dokowski
23.11.04, 17:32
Wyobraźmy sobie przez chwilę, że wbrew oczywistym świadectwom, islamscy
terroryści mają jakieś ludzkie uczucia. Spróbujmy więc je sobie wyobrazić.
Idę sobie ulicą, mam bombę pod koszulą, wchodzę do sklepu pełnego kobiet i
dzieci, za chwilę wysadzę się w powietrze i zamorduję kilkanaście osób. Co
czuję, jako człowiek, a nie jako bestia czy degenerat?
„Ale będzie fajny huk, błysk, dym i bałagan, szkoda że tego nie zobaczę” –
chyba nie, wybrałbym inny rodzaj ataku, nie samobójczy.
„Muszę to zrobić, tego pragnie Allach, za to weźmie do raju, bo wolą Allacha
jest wymordować wszystkich judeochrześcijan” – chyba nie, bo ucząc się takiej
religii raczej bym nie ufał nauczycielom i nie byłbym pewien raju za takie
czyny
„Moja żona i dzieci zginęły kiedyś w obozie uchodźców zbombardowanym przez
Izraelczyków, teraz ja odpłacę im tym samym” – to nie są ludzkie uczucia,
gdyż ich obiektem są tylko izraelscy mężowie, a ofiarą zostaną niewinne
kobiety, tak jakby one nie były ludźmi. Mściciel o takich uczuciach (a
dokładniej ich braku do ofiar) nie jest człowiekiem, ale bestią.
„Te kobiety też są winne, bo rodzą naszych wrogów i uczą ich nienawiści do
nas” – to jest projekcja, czyli przypisywanie własnych (złych) doświadczeń i
uczuć innym ludziom, zwykle w celu niwelowaniu różnic w wizerunkach na
zasadzie: wiem, że jestem zły, ale inni nie są lepsi”. Projekcja jest
mechanizmem bardzo ludzkim, ale zdradza ona, w jakich warunkach wychował się
ten, który stosuje projekcję – a są to warunki nieludzkie, bo hodowanie przez
rodziców dzieci na maszyny do zabijania, a więc bestie w ludzkim ciele,
dowodzi, że rodzice nie są ludźmi.
„Siejemy terror, niech boją się coraz bardziej, im bardziej będą się bali,
tym więcej władzy i sławy dla nas” – to oczywiście uczucia bestii.
„Współczuję tym kobietom, ale są to ofiary konieczne, aby świat zauważył
naszą desperację, że tak bardzo nam zależy, że nie cofniemy się przed niczym.
Sumienie i tak nie da mi żyć, więc lepiej zginąć w akcji” – to jedyne ludzkie
podejście, jakie na razie widzi moja zdolność empatii. Jednak aby uwierzyć,
że to jest możliwe, że niektórzy islamscy terroryści mogą jednak być (takimi,
ale jednak) ludźmi, musiałbym zrozumieć, jaki to niesłychanie ważny cel
(usprawiedliwiający mordowanie niewinnych kobiet) musi być koniecznie
osiągnięty i dlaczego cel ten ma tak wielu potężnych wrogów.
Wspomnijmy choćby komunistów, którzy wierzyli, że zbudują raj, w którym
wszyscy ludzie będą z radością pracowali społecznie i wszystkim dzielili się
z bliźnimi. Uważali że aby zbudować taki raj warto poświęcić te kilka
milionów niewinnych, że w dłuższej perspektywie światowy pokój i szczęście
ludzkości oszczędzi o uratuje o wiele więcej ludzi. Niestety liczba ofiar
komunistycznych czystek dawno już przekroczyła 100 mln a takie np. Chiny
wcale nie są bliższe raju niż dawniej. Komunizm okazał się religią fałszywą.
Jakiż to wielki cel mają islamiści, jeśli założyć, że są ludźmi? Czy mają
jakąś wizję bardziej realną niż mieli komuniści? A przecież wiele osób nie
uważa komunistów za ludzi, sądząc że nie współczuli oni swoim niewinnym
ofiarom. Na jakiej więc podstawie mielibyśmy traktować islamistów jak ludzi?!