20.04.17, 19:33

Moi rodzice. Para studentów Uniwersytetu St. Batorego w Wilnie. Ks. Meysztowicz, ich przewodnik duchowy, i to on udzielił im ślubu.

W '48 ojciec dowiedział się, że ksiądz mieszka i działa w Rzymie. Napisał do niego, z prośbą o pomoc, o penicylinę dla mojej chorej na gruźlicę matki.

W odpowiedzi otrzymali list zawierający papieskie błogosławieństwo - z odręcznym podpisem papieża.

W rok później matka zmarła. Podpis okazał się nieskuteczny.

==========

Przepraszam. Musiałem to wypowiedzieć.
Obserwuj wątek
    • elka-sulzer Re: podpis 20.04.17, 22:14
      Widac rodzice nie byli wystarczajaco ... wierni ... <snark>

      Caly ten cyrk przemyslu religijnego ... tylko napawa czlowieka nismakiem.
      • cepekolodziej Re: podpis 20.04.17, 23:22
        Ks. Meysztowicz był dożywotnio rezydentem Watykanu.

        Trudno mi rekonstruować jego ówczesne myślenie, podejrzenia, że wojna mogła zmienić ludzi, więc - na wszelki wypadek - nie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka