Dodaj do ulubionych

Polexit - Sikorski kontra Lisicki i Jaki

05.08.20, 17:07
Szanowni Państwo❗️

👉 Polska powinna wystąpić z Unii Europejskiej. To nie żart, ale wyrażona jak najbardziej na poważnie opinia redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” i dziennikarza „narodowych” mediów Pawła Lisickiego.
🔻🔻🔻
Z jakiego powodu po niespełna dwóch dekadach mamy się przygotowywać do opuszczenia Unii? Bo ta odmówiła przyznania pieniędzy kilku polskim miastom, które przyjęły przygotowaną przez Ordo Iuris „Samorządową Kartę Praw Rodziny”, de facto ogłaszając się strefami „wolnymi od LGBT”.

W praktyce oznacza to między innymi, że same będą odmawiały pieniędzy na jakiekolwiek projekty, które samorządowcy uznają za niezgodne z ich wartościami. W Karcie zapisano bowiem, że „programy współpracy z organizacjami społecznymi powinny uwzględniać zasadę wzmacniania rodziny i małżeństwa oraz wykluczać finansowanie projektów, które godzą w te wartości”. Co to znaczy „godzą”? Nie wiadomo - zdecydują samorządowcy.

Skutek jest jednak taki, że oto samorządy, które przyjęły uchwałę odmawiającą finansowania działaniom rzekomo podważającym ich wartości, teraz oburzają się na Unię Europejską za to, że ta odmówiła im finansowania ze względu na... podważanie jej wartości!

*️⃣*️⃣*️⃣

Jak łatwo się domyślić, zdaniem Lisickiego, Unia nie ma prawa niczego od Polski wymagać, a decyzja o wstrzymaniu środków została podjęta w oparciu o „kryteria ideologiczne”. W tym miejscu - najwyraźniej z braku lepszych argumentów - Lisicki wkracza na teren dobrze znany naszym eurofobom i musi się posiłkować kłamstwem na temat Unii Europejskiej.
⬇️⬇️
Wyjaśniam więc, że Polska, już jako członek Unii Europejskiej, brała udział w opracowywaniu traktatu regulującego mechanizmy działania UE. Traktat, zwany lizbońskim, wszedł w życie w grudniu 2009 roku, a w imieniu polskich władz ratyfikował go ówczesny prezydent, Lech Kaczyński.
⬇️
W artykule 2. traktatu mowa jest o wartościach, na jakich opiera się Unia Europejska i jakie w związku z tym powinny być respektowane w krajach członkowskich. Czytamy w nim, że „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”. W kolejnym zdaniu zaznacza się zaś, że „wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”.

➡️ Tymczasem wspomniane samorządy przyjęły uchwały wykluczające ze współpracy z władzami lokalnymi wszystkie organizacje, które chociażby wspominają o istnieniu mniejszości oraz przysługujących im praw. Bo przecież otwarte mówienie o tym, że nie wszyscy Polacy żyją w tradycyjnych rodzinach i że nie ma w tym nic złego, już może być uznane za „działania podważające konstytucyjne fundamenty prawa rodzinnego”, o których mowa w Karcie.

Lisicki może więc zaklinać rzeczywistość i twierdzić, że przygotowana przez Ordo Iuris Samorządowa Karta Praw Rodziny nikogo nie dyskryminuje, a Unia działa według jakiegoś widzimisię. To jednak nieprawda. Karta ogranicza swobodę działania i dostęp do publicznych (!) środków legalnym organizacjom. A instytucje unijne reagują w oparciu o wartości, których Polska sama zobowiązała się przestrzegać.
👇
Zamiast jednak powiedzieć jak jest, Lisicki woli wprowadzić czytelników w błąd i straszyć, że Unia coś Polsce nakazuje. Nie jest w tym zresztą jedyny. To popularna metoda działania wszystkich eurofobów. W rzeczywistości instytucje unijne niczego Polsce nie narzucają. Wszelkie nowe prawa muszą być zaakceptowane przez Radę Unii Europejskiej oraz Parlament, gdzie Polska ma swoich przedstawicieli tak, jak wszystkie inne kraje. Owszem, niekiedy zapadają tam decyzje, których rząd w Warszawie nie popiera, ponieważ różne państwa członkowskie mają różne interesy. Ale o to można mieć pretensje do polityków partii rządzącej. To jej przedstawiciele powinni szukać sojuszników dla poparcia takich rozwiązań, które uważają za słuszne. Jeśli tego nie potrafią, mogą winić wyłącznie siebie.

*️⃣*️⃣*️⃣

Inną strategią obrzydzania Unii jest sprowadzanie unijnych przepisów do absurdu lub wyciąganie z nich zupełnie nieuprawnionych wniosków. I to nie jest niczym nowym. Przez całe lata tak właśnie postępowała część konserwatywnych dziennikarzy i polityków w Wielkiej Brytanii. Na tyle skutecznie obrzydzali Brytyjczykom Unię, że w końcu z niej wypadli. Z jakim skutkiem? Po czterech latach od referendum, obiecywanych korzyści jak nie było, tak nie ma.

🇵🇱 W Polsce na czołowego antyunijnego demagoga wyrasta Patryk Jaki. Jego internetowe wpisy cieszą się sporą popularnością, chociaż aż roi się w nich od nieścisłości lub zwykłych kłamstw. Przykład pierwszy z brzegu: Jaki pisze, że za rządów PiS „spadła drastycznie przestępczość i korupcja”, chociaż w najnowszym roczniku statystycznym GUS czytamy, że „liczba popełnionych przestępstw stwierdzonych przez organy ścigania wzrosła z niespełna 779 tysięcy w roku 2018 do nieco ponad 806 tysięcy rok później”. Korupcja? Owszem, liczba przestępstw korupcyjnych jest niższa niż rok wcześniej, ale w prestiżowym rankingu Corruption Perception Index organizacji Transparency International Polska jest obecnie na 41 miejscu - 5 miejsc niżej niż rok wcześniej.

W swoich komentarzach o Unii, Jaki posługuje się podobnymi półprawdami lub zwykłymi kłamstwami. I tak, pisząc o łączeniu wypłaty środków unijnych z praworządnością stwierdza, że instytucje unijne mogą uznać za naruszenie praworządności między innymi takie działania:

- „jakakolwiek zmiana w wymiarze sprawiedliwości w stosunku do stanu zastanego w 2015 r.”;

Co to znaczy „jakakolwiek”? Rząd PiS może dowolnie zmieniać zasady działania wymiaru sprawiedliwości, o ile nie ograniczają one niezależności sądów i prawa obywateli do uczciwego procesu, bo na to zgodziliśmy się ratyfikując traktat lizboński. To samo gwarantuje nam również nasza Konstytucja.

- „brak «edukacji seksualnej» i polityki wobec «gender i LGBT», a także «przyjęcie lokalnych „kart rodziny» (!) w polskich samorządach”;

Edukację seksualną już w Polsce mamy, chociaż dobrze by było, gdyby opierała się na podstawach naukowych, a nie religijnych przesądach. Co zaś do praworządności, to kwestia LGBT pojawia się w orbicie zainteresowań Unii jedynie wówczas, gdy polityka rządu narusza podstawowe prawa obywatelskie takich ludzi.

- „brak zgody na obronę dobrego imienia Polski (instrumenty cywilne będące prawem każdego w państwie demokratycznym im przeszkadzają!)”.

Mimo najlepszych chęci naprawdę nie wiem, o co chodzi Jakiemu. Polski rząd może bronić dobrego imienia Polski. Kłopot w tym, że jak do tej pory niespecjalnie mu to wychodzi. To nie urzędnicy unijni przygotowali niesławną ustawę o IPN, z której potem rząd Zjednoczonej Prawicy musiał się wycofywać i to nie Unia powołała do życia Polską Fundację Narodową.

- „brak przyjęcia uchodźców”

O polityce migracyjnej państwa unijne decydują wspólnie. Jeśli rząd Zjednoczonej Prawicy ma na nią jakiś pomysł, niech poszuka dla niego wsparcia w innych państwach i go po prostu przegłosuje. Poza tym, to nie Unia Europejska kazała nam przyjąć co najmniej 20 tysięcy Nepalczyków (tylu według GUS otrzymało oficjalne zezwolenie na pracę w roku 2018), czy ponad 9 tysięcy mieszkańców Indii (tylu wg. Urzędu ds. Cudzoziemców otrzymało zezwolenie na pobyt w Polsce od początku 2019 roku).

- „brak zgody na aborcję bez żadnych ograniczeń”;

Po pierwsze, chyba nawet sam Jaki nie wie, czym miałaby być „aborcja bez żadnych ograniczeń”. Po drugie, zwracam uwagę, że państwa unijne w różny sposób regulują dostęp do przerywania ciąży.

- „brak finansowania z budżetu państwa wszystkich organizacji lewackich wskazanych przez PE”;

W jaki sposób Parlament Europejski miałby nakazać finansowanie konkretnych organizacji, pozostaje dla mnie tajemnicą. Parlament może zwrócić uwagę, aby pewne organizacje nie były dyskryminowane tylko dlatego, ż
Obserwuj wątek
      • andrzejg Re: Polexit - Sikorski kontra Lisicki i Jaki 05.08.20, 18:11
        Ścieżka wyjścia jest przetarta przez Brexit.
        Celem Polski powinna być polityczną i gospodarcza w Europie. To daje nam UE. Dopiero potem możemy mówić o narzędziach kreowania rzeczywistości. Mamy potencjał do bycia jednym z głównych państw mających wpływ na politykę unii. Jesteśmy podskakukącym karłem skomlącym o zabrane euro.
        • benek231 Polexit - Sikorski kontra Lisicki i Jaki 05.08.20, 18:56
          andrzejg napisał:

          > Ścieżka wyjścia jest przetarta przez Brexit.(...)
          Mamy potencjał do bycia jednym z głównych państw mających wpływ na politykę unii. Jesteśmy podskakukącym karłem skomlącym o zabrane euro.
          **
          Od kilku lat mowie, ze Unia powina wyrzucic Polske i Wegry na zbity pysk. I odnosze wrazenie, ze ostatnio zaczela przygotowywac plan dzialania jednoczesnego wyrzucenia tych warcholow - by utrzymac zgodnosc z traktatami.
          Nie widze wiekszego sensu w dyskutowaniu z Olegiem3 badz Kretynem, ktorzy a integrystami i pracuja na rzecz panstwa wyznaniowego. Raz popierajac PiS a innym razem Konfederacje - w zaleznosci od potrzeb, w danej sytuacji (jeszcze niedawno Oleg bardzo byl za przynaleznoscia do UE - widocznie bylo za wczesbie na odkrywanie sie szui)
          Teraz, po latach moge z cala pewnoscia stwierdzic, ze Wojtyla liczyl swego czasu na wprowadzenie do Unii konia trojanskiego - rozbijake, ktory albo wplynie na jej zmiany po mysli Watykanu, albo pomoze w jej rozwaleniu.
          Interesujace, ze dokladnie na to samo liczy Putin, i Rosja, ktorym takze UE tkwi sola w oku. Przypuszczalnie jest to tylko zbieg okolicznosci, bo po prostu zamordysci zazwyczaj lubia podobne rozwiazania. Ale glowy bym nie dal...

          Polska naruszyla juz wszystkie z najwazniejszych zasad stojacych u podstaw funkcjonowania Unii. A Unia w dalszym ciagu liczy na zmiane po kolejnych wyborach i powrot Polski do demokratycznej rodziny. Tyle, ze z kazdym rokiem pobytu Polski w Unii (takze Wegier) Unia coraz bardziej oslabiona jest z powodu aktywnosci tych ruskich wtyk. Polska powinna byla wyleciec z Unii (tak czy owak) juz 4 lata temu - podczas rozwalania TK. Nie wyleciala wiec bedzie szkodzic Unii zaciekle i konsekwentnie. Jak Kretyn probuje szkodzic mnie. I bedzie jej szkodzic az do upadku Unii albo gdy sama wyleci na pysk.

          Gdyby mialo to miejsce wczesniej, 4 lata temu, to mialaby szanse Polska na powtorne przyjecie za kilkanascie lat. O co biadolilibyscie i zebrali, po przekonaniu sie na wlasnej dupie, ze te rozne Jakie, Kretyny, J*My, Ordo Iurisy, Episkopat, i reszta antydemokratycznego gowna wcale nie pragna dobra Polski lecz jedynie swojego wlasnego - indywidualnego badz grupowego. Bo przekonalibyscie sie, ze bez Unii, oraz wobec jej zastrzezen co do mozliwosci ekonomicznej wsolpracy jej czlonkow z Polska, ich byznesu z polskim byznesem, Polska skazana zostalaby na wspolprace z Wegrami oraz putinowskim Zwiazkiem Radzieckim, i stala sie PRLem Bis. Wprawdzie zintegrowanym z kk niemniej w grajdolku i na zebrach.
          • oleg3 Re: Polexit - Sikorski kontra Lisicki i Jaki 05.08.20, 19:08
            Kreynie 52 idź do psychiatry! Twój słowotok jest objawem poważnej choroby. Polski nikt z Unii nie wyrzuci. Jest za ważna dla Niemiec! Polska z sukcesem dołączyła do krajów Północy, utrzymujących UE, i jest (prawdopodobnie) najważniejszym unijnym kontrahentem Niemiec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka