmu i laicyzację życia.

        tak jak mówisz
        i moje poglądy są jasne i Twoje w tej chwili czytelne
        po co maski ?

        > Czy - MOJE METODY - zastosowane
        > DOKŁADNIE TAK SAMO JAK JA TO ROBIĘ przez katolickich misjonarzy celem
        > nawracania pogan - byłyby dla Ciebie równie ohydne?!

        tak !obojętnie przez kogo zastosowany
        brudny chwyt pozostaje brudny
        kłamstwo pozostaje kłamstwem
        prawda prawdą
        cała historia KK to karty wielkości ale i bywało podłości
        >
        > Kiedyś - jako mram - dyskutowałeś ze mną w wątku, który NIE WIEM CZEMU jest
        >dla Ciebie haniebny. Nazwałem Cie tam radiomaryjcem,

        nie dyskutowałeś ze mną tylko wrzeszczałeś
        poziomu agresji do dziś nie rozumiem
        albo nie chcę zrozumieć
        zdaje się że rozchodziło się o to że Twoi dyskutanci nie dość
        tolerancyjni byli

        >ale potem odwołałem to.
        > Uznałem, że prawdziwy radiomaryjec byłby dumny z tego, że nim jest. Wobec
        tego
        > nie jesteś nim, a ja sprawiłem Ci przykrość niesłusznym "epitetem". A jednak -
        > rozumujesz TAK SAMO! Jak Rydzyk, Macierewicz i podobni. Spisek, zdrada,
        > dwulicowość... Miałem prawo pomylić się!

        odwołujesz te niby przeprosimy???
        no problem, właśnie one najbardziej gorzkie były

        > Teraz Ty obraziłeś mnie bardzo - myślę, ze znacznie bardziej, niż ja Ciebie
        > nazywając Cię radiomaryjcem. Dyskutuję z Tobą tylko dlatego, że - jak
        > przypuszczam - wierzysz w to, co piszesz. Czyli - nie piszesz, jak wczoraj
        > Perła, by po kabotyńsku "narozrabiać" i w ten sposób zaistnieć, tylko
        próbujesz
        > bronić jakichś prawd.

        nie mogę Twego przypuszczenia w pewność zamienić
        powtarzam nie jestem sędzią we własnej sprawie
        tak się składa że wszystko cokolwiek na forum napiszemy
        zostawia swój trwały ślad, wymazać się nie da
        ale myślę że to dobrze
        czyjaś, moja czy Twoja amnezja
        w kilka minut może zostać uleczona

        >Szkopuł w tym, że to nie są prawdy.

        szkopuł ? żaden szkopuł
        przyjmuję do wiadomości Twoją opinię
        że bronię na forum nieprawdy

        > Przemyśl. Przeprosiny przyjmę.

        odpowiedź zbiorcza na sugestie przeprosin
        + to co na wstępie

        jeśli gdzie jad czy złość wyczytałeś
        odpowiadam to nie prawda, to nie złość była
        tylko wściekłość
        nie lubię tego w sobie, bo i nieładnie i o klasie
        czy raczej jej braku też to cos mówi
        chęci obrażenia Ciebie nie było, jeśli tak odczytałeś
        to przykro mi i chętnie bym wycofał
        gdyby nie ta amnezja

        złość wywołał nie tyle Twój wątek
        co wymiana z numerem52
        przypomniało mi to sławetne:
        "Polskie?! Jeśli to wszystko, na co (Urban) pluje, miałoby być wizytówką
        polskości, to należałoby jak najszybciej zapomnieć, że jest się polakiem!"

        opis różnych technik, prowadzących wszak do tego samego
        Krzyś cepem a ja/Tyu/ dyskusją
        pamiętasz tytuł Twojego całkiem niezłego wątku?
        intencje stały się widoczne

        czy wziąłem pod uwagę ewentualność że prawdę piszesz
        wziąłem
        i szybko musiałem odrzucić

        przeprosin zatem nie będzie
        dziwne zdanie na koniec
        otwartym tekstem mówię
        nie lubię Cię, często bardzo nie lubię tego co piszesz
        ale na te chyba 3 tysiące zdarzyło Ci się sporo dobrych
        a nawet bardzo dobrych postów
        dlatego szanuje Cię, zwłaszcza jak piszesz otwartym tekstem
        może to jest właśnie tolerancja
        bo na prawdzie oparta i dekretów ani umów nie potrzebująca

        pewno do niczego Ci to niepotrzebne
        ale szacunek do osoby podtrzymuje
        do poglądów? cóż znamy się już trochę...

        nurni
    • perla! do tyu jak do tolerancji tu jest 02.04.02, 22:16
      Tyu czy Ty naprawdę obsesje na moim punkcie masz? Toż to nudne już jest. Całe
      posty tworzysz o mnie. Możliwe, że koszmary nocne masz. Zważ, iż w wątku tym
      wyjątkowo łaskawy dla Ciebie byłem. Ale Ty niepoprawny jednak jesteś. Następnym
      razem zbesztam Cię i nie dostaniesz leguminy na deser właśnie.

      Perła

      ps. a co Ty tak z tymi zwierzętami właśnie? Czyżby o Lapończyków szło Ci?
      • miriamfirst lektura nie-obowiązkowa 02.04.02, 22:34
        perla! napisał(a):

        > Tyu czy Ty naprawdę obsesje na moim punkcie masz? Toż to nudne już jest. Całe
        > posty tworzysz o mnie. Możliwe, że koszmary nocne masz. Zważ, iż w wątku tym
        > wyjątkowo łaskawy dla Ciebie byłem. Ale Ty niepoprawny jednak jesteś. Następnym
        >
        > razem zbesztam Cię i nie dostaniesz leguminy na deser właśnie.
        >
        > Perła
        >
        > ps. a co Ty tak z tymi zwierzętami właśnie? Czyżby o Lapończyków szło Ci?


        Przeczytałam z niezwykłym zaciekawieniem to, co napisałeś, Perła.
        M in dlatego, że powstaje pytanie CO JEST LEGUMINĄ DLA naszego niestrudzonego
        Tyu (któremu polecam zmianę lektury: Mały Książę na półkę, a Kubuś Puchatek do
        poduszki)
        A więc jaka lektura jest leguminą dlań? Której w dodatku ma nie dostać na deser.
        Czy Bakunin może? smile
        Przeczytałam Tyu'owe obsesyjne perłowe "wtręty" stylistyczne wplecione misternie
        w figury frazy ect. W Jego postach, które pasjonującą lekturą są, boć dlań
        porzuciłam Kunderę i jego "Nieznośną lekkość bytu", która - jak się zdaje -
        "udziela się " z lekka" Tyu? czyżby odchudzanie wiosenne? Myśli? I ciała? smile
        W kwestii koszmarów mogę jedynie domyślać się nieśmiało, iż (koszmarne) mary
        nocne naszego niestrudzonego (po raz drugi) Tyu, mają bardziej realistyczną
        postać aniżeli możemy sobie wyobrażać. I stąd te "awantury arabskie", proszę Pana.

        Pozdro z kroplą melissy

        Miriam
        • perla! Re: lektura nie-obowiązkowa 02.04.02, 22:40
          miriamfirst napisał(a):

          > perla! napisał(a):
          >
          > > Tyu czy Ty naprawdę obsesje na moim punkcie masz? Toż to nudne już jest. C
          > ałe
          > > posty tworzysz o mnie. Możliwe, że koszmary nocne masz. Zważ, iż w wątku t
          > ym
          > > wyjątkowo łaskawy dla Ciebie byłem. Ale Ty niepoprawny jednak jesteś. Nast
          > ępnym
          > >
          > > razem zbesztam Cię i nie dostaniesz leguminy na deser właśnie.
          > >
          > > Perła
          > >
          > > ps. a co Ty tak z tymi zwierzętami właśnie? Czyżby o Lapończyków szło Ci?
          >
          >
          > Przeczytałam z niezwykłym zaciekawieniem to, co napisałeś, Perła.
          > M in dlatego, że powstaje pytanie CO JEST LEGUMINĄ DLA naszego niestrudzonego
          > Tyu (któremu polecam zmianę lektury: Mały Książę na półkę, a Kubuś Puchatek do
          > poduszki)
          > A więc jaka lektura jest leguminą dlań? Której w dodatku ma nie dostać na deser
          > .
          > Czy Bakunin może? smile
          > Przeczytałam Tyu'owe obsesyjne perłowe "wtręty" stylistyczne wplecione misterni
          > e
          > w figury frazy ect. W Jego postach, które pasjonującą lekturą są, boć dlań
          > porzuciłam Kunderę i jego "Nieznośną lekkość bytu", która - jak się zdaje -
          > "udziela się " z lekka" Tyu? czyżby odchudzanie wiosenne? Myśli? I ciała? smile
          > W kwestii koszmarów mogę jedynie domyślać się nieśmiało, iż (koszmarne) mary
          > nocne naszego niestrudzonego (po raz drugi) Tyu, mają bardziej realistyczną
          > postać aniżeli możemy sobie wyobrażać. I stąd te "awantury arabskie", proszę Pa
          > na.
          >
          > Pozdro z kroplą melissy
          >
          > Miriam

          Ach Miriam, cóż za lapsus tu jest. To nie o leguminie miało być, tylko o
          lewatywie intelektualnej właśnie. Niemniej Twoje dywagacje jak zawsze urocze są.

          pozdrowienia z koniakiem w tle

          Perła
          • miriamfirst Re: lektura nie-obowiązkowa 02.04.02, 22:49
            perla! napisał(a):

            > miriamfirst napisał(a):
            >
            > > perla! napisał(a):
            > >
            > > > Tyu czy Ty naprawdę obsesje na moim punkcie masz? Toż to nudne już je
            > st. C
            > > ałe
            > > > posty tworzysz o mnie. Możliwe, że koszmary nocne masz. Zważ, iż w wą
            > tku t
            > > ym
            > > > wyjątkowo łaskawy dla Ciebie byłem. Ale Ty niepoprawny jednak jesteś.
            > Nast
            > > ępnym
            > > >
            > > > razem zbesztam Cię i nie dostaniesz leguminy na deser właśnie.
            > > >
            > > > Perła
            > > >
            > > > ps. a co Ty tak z tymi zwierzętami właśnie? Czyżby o Lapończyków szło
            > Ci?
            > >
            > >
            > > Przeczytałam z niezwykłym zaciekawieniem to, co napisałeś, Perła.
            > > M in dlatego, że powstaje pytanie CO JEST LEGUMINĄ DLA naszego niestrudzo
            > nego
            > > Tyu (któremu polecam zmianę lektury: Mały Książę na półkę, a Kubuś Puchate
            > k do
            > > poduszki)
            > > A więc jaka lektura jest leguminą dlań? Której w dodatku ma nie dostać na
            > deser
            > > .
            > > Czy Bakunin może? smile
            > > Przeczytałam Tyu'owe obsesyjne perłowe "wtręty" stylistyczne wplecione mis
            > terni
            > > e
            > > w figury frazy ect. W Jego postach, które pasjonującą lekturą są, boć dlań
            >
            > > porzuciłam Kunderę i jego "Nieznośną lekkość bytu", która - jak się zdaje
            > -
            > > "udziela się " z lekka" Tyu? czyżby odchudzanie wiosenne? Myśli? I ciała?
            > smile
            > > W kwestii koszmarów mogę jedynie domyślać się nieśmiało, iż (koszmarne) m
            > ary
            > > nocne naszego niestrudzonego (po raz drugi) Tyu, mają bardziej realistycz
            > ną
            > > postać aniżeli możemy sobie wyobrażać. I stąd te "awantury arabskie", pros
            > zę Pa
            > > na.
            > >
            > > Pozdro z kroplą melissy
            > >
            > > Miriam
            >
            > Ach Miriam, cóż za lapsus tu jest. To nie o leguminie miało być, tylko o
            > lewatywie intelektualnej właśnie. Niemniej Twoje dywagacje jak zawsze urocze są
            > .
            >
            > pozdrowienia z koniakiem w tle
            >
            > Perła

            Urocza Perło, ten koniak interesujący najbardziej jest. Ale nie, źle piszę. Twoje
            cenne spostrzeżenia i intrygujące sformułowania - najbardziej. Sakrament koniaku -
            faktycznie w tle niech pozostanie. Co - zatem LEWATYWA INTELEKTUALNĄ JEST dla
            naszego niestrudzonego Tyu? Zwłaszcza po leguminie, no bo jakiej? Niestrawnej -
            sądząc z lewatywy, czy też intelektualne obstrukcje naszemu niestrudzonemu Tyu -
            sugerujesz? Doprawdy, najpierw janusz z nagrobkami myśli, a teraz Ty -
            Niewdzięczny - z taka sugestią? Co na to kobiety - adoratorki myśli naszego...itd
            Tyu? Pozostawiam to do wyjaśnienia.

            pozdrowienia dla koniaku - i Ciebie, Nasza Urocza Perło smile

            Miriam
            • Gość: Scan Re:---------lektura obowiązkowa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 02:14
              Doprawdy, żal d... ściska, kiedy ten mróz w Polsce D sciska również groszki i
              róże.

              Perle na dobrą perystaltykę (j)elit:

              C.W.Brodribb

              "Kariera Złoczyńcy

              Start wart
              Łzy: zły,
              Dom? złom,
              Mama – dama
              Za to tato
              Zbir – świr
              Pił, bił.
              Brzdąc, drwiąc
              Ze szkół, czuł:
              „Sens-kęs
              W dziób – łup
              W wór – wzór
              Mój – zbój;
              Grzech? Śmiech”
              Wnet wszedł
              W świat. Bat
              Prac: kac,
              Jęki. Dzięki
              Manku w banku –
              Szmal. Bal:
              Wir zdzir,
              Dań, chlań,
              Snów... Znów
              Skradł. Wpadł.
              Sąd:” Błąd:
              Sześć; cześć”.
              Mec.: „Lecz
              Młódź: skróć”.
              Sąd- „Wont”
              Siadł. Lat
              Pięć. Chęć
              Zmian? Plan
              „Wzlot z błot
              Wzwyż”? Tyż...
              Znów łów
              Z dna zła
              Fach – gach
              Dziw. Zryw
              Gang –bank—
              Skok!... O.K...,
              Pech: trzech
              Glin. „Czyn
              Twój – pfuj!”
              Sam: „Jam
              Męt”. Wstręt.
              Broń w skroń:
              Trup. W grób.
              Ksiądz: „Żądz
              Wrak; brak
              Cnót wiódł
              W grzech” Ech...
              Fart wart
              Łzy? Iii:
              Sczezł pies.
              Pod płot:
              Bez łez.
              Tu jest."


              • Gość: Miriam Re:---------lektura obowiązkowa dla Scana IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 12:22
                Gość portalu: Scan napisał(a):

                > Doprawdy, żal d... ściska, kiedy ten mróz w Polsce D sciska również groszki i
                > róże.
                >
                > Perle na dobrą perystaltykę (j)elit:
                >
                > C.W.Brodribb
                >
                > "Kariera Złoczyńcy
                >
                > Start wart
                > Łzy: zły,
                > Dom? złom,
                > Mama – dama
                > Za to tato
                > Zbir – świr
                > Pił, bił.
                > Brzdąc, drwiąc
                > Ze szkół, czuł:
                > „Sens-kęs
                > W dziób – łup
                > W wór – wzór
                > Mój – zbój;
                > Grzech? Śmiech”
                > Wnet wszedł
                > W świat. Bat
                > Prac: kac,
                > Jęki. Dzięki
                > Manku w banku –
                > Szmal. Bal:
                > Wir zdzir,
                > Dań, chlań,
                > Snów... Znów
                > Skradł. Wpadł.
                > Sąd:” Błąd:
                > Sześć; cześć”.
                > Mec.: „Lecz
                > Młódź: skróć”.
                > Sąd- „Wont”
                > Siadł. Lat
                > Pięć. Chęć
                > Zmian? Plan
                > „Wzlot z błot
                > Wzwyż”? Tyż...
                > Znów łów
                > Z dna zła
                > Fach – gach
                > Dziw. Zryw
                > Gang –bank—
                > Skok!... O.K...,
                > Pech: trzech
                > Glin. „Czyn
                > Twój – pfuj!”
                > Sam: „Jam
                > Męt”. Wstręt.
                > Broń w skroń:
                > Trup. W grób.
                > Ksiądz: „Żądz
                > Wrak; brak
                > Cnót wiódł
                > W grzech” Ech...
                > Fart wart
                > Łzy? Iii:
                > Sczezł pies.
                > Pod płot:
                > Bez łez.
                > Tu jest."
                >
                >

                Dobry ( jak do tej pory) Scanie, kompanie purimowy, zostaw Ty w spokoju i
                między "duszami bzu i jasminu" - groszki i róże. Nie rób z siebie kogoś, kim -
                jak mi się wydaje - nie jesteś. Potrafisz byc uprzejmy, dowcipny ect, oszczędzę
                sobie dalej - więc dotrzymaj fasonu do happy endu. Reagujesz - za ostro.
                Sformułowanie, że "żal d.... ściska" - jest już przestarzałe, a przede wszystkim -
                brzmi źle, obleśnie, no i TUTAJ NIE MASZ POWODU ( i to dobrowolnie Ci piszę) do
                odczuwania ściskania tejże części siedzącej. Chyba, że są kliniczne powody, w te
                nie wchodzę. Uszanuj to, co napisałam, bo pisząc tak, a nie inaczej - traktuję
                Cię jak Przyjaciela. Ale zawsze ręka, która przytuliła, może zdrętwieć - jak
                mawia Talmud. Chyba, że Ci wsio rawno. Ale nie sądzę, nie sądzę - cokolwiek
                odpiszesz.

                Pozdrawiam wciąż serdecznie, a uroczą panią M. - szczególnie

                Miriam
              • perla! do Scana lekturach tu jest 03.04.02, 14:28
                Drogi Scanie, Mój Panie

                Twoja frazeologia może i niezła jest.
                Ale Z U P E Ł N I E nie pasuje tu. Derywatologiem dociekliwym widzę jesteś.
                Formacje synonimiczne w grupie derywatów rzeczownikowych z pewnością lepsze
                byłyby właśnie.
                Na ściskanie d... jedna rada jest. Mniej WYOBRAŹNI. Chorej oczywiście.


                pozdrawiam serdecznie

                Perła

                ps. Cóż Ty do tego Madagaskaru właściwie masz?
                • tyu Do Scana, Nurni&# 8217;ego, Bykka a zwłaszcza WitkaJS 03.04.02, 14:36
                  Scanie!
                  Cóś mi się zda, że bywalcy Polski D tak jakby samopoczucie wolnego żartu kajś w
                  drodze łostawili. Nic to!
                  Próby Twe rozświetlenia mroków wątku niniejszego poematem do okoliczności
                  stosownym doceniam i w sukurs spieszę.
                  Niegdyś druhowi naszemu Witkowi poemę obiecałem. A że pieczenie dwóch (abo i
                  więcej) pieczeni przy jednym ogniu o gospodarności piekącego świadczy, tedy i
                  sytuacyję bieżącą uwzględniam, nastrój chwili dla potomności utrwalić pragnę.
                  Zatem - w Twoje spracowane, ale wbrew obawom Osób zatroskanych o Twe zdrowie -
                  SPRAWNE ręce! Za pomyślność Witka!

                  Nurni!
                  Jak sądzisz, czy kropki nad „i” są tym razem odpowiednio duże?

                  Bykku!
                  Proponuję: przeczytaj, policz powoli do dziesięciu, przeczytaj jeszcze raz - a
                  potem pisz, co chcesz. Masz z góry odpuszczone.

                  Witku!
                  Oto mój dług - jaki jest, taki jest, ale jest.

                  PRZYCZYNEK DO PRZYCZYN OGRANICZONEJ TOLERANCJI W OKREŚLONYCH PRZYPADKACH LOSOWYCH

                  Heroikomiczno-dygresyjny lecz politycznie poprawny
                  hymn na cześć Witka JS, z osobami zauważenia niegodnymi w tle.


                  Motto:
                  Posłusznie Muzo czyń, co Boży duch rozkaże.
                  Niech cię nie nęci laur, nie straszy obelg chór.
                  Jednaką miarą mierz pochwały i potwarze
                  a z głupcem się nie wdawaj w spór.
                  ___________________________A. S. Puszkin


                  Od czegóż zacząć wiersz dla Witka, mego druha?
                  Tylekroć już nasz głos na Forum wspólny szedł.
                  Nie zerwie więzi tej najsroższa zawierucha
                  i nie podkopie byle kret.

                  Mój Witku! Imię Twe sonetem uczcić chciałem,
                  lecz sonet - powie ktoś - pisuje się dla dam.
                  Więc zdobny w męski rym jambiczny wers wybrałem,
                  by się nie czepiał byle cham.

                  Nie zważam, nie! na syk prześmiewczych grup i grupek.
                  Ty, Witku, wszak mnie znasz, intencje chwytasz w lot.
                  Lecz po co ma tu znów przylecieć jakiś du...(ży wieczny chłoptaś)
                  i znowu wyzwać mnie od „ciot”?

                  Zaczepka tego kpa nikogo już nie boli
                  - to prawda. Jako Ktoś też dawno skończył się.
                  Lecz, mimo wszystko, niech tu lepiej nie pier...(wszy wyrywa się z komentarzem)
                  Ten poziom „psot” nie bawi mnie.

                  Gdy erudycji brak, Perełka nasza mściwa
                  w nieczystej walce chce wypluwać siebie złość.
                  Tym, co przejrzeli go, podstępnie wciąż pods...(uwa wykwity swego intelektu)
                  myśląc, że go pochwali ktoś.

                  Pochwali, buzi da, nie puści go samego
                  Perełki Anioł Stróż. Na Forum - tyle raf!
                  Poprawi chromy tekst*), dowartościuje ego
                  nie szczędząc zachęt, ani braw.

                  Ja, Witku - Twój to wzór! - pętaka ignoruję
                  i rośnie liczba tych, co czynią tak, jak my.
                  Nikt mądry nie chce wszak rozmawiać z byle ... (miernotą)
                  Ja z Tobą - chcę! Więc mów mi „ty”!


                  _______________________________________________________

                  *) perla! napisał(a):

                  > Drogi Scanie, Mój Panie
                  >
                  > Twoja frazeologia może i niezła jest.
                  > Ale Z U P E Ł N I E nie pasuje tu. Derywatologiem dociekliwym widzę jesteś.
                  > Formacje synonimiczne w grupie derywatów rzeczownikowych z pewnością lepsze
                  > byłyby właśnie.
                  > Na ściskanie d... jedna rada jest. Mniej WYOBRAŹNI. Chorej oczywiście.
                  >
                  >
                  > pozdrawiam serdecznie
                  >
                  > Perła
                  >
                  > ps. Cóż Ty do tego Madagaskaru właściwie masz?

                  • perla! do "poety" tu jest 03.04.02, 14:59
                    tyu napisał(a):


                    >
                    > Od czegóż zacząć wiersz dla Witka, mego druha?
                    > Tylekroć już nasz głos na Forum wspólny szedł.
                    > Nie zerwie więzi tej najsroższa zawierucha
                    > i nie podkopie byle kret.


                    WIEDZIAŁEM, WIEDZIAŁEM - CÓŻ... MIŁOŚĆ NIEJEDNO IMIĘ MA...


                    >
                    > Mój Witku! Imię Twe sonetem uczcić chciałem,
                    > lecz sonet - powie ktoś - pisuje się dla dam.

                    ACH ROZUMIEM JUŻ KIM TY TYU W TYM DUECIE JESTEŚ...

                    > Więc zdobny w męski rym jambiczny wers wybrałem,
                    > by się nie czepiał byle cham.
                    >
                    > Nie zważam, nie! na syk prześmiewczych grup i grupek.
                    > Ty, Witku, wszak mnie znasz, intencje chwytasz w lot.

                    ZDAJE MI SIĘ, ŻE NIE TYLKO INTENCJE WŁAŚNIE...


                    > Lecz po co ma tu znów przylecieć jakiś du...(ży wieczny chłoptaś)
                    > i znowu wyzwać mnie od „ciot”?

                    OD "CIOTEK PRZYZWOITEK" - A TO RÓŻNICA JEST.

                    >
                    > Zaczepka tego kpa nikogo już nie boli
                    > - to prawda. Jako Ktoś też dawno skończył się.
                    > Lecz, mimo wszystko, niech tu lepiej nie pier...(wszy wyrywa się z komentarzem)
                    > Ten poziom „psot” nie bawi mnie.

                    MIERNOŚĆ TWA W TYCH KROPKACH JEST

                    >
                    > Gdy erudycji brak, Perełka nasza mściwa
                    > w nieczystej walce chce wypluwać siebie złość.
                    > Tym, co przejrzeli go, podstępnie wciąż pods...(uwa wykwity swego intelektu)
                    > myśląc, że go pochwali ktoś.

                    O WICIU PONOĆ MIAŁO TO BYĆ. ZNÓW OBSESJA TYU NA MOIM PUNKCIE DAJE ZNAĆ O SOBIE.

                    >
                    > Pochwali, buzi da, nie puści go samego
                    > Perełki Anioł Stróż. Na Forum - tyle raf!
                    > Poprawi chromy tekst*), dowartościuje ego
                    > nie szczędząc zachęt, ani braw.

                    O ZAZDROŚCI! TYŚ ZMORĄ SNÓW TYU JEST...

                    >
                    > Ja, Witku - Twój to wzór! - pętaka ignoruję
                    > i rośnie liczba tych, co czynią tak, jak my.

                    COŚ O LICZBACH PROSZĘ. WIETEK Z OBRAŻONĄ MINĄ PANIENKI, TYU JEGO WIERNA MUZA, I
                    KTO JESZCZE? A PEREŁKA BAWI SIĘ TYM.

                    > Nikt mądry nie chce wszak rozmawiać z byle ... (miernotą)
                    > Ja z Tobą - chcę! Więc mów mi „ty”!
                    >

                    WIDZĘ, ŻE ZNÓW BRUDZIA PIĆ BĘDZIĘCIE. NO I DOBRZE. ALE BUZI TO JUŻ PRYWATNIE
                    PROSZĘ DAWAĆ SOBIE. TO NIE BAR DLA KOCHAJĄCYCH INACZEJ JEST!

                    pozdrawiam

                    Perła
                    • tyu Do Witka 03.04.02, 15:18
                      I cóż Ty na to, Witku!
                      Zasięg yntelektu Perły jaki jest - każdy widzi.
                      A reszta - niech jest milczeniem...
                      • perla! Re: Do Witka 03.04.02, 15:33
                        tyu napisał(a):

                        > I cóż Ty na to, Witku!
                        > Zasięg yntelektu Perły jaki jest - każdy widzi.
                        > A reszta - niech jest milczeniem...


                        widzę to jak mówisz: "yntelektu". Strasze prostactwo to jest jak ktoś tak mówi.
                        Dlatego Twoje milczenie właściwe będzie.

                        Perła
    • Gość: Kir Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.02, 22:16
      Ach te dyskusje:"tolerancja","nietolerancja","moralność","etyka","zasady",
      "wartości".Wynika z nich jedno:wszyscy wiedzą o czym dyskutują.Co do tego nie
      ma wątpliwości.Przypuszczam iż podobnie byłoby poza Forum.Nasuwa się jednak
      pytanie:dlaczego ludzie nie stosują tego o czym mówią w swoim życiu codziennym?
      Odpowiedź wydaje się prosta:gdyż czasami wymaga to zajęcia określonego
      stanowiska a to może oznaczać odrzucenie przez grupę która dotychczas mnie
      akceptowała.Osoba pozostaje w izolacji:odrzucona przez swoją dotychczasową
      grupę jednocześnie nie chce przystać do nowej,której wszystkich poglądów nie
      akceptuje ale zgadza się z tymi,które uważa za słuszne.Jednak taka postawa nie
      jest już tolerowana. Wszyscy żądają jednoznacznych postaw (nawet nieszczerych)
      inaczej to "zdrajca","przeniewierca"itp.itd..A ludzie z reguły to konformiści
      i oportuniści.Jakby nie było,czyż nie łatwiej tak żyć?Oburzam się kiedy inni
      się oburzają,neguję kiedy inni negują,zauważam zło i brutalizację życia gdy
      inni ją zauważają,itd..Czy nie widzieliśmy tego wcześniej?ależ widzieliśmy,
      tylko to NAS nie dotyczyło,MY byliśmy z boku.Ostatecznie wszystko można
      wytłumaczyć jednym stwierdzeniem:"taki jest Świat i tacy są ludzie".Tylko,że
      tutaj chodzi o nas i nasze postawy w tym "kawałeczku świata" w którym żyjemy.
      Siebie nie widzimy, zawsze rozpatrujemy problem globalnie.Tak jest przecież
      łatwiej.Dlatego w tym kontekście rację ma Luka:"tolerancja jest bierna".
      Toleruje wszystko,zarówno zło jak i dobro.Druga sprawa,to to,o czym wspomniał
      Witek "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe",Tyu nazywa to "empatią",ja zwykłym
      człowieczeństwem.Tak, najtrudniej zobaczyć w drugim człowieku-człowieka.
      Rozumiemy własne potrzeby,odczuwamy boleśnie gdy ktoś narusza naszą godność
      osobistą,pamiętamy to i łakniemy zemsty.Czasami doprowadza nas do szału
      bezsilność.Jednak nic nas nie obchodzi drugi człowiek w stosunku do którego
      postępujemy w ten sam sposób bo naszym zdaniem jest gorszy od nas,czy to ze
      względu na głoszone poglądy czy też narodowość.Czyż nie jest nikomu znane to
      błogie uczucie jak widok poniżonego,zmieszanego z "błotem" "człowieczka"
      i poczucie własnej wyższości i zwycięstwa.Przecież to działa jak narkotyk.Widać
      to zresztą na Forum Gazety,które czasami przypomina współczesną wersję dra
      Jekylla i Mr.Hyde`a.Trudno bowiem sobie wyobrazić aby taki sam język tolerowany
      był w miejscu pracy czy w kontaktach międzyludzkich.Jeżeli jednak naprawdę
      jesteśmy tacy jak Mr.Hyde a udajemy tylko dra Jekylla to naprawdę jest nad
      czym się zastanowić.Czy wówczas ma sens ta dyskusja?Może lepiej znaleźć
      przyczynę tego zjawiska i ją usunąć?Może to będzie szkoła?,może wychowanie albo
      jego brak?,może bagaż niespełnionych nadziei?może to taka nasza "Kuba"-ciągłe
      spiski i walka?może nasza zachowawcza postawa w miejscu pracy czy zamieszkania?
      Oczywiście to nie wszystkie pytania,myślę jednak,że warto nad nimi się też
      zastanowić w tym wątku.Tolerujemy złe zachowania własnych dzieci czy własne,
      ale potępiamy identyczne innych,wypowiadając się jednocześnie jako autorytety
      moralne.Czyż to nie będzie powodowało odwrotnego skutku od zamierzonego?
      Tolerujemy zachowania niegodne gdy dotyczą naszych "wrogów" a później jesteśmy
      zszokowani,że zostaliśmy potraktowani w ten sam sposób,bo też zaliczono nas do
      kategorii "wrogów". Czyżbyśmy naprawdę tego nie przewidywali,że raz
      usprawiedliwiając łamanie zasad daliśmy na to zgodę?!Co do empatii w polityce
      to jej sobie nie wyobrażam.Podstawowym zadaniem państwa jest dobro jego
      obywateli.Interes kraju przede wszystkim a potem sentymenty.Dotyczy to
      oczywiście polityki zagranicznej,która rządzi się własnymi prawami i trudno
      mówić w niej o moralnoścismile).W sprawach kraju od polityków wymagam tylko
      uczciwości i zachowania minimum tego co zwie się "kulturą polityczną".Ponadto
      niektórzy powinni mieć świadomość,iż ich wypowiedzi jako parlamentarzystów nie
      służą dobru państwa na forum międzynarodowym.W społeczeństwie natomiast tworzą
      nowe podziały i nowe "krucjaty".Nikt przecież nie zastanawia się nad realnością
      haseł.Co do mniejszości narodowych,to uważam iż powinny być traktowane na tych
      samych zasadach jak polskie mniejszości w kraju ich pochodzenia.Sami też tych
      naszych rodaków różnie traktujemy.Dla nas oczywiście istnieje tylko Polonia
      w USA,Kanadzie i może jeszcze w Anglii,pozostałą "tolerujemy".Ogólnie też nie
      jesteśmy rasistami,ale też i nie ma tego problemu.Chociaż przypuszczam,że
      niektórzy zmieniliby radykalnie swoje liberalne poglądy gdyby dowiedzieli się
      z zaskoczenia,że córka ma zamiar wyjść za murzyna i to wcale nie z USAsmile).
      Nie wiem ki diabeł podkusił mnie do napisania tego postu,z reguły staram się
      nie brać udziału w takich dyskusjach.
      Zawsze to ucieczka w "zasady", "wolności","wartości",rzadko refleksja nad
      własnym zachowaniem czy otoczenia.Wiem że boli,czasami jednak lepiej
      przyznać się (chociażby przed sobą) do błędu niż tkwić w błędzie.Ostatecznie
      nikt nie ma "monopolu" na mądrość.Znowu się rozpisałem i znowu krytycznie,liczę
      jednak na tolerancję ze strony pozostałych uczestników dyskusjismile).
      Pozdrawiam
      Kir




    • Gość: wild Che-jugend?Bin-jugend?Hitler-jugend?Lenin-jugend? IP: *.net.bialystok.pl 02.04.02, 23:27
      no i oczywiście Stalin-jugend? :]
      =============================================================================

      Motto: TAK BYŁO! smile

      =============================================================================



      ------------------------------------------------------------------------------
      ...zwolennicy TERRORYSTY Che Guevary??
      Autor: tyu@poczta.gazeta.pl
      Data: 03-11-2001 21:05


      --------------------------------------------------------------------------------
      Nie mam zdrowia czytać wszystkiego do końca. Podziwiam Blonga i innych, że
      potrafią dyskutować w sytuacji, gdy Maxio - nie znając realiów i bazując
      głównie na starym artykule GW, świeżej (i zasłużonej, ale to inna historia)
      odrazy ludzi wobec terroryzmu oraz na potocznych opiniach - wyraźnie
      dyskutuje "pod tezę", że Che to terrorysta. W tej sytuacji jest zrozumiałe, że
      wszelkie argumenty na "nie" odbijają się od niego, jak od betonowej ściany.

      A odpowiadając Maxiowi wprost: tak - są, np. ja. Tyle, że nie uważają go za
      terrorystę. A co, nie wolno?!
      -------------------------------------------------------------------------------

      TO JEST WĄTEK DLA MAŁEGO MAKSIA VEL WILDA
      Autor: tyu@poczta.gazeta.pl
      Data: 16-01-2002 20:33


      Twój niezłomnie opresywny
      stalinowsko-trockistowski guevarysta
      tyu
      -------------------------------------------------------------------------------



      czy zaraz znowu Stalinowiec Tyu mlaśnie o wiekszej "dobroci" Che i Trockiego w
      porównaniu z takim stalinowcem Fidelem lub Stalinem? bo jego idee "armii pracy"
      nie wprowadzili w życie? tak Tyu? :]

    • Gość: krzys52 Tyu-Misjonarz czyli Szpieg z Krainy Deszczowcow IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 06:48
      >>Ale dla Ciebie - to to samo! Mój cel jest Z DEFINICJI ohydny, bo zakłada
      zwalczanie klerykalizmu i laicyzację życia. Czy - MOJE METODY - zastosowane
      DOKŁADNIE TAK SAMO JAK JA TO ROBIĘ przez katolickich misjonarzy celem
      nawracania pogan - byłyby dla Ciebie równie ohydne?!>>
      ..
      ..
      ....Powiedzial polgebkiem Tyu - i czujnie rozejrzawszy sie jeszcze bardziej
      naciagnal kominiarke.
      ..
      Tyu, nie badz smieszny! Teatralnym szeptem przez gigafon oglaszasz, ze Twoje
      metody osiagania antyklerykalnych a laickich celow beda podstepne, zwodnicze,
      chytre i nieszczere. Ty lisku Ty - przebiegly. Cele swe masz bowiem zamiar
      realizowac skrycie, co oznacze, ze nie otwarcie. Taz Ty jestes rodak cala geba.
      Nadajesz sie do narodowej konspiracji i tradycji knucia milczkiem jak - ulal.
      Dawno nie ubawilem sie az tak dobrze.
      ....W tej sztuce Glowny Wallenrod wyjawia swym wrogom, ze tak naprawde to on
      tylko udaje ich przyjaciela bo - gdy o scislosc idzie - on bedzie im trzon
      podgryzal, i nie tylko, czyli wallenrodyzm uprawial. Po ktorej to rewelacji
      wyjawionej zabiera sie do kontynuowania ROBOTY. Dobrej oczywiscie.
      ....A jak! A co bedzie sobie zalowal. Jak konspiracja to konspiracja. Z
      przytupem.
      ....Po coz Ty takie androny rozglaszasz, nieszczesna pierdolo?
      ..
      K.P.

    • Gość: krzys52 Tyu-Misjonarz czyli Szpieg z Krainy Deszczowcow IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 06:54
      >>Ale dla Ciebie - to to samo! Mój cel jest Z DEFINICJI ohydny, bo zakłada
      zwalczanie klerykalizmu i laicyzację życia. Czy - MOJE METODY - zastosowane
      DOKŁADNIE TAK SAMO JAK JA TO ROBIĘ przez katolickich misjonarzy celem
      nawracania pogan - byłyby dla Ciebie równie ohydne?!>>
      ..
      ..
      ....Powiedzial polgebkiem Tyu. I czujnie rozejrzawszy sie - jeszcze bardziej
      naciagnal kominiarke.
      ..
      Tyu, nie badz smieszny! Teatralnym szeptem przez gigafon oglaszasz, ze Twoje
      metody osiagania antyklerykalnych a laickich celow beda podstepne, zwodnicze,
      chytre i nieszczere. Ty lisku Ty - przebiegly. Cele swe masz bowiem zamiar
      realizowac skrycie, co oznacze, ze nie otwarcie. Taz Ty jestes rodak cala geba.
      Nadajesz sie do narodowej konspiracji i tradycji knucia milczkiem jak - ulal.
      Dawno nie ubawilem sie az tak dobrze.
      ....W tej sztuce Glowny Wallenrod wyjawia swym wrogom, ze tak naprawde to on
      tylko udaje ich przyjaciela bo - gdy o scislosc idzie - on bedzie im trzon
      podgryzal, i nie tylko, czyli wallenrodyzm uprawial. Po ktorej to rewelacji
      wyjawionej zabiera sie do kontynuowania ROBOTY. Dobrej oczywiscie.
      ....A jak! A co bedzie sobie zalowal. Jak konspiracja to konspiracja. Z
      przytupem.
      ....Po coz Ty takie androny rozglaszasz, nieszczesna pierdolo?
      ..
      K.P.

    • tyu Krzyś52 -Prorok Czystych Ścian.Także do Nurni&# 8217;ego 03.04.02, 13:07
      Twoja kolejka, Krzysiu.
      Niestety, nie mogę ze wszystkimi na raz, ponieważ doba ma tylko 25 godzin. Stąd
      przestoje.

      Więc - po kolei.
      1. Z Twych postów wynika, że wciąż uważasz, że ja uważam, że mnie obrażasz
      (konstrukcja zdania paropiętrowa, ale chyba zrozumiała). Wynika więc, że wciąż
      nic nie rozumiesz z tego, co Ci usiłuję tłumaczyć. Stąd pewnie Twe frustracje i
      zdenerwowanie, które prawem projekcji przypisujesz mnie (np. post „Tyu,
      Tyu!...”wink.
      NIE MNIE obrażałeś! Obrażony przez Ciebie czuję się dopiero teraz, po Twych
      ostatnich postach - tu i w wątku o ateistach. Ale mniejsza o to.
      Rozpoczynając dyskusję z Tobą chodziło mi o to, że permanentnie obrażasz:
      uczucia religijne ludzi
      i większość swych rozmówców,
      przy czym traktujesz to jako metodę, nie „wypadek przy pracy”.

      Na obrażanie rozmówców zwróciłem Ci kiedyś uwagę, gdy wyzwałeś Lukę od czegoś
      tam wypełnionego g...ami. Gdybym ja tak myślał o kimś - po prostu nie
      rozmawiałbym z nim. Obsesyjne obrażanie uczuć wierzących zamiast polemik
      powodowało natomiast, że nie włączałem się do Twych wątków. To, co sądzę na
      temat Twych metod, jest zawarte w poscie Euromira „Pięknoduchy i utracjusze” -
      mógłbym podpisać się pod nim i ja.

      2. Twój post „Toler. dla Religii...”. Mimo paru uszczypliwości - ogólne
      wrażenie dość miłe, dzięki. Moje uwagi dotyczą głównie Twojego podejścia do
      dyskusji z „ciemnogrodem”: pod but itd - i są takie, jak parę linijek wyżej.
      Ale teraz - najważniejsze.


      Do Krzysia52 i Nurni’ego.
      Obaj popełniacie ten sam KARDYNALNY BŁĄD dotyczący mojej postawy w sprawie roli
      KK w państwie. Oto ona:
      1. To, że uważam za słuszne odseparowanie związków wyznaniowych (w tym
      oczywiście KK) od bezpośredniego wpływu na kierowanie państwem, jest dla Was
      chyba oczywiste. To, że związki te (w tym KK) mają prawo wymagać od swych
      wyznawców, by rządząc państwem kierowali się zasadami wynikającymi z kanonów
      ich wiary, jest DLA MNIE oczywiste. I jest dla mnie oczywiste, że jedno i
      drugie, to absolutnie nie to samo.
      2. Epatowanie symbolami religijnymi w miejscach do tego nie przeznaczonych, np.
      w instytucjach państwowych, uważam za niedopuszczalną manifestację siły
      obecnej „siły przewodniej”, jaką od kilkunastu lat jest w Polsce KK. Nie jest
      dla mnie istotne, czy symbole te wieszają księża, czy oszołomy mieniące się
      najwierniejszymi z wiernych. Milczące przyzwolenie hierarchii mówi mi wszystko.
      3. Chcę to zmienić. Zmiany, by były trwałe i skuteczne, muszą mieć społeczne
      przyzwolenie. Tu jestem konsekwentny wobec tego, co pisałem w poscie
      rozpoczynającym wątek. Muszą również zaistnieć ludzie, którzy będą mieli
      odwagę, by o to walczyć. Tylko - Krzysiu - ta walka NIE MOŻE polegać na
      szkalowaniu i licytowaniu się w wyzwiskach! Kto jest w stanie tę walkę wygrać W
      UMYSŁACH LUDZI? Tylko ten, kto dla tych ludzi będzie większym autorytetem, niż
      ksiądz. Czy ktoś, kto nie potrafi rzucić argumentu nie przyklejając doń g...a,
      będzie takim autorytetem? Szczerze wątpię.
      4. Konieczna jest zatem długa, pełna OTWARTOŚCI i życzliwości wobec drugiej
      strony dyskusja o roli kościołów w państwie. Dyskusja nie z oszołomami, lecz z
      ludźmi, którzy nie są zachwyceni sytuacją, ale dotychczas uważali, że tak, jak
      jest, być musi. Dyskusja sine ira et studio - bez gniewu i zacietrzewienia. Ale
      również - bez strachu.
      5. Czy dyskusja zawsze da skutek taki, jakiego chcielibyśmy rozpoczynając ją?
      Niekoniecznie i chyba to nawet dobrze. Otwartość na argumenty strony przeciwnej
      często pozwala na zweryfikowanie poglądów i optymalizację działań. Czy np.
      ogólnopolska dyskusja na temat aborcji była wyłącznie wymianą wrzasków? Dla
      mnie nie - pozwoliła mi lepiej zrozumieć delikatność tej materii, mimo, że nie
      przeszedłem do obozu przeciwników aborcji.
      6. To wszystko, co napisałem, uważam za ważne dla rozwoju w Polsce demokracji i
      PRAWDZIWEJ wolności myśli - obecnie zduszonej przez przemożne wpływy „siły
      przewodniej”. I właśnie dlatego uważam za BEZSENSOWNE Wasze - różnymi pobudkami
      wywołane - zarzuty, że „coś mi się wypsnęło” - czy jak tam chcecie to streścić.
      Nic się nie wypsnęło! Taką metodę działania uważam za słuszną, UCZCIWĄ i
      niosącą odległe być może, ale trwałe skutki - i chcę o tym mówić głośno i
      wyraźnie. Co więcej - głośne, wyraźne, choć spokojne mówienie o tym, uważam za
      ważny element realizacji przedstawionych celów.
      Jeśli dotychczas pisałem zbyt niewyraźnie - właśnie się poprawiłem.
      Ale jeśli uważacie, zwłaszcza Ty, Nurni, że jest to podstawowy cel założenia
      tego wątku - mylicie się. Co z kolei nie znaczy, że ten problem uważam za
      nieważny i że chcę go omijać.
      Pozdrawiam.
      • Gość: krzys 52 Re: Krzyś52 -Prorok Czystych Ścian.Także do Nurni&# 8217;ego IP: *.port.gdynia.pl 03.04.02, 13:13
        doba ma tylko 25h
        pzdr.
        • d_nutka Re: Krzyś52 -Prorok Czystych Ścian.Także do Nurni&# 8217;ego 03.04.02, 14:58
          wtrącam swoje 3 grosze.i to szybko bo zieminiaki się dogotowują.
          ad1)oczywiście tak:to nie jedno i to samo
          ad2)oczywiście TAK-to jest niedopuszczalne-moze wyjatkowo
          ad3)inwektywy nie ode mnie
          ad4)oczywiście TAK
          ad5)też TAK
          ad6) To BARDZO WAŻNE
          pozdrawiam w przelocie
          d_nutka
          • tyu Do D_nutki 03.04.02, 15:25
            d_nutka napisał(a):

            > wtrącam swoje 3 grosze.i to szybko bo zieminiaki się dogotowują.
            > ad1)oczywiście tak:to nie jedno i to samo
            > ad2)oczywiście TAK-to jest niedopuszczalne-moze wyjatkowo
            > ad3)inwektywy nie ode mnie
            > ad4)oczywiście TAK
            > ad5)też TAK
            > ad6) To BARDZO WAŻNE
            > pozdrawiam w przelocie
            > d_nutka


            Miło mi, i to bardzo, że tak dokładnie się zgadzamy!
            Co do inwektyw: DOSKONALE WIEM, że to nie Twoja domena!
            Pozdrawiam Cię wzajemnie.
            tyu
      • Gość: nurni brutalna prowokacja! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 14:00

        zestawianie mnie z Krzysiem przynosi nam obu ujmę
        a przynajmniej jednemu z nas na pewno!!!

        Tyu dzięki za odpowiedź
        zastanowię się nad tym co napisałeś
        trochę czasu potrzeba
        zobaczymy jak to się potoczy dalej

        pozdrawiam, a jakże
        nurni




        • tyu Figlarna prokreacja! (...postów) ;) Do Nurni'ego 03.04.02, 14:30
          Gość portalu: nurni napisał(a):
          >
          > zestawianie mnie z Krzysiem przynosi nam obu ujmę
          > a przynajmniej jednemu z nas na pewno!!!

          Rozumiem, że mówisz we własnym imieniu?
          Dobrze, dostosuję się: z Krzysiem będę rozmawiał w godziny parzyste, a z Tobą - w
          nieparzyste. Zyskasz, bo tych nieparzystych (wliczając 25-tą, w którą Krzyś nie
          chce uwierzyć) jest więcej. (Czy mam dodać emoticon, czy sapienti sat?)

          > Tyu dzięki za odpowiedź
          > zastanowię się nad tym co napisałeś
          > trochę czasu potrzeba
          > zobaczymy jak to się potoczy dalej
          >
          > pozdrawiam, a jakże
          > nurni

          I wzajemnie, z tym samym rodzajem szacunku (a to już dużo - sam wiesz!)

          P.S. Zastanów się również, proszę, nad następującymi sprawami:
          1. "Biała flaga" dotyczyła TEMATU, nie była ani barwami ochronnymi, ani gwarancją
          rozmowy lekkiej, łatwej i przyjemnej.
          2. Wrzeszczałem na Ciebie? Teraz Ty na mnie, więc jest 1:1. Rachunki wyrównane?
          3. Nie cofam przeprosin, wskazuję tylko na okoliczności moim zdaniem łagodzące.
          4. Końcówka Twego poprzedniego postu, to chyba jednak naprawdę dowód Twej
          tolerancji - i to w "najostrzejszym" wolteriańskim wydaniu... No, no!
          5. Skoro lubisz duuuże kropki nad "i" - postaram się... Ciekawe, co wtedy na to
          powie Twoja tolerancja?

        • Gość: AndrzejG Pomyśl, pmyśl IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 14:49
          Powtórzę się , już to w tym wątku mówiłem

          To jest moim zdaniem pierwszy krok w kierunku jakiejkolwiek tolerancji
          ZROZUMIEĆ DRUGIEGO CZŁOWIEKA

          Andrzej
          • Gość: AndrzejG więc nurni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 14:51
            pozwól mi zrozumieć Ciebie
            • Gość: # Tolerowac to skrycie znosic nielubiane. Brrrr... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.04.02, 14:58
              Molge komus nie wchodzic w droge,
              dopoki mi nie nadepnie na odcisk.

              Moge stopniowac krytyke i przygane.
              Moge rozumiec i przeczekac zrozumiale powody.
              Moge wychowywac ...
              Ale godzic sie na zrodlo przyszlego zla
              bez prewencji... oszaleliscie moi drodzy.
              • Gość: AndrzejG Re: Tolerowac to skrycie znosic nielubiane. Brrrr... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 15:27
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Molge komus nie wchodzic w droge,
                > dopoki mi nie nadepnie na odcisk.
                >
                > Moge stopniowac krytyke i przygane.
                > Moge rozumiec i przeczekac zrozumiale powody.
                > Moge wychowywac ...
                > Ale godzic sie na zrodlo przyszlego zla
                > bez prewencji... oszaleliscie moi drodzy.

                #-u to tak jak ja
                dokąd mi ktoś nie nadepnie na odcisk
                to go toleruję
                Stopniujesz krytykę i przyganę
                czy uzależniasz to od ucisku na odcisk?
                Rozumiem ,że możesz przeczekać
                tym bardziej jak naciskający powie Ci 'przepraszam'
                jednak gdy znów naciśnie na 'przysłowiowy' odcisk
                to będziesz wychowywał
                Tylko jak go wychowasz , jak to jest juz dorosły człowiek
                może i dla Ciebie smarkacz
                ale czy 'zapomniał wół jak cielęciem był?'

                Jakąż prwenecję masz na mysli
                mówiąc o źródłach przyszłego zła?


                Andrzej
            • Gość: nurni Re: więc... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 23:31
              jeszcze na gorąco
              bo kłębek myśli i niemało tu się dzieje

              wartość forum postrzegam właśnie tak
              obijanie gęby głupkom, dla mnie przyjemne
              ale do czasu
              potem jakąś wartością staje się wyjście na zewnątrz
              mądrzejszym raczej niż głupszym

              mnóstwo tutaj naprawdę kapitalnych wątków
              nawet bez udziału
              nie wierzę w to by ktokolwiek mógł drugiego tu zmienić
              ale konfrontacja postaw jaka tu ma miejsce
              pozwala właśnie na to o czym piszesz
              zrozumieć
              o ileż to łatwiejsze niż w realu
              złote kalesony tu zyskać? potrzebne Ci ?
              chyba tak samo jak i mi

              do następnej okazji
              nurni
      • lustrator LUSTRACJA TYU _ CZAS NAJWYŻSZY 03.04.02, 18:44
        "nic mi się nie wypsnęło" - Tyu

        "czym skorupka za młodu nasiąknie" - lustrator

        tyu napisał(a):

        > 1. To, że uważam za słuszne odseparowanie związków wyznaniowych (w tym
        > oczywiście KK) od bezpośredniego wpływu na kierowanie państwem, jest dla Was
        > chyba oczywiste. To, że związki te (w tym KK) mają prawo wymagać od swych
        > wyznawców, by rządząc państwem kierowali się zasadami wynikającymi z kanonów
        > ich wiary, jest DLA MNIE oczywiste. I jest dla mnie oczywiste, że jedno i
        > drugie, to absolutnie nie to samo.

        Czy to cytat z notatnika agitatora?

        > 2. Epatowanie symbolami religijnymi w miejscach do tego nie przeznaczonych, np.
        > w instytucjach państwowych, uważam za niedopuszczalną manifestację siły
        > obecnej „siły przewodniej”, jaką od kilkunastu lat jest w Polsce KK

        Czujesz się epatowany? Wiesz co to słowo oznacza? Wiesz czym jest krzyż?
        Siły przewodnie ci się pomyliły - podmiana słów - znam.

        > . Nie jest
        > dla mnie istotne, czy symbole te wieszają księża, czy oszołomy mieniące się
        > najwierniejszymi z wiernych. Milczące przyzwolenie hierarchii mówi mi wszystko.

        Milczące przyzwolenie. Kto milczy?

        > 6. To wszystko, co napisałem, uważam za ważne dla rozwoju w Polsce demokracji i
        > PRAWDZIWEJ wolności myśli - obecnie zduszonej przez przemożne wpływy „siły
        > przewodniej”.

        Jesteś demokratą? Od kiedy?

        > I właśnie dlatego uważam za BEZSENSOWNE Wasze - różnymi pobudkami
        > wywołane - zarzuty, że „coś mi się wypsnęło” - czy jak tam chcecie
        > to streścić.
        > Jeśli dotychczas pisałem zbyt niewyraźnie - właśnie się poprawiłem.


        wyraźnie wyszło szydło z worka

        i zostało zlustrowane

    • don_carpio delikatność, wrażliwość, precyzja 03.04.02, 15:25
      tyu zadał pytania:

      >> Czy tolerancja i „politpoprawność” mogą wymagać RÓŻNEGO traktowania
      różnych grup? Na przykład - żądania większej delikatności wobec Żydów i
      czarnoskórych, a dopuszczania mniejszej wobec np. białych chrześcijan? Różni
      sceptycy i inne perły intelektu kwestionują tę potrzebę, a nawet możliwość. Rzecz
      to do dyskusji więc - w ramach dyskusji:
      Czy uderzenie kolegi w ramię, nawet mocne, to brutalność? Niekoniecznie. Może
      to być tylko taka „męska” forma serdeczności. Ale jeśli kolega ma w tym miejscu
      świeżą bliznę, np. po oparzeniu? Pamięć Holokaustu, czy handlu niewolnikami
      żyje wciąż... Wciąż jest taką - i wciąż zbyt świeżą - blizną... Więc - proszę
      uprzejmie: kto walnie pierwszy w tę bliznę? <<

      Zacznę od rzeczy banalnej:
      Nie jest niczyją winą ale też i zasługą że ktoś urodził się Żydem, Murzynem,
      Polakiem .....
      I dalej, jakie prawo do specjalnego traktowania ( dodatkowych profitów, unikania
      niewygodnych tematów w dyskusji itd) mają urodzeni 30 lat po II Wojnie Żyd z
      Nowego Yorku czy Murzyn z Los Angeles ?
      Czy cierpienie krewnych ( często bardzo odległych ) upoważnia do "odcinania
      kuponów" i deprecjonowania zasług lub też właśnie cierpienia ludzi innych nacji ?
      Ja podchodzę do rzeczy praktycznie i zdroworozsądkowo.
      Pomagam w ramach swoich skromnych mozliwości Murzynom i owszem ale akurat tym
      głodujacym z Rwandy a nie tamtym z Los Angeles, którzy jakze często mają problem
      z nadwagą na skutek przejedzenia.
      pozdrawiam
      • tyu Do don Carpio, Pollaka i innych 03.04.02, 15:50
        don_carpio napisał(a):

        > tyu zadał pytania:
        >
        > >> Czy tolerancja i „politpoprawność” mogą wymagać RÓŻNEGO traktowania
        > różnych grup? Na przykład - żądania większej delikatności wobec Żydów i
        > czarnoskórych, a dopuszczania mniejszej wobec np. białych chrześcijan? Różni
        > sceptycy i inne perły intelektu kwestionują tę potrzebę, a nawet możliwość.
        > Rzecz to do dyskusji więc - w ramach dyskusji:
        > Czy uderzenie kolegi w ramię, nawet mocne, to brutalność? Niekoniecznie. Może
        > to być tylko taka „męska” forma serdeczności. Ale jeśli kolega ma w tym miejscu
        > świeżą bliznę, np. po oparzeniu? Pamięć Holokaustu, czy handlu niewolnikami
        > żyje wciąż... Wciąż jest taką - i wciąż zbyt świeżą - blizną... Więc - proszę
        > uprzejmie: kto walnie pierwszy w tę bliznę? <<
        >
        > Zacznę od rzeczy banalnej:
        > Nie jest niczyją winą ale też i zasługą że ktoś urodził się Żydem, Murzynem,
        > Polakiem .....
        > I dalej, jakie prawo do specjalnego traktowania (dodatkowych profitów, unikania
        > niewygodnych tematów w dyskusji itd) mają urodzeni 30 lat po II Wojnie Żyd z
        > Nowego Yorku czy Murzyn z Los Angeles ?
        > Czy cierpienie krewnych ( często bardzo odległych ) upoważnia do "odcinania
        > kuponów"i deprecjonowania zasług lub też właśnie cierpienia ludzi innych nacji?
        > Ja podchodzę do rzeczy praktycznie i zdroworozsądkowo.
        > Pomagam w ramach swoich skromnych mozliwości Murzynom i owszem ale akurat tym
        > głodujacym z Rwandy a nie tamtym z Los Angeles,którzy jakze często mają problem
        > z nadwagą na skutek przejedzenia.
        > pozdrawiam


        Podobnie sprawę potraktował Pollak, dość podobnie kilka innych osób, więc próba
        odpowiedzi zbiorowej.


        Zauważyłem, że dość często mylone jest tu PRAWO (zarówno w sensie sądownictwa,
        jak i uprawnień) z KULTURĄ WYPOWIEDZI.
        Rozpatrując tę kwestię z punktu widzenia prawa - ŻADNE profity narodowościowe,
        rasowe itp nie mogą mieć miejsca, to oczywiste. Żadne "odcinanie kuponów od losów
        pradziadka". Natomiast inną kwestią jest traktowanie ludzi tak, by nie odczuwali
        swej "gorszości". TAKŻE - i o to mi właśnie chodzi - uwzględniając nadwrażliwość
        pewnych grup wywołaną historycznymi traumami.
        "W domu powieszonego nie mówi się o sznurze" - to chyba polskie przysłowie?
        Myślę, że w miarę dokładnie oddaje moje intencje. Pollak też pisze o chamstwie i
        rasizmie (nawiasem: a czym innym jest rasizm, jeśli nie nietolerancją rasową?!) -
        tak, to właśnie to!
        Ten "dom" rozumiem szeroko: zarówno jako prywatne rozmowy, jak też - a może nawet
        w szczególności - jako odpowiedzialność za słowo: przedstawicieli mediów,
        polityków i innych VIP-ów. I nie w sensie gromkiego oznajmiania: ponieważ jesteś
        (określenie), więc będę traktował cię ulgowo, ale w sensie RZECZYWISTEGO
        traktowania rozmówcy (tematu) z należnym wyczuciem, a nie "z buta". Tylko tyle -
        i aż tyle.

        Pozdrawiam.
        • Gość: SUMIENIE Re: i tak to wyszlo IP: *.chello.pl 03.04.02, 16:43
          widzisz tyu tak wyszlo jak pisalem wczesniej.
          Z kretynami trudna dyskusja,
          kretyn52 zawsze gownem kretynskim zostanie.
          Ale i tak Cie wole czytac niz tego gownianego forumiarza.
          pzdr
        • don_carpio Bez podpierania się tolerancją/ do TYU 03.04.02, 17:07
          Przypomniała mi się opowieść kumpla, który miesiąc temu spędzał noc w hotelu
          Magura w Bielsku Białej. Razem z nim ( dwa piętra niżej ) nocowała grupa
          młodych Żydów z Izraela, którzy przyjechali głównie ( jak to zwykle z nimi
          bywa ) aby zwiedzić muzeum obozowe Auschwitz. Młodzież była rozbawiona,
          rozbrykana do tego stopnia, że kolega zasnął dopiero nad ranem. Nie wydaje mi
          sie aby postawa tych młodych ludzi była wyjatkowa czy też szczególnie
          bulwersujaca. Polacy ( zwłaszcza młodzi ) też nie okazują szczególnie wiele
          szacunku dla naszych kombatantów czy tez innych narodowych bohaterów.
          Uprawnione wydaje mi się twierdzenie nastepujace: Gdy na drodze staje człowiek
          brutalnie życiem doświadczony, poraniony, obolały to należy go potraktować tak
          jak nakazuje zwyczajna ludzka przyzwoitość a więc nadzwyczaj delikatnie. Gdy ma
          się jednak do czynienia z ludźmi którzy bezposrednio niczego podobnego nie
          doswiadczyli to wystarczy okazywać im tylko ( i aż ) szacunek wynikający z
          naszych wypracowanych przez wieki tradycji i dobrego wychowania. Nie wydaje mi
          sie aby narodowość miała tu coś do rzeczy.
          pozdrawiam
          • tyu Bez podpierania się tolerancją. Do don Carpio 03.04.02, 17:38
            Uwzględniając Twój przykład - nie mam zastrzeżeń do konkluzji.
            Pozdrowienia.
            • perla! Re: Bez podpierania się tolerancją. Do don Carpio 03.04.02, 17:43
              tyu napisał(a):

              > Uwzględniając Twój przykład - nie mam zastrzeżeń do konkluzji.
              > Pozdrowienia.


              don Carpio, tyu jest z Ciebie zadowolony.

              Perła
              • don_carpio Re: Bez podpierania się tolerancją. Do don Carpio 03.04.02, 17:46
                perla! napisał(a):

                > tyu napisał(a):
                >
                > > Uwzględniając Twój przykład - nie mam zastrzeżeń do konkluzji.
                > > Pozdrowienia.
                >
                >
                > don Carpio, tyu jest z Ciebie zadowolony.
                >
                > Perła

                Chyba tak,
                ale czy z tego powodu muszę robić sobie krzywdę ( np wyrywać sobie włosy z klatki
                piersiowej ) ?
                • perla! Re: Bez podpierania się tolerancją. Do don Carpio 03.04.02, 17:53
                  don_carpio napisał(a):

                  > perla! napisał(a):
                  >
                  > > tyu napisał(a):
                  > >
                  > > > Uwzględniając Twój przykład - nie mam zastrzeżeń do konkluzji.
                  > > > Pozdrowienia.
                  > >
                  > >
                  > > don Carpio, tyu jest z Ciebie zadowolony.
                  > >
                  > > Perła
                  >
                  > Chyba tak,
                  > ale czy z tego powodu muszę robić sobie krzywdę ( np wyrywać sobie włosy z klat
                  > ki
                  > piersiowej ) ?


                  Ależ Broń Boże! Natomiast nie pozwól aby Cię traktował jak uczniaka. A jeśli już
                  to gdy wyśle Cię do kąta, to nieodwracaj się do niego tyuem. Wiesz dlaczego...
                  Bo najważniejsze to co WIDOCZNE dla oczu jest.

                  pozdrawiam

                  Perła
    • perla! o tolerancji LEWICY tu jest 03.04.02, 16:05
      To przykre jest do czego prowadzi nadmiar czasu w państowej firmie właśnie. I
      powstają takie podejrzane dywagacje. Dziesiątki pytań, kruczków, słów
      niepotrzebnych... To z reguły cechuje LEWIZNĘ właśnie. A przecież my z prawicy,
      mamy na to prostą radę. Otóż NIKOGO nie będziemy dostrzegać. Pierwszym punktem
      KONSTYTUCJI ma być zapis, który mówi, że jeżeli jakiś akt prawmy, dekret,
      ustawa itp. wymienia z nazwy grupę etniczną czy religijną, to taki akt nieważny
      jest. Dlatego niemożliwe by było aby Murzyni mogliby mieć dodatkowe punkty na
      studia, czy też NIEMOŻLIWE BY BYŁO wyśledlenie Żydów. Bo nie można by takiego
      prawa po prostu SFORMUŁOWAĆ! Proste? Czy to zrozumiałeś Tyu? No dobrze...
      prościej to dla Ciebie napiszę. Z tego co się orientuję to u Ciebie w zakładzie
      pracy dostajecie WSZYSCY zupę reneregacyjną właśnie. Otóż wyobraź sobie, że
      ktoś (lewicowiec oczywiście) postanowi, iż potomkowie Powstańców Śląskich
      dostają zupę z wkładką. Bo ich przodkowie gdzieś tam gineli. I tak się rodzi
      nietolerancja. Bo Ty jako niewładkowiec czuć flustrację będziesz. Zaczniesz od
      napisów w WC: "precz z wkładkowcami!" aż po PRAWDZIWĄ nienawiść jako
      niewkładkowiec właśnie. Rozumiesz teraz lewicowy durniu?! Żadnych PRZYWILEJÓW!
      Dla nikogo...

      Perła
    • indris Odpowiedź na jedno z pytań 03.04.02, 17:22
      Na pytanie:
      "czy żądanie nie ranienia słowem, nie nadużywania określeń
      wartościujących negatywnie - i wartościujących nie CZYN osoby, czy grupy, lecz
      fakt, że ktoś taki W OGÓLE istnieje - to już cenzura? Jeśli tak - czy jest ona
      dopuszczalna? Jeśli tak - do jakiego momentu?"

      odpowiedź znaleźli już Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych w 2 połowie
      XVIII wieku. Wpisali ją do konstytucji i mają spokój. I to jest to, czego
      Amerykanom chyba najbardziej zazdroszczę, chociaż fanem USA skądinąd nie
      jestem.
      • tyu Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa 03.04.02, 17:36
        Witam miłego gościa!

        Mam wprawdzie gdzieś tekst Konstytucji USA, nawet po polsku, ale - gdybyś
        zechciał zacytować to, co konkretnie masz na myśli...
        Może istotnie da to odpowiedź jednoznaczną a satysfakcjonującą?

        Pozdrawiam.
        • indris Re: Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa 03.04.02, 17:44
          Dokładnie mówiąc, nie wiem, czy nie jest to zawarte w którejś ze słynnych
          poprawek, których objętość przekracza konstytucję właściwą. Szczegółów nie
          znam, ale znam praktyczne konsekwencje. Wynika z nich np. że w USA niemożliwa
          byłaby ustawa o "kłamstwie oświęcimskim", czy procesy o "lżenie władz". Wynika
          z niej także to, że niektóre witryny zlikwidowane w POlsce przeniosły się do
          USA i tam zlikwidować ich nie można. Ale jeżeli masz tekst tej Konstytucji (z
          poprawkami !), to byłoby bardzo interesujące, gdybyś mógł odpowiedni fragment
          przytoczyć. Za co z góry dziękuję.
          • perla! Re: Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa 03.04.02, 17:57
            indris napisał(a):

            > Dokładnie mówiąc, nie wiem, czy nie jest to zawarte w którejś ze słynnych
            > poprawek, których objętość przekracza konstytucję właściwą. Szczegółów nie
            > znam, ale znam praktyczne konsekwencje. Wynika z nich np. że w USA niemożliwa
            > byłaby ustawa o "kłamstwie oświęcimskim", czy procesy o "lżenie władz". Wynika
            > z niej także to, że niektóre witryny zlikwidowane w POlsce przeniosły się do
            > USA i tam zlikwidować ich nie można. Ale jeżeli masz tekst tej Konstytucji (z
            > poprawkami !), to byłoby bardzo interesujące, gdybyś mógł odpowiedni fragment
            > przytoczyć. Za co z góry dziękuję.


            Wiesz Indris, trochę wyczucia... I znów żona tyu z psem będzie musiała wyjść. Bo
            On konstytucję USA wertować będzie... A ponoć lewica za równością płci jest.

            pozdrawiam

            Perła
            • indris Re: Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa 03.04.02, 18:13
              Z psem trzeba wychodzić. Lewica jest również za humanitarnym stosunkiem do
              zwierząt. A równość oznacza stosunek partnerski i dzielenie obowiązków - innym
              razem wyjdzie tyu (wg mojego wyobrażenia)
              • perla! Re: Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa 03.04.02, 18:17
                indris napisał(a):

                > Z psem trzeba wychodzić. Lewica jest również za humanitarnym stosunkiem do
                > zwierząt. A równość oznacza stosunek partnerski i dzielenie obowiązków - innym
                > razem wyjdzie tyu (wg mojego wyobrażenia)


                Optymistą wielkim jesteś. Tyu nie ma czasu na obowiązki te (w pracy również). Na
                forum ciągły dyżur ma.

                pozdrawiam

                Perła
              • tyu Do Indrisa o psach 03.04.02, 18:27
                indris napisał(a):

                > Z psem trzeba wychodzić. Lewica jest również za humanitarnym stosunkiem do
                > zwierząt. A równość oznacza stosunek partnerski i dzielenie obowiązków - innym
                > razem wyjdzie tyu (wg mojego wyobrażenia)


                Kto, jak kto, ale myślę, że Ty - miłośnik zwierząt, zrozumiesz. Mój pies (ten
                ostatni, bo miałem ich w życiu kilka) nie żyje od paru lat.
                Wcześniej na spacery wychodziłem z nim najczęściej ja. Bez względu na pogodę.
                Nawet nie ze względu na podział domowych obowiązków (choć to też) tylko dla
                przyjemności.
                Wspaniałe uczucie: człowiek może samotnie pospacerować, porozmyślać, a głupi
                ludzie nie uważają go z tego powodu za głupiego, bo ma pretekst: psa. A jeśli
                samotności było już dość - wystarczyło zagwizdać.
                Niestety...
                • perla! Re: Do Indrisa o psach 03.04.02, 18:32
                  tyu napisał(a):

                  > indris napisał(a):
                  >
                  > > Z psem trzeba wychodzić. Lewica jest również za humanitarnym stosunkiem do
                  >
                  > > zwierząt. A równość oznacza stosunek partnerski i dzielenie obowiązków - i
                  > nnym
                  > > razem wyjdzie tyu (wg mojego wyobrażenia)
                  >
                  >
                  > Kto, jak kto, ale myślę, że Ty - miłośnik zwierząt, zrozumiesz. Mój pies (ten
                  > ostatni, bo miałem ich w życiu kilka) nie żyje od paru lat.
                  > Wcześniej na spacery wychodziłem z nim najczęściej ja. Bez względu na pogodę.
                  > Nawet nie ze względu na podział domowych obowiązków (choć to też) tylko dla
                  > przyjemności.
                  > Wspaniałe uczucie: człowiek może samotnie pospacerować, porozmyślać, a głupi
                  > ludzie nie uważają go z tego powodu za głupiego, bo ma pretekst: psa. A jeśli
                  > samotności było już dość - wystarczyło zagwizdać.
                  > Niestety...


                  Właśnie: pretekst - pies. Niektórym do wszystkigo pretekst potrzebny jest. I
                  biednego psa z domu wyrzuci - bez względu na pogodę. Bo co ludzie powiedzą...

                  Perła
          • Gość: Mag Re: Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa IP: *.duke-energy.com 03.04.02, 18:30
            indris napisał(a):

            > Dokładnie mówiąc, nie wiem, czy nie jest to zawarte w którejś ze słynnych
            > poprawek, których objętość przekracza konstytucję właściwą. Szczegółów nie
            > znam, ale znam praktyczne konsekwencje. Wynika z nich np. że w USA niemożliwa
            > byłaby ustawa o "kłamstwie oświęcimskim", czy procesy o "lżenie władz". Wynika
            > z niej także to, że niektóre witryny zlikwidowane w POlsce przeniosły się do
            > USA i tam zlikwidować ich nie można. Ale jeżeli masz tekst tej Konstytucji (z
            > poprawkami !), to byłoby bardzo interesujące, gdybyś mógł odpowiedni fragment
            > przytoczyć. Za co z góry dziękuję.

            Wydaje mi sie, ze masz na mysli pierwsza poprawke do konstytucji, ktorej tekst
            brzmi w nastepujacy sposob:

            "Congress shall make no law respecting an establishment of religion, or
            prohibiting the free exercise thereof; or abridging the freedom of speech, or of
            the press; or the right of the people peaceably to assemble, and to petition the
            government for a redress of grievances."

            Tlumaczenie mniej wiecej:
            "Kongres nie moze ustanowic prawa ustanawiajacego religie panstwowa, lub
            zabraniajacego praktykowania jakiejkolwiek religii, lub ograniczajacego wolnosc
            slowa, lub prasy, lub prawa ludzi do pkojowego gromadzenia sie i zadania od rzadu
            zadoscuczynienia za doznane krzywdy."

            Wszelkie rozstrzygniecia co do zgodnosci przeprowadzonych praw z duchem
            Konstytucji dokonywane sa przez Sad Najwyzszy USA (US Supreme Court) skladajacy
            sie z 9 sedziow.

            P.S. Poprawki do Konstytucji stanowia tz. "Bill of Rigths".
            • tyu Odpowiedź na jedno z pytań. Do Indrisa i Mag 04.04.02, 07:35
              Gość portalu: Mag napisał(a):

              > indris napisał(a):
              >
              > > Dokładnie mówiąc, nie wiem, czy nie jest to zawarte w którejś ze słynnych
              > > poprawek, których objętość przekracza konstytucję właściwą. Szczegółów nie
              > > znam, ale znam praktyczne konsekwencje. Wynika z nich np.że w USA niemożliwa
              > > byłaby ustawa o "kłamstwie oświęcimskim",czy procesy o "lżenie władz".Wynika
              > > z niej także to, że niektóre witryny zlikwidowane w POlsce przeniosły się do
              > > USA i tam zlikwidować ich nie można. Ale jeżeli masz tekst tej Konstytucji
              > > (z poprawkami !), to byłoby bardzo interesujące, gdybyś mógł odpowiedni frag
              > > ment przytoczyć. Za co z góry dziękuję.
              >
              > Wydaje mi sie, ze masz na mysli pierwsza poprawke do konstytucji, ktorej tekst
              > brzmi w nastepujacy sposob:
              >
              > "Congress shall make no law respecting an establishment of religion, or
              > prohibiting the free exercise thereof; or abridging the freedom of speech, or
              > of the press; or the right of the people peaceably to assemble, and to petition
              > the government for a redress of grievances."
              >
              > Tlumaczenie mniej wiecej:
              > "Kongres nie moze ustanowic prawa ustanawiajacego religie panstwowa, lub
              > zabraniajacego praktykowania jakiejkolwiek religii, lub ograniczajacego wolnosc
              > slowa, lub prasy, lub prawa ludzi do pokojowego gromadzenia sie i zadania od
              > rzadu zadoscuczynienia za doznane krzywdy."
              >
              > Wszelkie rozstrzygniecia co do zgodnosci przeprowadzonych praw z duchem
              > Konstytucji dokonywane sa przez Sad Najwyzszy USA (US Supreme Court) skladajacy
              > sie z 9 sedziow.
              >
              > P.S. Poprawki do Konstytucji stanowia tz. "Bill of Rigths".


              Sprawdziłem i ja - myślę, że rzeczywiście chodzi o tę poprawkę, o której pisze
              Mag. Jedynym innym zapisem, który znalazłem, nieco zbliżonym treściowo do tej
              poprawki, jest fragment Działu 9. części zasadniczej Konstytucji, który mówi,
              że "nie będą stanowione prawa wymierzone imiennie przeciwko jednostkom ani prawa
              ex post facto. Nie o to jednak, myślę, chodziło Indrisowi.
              Pozdrawiam.
              • witekjs Re: ______________Do Tyu i Mag____________________ 04.04.02, 08:31
                Dziękuję Ci za wiersz,nawet nie próbowałbym rewanżować się tym samym.Chylę
                czoła.Mag bardzo się cieszę,że Cię spotykam,niedawno Cię wspominałem,wraz z
                innymi ciekawymi ludżmi,w wątku o Hiacyncie.Pozdrawiam sedecznie.Witek
                • witekjs Re: Do Tyu i Mag__i___innych___o___tolerancji_____ 04.04.02, 09:05
                  Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na konieczność
                  współistnienia z kimś kto nie chce/nie może zaakceptować jedynie słusznych
                  prawd.W innych czasach możnaby zafundować "noc Św.Bartłomieja".Teraz
                  trzeba,choćby ze względu na swoją cywilizowaną młodzież mówić o tolerancji,nie
                  zawsze stosując do końca jej zasady...
                  Pozdrawiam.Witek
                  • jacek#jw Re: Do Tyu i Mag__i___innych___o___tolerancji_____ 04.04.02, 12:08
                    witekjs napisał(a):

                    > Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na konieczność
                    > współistnienia z kimś kto nie chce/nie może zaakceptować jedynie słusznych
                    > prawd.W innych czasach możnaby zafundować "noc Św.Bartłomieja".Teraz
                    > trzeba,choćby ze względu na swoją cywilizowaną młodzież mówić o tolerancji,nie
                    > zawsze stosując do końca jej zasady...
                    > Pozdrawiam.Witek

                    Czyli ze względu na różnorodność poglądów (konieczność współistnienia) najlepiej
                    byłoby zastosować odpowiednią rzeź (silniejszy wygrywa), ale ze względu na
                    młodzież mówmy o zasadach i nie stosujmy ich. Czy mogę tolerować katolików? To ze
                    względu na tę noc.

                    Pozdr / Jacek
                    • witekjs Re: Do Jacka#jw__i___innych___o___tolerancji_____ 04.04.02, 21:56
                      jacek#jw napisał(a):

                      > witekjs napisał(a):
                      >
                      > > Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na koniecznoś
                      > ć
                      > > współistnienia z kimś kto nie chce/nie może zaakceptować jedynie słusznych
                      >
                      > > prawd.W innych czasach możnaby zafundować "noc Św.Bartłomieja".Teraz
                      > > trzeba,choćby ze względu na swoją cywilizowaną młodzież mówić o tolerancji
                      > ,nie
                      > > zawsze stosując do końca jej zasady...
                      > > Pozdrawiam.Witek
                      ________________________________________________-
                      > Czyli ze względu na różnorodność poglądów (konieczność współistnienia) najlepie
                      > j
                      > byłoby zastosować odpowiednią rzeź (silniejszy wygrywa), ale ze względu na
                      > młodzież mówmy o zasadach i nie stosujmy ich. Czy mogę tolerować katolików? To
                      > ze
                      > względu na tę noc.
                      >
                      > Pozdr / Jacek
                      _______________________________________________
                      Miło mi,że dostrzegłeś mój "pościk".
                      Nie sugeruję tego,że miłoby zastosować odpowiednią rzeż.Piszę jedynie o tym co
                      tak "niedawno" i teraz dzieje się w naszym świecie.Wybrałwem tę noc ad
                      hoc,mogłaby być również "noc długich noży" .Nie chodziło mi w tym miejscu o
                      katolików,ani o żadną inna religię.Tamta noc też, jak wiesz nie wiele miała
                      wspólnego z religią/tak na prawdę/.Za tym "politycznym" tematem kryją się
                      oczywiście nasze całkiem prywatne "tolerancje"...
                      Pozdrawiam.Witek
                      • jacek#jw Re: Do Jacka#jw__i___innych___o___tolerancji_____ 05.04.02, 14:06
                        Witaj,
                        Również i mnie miło jest z tych samych powodów. Czytałem również i pozostałe
                        Twoje "pościki" o tolerancji. Rzecz w tym, że rozpatrując tolerancję
                        autonomicznie, bez odniesień do konkretnych sytuacji czy problemów można
                        wyciągnąć zaskakujące wnioski. Np. tolerancyjny człowiek to taki, który toleruje
                        inne religie oraz brud i ubóstwo w Stanach. To tylko tak, na przykładzie
                        najbliższych miejscem postów. Dlatego też sądzę, że mówiąc o tolerancji, należy
                        jednocześnie mówić do jakich spraw się ona odnosi. Ponadto nie trafia również do
                        przekonania mi Twoja teza wyprowadzona ze stania na jednej nodze. Wynikało by z
                        niej, że nie należało by mówić brudasowi, że śmierdzi, bo możemy mu sprawić
                        przykrość. A już zupełnie nie daje odpowiedzi w sytuacji, gdy nie jestem w stanie
                        tolerować brudnego osiedla np. cygańskiego z tej przyczyny, że jest po prostu
                        brudne a nie cygańskie.

                        Pozdr / Jacek
                  • Gość: Mag Re: Do Witka__i___innych___o___tolerancji_____ IP: *.duke-energy.com 04.04.02, 18:11
                    witekjs napisał(a):

                    > Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na konieczność
                    > współistnienia z kimś...

                    Witku,

                    Twoja uwaga przypominiala mi rozmowe, jaka odbylam ze znajomym Amerykaninem tuz
                    po moim przyjezdzie do USA (wiele, wiele lat temu). Otoz Amerykanie dokonuja
                    calkowitych ablucji ciala rano, a nie wieczorem, czego mnie w domu nauczono.
                    Kiedy wyrazilam zdziwienie, ze mozna isc spac bez umycia sie po znojnym dniu
                    pracy, ow Amerykanin powiedzial, ze powszechnosc kapieli na kontynecie
                    amerykanskim nie byla taka duza do mniej wiecej lat piecdziesiatych (XX wieku
                    oczywiscie). W latch piecdziesiatych Amerykanie (zapewne przy pomocy
                    powszechnych tutaj badan psychologicznych i socjologicznych) zauwazyli, ze bycie
                    czystym jest "dobre dla biznesu", wiec zaczeli sie rano kapac i wogole obsprawiac
                    przed dzialalnoscia biznesowa, i jak to Amerykanie, biora to bardzo powaznie;
                    robia to dlugo i zuzywaja olbrzymie ilosci kosmetykow. Otoz z tolerancja jest
                    troszke tak, jak z poranna kapiela: robimy to z calym zaangazowaniem, dopoki jest
                    to "dobre dla biznesu"; kiedy nie musimy "dbac o biznes", to mozemy sobie
                    troszke "posmierdziec" smile
                    • witekjs Re: Do Mag__i___innych___o___tolerancji_____ 04.04.02, 22:09
                      Gość portalu: Mag napisał(a):

                      > witekjs napisał(a):
                      >
                      > > Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na koniecznoś
                      > ć
                      > > współistnienia z kimś...
                      >
                      > Witku,
                      >
                      > Twoja uwaga przypominiala mi rozmowe, jaka odbylam ze znajomym Amerykaninem tuz
                      >
                      > po moim przyjezdzie do USA (wiele, wiele lat temu). Otoz Amerykanie dokonuja
                      > calkowitych ablucji ciala rano, a nie wieczorem, czego mnie w domu nauczono.
                      > Kiedy wyrazilam zdziwienie, ze mozna isc spac bez umycia sie po znojnym dniu
                      > pracy, ow Amerykanin powiedzial, ze powszechnosc kapieli na kontynecie
                      > amerykanskim nie byla taka duza do mniej wiecej lat piecdziesiatych (XX wieku
                      > oczywiscie). W latch piecdziesiatych Amerykanie (zapewne przy pomocy
                      > powszechnych tutaj badan psychologicznych i socjologicznych) zauwazyli, ze byci
                      > e
                      > czystym jest "dobre dla biznesu", wiec zaczeli sie rano kapac i wogole obsprawi
                      > ac
                      > przed dzialalnoscia biznesowa, i jak to Amerykanie, biora to bardzo powaznie;
                      > robia to dlugo i zuzywaja olbrzymie ilosci kosmetykow. Otoz z tolerancja jest
                      > troszke tak, jak z poranna kapiela: robimy to z calym zaangazowaniem, dopoki je
                      > st
                      > to "dobre dla biznesu"; kiedy nie musimy "dbac o biznes", to mozemy sobie
                      > troszke "posmierdziec" smile
                      _______________________________________
                      Jak się ciesze,że mogę z Tobą porozmawiać.Długo juz nie mieliśmy okazji.Jak
                      widzisz u nas "bez zmian".Nawet te same osoby, z tym samym repetuarem.Mimo to
                      jakoś próbujemy żyć wirtualnie.Oczywiste,że brak miejsc,gdzie możnaby, z
                      założenia mówić o trochę mniej poważnych sprawach.Ciągle mam nadzieję,że odżyją.
                      Dziekuję Ci za tę amerykańską anegdotę,wspierającą moją uwagę na temat tolerancji.
                      Pozdrawiam Cię serdecznie i do usłyszenia.Witek

                      • witekjs Re:PS. Do Mag__i___innych___o___dyskredytacji_____ 04.04.02, 23:42
                        witekjs napisał(a):

                        > Gość portalu: Mag napisał(a):
                        >
                        > > witekjs napisał(a):
                        > >
                        > > > Zastanawiam się czy tolerancja nie jest reakcją silniejszego na konie
                        > cznoś
                        > > ć
                        > > > współistnienia z kimś...
                        > >
                        > > Witku,
                        > >
                        > > Twoja uwaga przypominiala mi rozmowe, jaka odbylam ze znajomym Amerykanine
                        > m tuz
                        > >
                        > > po moim przyjezdzie do USA (wiele, wiele lat temu). Otoz Amerykanie dokon
                        > uja
                        > > calkowitych ablucji ciala rano, a nie wieczorem, czego mnie w domu nauczon
                        > o.
                        > > Kiedy wyrazilam zdziwienie, ze mozna isc spac bez umycia sie po znojnym dn
                        > iu
                        > > pracy, ow Amerykanin powiedzial, ze powszechnosc kapieli na kontynecie
                        > > amerykanskim nie byla taka duza do mniej wiecej lat piecdziesiatych (XX wi
                        > eku
                        > > oczywiscie). W latch piecdziesiatych Amerykanie (zapewne przy pomocy
                        > > powszechnych tutaj badan psychologicznych i socjologicznych) zauwazyli, ze
                        > byci
                        > > e
                        > > czystym jest "dobre dla biznesu", wiec zaczeli sie rano kapac i wogole obs
                        > prawi
                        > > ac
                        > > przed dzialalnoscia biznesowa, i jak to Amerykanie, biora to bardzo powazn
                        > ie;
                        > > robia to dlugo i zuzywaja olbrzymie ilosci kosmetykow. Otoz z tolerancja
                        > jest
                        > > troszke tak, jak z poranna kapiela: robimy to z calym zaangazowaniem, dopo
                        > ki je
                        > > st
                        > > to "dobre dla biznesu"; kiedy nie musimy "dbac o biznes", to mozemy sobie
                        > > troszke "posmierdziec" smile
                        > _______________________________________
                        > Jak się ciesze,że mogę z Tobą porozmawiać.Długo juz nie mieliśmy okazji.Jak
                        > widzisz u nas "bez zmian".Nawet te same osoby, z tym samym repetuarem.Mimo to
                        > jakoś próbujemy żyć wirtualnie.Oczywiste,że brak miejsc,gdzie możnaby, z
                        > założenia mówić o trochę mniej poważnych sprawach.Ciągle mam nadzieję,że odżyją
                        > .
                        > Dziekuję Ci za tę amerykańską anegdotę,wspierającą moją uwagę na temat toleranc
                        > ji.
                        > Pozdrawiam Cię serdecznie i do usłyszenia.Witek
                        ______________________________________________
                        Nie wiem czy się nie mylę ale Ty chyba wracasz dopiero z pracy do domu.
                        Czytam i trochę piszę różne rzeczy w internecie i już od prawie roku zastanawiam
                        sie nad tym jak ogromną rolę,dla niejednokrotnie interesujących osób pełni
                        potrzeba dyskredytacii tych z którymi rozmawiają.Oczywiście spotykamy się z tym
                        w realnym życiu również.Tam jednak jest to poddawane natchmiastowej ocenie całego
                        środowiska,w którym tacy ludzie żyją.Ta ocena zawsze będzie negatywna.Są
                        zagrożeniem dla wszystkich.Nie można ich unikać lub ignorować.Zrozumiałe,że się
                        mogą spotkać z dotkliwym odporem.Nie wszyscy to potrafią.Wielu nie jest w stanie
                        rozpoznać tego,że są dyskredytowani.Niektórzy będą próbowali go zmienić,przemówić
                        do niego.Niewielkie szanse,że taki człowiek zmieni swoje podejście do kreowania
                        swojego ja.Istotne jest jaką ma pozycję w swoim środowisku.Może
                        być "zabójczy".Niektórzy ludzie tak niepewni są swojej wartosci,że jedynie
                        rozdeptując innych,nawet bliskich czują się dobrze.Taka tendencja istnieje, w
                        jakimś stopniu w każdym z nas.Chodzi o proporcje i to czy to widzimy i czy
                        potrafimy z tym sie borykać skutecznie.Dla jednych jest to łatwiejsze,innych
                        trudne,jeszcze inni po prostu bardzo lubią rozdeptywać wszystko do koła...Z tego
                        typem ludzi rzeczywiście trudno mówić o tolerancji.
                        Pozdrawiam Cię serdecznie.Witek

                        • Gość: Mag Re:PS. Do Witka__i__innych__o__dyskredytacji_____ IP: *.duke-energy.com 05.04.02, 00:36
                          Jeszcze pracuje, ale za chwile wracam do realu. Otoz ludzie, ktorych
                          nazwalabym malostkowymi, probuja innych dyskredytowac, aby sie samemu lepiej
                          poczuc. Dawniej tutejsi psychologowie mysleli, ze powodem tego jest kompleks
                          nizszosci, wiec np. dzieciaki w szkolach byly (i sa) pompowane haselkami
                          typu "jestem unikalny, wspanialy" itp. Po mniej wiecej pokoleniu takiej
                          inzynierii spolecznej okazuje sie, ze jest gorzej niz bylo. Wiec pewien
                          psycholog przeprowadzil testy wsrod wiezniow, u ktorych ponizenie drugiego
                          czlowieka zostalo posuniete najdalej czyli mordercow, gwalcicieli, itp. Otoz
                          okazalo sie, ze ci ludzie maja ZERO kompleksu nizszosci; uwazaja sie
                          najlepszych, po prostu dzieci samego Boga. Wrecz przeciwnie, maja niebotyczny
                          wprost kompleks wyzszosci. Teraz pojawiaja sie wsrod miejscowych "inzynierow
                          spolecznych" glosy, ze ludziom brakuje zwyklej pokory. Wracajac do problemu
                          dyskredytacji i nietolerancji, to sa to mechanizmy spoleczne dzialajace na
                          ludzka psychike jak narkotyk: jedni sa bardziej na to podani, inni mniej, ale
                          wszyscy powinni wiedziec, ze jest to niebezpieczne i lepiej tego nie zazywac.
                          Uff, ale sie rozpisalam i do tego niekoherentnie. Teraz naprawde juz musze isc.
                          • witekjs Re:PS. Do Mag__o__dyskredytacji___________________ 05.04.02, 19:44
                            Gość portalu: Mag napisał(a):

                            > Jeszcze pracuje, ale za chwile wracam do realu. Otoz ludzie, ktorych
                            > nazwalabym malostkowymi, probuja innych dyskredytowac, aby sie samemu lepiej
                            > poczuc. Dawniej tutejsi psychologowie mysleli, ze powodem tego jest kompleks
                            > nizszosci, wiec np. dzieciaki w szkolach byly (i sa) pompowane haselkami
                            > typu "jestem unikalny, wspanialy" itp. Po mniej wiecej pokoleniu takiej
                            > inzynierii spolecznej okazuje sie, ze jest gorzej niz bylo. Wiec pewien
                            > psycholog przeprowadzil testy wsrod wiezniow, u ktorych ponizenie drugiego
                            > czlowieka zostalo posuniete najdalej czyli mordercow, gwalcicieli, itp. Otoz
                            > okazalo sie, ze ci ludzie maja ZERO kompleksu nizszosci; uwazaja sie
                            > najlepszych, po prostu dzieci samego Boga. Wrecz przeciwnie, maja niebotyczny
                            > wprost kompleks wyzszosci. Teraz pojawiaja sie wsrod miejscowych "inzynierow
                            > spolecznych" glosy, ze ludziom brakuje zwyklej pokory. Wracajac do problemu
                            > dyskredytacji i nietolerancji, to sa to mechanizmy spoleczne dzialajace na
                            > ludzka psychike jak narkotyk: jedni sa bardziej na to podani, inni mniej, ale
                            > wszyscy powinni wiedziec, ze jest to niebezpieczne i lepiej tego nie zazywac.
                            > Uff, ale sie rozpisalam i do tego niekoherentnie. Teraz naprawde juz musze isc
                            > .
                            _____________________________
                            Mag wybacz,że nie mogę dzisiaj rozszerzyć odpowiedzi.Jutro za wszelką cenę
                            postaram się napisać więcej,tym bardziej,że temat /jak zwykle/ rozwija się.
                            Pozdrawiam serdecznie.Witek

                        • Gość: AndrzejG Przepraszam, że się wtrącę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 20:21
                          witekjs napisał(a):

                          > ______________________________________________
                          > Nie wiem czy się nie mylę ale Ty chyba wracasz dopiero z pracy do domu.
                          > Czytam i trochę piszę różne rzeczy w internecie i już od prawie roku
                          zastanawiam sie nad tym jak ogromną rolę,dla niejednokrotnie interesujących
                          osób pełni potrzeba dyskredytacii tych z którymi rozmawiają.Oczywiście
                          spotykamy się z tym w realnym życiu również.Tam jednak jest to poddawane
                          natchmiastowej ocenie całego środowiska,w którym tacy ludzie żyją.Ta ocena
                          zawsze będzie negatywna.Są zagrożeniem dla wszystkich.Nie można ich unikać lub
                          ignorować.Zrozumiałe,że się mogą spotkać z dotkliwym odporem.Nie wszyscy to
                          potrafią.Wielu nie jest w stanie rozpoznać tego,że są dyskredytowani.Niektórzy
                          będą próbowali go zmienić,przemówić do niego.Niewielkie szanse,że taki człowiek
                          zmieni swoje podejście do kreowania swojego ja.Istotne jest jaką ma pozycję w
                          swoim środowisku.Może być "zabójczy".Niektórzy ludzie tak niepewni są swojej
                          wartosci,że jedynie rozdeptując innych,nawet bliskich czują się dobrze.Taka
                          tendencja istnieje, w jakimś stopniu w każdym z nas.Chodzi o proporcje i to
                          czy to widzimy i czy potrafimy z tym sie borykać skutecznie.Dla jednych jest to
                          łatwiejsze,innych trudne,jeszcze inni po prostu bardzo lubią rozdeptywać
                          wzystko do koła...Z tegotypem ludzi rzeczywiście trudno mówić o tolerancji.

                          > Pozdrawiam Cię serdecznie.Witek
                          >

                          Tak przed końcem tygodnia czytam sobie na spokojnie wszystkie wypowiedzi.
                          Nie mam tak długiego doświadczenia jak Ty , ani tak ‘ lekkiej klawiatury’,
                          ale wnioski mam podobne. Zauważ jak uspokaja się na forum , gdy braknie
                          antagonistów, wręcz jest cicho. Myślę ,że niektórzy żyją ‘forumową wojną’.
                          A tak wspaniale byłoby usłyszeć argumenty tych ‘innych’ od nas. Niech
                          nas przekonają do swych poglądów ,lecz na spokojnie. Nikt tu nikomu nie
                          chce zrobić krzywdy , przynajmniej tak powinno być.
                          Jak to ma się do tolerancji?

                          Andrzej
                    • Gość: AndrzejG Re: Do Witka__i___innych___o___tolerancji_____ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 23:09
                      Otoz z tolerancja jest
                      > troszke tak, jak z poranna kapiela: robimy to z calym zaangazowaniem, dopoki
                      jest to "dobre dla biznesu"; kiedy nie musimy "dbac o biznes", to mozemy sobie
                      > troszke "posmierdziec" smile

                      Cześć , jestem Andrzej

                      No dobra , formalności z głowy.
                      Serdecznie współczuję Ci niedziel i świąt w Ameryce.
                      Stąd wyłania się pytanie : czy dla tolerancji , a bardziej nietolerancji też są
                      niedziele i święta?
                      Czy są mozliwe chwilowe 'zawieszenia nietolerancji'?
                      Według mnie ,nie ,bo to świadczyłoby o wewnętrznym zakłamaniu,
                      no chyba ,że we śnie.Jednak czasami w snach możemy posunąć się dalej niż na jawie.

                      Wychodzi z tego ,że Amerykanie w niedziele też się myją.Czy tak?

                      Andrzej
                      • Gość: Mag Re: Do Andrzeja__i___innych___o___tolerancji_____ IP: *.duke-energy.com 05.04.02, 00:22
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        > Otoz z tolerancja jest
                        > > troszke tak, jak z poranna kapiela: robimy to z calym zaangazowaniem, dopo
                        > ki
                        > jest to "dobre dla biznesu"; kiedy nie musimy "dbac o biznes", to mozemy sobi
                        > e
                        > > troszke "posmierdziec" smile
                        >
                        > Cześć , jestem Andrzej
                        >
                        > No dobra , formalności z głowy.
                        > Serdecznie współczuję Ci niedziel i świąt w Ameryce.
                        > Stąd wyłania się pytanie : czy dla tolerancji , a bardziej nietolerancji też są
                        >
                        > niedziele i święta?
                        > Czy są mozliwe chwilowe 'zawieszenia nietolerancji'?
                        > Według mnie ,nie ,bo to świadczyłoby o wewnętrznym zakłamaniu,
                        > no chyba ,że we śnie.Jednak czasami w snach możemy posunąć się dalej niż na jaw
                        > ie.
                        >
                        > Wychodzi z tego ,że Amerykanie w niedziele też się myją.Czy tak?
                        >
                        > Andrzej

                        Z Twoich wczesniejszych postow wiem, ze jestes czlowiekiem biznesu. Otoz biznes
                        w Ameryce dziala 24 godziny na dobe, wiec ludzie sie myja, rowniez w niedziele i
                        swieta smile)) Podobnie jest z tolerancja. Jeden z moich poprzednich szefow sam
                        sie kiedys przyznal, ze ma czasem tendencje do bycia nietolerancyjnym (wg mojej
                        oceny mial tzw. "mean streak" czyli pewna malosc charakteru). Otoz w 99.99%
                        sytuacji facet tego po sobie nie pokazywal, bo jak sam mi kiedys wyjasnil,
                        nietolerancyjne czy aroganckie zachowanie teraz mogloby sie na nim odbic w
                        przyszlosci; jako przyklad podal sytuacje, w ktorej obrazi sie kogos, a potem
                        trzeba z nim robic interes. Jak to sie mowi tutaj: "what goes around, comes
                        around". Jesli swiadomie zmieniam swoje zachowanie, to po pewnym czasie staje
                        sie ono czescia mojej osoby. Co powiedzial mi moj pierwszy szef w USA, kiedy
                        poprosil, abym sie usmiechala do wspolpracownikow i klientow (rzadki zwyczaj u
                        Polakow), bo beda mnie lepiej odbierac, wiec i ja sie bede lepiej czuc. Z
                        wlasnego doswiadczenia stwierdzam: DZIALA !!!
                        • Gość: AndrzejG Re: Do Mag__i___innych___o___tolerancji_____ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 04:16
                          Gość portalu: Mag napisał(a):

                          Podobnie jest z tolerancja. Jeden z moich poprzednich szefow sam
                          > sie kiedys przyznal, ze ma czasem tendencje do bycia nietolerancyjnym (wg mojej
                          > oceny mial tzw. "mean streak" czyli pewna malosc charakteru). Otoz w 99.99%
                          > sytuacji facet tego po sobie nie pokazywal, bo jak sam mi kiedys wyjasnil,
                          > nietolerancyjne czy aroganckie zachowanie teraz mogloby sie na nim odbic w
                          > przyszlosci; jako przyklad podal sytuacje, w ktorej obrazi sie kogos, a potem
                          > trzeba z nim robic interes. Jak to sie mowi tutaj: "what goes around, comes
                          > around". Jesli swiadomie zmieniam swoje zachowanie, to po pewnym czasie staje
                          > sie ono czescia mojej osoby.


                          Typowe podejście handlowe,żółć cię zalewa,
                          myślisz o swoim glanie - gdzie by go tu na kliencie umieścić,
                          ale nie , powstrzymujesz się , bo biznes to biznes
                          klient nasz pan.
                          To jest przytepienie odruchów nietolerancyjnych,
                          wywołane obawą przed utraceniem zysków.
                          Znalazłbym również takie, chowane ze strachu przed represją,
                          z własnych przekonan o potrzebie tolerancji też.
                          Ciekawa sprawa ,że w życiu codziennym (nie mówię o ekstremalnych warunkach)
                          te 0.01 % z człowieka wyjdzie i to w najmniej oczekiwanym momencie.



                          Co powiedzial mi moj pierwszy szef w USA, kiedy
                          > poprosil, abym sie usmiechala do wspolpracownikow i klientow (rzadki zwyczaj u
                          > Polakow), bo beda mnie lepiej odbierac, wiec i ja sie bede lepiej czuc. Z
                          > wlasnego doswiadczenia stwierdzam: DZIALA !!!


                          Znam , znam
                          amerykański uśmiech
                          to jeden z czyniików napędzających gospodarkę
                          przynajmniej w branży stomatologicznej.smile
                          Masz rację , to DZIAŁA.
                          Tylko tak łatwo rozpoznać uśmiech maskę
                          od tego szczerego.
                          Życzę Ci jak najwięcej tych drugich.


                          Andrzej
    • tyu Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Limana 03.04.02, 17:58
      Wybacz, że dopiero teraz - obowiązki towarzyskie itp itd...

      Mam parę uwag do Twojego postu.

      1. Płynność granic pojęcia "tolerancja" nie musi oznaczać dwuznaczności
      moralnej. Wskazuje natomiast na silną zależność jego stosowania od kontekstów.
      Tak też rozumuje, jak rozumiem, kilku innych dyskutantów.

      2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
      nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła i
      trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów, a staje się GROŹNA?
      Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
      części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
      stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
      słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
      przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
      dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
      poglądów osądzającego.

      3. Etyka zamiast tolerancji. Myślę, że to błąd pojęciowy. Są przecież RÓŻNE
      poglądy i systemy etyczne. Jedne z nich mają niejako "zakodowane" w sobie
      tolerancyjne podejście do innych (np. "kochaj bliźniego swego, jak siebie
      samego"), inne - nie.
      Toleracja jest zatem "opcjonalną" częścią etyki.

      Pozdrawiam.
      • perla! Do Limana drobna uwaga jest 03.04.02, 18:23
        tyu napisał(a):

        > Wybacz, że dopiero teraz - obowiązki towarzyskie itp itd...
        >
        > Mam parę uwag do Twojego postu.
        >
        > 1. Płynność granic pojęcia "tolerancja" nie musi oznaczać dwuznaczności
        > moralnej. Wskazuje natomiast na silną zależność jego stosowania od kontekstów.
        > Tak też rozumuje, jak rozumiem, kilku innych dyskutantów.
        >
        > 2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
        > nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła i
        >
        > trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów, a staje się GROŹNA?
        > Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
        > części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
        > stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
        > słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
        > przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
        > dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
        > poglądów osądzającego.
        >
        > 3. Etyka zamiast tolerancji. Myślę, że to błąd pojęciowy. Są przecież RÓŻNE
        > poglądy i systemy etyczne. Jedne z nich mają niejako "zakodowane" w sobie
        > tolerancyjne podejście do innych (np. "kochaj bliźniego swego, jak siebie
        > samego"), inne - nie.
        > Toleracja jest zatem "opcjonalną" częścią etyki.
        >
        > Pozdrawiam.


        Coś mam wrażenie, że tyu "na odwal" napisał do Ciebie ten tekst.

        pozdrawiam

        Perła
        • Gość: nurni tylko do Perły IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 00:19
          Tyu zasłużył sobie
          choćby nie wiem jak zaprzeczał
          to on sam Cię tu do tablicy wywołał

          partyzantka ta śmieszy mnie albo nie
          nie mój problem tą razą
          ale cosik mnie zainteresowało

          powołujesz się na prawicę o jej wartości
          nie tylko tu zresztą
          czy mógłbym uprosić o jakiś skrócony choćby
          dekalog tego co po Twojemu jest PRAWE
          po mojemu czytaj: uczciwe
          bo czytając Cię coraz bardziej zagubiony się czuję
          od kiedy to prawy stosuje metody lewego?
          widzisz, nie nadążam, pomocy mi trzeba
          dlaczego robisz to co robisz

          może być że Tyu odnotował pierwsze sukcesy
          na polu wciskania kitu
          a może nie tu suka pogrzebana

          pozdrawiam, jak zawsze gdy to robię
          szczerze

          nurni

          Tyu
          tytuł postu uważnie! przeczytany
          a... to dziękuje
          • tyu NIE tylko do Nurni'ego 04.04.02, 07:59
            Najpierw wstęp.
            Nurni stanął na rynku (czyli Forum) i krzyczy:
            Perła!!! Chcę Ci coś powiedzieć! Reszta - zatkać uszy!

            Gdyby NAPRAWDĘ chciał mu przekazać mu coś dyskrecjonalnego
            - po prostu wysłałby e-mail.
            Tyle odnoście moich zerowych oporów przy wejściu do tego postu.

            Teraz - moje uwagi do tekstu, choć nie do mnie adresowany.
            Wolno takie uwagi mieć Perle, wolno mnie, wolno każdemu - to Forum.


            Gość portalu: nurni napisał(a):

            > Tyu zasłużył sobie
            > choćby nie wiem jak zaprzeczał
            > to on sam Cię tu do tablicy wywołał

            Ależ Nurni! Jakie "zasłużył?!"
            Dla mnie kompromitowanie się Perły: sposób jego zareagowania na wiersz
            - ewidentnie szyderczy, choć faktami uzasadniony - był "muzyką dla oczu"!
            Dupek zaczął robić DOKŁADNIE TO, co opisałem: nie wykazując śladu wyczucia
            sytuacji, zaczął pods...(uwać wykwity swego intelektu) - cytuję zwrot z wiersza.
            Na wiersz zareagował chamsko i płytko - dokładnie tak, jak przewidziałem.
            Potem właził wszędzie, choć nie miał nic do powiedzenia, i rozładowywał stresy.
            Jedyny merytoryczny post był chybiony (pisałem wyjaśnienie na ten właśnie temat
            15 minut przed nim).
            Jeśli umiesz czytać i myśleć - a w to od dawna nie wątpię - masz dowody jasne jak
            słońce, jaki poziom intelektualny reprezentuje Perła. I o to szło - masz kropkę
            nad "i".

            > partyzantka ta śmieszy mnie albo nie
            > nie mój problem tą razą
            > ale cosik mnie zainteresowało

            To nie była partyzantka - przynajmniej z mojej strony. Gdyby pozostać przy
            zaproponowanej terminologii - raczej rozpoznanie walką, skuteczne.
            Ale - uwaga! Teraz będzie zdanie dla mnie bardzo ważne...

            > powołujesz się na prawicę o jej wartości
            > nie tylko tu zresztą
            > czy mógłbym uprosić o jakiś skrócony choćby
            > dekalog tego co po Twojemu jest PRAWE
            > po mojemu czytaj: uczciwe
            > bo czytając Cię coraz bardziej zagubiony się czuję
            > od kiedy to prawy stosuje metody lewego?
            > widzisz, nie nadążam, pomocy mi trzeba
            > dlaczego robisz to co robisz

            Czyli: UMIESZ czytać i myśleć. Żadna dla mnie rewelacja, ale dobrze się upewnić.

            > może być że Tyu odnotował pierwsze sukcesy
            > na polu wciskania kitu
            > a może nie tu suka pogrzebana

            Komu "wciskałem"? Perle??? Teraz już żartujesz.

            > pozdrawiam, jak zawsze gdy to robię
            > szczerze
            >
            > nurni
            >
            > Tyu
            > tytuł postu uważnie! przeczytany
            > a... to dziękuje

            Nie ma za co!

            I pozdrawiam!
            CIEBIE, oczywiście, więc też szczerze.
            Groźnego przeciwnika trzeba szanować.
            tyu
            • Gość: nurni Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 09:27
              tyu napisał(a):

              > Najpierw wstęp.
              > Nurni stanął na rynku (czyli Forum) i krzyczy:
              > Perła!!! Chcę Ci coś powiedzieć! Reszta - zatkać uszy!

              Tyu to już wiemy
              ja krzyczę czy wrzeszczę
              Ty dyskutujesz

              > Gdyby NAPRAWDĘ chciał mu przekazać mu coś dyskrecjonalnego
              > - po prostu wysłałby e-mail.

              to przecież elementarz, sugerujesz że go nie znam?
              wyjaśnień dlaczego, z mojej strony nie będzie
              bo ze zrozumiałych względów być nie może
              ciemno? nie mogę inaczej

              > Tyle odnoście moich zerowych oporów przy wejściu do tego postu.

              naprawdę miałeś opory? zadziwiasz mnie teraz

              > Teraz - moje uwagi do tekstu, choć nie do mnie adresowany.

              spóźniona spostrzegawczość
              nie Twojej odpowiedzi tu czekałem
              a poniższych „uwag” nie jestem ciekaw

              > Wolno takie uwagi mieć Perle, wolno mnie, wolno każdemu - to Forum.
              >
              >
              > Gość portalu: nurni napisał(a):
              >
              > > Tyu zasłużył sobie
              > > choćby nie wiem jak zaprzeczał
              > > to on sam Cię tu do tablicy wywołał
              >
              > Ależ Nurni! Jakie "zasłużył?!"
              > Dla mnie kompromitowanie się Perły: sposób jego zareagowania na wiersz
              > - ewidentnie szyderczy, choć faktami uzasadniony - był "muzyką dla oczu"!
              > Dupek zaczął robić DOKŁADNIE TO, co opisałem: nie wykazując śladu wyczucia
              > sytuacji, zaczął pods...(uwać wykwity swego intelektu) - cytuję zwrot z wiersza
              > .
              > Na wiersz zareagował chamsko i płytko - dokładnie tak, jak przewidziałem.
              > Potem właził wszędzie, choć nie miał nic do powiedzenia, i rozładowywał stresy.
              >
              > Jedyny merytoryczny post był chybiony (pisałem wyjaśnienie na ten właśnie temat
              >
              > 15 minut przed nim).
              > Jeśli umiesz czytać i myśleć - a w to od dawna nie wątpię - masz dowody jasne j
              > ak
              > słońce, jaki poziom intelektualny reprezentuje Perła. I o to szło - masz kropkę
              >
              > nad "i".
              >
              > > partyzantka ta śmieszy mnie albo nie
              > > nie mój problem tą razą
              > > ale cosik mnie zainteresowało
              >
              > To nie była partyzantka - przynajmniej z mojej strony. Gdyby pozostać przy
              > zaproponowanej terminologii - raczej rozpoznanie walką, skuteczne.
              > Ale - uwaga! Teraz będzie zdanie dla mnie bardzo ważne...
              >
              > > powołujesz się na prawicę o jej wartości
              > > nie tylko tu zresztą
              > > czy mógłbym uprosić o jakiś skrócony choćby
              > > dekalog tego co po Twojemu jest PRAWE
              > > po mojemu czytaj: uczciwe
              > > bo czytając Cię coraz bardziej zagubiony się czuję
              > > od kiedy to prawy stosuje metody lewego?
              > > widzisz, nie nadążam, pomocy mi trzeba
              > > dlaczego robisz to co robisz
              >
              > Czyli: UMIESZ czytać i myśleć. Żadna dla mnie rewelacja, ale dobrze się upewnić
              > .
              >
              > > może być że Tyu odnotował pierwsze sukcesy
              > > na polu wciskania kitu
              > > a może nie tu suka pogrzebana
              >
              > Komu "wciskałem"? Perle??? Teraz już żartujesz.
              >
              > > pozdrawiam, jak zawsze gdy to robię
              > > szczerze
              > >
              > > nurni
              > >
              > > Tyu
              > > tytuł postu uważnie! przeczytany
              > > a... to dziękuje
              >
              > Nie ma za co!
              >
              > I pozdrawiam!
              > CIEBIE, oczywiście, więc też szczerze.
              > Groźnego przeciwnika trzeba szanować.
              > tyu

              • tyu Tyu do wściekłego Nurmi'ego - jeszcze raz 04.04.02, 10:42
                1. W momentach zaćmienia umysłu wściekłością (nie złością, sam się przyznałeś)
                nie łapiesz najprostszych żartów. Słowo "krzyk" - i Nurmi już się zaperza.
                2. Jak SĄDZISZ, po co przytoczyłem te "elementarzowe" prawa Forum?
                3. Jak sądzisz, co to znaczy "ZEROWE opory"?

                Przestań się wściekać a zacznij znowu myśleć.
                Sądziłem - mimo wszystko - że jesteś do tego zdolny.

                Chwilowo bez pozdrowień.

                • nurni od zaperzonego do spokojnego 04.04.02, 10:57
                  darujmy tę wymianę
                  guzik ona wnosi
                  milczenie z Twojej strony odczytam jako zgodę

                  nurni
                  • tyu :) no txt 04.04.02, 10:59
                    • Gość: Perła do obu Panów tu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 13:01
                      do Nurni'ego - ja tylko sprawdzałem poziom tolerancji u tyu. Złośliwie -
                      przyznaję.
                      do Tyu - jeżeli uważasz, że mnie skompromitowałeś i wykazałeś brak inteligencji
                      to niech Ci będzie. Zadowolony? Mnie to nic a nic nie obchodzi. Dla Ciebie
                      forum wszystkim jest. Dla mnie tylko lekką zabawą. Ty tym żyjesz. I pisaniem
                      na priv właśnie. Dla mnie życie ma szerszy wymiar niż tylko przygotowanie
                      starannych postów. Twój wierszyk bardzo dobry jest. To prawda, że ja poetą nie
                      jestem. Ale czytać umiem. I znam Cię. I widzę pod pozorem ładnie dobranych słów
                      chamstwo zwykłe. I natręctwo. Dlatego tylko pozornie nie odpowiadam poetycko.
                      Odpowiadam właściwie. Bo w Twoich poezjach nie ma poezji właśnie, choć rym
                      utrzymujesz. Z realu Cię znam jako STARSZEGO referenta właśnie. A tu robisz z
                      siebie inteligenta. Wolno Ci, bo to forum jest. Ale mnie pozwól robić na forum
                      coś zupełnie odwrotnego niż w realu. Bo to tylko forum jest.

                      Perła

                      ps. wiem, że bardzo żałujesz, iż Perłą w życiu nie jesteś. Mówiłeś o tym już -
                      "dlaczego to ja Perłą nie jestem!" Ale to nie ten szyk umysłu, referencie
                      (starszy oczywiście).

                      do Nurni'ego - I o to szło - masz kropkę nad "i".
                • Gość: Miriam * * * * * * * * * * * S U G E S T I A * * * * * * IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 20:22
                  tyu napisał(a):

                  1. W momentach zaćmienia umysłu wściekłością


                  Takie momenty zdarzają się, jak widzę, Autorowi tego wątku " o tolerancji" bardzo
                  często. Autor reprezentuje przeciwne temu terminowi stanowisko. Nie sądzę, aby
                  zdawał sobie On z tego sprawę. Jego interpretacja tolerancji, to pomimo
                  kwiecistego poczatku - tolerancja a rebour.
                  "Sonet" był akurat przykładem bardzo złego smaku, w którym usiłowano nam w
                  miarę "strawnie" (miara Autora) podać nieciekawe treści. Autor podejrzewa się
                  kokieteryjnie o "jambiczne zdolności". To raczej przykład, jak- poprzez formę z
                  tradycjami- chciano powiedzieć nam coś paskudnego. Bez dowcipu i puenty.
                  Inwektywy i wyrazy zwane potocznie - przez Autora wątku zresztą - "brzydkimi -
                  zostały wykropkowane, co nie zmnienia faktu, że zostały wypowiedziane i tu dobre
                  samopoczucie Autora powinno się skończyć.




                  (nie złością, sam się przyznałeś)
                  nie łapiesz najprostszych żartów. Słowo "krzyk" - i Nurmi już się zaperza.

                  Proste a prostackie - to olbrzymia różnica. Według mnie przynajmniej.


                  2. Jak SĄDZISZ, po co przytoczyłem te "elementarzowe" prawa Forum?
                  3. Jak sądzisz, co to znaczy "ZEROWE opory"?

                  Przestań się wściekać a zacznij znowu myśleć.


                  Mam nadzieję, że ta autokrytyka ziści się, w przypadku naszego Autora. Apeluję do
                  Jego poczucia humoru, przyznaję, że ostatnio watpliwych lotów, lecz " nikt nie
                  jest doskonały" jak powiedziano kiedyś (Billy Wylder i nie tylko)


                  >
                  Sądziłem - mimo wszystko - że jesteś do tego zdolny.
                  >
                  > Chwilowo bez pozdrowień.
                  >

                  Hm... "poematy dygresyjne" w formie watków Autora - mają podwójne dno.

                  Z pozdrowieniami

                  Miriam
        • Gość: liman Re: Do Perły! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 17:25
          perla! napisał(a):

          > Coś mam wrażenie, że tyu "na odwal" napisał do Ciebie ten tekst.
          >
          > pozdrawiam
          >
          > Perła

          Fakt, ale Tyu ma tyle roboty na tym wątku...

          Pozdrowienia wzajemne.
          l.



      • Gość: ? Tolerancja-zwrot kamuflujacy IP: *.15.tuwien.teleweb.at 03.04.02, 19:09
        Wydaje mi sie,ze jest to zwrot wymyslony przez ludzi silniejszych
        tj.dzierzacych wladze w celu uzyskania celow w zakamuflowany sposob.Zwrot ten
        dotyczy jedynie slabych osobnikow,ktorzy musza sie tej tolerancji poddac.W
        przeciwnym razie zostanie okrzykniety jako nie tolerancyjny i narazony jest na
        poniesienie pewnych konsekwensji np.odizolowanie z danej spolecznosci ktora
        bezkrytycznie tej tolerancji podlega.Posluze sie przykladem przytoczonym przez
        Krzysia52-kk(kosciol) nie liczac sie z tolerancja wladowal sie do szkol i
        instytucji panstwowych z brudnymi butami majac swiadomosc,ze potulni tchurzliwi
        ludzie nie zaprotestuja,a znikoma ilosc ludzi ktorzy maja cywilna odwage nazwac
        to po imieniu np.ze jest to chamstwo i arogancja ze strony kk, okrzyknie sie
        nie tolerancyjnymi.Slabe osobniki nawet gdy ich zdanie pokrywa sie z nazwaniem
        tego po imieniu znow zamilkna,albo wysuna sie na czolo z poteznym krzykiem
        krytyki,aby byc zauwazonym przez ludzi posiadajacych znaczna sile.Pojecie
        tolerancji mozna porownac do sloganu demokracji-ktora faktycznue nie
        istnieje.USA spokojnie mozna nazwac dyktatorem swiatowym,a nawet terrorysta
        poslugujacym sie bronia zarowno militarna jak i mechanizmem najsilniejszej
        gospodarki-nazywa sie najbardziej demokratycznym krajem.Przyczym demokracja
        tworzona jest za pomoca sily-pieniadza a ludzi nie posiadajacych tej sily
        spycha sie na margines.Gdy paru fanatykow zniszczylo dwa wiezowce-nazwano to
        terroryzmem,natomiast atak na cale panstwo jak Wietnam czy Awganistan nazywa
        sie walka o demokracje,czy z terroryzmem.Nazywanie rzeczy po imieniu okresla
        sie jako prostackie a zonglowanie slowami nazywamy polityka -a winno sie to
        nazwac obluda.Sila narzucono nam katolicyzm a my teraz mamy to tolerowac w imie
        interesow kk.taka to jest wlasnie tolerancja.
      • Gość: luka Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do tyu IP: 217.67.196.* 04.04.02, 08:45
        tyu napisał(a):

        > 2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
        > nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła i
        > trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów, a staje się GROŹNA?
        > Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
        > części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
        > stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
        > słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
        > przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
        > dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
        > poglądów osądzającego.

        Przepraszam bardzo, do jakiego przestępstwa nawołuje dr Ratajczak?

        Penalizacja badań nad holocaustem, kamuflowana zarzutem kłamania, to jakrawy
        przykład nietolerancji, łamania wolności słowa, poglądów i naukowych prac
        badawczych. To jest właśnie przykład ofensywnej nietolerancji. Nie tylko
        nietolerancji - karanie za badanie okresu holocaustu to wstęp do orwellowskiego
        panowania nad historią, próba narzucenia niewolnemu społeczeństwu sposobu jedynie
        właściwego myślenia, a ta Twoja politpoprawna tolerancja jest właśnie jednym z
        narzędzi tego zamachu na ludzkie wolności.
        • tyu Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki 04.04.02, 09:19
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > tyu napisał(a):
          >
          > > 2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
          > > nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła
          > > i trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów,a staje się GROŹNA?
          > > Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
          > > części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
          > > stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
          > > słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
          > > przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
          > > dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
          > > poglądów osądzającego.
          >
          > Przepraszam bardzo, do jakiego przestępstwa nawołuje dr Ratajczak?
          >
          > Penalizacja badań nad holocaustem, kamuflowana zarzutem kłamania, to jakrawy
          > przykład nietolerancji, łamania wolności słowa, poglądów i naukowych prac
          > badawczych. To jest właśnie przykład ofensywnej nietolerancji. Nie tylko
          > nietolerancji - karanie za badanie okresu holocaustu to wstęp do orwellowskiego
          > panowania nad historią, próba narzucenia niewolnemu społeczeństwu sposobu jedyn
          > ie
          > właściwego myślenia, a ta Twoja politpoprawna tolerancja jest właśnie jednym z
          > narzędzi tego zamachu na ludzkie wolności.


          Mogłem spodziewać się, że zareagujesz i jak zareagujesz. Ale - o dziwo, wydaje mi
          się, że w tym akurat przypadku różnica między nami jest mniejsza, niż sądzisz.
          Uważam, że dopóki Ratajczak po prostu plecie bzdury (ale nie "nawołuje do..."),
          nie ma powodu, by robić z tego sprawę karną. Owszem - jest powód, by spotkała go
          bardzo ostra MERYTORYCZNA polemika, może nawet środowiskowy sąd koleżeński
          (obniżenie poziomu prac, tendencyjne i nieuprawnione wnioski itd), ale to już
          trochę inna historia.
          Myślę, że - czy paradoks? - opinia Twoja i Indrisa są tu w pełni zgodne, a moja
          zbliżona.

          P.S. Jestem Ci winien i inne odpowiedzi - pamiętam. W tej kwestii odpowiadam
          natychmiast, bo sprawa krótka.
          • Gość: luka Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki IP: 217.67.196.* 04.04.02, 09:50
            tyu napisał(a):

            luka zapytał:
            > > Przepraszam bardzo, do jakiego przestępstwa nawołuje dr Ratajczak?

            tyu nie odpowiedział.
            Chciałbym tylko ustalić - czy tak Ci się napisało, czy naprawdę tak uważasz?

            > Mogłem spodziewać się, że zareagujesz i jak zareagujesz.

            Wiem.

            >Ale - o dziwo, wydaje mi
            > się, że w tym akurat przypadku różnica między nami jest mniejsza, niż sądzisz.
            > Uważam, że dopóki Ratajczak po prostu plecie bzdury (ale nie "nawołuje do..."),
            > nie ma powodu, by robić z tego sprawę karną.

            W tej kwestii zgadzam się i z Tobą, towarzyszu tyu, i z towarzyszem Indrisem. Cóż
            za historyczne porozumienie ponad podziałami.

            > Owszem - jest powód, by spotkała go
            > bardzo ostra MERYTORYCZNA polemika, może nawet środowiskowy sąd koleżeński
            > (obniżenie poziomu prac, tendencyjne i nieuprawnione wnioski itd), ale to już
            > trochę inna historia.

            Merytoryczna polemika to jedno, a sąd koleżeński to drugie. Postawienie tej
            drugiej okoliczności sprawia, że zaczynam wątpić w Twoją wcześniejszą deklarację.
            Stawianie takich tez tylko podnosi poziom wiedzy, natomiast tendencyjność i
            nieuprawnione wnioski świadczą tylko o omylności ludzkiej natury, a nie chęci
            czynienia zła. A propos, Twoje opinie o Inkwizycji uważam za tendencyjne i
            nieuprawnione, ale, wyobraź sobie, przed sądem koleżeńskim stawiać Cię nie
            zamierzam. Potrafię rozgromić Cię merytorycznie. I o to chodzi.

            > P.S. Jestem Ci winien i inne odpowiedzi - pamiętam. W tej kwestii odpowiadam
            > natychmiast, bo sprawa krótka.

            Nie pali się. Poczekam.

            Pozdrawiam
            • tyu Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki 04.04.02, 10:57
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > tyu napisał(a):
              >
              > luka zapytał:
              > > > Przepraszam bardzo, do jakiego przestępstwa nawołuje dr Ratajczak?
              >
              > tyu nie odpowiedział.

              Odpowiedział, ale służy niezbędnymi uzupełnieniami. Oto sporny cytat z mojego
              postu:
              ...Na przykład: kiedy kończy się wolność słowa, zezwalająca na głoszenie własnych
              opinii, a zaczyna się nawoływanie do przestępstwa? Dość świeży przykład doc.
              Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie") dowodzi, jak trudno jest osądzić takie
              sprawy i jak bardzo osąd zależy od poglądów osądzającego.

              To, co napisałem, wskazuje tylko na NIEJEDNOZNACZNOŚĆ interpretacji tej sprawy.
              Stawiam PYTANIE, nie tezę. Odpowiedź na nie była w poprzednim, cytowanym przez
              Ciebie poscie.

              > Chciałbym tylko ustalić - czy tak Ci się napisało, czy naprawdę tak uważasz?

              No to juz wiesz.

              > >Ale - o dziwo, wydaje mi się, że w tym akurat przypadku różnica między nami
              > > jest mniejsza, niż sądzisz. Uważam, że dopóki Ratajczak po prostu plecie
              > > bzdury (ale nie "nawołuje do..."), nie ma powodu, by robić z tego sprawę
              > > karną.
              >
              > W tej kwestii zgadzam się i z Tobą, towarzyszu tyu, i z towarzyszem Indrisem.
              > Cóż za historyczne porozumienie ponad podziałami.
              >
              > > Owszem - jest powód, by spotkała go bardzo ostra MERYTORYCZNA polemika,
              > > może nawet środowiskowy sąd koleżeński (obniżenie poziomu prac, tendencyjne
              > > i nieuprawnione wnioski itd), ale to już trochę inna historia.
              >
              > Merytoryczna polemika to jedno, a sąd koleżeński to drugie. Postawienie tej
              > drugiej okoliczności sprawia,że zaczynam wątpić w Twoją wcześniejszą dekla
              rację.

              Czemu? Starannie rozdzielam: polemika... a MOŻE NAWET... Gradacja wyraźna!

              > Stawianie takich tez tylko podnosi poziom wiedzy, natomiast tendencyjność i
              > nieuprawnione wnioski świadczą tylko o omylności ludzkiej natury, a nie chęci
              > czynienia zła. A propos, Twoje opinie o Inkwizycji uważam za tendencyjne i
              > nieuprawnione, ale, wyobraź sobie, przed sądem koleżeńskim stawiać Cię nie
              > zamierzam. Potrafię rozgromić Cię merytorycznie. I o to chodzi.

              Na rozgromienie czekam i doczekać się nie mogę. Natomiast TENDENCYJNOŚĆ nie
              wynika z omylności, a nawet - w jakimś sensie z definicji - jest przeciwnie.
              Bynajmniej nie podnosi też poziomu wiedzy, tylko wiedzę tę zaciemnia, a przy
              nasileniu złej woli większym niż... kwalifikuje się do osądu. Nieuprawnione
              wnioski mogą być tylko błędem w sztuce, ale też poziomu nie podnoszą i powinny
              być unikane.

              > > P.S. Jestem Ci winien i inne odpowiedzi - pamiętam. W tej kwestii odpowiadam
              > > natychmiast, bo sprawa krótka.
              >
              > Nie pali się. Poczekam.

              No to oddycham.

              > Pozdrawiam

              I wzajemnie.
              • Gość: luka Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki IP: 217.67.196.* 04.04.02, 11:20
                tyu napisał(a):

                > ...Na przykład: kiedy kończy się wolność słowa, zezwalająca na głoszenie własny
                > ch
                > opinii, a zaczyna się nawoływanie do przestępstwa? Dość świeży przykład doc.
                > Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie") dowodzi, jak trudno jest osądzić takie
                > sprawy i jak bardzo osąd zależy od poglądów osądzającego.
                >
                > To, co napisałem, wskazuje tylko na NIEJEDNOZNACZNOŚĆ interpretacji tej sprawy.
                >
                > Stawiam PYTANIE, nie tezę. Odpowiedź na nie była w poprzednim, cytowanym przez
                > Ciebie poscie.

                Piszesz o ewentualnym nawoływaniu do przestępstwa. Ponawiam pytanie: jakiego?

                > Czemu? Starannie rozdzielam: polemika... a MOŻE NAWET... Gradacja wyraźna!

                Chodzi o to "może", które jak wiadomo jest głębokie i szerokie. Ja się pytam:
                skąd w ogóle taka ewentualność?

                > Na rozgromienie czekam i doczekać się nie mogę.

                Nie udawaj, że nie zrozumiałeś.

                > Natomiast TENDENCYJNOŚĆ nie
                > wynika z omylności, a nawet - w jakimś sensie z definicji - jest przeciwnie.
                > Bynajmniej nie podnosi też poziomu wiedzy, tylko wiedzę tę zaciemnia,

                Nonsens. Do obalenia jakiejś nowej tezy nie wystarczy powtórzenie starych
                argumentów, zmusza Cię to do szukania nowych, co owocuje szeregiem kolejnych
                odkryć. Przykład: dzięki rewizjonistom udało się uściślić liczbę ofiar KL
                Auschwitz-Birkenau do ok. 1,5 mln, szacowaną do niedawna jako dwukrotnie większą.

                > a przy nasileniu złej woli większym niż... kwalifikuje się do osądu.

                Niż co?
                Mowa tu o pracach naukowych, a nie ideologicznych agitkach.

                > Nieuprawnione
                > wnioski mogą być tylko błędem w sztuce, ale też poziomu nie podnoszą i powinny
                > być unikane.

                To potrafisz z góry określić, co jest błędem, a co nie? Właśnie w ogniu polemik,
                sprzecznych wniosków (sprzecznych, a nie błędnych - z tego samego materiału
                źródłowego można przy krańcowym obiektywizmie wyciągać różne wnioski) dochodzi
                się do ustaleń maksymalnie zbliżonych do stanu faktycznego. Przykład: Jedwabne.
                Dzięki głupotom nawypisywanym przez GroSSa poznaliśmy dokładniej metody "pracy"
                narodowych socjalistów "w temacie" żydowskim latem 1941 r...

                itd.
                • tyu Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki 04.04.02, 14:12
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  >
                  > >...Na przykład: kiedy kończy się wolność słowa, zezwalająca na głoszenie
                  > > własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do przestępstwa? Dość świeży
                  > > przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie") dowodzi, jak trudno jest
                  > > osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od poglądów osądzającego.
                  > >
                  > > To, co napisałem, wskazuje tylko na NIEJEDNOZNACZNOŚĆ interpretacji tej
                  > > sprawy.
                  > >
                  > > Stawiam PYTANIE, nie tezę. Odpowiedź na nie była w poprzednim, cytowanym
                  > > przez Ciebie poscie.
                  >
                  > Piszesz o ewentualnym nawoływaniu do przestępstwa. Ponawiam pytanie: jakiego?

                  Jak wynika z poprzedniej odpowiedzi: HIPOTETYCZNEGO. Nie twierdzę, że to właśnie
                  Ratajczak jest przestępcą. Wskazuję tylko jako przykład, że jego postępek jest
                  oceniany RÓŻNIE przez RÓŻNYCH ludzi. Jest, czy nie jest? Gdzie problem?


                  > > Czemu? Starannie rozdzielam: polemika... a MOŻE NAWET... Gradacja wyraźna!
                  >
                  > Chodzi o to "może", które jak wiadomo jest głębokie i szerokie. Ja się pytam:
                  > skąd w ogóle taka ewentualność?

                  Stąd, że istnieje gradacja błędów i win. "Najniższy wymiar kary" to przegrana
                  polemika. Potem jest sąd koleżeński, potem - sprawa karna. Która forma jest
                  adekwatna do sytuacji? To zależy od sytuacji. Hipotetycznej, oczywiście. W
                  sprawie Ratajczaka nie wykluczam a priori sądu koleżeńskiego, bo niby na jakiej
                  podstawie?

                  > > Na rozgromienie czekam i doczekać się nie mogę.
                  >
                  > Nie udawaj, że nie zrozumiałeś.

                  Nie udaję!

                  > > Natomiast TENDENCYJNOŚĆ nie
                  > > wynika z omylności, a nawet - w jakimś sensie z definicji - jest przeciwnie.
                  > > Bynajmniej nie podnosi też poziomu wiedzy, tylko wiedzę tę zaciemnia,
                  >
                  > Nonsens. Do obalenia jakiejś nowej tezy nie wystarczy powtórzenie starych
                  > argumentów, zmusza Cię to do szukania nowych, co owocuje szeregiem kolejnych
                  > odkryć. Przykład: dzięki rewizjonistom udało się uściślić liczbę ofiar KL
                  > Auschwitz-Birkenau do ok.1,5 mln,szacowaną do niedawna jako dwukrotnie większą.

                  Teraz Ty piszesz nonsensy. Czym innym jest wolne od dogmatów poszukiwanie PRAWDY,
                  a czym innym - PRZYKRAWANIE FAKTÓW do z góry założonej tezy. Właśnie to nazywam
                  tendencyjnością. Być może takie działania pobudzą INNYCH do kontrdziałania, ale
                  nie można ich traktować jako chwalebnych tylko dlatego, że były zaczynem czegoś.
                  To tak, jakbyś nagrodził złodzieja za to, że kradnąc przyczynił się do poznania
                  prawdy o zawartości okradzionego magazynu.


                  > > a przy nasileniu złej woli większym niż... kwalifikuje się do osądu.

                  > Niż co?

                  Niż norma uznana za nieprzekraczalną. Teraz Ty udajesz głupiego. A kto wyznacza
                  tę normę - uprzedzę kolejne inteligentne pytanie? Wstępnie ten, kto np. podaje
                  delikwenta do sądu koleżeńskiego (bo jego subiektywnym zdaniem norma została
                  przekroczona), a finalnie - sąd, realizując określone procedury.

                  > Mowa tu o pracach naukowych, a nie ideologicznych agitkach.

                  Oczywiście! Stąd moja surowość w ocenianiu twórców.

                  > > Nieuprawnione wnioski mogą być tylko błędem w sztuce, ale też poziomu nie
                  > > podnoszą i powinny być unikane.
                  >
                  > To potrafisz z góry określić,co jest błędem,a co nie? Właśnie w ogniu polemik,
                  > sprzecznych wniosków (sprzecznych, a nie błędnych - z tego samego materiału
                  > źródłowego można przy krańcowym obiektywizmie wyciągać różne wnioski) dochodzi
                  > się do ustaleń maksymalnie zbliżonych do stanu faktycznego. Przykład: Jedwabne.

                  ...itd itd. Przeoczyłeś "drobny szczegół": piszę o błędzie W SZTUCE. A tych być
                  nie powinno.

                  > Dzięki głupotom nawypisywanym przez GroSSa poznaliśmy dokładniej metody "pracy"
                  > narodowych socjalistów "w temacie" żydowskim latem 1941 r...

                  Parę linijek wyżej jest przykład ze złodziejem. Przy Twojej ocenie Grossa będzie
                  pasował jak ulał.

                  > itd.

                  ...itp. Pozdrawiam.
                  • Gość: luka Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Luki IP: 217.67.196.* 04.04.02, 14:35
                    tyu napisał(a):

                    > Jak wynika z poprzedniej odpowiedzi: HIPOTETYCZNEGO. Nie twierdzę, że to właśni
                    > e
                    > Ratajczak jest przestępcą. Wskazuję tylko jako przykład, że jego postępek jest
                    > oceniany RÓŻNIE przez RÓŻNYCH ludzi. Jest, czy nie jest? Gdzie problem?

                    Tylko bez takich bolszewickich wykrętów ("no, to powiedzcie, Kowalski, dlaczego
                    właściwie zostaliście aresztowani?") - z jakiegoś tajemniczego powodu uważasz, że
                    pisaninę Ratajczaka można hipotetycznie zakwalifikować jako przestępstwo. Pytam
                    po raz trzeci: jakie? Co to za godny potępienia "postępek"?

                    > Stąd, że istnieje gradacja błędów i win. "Najniższy wymiar kary" to przegrana
                    > polemika. Potem jest sąd koleżeński, potem - sprawa karna. Która forma jest
                    > adekwatna do sytuacji? To zależy od sytuacji. Hipotetycznej, oczywiście. W
                    > sprawie Ratajczaka nie wykluczam a priori sądu koleżeńskiego, bo niby na jakiej
                    > podstawie?

                    Jeżeli napiszę, że w bitwie o Rudawkę zginęło 15 żołnierzy, a potem ktoś mnie
                    poprawi, że źle odczytałem lub zinterpretowałem źródła, bo zginęło ich 150, to
                    co, widzisz tu jakieś podstawy do stawiania przed sądem, nawet koleżeńskim, Wasza
                    Łaskawość?
                    Jeżeli publicznie stwierdzę, iż gen. Sikorski zginął w zwyczajnej katastrofie
                    lotniczej, a nie zamachu, a następnie, po otwarciu archiwów, okaże się, że był to
                    jednak akt terroryzmu, to co, będziesz mnie ścigał za zdeaktualizowane wnioski?

                    Historia nie jest nauką, w której wszystko raz na zawsze jest ustalone. Historia
                    to nauka, która przedstawia aktualne interpretacje. które następnego dnia lub za
                    parę wieków mogą okazać się błędne. Karanie za przedstawianie własnych wniosków
                    do morderstwo tej dziedziny wiedzy.

                    > Teraz Ty piszesz nonsensy. Czym innym jest wolne od dogmatów poszukiwanie PRAWD
                    > Y,
                    > a czym innym - PRZYKRAWANIE FAKTÓW do z góry założonej tezy. Właśnie to nazywam
                    > tendencyjnością.

                    Teza jest z góry założona - wstrętni naziści wymordowali 6 mln Żydów. A skoro
                    jest z góry założona, to w oczywisty sposób tendencyjna. I jak się okazuje,
                    rzeczywiście jest nieprawdziwa, o czym zresztą pisał Ratajczak.
                    Nawiasem pisząc - przeczysz w tej chwili sam sobie. O ile mnie pamięć nie myli, w
                    stosunku do GroSSa, który swej tendencyjności nie ukrywał, nie byłeś tak surowy.

                    > Być może takie działania pobudzą INNYCH do kontrdziałania, ale
                    > nie można ich traktować jako chwalebnych tylko dlatego, że były zaczynem czegoś
                    > .

                    A kto mówi o chwalebności? Jeden historyk podaje swoją interpretację, trzech
                    innych się nie zgadza, więc zaczynają sobie polemizować. Jeżeli widzisz tu coś
                    niewłaściwego, to dajesz dowód poparcia dla prymatu polityki nad historią.

                    > To tak, jakbyś nagrodził złodzieja za to, że kradnąc przyczynił się do poznania
                    > prawdy o zawartości okradzionego magazynu.

                    A co powiesz o historykach, którzy przez lata podawali błędną, zawyżoną liczbę
                    ofiar Auschwitz? Złodzieje?

                    > Niż norma uznana za nieprzekraczalną. Teraz Ty udajesz głupiego. A kto wyznacza
                    > tę normę - uprzedzę kolejne inteligentne pytanie? Wstępnie ten, kto np. podaje
                    > delikwenta do sądu koleżeńskiego (bo jego subiektywnym zdaniem norma została
                    > przekroczona), a finalnie - sąd, realizując określone procedury.

                    Czyli uważasz, że istnieją tematy tabu, których pod żadnym pozorem nie należy
                    badać, a wyłamujących się karać. Zdemaskowałeś się właśnie jako zamordysta i wróg
                    tolerancji.

                    > Oczywiście! Stąd moja surowość w ocenianiu twórców.

                    Historia nie jest nauką ścisłą - tu nie da się zmierzyć i zważyć wszystkiego. Do
                    tej pory np. nie wiadomo, ilu ludzi zginęło na "Orkanie" - podawane są zwykle
                    sprzeczne liczby - 178, 199, ok. 210 ofiar. Według Ciebie, dwóch historyków z
                    trzech należy postawić przed sądem. Albo w ogóle nie pisać na ten temat,
                    nieprawdaż?

                    > ...itd itd. Przeoczyłeś "drobny szczegół": piszę o błędzie W SZTUCE. A tych być
                    > nie powinno.

                    Co to za błąd, panie profesorze? Na czym polega?

                    > Parę linijek wyżej jest przykład ze złodziejem. Przy Twojej ocenie Grossa będzi
                    > e pasował jak ulał.

                    Czyli twierdzisz, że GroSS to złodziej? To napisz to expressis verbis, mistrzu
                    uników.

                    Pozdrawiam.

          • Gość: # ArcyMistrzostwo w niuansach wygralo z profanami. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 10:33
            Zrazu po lebkach rzucilem okiem na pare listow.
            I padlem ofiara późnego zauwazenia watku, wpisujac sie
            w ulotna materie wyzyn sublimacji, latwizna mentorską jak kula w plot!

            Odpowiem wiec tylko Andrzejowi:

            Zapomnialem jako "wół", ze bylem cieleciem.
            Ale o wiele bardziej rozbrykanym niz dzisiejszym sie wydaje.
            Mielismy glupszych oborowych.

            Tyu, gdzie mozna nabyc antologie Twoich wierszy ?
            Nurni jescze gotow wene przeploszyc.
            A Perle dajcie spokoj - nie przezyliscie nieszczesliwej milosci?
            • tyu Informuję ale i - protestuję! 04.04.02, 11:14
              Gość portalu: # napisał w tytule postu:
              ArcyMistrzostwo w niuansach wygralo z profanami.

              ...i tu mój protest: nikt tu nie wygrał z profanami! Profan, to miła dziewczyna.
              Chyba, że masz kogoś innego na myśli.
              >
              > Tyu, gdzie mozna nabyc antologie Twoich wierszy ?

              Wyłącznie kwerenda Forum! Przyznam, że ja sam nie wszystkie mam na dyskietce - te
              bardziej ulotne powstawały bezpośrednio na Forum. Ale dziękuję za zainteresowanie.

              > Nurni jescze gotow wene przeploszyc.

              Mam nadzieję, że nie. Ostatnie minuty świadczą, że zamysł zjedzenia mnie na
              surowo powoli go opuszcza.

              > A Perle dajcie spokoj - nie przezyliscie nieszczesliwej milosci?

              Moja mama mawiała: daj psu spokój, pies ci da dwa.
              Załóżmy, że to ja jestem psem. Pytanie za 5 punktów: kto wsadził rękę z kijem do
              MOJEJ budy?
              wink
              • jacek#jw Re: Informuję ale i - protestuję! 04.04.02, 12:10
                tyu napisał(a):

                > Załóżmy, że to ja jestem psem. Pytanie za 5 punktów: kto wsadził rękę z kijem d
                > o
                > MOJEJ budy?
                > wink

                Nie wiem. Może Krzys51?
      • Gość: liman Re: Już się ugotowało, ale czy bomba? Do Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 17:16
        Witaj,
        Przepraszam za zwłokę, ale obowiązki...

        Napisałeś

        > 1. Płynność granic pojęcia "tolerancja" nie musi oznaczać dwuznaczności moralnej

        l. Zgadza sie, nie musi ale z reguły oznacza. Tolerujemy kradzież, bo złodziej
        biedny ale jak już nie całkiem biedny - to na pohybel go.

        > Wskazuje natomiast na silną zależność jego stosowania od kontekstów.

        l. A coż to oznacza jak nie wieloznaczność moralną.

        > Tak też rozumuje, jak rozumiem, kilku innych dyskutantów.

        l. Ich prawo.


        > 2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
        > nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła i
        > trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów, a staje się GROŹNA?
        > Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
        > części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
        > stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
        > słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
        > przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
        > dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
        > poglądów osądzającego.

        l. Wciąż twierdzę, że temat jest akademicki. Co to znaczy że sprawa przestaje być
        niemiła, a staje sie groźna. Czy brawurowy kierowca, który wciśnie Ci sie przed
        zderzak jest jeszcze niemiły, czy juz groźny? Czy poglądy Leppera są niemiłe, czy
        groźne? Dla Ciebie? A dla jego sympatyków?

        > 3. Etyka zamiast tolerancji. Myślę, że to błąd pojęciowy. Są przecież RÓŻNE
        > poglądy i systemy etyczne. Jedne z nich mają niejako "zakodowane" w sobie
        > tolerancyjne podejście do innych (np. "kochaj bliźniego swego, jak siebie
        > samego"), inne - nie.
        > Toleracja jest zatem "opcjonalną" częścią etyki.

        l. Nie zgadzam się. Powiem wprost. Uważam, że tolerancja bywając pretekstem,
        usprawiedliwieniem i wymówką jest groźna, a więc szkodliwa.
        Uwazam, że to Twój i moj kodeks moralny powinien decydować o zgodzie lub nie na
        pewne rzeczy.
        Tolerancja lubi być skodyfikowana (patrz politpoprawnośc, lub prawo np w
        Holandii). Tolerancja staje się stylem życia, modą i Złotym Cielcem. Tyle że po
        drodze giną wartości podstawowe. Wartości, które wbrew temu co napisałeś sa
        wspólne dla wszystkich kultur i systemów. "Miłość do bliźniego jak do siebie
        samego" to coś zupełnie innego niż tolerancja. Ja na przykład wobec siebie wcale
        nie jestem tolerancyjny.

        > Pozdrawiam.

        l. Ja takoż.
    • Gość: horrie Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC IP: 192.168.0.* 04.04.02, 11:07
      Listę Twoich pytań można łatwo rozszerzyć o następne. Na przykład:
      - czym jest tolerancja: postawą, wartością, normą społeczną? Wszystkim na raz?
      - czy można w takim razie podać jakąś ogólną i zwięzłą definicję tolerancji,
      czy też pojęcie to nabiera sensu jedynie w wyraźnie określonych kontekstach
      (np. wobec mniejszości etnicznych, innych religii itp.)? O tym, że takie
      rozstrzygnięcie jest potrzebne, nie ma co sie przekonywać: nie dysponując
      definicją tolerancji, nie wiemy, o czym rozmawiamy;
      - czy tolerancja jest zmienną "dychotomiczną", to znaczy jest lub jej nie ma,
      czy tez jest "stopniowalna", to znaczy czy sensowne jest rozprawianie
      o "większej" i "mniejszej" tolerancji?
      - czy tolerancja może usprawiedliwiać różne stosowanie prawa, na przykład czy
      świadek Jehowy winien być karany za odmowe służby wojskowej czy nie? Czy ktoś,
      komu religia nie zabrania słuzby w wojsku, powinien być karany za odmowę jej
      pełnienia czy nie?
      - czy tolerancja jest zasadniczo relacją jednostronną ("większość" okazuje
      tolerancję "mniejszości") czy dwustronną ("mniejszość" tez okazuje
      tolerancję "większości")?

      • jacek#jw Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC 04.04.02, 12:13
        Gość portalu: horrie napisał(a):

        > - czy tolerancja jest zasadniczo relacją jednostronną ("większość" okazuje
        > tolerancję "mniejszości") czy dwustronną ("mniejszość" tez okazuje
        > tolerancję "większości")?
        >

        Dwustronna, gdyż nie dotyczy relacji większość - mniejszość a odmienności, która
        widoczna jest z obu stron.

        Pozdr / Jacek
        • Gość: horrie Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC IP: 192.168.0.* 04.04.02, 15:05
          Wydaje się, że składnikiem pojęcia tolerancja staje się również założenie o
          jej "jednokierunkowości"; tolerancja tak rozumiana jest jakby jednostronnym
          zobowiązaniem większości wobec mniejszości. To zdaje się sugerować tyu pisząc o
          swoich rozterkach, kto kogo powinien łagodniej traktowac i dlaczego. Tolerancja
          tak rozumiana staje się trudniej akceptowalna i trudniejsza w
          praktykowaniu.
          • jacek#jw Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC 04.04.02, 15:56
            Gość portalu: horrie napisał(a):

            > Wydaje się, że składnikiem pojęcia tolerancja staje się również założenie o
            > jej "jednokierunkowości"; tolerancja tak rozumiana jest jakby jednostronnym
            > zobowiązaniem większości wobec mniejszości. To zdaje się sugerować tyu pisząc o
            >
            > swoich rozterkach, kto kogo powinien łagodniej traktowac i dlaczego. Tolerancja
            >
            > tak rozumiana staje się trudniej akceptowalna i trudniejsza w
            > praktykowaniu.

            Chyba potrzebny jest kontekst (spróbuj podać jakieś odniesienie). Jeśli chodzi o
            mniejszości narodowe, to jak w kontekście np polonizacji wyglądałaby tolerancja?
            Czy mniejszość np niemiecka mogłaby funkcjonować, gdyby nie tolerowała polskości
            i żądałaby chociażby dwujęzyczności w urzędach państwowych?
            • Gość: horrie Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC IP: *.intertele.pl 08.04.02, 09:32
              Właśnie o taką sytuację chodzi, jak przedstawiłeś. Uważam, że mniejszość
              niemicka mogłaby tak funkcjonować, zwłaszcza na Opolszczyźnie. Nie wiem,
              zreszta czy nie zmierza ku temu. Nie sadzę jednak, by w Polsce konieczne było
              posługiwanie się hasłem "polonizacja", podobnie jak nonsensowne jest
              słowo "germanizacja" w Nimczech (choć bardziej uzasadnione - pamiętasz, co to
              znaczy "niemiecka kultura wiodąca"?).
              • jacek#jw Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC 09.04.02, 13:30
                W takim razie nie wiem na czym polaga nasz spór. Ja zgłosiłem zastrzeżenie co
                do jednokierunkowości tolerancji. Powyższym potwierdzasz, że w takiej sytuacji
                niezbędna jest dobra wola - tolerancja - z obydwu stron.

                Pozdr / Jacek
                • Gość: horrie Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC IP: 192.168.0.* 10.04.02, 13:11
                  Uważam,że współpracujemy raczej niż się spieramy.
                  Może nie dość jasno się wyraziłem - chodzi mi o to, czy w pojęciu "tolerancja"
                  zawiera się pierwiastek "bezwarunkowości". Weźmy np. taką sytuację: ktoś (jakas
                  grupa) chce realizowac własną koncepcję (np. Niemcy na Śląsku Opolskim nie chca
                  polskiego - nigdzie, ani w szkołach, ani w urzędach, ani na znakach z nazwami
                  miejscowości - chcą ponadto jakiejś formy eksterytorialności, Palestyńczycy w
                  Izraelu zachowują sie tak samo - nie chcą hebrajskiego w urzędach, szkołach
                  itp. chcą natomiast własnego państwa i sprowadzenia do tego państwa pięciu
                  milionów emigrantów; Baskowie w Hiszpanii również). Czy zgoda na takie żądania
                  to jest tolerancja? Czy tolerancja może oznaczać rezygnacje z "wzajemności" czy
                  też nie? W każdym z w/w przypadków mniejszość czegoś chce od większości -
                  przyzwolenia na własne aspiracje bez oglądania sie na to, jak i co
                  myśli "większość". Czy zatem mniejszość ma jakieś moralne lub inne prawo (nie
                  przysługujące większości) do forsowania własnych aspiracji? Sądzi się, ze
                  tolerancja oznacza wzajemną "akceptację różnicy" czy odmienności. Jednak jeśli
                  dodamy do tego element "mniejszości" - sprawa nie jest prosta. Czy punktem
                  wyjścia w rozprawianiu o tolerancji nie powinno stać się wówczas uznanie, że
                  różnica zaczyna się na poziomie prawa do definiowania tego, co to jest
                  tolerancja? Ze prawo takie powinna posiadać grupa mniejszościowa
                  (lub "słabsza")?

                  • jacek#jw Re: CZY NIETOLERANCJA DLA NIETOLERANCJI? NA WIELKANOC 10.04.02, 14:03
                    Gość portalu: horrie napisał(a):

                    > Uważam,że współpracujemy raczej niż się spieramy.
                    > Może nie dość jasno się wyraziłem - chodzi mi o to, czy w pojęciu "tolerancja"
                    > zawiera się pierwiastek "bezwarunkowości". Weźmy np. taką sytuację: ktoś (jakas
                    >
                    > grupa) chce realizowac własną koncepcję (np. Niemcy na Śląsku Opolskim nie chca
                    >
                    > polskiego - nigdzie, ani w szkołach, ani w urzędach, ani na znakach z nazwami
                    > miejscowości - chcą ponadto jakiejś formy eksterytorialności, Palestyńczycy w
                    > Izraelu zachowują sie tak samo - nie chcą hebrajskiego w urzędach, szkołach
                    > itp. chcą natomiast własnego państwa i sprowadzenia do tego państwa pięciu
                    > milionów emigrantów; Baskowie w Hiszpanii również). Czy zgoda na takie żądania
                    > to jest tolerancja?

                    Myślę, że przekroczyłeś zakres pojęcia tolerancji. Jest to już konflikt
                    interesów, który w pewien sposób może być rozwiązany w państwie demokratycznym.
                    Perturbacje związane z tego typu konfliktami są ogromne. Nie da się tolerować
                    zachowań, które są niezgodne z podstawowymi normami prawnymi w państwie.

                    > Czy tolerancja może oznaczać rezygnacje z "wzajemności" czy
                    >
                    > też nie? W każdym z w/w przypadków mniejszość czegoś chce od większości -
                    > przyzwolenia na własne aspiracje bez oglądania sie na to, jak i co
                    > myśli "większość". Czy zatem mniejszość ma jakieś moralne lub inne prawo (nie
                    > przysługujące większości) do forsowania własnych aspiracji? Sądzi się, ze
                    > tolerancja oznacza wzajemną "akceptację różnicy" czy odmienności. Jednak jeśli
                    > dodamy do tego element "mniejszości" - sprawa nie jest prosta.

                    Podtrzymam to co napisałem wcześniej. Jeśli chcemy być tolerowani, musimy również
                    się wykazać tolerancją. Mniejszość pewnie bardziej się musi liczyć z trudnościami.

                    > Czy punktem
                    > wyjścia w rozprawianiu o tolerancji nie powinno stać się wówczas uznanie, że
                    > różnica zaczyna się na poziomie prawa do definiowania tego, co to jest
                    > tolerancja? Ze prawo takie powinna posiadać grupa mniejszościowa
                    > (lub "słabsza")?

                    Nie, wobec prawa wszyscy powinni być równi.

                    >

                    Pozdr / Jacek
                    • tyu Czy nietolerancja..? Trzy grosze do Jacka i Horrie 11.04.02, 08:36
                      jacek#jw napisał(a):

                      > Gość portalu: horrie napisał(a):
                      >
                      > > Uważam,że współpracujemy raczej niż się spieramy.
                      > > Może nie dość jasno się wyraziłem - chodzi mi o to,czy w pojęciu "tolerancja"
                      > > zawiera się pierwiastek "bezwarunkowości". Weźmy np. taką sytuację: ktoś
                      > > (jakas grupa) chce realizowac własną koncepcję (np. Niemcy na Śląsku Opolskim
                      > > nie chca polskiego - nigdzie, ani w szkołach, ani w urzędach, ani na znakach
                      > > z nazwami miejscowości - chcą ponadto jakiejś formy eksterytorialności,
                      > > Palestyńczycy w Izraelu zachowują sie tak samo - nie chcą hebrajskiego w
                      > > urzędach, szkołach itp. chcą natomiast własnego państwa i sprowadzenia do
                      > > tego państwa pięciu milionów emigrantów; Baskowie w Hiszpanii również). Czy
                      > > zgoda na takie żądania to jest tolerancja?
                      >
                      > Myślę, że przekroczyłeś zakres pojęcia tolerancji. Jest to już konflikt
                      > interesów, który w pewien sposób może być rozwiązany w państwie demokratycznym.
                      >
                      > Perturbacje związane z tego typu konfliktami są ogromne. Nie da się tolerować
                      > zachowań, które są niezgodne z podstawowymi normami prawnymi w państwie.
                      >
                      > > Czy tolerancja może oznaczać rezygnacje z "wzajemności" czy
                      > > też nie? W każdym z w/w przypadków mniejszość czegoś chce od większości -
                      > > przyzwolenia na własne aspiracje bez oglądania sie na to, jak i co
                      > > myśli "większość". Czy zatem mniejszość ma jakieś moralne lub inne prawo (nie
                      > > przysługujące większości) do forsowania własnych aspiracji? Sądzi się, ze
                      > > tolerancja oznacza wzajemną "akceptację różnicy" czy odmienności. Jednak
                      > > jeśli dodamy do tego element "mniejszości" - sprawa nie jest prosta.
                      >
                      > Podtrzymam to co napisałem wcześniej. Jeśli chcemy być tolerowani, musimy równi
                      > eż się wykazać tolerancją. Mniejszość pewnie bardziej się musi liczyć z
                      > trudnościami.
                      >
                      > > Czy punktem
                      > > wyjścia w rozprawianiu o tolerancji nie powinno stać się wówczas uznanie, że
                      > > różnica zaczyna się na poziomie prawa do definiowania tego, co to jest
                      > > tolerancja? Ze prawo takie powinna posiadać grupa mniejszościowa
                      > > (lub "słabsza")?
                      >
                      > Nie, wobec prawa wszyscy powinni być równi.
                      >
                      >
                      > Pozdr / Jacek




                      Wcześniej horrie pisał:

                      Autor: Gość portalu: horrie
                      Data: 04-04-2002 15:05 adres: 192.168.0.*
                      -------------------------------------------------------------------------------
                      Wydaje się, że składnikiem pojęcia tolerancja staje się również założenie o
                      jej "jednokierunkowości"; tolerancja tak rozumiana jest jakby jednostronnym
                      zobowiązaniem większości wobec mniejszości. To zdaje się sugerować tyu pisząc o
                      swoich rozterkach, kto kogo powinien łagodniej traktowac i dlaczego. Tolerancja
                      tak rozumiana staje się trudniej akceptowalna i trudniejsza w
                      praktykowaniu.




                      Witajcie!
                      Inne sprawy - niekoniecznie miłe, ale absorbujące - sprawiły, że dostrzegłem
                      Waszą dyskusję dopiero teraz. Może to i dobrze? Zbliżają się konkluzje, więc...
                      Mam takie uwagi:

                      Nie stawiam założenia "jednokierunkowości" tolerancji. To - z założenia właśnie -
                      stawiałoby stronę bardziej tolerancyjną na z góry przegranej pozycji, niezależnie
                      od racji. Natomiast ten "pierwiastek bezwarunkowości" istnieje. Paradoks? Nie -
                      po prostu w sytuacji, której NIE MOŻNA tolerować, stajemy się NIETOLERANCYJNI
                      wobec TEJ SYTUACJI. TU granica tolerancji została przekroczona. A to z kolei
                      wskazuje, że tolerancja, jako ZASADA słuszna i będąca z zasady WARTOŚCIĄ - nie
                      jest wartością bezwarunkową.
                      Ale zarazem tolerancyjność, jako postawa, nazwijmy - "wyjściowa", jest
                      bezwarunkowa, jest POSTAWĄ właśnie, nie reakcją na określone cudze czyny.

                      Ta "jednokierunkowość" (lepiej nazywać to "asymetrią" - nie jest tak ostre i nie
                      sugeruje NIEtolerancji drugiej strony) może istnieć - i, moim zdaniem, powinna
                      istnieć - w sytuacjach szczególnych: tam, gdzie nadwrażliwość określonych osób i
                      grup może powodować, że skutki zbyt małej tolerancji będą niewspółmiernie duże i
                      przykre w stosunku do zamierzeń. Ale znowu - dotyczy to POSTAWY (w rozmowie np.)
                      wobec takich "nadwrażliwców", nie np. zróżnicowania prawnego, czy forowania ich
                      grupowych interesów (np. Wasze przykłady). Moje przykłady podałem już wcześniej.

                      Mam nadzieję, że nie namieszałem?
                      Pozdrawiam!

                      • jacek#jw Re: Czy nietolerancja..? Trzy grosze do Jacka i Horrie 11.04.02, 09:19
                        tyu napisał(a):

                        > Ta "jednokierunkowość" (lepiej nazywać to "asymetrią" - nie jest tak ostre i ni
                        > e
                        > sugeruje NIEtolerancji drugiej strony) może istnieć - i, moim zdaniem, powinna
                        > istnieć - w sytuacjach szczególnych: tam, gdzie nadwrażliwość określonych osób
                        > i
                        > grup może powodować, że skutki zbyt małej tolerancji będą niewspółmiernie duże
                        > i
                        > przykre w stosunku do zamierzeń. Ale znowu - dotyczy to POSTAWY (w rozmowie np.
                        > )
                        > wobec takich "nadwrażliwców", nie np. zróżnicowania prawnego, czy forowania ich
                        >
                        > grupowych interesów (np. Wasze przykłady). Moje przykłady podałem już wcześniej
                        > .
                        >
                        > Mam nadzieję, że nie namieszałem?
                        > Pozdrawiam!

                        Nie, nie namieszałeś. Pozostawiony akapit poza asymetrią jest niezrozummiały.
                        • tyu Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie 11.04.02, 09:36
                          jacek#jw napisał(a):

                          > tyu napisał(a):
                          >
                          > > Ta "jednokierunkowość" (lepiej nazywać to "asymetrią" - nie jest tak ostre i
                          > > nie sugeruje NIEtolerancji drugiej strony) może istnieć - i, moim zdaniem,
                          > > powinna istnieć - w sytuacjach szczególnych: tam, gdzie nadwrażliwość
                          > > określonych osób i grup może powodować, że skutki zbyt małej tolerancji będą
                          > > niewspółmiernie duże i przykre w stosunku do zamierzeń. Ale znowu - dotyczy
                          > > to POSTAWY (w rozmowie np.) wobec takich "nadwrażliwców", nie np.
                          > > zróżnicowania prawnego, czy forowania ich grupowych interesów (np. Wasze
                          > > przykłady). Moje przykłady podałem już wcześniej.
                          > >
                          > > Mam nadzieję, że nie namieszałem?
                          > > Pozdrawiam!
                          >
                          > Nie, nie namieszałeś. Pozostawiony akapit poza asymetrią jest niezrozummiały.



                          Czyli jednak namieszałem, przynajmniej w tym akapicie. Spróbuję więc inaczej.

                          Tolerancja jest pojęciem z dziedziny moralności, obyczajowości itp - nie prawa.
                          Dobre OBYCZAJE nakazują, by partnera, np. w dyskusji, szanować i nie używać
                          argumentów, które merytorycznie niewiele wnoszą, mogą natomiast być odbierane
                          jako ataki osobiste. Odbiór: czy coś jest, czy nie jest atakiem, jest zwykle
                          subiektywny. Ludzie (i całe społeczności) bez kompleksów - przyjmują bez zadr
                          nawet ostre sformułowania pod swoim adresem, "nadwrażliwi" dopatrują się ataku
                          nawet tam, gdzie go nie ma.
                          I teraz - clou.
                          Człowiek wysoce tolerancyjny (w sensie prezentowanej postawy życiowej, otwartości
                          na innych, niekoniecznie tolerancyjny wobec wszystkiego, co go otacza) stara się
                          PRZEWIDZIEĆ, gdzie jego NIEWINNE CO DO INTENCJI sformułowania mogą
                          być "nadwrażliwie nadinterpretowane" - i nie używać RÓWNIEŻ ich.
                          Może to "tylko" kwestia kultury osobistej? Ale - CO NAJMNIEJ - z pogranicza
                          tolerancji.

                          Już trochę jaśniej?
                          wink
                          • jacek#jw Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie 11.04.02, 13:04
                            tyu napisał(a):

                            > I teraz - clou.
                            > Człowiek wysoce tolerancyjny (w sensie prezentowanej postawy życiowej, otwartoś
                            > ci
                            > na innych, niekoniecznie tolerancyjny wobec wszystkiego, co go otacza) stara si
                            > ę
                            > PRZEWIDZIEĆ, gdzie jego NIEWINNE CO DO INTENCJI sformułowania mogą
                            > być "nadwrażliwie nadinterpretowane" - i nie używać RÓWNIEŻ ich.
                            > Może to "tylko" kwestia kultury osobistej? Ale - CO NAJMNIEJ - z pogranicza
                            > tolerancji.
                            >
                            > Już trochę jaśniej?
                            > wink

                            Nie do końca i już nie o to chodzi czy świeci. Twój człowiek tolerancyjny to
                            jakiś ideał, no a w życiu ideałów brak. Przeszkadza nam wiele rzeczy, czasem zły
                            dzień, czasem ciepłe piwo i to powoduje, że taki sympatyczny i tolerancyjny
                            człowiek nagle zachowuje się niezgodnie ze swoimi jakże szczytnymi zasadami. Nie
                            uniknie się konfliktów, nie mówiąc o bardzo modnej ostatnio belce czy oczach.
                            Oprócz toleracji trzeba potrafić wychodzić z konfliktów, w różny sposób
                            rozpoczętych i z bardzo różnorodnych przyczyn. To też sztuka.

                            Pozdr / Jacek
                            • tyu Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie 11.04.02, 14:14
                              jacek#jw napisał(a):

                              > Nie do końca i już nie o to chodzi czy świeci. Twój człowiek tolerancyjny to
                              > jakiś ideał,no a w życiu ideałów brak.Przeszkadza nam wiele rzeczy,czasem zły
                              > dzień, czasem ciepłe piwo i to powoduje, że taki sympatyczny i tolerancyjny
                              > człowiek nagle zachowuje się niezgodnie ze swoimi jakże szczytnymi zasadami.Nie
                              > uniknie się konfliktów, nie mówiąc o bardzo modnej ostatnio belce czy oczach.
                              > Oprócz toleracji trzeba potrafić wychodzić z konfliktów, w różny sposób
                              > rozpoczętych i z bardzo różnorodnych przyczyn. To też sztuka.
                              >
                              > Pozdr / Jacek


                              Masz rację! Tylko to JESZCZE wyższa szkoła jazdy, niż tolerancja!
                              • d_nutka Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Tyu 12.04.02, 10:05
                                tyu napisał(a):

                                > jacek#jw napisał(a):
                                >
                                > > Nie do końca i już nie o to chodzi czy świeci. Twój człowiek tolerancyjny
                                > to
                                > > jakiś ideał,no a w życiu ideałów brak.Przeszkadza nam wiele rzeczy,czasem
                                > zły
                                > > dzień, czasem ciepłe piwo i to powoduje, że taki sympatyczny i tolerancyjn
                                > y
                                > > człowiek nagle zachowuje się niezgodnie ze swoimi jakże szczytnymi zasadam
                                > i.Nie
                                > > uniknie się konfliktów, nie mówiąc o bardzo modnej ostatnio belce czy ocza
                                > ch.
                                > > Oprócz toleracji trzeba potrafić wychodzić z konfliktów, w różny sposób
                                > > rozpoczętych i z bardzo różnorodnych przyczyn. To też sztuka.
                                > >
                                > > Pozdr / Jacek
                                >
                                >
                                > Masz rację! Tylko to JESZCZE wyższa szkoła jazdy, niż tolerancja!

                                I ja sie pod tym podpisuję.
                                Jestem pełna podziwu dla obydwóch Panów za konkluzje w tak trudnym temacie jakim
                                jest tolerancja.
                                d_nutka w zachwycie.
                          • Gość: horrie Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie IP: 192.168.0.* 12.04.02, 10:42
                            Właczam się ponownie, gdyż ten wątek jest niezmiernie interesujący. Zasadniczo
                            rzecz biorąc podzielam zdanie tyu. Tolerancja wymaga czegoś z dziedziny kultury
                            osobistej i wrażliwości. Uporania się z resentymentami na przykład. Wymaga też
                            wiedzy. Jeśli tolerancja ma być realizowana jako postawa wobec nadwrażliwych,
                            trzeba wiedzieć, , kogo i czego tan nadwrażliwość dotyczy, skąd wypływa, jakie
                            mogą być konsekwencje jej ignorowania - zamierzonego lub mimowolnego. Trzeba
                            na przykład baczną uwagę poświęcać programom edukacyjnym na poziomie oświaty
                            elementarnej i średniej. Nie tylko w Polsce - w Europie Zachodniej przede
                            wszystkim! Zintegrowani z Unią będziemy powielać błędy tamtych programów
                            edukacyjnych - zbytnio skoncentrowanych na prezentowaniu narodowego punktu
                            widzenia. Tak czynią zwłaszcza Niemcy, Francuzi, Anglicy. Rozwija to
                            wrażliwość, oczywiście, lecz tylko w jedną stronę.


                            • jacek#jw Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie 12.04.02, 11:01
                              Witam ponownie!

                              Wydaje się, że zamieściłeś dwie opinie, które są w pewnym sensie sprzeczne ze
                              sobą. W jednej wskazujesz na rozległość pojęcia, trudności ze zdefinowaniem go
                              bez konkretnych odniesień i wreszcie poddajesz w wątpliwość potrzebę takiej
                              definicji. Wskazujesz również na rozwiązanie. W drugiej podejmujesz próbę
                              takiej definicji w moim odczuciu nie udaną o tyle, że nie wskazuje właśnie na
                              konkretne odniesienia. Zbyt wiele w niej ogólników.

                              Pozdr / Jacek
                              • Gość: horrie Re: Czyli jednak... Trzy grosze do Jacka i Horrie IP: 192.168.0.* 12.04.02, 11:35
                                jacek#jw napisał(a):

                                > Witam ponownie!
                                >
                                > Wydaje się, że zamieściłeś dwie opinie, które są w pewnym sensie sprzeczne ze
                                > sobą. W jednej wskazujesz na rozległość pojęcia, trudności ze zdefinowaniem go
                                > bez konkretnych odniesień i wreszcie poddajesz w wątpliwość potrzebę takiej
                                > definicji. Wskazujesz również na rozwiązanie. W drugiej podejmujesz próbę
                                > takiej definicji w moim odczuciu nie udaną o tyle, że nie wskazuje właśnie na
                                > konkretne odniesienia. Zbyt wiele w niej ogólników.

                                Zgadzam się - jest sprzeczność, a nawet bezradność w tym, co napisałem. Najpierw
                                sądziłem, że trzeba jakoś sprecyzować znaczenie tego terminu. Potem zacząłem się
                                zastanawiać, czy to w ogóle możliwe i doszedłem do wniosku, że to (prawie)
                                niemożliwe. Chodzi mi o ogólne pojęcie tolerancji. "Tolerancja" może mieć różny
                                status. Może być ujmowana jako postawa jednostki (postawa charakterystyczna dla
                                jakiejś grupy), jako norma grupowa, jako zasada moralna (imperatyw), jako norma
                                prawna - nie bardzo widzę możliwość zbudowania jednej ogólnej definicji
                                obejmującej wszystkie te odniesienia. Postawa to co innego niż norma grupowa,
                                norma grupowa to nie to samo co imperatyw moralny czy etyczny. Używając
                                pojęcia "tolerancja" w tych róznych kontekstach, za każdym razem mówimy o innej
                                sferze, innej rzeczywistości, w której tolerancja miałaby się manifestować. Nawet
                                jeśli powiem, że tolerancja to "akceptacja odmieności przejawiająca się w
                                postawach jednostek, grupowych normach i ideałach moralnych społeczeństwa" - to
                                niewiele to daje. Jak bowiem traktować te poszczególne składniki - jako
                                warunki "konieczne", któych łączne wystąpienie określa tolerancję, czy tez może
                                należy uznać jeden lub dwa z nich za "wystarczające"? Dalej - istnieje
                                niewątpliwie społeczny i indywidualny poziom tolerancji. Są tolerancyjne
                                jednostki w nietolerancyjnych społeczeństwa i vice versa. Mamy zrównac te dwa
                                poziomy czy traktowac je odmiennie?






                                >
                                > Pozdr / Jacek

                                • jacek#jw Re: Czyli jednak... Możemy powoli kończyć 12.04.02, 14:23
                                  Wolę zdecydowanie tą drugą opcję. Dość często spotykam się z taką (bądź
                                  podobną) sekwencją zdań: Europa jest tolerancyjna, więc powinniśmy do niej
                                  wstąpić. Jest tolerancyjna ale dla pedałów. To jeden z bardzo wielu przykładów
                                  dlaczego.

                                  Pozdr / Jacek
                            • Gość: AndrzejG 5 groszy! Kto da więcej? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.04.02, 11:32
                              Gość portalu: horrie napisał(a):

                              > Właczam się ponownie, gdyż ten wątek jest niezmiernie interesujący. Zasadniczo
                              > rzecz biorąc podzielam zdanie tyu. Tolerancja wymaga czegoś z dziedziny kultury
                              >
                              > osobistej i wrażliwości. Uporania się z resentymentami na przykład. Wymaga też
                              > wiedzy. Jeśli tolerancja ma być realizowana jako postawa wobec nadwrażliwych,
                              > trzeba wiedzieć, , kogo i czego tan nadwrażliwość dotyczy, skąd wypływa, jakie
                              > mogą być konsekwencje jej ignorowania - zamierzonego lub mimowolnego. Trzeba
                              > na przykład baczną uwagę poświęcać programom edukacyjnym na poziomie oświaty
                              > elementarnej i średniej. Nie tylko w Polsce - w Europie Zachodniej przede
                              > wszystkim! Zintegrowani z Unią będziemy powielać błędy tamtych programów
                              > edukacyjnych - zbytnio skoncentrowanych na prezentowaniu narodowego punktu
                              > widzenia. Tak czynią zwłaszcza Niemcy, Francuzi, Anglicy. Rozwija to
                              > wrażliwość, oczywiście, lecz tylko w jedną stronę.
                              >
                              >

                              Cześć
                              To też się dołączę.
                              Tolerancja wymaga przede wszystkim wiedzy.Rzeczy niezrozumiałe
                              pozostawiamy w spokoju o ile nie kolidują z naszym życiem.
                              Brak wiedzy powoduje brak reakcji na problem , albo reakcję
                              z gruntu fałszywą.Możemy rozmawiać sobie ciekawie , jak o egzotyce,
                              np o sterowaniu urodzeniami w Chinach (1 dziecko w mieście 2-na wsi,
                              pod warunkiem ,że pierwsza jest dziewczynka) i o jego konsekwencjach.
                              Bez znajomości problemu odżegnamy od czci i wiary pomysłodawców tego projektu.
                              Dopiero wiedza na temat Chin pozwoli nam podjąć dyskusję opartą na zrozumieniu
                              i tolerancji.
                              Dopiero w drugiej kolejności ustawiłbym kulturę osobistą człowieka.

                              Andrzej
                              • d_nutka Re: 5 groszy! Kto da więcej? 12.04.02, 11:49
                                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):


                                > Tolerancja wymaga przede wszystkim wiedzy.Rzeczy niezrozumiałe
                                > pozostawiamy w spokoju o ile nie kolidują z naszym życiem.
                                > Brak wiedzy powoduje brak reakcji na problem , albo reakcję
                                > z gruntu fałszywą.Możemy rozmawiać sobie ciekawie , jak o egzotyce,
                                > np o sterowaniu urodzeniami w Chinach (1 dziecko w mieście 2-na wsi,
                                > pod warunkiem ,że pierwsza jest dziewczynka) i o jego konsekwencjach.
                                > Bez znajomości problemu odżegnamy od czci i wiary pomysłodawców tego projektu.
                                > Dopiero wiedza na temat Chin pozwoli nam podjąć dyskusję opartą na zrozumieniu
                                > i tolerancji.
                                > Dopiero w drugiej kolejności ustawiłbym kulturę osobistą człowieka.
                                >
                                > Andrzej

                                5 groszy nie dam, bo do treści jak wyżej nic więcej od siebie nie umiem dodać.
                                uboga d_nutka
                              • jacek#jw Re: 5 groszy! Kto da więcej? 12.04.02, 14:30
                                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                > Tolerancja wymaga przede wszystkim wiedzy.Rzeczy niezrozumiałe
                                > pozostawiamy w spokoju o ile nie kolidują z naszym życiem.

                                Nie zawsze tak jest. Brak wiedzy wzbudza lęk przed nie znanym z jednej strony i
                                to może skutkować wrogością, a więc nietolerancją. Z drugiej strony, brak wiedzy
                                wzbudza ciekawość, chęć poznania innych a to działa w przciwnym kierunku.

                                > Brak wiedzy powoduje brak reakcji na problem , albo reakcję
                                > z gruntu fałszywą.Możemy rozmawiać sobie ciekawie , jak o egzotyce,
                                > np o sterowaniu urodzeniami w Chinach (1 dziecko w mieście 2-na wsi,
                                > pod warunkiem ,że pierwsza jest dziewczynka) i o jego konsekwencjach.

                                Są sprawy, które mają charakter uniwersalny. Poza tym zgoda.

                                > Bez znajomości problemu odżegnamy od czci i wiary pomysłodawców tego projektu.
                                > Dopiero wiedza na temat Chin pozwoli nam podjąć dyskusję opartą na zrozumieniu
                                > i tolerancji.
                                > Dopiero w drugiej kolejności ustawiłbym kulturę osobistą człowieka.

                                To zależy od sytuacji. Raz jest tak, innym razem zdecyduje wiedza jeszcze innym
                                przypadek.

                                >
                                > Andrzej

                                Pozdr / Jacek
                                • Gość: # Re: 5 groszy! Kto da więcej? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.04.02, 14:35
                                  Ja. Oglaszam zakonczenie watku raz na zawsze.
                                  Dosc dlugo tolerowalem ten watek !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  • Gość: AndrzejG Re: 5 groszy! Kto da więcej? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.04.02, 14:54
                                    Gość portalu: # napisał(a):

                                    > Ja. Oglaszam zakonczenie watku raz na zawsze.
                                    > Dosc dlugo tolerowalem ten watek !!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                    Wyjaśnij przyczyny końca Twojej cierpliwości,
                                    a potem zobaczymy

                                    Andrzej
                      • Gość: horrie Re: Czy nietolerancja..? Trzy grosze do Jacka i Horrie IP: 192.168.0.* 12.04.02, 09:46
                        Tyu napisał:
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > Witajcie!
                        > Inne sprawy - niekoniecznie miłe, ale absorbujące - sprawiły, że dostrzegłem
                        > Waszą dyskusję dopiero teraz. Może to i dobrze? Zbliżają się konkluzje, więc...
                        > Mam takie uwagi:
                        >
                        > Nie stawiam założenia "jednokierunkowości" tolerancji. To - z założenia właśnie
                        > -
                        > stawiałoby stronę bardziej tolerancyjną na z góry przegranej pozycji, niezależn
                        > ie
                        > od racji. Natomiast ten "pierwiastek bezwarunkowości" istnieje. Paradoks? Nie -
                        >
                        > po prostu w sytuacji, której NIE MOŻNA tolerować, stajemy się NIETOLERANCYJNI
                        > wobec TEJ SYTUACJI. TU granica tolerancji została przekroczona. A to z kolei
                        > wskazuje, że tolerancja, jako ZASADA słuszna i będąca z zasady WARTOŚCIĄ - nie
                        > jest wartością bezwarunkową.
                        > Ale zarazem tolerancyjność, jako postawa, nazwijmy - "wyjściowa", jest
                        > bezwarunkowa, jest POSTAWĄ właśnie, nie reakcją na określone cudze czyny.
                        >
                        > Ta "jednokierunkowość" (lepiej nazywać to "asymetrią" - nie jest tak ostre i ni
                        > e
                        > sugeruje NIEtolerancji drugiej strony) może istnieć - i, moim zdaniem, powinna
                        > istnieć - w sytuacjach szczególnych: tam, gdzie nadwrażliwość określonych osób
                        > i
                        > grup może powodować, że skutki zbyt małej tolerancji będą niewspółmiernie duże
                        > i
                        > przykre w stosunku do zamierzeń. Ale znowu - dotyczy to POSTAWY (w rozmowie np.
                        > )
                        > wobec takich "nadwrażliwców", nie np. zróżnicowania prawnego, czy forowania ich
                        >
                        > grupowych interesów (np. Wasze przykłady). Moje przykłady podałem już wcześniej
                        > .
                        >
                        > Mam nadzieję, że nie namieszałem?
                        > Pozdrawiam!
                        >
                        Nie namieszałeś, tyu, lecz ożywiłeś debatę. Twoje uwagi skłaniają mnie do
                        powtórzenia wcześniej sformułowanych pytań: oto kilka z nich:
                        - czym jest tolerancja: postawą, wartością, normą społeczną? Wszystkim na raz?
                        - czy można w takim razie podać jakąś ogólną i zwięzłą definicję tolerancji,
                        czy też pojęcie to nabiera sensu jedynie w wyraźnie określonych kontekstach
                        (np. wobec mniejszości etnicznych, innych religii itp.)? O tym, że takie
                        rozstrzygnięcie jest potrzebne, nie ma co sie przekonywać: nie dysponując
                        definicją tolerancji, nie wiemy, o czym rozmawiamy;
                        - czy tolerancja jest zmienną "dychotomiczną", to znaczy jest lub jej nie ma,
                        czy tez jest "stopniowalna", to znaczy czy sensowne jest rozprawianie
                        o "większej" i "mniejszej" tolerancji?

                        Mam wrażenie, że "tolerancja" to jedno z tych pojęć, którym w naukach społecznych
                        towarzyszy pewien "naddatek sensu" w stosunku do korelatów empirycznych. Skutkiem
                        tej właściwości pojęcia jest zawsze jakaś utrata znaczenia wtedy, gdy odnosimy je
                        do przykładów, gdy próbujemy wyjaśniać sens tolerancji poprzez wskazywanie
                        przykładów. Jednak raczej "czujemy", że taka utrata znaczenia następuje niż
                        potrafimy dokładnie "zmierzyć", co zostało utracone z pełnego sensu pojęcia.
                        Podobnie sens pełny jest uchwytny "intuicyjnie" raczej niż na poziomie
                        wyartykułowanej definicji.
                        Wyżej sformułowałem postulat, by próbować ustalić pewną "minimalną" definiciję
                        tolerancji. Przesadziłem. Obawiam się, że wskazanie jakiejś jednej, choćby
                        minimalnej, definicji tolerancji jest zadaniem niemożliwym do wykonania, sądzę
                        ponadto, że wysiłek konstruowania takiej definicji byłby mało sensowny.
                        Oczywiście, płacimy jakąś cenę, za wspomnianą właściwość pojęcia. Na przykład
                        cenę uzurpacji (jest możliwe, że ktoś, jakiś autorytet, narzuci rozumienie
                        tolerancji). Inna możliwa cena to przekształcenie tolerancji w obszar "gry
                        językowej", zapewne interesującej dla niektórych, lecz z pewnością nie
                        zbliżającej nas do istoty problemu tolerancji. Jedyne rozsądne wyjście, jaki mi
                        przychodzi na myśl, to "negocjowanie znaczenia" pojęcia, stopniowe budowanie
                        definicji w trakcie debat, dyskusji, rozmów, czatów takich jak ten itp. Jest tez
                        niezmiernie ważne, by to "negocjowanie znaczenia" dotyczyło stron relacji
                        społecznej, którą określamy ogólnym pojęciem "tolerancja".
                        Napiszcie, co sądzicie o tego rodzaju kwestiach

                        Pozdrawiam jacka i tyu.
    • lustrator LUSTRACJA TOLERANCJI TRWA 04.04.02, 12:12
      tyu napisał(a):

      > Kolejna sprawa: czy żądanie nie ranienia słowem, nie nadużywania określeń
      > wartościujących negatywnie - i wartościujących nie CZYN osoby, czy grupy, lecz
      > fakt, że ktoś taki W OGÓLE istnieje - to już cenzura? Jeśli tak - czy jest ona
      > dopuszczalna? Jeśli tak - do jakiego momentu?

      > Na przykład - żądania większej delikatności wobec Żydów i czarnoskórych,
      > a dopuszczania mniejszej wobec np. białych chrześcijan? Różni sceptycy i inne
      > perły intelektu kwestionują tę potrzebę, a nawet możliwość.


      SŁOWA I CZYNY

      *****************************
      *****************************




      Tolerancja w trzecim akcie:

      Osoby;
      Tyu - tolerant
      Nurni - papierek lakmusowy



      Nurni - czarna flaga
      (niewinne pytanie o kopanie po kostkach)

      obrony potrzeba tym których kopie się
      czy brutalnie jak pedryl52
      czy w białych rękawiczkach jak Tyu
      pytanie Bykka bez odpowiedzi zostało
      ale odpowiedź będzie bo sam tego dopilnuje
      pytanie o Sceptyka i Perłę
      co to ma być?


      Tolerant Tyu - Brudna flaga Nurni'ego

      Skąd w Tobie tyle jadu i złości?
      Czemu wciąż coś insynuujesz?


      KURTYNA


      tolerancja toleranta Tyu lustrowana
    • Gość: Perła Postawienie SPRAWY jasno jest!!! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 13:20
      Forumowicz Tyu postawił sprawę tolerancji jako problem właśnie. Zadając mnóstwo
      pytań. A ja chcę się zapytać czy mamy tolerancyjni być dla Tyu właśnie. Otóż
      tyu pisał niejednokrotnie na forum tym, iż pracuje w państwowym zakładzie. A na
      forum pisze cały czas. Czyli z pracy też. Czyli już OKRADA nas. Od razu sądzę,
      że korzysta z PAŃSTWOWEGO (czyli naszego) telefonu do celów PRYWATNYCH właśnie.
      Ba, ja o tym WIEM!
      Oświadczem, że ja PŁACĘ za internet. I nie mam do nikogo pretensji jeżeli
      korzysta z niego w czasie pracy. Ale jednocześnie nie wytyka innym
      nieuczciwości.
      Dla mnie forumowicz Tyu ZŁODZIEJEM jest!
      Czy jestem nietolerancyjny?
      Czy jestem chamski pisząc tak?
      Kto odpowie na dręczące mnie pytania...
      Czy Tyu będzie miał CYWILNĄ odwagę wyjaśnić to i PRZYZNAĆ, że ZŁODZIEJEM jest?

      pozdrawiam wszystkich

      Perła
      • Gość: # Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 14:57
        Zamiast KRAJ, SWIAT....
        powinno byc kibel
        a teraz bazar nie obrazajac prawdziwych bazarow
        szczegolnie w Stambule i Kairze.
        Oba fascynujace.

        Egzaminy z tolerancji ? Czy z wychowania domowego ?
        Bo to sie wyklucza wzajemnie.
        • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 15:18
          Gość portalu: # napisał(a):

          > Zamiast KRAJ, SWIAT....
          > powinno byc kibel
          > a teraz bazar nie obrazajac prawdziwych bazarow
          > szczegolnie w Stambule i Kairze.
          > Oba fascynujace.
          >
          > Egzaminy z tolerancji ? Czy z wychowania domowego ?
          > Bo to sie wyklucza wzajemnie.


          Egzaminy z UCZCIWOŚCI FINANSOWEJ tylko. W kiblu rzeczy osobiste dzieją się. Na
          bazarze handel jest. Łatwo możesz zobaczyć RÓŻNICE cen.
          Ktoś nazywa cię chamem za twoje pieniądze właśnie. Ktoś znajduje przyjemność w
          robieniu poważnych i zatroskanych min na forum. Ktoś lubi telefonować prywatnie.
          To jego sprawa jest. Ale nie ZA MOJE PIENIADZE!!! Bo wtedy złodziejem jest.
          Nie jestem TOLERANCYJNY w tych sprawach właśnie. A Ty? Czy wyrażasz zgodę aby Tyu
          GRABIŁ i Ciebie z forsy?

          pozdrawiam

          Perła
          • Gość: AndrzejG Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 15:37
            perla! napisał(a):

            > Gość portalu: # napisał(a):
            >
            > > Zamiast KRAJ, SWIAT....
            > > powinno byc kibel
            > > a teraz bazar nie obrazajac prawdziwych bazarow
            > > szczegolnie w Stambule i Kairze.
            > > Oba fascynujace.
            > >
            > > Egzaminy z tolerancji ? Czy z wychowania domowego ?
            > > Bo to sie wyklucza wzajemnie.
            >
            >
            > Egzaminy z UCZCIWOŚCI FINANSOWEJ tylko. W kiblu rzeczy osobiste dzieją się. Na
            > bazarze handel jest. Łatwo możesz zobaczyć RÓŻNICE cen.
            > Ktoś nazywa cię chamem za twoje pieniądze właśnie. Ktoś znajduje przyjemność w
            > robieniu poważnych i zatroskanych min na forum. Ktoś lubi telefonować prywatnie
            > .
            > To jego sprawa jest. Ale nie ZA MOJE PIENIADZE!!! Bo wtedy złodziejem jest.
            > Nie jestem TOLERANCYJNY w tych sprawach właśnie. A Ty? Czy wyrażasz zgodę aby T
            > yu
            > GRABIŁ i Ciebie z forsy?
            >
            > pozdrawiam
            >
            > Perła

            Twoja tolerancja jest wybiórcza.Mentalność Kalego.
            Pracujący na państwowej posadzie to Złodzieje , bo kradną Twoje.
            A co z tymi co kradną prywatnemu ?
            Przecież tyle u nas firm prywatnych , a ponoc wiekszość.
            Czy jesteś dla nich tolerancyjny?

            Andrzej
            • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 15:46
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > perla! napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: # napisał(a):
              > >
              > > > Zamiast KRAJ, SWIAT....
              > > > powinno byc kibel
              > > > a teraz bazar nie obrazajac prawdziwych bazarow
              > > > szczegolnie w Stambule i Kairze.
              > > > Oba fascynujace.
              > > >
              > > > Egzaminy z tolerancji ? Czy z wychowania domowego ?
              > > > Bo to sie wyklucza wzajemnie.
              > >
              > >
              > > Egzaminy z UCZCIWOŚCI FINANSOWEJ tylko. W kiblu rzeczy osobiste dzieją się
              > . Na
              > > bazarze handel jest. Łatwo możesz zobaczyć RÓŻNICE cen.
              > > Ktoś nazywa cię chamem za twoje pieniądze właśnie. Ktoś znajduje przyjemno
              > ść w
              > > robieniu poważnych i zatroskanych min na forum. Ktoś lubi telefonować pryw
              > atnie
              > > .
              > > To jego sprawa jest. Ale nie ZA MOJE PIENIADZE!!! Bo wtedy złodziejem jest
              > .
              > > Nie jestem TOLERANCYJNY w tych sprawach właśnie. A Ty? Czy wyrażasz zgodę
              > aby T
              > > yu
              > > GRABIŁ i Ciebie z forsy?
              > >
              > > pozdrawiam
              > >
              > > Perła
              >
              > Twoja tolerancja jest wybiórcza.Mentalność Kalego.
              > Pracujący na państwowej posadzie to Złodzieje , bo kradną Twoje.
              > A co z tymi co kradną prywatnemu ?
              > Przecież tyle u nas firm prywatnych , a ponoc wiekszość.
              > Czy jesteś dla nich tolerancyjny?
              >
              > Andrzej

              W intersie okradanego jest, aby nie dać się. Tyu OKRADA mnie bezpośrednio. I
              dlatego się bronię przed jego złodziejstwem. Ci co okradają firmy państwowe też
              są mi nie mili. Jak kazdy ZŁODZIEJ zresztą.
              Wiesz, masz trochę racji z tą mentalnością. Ale ja nie mogę ścigać każdego
              ZŁODZIEJA. Wskazałem na Tyu bo ja OSOBISCIE jestem przez niego okradany. To taka
              odruchowa obrona przed jego złodziejstwem.

              pozdrawiam

              Perła
              • jacek#jw Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 15:50
                A ja toleruję Tyu, Perłę, # i AndrzejaG, bo ja jestem wypełniony tolerancją
                właśnie.

                Pozdr / Jacek
                • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 15:57
                  jacek#jw napisał(a):

                  > A ja toleruję Tyu, Perłę, # i AndrzejaG, bo ja jestem wypełniony tolerancją
                  > właśnie.
                  >
                  > Pozdr / Jacek

                  Ja też toleruję Ciebie i Tyu i innych własnie. Ale NIETOLERUJĘ złodziejstwa tyu.
                  Jacku, czy uważasz mnie za nietolerancyjnego?

                  pozdrawiam

                  Perła
                  • jacek#jw Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:06
                    perla! napisał(a):

                    >
                    > Ja też toleruję Ciebie i Tyu i innych własnie. Ale NIETOLERUJĘ złodziejstwa tyu
                    > .
                    > Jacku, czy uważasz mnie za nietolerancyjnego?

                    Owszem, uważam Cię za nietolerancyjnego wobec złodziejstwa. Jeśli chodzi o Tyu,
                    to nie upoważnił mnie do występowania w jego imieniu. Korzystałeś kiedyś z
                    państwowego w celach prywatnych?

                    Pozdr / Jacek
                    • Gość: AndrzejG Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 16:10
                      Jacku
                      Pewnie mnie tolerujesz , bo nie nacisnąłem Ci jeszcze na odcisk.
                      Mam nadzieję ,że nie nacisnę (zbyt mocno)

                      Andrzej


                      P.S.
                      Jakby co , to mam rewelacyjną maść na odciski
                      • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:22
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        > Jacku
                        > Pewnie mnie tolerujesz , bo nie nacisnąłem Ci jeszcze na odcisk.
                        > Mam nadzieję ,że nie nacisnę (zbyt mocno)
                        >
                        > Andrzej
                        >
                        >
                        > P.S.
                        > Jakby co , to mam rewelacyjną maść na odciski

                        Maść Tyu potrzebna jest. Do rąk. Za bardzo lepkie ma. Do naszych pieniędzy
                        oczywiście.

                        Perła
                      • jacek#jw Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:40
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        > Jacku
                        > Pewnie mnie tolerujesz , bo nie nacisnąłem Ci jeszcze na odcisk.
                        > Mam nadzieję ,że nie nacisnę (zbyt mocno)

                        Czyżbyś się mnie bał? smile # też miał nadzieję, że gdzieś tam nie wejdę.

                        Pozdr / Jacek
                    • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:19
                      jacek#jw napisał(a):

                      > perla! napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Ja też toleruję Ciebie i Tyu i innych własnie. Ale NIETOLERUJĘ złodziejstw
                      > a tyu
                      > > .
                      > > Jacku, czy uważasz mnie za nietolerancyjnego?
                      >
                      > Owszem, uważam Cię za nietolerancyjnego wobec złodziejstwa. Jeśli chodzi o Tyu,
                      >
                      > to nie upoważnił mnie do występowania w jego imieniu. Korzystałeś kiedyś z
                      > państwowego w celach prywatnych?
                      >
                      > Pozdr / Jacek

                      Tyu znikł. Dobry jest do robienia min mędrca. Gdy prawdziwy problem jest - znika
                      nagle. Tchórzostwo po prostu. Nie przypominam sobie abym korzystał z państwowego
                      w celach prywatnych (być może zdarzyło się). Ale NA PEWNO nie do nazywania Cię
                      chamem za TWOJE pieniądze. Za własne też bym nie mógł. Brak podstaw.

                      pozdrawiam

                      Perła

                      • jacek#jw Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:33
                        perla! napisał(a):

                        > jacek#jw napisał(a):
                        >
                        > > perla! napisał(a):
                        > >
                        > > >
                        > > > Ja też toleruję Ciebie i Tyu i innych własnie. Ale NIETOLERUJĘ złodzi
                        > ejstw
                        > > a tyu
                        > > > .
                        > > > Jacku, czy uważasz mnie za nietolerancyjnego?
                        > >
                        > > Owszem, uważam Cię za nietolerancyjnego wobec złodziejstwa. Jeśli chodzi o
                        > Tyu,
                        > >
                        > > to nie upoważnił mnie do występowania w jego imieniu. Korzystałeś kiedyś z
                        >
                        > > państwowego w celach prywatnych?
                        > >
                        > > Pozdr / Jacek
                        >
                        > Tyu znikł. Dobry jest do robienia min mędrca. Gdy prawdziwy problem jest - znik
                        > a
                        > nagle. Tchórzostwo po prostu. Nie przypominam sobie abym korzystał z państwoweg
                        > o
                        > w celach prywatnych (być może zdarzyło się). Ale NA PEWNO nie do nazywania Cię
                        > chamem za TWOJE pieniądze. Za własne też bym nie mógł. Brak podstaw.

                        To kwestia wychowania a nie tolerancji. Ale dość o tym, nie zamierzam być
                        pośrednikiem. Każdy kreuje swój byt forumowy w sposób jaki potrafi i jest mu
                        wygodnie. Skutek jest taki, jaki dostrzegają oczy, a one mogą widzieć inaczej u
                        różnych osób.

                        Pozdr / Jacek
                        • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:37
                          jacek#jw napisał(a):


                          >
                          > To kwestia wychowania a nie tolerancji.

                          Zgadzam się całkowicie. Za brak wychowania u INTELIGENTA tyu nieodpowiadam.

                          > Ale dość o tym, nie zamierzam być
                          > pośrednikiem.

                          Ależ Jacku, czy Ty nie rozumiesz, że to też Twoja sprawa jest? Tyu KRADNIE. TWOJE
                          PIENIĄDZE TO SĄ.

                          pozdrawiam

                          Perła
                          • jacek#jw Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:43
                            perla! napisał(a):

                            > Ależ Jacku, czy Ty nie rozumiesz, że to też Twoja sprawa jest? Tyu KRADNIE. TWO
                            > JE
                            > PIENIĄDZE TO SĄ.

                            Rozumiem, rozumiem jednak wolę sam o to się upomnieć.

                            Pozdr / Jacek
                            • perla! Re: Postawienie SPRAWY jasno jest!!! 04.04.02, 16:47
                              jacek#jw napisał(a):

                              > perla! napisał(a):
                              >
                              > > Ależ Jacku, czy Ty nie rozumiesz, że to też Twoja sprawa jest? Tyu KRADNIE
                              > . TWO
                              > > JE
                              > > PIENIĄDZE TO SĄ.
                              >
                              > Rozumiem, rozumiem jednak wolę sam o to się upomnieć.
                              >
                              > Pozdr / Jacek

                              Oczywiście, że tak. Ale najważniejsze jest, że rozumiesz ten rodzaj ZŁODZIEJSTWA.
                              Uczciwy facet z Ciebie.

                              pozdrawiam

                              Perła
                          • andrzejg Mały test na nietolerancję 04.04.02, 16:47
                            1.kradzież pieniędzy przez Tyu , poprzez klikanie w czasie pracy
                            2.doprowadzanie praktycznie firmy do upadku w celu zaniżenia ich wartości,
                            a następnie ich wykupienia przez kapitał, przeważnie obcy.
                            3.przekręty na styku państwowy - prywatny celem wyprowadzenia pieniędzy
                            4.dofinansowywanie KK poprzez darowizny ,np KGHM

                            Czy wasza nietolerancja jest równa w każdym przypadku?
                            • perla! Re: Mały test na nietolerancję 04.04.02, 16:59
                              andrzejg napisał(a):

                              > 1.kradzież pieniędzy przez Tyu , poprzez klikanie w czasie pracy
                              > 2.doprowadzanie praktycznie firmy do upadku w celu zaniżenia ich wartości,
                              > a następnie ich wykupienia przez kapitał, przeważnie obcy.
                              > 3.przekręty na styku państwowy - prywatny celem wyprowadzenia pieniędzy
                              > 4.dofinansowywanie KK poprzez darowizny ,np KGHM
                              >
                              > Czy wasza nietolerancja jest równa w każdym przypadku?

                              Andrzej! Jesteś mistrzem w zadawaniu pytań. Złodziejstwo jest zawsze
                              złodziejstwem. Dobrze, że to dostrzegasz i u tyu i u innych właśnie.

                              pozdrawiam z szacunkiem

                              Perła
                              • Gość: @3 Re: Mały test na nietolerancję IP: *.pl-net.pl 04.04.02, 17:36
                                perla! napisał(a):

                                > andrzejg napisał(a):
                                >
                                > > 1.kradzież pieniędzy przez Tyu , poprzez klikanie w czasie pracy
                                > > 2.doprowadzanie praktycznie firmy do upadku w celu zaniżenia ich wartości,
                                > > a następnie ich wykupienia przez kapitał, przeważnie obcy.
                                > > 3.przekręty na styku państwowy - prywatny celem wyprowadzenia pieniędzy
                                > > 4.dofinansowywanie KK poprzez darowizny ,np KGHM
                                > >
                                > > Czy wasza nietolerancja jest równa w każdym przypadku?
                                >
                                > Andrzej! Jesteś mistrzem w zadawaniu pytań. Złodziejstwo jest zawsze
                                > złodziejstwem. Dobrze, że to dostrzegasz i u tyu i u innych właśnie.
                                >
                                > pozdrawiam z szacunkiem
                                >
                                > Perła

                                A chamstwo zawsze jest, niestety, chamstwem.
                                ten nick perła do ciebie nie pasuje, chyba że perła chamstwa i nietolerancji.
                                bo chyba tak moge sobie tłumaczyć twoją obecność w tym wątku.
                                nie pozdrawiam.
                                z chamami sie nie zadaję!!!
                                małpiszon
                                • Gość: Perła Re: Mały test na nietolerancję IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 18:24
                                  Gość portalu: @3 napisał(a):

                                  > perla! napisał(a):
                                  >
                                  > > andrzejg napisał(a):
                                  > >
                                  > > > 1.kradzież pieniędzy przez Tyu , poprzez klikanie w czasie pracy
                                  > > > 2.doprowadzanie praktycznie firmy do upadku w celu zaniżenia ich wart
                                  > ości,
                                  > > > a następnie ich wykupienia przez kapitał, przeważnie obcy.
                                  > > > 3.przekręty na styku państwowy - prywatny celem wyprowadzenia pienięd
                                  > zy
                                  > > > 4.dofinansowywanie KK poprzez darowizny ,np KGHM
                                  > > >
                                  > > > Czy wasza nietolerancja jest równa w każdym przypadku?
                                  > >
                                  > > Andrzej! Jesteś mistrzem w zadawaniu pytań. Złodziejstwo jest zawsze
                                  > > złodziejstwem. Dobrze, że to dostrzegasz i u tyu i u innych właśnie.
                                  > >
                                  > > pozdrawiam z szacunkiem
                                  > >
                                  > > Perła
                                  >
                                  > A chamstwo zawsze jest, niestety, chamstwem.
                                  > ten nick perła do ciebie nie pasuje, chyba że perła chamstwa i nietolerancji.
                                  > bo chyba tak moge sobie tłumaczyć twoją obecność w tym wątku.
                                  > nie pozdrawiam.
                                  > z chamami sie nie zadaję!!!
                                  > małpiszon

                                  Drogi Małpiszonie

                                  Czyżbyś moim "chamstwem" chciał usprawiedliwić ZŁODZIEJSTWO Tyu? A może Ty też...

                                  pozdrawiam serdecznie

                                  Perła

                                  ps. nie wnikam w szczegóły owego "chamstwa". Ale jakbyś mógł coś bliżej to będę
                                  wedzięczny. Rozumiem, że dla Ciebie super jest ktoś, kto na forum wzdraga
                                  sie "ku..wa" napisać, a poza nim GRABI z kłonicą.
                                  • Gość: @3 Re: Duży test na nietolerancję-do Perły IP: *.pl-net.pl 04.04.02, 18:49
                                    Co ty PERŁO NIETOLERANCJI jesteś uparty jak osioł.
                                    Nie zauważyłeś że do konwersacji pozostała ci tylko jedna małpa?
                                    jak to między zwierzętami bywało.
                                    • Gość: Perła Re: Duży test na nietolerancję-do @ jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 19:01
                                      Gość portalu: @3 napisał(a):

                                      > Co ty PERŁO NIETOLERANCJI jesteś uparty jak osioł.
                                      > Nie zauważyłeś że do konwersacji pozostała ci tylko jedna małpa?
                                      > jak to między zwierzętami bywało.

                                      Drogi Małpiszonie

                                      I to świadczy o WADZE problemu w naszym BIEDNYM kraju właśnie. Ach jakich
                                      wspaniałych mężów opatrznościowych mamy, jakich uczciwych i zatroskanych o
                                      TOLERANCJĘ dla Murzynów czy Żydów. Grossa lub Klossa. Kobiet i dzieci. Rudych i
                                      wysokich. Całe sece na forum Ci da. Jeżeli sie z nim zgadzsz oczywiście.
                                      Ale ja Perła nie jestem TOLERANCYJNY jak Tyu nazywa mnie chamem za MOJE
                                      PIENIĄDZE, które mi zagrabił. I Tobie sie dziwię, że nie nazwiesz sprawy wprost.
                                      Tyu ZŁODZIEJEM jest! Zgadzasz się czy nie? Krótko.
                                      Biedny to kraj w którym złodziejstwo nie nazwane jest.

                                      pozdrawiam

                                      Perła
                                      • Gość: @ Re: Kończ waść, WSTYDU SOBIE OSZCZĘDŹ IP: 193.91.10.* 04.04.02, 19:05
                                        ----------------------------------
                                        • Gość: Perła Re: Kończ waść, WSTYDU SOBIE OSZCZĘDŹ - o nie! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 19:10
                                          Gość portalu: @ napisał(a):

                                          > ----------------------------------

                                          Drogi Małpiszonie

                                          Nawet Cię nie stać powiedzieć: tak lub nie. O ZŁODZIEJSTWIE tyu oczywiście. Nie
                                          masz duszy ani harcerza ani wojownika. O Draculi nie wspominając.
                                          Biedny kraj fałszywych słów...

                                          pozdrawiam

                                          Perła

                                          • Gość: Perła Gdzież BOHATER wieczoru jest? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 19:35
                                            Tyu co z Tobą? Dlaczego milczysz. Przecież dobitnie wykazałeś mój brak
                                            inteligecji właśnie. A Ty taki intelektualista i rejteradę zrobiłeś? No jak
                                            to... Nie bój sie Tyu, przecież jeżeli ZŁODZIEJEM nie jesteś to zaprzecz i do
                                            sądu mnie podaj. Za zniewagę oczywiście. Ale jeżeli jesteś to nieobrażaj ludzi
                                            za ich własne pieniądze. I nie wywyższaj sie wierszyki pisząc zgrabnie. Boś
                                            tylko ZŁODZIEJEM jest. Inteligencja zawodzi? Nie wystarczy dużo książek
                                            przeczytać. Trzeba mieć to COŚ w rozumie jeszcze. Na dziś wystarczy. Ważniejsze
                                            sprawy mam.

                                            Perła
                                            • Gość: Perła Re: Gdzież BOHATER wieczoru jest? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 19:42
                                              Gość portalu: Perła napisał(a):

                                              > Tyu co z Tobą? Dlaczego milczysz. Przecież dobitnie wykazałeś mój brak
                                              > inteligecji właśnie. A Ty taki intelektualista i rejteradę zrobiłeś? No jak
                                              > to... Nie bój sie Tyu, przecież jeżeli ZŁODZIEJEM nie jesteś to zaprzecz i do
                                              > sądu mnie podaj. Za zniewagę oczywiście. Ale jeżeli jesteś to nieobrażaj ludzi
                                              > za ich własne pieniądze. I nie wywyższaj sie wierszyki pisząc zgrabnie. Boś
                                              > tylko ZŁODZIEJEM jest. Inteligencja zawodzi? Nie wystarczy dużo książek
                                              > przeczytać. Trzeba mieć to COŚ w rozumie jeszcze. Na dziś wystarczy. Ważniejsze
                                              >
                                              > sprawy mam.
                                              >
                                              > Perła


                                              Oczywiście jutro przeczytam Twoje wytłumaczenie ze ZŁODZIEJSTWA Twego. Może
                                              wierszem napisane być. Tylko uczciwie masz napisać.
                                              Z R O Z U M I A N O ?

                                              Perła
                            • jacek#jw Re: Mały test na nietolerancję 04.04.02, 20:28
                              andrzejg napisał(a):

                              > 1.kradzież pieniędzy przez Tyu , poprzez klikanie w czasie pracy

                              I znowu Tyu w tle. Pisałem z nim i o nim w innym miejscu, gdzie i Ty byłeś. Jak
                              do tej pory nie mam podstaw by mu nie wierzyć. Jeśli chodzi o klikanie jest to
                              złodziejstwo niezależne od fromy własności. Można zawsze to uzgodnić z osobą
                              zarządzającą.

                              > 2.doprowadzanie praktycznie firmy do upadku w celu zaniżenia ich wartości,
                              > a następnie ich wykupienia przez kapitał, przeważnie obcy.

                              Złodziejstwo.

                              > 3.przekręty na styku państwowy - prywatny celem wyprowadzenia pieniędzy

                              Złodziejstwo.

                              > 4.dofinansowywanie KK poprzez darowizny ,np KGHM

                              Nie znam dokładnie sprawy KGHM, ale ile dobrze wiem nie było tam przekroczenia
                              prawa. Ogólnie złodziejstwo państwowe polegające na zabieraniu pieniędzy ludzi w
                              ten lub inny sposób i przekazywaniu ich na sobie wymyślone cele. KGHM
                              sprywatyzować i zminimalizować maksymalnie rolę państwa. W takim układzie nie
                              widzę możliwości finansowania KK.

                              >
                              > Czy wasza nietolerancja jest równa w każdym przypadku?

                              Każdy przypadek jest inny i nie jest to tak naprawdę problem tolerancji a raczej
                              uczciwości.

                              Pozdr / Jacek
    • Gość: Tereska Izrael ukrywa ludobojce Salomona Morela IP: *.210.114.240.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 04.04.02, 20:12
      INTERPOL SCIGA SALOMONA MORELA
      RZAD IZRAELSKI UKRYWA KATA POLAKOW

      Historia sprawy:

      SALOMON MOREL, zydowski zbrodniarz wojenny, ktory byl komendantem obozu smierci
      w Swietochlowicach od 2 lutego do konca grudnia 1945 - czyli w okresie wojny i
      po jej zakonczeniu. Podczas pelnienia tej funkcji zamordowal on osobiscie i
      przyy wspoludziale zydowskiej zalogi co najmniej 1538 Polakow, wedlug
      Prokuratury w Katowicach, a 6000 do 8000 wedlug zydowskiego reportera Johna
      Sacka. Ponadto torturowal i wiezil on bez nakazu aresztowania tysiace
      niewinnych cywilow. On i jego zydowska zaloga, tak jak inni
      zydowscy "pracownicy" Urzedu Bezpieczenstwa i NKWD zaprowadzili rzady Stalina
      na Slasku terrorem.

      W 1993 roku polscy prokuratorzy przestrzegli Morela wezwaniem go w charakterze
      swiadka(!) i Morel uciekl do Izraela.

      Sledztwo przeciwko niemu wloklo sie zolwim tempem z powodu niewidocznego dla
      opinii publicznej sabotazu politycznego w sektorze sprawiedliwosci.

      Dopiero w marcu 1997 Prokuratura Wojewodzka w Katowicach wydala postanowienie o
      przedstawieniu Morelowi zarzutow o dokonaniu zabojstw, tortur, porwan itd
      skladajacych sie na zbrodnie ludobojstwa skierowane przeciwko narodowi
      polskiemu i ludzkosci.

      Od dwoch lat Komtitet Akcji Obywatelskiej w Los Angeles i Komitet Obrony Praw
      Czlowieka z Florydy wywieraly nacisk na polskie organa sprawiedliwosci
      zapytaniami, pismami, oraz poinformowaniem polinijnych dziennikow w Polsce, w
      Londynie, Paryzu, Sydney, Johannesburgu, Toronto i USA, jak i kolportowaniem
      ulotek glownie w Chicago, Poludniowej Kaliforni, Florydzie, Connecticut i Nowym
      Jorku. Sprawa Morela "kislaby" moze nadal w biurkach prokuratorow, gdyby nie
      nacisk opinii publicznej poinformowanej ta akcja.

      Dopiero w marcu 1997, za posrednictwem Ministerstwa Sprawiedliwosci, Prokurator
      Wojewodzki w Katowicach przekazal Interpolowi miedzynarodowy list gonczy ze
      wskazaniem pobytu Morela w Izraelu.

      Morel znajduje sie w Izraelu. W miesiac po otrzymaniu interpolowskiego listu
      gonczego Prokuratura Izraela wciaz milczala. Oznaczalo to, ze Izrael nie
      zamierza wydac Morela sadowi w Katowicach.

      Ponizszy wywiad z Prokuratorem Jozefem Gemra, Zastepca Dyrektora Gabinetu
      Ministra Sprawiedliwosci, swiadczy zenujaco wymownie o tym, ze intencja wladz
      polskich bylo przedluzanie jalowego trwania postepowania do czasu az umra
      swiadkowie i Morel. Srodkiem na ruszenie z martwego punktu (przedluzania biegu
      postepowania w nieskoczonosc wskutek poufnego nacisku z zagranicy) bylo
      przekazanie tej sprawy w jej aspekcie politycznym urzedowi Premiera i urzedowi
      Prezydenta i ponformowanie o tym prasy, radia i telewizji. Jezeli Gemra
      zdecydowal sie na dzialanie poufne, ulegl on terrorowi "politycznej
      poprawnosci".

      Sprawe ta mozna bylo zalatwic w 24-ch godzinach, gdyby w Polsce istniala
      nieskrepowana "wola polityczna" rzadu dla przeprowadzenia ekstradycji tego
      zbrodniarza, gdyby polski rzad nie skladal sie z Zydow na kluczowych
      stanowiskach.


      • Gość: Heniek Morel zamordowal 8-9 tysiecy wiezniow Oswiecimia IP: *.210.114.240.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 04.04.02, 20:14
        ********************************************************************************
        Transkrypt poufnych wywiadow telefonicznych
        ********************************************************************************
        Wywiad telefoniczny z Prokuratorem J o z e f e m G e m r a, Zastepca
        Dyrektora Gabinetu Ministra Sprawiedliwosci w Warszawie
        odnosnie postepowania Prokuratury Wojewodzkiej w Katowicach w sprawie
        ekstradycji Salomona Morela - Sygn. akt V Ds 67/95/S
        przeprowadzony przez Tadeusz Lukomskiego z Los Angeles w dniu 28 kwietnia 1997
        roku.
        ********************************************************************************
        G = Jozef Gemra – Zastepca Dyrektora Gabinetu Ministra Sprawiedliwosci w W-wie
        L = Tadeusz Lukomski – Wiceprzezes Komitetu Akcji Obywatelskiej w Los Angeles
        ********************************************************************************
        ...
        G - ... Natomiast co do stanu postepowania informuje pana, ze zostalo
        sporzadzone postanowienie o przedstawieniu zarzutow Morelowi i wszczete sa od
        marca [1997] poszukiwania miedzynarodowe w celu wdrozenia postepowania
        ekstradycyjnego przez polskie Ministerstwo Sprawiedliwosci.
        L - A nie Interpol?
        G - Interpol jest tutaj tylko przekaznikiem. Poszukuje Prokurator Wojewodzki w
        Katowicach za naszym posrednictwem.
        L - Na terenie polskim. A na terenie miedzynarodowym?
        G - Nie, nie, nie... Poszukuje zawsze ten w Polsce, czy zagranica ten, kto
        prowadzi postepowanie. Listy goncze miedzynarodowe natomiast przekazuje
        zagranice Ministerstwo Sprawiedliwosci, a przekaznikiem tego jest Interpol -
        organ policyjny, ktory wykonuje nasze zlecenia. Interpol jest naszym ramieniem,
        ktore siega zagranice. Oczywiscie droga interpolowska przeprowadzane sa te
        poszukiwania ze wskazaniem na panstwo Izrael. Teraz wszystko jest w rekach tego
        kraju, w ktorym on przebywa. Jezeli on jest w Izraelu i wladze izraelskie dojda
        do wniosku, ze sa sklonne go wydac i zatrzymaja go, to wystapimy z wnioskiem o
        jego ekstradycje do Polski na pewno.
        Prokuratura Wojewodzka [w Katowicach] stoi na stanowisku, ze popelnil on
        przestepstwa i sciga go gdziekolwiek on sie znajduje.
        L - No, wiemy gdzie on jest. Prokuratorzy doskonale znaja jego adres..
        G - Prosze pana... to jest normalna procedura: wszczyna sie poszukiwania...
        L - Rozumiem
        G - Rowniez w pismie przesylajacym to zadanie zatrzymania Salomona Morela
        wskazane zostalo jako miejsce jego pobytu panstwo Izrael. Teraz jest juz wszy-
        stko w rekach wladz izraelskich. Jezeli on tam rzeczywiscie jest, bo ja znam ta
        sprawe po prostu z relacji, ja jej nie prowadze.
        L - Tak.
        G - My zwrocilismy sie o zatrzymanie go gdziekolwiek by sie nie znajdowal.
        L - Wiem, ze Prokuratorzy w Katowicach znaja jego adres . Moze to nie doszlo do
        wiadomosci Ministerstwa, ale...
        G - To nie ma zadnego znaczenia w tym sensie, yyy... ze... yyy... moge taka
        wiedze ja rowniez posiadac. Chociaz jej nie posiadam, bo wie pan, ja mam
        codziennie tyle roboty, ze nie szukam sobie dodatkowej, aczkolwiek godnej.
        Wazne jest to, ze... ze sa te poszukiwania... bo tak to sie nazywa... ja to
        panu tak nazywam, jak sie instytucja prawna nazywa. Te poszukiwania sa wszczete
        od marca i jezeli rozeslane listy goncze dotyczace Salomona Morela zostaly do
        wszystkich panstw uczestnikow umowy interpolowskiej. Rowniez do Izraela i teraz
        tylko od wladz izraelskich, ktore prawdopodobnie doskonale wiedza gdzie
        znajduje sie Salomon Morel, zalezy czy one zatrzymaja go i beda sklonne go
        wydac wladzom polskim.
        L - W polemice wniosku Kwiatkowskiego [Przewodniczacego Komitetu Praw Czlowieka
        z Florydy] wskazano, ze istniala wspolpraca PRL-u w zakresie scigania
        zbrodniarzy wojennych i tak samo istnieje wspolpraca USA z Izraelem w sprawie
        wydawania zbrodniarzy wojennych. Nie ma zadnej umowy, i nie bylo, miedzy USA
        jak i PRL-em a Izraelem o ekstradycji. Pomimo tego wydawanie bylo bardzo
        skrupulatnie wykonywane. Czy nie mozna tego kontynuowac nadal?
        G - Prosze pana, prosze pana... mowi pan o pewnych praktykach, ktore nie
        sa mi znane. Ja tylko gwoli informacji moge panu powiedziec, ze Polske i Izrael
        wiaze konwencja Europejska, ktorej Izrael jest uczestnikiem. Jezeli wladze
        izraelskie... przy czym zastrzegam sie, tylko pod warunkiem - a ja takiej
        wiedzy nie posiadam - ze tenze Morel ma sie znajdowac w Izraelu... Jezeli
        wladze izraelskie dojda do wniosku...
        L - On dawal wywiady telewizyjne i prasowe...
        G - Nie mówmy o tej calej warstwie... yyy... na pewno istotnej... ale... ale..
        ubocznej ja, mowie, chce teraz tylko sie skoncentrowac na kryteriach prawnych.
        Jezeli jego miejsce tam bedzie ustalone i okaze sie, ze on moze podlegac pod
        postepowanie ekstradycyjne w ocenie wladz izraelskich, to oczekujemy na jego
        zatrzymanie. Jezeli jest w Izraelu, to przez wladze izraelskie, jezeli w innym
        kraju, to przez wladze tego panstwa. Ja panu moge tylko powiedziec, ze w
        przypadku jego zatrzymania dla naszych celow Polska wystapi o jego ekstradycje.
        L - To ladnie brzmi, ale teraz badzmy praktyczni i realistyczni. To mozna
        zalatwic w 24-ch godzinach, jezeli sprawa doszlaby do wlasciwej komorki w
        Polsce. W Katowicach to moga to kolo krecic jalowo i krecic i krecic. Musi to
        byc ktos, kto ma sile w Polsce. Kto nie ma sily, nie zrobi nic.
        G - Kompetentnym organem do przeprowadzenia tego jest Prokuratura w Katowicach.
        L - Tak, ale oni musza miec sile. Jak nie maja sily za soba, to zrobia... zero!
        G - Rozmawiamy w tym momencie o prawie, czy o jakichs... Ja przepraszam, no bo
        to pan dzwoni, to pan traci pieniadze...
        L - Nie... ja... ja chcialbym zalatwic sprawe. Ja chce cos zrobic, a nie tylko
        pogadac.

        • Gość: Terenia Re: Morel zamordowal 8-9 tysiecy wiezniow Oswiecimia IP: *.210.114.240.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 04.04.02, 20:15
          G - Chce pana tylko poinformowac, ze Prokurator Wojewodzki w Katowicach sciga
          go listem gonczym. List gonczy zostal przekazany do wladz izraelskich...
          L - Rozumiem, ja rozumiem...
          G - Cala sprawa jest w rekach tego kraju, na ktorego terytorium ten Morel
          przebywa...
          L - ... i wszyscy na swiecie rozumieja ze ta sprawa jest z jednej strony
          prawnicza, a z drugiej polityczna.
          G - Mnie, prosze pana, interesuje tylko ta pierwsza...
          L - ... ale wplyw polityczny jest w tym przeciaganiu sprawy. Przez trzy lata
          nic nie zrobiono i nadal nic nie wskazuje na to, ze cos postapi do przodu,
          dlatego, ze istnieje wplyw polityczny na to, zeby to przeciagac.
          G - Nie, nie, bo ja z panem rozmawiam nie dlatego, zebym sie obawial takich czy
          innych reakcji, czy ktos podsluchuje ta rozmowe czy nie. Jest mi to obojetne.
          Ja z panem rozmawiam tylko o aspektach prawnych, a kwestie polityczne mnie
          kompletnie nie interesuja.
          L - O tym wlasnie mowie.
          G - Poszukiwania sa wszczete i teraz w zaleznosci jakie bedzie na to stanowisko
          panstwa na terytorium ktorego...
          L - Tak, rozumiemy sie... Szanuje panskie stanowisko itd, bo wiem sam jak naley
          postepowac w sensie prawnym. I teraz postawmy na tym kropke. Teraz - sprawa
          polityczna: czesc polityczna sprawy mozna zalatwic w ten sposob, przypuszczam,
          ze przekaze sie rzecz do premiera z prosba o zalatwienie strony politycznej,
          poniewaz panowie sa prawnikami i moga zrobic tylko tyle, co przepisane jest
          ksiazkami i prawem zwyczajowym.
          G - Jezeli pan chce podjac jakas akcje w tej mierze...
          L - Tak.
          G - ...to teraz juz pan posiada wiedze, ze wladze polskie wystapily o jego
          zatrzymanie w celu przeprowadzenia postępowania ekstradycyjnego. Mowimy o tym,
          co moze zrobic i co robi Prokurator Wojewodzki i Ministerstwo Sprawiedliwosci...
          L - ...oni nie moga zrobic wiecej niz to, co mogli zrobic prawnicy...
          G - ...natomiast jezeli pan uwaza, ze mozna jeszcze podejmowac jakies inne
          kroki, to akcja jest w panskich rekach.
          L - O tak? To ja bym skromnie podpowiedzial przekazanie sprawy do kancelarii
          Premiera. Czy jest jakas nadzieja, ze ta sprawa trafi do politykow takze, a nie
          tylko do prawnikow? Bo mozna takze przekazac ja do wojska, do komandosow, zeby
          wykradli Morela.
          G - Prosze pana...
          L - Ja mowie to ironicznie, sarkastycznie, ale Zydzi maja takie praktyki...
          G - My nie mamy takich mozliwosci...
          L - No tak, nie mowie tego zlosliwie, bron Boze...
          G - Ja wiem, wiem, wiem, teraz rozmawiamy sobie absolutnie spokojnie. Zreszta
          ja wiem o co chodzi. Nie. Nie ma takiej praktyki, zebysmy uruchamiali czy to
          urzad premiera, czy prezydenta w takich sprawach. Ja nie pamietam takiego
          zdarzenia. Natomiast ja rozumiem, ze pan jest i osoby sa, ktore pan
          reprezentuje, zywotnie tym zainteresowani.
          L - Wiemy, ze czas tyka jak bomba...
          G - ...macie legitymacje, zeby upominac sie, czy to u wladz polskich czy
          izraelskich o podjecie moze jakichs innych dzialan. Nie mowie o dzialaniach
          pozaprawnych tylko o wskazaniu na pewne historie. Niemniej, mowie, kwestia
          postepowania ekstradycyjnego lezy wylacznie w kompetencji Ministra
          Sprawiedliwosci i Prokuratora Generalnego i w tej mierze on, co mial zrobic, to
          zrobil. Natomiast kwestia wytwarzania klimatu wokol pewnych wydarzen pozostaje,
          ze tak powiem, w panskich rekach. Ja nie doradzam, tylko podaje to panu jako
          fakt.
          L - Jezeli jeszcze moge sie zwierzyc, to to wyglada na dosc beznadziejna
          sytuacje... Dla nas "wytworzenie klimatu" to znaczy tylko usiasc i plakac. To
          jest to, co nam zostalo. Niestety.
          G - Powiadam panu szczerze, nie jestem panu w stanie pomoc w inny sposob...
          L - Mozemy zakwalifikowac to... No do czego? Do lamusa. No bo swiadkowie umra i
          umrze Morel i wtedy nastapi wielkie ogloszenie wielkiego usprawiedliwienia.
          G - Sektor sprawiedliwosci oczekuje, ze on zostanie zatrzymany. Natomiast, czy
          zostanie zatrzymany dla naszych potrzeb, to jest wylacznie w kompetencji
          panstw, do ktorych sie zwracamy. Byc moze Izraela, Bog wie, ja nie wiem, jakie
          jest miejsce jego pobytu. Prawdopodobnym miejscem jego pobytu - wedlug
          informacji Prokuratora Wojewodzkiego - jest Izrael. Te poszukiwania sa
          skierowane wprawdzie na caly swiat, ale ze szczegolnym wskazaniem na panstwo
          Izrael. Wladze izraelskie ten list gonczy maja juz w swoich rekach.
          L - Dobrze, no wiec dalej juz nie zajdziemy, musimy na dzis zostawic ta sprawe.
          Zycze panu wszystkiego najlepszego i dobrej pracy i mam nadzieje, ze jezeli
          moze kiedys pan bedzie w Kaliforni... to prosze zadzwonic, a pokaze panu
          tutejsze atrakcje.
          G - Jezeli dojdzie do takiej okazji...
          L - Ha, ha, ha!
          G - Klaniam sie.
          L - Klaniam sie. Dowidzenia.
          G - Dowidzenia.
          [Koniec wywiadu]

          • Gość: Miriam Tyu, pewnie PRZECZEKASZ a potem - można znowu... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 20:27
            • Gość: Perła Re: Tyu, pewnie PRZECZEKASZ a potem - można znowu... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 20:35
              Zacznie na pewno. Aby tylko nie z pracy. W pracy wierszyki pisze zamiast
              pracować "aby Polska w siłę rosła a ludziom się żyło dostatnie"

              Perła
              • lady_hawk Re: Tyu, pewnie PRZECZEKASZ a potem - można znowu... 04.04.02, 20:38
                Perla!
                Chcesz w ucho?
                Pozdrawiam,
                M_hawk

                Gość portalu: Perła napisał(a):

                > Zacznie na pewno. Aby tylko nie z pracy. W pracy wierszyki pisze zamiast
                > pracować "aby Polska w siłę rosła a ludziom się żyło dostatnie"
                >
                > Perła

            • lady_hawk Re: Tyu, pewnie PRZECZEKASZ a potem - można znowu... 04.04.02, 20:36
              Czesc Miriam!
              Wszyscy przeczekujemy!
              Pozdrawiam, ciesze sie, ze znowu Cie widac!
              M_hawk
              • Gość: Miriam ___________________________hej Lady_M IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 11:18
                lady_hawk napisał(a):

                > Czesc Miriam!
                > Wszyscy przeczekujemy!
                > Pozdrawiam, ciesze sie, ze znowu Cie widac!
                > M_hawk

                hej lady, ja - nie przeczekuję, nie mam widać tego w charakterze
                lub "charakterku" jak kto woli - "wieczna interwencja".
                Pozdrawiam Cię również
                Miriam
    • Gość: Perła Wątek zdechł własnie... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 21:03
      Tyu, czekamy na następny. Tylko baz motta - błagam. I nie z pracy - nakazuję!
      Bo to moje pieniądze są.

      Perła
      • Gość: Imagine Re: Wątek zdechł własnie... IP: *.unl.edu 04.04.02, 23:15
        Gość portalu: Perła napisał(a):

        > Tyu, czekamy na następny. Tylko baz motta - błagam. I nie z pracy - nakazuję!
        > Bo to moje pieniądze są.
        >
        > Perła

        Spadaj Perla z tymi swoimi pieniedzmi.
        Imagine.
      • profan Re: Wątek zdechł własnie/Perla 04.04.02, 23:45
        Czy o to ci chodzilo, zeby watek zdechl?
        Podchody robiles tu rozne: a to wyzywajac Tyu od przedstawcieli innej
        orientacji seksualnej, a to od zlodziei panstwowego mienia (coz za nudne
        powtorzenie namolnych atakow niejakiego Wilda vel Mxa vel Wilda2 na Doku -
        zabraklo ci wlasnej wyobrazni na kreowanie bardziej oryginalnych oskarzen? I
        moze nawet mniej osobistych?)
        Z mych pobieznych obserwacji wynika, ze twoja tolerancja jest bardzo
        selektywna: tzn. wymagasz respektowania twoich wlasnych malo wyszukanych i w
        dodatku osobistych atakow na innych, ale ta sama tolerancja nie funkcjonuje w
        odwrotnym kierunku: tzn. Perla moze atakowac innych, ale innych ten przywilej
        nie dotyczy.
        Nie znam Tyu tak dobrze jak ty (co wynika z twoich postow, a ponadto daje do
        myslenia, ze macie jakies osobiste porachunki). Wasze (i twych dwórek) prywatne
        wojny podjazdowe nie interesuja chyba wielu osob na forum.
        Faktem jest, ze Tyu poruszyl temat ponad granicami podzialów politycznych.
        Wlasciwie pojeta tolerancja wymaga, zeby - jesli nie ma sie nic merytorycznego
        do samego tematu - po prostu dac innym spokojnie porozmawiac. I jest to kwestia
        z poziomu nieco wyzszego niz uzywanie "brzydkich" czy "ladnych" slow na forum.
        Z poziomu inteligencji (w sensie poziomu umyslu, a nie klasy spolecznej)
        wlasnie.
        • profan Re: Wątek zdechł własnie/Perla 05.04.02, 01:42
          I jeszcze jedno, Perla.
          Zgloszenie o podejrzeniu o przestepstwie dostarcza sie organom prokuratury.
          Podawanie tego publicznie jest obmowa, co rowniez podlega sankcjom prawnym. (A
          tego rodzaju teksty sam tu pisales).
          Radze o tym pamietac, bo tolerancja gwarantowana prawem nie toleruje i tak
          laman zasad prawnych, scisle okreslonych w kodeksie prawnym.
          Wiec, do czynu obywatelu perlisty - zamiast wylewac na forum swoje wlasne i
          bardzo osobiste frustracje.
          No, chyba, ze twoje jednostronne pojecie tolerancji nie dopuszcza tolerowania
          egzystencji norm prawnych, ale to juz inna para kaloszy wink
    • nurni co teraz pocznie Tyu ? 04.04.02, 21:57
      ćwiczenia praktyczne co i raz wracają

      generalnie większość, w tym niżej podpisany
      twierdzi że Tyu cosik ściemnia
      tyle że większość / pamiętasz Tyu te 40%/
      to dla jednych argument
      dla drugich / tu jestem! / tylko cyfra, żadna wartość
      wobec tego, może być że w błędzie jesteśmy

      ważne wydaje mi się to co podniósł Liman
      a czego echa zawarte byly też w liście Euromira

      w odpowiedzi na to co u Limana napisał, a co kluczowe i dla mnie
      Tyu pisze tak:
      „Etyka zamiast tolerancji. Myślę, że to błąd pojęciowy. Są przecież RÓŻNE
      poglądy i systemy etyczne. Jedne z nich mają niejako "zakodowane" w sobie
      tolerancyjne podejście do innych (np. "kochaj bliźniego swego, jak siebie
      samego"), inne - nie.
      Toleracja jest zatem "opcjonalną" częścią etyki.”

      toż to miły Tuy /miły napisałem, pozdrowienia mają być!!!/
      jakiś bełkot

      czarne i białe
      Ty problem masz z tym chyba podstawowy
      otóż nie odróżniasz tych prostych zdawałoby się
      pojęć

      może być że robisz to celowo
      może prawdziwy to element poszukiwań
      nie przesądzam o tym, choć pewno miło Ci się nie czyta

      na razie wystarczy mi
      jak bardzo uważnie przeczytasz to co Liman pisał
      i spróbujesz odpowiedzieć

      bo chyba to nie jest tak
      że poszukiwać mamy odpowiedzi tylko MY

      zakładam przy tym ciągle że prawdę pisałeś
      zadając więcej pytań w końcu, niż odpowiedzi
      pytań sygnalizujących magiczne „nie wiem”

      mi nie odpowiadaj

      pozdrawiam jak zawsze gdy to robię
      szczerze
      tak samo szczerze współczując niniejszej czytanki

      nurni

      ta piana na ustach to ślad po piwie tylko
      weź poprawkę na to zanim mnie obsobaczyć zechcesz
    • Gość: Stoik Apel do każdego po kolei IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 05.04.02, 00:15
      Moi Kochani!
      Z przyjemnością zauważyłem nowy wątek na interesujący mnie temat. Niestety ze
      względu na brak czasu odkładałem zapoznanie się z nim czy ewentualną
      wypowiedź. Zanim się obejrzałem, wątek przekroczył magiczną liczbę 200 postów.
      Rozsiadłem się wygodnie, kliknąłem na "Pokaż treść wszystkich wiadomości" i
      rozpocząłem lekturę. Przyjemność zmniejszała się z każdym postem. Dlaczego -
      poniżej.

      1) Wypowiedzi nie na temat:
      Tereniu Droga, czy Twoja wypowiedź na temat Morela jest spowodowana
      obchodzeniem przez niego urodzin czy też jest jakiś lepszy powód? I dlaczego o
      Morelu a nie o Aleksandrze Macedońskim albo Hitlerze?

      2) Wypowiedzi w celu dokopania:
      Tyu, nie marnuj swojego talentu poetyckiego na trzykropki. Jeśli kogoś na
      forum nie lubisz, ignoruj go, nawet jeśli pisze w Twoim wątku (każdemu wolno).
      Perło, nie wypominaj innym, że piszą w czasie pracy, bo już to na forum
      przerabialiśmy (para Doku-Luka). A może on ma nienormowany czas pracy?

      3)Cytowania:
      Koszmar tego forum. Nie jestem przeciwny cytowaniu jako takiemu, ale
      przytaczanie dwustronicowego listu tylko po to, żeby na końcu napisać:

      "Leszek Kolakowski to jeszcze jeden Zyd podszywajacy sie pod polskim
      nazwiskiem. Co on wie o tolerancji? Zapytaj Polakow. Oni tolerowali Zydow
      przez 800 lat. To jest tolerancja. Teraz Zydzi chca, zebysmy ich globalizm i
      swiatowe zydowladztwo zeby tolerowali sparalizowani logika ich propagandy."

      wydaje mi się lekką przesadą. Przecież tę samą niezwykle głęboką myśl można
      było wyrazić bez cytowania poprzedniej wypowiedzi. Starajmy się cytować tylko
      to, na co naprawdę odpowiadamy. Inaczej czytanie wątku staje się podobne do
      łowienia ryb - trzeba nieźle uważać, żeby nie przegapić momentu kiedy spławik
      zacznie drgać.

      Obiecuję, że jak się dostosujecie do moich wskazówek, to będę w stosunku do
      Was bardzo, ale to bardzo tolerancyjny sad

      Stroskany Stoik
      • jacek#jw Re: Apel do każdego po kolei 05.04.02, 08:28
        Stroskany Stoiku.

        W życiu tak już jest, że to co wartościowe i piękne sąsiaduje i jest
        przeplatane z tym co jest bez wartości i brzydkie. Apel o uporządkowanie tego
        niestety niewiele da moim skromnym zdaniem. Apeluję więc do Ciebie o włożenie
        nieco wysiłku w czytanie i samodzielny wybór i ocenę tego co jest bez wartości
        i tego co posiada jakąś wartość, gdyż dyskusja o tolerancji jest wartością samą
        w sobie, niezależnie od wartości samych wypowiedzi.

        Pozdr / Jacek
        • perla! Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 08:45
          Pruszajcie sobie tematy jakie chcecie. I w słowach dowolnych. Tylko dlaczego ja
          mam za to płacić!!! Codziennie czytam w gazecie, że mała Krysia umrze jak nie
          dostanie nerki, Wojtuś to końca życia będzie inwalidą jeżeli nie poddany
          zostanie operacji itd. Bo Państwo Polskie nie ma pieniędzy! Bo musi płacić za
          PRYWATNE telefony i internet obywatela Tyu!!! I ja się na to nie zgadzam,
          bufonie a nie profanie. Tak Ci pilno do rozmów z Tyu? To napisz do niego na
          priv i podaj mu numer swojej komórki. I rozmawiaj do woli. Tylko jak Ci się
          wyświetli numer państwowego zakładu to pamiętaj, że za tą przyjemność pałcę
          również ja. I rozmowa kosztem zdrowia czy nawet życia tych dzieci jest! I
          dlatego nie dam tu spokojnie rozmawiać za państwowe pieniądze.

          Perła

          ps. a jeżeli chodzi o radę prokuratorską: forum to pewien rodzaj medium jest. W
          takim razie co z aferami o których prokuratura dowiaduje sie z gazet właśnie.
          Czy te gazety nietolerancyjne są? A poza tym skoro bronisz praw Tyu do
          ZŁODZIEJSTWA to proszę, podaj Ty mnie do prokuratury za to, iz nazwałem Tyu
          ZŁODZIEJEM właśnie.
          Ciekawe, że to robi funkcjonariusz LEWICY. Takiej wrażliwej na dobro
          społeczne... I krzywdę dzieci małych też.
          • siedem7 Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 08:47
            A TY CO Z DOMU PISZESZ???
            • perla! Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 08:56
              siedem7 napisał(a):

              > A TY CO Z DOMU PISZESZ???


              Ja piszę z domu głównie. Jeżeli robię to z firm, to mam zgodę ich właścicieli.
              Sporadycznie to robię. Telefonuje tylko za własne pieniądze. Mam modem i płacę za
              sam internet 400 - 600 zł miesięcznie, o rozmowach nie wspominam. Zadowolony?

              pozdrawiam

              Perła

              • siedem7 Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 09:00
                Dziekuje. Ato 400-600 zl to zart???
                • perla! Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 09:06
                  siedem7 napisał(a):

                  > Dziekuje. Ato 400-600 zl to zart???


                  Nie, to nie żart niestety, ostatni rachunek telefoniczny mam na ponad 2100 zł. I
                  dlatego wkurzam się na ZŁODZIEI takich jak tyu co mi tu o ideałech lewicy
                  wypisują za ZAGRABIONE pieniądze. A ja płacę tyle bo przecież ktoś musi pokryć
                  rozmowy tyu. I jeszcze niektórzy maja Go za poważnego forumowicza a mnie za
                  chama. A przecież to Perła płaci na ZŁODZIEJA tyu.

                  pozdrawiam

                  Perła
                  • Gość: ALK O rachunkach IP: *.chello.pl 05.04.02, 09:47
                    ORMO czuwa w osobie Perły!, któremu współczuć można tak wysokich rachunków,
                    gdyby nie to że sam je sobie nabija.
                    Perło!, ze swoimi frustracjami można sobie radzić znacznie taniej i
                    niekoniecznie publicznie. Dotąd ciekawie się czytało twoje uwagi (choćby ze
                    względu na oryginalną, manieryczną stylistykę). Stały się teraz niestrawne.
                    Zdaje się że osiągnąłeś swój próg niekompetencji. Sugeruję zmianę tematyki.
                    Wszyscy już wiemy, że tyu to złodziej.
                    Może spróbujesz ujawnić i innych? Jak można się domyślić, zatroskanych losem
                    Ziemi Ojczystej, Głodnych Dzieci, Wykupywanych Przez Obcych Banków i Protez Dla
                    Inwalidów, a stukających z państwowej roboty, jest tu Legion.
                    • perla! Re: O rachunkach - do ALK jest 05.04.02, 09:59
                      Gość portalu: ALK napisał(a):

                      > ORMO czuwa w osobie Perły!, któremu współczuć można tak wysokich rachunków,
                      > gdyby nie to że sam je sobie nabija.

                      Oczywiscie, że sam to robię. Ale zauważ, iż wysokie są również dlatego, że
                      PODATKI duże u nas są - co odbija sie na kosztach rozmów. I tyu właśnie do nich
                      nawołuje. Za plecami GRABIĄC.

                      > Perło!, ze swoimi frustracjami można sobie radzić znacznie taniej i
                      > niekoniecznie publicznie. Dotąd ciekawie się czytało twoje uwagi (choćby ze
                      > względu na oryginalną, manieryczną stylistykę). Stały się teraz niestrawne.
                      > Zdaje się że osiągnąłeś swój próg niekompetencji. Sugeruję zmianę tematyki.

                      Twoje rady wezmę sobie do serca. Za konstruktywna krytykę - dziekuję.

                      > Wszyscy już wiemy, że tyu to złodziej.

                      Dziękuję również za zdecydowane poparcie mnie w tej tezie.

                      > Może spróbujesz ujawnić i innych? Jak można się domyślić, zatroskanych losem
                      > Ziemi Ojczystej, Głodnych Dzieci, Wykupywanych Przez Obcych Banków i Protez Dla
                      >
                      > Inwalidów, a stukających z państwowej roboty, jest tu Legion.

                      Możesz kpić do woli. Ale to naprawdę w skali kraju problem GIGANTYCZNY jest. A ja
                      i tak wiedziałem, że mało kto mnie poprze. Bo w Polsce na kradzież ogólne
                      zezwolenie jest. I tu przyczynek do TOLERANCJI jest. Łatwo o niej pisać czy
                      mówić. Ale gdy przedstawiłem REALNY problem to TOLERACJA forumowiczów znikła
                      nagle. Ciekawe dlaczego...

                      pozdrawiam

                      Perła
                      • Gość: ALK Re: O rachunkach - odp. IP: *.chello.pl 05.04.02, 11:00
                        perla! napisał(a):

                        > (...) PODATKI duże u nas są - co odbija sie na kosztach rozmów. I tyu właśnie
                        do nich nawołuje. Za plecami GRABIĄC.

                        Nie wiem do czego Tyu nawołuje. Nie wiem, czy na pewno i ile grabi (na
                        marginesie: pisanie wersalikami też wydaje mi się manieryczne).

                        > > Wszyscy już wiemy, że tyu to złodziej.
                        > Dziękuję również za zdecydowane poparcie mnie w tej tezie.

                        Tuś mnie złapał. Wyjaśniam: poparcie żadne, tylko nieprecyzyjne wyrażenie.
                        Poprawiam: wszyscy wiemy, że uważasz Tyu z złodzieja.

                        > Możesz kpić do woli. Ale to naprawdę w skali kraju problem GIGANTYCZNY jest. A
                        > ja
                        > i tak wiedziałem, że mało kto mnie poprze. Bo w Polsce na kradzież ogólne
                        > zezwolenie jest. I tu przyczynek do TOLERANCJI jest. Łatwo o niej pisać czy
                        > mówić. Ale gdy przedstawiłem REALNY problem to TOLERACJA forumowiczów znikła
                        > nagle. Ciekawe dlaczego...>

                        Nie kpię. Zwracam tylko uwagę na powszechność pewnych zachowań (nie twierdzę też,
                        że Tyu im podlega lub że im nie podlega).
                        To temat na zupełnie inną, bardzo ciekawą rozmowę, kilka razy na Forum już
                        prowadzoną, np. przy okazji dyskutowania korupcji. Jest u nas zadziwiająca
                        tolerancja dla pijaków, obiboków, niepunktualności, nierzetelności; również dla
                        korzystania z nieswojego, jak z własnego.
                        Warto jednak przy okazji piętnowania tych zachowań i postaw zadać sobie pytanie o
                        własne poczynania. A nawet można, nie zadając sobie żadnych pytań, nie oszukiwać,
                        nie dawać łapówek, nie brać ich, nie dyskutować z wlepiającym mandat policjantem
                        czy kanarem, nie spóźniać się na spotkanie, nie dzownić z pracy w sprawach
                        prywatnych itd. itp.
                        A gdy się chce podeprzeć teoretycznie w rozważaniach tych kwestii, może warto
                        sięgnąć do klasycznych praca Maksa Webera (nie, nie tego z Białegostoku)... To są
                        jakieś źródła tolerowania przez rodaków wymienionych zachowań.
                        Właśnie: tolerancja a tolerowanie, czy są tym samym?

                        Pozdrawiam także!
                        • perla! Re: O rachunkach - odp. 05.04.02, 11:06
                          Gość portalu: ALK napisał(a):

                          > perla! napisał(a):
                          >
                          > > (...) PODATKI duże u nas są - co odbija sie na kosztach rozmów. I tyu właś
                          > nie
                          > do nich nawołuje. Za plecami GRABIĄC.
                          >
                          > Nie wiem do czego Tyu nawołuje. Nie wiem, czy na pewno i ile grabi (na
                          > marginesie: pisanie wersalikami też wydaje mi się manieryczne).
                          >
                          > > > Wszyscy już wiemy, że tyu to złodziej.
                          > > Dziękuję również za zdecydowane poparcie mnie w tej tezie.
                          >
                          > Tuś mnie złapał. Wyjaśniam: poparcie żadne, tylko nieprecyzyjne wyrażenie.
                          > Poprawiam: wszyscy wiemy, że uważasz Tyu z złodzieja.
                          >
                          > > Możesz kpić do woli. Ale to naprawdę w skali kraju problem GIGANTYCZNY jes
                          > t. A
                          > > ja
                          > > i tak wiedziałem, że mało kto mnie poprze. Bo w Polsce na kradzież ogólne
                          > > zezwolenie jest. I tu przyczynek do TOLERANCJI jest. Łatwo o niej pisać cz
                          > y
                          > > mówić. Ale gdy przedstawiłem REALNY problem to TOLERACJA forumowiczów znik
                          > ła
                          > > nagle. Ciekawe dlaczego...>
                          >
                          > Nie kpię. Zwracam tylko uwagę na powszechność pewnych zachowań (nie twierdzę te
                          > ż,
                          > że Tyu im podlega lub że im nie podlega).
                          > To temat na zupełnie inną, bardzo ciekawą rozmowę, kilka razy na Forum już
                          > prowadzoną, np. przy okazji dyskutowania korupcji. Jest u nas zadziwiająca
                          > tolerancja dla pijaków, obiboków, niepunktualności, nierzetelności; również dla
                          >
                          > korzystania z nieswojego, jak z własnego.
                          > Warto jednak przy okazji piętnowania tych zachowań i postaw zadać sobie pytanie
                          > o
                          > własne poczynania. A nawet można, nie zadając sobie żadnych pytań, nie oszukiwa
                          > ć,
                          > nie dawać łapówek, nie brać ich, nie dyskutować z wlepiającym mandat policjante
                          > m
                          > czy kanarem, nie spóźniać się na spotkanie, nie dzownić z pracy w sprawach
                          > prywatnych itd. itp.
                          > A gdy się chce podeprzeć teoretycznie w rozważaniach tych kwestii, może warto
                          > sięgnąć do klasycznych praca Maksa Webera (nie, nie tego z Białegostoku)... To
                          > są
                          > jakieś źródła tolerowania przez rodaków wymienionych zachowań.
                          > Właśnie: tolerancja a tolerowanie, czy są tym samym?
                          >
                          > Pozdrawiam także!


                          Tyu nawołuje do wysokich podatków.
                          Co do reszty - pełna zgoda.

                          pozdrawiam serdecznie

                          Perła
                        • Gość: # Re: O rachunkach - odp. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.04.02, 11:35
                          Gość portalu: ALK napisał(a):

                          > Jest u nas zadziwiająca tolerancja dla pijaków, obiboków, niepunktualności,
                          > nierzetelności; również dla korzystania z nieswojego, jak z własnego.

                          No nareszcie prawie pelna charakterystyka pana Kwasniewskiego.
                          Jesli dobrze zrozumialem piszesz tylko o wyborcach !

                          > Warto jednak przy okazji piętnowania tych zachowań i postaw zadać sobie pytanie
                          > o własne poczynania. A nawet można, nie zadając sobie żadnych pytań, nie
                          > oszukiwać, nie dawać łapówek, nie brać ich, nie dyskutować z wlepiającym mandat
                          > policjantem czy kanarem, nie spóźniać się na spotkanie, nie dzownić z pracy w
                          > sprawach prywatnych itd. itp.

                          Tu zas z celna trafnoscia, opisales "nasza" klase polityczna
                          - tę co nazywa Polske "ten kraj" - sam bym lepiej nie opisal
                          zrodel pulapki wyborczej, wielokrotnej udreki i upokorzen i zrodel deprawacji
                          polskiego narodu !!!! smile)))

                          TEZ POZDRAWIAM i jeszcze raz dziekuje za diagnoze !
                          • Gość: # Jeszcze do ALKa z uzupelnieniem IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.04.02, 12:05
                            No i jeszcze tak chrakterystyczne
                            utajnianie
                            albo "obracanie kota ogonem".

                            No i cenzura inaczej - pozwy do sadu prawicowych witryn
                            ksiegarskich a narodowych pisarzy do sadu i psychiatry, na zmiane
                            - nie czytales? Kup czasem jakas prawicowa gazete poki jeszcze sa.
          • profan Re: Apel do głównie do profana jest 05.04.02, 13:05
            perla! napisał(a):

            > Pruszajcie sobie tematy jakie chcecie. I w słowach dowolnych. Tylko dlaczego ja
            >
            > mam za to płacić!!! Codziennie czytam w gazecie, że mała Krysia umrze jak nie
            > dostanie nerki, Wojtuś to końca życia będzie inwalidą jeżeli nie poddany
            > zostanie operacji itd. Bo Państwo Polskie nie ma pieniędzy! Bo musi płacić za
            > PRYWATNE telefony i internet obywatela Tyu!!! I ja się na to nie zgadzam,
            > bufonie a nie profanie. Tak Ci pilno do rozmów z Tyu? To napisz do niego na
            > priv i podaj mu numer swojej komórki. I rozmawiaj do woli. Tylko jak Ci się
            > wyświetli numer państwowego zakładu to pamiętaj, że za tą przyjemność pałcę
            > również ja. I rozmowa kosztem zdrowia czy nawet życia tych dzieci jest! I
            > dlatego nie dam tu spokojnie rozmawiać za państwowe pieniądze.
            >
            > Perła
            >
            > ps. a jeżeli chodzi o radę prokuratorską: forum to pewien rodzaj medium jest. W
            >
            > takim razie co z aferami o których prokuratura dowiaduje sie z gazet właśnie.
            > Czy te gazety nietolerancyjne są? A poza tym skoro bronisz praw Tyu do
            > ZŁODZIEJSTWA to proszę, podaj Ty mnie do prokuratury za to, iz nazwałem Tyu
            > ZŁODZIEJEM właśnie.
            > Ciekawe, że to robi funkcjonariusz LEWICY. Takiej wrażliwej na dobro
            > społeczne... I krzywdę dzieci małych też.
            --------------
            Szanowny Perlo,
            w twej wypowiedzi jest bardzo duzo goryczy... i obsesyjnego powtarzania tego
            samego. A przy okazji obrazania mnie i innych forumowiczow.
            Nie wiem czy i kto jest zlodziejem na tym forum (badz w innych miejscach).
            Nie interesuje mnie to po prostu, tym bardziej, ze nie przedstawiles na to
            zadnych dowodow (jesli je masz, polecam w dalszym ciagu droge scigania prawnego -
            a nie monotematyczne stawianie tutaj zarzutow - jako bardziej skuteczna metode
            niz nieustanne tupanie noga i wyzywanie innych).
            Przypominam ci tylko, ze prawo polskie, podobnie jak w innych cywilizowanych
            krajach, dotyczy wszystkich po rowno, niezaleznie od prezentowanych przez nich
            pogladow politycznych. I do organu/osoby stawiajacych innym zarzuty, nalezy
            udowodnienie tych zarzutow, a nie odwrotnie. Daruj wiec sobie, a przede wszystkim
            nam swe demagogiczne chwyty nt.lewicy, bo i prawica moze i czesto ma brudne rece,
            co lezy poza zakresem tej dyskusji.
            Juz nam wszystkim przedstawiles swe zdanie, do tego tak wiele razy, ze nawet
            najbardziej oporni zrozumieli, ze nie lubisz Tyu. A powody tej antypatii sa chyba
            dla malo ktorego forumowicza istotne, no moze tylko dla tych, ktorzy lubia sie
            taplac w prywatnych bagienkach i z zachwytem przyklaskiwac swymi drobnymi
            raczkami w azurowych rekawiczkach.

            Radze rowniez sprawdzic w slowniku ortograficznym oraz wyrazow obcych, co oznacza
            slowo "bufon" zanim po raz kolejny takim zwrotem kogokolwiek obrzucisz.
            PS.Ciebie najbardziej bola rzekome zlodziejskie zachowania niektorych
            forumowiczow, wiec podawaj to sam do prokuratury zamiast robic z siebie bohatera,
            ze i ja moge ciebie podac.

            • Gość: # Re: Apel do głównie do profana jest IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.04.02, 14:20
              Moze by tylko sledztwo w sprawie...
              zeby nie tykac ani Tyu ani Perly ?

              Czy Pani Profan ogladala wczoraj "Forum" na 1 -ce TVP1
              - tak chrakterystyczne dla pani, rozumienie prawa ?

              Kaczynski wymienil kilka spraw najciezszego kalibru,
              wspolpracy wladz z mafia, jako przyklad FOP
              (Forum Obroncow Przestepcow).

              Zas reszta towarzystwa prawniczo. ministerialno-prezydencko-dziennikarskiego
              zaczela tupac jak Perla i zastraszac go jak Pani, Pani Profan.

              To taka moda u prawnikow czy u prawniczek - bo tam byla pani
              - bardzo ostra z MS.
              W normalnym kraju pol towarzystwa z premierem i prezydentem by poleciala !
              • profan Re: Apel do głównie do # jest 05.04.02, 14:42
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Moze by tylko sledztwo w sprawie...
                > zeby nie tykac ani Tyu ani Perly ?
                >
                > Czy Pani Profan ogladala wczoraj "Forum" na 1 -ce TVP1
                > - tak chrakterystyczne dla pani, rozumienie prawa ?
                >
                > Kaczynski wymienil kilka spraw najciezszego kalibru,
                > wspolpracy wladz z mafia, jako przyklad FOP
                > (Forum Obroncow Przestepcow).
                >
                > Zas reszta towarzystwa prawniczo. ministerialno-prezydencko-dziennikarskiego
                > zaczela tupac jak Perla i zastraszac go jak Pani, Pani Profan.
                >
                > To taka moda u prawnikow czy u prawniczek - bo tam byla pani
                > - bardzo ostra z MS.
                > W normalnym kraju pol towarzystwa z premierem i prezydentem by poleciala !
                ----------------
                Pani Profan (dziekuje btw za te kulturalna forme smile wspomnianego przez pana # nie
                ogladala z przyczyn dosc prozaicznych, czyli stalego zamieszkania zagranica, w
                dodatku w kraju "normalnym", jak to pan uprzejmie okreslil w swym poscie.
                Oczywiscie polska TV moze tu byc ogladana... ale w sumie bardziej interesuja mnie
                miejscowe (z mego lokalnego punktu widzenia) problemy. Czyli pudlo, panie #.
                Moje rozumienie prawa jest wiec bardzo nie-polskie (prosze samemu wybrac, jaka
                interpretacja tego pojecia bardziej panu odpowiada wink. Nie zmienia to jednak
                faktu, ze jego (tzn. prawa) podstawowe zasady maja charakter globalny, o czym
                pozwalam sobie przypomniec i panu #, i innym forumowiczom.

    • Gość: Perła trochę mi żal jest... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 13:01
      forumowicza tyu. Że tak łatwo poddał się. Niektórzy myślą, że ja jakieś
      osobiste rachunki z tyu mam. Błąd. Inspiracją post tyu był, do Avo. Tyu napisał
      do Niego: "I milcz, gdy dyskutują ludzie poważni". A przedtem "spadaj". I to na
      własnym wątku o tolerancji właśnie. Zastanowiłem się na tym, zadumałem...
      Postanowiłem sprawdzić jak wygląda "poważny" człowiek na forum tym. I
      sprawdziłem. A tyu ZBIEGŁ. Nie podjął walki. Ani nie przyznał się. I Jego
      Przyjaciele też (no, oprócz Stoika). Łatwo pisać jest. Gorzej gdy działać
      trzeba właśnie.
      To tylko test na "poważnego" człowieka z forum był.
      I na tym koniec. Na tym wątku oczywiście.

      pozdrawiam wszystkich

      Perła
      • Gość: # Re: trochę mi żal jest... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.04.02, 14:25
        Goralu niech Ci nie bedzie zal !

        Przyjade do Lublina to przetestujemy Perle.
        Ja stawiam ! #
        Na smutki ... dolejemy wodki.
    • Gość: AndrzejG ______________________________gruba kreska? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 14:38
      Czy w tym miejscu możemy pociągnąć grubą kreskę,
      czy jednak należy rozliczyć wszystkich?

      Andrzej
      • tyu Gruba kreska? Więc- na pożegnanie wszyscy razem... 05.04.02, 17:36
        Ależ tu się zrobił tłok!

        Nie lubię tłoku i zgiełku, choć to tłok U MNIE. Pewnie sobie stąd pójdę, bodaj
        na jakiś czas, tam gdzie powietrze jest świeższe. Zanim to jednak zrobię,
        chciałbym spłacić bodaj część długów. Kilka osób zwracało się do mnie w różnych
        sprawach, kilka z nich poruszyło sprawy istotne. Zatem - na ile będę w stanie...

        Na ile będę w stanie chłodno i precyzyjnie, a zarazem grzecznie, życzliwie,
        sympatycznie i na luzie formułować myśli w sytuacji, która bynajmniej temu NIE
        SPRZYJA? Nie po raz pierwszy tak jest i pewnie nie ostatni: ktoś nie śpi, aby
        NIE mógł spać ktoś. Rozumiemy się - prawda? A jednak - róbmy swoje. SWOJE, nie
        wymuszone prowokacjami.

        Obawiam, się, że nie będę w stanie uporać się np. z tradycyjnym tasiemcem
        uzbrojonym Luki. Mam jednak nadzieję, a nawet przeczucie, że Luka, choć
        tradycyjny zwolennik nietolerancji, zechce potraktować mnie tym razem
        tolerancyjnie. Wdzięczny też jestem tym, którzy starali się odpowiedzieć na
        pytania przeze mnie postawione, albo do moich pytań dodali następne.
        Podkreślają one złożoność i niejednoznaczność kwestii tolerancji. Nie jestem w
        stanie odpowiedzialnie odpowiedzieć na wiele z nich, ale - jak sądzę - nie po
        to zostały postawione.

        Chciałbym nieco szerzej o dwóch sprawach.

        1. Tolerancja a etyka.
        Liman milczy, ale Nurni pewnie zagląda mi przez ramię. Zatem:
        Tolerancja - może od tego należało zacząć - to wg „Słownika Języka
        Polskiego” „uznawanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś
        postępowania, różniących się od własnych; wyrozumiałość.” Pominiemy chyba
        definicje tolerancji w sensie technicznym - jako dopuszczalne odchyłki, np.
        wymiarowe, czy w sensie biologicznym - jako zdolność do znoszenia bez szkody
        jakiegoś czynnika, np. leku.
        Etyka natomiast, to - albo
        „ogół ocen i norm moralnych przyjętych w danej epoce i zbiorowości społecznej;
        moralność”
        albo
        „nauka o moralności zajmująca się opisem, analizą i wyjaśnieniem rzeczywiście
        istniejącej moralności i ustaleniem dyrektyw moralnego postępowania” (np. etyka
        normatywna).
        Porównując definicje, widzimy, że dotyczą one pojęć z różnych dziedzin.
        Tolerancja, to raczej postawa (choć pewnie zarazem i wartość - miniodpowiedź na
        jedno z pytań), natomiast etyka dotyczy ocen i norm, czyli raczej - poglądów. W
        ramach tych ocen i norm może mieścić się i taka norma, że „w moim środowisku
        obowiązuje wyrozumiałość wobec czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś
        postępowania, różniących się od naszych własnych” - czyli właśnie tolerancja.
        Może, choć nie musi. Wśród zwolenników krucjat niegdyś, a dżihadu dziś - raczej
        jej się nie spotka, choć zasady etyki i to etyki bardzo surowej - tyle, że
        różnej od naszej - z pewnością w tych środowiskach obowiązywały. Zatem - bardzo
        ścisłe nawet respektowanie zasad etyki przez kogoś nie może być automatycznie
        uznane za postawę tolerancyjną, jeśli nie wiemy, co to za etyka.

        2. Tolerancja - broń silniejszych, czy słabszych?
        Przyznam, że gdy po raz pierwszy przeczytałem, że tolerancja może być czymś w
        rodzaju „zasłony dymnej” silniejszych wobec słabszych - zdziwiłem się: jak
        można tak myśleć? Przecież jest - i powinno być - dokładnie odwrotnie.
        Potem zacząłem się zastanawiać.
        Doszedłem do wniosku, że - kto wie - może coś w tym jest. Mogą tu istnieć
        mechanizmy podobne do mechanizmów istniejących w demokracji, tylko działające a
        rebours.
        Kiedyś w świeżej demokracji uznawano, że demokracja, to rządy
        większości. „Demokratycznie uchwalone”, czyli uchwalone większością głosów,
        było dobre niejako z definicji.
        Teraz mówi się, że w prawdziwej demokracji również interesy mniejszości muszą
        być respektowane.
        Kiedyś tolerancja była ratunkiem dla takich „innych” (Luka, nie proś o
        definicję tego „innego”, błagam!), którzy bez jej osłony mieliby ciężko w
        środowisku, w którym przyszło im żyć. „Inni”, nawet będący w mniejszości, ale
        potrafiący narzucić swą wolę, nie potrzebowali jej. Była więc osłoną dla
        słabszych. Jak jest teraz?
        Może i tak, jak sugeruje kilku dyskutantów: że bywa to „zasłona dymna” silnych,
        którzy „w rękawiczkach” próbują zachować dawne przywileje, podnosząc jeremiady,
        że odebranie ich będzie aktem nietolerancji. Że będzie nim np. zdjęcie krzyża
        ze ściany urzędu państwowego. Na zasadzie: zdjęcie go obrazi katolików, a
        powiedzcie, komu on przeszkadza. Tylko, że w takich wypadkach jest to ewidentne
        nadużycie MILCZENIA tych, którzy naprawdę z tolerancji mają korzystać:
        mniejszości wyznaniowych. To tak, jak z paleniem w towarzystwie niepalących:
        mało który z nich podniesie raban - choć ma prawo - bo zaraz palacze wytkną mu,
        jaki z niego gbur nieżyczliwy i w ogóle... Co robić? Myślę, że zacząć od
        wyjaśnienia niepalącym, że nie mają się czego bać: i prawo i kultura jest po
        ich stronie... a potem nie słuchać wrzasków tych drugich. Aluzju poniali?
        Chyba, że ktoś ma inne zdanie. No to niech ma.

        Wiele z zadanych tu pytań nie doczekało się odpowiedzi. Wiele z nich NIE MA
        jednoznacznych odpowiedzi - a jednak myślę, że dobrze, że zostały zadane. Ale
        na wiele z nich odpowiedź da życie. Może już wkrótce?
        Idę żyć.

        Dziękuję wszystkim za pomoc w próbach dochodzenia do prawdy, szczególnie
        wszystkim miłym Paniom za ich wczorajsze i dzisiejsze posty.
        A skoro namalowano już grubą kreskę, to...
        to do zobaczenia tam, gdzie powietrze jest czyste, a trawa zielona.
        tyu
        • Gość: liman Zareagowałem IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 20:39
          tyu napisał(a):

          > 1. Tolerancja a etyka.
          > Liman milczy, ale Nurni pewnie zagląda mi przez ramię...


          Odpowiedziałem na Twój komentarz pt. "Już się ugotowało...". Spójrz w posty z
          wczoraj (gdzies tak w połowie słupka).

          Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest podpieranie sie definicjami słownikowymi.
          To są rzeczy intuicyjne. Mysle, że takie sprawy trzeba czuc, i tyle.

          Pozdr.
          l.
          • tyu Re: Zareagowałem. Do Limana 06.04.02, 22:04
            Gość portalu: liman napisał(a):

            > Odpowiedziałem na Twój komentarz pt. "Już się ugotowało...". Spójrz w posty z
            > wczoraj (gdzies tak w połowie słupka).

            tyu: Tak - TERAZ zauważyłem! Ten tłok jednak jest potężny. Przepraszam.

            > Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest podpieranie sie definicjami słownikowymi.
            > To są rzeczy intuicyjne. Mysle, że takie sprawy trzeba czuc, i tyle.

            tyu: Trzeba, ale też trzeba od czegoś zacząć i ewentualnie porównać, jak do tego
            pasują te słownikowe definicja. Bez tego może się zdarzyć, że ludzie będą się
            kłócić myśląc o czymś zupełnie innym.

            A teraz spróbuję - mimo oficjalnego (? wink) pożegnania krótko się odnieść do tego,
            czego nie zauważyłem.

            > 1. Płynność granic pojęcia "tolerancja" nie musi oznaczać dwuznaczności moralnej

            l. Zgadza sie, nie musi ale z reguły oznacza. Tolerujemy kradzież, bo złodziej
            biedny ale jak już nie całkiem biedny - to na pohybel go.

            > Wskazuje natomiast na silną zależność jego stosowania od kontekstów.

            l. A coż to oznacza jak nie wieloznaczność moralną.

            tyu: W tym rzecz, że NIEKONIECZNIE moralną! Przykład: działanie w obronie
            koniecznej i agresja. I tu i tu ktoś zranił człowieka. Kontekst powoduje, że
            potępiamy MORALNIE tylko w tym drugim przypadku.

            > Tak też rozumuje, jak rozumiem, kilku innych dyskutantów.

            l. Ich prawo.


            > 2. Podobna, a w praktyce nawet ważniejsza, jest sprawa z "nietolerancją dla
            > nietolerancji". Co robić w sytuacjach, gdy sprawa przestaje być TYLKO niemiła i
            > trudna do zaakceptowania ze względu na różnice poglądów, a staje się GROŹNA?
            > Kodeks Karny, przywoływany tu parokrotnie, jest w stanie zaradzić tylko w
            > części takich przypadków, zewidencjonowanych i opisanych. Często nie jest w
            > stanie dać odpowiedzi jednoznacznej. Na przykład: kiedy kończy się wolność
            > słowa, zezwalająca na głoszenie własnych opinii, a zaczyna się nawoływanie do
            > przestępstwa? Dość świeży przykład doc. Ratajczaka ("kłamstwo oświęcimskie")
            > dowodzi, jak trudno jest osądzić takie sprawy i jak bardzo osąd zależy od
            > poglądów osądzającego.

            l. Wciąż twierdzę, że temat jest akademicki. Co to znaczy że sprawa przestaje być
            niemiła, a staje sie groźna. Czy brawurowy kierowca, który wciśnie Ci sie przed
            zderzak jest jeszcze niemiły, czy juz groźny? Czy poglądy Leppera są niemiłe, czy
            groźne? Dla Ciebie? A dla jego sympatyków?

            tyu: kolejny przykład na zależność od kontekstów. A decyzje, czy ta granica
            została przekroczona, czy jeszcze nie mają wielkie znaczenie PRAKTYCZNE! Choćby w
            wyrokowaniu, czy ktoś (Lepper np.) tylko plótł bzdury - co mu wolno - czy np.
            nawoływał do czynnej napaści, co jest już karalne. To NIE jest problem
            akademicki, lecz PRAKTYCZNY - mimo płynności granic i niejednoznaczności osądów.


            > 3. Etyka zamiast tolerancji. Myślę, że to błąd pojęciowy. Są przecież RÓŻNE
            > poglądy i systemy etyczne. Jedne z nich mają niejako "zakodowane" w sobie
            > tolerancyjne podejście do innych (np. "kochaj bliźniego swego, jak siebie
            > samego"), inne - nie.
            > Toleracja jest zatem "opcjonalną" częścią etyki.

            l. Nie zgadzam się. Powiem wprost. Uważam, że tolerancja bywając pretekstem,
            usprawiedliwieniem i wymówką jest groźna, a więc szkodliwa.

            tyu: jeśli jest tak, jak piszesz (pretekst) - masz rację, ale tylko wtedy.

            Uwazam, że to Twój i moj kodeks moralny powinien decydować o zgodzie lub nie na
            pewne rzeczy.

            tyu: finalnie tak - ale skąd np. wzorce? Poza tym - pewne rzeczy muszą być
            skodyfikowane, choćby po to, by było jak najmniej niejednoznaczności, o których
            sam piszesz. Inaczej - co człowiek, to inny pogląd i inny kodeks wewnętrzny.

            Tolerancja lubi być skodyfikowana (patrz politpoprawnośc, lub prawo np w
            Holandii). Tolerancja staje się stylem życia, modą i Złotym Cielcem. Tyle że po
            drodze giną wartości podstawowe. Wartości, które wbrew temu co napisałeś sa
            wspólne dla wszystkich kultur i systemów. "Miłość do bliźniego jak do siebie
            samego" to coś zupełnie innego niż tolerancja. Ja na przykład wobec siebie wcale
            nie jestem tolerancyjny.

            tyu: Zgodzę się o tyle, że nie powinno być "przerostu formy nad treścią" (bo
            chyba do tego można sprowadzić Twą krytykę), co dość często ma miejsce na
            Zachodzie i co z kolei - chyba - jest głównym powodem krytyk poprawności
            politycznej, jako takiej. Diabeł siedzi w szczegółach.

            > Pozdrawiam.

            l. Ja takoż.

            tyu: I ja - raz jeszcze.
            • Gość: SUMIENIE Re: Zareagowalem dla ciebie tyu IP: *.chello.pl 06.04.02, 22:20
              czytam ciebie tyu ,jednak czesto piszesz zbyt dlugie posty.Mozna czasem
              powiedziec,ze dozo gowna malo tresci,takie bla,bla,bla.
              Tak czasami piszesz jak ten chory typ kretyn-52 duzo nie koniecznie madrze.
              pzdr
              ps.za te gowna nie gniewaj sie
              • tyu Re: Zareagowalem dla ciebie tyu 06.04.02, 22:48
                Gość portalu: SUMIENIE napisał(a):

                > czytam ciebie tyu ,jednak czesto piszesz zbyt dlugie posty.Mozna czasem
                > powiedziec,ze dozo gowna malo tresci,takie bla,bla,bla.
                > Tak czasami piszesz jak ten chory typ kretyn-52 duzo nie koniecznie madrze.
                > pzdr
                > ps.za te gowna nie gniewaj sie


                Pomyślę. Spróbuję się poprawić.
                wink
                Dobranoc jeszcze raz.

                • Gość: AndrzejG Re: Zareagowalem dla ciebie tyu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.04.02, 23:00
                  tyu napisał(a):

                  > Gość portalu: SUMIENIE napisał(a):
                  >
                  > > czytam ciebie tyu ,jednak czesto piszesz zbyt dlugie posty.Mozna czasem
                  > > powiedziec,ze dozo gowna malo tresci,takie bla,bla,bla.
                  > > Tak czasami piszesz jak ten chory typ kretyn-52 duzo nie koniecznie madrze
                  > .
                  > > pzdr
                  > > ps.za te gowna nie gniewaj sie
                  >
                  >
                  > Pomyślę. Spróbuję się poprawić.
                  > wink
                  > Dobranoc jeszcze raz.
                  >

                  Ten wątek praktycznie zaczął sie od gówna
                  i na gównie ma się skończyć?
                  Tyu!
                  Nie pozwól na to!

                  Andrzej
                  • tyu Zareagowalem dla Ciebie Andrzeju 07.04.02, 08:50
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > tyu napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: SUMIENIE napisał(a):
                    > >
                    > > > czytam ciebie tyu ,jednak czesto piszesz zbyt dlugie posty.Mozna czasem
                    > > > powiedziec,ze dozo gowna malo tresci,takie bla,bla,bla.
                    > > > Tak czasami piszesz jak ten chory typ kretyn-52 duzo nie koniecznie madrze.
                    > > > pzdr
                    > > > ps.za te gowna nie gniewaj sie
                    > >
                    > >
                    > > Pomyślę. Spróbuję się poprawić.
                    > > wink
                    > > Dobranoc jeszcze raz.
                    > >
                    >
                    > Ten wątek praktycznie zaczął sie od gówna
                    > i na gównie ma się skończyć?
                    > Tyu!
                    > Nie pozwól na to!
                    >
                    > Andrzej


                    Andrzeju!
                    1. Nie ZACZĄŁ się, tylko - jakby to powiedzieć - USIŁOWANO zrobić z niego to, co
                    piszesz. Nie pierwszy to mój wątek, z którym coś takiego usiłowano zrobić - i z
                    pewnością nie ostatni... "Pluton egzekucyjny" - jak ich kiedyś nazwano - czuwa.

                    2. Kończy się (czy aby?? - na razie wygląda, że chyba jednak nie!) jednak
                    inaczej, niż usiłowano go "kontynuować". Odróżniam szorstkość od chamstwa.
                    Sumienie był szorstki, ale nie chamski.

                    3. Jeśli tylko będą dalsze wpisy - jestem!

                    I pozdrawiam.
                    • Gość: AndrzejG Jak to widzę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 09:46
                      tyu napisał(a):

                      AndrzejG napisał(a):
                      > >
                      > > Ten wątek praktycznie zaczął sie od gówna
                      > > i na gównie ma się skończyć?
                      > > Tyu!
                      > > Nie pozwól na to!
                      > >
                      > > Andrzej
                      >
                      >
                      > Andrzeju!
                      > 1. Nie ZACZĄŁ się, tylko - jakby to powiedzieć - USIŁOWANO zrobić z niego to,
                      co piszesz. Nie pierwszy to mój wątek, z którym coś takiego usiłowano zrobić -
                      i z pewnością nie ostatni... "Pluton egzekucyjny" - jak ich kiedyś nazwano -
                      czuwa.

                      >
                      > 2. Kończy się (czy aby?? - na razie wygląda, że chyba jednak nie!) jednak
                      > inaczej, niż usiłowano go "kontynuować". Odróżniam szorstkość od chamstwa.
                      > Sumienie był szorstki, ale nie chamski.
                      >
                      > 3. Jeśli tylko będą dalsze wpisy - jestem!
                      >
                      > I pozdrawiam.


                      Te początkowe wpisy , tak czysto akademickie,
                      to było preludium.
                      Wiesz Tyu-
                      ja jestem bardzo praktyczny ,
                      można sobie poteoretyzować - stworzyć podstawę,
                      jednak prawdziwy konflikt zaczął się od gówna.
                      Już w pierwszym swoim poście w tym wątku,
                      przedstawiłem swój pogląd na nietolerancję.
                      Nie ma jej , lub nam się tak wydaje
                      gdy problem jest daleko.
                      Zaczyna się gdy on nas dotyczy.
                      Chciałeś ,aby ten wątek był piękny
                      i stałeś się nietolerancyjny .
                      Pięknym przykładem nietolerancji na nietolerancję
                      była Twoja odpowiedź do Avo. Dla mnie szok.

                      Dalsza dyskusja jest możliwa
                      tylko na żywych przykładach.


                      Pozdrawiam Andrzej
                      • tyu A jak ja to widzę - do Andrzeja 07.04.02, 10:05
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        > Te początkowe wpisy , tak czysto akademickie,
                        > to było preludium.
                        > Wiesz Tyu-
                        > ja jestem bardzo praktyczny ,
                        > można sobie poteoretyzować - stworzyć podstawę,
                        > jednak prawdziwy konflikt zaczął się od gówna.
                        > Już w pierwszym swoim poście w tym wątku,
                        > przedstawiłem swój pogląd na nietolerancję.
                        > Nie ma jej , lub nam się tak wydaje
                        > gdy problem jest daleko.
                        > Zaczyna się gdy on nas dotyczy.
                        > Chciałeś ,aby ten wątek był piękny
                        > i stałeś się nietolerancyjny .
                        > Pięknym przykładem nietolerancji na nietolerancję
                        > była Twoja odpowiedź do Avo. Dla mnie szok.
                        >
                        > Dalsza dyskusja jest możliwa
                        > tylko na żywych przykładach.
                        >
                        >
                        > Pozdrawiam Andrzej


                        Można i tak, spróbuję więc na przykładzie Avo. Czy szokującym? To zależy od tego,
                        czego ktoś (np. Ty) spodziewał się po dyskusji.
                        Zauważyłem, ze SAMO WYWOŁANIE TEMATU tolerancji sprawiło, że zacząłem być
                        postrzegany przez paru dyskutantów, jako piewca tolerancji NIEOGRANICZONEJ.
                        A ja pytałem bardzo wyraźnie: gdzie, Waszym zdaniem, jest granica między
                        tolerancją "dobrą", wskazaną - a tolerancją, która jest przyzwoleniem na zło?
                        Nie CZY, tylko GDZIE.
                        Dla mnie wpis Avo był już POZA tą granicą. Poza granicą rzeczowej dyskusji, w
                        przeciwieństwie np. do NIEKTÓRYCH wpisów Krzysia52, który coś jednak próbował
                        uzasadniać, i z czym - do czasu - dyskutować było można.
                        Być może - postawiłem tę granicę w miejscu, Twoim zdaniem, niewłaściwym?
                        Myślę, że choćby ta sprawa może być takim właśnie "żywym przykładem" do dalszej
                        dyskusji, jakiego oczekujesz.

                        Pozdrawiam.
                        tyu
                  • krzys52 Re: Zareagowalem dla ciebie tyu 07.04.02, 09:37
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > tyu napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: SUMIENIE napisał(a):
                    > >
                    > > > czytam ciebie tyu ,jednak czesto piszesz zbyt dlugie posty.Mozna czas
                    > em
                    > > > powiedziec,ze dozo gowna malo tresci,takie bla,bla,bla.
                    > > > Tak czasami piszesz jak ten chory typ kretyn-52 duzo nie koniecznie m
                    > adrze
                    > > .
                    > > > pzdr
                    > > > ps.za te gowna nie gniewaj sie
                    > >
                    > >
                    > > Pomyślę. Spróbuję się poprawić.
                    > > wink
                    > > Dobranoc jeszcze raz.
                    > >
                    >
                    > Ten wątek praktycznie zaczął sie od gówna
                    > i na gównie ma się skończyć?
                    > Tyu!
                    > Nie pozwól na to!
                    >
                    > Andrzej
                    ..
                    ..
                    ....
                    ..K.P.
                    ........Andrzeju
                    ....Jesli Tyu sprobuje usatysfakcjonowac tego debila Sumienie to popelni
                    klasyczne harakiri. Przeciez Sumienie to jeden z tych glabow co wiecej niz dwa
                    zdania przeczytac nie moga. Meczy sie niezmiernie czytaniem Sumienie. Tyle
                    slow... cholera. W zwiazku z czym, jesli juz zapamietuje to jest to zwykle zdanie
                    krotsze. O zrozumieniu nie wspominam, jako ze mamy tu do czynienia z typowym
                    czytelnikiem strony sportowej.
                    ....Wyobraz sobie teraz Andrzeju, ze Tyu pisze pod gust imbecyla Sumienie, ktory
                    wolalby aby na to Gowno na scianie mowic Krzyz, albo nawet Krucyfiks - doprawdy
                    nie potrafie ogarnac az takiego chamstwa. Tyu musialby pisywac tedy opowiesci na
                    piec linijek, co najwyzej, a wiec oszalalby ze zgryzoty i niechybnie targnal sie
                    na wlasne zycie.
                    ....On juz teraz wybrzydza Tyu, ze "za duzo w jego utworach gowna a za malo
                    tresci", przy czym "duzo to niekoniecznie madrze". Taki wybredas. Facet jest
                    prostej konstrukcji znaczy. Niczym wloscianski cep albo lom skinheada. I takie
                    oto zero doszlo wlasnie do wniosku, ze moze sobie pozwolic na "swojskie"
                    walniecie Tyu w plechy i stwierdzenie: e! alez ty pieprzysz zafajdana
                    inteligencino. I zrobi to raz jeszcze, albowiem Tyu obiecal poprawe.
                    ....Tak oto stalismy sie swiadkami narodzin nowej wielkiej przyjazni robotniczo-
                    chlopskiej.
                    ..
                    Pozdrawiam
                    K.P.
                    ..
                    PS....A wszystko mogloby wygladac znacznie lepiej gdyby Tyu nie chcial byc za
                    madry.

        • perla! na pożegnanie wszyscy razem... 06.04.02, 14:10
          na pożegnanie wszyscy razem:
          hip hip hurra,
          hip hip hurra,
          hip hip hurra,
          z całego serca pełnym gazem:
          hip hip hurra,
          hip hip hurra,
          hip hip hurra.
        • Gość: luka Re: Nie ze mną te numery, Tyunner IP: 217.67.196.* 08.04.02, 08:14
          tyu napisał(a):

          > Obawiam, się, że nie będę w stanie uporać się np. z tradycyjnym tasiemcem
          > uzbrojonym Luki. Mam jednak nadzieję, a nawet przeczucie, że Luka, choć
          > tradycyjny zwolennik nietolerancji, zechce potraktować mnie tym razem
          > tolerancyjnie.

          Jak żeś na to wpadł? Przecież napisałem rzecz dokładnie odwrotną:
          jestem tradycyjnym zwolennikiem tolerancji dla nietolerancji. A Ty chodu,
          rzucając na pożegnanie insynuację...

          > Kiedyś tolerancja była ratunkiem dla takich „innych” (Luka, nie pro
          > ś o
          > definicję tego „innego”, błagam!), którzy bez jej osłony mieliby ci
          > ężko w środowisku, w którym przyszło im żyć.

          Co za inni, krętaczu? Stawiasz bełkotliwe tezy i domagasz się zaakceptowania tej
          podejrzanej definicji na piękne oczy?
          • tyu Niezmordowany kapitan Lukoss 08.04.02, 09:45
            Gość portalu: luka napisał(a):

            > tyu napisał(a):
            >
            > > Obawiam, się, że nie będę w stanie uporać się np. z tradycyjnym tasiemcem
            > > uzbrojonym Luki. Mam jednak nadzieję, a nawet przeczucie, że Luka, choć
            > > tradycyjny zwolennik nietolerancji, zechce potraktować mnie tym razem
            > > tolerancyjnie.
            >
            > Jak żeś na to wpadł? Przecież napisałem rzecz dokładnie odwrotną:
            > jestem tradycyjnym zwolennikiem tolerancji dla nietolerancji. A Ty chodu,
            > rzucając na pożegnanie insynuację...
            >
            > > Kiedyś tolerancja była ratunkiem dla takich „innych” (Luka, nie proś o
            > > definicję tego „innego”, błagam!), którzy bez jej osłony mieliby ciężko
            > > w środowisku, w którym przyszło im żyć.
            >
            > Co za inni,krętaczu? Stawiasz bełkotliwe tezy i domagasz się zaakceptowania tej
            > podejrzanej definicji na piękne oczy?


            Bełkotliwa teza? Jakbym słyszał Nurni'ego...
            Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownikach, almanachach,
            encyklopediach, kompendiach...
            W czym jeszcze można by poryć? Zobaczę.
            Ale w ryciu podobno (vide K52 np.) jestem dobry, więc może uda mi się spełnić
            wymóg Waszej Wysokiej Wymagalności.
            No, może nie za pierwszym razem...
            • Gość: luka Re: Niezmordowany kapitan Lukoss IP: 217.67.196.* 08.04.02, 12:06
              tyu napisał(a):

              > Bełkotliwa teza? Jakbym słyszał Nurni'ego...

              Oj, to może jednak cos jest na rzeczy, skoro już dwie osoby Ci mówią to samo?

              > Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownikach, almanachach
              > , encyklopediach, kompendiach...

              A co chcesz wyryć? Nie wiesz, o czym piszesz?
              • Gość: nurni Re: Niezmordowany kapitan Lukoss IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 21:56
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > tyu napisał(a):

                > > Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownikach, almana
                > chach
                > > , encyklopediach, kompendiach...
                >
                > A co chcesz wyryć? Nie wiesz, o czym piszesz?

                zdaje się że i na górnej półce nic nie było
                to może telefon do przyjaciela
                czy głosujemy ?

                nurni
                /złośliwy uśmiech/

                • Gość: AndrzejG z tego co wiem to została tylko publiczność IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 11:03
                  Gość portalu: nurni napisał(a):

                  > Gość portalu: luka napisał(a):
                  >
                  > > tyu napisał(a):
                  >
                  > > > Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownikach, a
                  > lmana
                  > > chach
                  > > > , encyklopediach, kompendiach...
                  > >
                  > > A co chcesz wyryć? Nie wiesz, o czym piszesz?
                  >
                  > zdaje się że i na górnej półce nic nie było
                  > to może telefon do przyjaciela
                  > czy głosujemy ?
                  >
                  > nurni
                  > /złośliwy uśmiech/
                  >

                  pozostałe koła ratunkowe wykorzystano

                  Andrzej
                  • tyu Re: z tego co wiem to została tylko publiczność 09.04.02, 16:45
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > Gość portalu: nurni napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: luka napisał(a):
                    > >
                    > > > tyu napisał(a):
                    > >
                    > > > > Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownika
                    > ch, a
                    > > lmana
                    > > > chach
                    > > > > , encyklopediach, kompendiach...
                    > > >
                    > > > A co chcesz wyryć? Nie wiesz, o czym piszesz?
                    > >
                    > > zdaje się że i na górnej półce nic nie było
                    > > to może telefon do przyjaciela
                    > > czy głosujemy ?
                    > >
                    > > nurni
                    > > /złośliwy uśmiech/
                    > >
                    >
                    > pozostałe koła ratunkowe wykorzystano
                    >
                    > Andrzej


                    Nie zauważyłem: kiedy i kto?
                    Chodzi mi zwłaszcza o "pół na pół".
                • tyu Do Luki o "innych"- z Nurnim nad głową 09.04.02, 16:51
                  Gość portalu: nurni napisał(a):

                  > Gość portalu: luka napisał(a):
                  >
                  > > tyu napisał(a):
                  >
                  > > > Ale - według woli Waszej Dociekliwości. Idę zaten ryć w słownikach, a
                  > lmana
                  > > chach
                  > > > , encyklopediach, kompendiach...
                  > >
                  > > A co chcesz wyryć? Nie wiesz, o czym piszesz?
                  >
                  > zdaje się że i na górnej półce nic nie było
                  > to może telefon do przyjaciela
                  > czy głosujemy ?
                  >
                  > nurni
                  > /złośliwy uśmiech/




                  Najpierw odpowiedź przez ramię. Na górnej półce coś jednak było. Zdjąłem,
                  odkurzyłem. Oto to coś.

                  A. Dąbrówka, E.Geller, R. Turczyn: Słownik Synonimów, Warszawa 1993
                  Hasło "inni" ma tu m.in. następujące synonimy (gwiazdką * zaznaczono określenia
                  potoczne i wulgarne - czyli politycznie niepoprawne):
                  A. ODMIENNY, odrębny, niepodobny, ...
                  B. NIEJEDNOZNACZNY, ..., biseksualny, obojnaczy, zniewieściały,
                  C. NIETYPOWY, homoseksualny, lesbijski, nudystyczny, naturystyczny, skośnooki,
                  kosooki, ...
                  D. DZIWNY, ..., egzotyczny, ekscentryczny, ekstrawagancki, wyrafinowany,
                  cudaczny, zaskakujący, szokujący, zastanawiający, dający do myślenia, paranoiczny,
                  E. NIENORMALNY, anormalny, zwichnięty, skrzywiony, zaburzony, pomylony, obłąkany,
                  niepoczytalny, zbzikowany, psychiczny*, świrowaty, świrnięty, ześwirowany*,
                  uśmiechnięty*, szajbnięty*, szurnięty*, puknięty*, stuknięty*, kopnięty*,
                  walnięty*, trzaśnięty*, rąbnięty*, jebnięty*, pierdolnięty*, porypany*,
                  pokićkany*, popaprany*, porąbany*, pojebany*, popieprzony*, popierdolony*,
                  przygłupiasty, postrzelony, narwany*, bzikowaty, nienaturalny, zboczony,
                  perwrsyjny, przerafinowany, nawiedzony.

                  Zaznaczam, że dobór synonimów do "Słownika..." oraz ich klasyfikacja na grupy
                  tudzież decyzja o tym, co podlega oznakowaniu, nie jest moja. Interesujące dla
                  mnie jest natomiast bogactwo określeń wartościujących negatywnie, czyli - jak
                  przypuszczam - dla Ciebie, Luko, szczególnie cennych. Wybierz coś sobie z tego,
                  nie narzucam, nie ograniczam. Dla mnie jest to powód do zastanowień, jak wielka
                  jest ludzka inwencja tam, gdzie trzeba komuś dokopać. Ergo - dokopyware humanum
                  est. Niby truizm, ale dobrze podeprzeć się nauką. (Nawiasem: Janie K - czy jesteś
                  gdzieś w pobliżu? Czy pojęcie "dokopania" w tym zabarwieniu znaczeniowym, jak
                  obecnie, było znane Rzymianom? Jak to jest po łacinie?)

                  Teraz powinno być coś o rozbrajaniu tasiemców uzbrojonych. I tu już ze wstydem
                  muszę przyznać, że na razie instrukcji postępowania w takich przypadkach nie
                  zdobyłem. (Rozbrajanie niewypałów bomb się nie liczy, zwłaszcza, gdy podkładane
                  bomby podłej jakości są.)
                  Skutek? Moje dysputy z Luką
                  cią
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  ą
                  .
                  .
                  .
                  ą
                  ą
                  ą
                  gną się czasami ponad wszelką wytrzymałość osób postronnych a tasiemcowi - co
                  jeden człon obetnę, to trzy inne odrastają.
                  Może popełniam jakiś błąd techniczny?

                  Pozdrawiam więc podwójnie: wprost i przez ramię i idę szukać dalej.
                  Z wyrazami - poprawniejszymi, niż w/w
                  tyu
    • Gość: Kir Dyskusja o tolerancji to nietolerancja? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 23:57
      Tak właśnie wygląda Nasza tolerancja w rzeczywistości,gdy przestajemy
      dyskutować o zasadach.Tacy jesteśmy naprawdę.Jesteśmy tolerancyjni do czasu aż
      nie uznamy iż ktoś naruszył nasze "ego" lub grupy.Wówczas już nic się nie
      liczy:ani człowiek ani zasady.Zniszczeniu ulega wszystko co stanie na
      drodze.Niektórzy mówią o dyskredytacji,zgadzam się jeżeli chodzi o jednostki,
      w przypadku grup jest to już odczłowieczanie.Wskazanie wrogów nie jako ludzi
      w stosunku do których należy kierować się dobrem człowieka ale jako "bestie",
      które dla dobra ludzkości należy pognębić i unicestwić.Zawsze przecież to swoje
      zachowanie trzeba czymś usprawiedliwić, a czymże innym jak nie dobrem ogólnym,
      dobrem narodu,dobrem każdego,ratowaniem wszystkich przed zgubą.Mówimy więc
      półprawdy,dokonujemy uogólnień,"zasady" i "wartości" wykorzystujemy jako
      narzędzie służące "odczłowieczaniu".Wszystko to w jednym celu:zdławić
      wewnętrzny opór przed czynieniem zła dla drugiego człowieka.Mało przykładów
      w historii dawniejszej i najnowszej?Piszę o tym bo znalazłem parę postów
      i w tym wątku prezentujących podobną filozofię.Osobiście nie obchodzi mnie czy
      ktoś jest Żydem,Murzynem,Cyganem,Arabem etc.Dla mnie wszyscy są takimi samymi
      ludźmi jak ja i zasługują na takie samo traktowanie i taką samą karę gdy
      naruszają prawo.Rzeczywiście nie ma żadnego "odcinania kuponów" jak to ktoś
      napisał.Liczy się tylko dzień dzisiejszy.Nie poczuwam się do winy za czyny
      rodaków z przeszłości tak jak dzisiaj nie ponoszę winy za słowa Maciarewicza
      i jemu podobnych.Nie będę też mówił kto powinien reagować i dlaczego.
      Ostatecznie to nie ja jestem "autorytetem moralnym" i "sędzią".Jedyne co mogę,
      to wyrazić własną negatywną opinię i na tym koniec.Każdy przecież stosuje
      własną hierarchię wartości zależnie od ideologii jaką uznaje.Dziwna rzecz,nie
      można takiej osoby przekonać o tym,że to co robi jest złe ale można przekonać
      bez problemu iż wszystko co zrobi dla idei będzie słuszne i usprawiedliwione.
      Co do oskarżenia,które padło w tym wątku,oczywiście nikt nie może zająć żadnego
      stanowiska ponieważ dotyczy osoby i należy to traktować raczej jako pomówienie
      w celu dyskredytacji.Jednak uczymy się czegoś od polityków,chociażby jak
      dyskredytowaćsmile)Swoją drogą to chciałbym spotkać taką osobę,która nigdy nie
      korzystała z firmowego telefonu do celów prywatnych,nigdy nie wykorzystała
      firmowej kserokopiarki,drukarki czy komputera do takich celów,z ryzy papieru
      nie wzięła ani karteczki nie mówiąc już o materiałach biurowych.Szef ma
      pilnowaćsmile)Jaka byłaby atmosfera pracy gdyby szef traktował każdego jak
      potencjalnego złodzieja?W państwowej firmie chciałbym też zobaczyć takiego
      odważnego,który kierując się troską o nasze pieniądze występuje
      przeciwko protegowanemu,znajomemu,koledze przełożonego iż ten w sposób
      nadmierny wykorzystuje materiały czy urządzenia firmy (nie mówiąc już
      o samym przełożonym) do celów prywatnych.Ja tego tolerancją nie
      nazywam tylko zwykłym strachem.Dlatego odreagowujemy ten strach na
      innych,najczęściej słabszych albo tych których nie lubimy,a tego już
      nie toleruję.Prowadzi to zawsze do bezkarności tych co rzeczywiście
      dokonują nadużyć natomiast napiętnowana jest osoba,która zabrała kilka
      teczek na akta.I wszystko jest w porządeczku.Co do Internetu,to nie
      wiem jakie firmy korzystają z połączeń modemowych,ja bym takim firmom
      zlikwidował dostęp do Internetu.Perła przypomina mi trochę w swojej
      reakcji panią Labudę i jej tolerancję prokuratora Kaucza.Mógł pracować
      w prokuraturze,ba-nawet Prokuraturze Krajowej do czasu aż tolerancja
      się nie skończyła.Później też mógł być tolerowany ale już jako zwykły
      prokurator,czyli oskarżający w naszych sprawach.Tak,że Tyu zostaw
      Perłę a możesz być dalej tolerowanysmile)Widać na przykładzie tego wątku
      jak dużo zależy od naszych czysto subiektywnych odczuć.To wszystko o
      czym czasami rozprawiamy z takim zacięciem staje się niczym w porównaniu
      z naszymi odczuciami.Bo tak naprawdę to one zadecydują jak będzie wyglądała
      ta Nasza Tolerancja.Owszem,można definiować pojęcia,ale to nie kwestia
      definicji,to nie one wpływają na zachowania jednostek.Ważniejsze poznać
      i zrozumieć mechanizmy mające wpływ na to,że człowiek coś akceptuje albo coś
      bezwzględnie odrzuca.Normy moralne i etyczne tworzymy sami,dlatego różnią się w
      zależności od epoki.Tolerancji można uczyć,trzeba tylko wiedzieć na co zwrócić
      uwagę.Nie wiem o co mnie się oskarży ale nie uznaję pomówień i nie uważam Tyu
      za złodzieja.Kiedy starałem się ustalić chociaż w przybliżeniu ile nas
      kosztowały afery,nie było chętnych bo wymagałem konkretnych danych.Tyle tak
      naprawdę interesują nas nasze pieniądze i tyle wiemy na ich temat ile potrzebne
      jest to politykom do ich demagogicznych celów.Przyznaję,że jestem zaskoczony
      dyskusją,temat wydawał się taki neutralnysmile))
      Pozdrawiam
      Kir


      • tyu Dyskusja o tolerancji to nietolerancja? Do Kira 06.04.02, 18:47
        Dzięki za obszerny, pogłębiony post i - szczególnie - za miłe słowa o mnie.

        Temat neutralny? Tak, ale widocznie moja OSOBA poruszająca ten temat - nie dla
        wszystkich. Stąd smród.

        W jakimś sensie kontynuacją tego problemu (?) jest fragment mojego postu
        otwierającego wątek "Baila si. Pamięci Perli". Będziesz wiedział, który
        fragment.

        Pozdrawiam.
    • Gość: witekjs Re: Do Mag,Andrzeja,Tyu i innych__o__dyskredytacji IP: *.chello.pl 07.04.02, 10:33
      Wybacz Mag,że wczoraj nie odezwałem się tutaj.Starczyło mi tylko czasu na to by
      w wątku o kryteriach dobrej zabawy napisać, dotyczący antagonistów Tyu tekst o
      figurze nieretorycznej rozdającej razy i uśmiechy nam wszystkim maluczkim.Tekst
      dla pewnego "Trogloerudyty"/S.J.LEC/okazał się zbyt trudny ponieważ w tej
      figurze o dwóch liczkach dostrzegł...Tyu(sic).Osoby,o których piszesz
      stanowią "najbardziej toksyczny 1% społeczeństwa".Ci robią to celowo i
      bezwzględnie.W książce o "umniejszaczach"
      /invalidator/którą udało mi się dzisiaj odnależć, autor szczegółowo opisuje
      osoby,"które w mniej lub bardziej jawny sposób podważają wartość wszystkiego,co
      robimy,tego,jak myślimy,kim jesteśmy.Które w obecności innych lub bez świadków
      z dobrotliwym uśmiechem,poklepując nas po ramieniu bądż surowo napominając,dają
      do zrozumienia,że po prostu nie nadajemy się,nigdy nie mamy racji i nigdy nie
      będziemy mieli racji w niczym.I że gdyby nie on..."."Umniejszanie wartości
      można uznać za główną przyczynę zaniżonej samooceny/.../"."Umniejszacz stosuje
      różnorodne strategie,aby uderzyć w Twoją samoocenę.Niby to wyraża swoje uznanie
      dla czegoś,z czego jesteś dumny,póżniej jednak robi jakąś złośliwą uwagę na ten
      temat.Wyczuwa to,co ty uważasz za swoje braki i niedociągnięcia,i wykorzystuje
      w starannie dobrannych momentach,kiedy twoja odporność jest
      osłabiona.Umniejszacz może ponawiać ataki na ciebie tak długo,aż ulegniesz.On
      musi podporządkować cię sobie/.../"."Jeśli stawiasz czoła umniejszaczce i
      zbuntujesz się przeciwko temu,co robi,powie coś w rodzaju:"Och,daj spokój!
      Kocham cię.Jestem twoją przyjaciółką.Skąd ci przyszły takie głupie pomysły?.Ona
      może maprawdę cię lupić.Może naprawde chcieć twojej przyjazni...ale nawłasnych
      warunkach i tylko wówczas,gdy ma nad tobą pełną kontrolę./.../Może obudzić w
      tobie poczucie winy i sprawić,że sam sobie wydasz się podły i gorszy od
      innych,gdyż oskarżyłeś ją o umniejszenie twojej wartości.Twoje oskarżenia mogą
      ją rozzłościć.I jeśli będzie mogła umniejszyć cię jeszcze bardziej,zrobi to z
      pewnością."!!!!"Zrobi wszystko,aby cię kontrolować.Ma bzika na tym punkcie i za
      każdym razem,kiedy traci kontrolę,wpada w popłoch".Tacy ludzie bywają również
      wśród naszych najbliższych.
      Książeczka uczy jak ich rozpoznawać i jak się bronić,nie stając się kimś takim.
      Jay Carter "WREDNI LUDZIE" Wyd.System, Warszawa,1993/tyt.orginału: NASTY
      PEOPLE,How to Stop Being Hurt by Them Without Becoming One of Them,1989/
      Polecam tę książkę wszystkim.Będzie zaskoczeniem...
      Pozdrawiam serdecznie.Witek
      • Gość: Perła Ja bardzo przepraszam właśnie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.02, 17:10
        To ewidentna reklama książki jest. Czy Ty Witek profity z tego masz? Ile Ci
        płacą? Ale łamiesz regulamin forum. Na ulicę z ulotkami idź a nie będziesz nam
        tutaj jakiś pseudopsychologiczny chłam wciskał. Jak masz sam coś do napisania
        to napisz. A nie cytuj książkę i namawiaj do kupienia właśnie. Bezczelność
        coraz większa jest.

        Perła
      • Gość: krzys52 Gdy nie mozesz juz nic Rzec - pozostaje Lec (ntxt) IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 22:24
        ....................
    • Gość: AndrzejG No to niech będzie o Avo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 10:41
      Rzuciłem hasło:

      Dalsza dyskusja jest możliwa
      tylko na żywych przykładach.

      -------------------------------------------

      Tyu odpowiedział:

      Można i tak, spróbuję więc na przykładzie Avo. Czy szokującym? To zależy od
      tego,
      czego ktoś (np. Ty) spodziewał się po dyskusji.
      Zauważyłem, ze SAMO WYWOŁANIE TEMATU tolerancji sprawiło, że zacząłem być
      postrzegany przez paru dyskutantów, jako piewca tolerancji NIEOGRANICZONEJ.
      A ja pytałem bardzo wyraźnie: gdzie, Waszym zdaniem, jest granica między
      tolerancją "dobrą", wskazaną - a tolerancją, która jest przyzwoleniem na zło?
      Nie CZY, tylko GDZIE.
      Dla mnie wpis Avo był już POZA tą granicą. Poza granicą rzeczowej dyskusji, w
      przeciwieństwie np. do NIEKTÓRYCH wpisów Krzysia52, który coś jednak próbował
      uzasadniać, i z czym - do czasu - dyskutować było można.
      Być może - postawiłem tę granicę w miejscu, Twoim zdaniem, niewłaściwym?
      Myślę, że choćby ta sprawa może być takim właśnie "żywym przykładem" do dalszej
      dyskusji, jakiego oczekujesz.

      Pozdrawiam.
      tyu

      -----------------------------------------------------------
      Pozbierałem to wszystko i to oto mi wyszło:

      Avo napisał:

      Leszek Kolakowski to jeszcze jeden Zyd podszywajacy sie pod polskim nazwiskiem.
      Co on wie o tolerancji? Zapytaj Polakow. Oni tolerowali Zydow przez 800 lat. To
      jest tolerancja.
      Teraz Zydzi chca, zebysmy ich globalizm i swiatowe zydowladztwozeby tolerowali
      sparalizowani logika ich propagandy.




      I Twoja odpowiedź

      Jeśli tylko tyle masz do powiedzenia, to lepiej zachowaj to dla siebie.
      I milcz, gdy dyskutują ludzie poważni.

      Bez odbioru, bez pozdrowień.


      --------------------------------------------------------------------


      Tyu
      Powiedział Ci dużo : podważył autorytet Kołakowskiego ,
      którego cytatu użyłeś jako motta tego wątku.
      Wychodzi z niego antyglobalizm i przekonanie ,
      że to finansiera żydowska kręci światem

      A ty na to : MILCZ ,GDY DYSKUTUJĄ LUDZIE POWAŻNI

      Tyu , w tym miejscu jesteś niepoważny.


      Andrzej
      • Gość: Stoik Do Andrzeja G. IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 07.04.02, 12:35
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Tyu
        > Powiedział Ci dużo : podważył autorytet Kołakowskiego ,
        > którego cytatu użyłeś jako motta tego wątku.
        > Wychodzi z niego antyglobalizm i przekonanie ,
        > że to finansiera żydowska kręci światem
        >
        > A ty na to : MILCZ ,GDY DYSKUTUJĄ LUDZIE POWAŻNI
        >
        > Tyu , w tym miejscu jesteś niepoważny.

        Myślę, że reakcja Tyu była może nazbyt nerwowa, ale spowodowana
        przeświadczeniem, że dalsza dyskusja z Avo byłaby stratą czasu. Ze swojej strony
        mogę tylko dodać, że doświadczenia tego forum potwierdzają bezowocność dyskusji
        tego typu - obejrzyj wątki pootwierane przez AntiJew. Podstawą wyjściową jest
        przeświadczenie, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia (tu: Kołakowski), a my się
        z nim nie zgadzamy, to to musi być Żyd. Tym razem kula w płot - Kołakowski Żydem
        nie jest, a co do finansjery - nie znam ani jednego filozofa, który by tak
        wysoko zaszedł smile

        Pozdrawiam
        Stoik










        • Gość: AndrzejG Re: Do Stoika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 13:50
          Gość portalu: Stoik napisał(a):

          > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
          >
          > > Tyu
          > > Powiedział Ci dużo : podważył autorytet Kołakowskiego ,
          > > którego cytatu użyłeś jako motta tego wątku.
          > > Wychodzi z niego antyglobalizm i przekonanie ,
          > > że to finansiera żydowska kręci światem
          > >
          > > A ty na to : MILCZ ,GDY DYSKUTUJĄ LUDZIE POWAŻNI
          > >
          > > Tyu , w tym miejscu jesteś niepoważny.
          >
          > Myślę, że reakcja Tyu była może nazbyt nerwowa, ale spowodowana
          > przeświadczeniem, że dalsza dyskusja z Avo byłaby stratą czasu. Ze swojej
          strony mogę tylko dodać, że doświadczenia tego forum potwierdzają bezowocność
          dyskusji tego typu - obejrzyj wątki pootwierane przez AntiJew. Podstawą
          wyjściową jest przeświadczenie, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia (tu:
          Kołakowski), a my się z nim nie zgadzamy, to to musi być Żyd. Tym razem kula w
          płot - Kołakowski Żydem nie jest, a co do finansjery - nie znam ani jednego
          filozofa, który by tak wysoko zaszedł smile
          >
          > Pozdrawiam
          > Stoik
          >


          Czyli nerwowe zachowanie Tyu było nietolerancją,brakiem zgody na głupotę Avo?
          Gdyby zachował się mniej nerwowo i odpowiedział mu tak jak Ty teraz to uczyniłeś,
          czy to też byłaby nietolerancja?
          A jakby dodał po tym tłumaczeniu życzliwe 'to płyń teraz koleś'?
          Przeczytałem post Avo i pozostawiłem bez odpowiedzi , chociaż doszedłem
          do tych samych wniosków co Ty.
          Czy moje zachowanie w stosunku do wypowiedzi Avo jest tolerancyjne?
          Jedno zdarzenie , a tyle pytań.

          Dla mnie jest oczywistym ,że brak odpowiedzi nie oznacza zgodę na wyrażane
          poglądy. Tak się zachowujemy również , gdy nie mamy argumentów i wtedy
          możemy przejść tylko do inwektyw , albo uznajemy bezsens naszego działania.
          Jednak często brak kontrakcji jest utożsamiane z tolerancją.
          Uważam ,że nietolerancja , czyli głośne zaznaczenie swojego sprzeciwu
          występuje w momencie , gdy ktoś za mocno naciśnie nam na odcisk.

          Pozdrawiam Andrzej
          • Gość: Stoik Do Andrzeja G. IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 07.04.02, 18:52
            Drogi Andrzeju,
            postawiłeś w swoim poście sporo interesujących pytań.

            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Czyli nerwowe zachowanie Tyu było nietolerancją,brakiem zgody na głupotę Avo?
            > Gdyby zachował się mniej nerwowo i odpowiedział mu tak jak Ty teraz to uczyniłe
            > ś,
            > czy to też byłaby nietolerancja?

            Jeśli odpowiadamy nerwowo, to nasza odpowiedź jest rzadko tolerancyjna.
            Oczywiście na głupotę możemy się nie zgadzać, ale to niczego nie zmieni, bo
            pozostanie ona głupotą.

            > Dla mnie jest oczywistym ,że brak odpowiedzi nie oznacza zgodę na wyrażane
            > poglądy. Tak się zachowujemy również , gdy nie mamy argumentów i wtedy
            > możemy przejść tylko do inwektyw , albo uznajemy bezsens naszego działania.

            Dla mnie też. Ważne jest natomiast wyznaczenie granic, poza którymi nie wolno
            milczeć, bo milczenie byłoby rzeczywiście utożsamione z cichym przyzwoleniem.
            Jako przykład, nie wolno milczeć wtedy, gdy nauczyciel w szkole uczy dzieci
            rasizmu i jaskrawej nietolerancji (Słyszałem o dyrektorze jednego z łódzkich
            liceów, który na temat jednego ze swoich uczniów, niepełnosprawnego, jeżdżącego
            na wózku inwalidzkim, wypowiedział się tak: Nie dopuszczę go do matury, nie
            pozwolę, żeby taki pokurcz studiował. Chłopak studiuje i radzi sobie dobrze.)

            > Jednak często brak kontrakcji jest utożsamiane z tolerancją.
            > Uważam ,że nietolerancja , czyli głośne zaznaczenie swojego sprzeciwu
            > występuje w momencie , gdy ktoś za mocno naciśnie nam na odcisk.

            Niestety, jest właśnie tak jak mówisz. Ideałem jest sytuacja, w której nie
            istnieje społeczne przyzwolenie na rasizm i inne przejawy widocznej
            nietolerancji, a nie taka, gdy buntują się tylko osoby tą nietolerancją
            dotknięte.

            Pozdrawiam
            Stoik
            • tyu Do Andrzeja G. - uzupełnienie 08.04.02, 09:15
              Widzę, że Stoik z właściwym sobie wyczuciem wyjaśnił sprawę. Ja mogę tylko
              dodać parę osobistych drobiazgów.
              Być może istotnie zareagowałem zbyt szybko i zbyt nerwowo. Przyczyny -
              dokładnie takie, jak opisał Stoik.
              Można było, owszem, dyskutować:
              1. że Kołakowski nie jest Żydem, a jeśli nawet jest, to nic z tego jeszcze nie
              wynika dla słuszności albo niesłuszności treści jego utworów. Dyskusja z
              gatunku prowadzących donikąd, bo gdy ktoś uprze się, że czarne jest białe, to
              zwykle nie pomaga nic.
              2. że - istotnie - przez setki lat Polska była oazą tolerancji, jak na owe
              czasy bardzo dużej. Tylko - co z tego ma wynikać DZIŚ? Że Żydzi dostali już
              swoją porcję tolerancji - i dość?
              3. że globalizm to m.in. superwładza ponadnarodowych monopoli, ale są w nich
              pieniądze bynajmniej nie wyłącznie żydowskie, lecz i petrodolary i jeny i...
              4. Itd itp.

              MOŻNA było zrobić kolejny eksperyment i po raz kolejny przekonać się, że
              wyjdzie z tego, co wyjdzie, czyli nic. Nie zrobiłem tego.
              Zrobiłem to natomiast w dyskusji z Krzysiem52. Z nim na TE tematy jeszcze nie
              dyskutowałem i wydawało się, że jakieś wzajemne zrozumienie jest możliwe.
              Skutki tej dyskusji znasz - takie same, jakich spodziewałem się po dyskusji z
              Avo. Pośrednio mam jednak potwierdzenie, że nie zawsze jest sens dyskutować.

              Pozdrawiam Ciebie i Stoika.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka