Gość: luka
IP: 217.67.196.*
16.04.02, 13:09
W zeszłym tygodniu postępowa ludzkość świętowała uroczyście Dzień Bezdomnego
(wycieczki szkolne odwiedzały noclegownie Monaru; ciekawe, czy również kanały
na Żeraniu i Siekierkach), w tym tygodniu kolejna pompa, Dzień Dyslektyka.
W kalendarzu światłej części przedstawicieli gatunku ludzkiego brakuje jednak
jeszcze kilku ważnych Dni:
Dzień Alkoholika - obchody tego święta powinny polegać na udostępnieniu
obywatelom wódki za darmo, pod warunkiem, że konsumpcja odbywałaby się na
miejscu, w sklepie monopolowym. Każdy, kto potrafiłby unieść głowę ponad ladę,
otrzymywałby kolejną półlitrówkę. Na ten dzień organizacja Anonimowych
Alkoholików byłaby delegalizowana.
Dzień Skacowanego - naturalna konsekwencja Dnia Alkoholika. Zsiadłe mleko i
miętowa guma do żucia za darmo.
Dzień Pijanego Kierowcy - każdy, którego policja przyłapałaby za kierownicą
trzeźwego, byłby karany wysokim mandatem; podobne szykany czekałyby na
przestrzegających przepisów. Każdy, który wyszedłby życiem z przejażdżki,
otrzymywałby w uznaniu swoich umiejętności abolicję za punkty karne i mandaty
za niewłaściwe parkowanie.
Dzień Urzędnika - bardzo pożyteczna idea, tego dnia każdy urzędnik państwowy
miałby prawo do dowolnej interpretacji przepisów. Wszystkie nakazy płatnicze
miałyby rygor 12-godzinnej wykonalności. Interpretacje prawne miałyby moc
wiążącą na przyszłość (czyli np. kara administracyjna wymagałaby uregulowania,
choćby nawet byłaby sprzeczna z prawem).