Dodaj do ulubionych

władza psuje

IP: *.tgory.pik-net.pl 23.04.02, 10:45
"krótki morał na doka"

Miejsce akcji:
Kraków, Biblioteka Jagiellońska

Osoby:
Głównie Pani Szatniarka

Pani szatniarka była u władzy [władzy, która odurza i uzależnia].
Konstytucyjnym zadaniem szatniarki było [nie wiem jak teraz jest]
przestrzeganie pozostawiania okryć wierzchnich w szatni. W bibliotekach nie ma
wyżej stojącego prawa. Przepis wykonawczy, interpretacja, okólnik,
rozporządzenie własne Wielce Szanownej Pani Szatniarki a zarazem wyraz buty
urzędniczej to jedno jedyne prawo: "Okrycie wierzchnie musi mieć sprawny w
pełni funkcjonalny wieszaczek". Ten przepis do nudy wykonywanych obowiązków
dodawał d_nutkę radości i perwersji sadystycznej, dostępnej jedynie funkcyjnym
w więzieniach i obozach. Praktyka to wieczna kolejka śmietanki krakowskiej
nauki, zgrzybiali staruszkowie pracujący właśnie nad „Ogólną Teorią
Pełzającego Za Światłem Pantofelka”, trzymający w drżących dłoniach swoje
palta, ze wzrokiem pełnym przestrachu i obawy [obraz łamiący najtwardsze
serca. Jeśli holokaust nie wywarł na kimś wrażenia to ten widok zmusiłby na
pewno do szlochu]. W zimnym marmurowym holu kilka twardych ławek a na nich 80-o
tatkowie – kwiat polskiej profesury – dziarga wieszczki do swych ubrań – bez
tego nie wejdą do środka. Wielce Szanowna Pani Szatniarka dzieli Miłością i
Dobrocią jak holenderski Aztek nawlekając nić na igłę. [a niech tam ślepe by
sobie nie poradziło i po zawodach].

By było na rzeczy historyjkę trzeba do doka przykleić. Nasz kaznodzieja
minfinowy jeśli nawet woźnym jest w minfinie, ma w swoim arsenale dużo
więcej ‘rozporządzeń’ od pani szatniarki i do tego komputer z netem. Myślę, że
w tej chwili ci, którzy dziwili się jego chamstwu, arogancji oraz brakowi
zrozumienia dla swojej służalczej wobec prawdziwych pracodawców roli przestaną
się .dziwywować.

7,28
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka