Dodaj do ulubionych

Kwasniewski i konstytucja

08.05.02, 14:15
Ostatnio kilku politykow przebakiwalo o zmianie konstytucji, na co bardzo
glosno, wyraznie i dobitnie nasze bozyszcze orzekolo ze zadnych zmian w
konstytucji nie bedzie. Jest ona dobrze napisana i bedzie wartoscia dla
nastepnych pokolen. Buchaaachaaaa... na razie wiekszoszc Polakow jej poprostu
nie zna i nigdy nie pozna, bo jest za dluga, zbyt wiele w niej sprzecznosci i
odsylaczy do innych ustaw, a poza tym jak ja czytam to mam wrazenie ze autor
byl schizofrenikiem....
Obserwuj wątek
    • Gość: Zet Re: Kwasniewski i konstytucja IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 08.05.02, 17:18
      Panie Rootboy,a moze to Pan nie umie czytac,bo konstytucja jest dobra,a
      opracowywali ja fachowcy i wybitni prawnicy.Pan zapewne wybitnym prawnikiem nie
      jest.Bc moze 10-ej kategorii.
      Na Kwasniewskiego nie glosowalem,ale mam dla niego szacunek za madre decvyzje,a
      miedzy innymi stosunek do konstytucji opracowanej wspolnie przez kilka partii
      politycznych,opiniowanej przez prawnikow i zatwerdzonej przez najwyzsze organa
      RP.
      Dla Pana Panie rootbay to nie wazne.Dal Pan sam o sobie swiadectwo braku
      calkowitej niewiedzy.I nigdy nie glosowalbym na Pana jako kandydata nawet do
      zarzadu ogrodkow dzialkowych.
      • Gość: Jędrek Re: Kwasniewski i konstytucja IP: *.gjsd.k12.pa.us 08.05.02, 22:39
        Gość portalu: Zet napisał(a):

        > Panie Rootboy,a moze to Pan nie umie czytac,bo konstytucja jest dobra,a
        > opracowywali ja fachowcy i wybitni prawnicy.Pan zapewne wybitnym prawnikiem nie
        >
        > jest.Bc moze 10-ej kategorii.
        > Na Kwasniewskiego nie glosowalem,ale mam dla niego szacunek za madre decvyzje,a
        >
        > miedzy innymi stosunek do konstytucji opracowanej wspolnie przez kilka partii
        > politycznych,opiniowanej przez prawnikow i zatwerdzonej przez najwyzsze organa
        > RP.
        > Dla Pana Panie rootbay to nie wazne.Dal Pan sam o sobie swiadectwo braku
        > calkowitej niewiedzy.I nigdy nie glosowalbym na Pana jako kandydata nawet do
        > zarzadu ogrodkow dzialkowych.

        Miło przeczytać taki obiektywny post. Tym bardziej, że ja na Kwaśniewskiego
        głosowałem. Co do Konstytucji to nie mam uwag. Niczego mi w niej nie brakuje.
        Konstytucja powstała w "ogniu walki politycznej" wszystkich sił politycznych.
        Obdarzeni szczególnym darem naprawiania i reformowania wszystkiego buzkowcy nie
        tknęli nawet Konstytucji chociaż mogli by to zrobić mając wystarczającą przewagę
        w Sejmie i Senacie.
        Pozdrawiam
        Andrzej F

      • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 09:59
        Gość portalu: Zet napisał(a):

        > Panie Rootboy,a moze to Pan nie umie czytac,bo konstytucja jest dobra,a
        > opracowywali ja fachowcy i wybitni prawnicy.Pan zapewne wybitnym prawnikiem nie
        >
        > jest.Bc moze 10-ej kategorii.

        Nie jestem prawnikiem. Tu zgoda. Ale czytac umiem. Zgodzi sie Pan ze mna, ze nie
        trzeba byc prawnikiem, zeby umiec czytac ze zrozumieniem?

        > Na Kwasniewskiego nie glosowalem,ale mam dla niego szacunek za madre decvyzje,a
        >
        > miedzy innymi stosunek do konstytucji opracowanej wspolnie przez kilka partii
        > politycznych,opiniowanej przez prawnikow i zatwerdzonej przez najwyzsze organa
        > RP.
        > Dla Pana Panie rootbay to nie wazne.

        Wazne. Umiejetnosc dojscia do kompromisu cenie u politykow najbardziej. I ta
        ceche cenie tez u Kwasniewskiego. Tylko ze w sprawie konstytucji nasz prezydent
        ma zbyt ojcowskie podejscie - nie widzi wad swojego dziecka.

        > Dal Pan sam o sobie swiadectwo braku
        > calkowitej niewiedzy.

        Hola, hola. Za szybko Pan wnioski wyciaga.....

        > I nigdy nie glosowalbym na Pana jako kandydata nawet do
        > zarzadu ogrodkow dzialkowych.

        Coz, na tym polega demokracja, ze ma Pan do tego pelne prawo a ja to mam
        obowiazek uszanowac.


        A teraz na powaznie. Moje podstawowe zarzuty wobec konstytucji:
        1. Zbyt duzo odsylaczy do innych ustaw, co powoduje, za jako obywatel, ktory nie
        jest prawnikiem, nie dowiem sie z tekstu konstytucji calosci praw i obowiazkow
        jakiem mi ona gwarantuje.

        2. W tak waznym dokumencie nie powinny sie pojawiac pojecia, ktore nie maja
        dokladnej definicji, np.: spoleczna gospodarka rynkowa czy sprawiedliwosc
        spoleczna.

        3. Najwazniejszy zarzut, z ktorym wiele osob moze sie nie zgodzic, bo zachacza on
        o moja ideologie. Jestem liberalem, a nasza konstytucja ma zbyt wiele
        socjalistycznych zapisow. Chyba nie musze podawac przykladow?

        z powazaniem.
        • Gość: smk Re: Kwasniewski i konstytucja IP: *.kki.krakow.pl 09.05.02, 10:17
          rootboy napisał(a):

          > A teraz na powaznie. Moje podstawowe zarzuty wobec konstytucji:
          > 1. Zbyt duzo odsylaczy do innych ustaw, co powoduje, za jako obywatel, ktory ni
          > e
          > jest prawnikiem, nie dowiem sie z tekstu konstytucji calosci praw i obowiazkow
          > jakiem mi ona gwarantuje.
          >
          Na taki zarzut o prostu ręce opadają. Oczekujesz, że z tekstu Konstytucji dowiesz
          cię calosci praw i obowiązków? Zarazem słusznie zarzucasz Konstytucji, że jest
          zbyt długa. Nie widzisz sprzeczności? Nigdzie na świecie, w żadnej Konstytucji
          nie jest tak, żeby całość praw i obowiązków obywateli (+ jeszcze wolności
          obywatelskich, które są przecież równie ważne) była uregulowana w samej
          konstytucji, bo to po prostu jest niemożliwe z oczywistych przyczyn!

          Co do - jak je nazywasz - odsyłaczy, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że
          gdyby nawet je wszystkie skreślić, to i tak nie zmieniłoby to istoty rzeczy -
          wartości konstytucyjne są nieuchronnie ze sobą sprzeczne. Na przykład chronimy
          prywatność i prawo do informacji. Tego po prostu nie da się chronic równocześnie
          w pełnym zakresie. Gdzieś jest ta granica, ze dotąd ważniejsze jest jedno a odtąd
          drugie.

          > 2. W tak waznym dokumencie nie powinny sie pojawiac pojecia, ktore nie maja
          > dokladnej definicji, np.: spoleczna gospodarka rynkowa czy sprawiedliwosc
          > spoleczna.

          Konstytucja miałaby zawirać definicje ustawowe??? Jeśli - jak sam piszesz -
          potrafisz czytać ze zrozumieniem, to poczytaj sobie kilka konstytucji innych
          krajów, to zobaczysz, że pod tym względem w polskiej konstytucji jest całkiem
          nieźle. Zresztą m.in. przez to jest taka rozwlekła.

          > 3. Najwazniejszy zarzut, z ktorym wiele osob moze sie nie zgodzic, bo zachacza
          > on
          > o moja ideologie. Jestem liberalem, a nasza konstytucja ma zbyt wiele
          > socjalistycznych zapisow. Chyba nie musze podawac przykladow?
          >
          Tu masz oczywiście rację. Trudno jednak, żeby było inaczej, jeśli tekst jest w
          istocie kompromisem i mieszanką, między wersją Komisji Konstytucyjnej i porjektem
          Solidarności, które walczyły ze sobą o to, który będzie bardzie socjalistyczny
          (walkę wygrał ten drugi). Liberałowie byli pośrodku tych dwóch sił i skutej\k
          jest jaki jest.

          z poważaniem
          smk

          • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 10:32
            Gość portalu: smk napisał(a):

            > Na taki zarzut o prostu ręce opadają. Oczekujesz, że z tekstu Konstytucji dowie
            > sz
            > cię calosci praw i obowiązków? Zarazem słusznie zarzucasz Konstytucji, że jest
            > zbyt długa. Nie widzisz sprzeczności? Nigdzie na świecie, w żadnej Konstytucji
            > nie jest tak, żeby całość praw i obowiązków obywateli (+ jeszcze wolności
            > obywatelskich, które są przecież równie ważne) była uregulowana w samej
            > konstytucji, bo to po prostu jest niemożliwe z oczywistych przyczyn!
            >
            > Co do - jak je nazywasz - odsyłaczy, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że
            > gdyby nawet je wszystkie skreślić, to i tak nie zmieniłoby to istoty rzeczy -
            > wartości konstytucyjne są nieuchronnie ze sobą sprzeczne. Na przykład chronimy
            > prywatność i prawo do informacji. Tego po prostu nie da się chronic równocześni
            > e
            > w pełnym zakresie. Gdzieś jest ta granica, ze dotąd ważniejsze jest jedno a odt
            > ąd
            > drugie.

            Hmm. Chyba musze przyznac Ci racje. Popelnilem blad, ktorego najbardziej nie
            lubie: nie do konca przemyslalem, a gebe wydarlem. Bije sie w piers i ponownie
            nad tym sie zastanowie....

            > > 2. W tak waznym dokumencie nie powinny sie pojawiac pojecia, ktore nie maj
            > a
            > > dokladnej definicji, np.: spoleczna gospodarka rynkowa czy sprawiedliwosc
            > > spoleczna.
            >
            > Konstytucja miałaby zawirać definicje ustawowe??? Jeśli - jak sam piszesz -
            > potrafisz czytać ze zrozumieniem, to poczytaj sobie kilka konstytucji innych
            > krajów, to zobaczysz, że pod tym względem w polskiej konstytucji jest całkiem
            > nieźle. Zresztą m.in. przez to jest taka rozwlekła.

            Nie obchodza mnie wartosciowania, czy nasza konstytucja jeste lepsza czy gorsza
            od innych. Inne konstytucje nie maja na mnie takiego wplywu jak polska.
            Nie chodzi mi o to, aby w konstytucji definiowac kazde pojecie, tylko pojecia
            ktore nie posiadaja definicji nigdzie indziej. Czy moglbys mi znalezc
            obowiazaujaca definicie spolecznej gospodarki rynkowej, czyli ustroju
            gospodarczego, ktorego gwarantem jest konstytucja?


        • indris Zarzuty wobec Konstytucji 09.05.02, 10:27
          Zarzut co do odsyłania spraw do ustaw jest całkowicie słuszny.
          Zarzutu co do "zbyt wielu socjalistycznych zapisów" nie podzielam. Jako
          socjalista (czego proszę NIE utożsamiać z sympatią do SLD !!!) uważam nawet, że
          jest ich za mało. Tu można tylko "podpisac protokół rozbieżności".
          Mam natomiast zarzut, z którym powinien się zgodzić liberał rootboy. Oto BRAK
          w Konstytucji stwierdzenia, że KAŻDY obywatel RP ma prawo zaskarżyć KAŻDĄ
          ustawę do TK. Gdyby tak było, to już dawno zniknęłyby z kodeksu karnego
          artykuły o ściganiu z oskarżenia publicznego tzw "lżenia organów" jako jawnie
          sprzeczne z zadeklarowaną w Konstytucji wolnością słowa.

          Innym zarzutem jest brak stwierdzenia, że referendum jest ważne BEZ względu na
          frekwencję. Warunek frekwencji premiuje bierność obywatelską i deprecjonuje
          instytucję referendum, bo nie stawia się go dla np wyborów.
          Mam jeszcze sporo innych zarzutów, ale nie chcę rozdymać tego postu. To, że
          Konstytucję należy poprawić jest dla mnie oczywiste. A sprawa jest warta
          rzeczowej dyskusji.
          • rootboy Re: Zarzuty wobec Konstytucji 09.05.02, 10:38
            indris napisał(a):

            > Mam natomiast zarzut, z którym powinien się zgodzić liberał rootboy. Oto BRAK
            > w Konstytucji stwierdzenia, że KAŻDY obywatel RP ma prawo zaskarżyć KAŻDĄ
            > ustawę do TK.

            Liberal sie zgadza wink

            > Innym zarzutem jest brak stwierdzenia, że referendum jest ważne BEZ względu na
            > frekwencję. Warunek frekwencji premiuje bierność obywatelską i deprecjonuje
            > instytucję referendum, bo nie stawia się go dla np wyborów.

            Sluszna uwaga.

            W temacie zapisow socjalnych w konstytucji. Czy nie lepiejby bylo, gdyby takowe
            znalazly sie w ustawach o nizszej randze niz ustawa zasadnicza? Przeciez im
            wiecej zapisow socjalnych w konstytucji tym gorsze pole manewru ma rzad naszego
            panstwa w trudnych gospodarczo czasach. Chyba sie z tym zgodzisz, ze kazdy taki
            zapis sporo nas kosztuje?
          • mn7 Re: Zarzuty wobec Konstytucji 09.05.02, 13:24
            indris napisał(a):

            > Zarzut co do odsyłania spraw do ustaw jest całkowicie słuszny.

            Oczywiście nie jest. Jest to zarzut wyjątkowo bałamutny, co powyżej wykazał smk i
            z czym rootbay się zgodził.

            mn
      • Gość: emilian Re: Kwasniewski i konstytucja IP: 212.244.146.* 09.05.02, 11:03
        Gość portalu: Zet napisał(a):

        > Panie Rootboy,a moze to Pan nie umie czytac,bo konstytucja jest dobra,a
        > opracowywali ja fachowcy i wybitni prawnicy.

        Taaak, konstytucja moze i jest dobra. Tylko ze punkt widzenia zalezy od punktu
        siedzenia, a nasza polska konstytucja najbardziej jest dobra do budowania
        socjalizmu. Za co, zreszta, moze sie liczyc z cieplym i przyjaznym przyjeciem ze
        stron europejskich socjaldemokratow i socjalchadekóww.

        Ale aby nie byc goloslownym to moze teraz powiem co mnie osobiscie nie odpowiada
        w naszej wspanialej konstytucji, napisanej przez nie mniej wspanialych prawnikow
        w ogniu walki politycznej:

        ========
        "..RP jest: ... państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości
        społecznej..."
        ------
        Co to ku..wa jest ta sprawiedliwosc spoleczna?
        Czy to cos w stylu JANOSIKA?
        Czy powolujac sie na ten cytat z konstytucji mozna zabrac np. komus dom, aby w
        imie sprawiedliwosci oddac go komus innemu?
        Czy nie uwaza pan tego cytatu za niefortunny?
        =======
        "..Społeczna gospodarka rynkowa (...) stanowi podstawę ustroju gospodarczego
        Rzeczypospolitej Polskiej..."
        ------
        Co to takiego ta spoleczna gospodarka rynkowa?
        Czy spoleczna to "uspoleczniona"?
        Idac tym tropem mozna powiedziec ze to nawet chodzi o gospodarke "upanstwowiona".
        ======
        "..Ustanowienie monopolu następuje w drodze ustawy..."
        ------
        Toz to nic innego jak przyzwolenie na tworzenie przez panstwo monopoli.
        Czy uwaza pan ze to dobrze?
        ======
        Artykuł 21, w punkcie 1, Konstytucji R.P. zapewnia, że R.P. chroni własność i
        prawo dziedziczenia, ale zaraz dodaje w punkcie 2, iż wywłaszczenie jest
        dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym
        odszkodowaniem.
        ------
        Czy to nie jawnie komunistyczna pogarda do cudzej wlasnosci?
        Czy tym wlasnie sie powinno charakteryzowac nowoczesne panstwo, ideal pana
        magistra kwasniewskiego?
        A moze tu chodzi o owa, wyzej wspomniana "sprawiedliwosc spoleczna"?
        ======

        Albo takie kwiatuszki z naszej wspanialej konstytucji, ktore moga (choc
        oczywiscie nie musza), stac sie istna bomba zegarowa z opuznionym zaplonem dla
        naszej gospodarki i panstwa:

        ".. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w
        jakim nie narusza ona istoty prawa własności. .."

        ".. Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w
        drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. .."

        ".. Minimalna wysokość wynagrodzenia za pracę lub sposób ustalania tej wysokości
        określa ustawa. .."

        ".. Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego
        zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym
        organizowanie i wspieranie... robót publicznych oraz prac interwencyjnych.

        (ode mnie: panstwo zacznie zmuszac pracodawcow do zatrudniania osob?)
        .."

        ====================

        Mam nadzieje ze doczekam sie odpowiedzi

        pzdr


        • mn7 Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 13:22
          Gość portalu: emilian napisał(a):

          > Albo takie kwiatuszki z naszej wspanialej konstytucji, ktore moga (choc
          > oczywiscie nie musza), stac sie istna bomba zegarowa z opuznionym zaplonem dla
          > naszej gospodarki i panstwa:
          >
          > ".. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w
          > jakim nie narusza ona istoty prawa własności. .."
          >
          Gdzie tu widzisz kwiatuszek? Jeśli masz kawałek ziemi, to możesz na tej ziemi
          robić absolutnie wszytsko? Na przykład urządzić skład toksycznych odpadów, które
          wiatr będzie rozwiewał do sąsiadów? Albo palić cały czas ognisko i dymić na dom
          sasiada? Albo sobie zbudowac chałupę w granicy działki, zasłaniająca okna
          sasiadowi po drugiej stronie? Gdzieś na świecie tak jest?
          Poza tym jeśli trzeba orzec przepadek przedmiotów stanowiących mienie mafiosa
          (oczywiście wyrokiem sądu), to oczywiście uważasz to za niedopuszczalne, jeśli są
          one jego własnością?
          Na drugi raz zastanów się choć chwilę jaki jest sens danego przepisu, zanim go
          zaczniesz bezmyślnie krytykować.

          > ".. Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w
          > drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. .."

          Aha, więc założysz sobie fabrykę narkotyków i powiesz - wolno mi, będę to
          produkował, co mi się żywnie podoba?

          > ".. Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego
          > zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym
          > organizowanie i wspieranie... robót publicznych oraz prac interwencyjnych.
          > (ode mnie: panstwo zacznie zmuszac pracodawcow do zatrudniania osob?)
          > .."
          Wynika to w jakikolwiek sposób z powołanego przepisu? Nie.

          mn

          • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 13:38
            mn7 napisał(a):

            > Gość portalu: emilian napisał(a):
            >
            > > (...)
            > > ".. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie
            > , w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. .."
            > >
            > Gdzie tu widzisz kwiatuszek? Jeśli masz kawałek ziemi, to możesz na tej ziemi
            > robić absolutnie wszytsko? Na przykład urządzić skład toksycznych odpadów, któr
            > e
            > wiatr będzie rozwiewał do sąsiadów? Albo palić cały czas ognisko i dymić na dom
            >
            > sasiada? Albo sobie zbudowac chałupę w granicy działki, zasłaniająca okna
            > sasiadowi po drugiej stronie? Gdzieś na świecie tak jest?
            > Poza tym jeśli trzeba orzec przepadek przedmiotów stanowiących mienie mafiosa
            > (oczywiście wyrokiem sądu), to oczywiście uważasz to za niedopuszczalne, jeśli
            > są one jego własnością?
            > Na drugi raz zastanów się choć chwilę jaki jest sens danego przepisu, zanim go
            > zaczniesz bezmyślnie krytykować.

            Tylko, ze z tego zapisu nie wynika, czy z powodu np.: samowoli budowlanej, ktos
            ograniczy moja wlasnosc przez nakazanie mi rozebrania budowil, czy ktos
            ograniczmy moja wlasnosc przez zabranie mi dzialki. Mysle, ze wlasnie z tego
            emilian sie wysmiewal.


            > > ".. Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywne
            > go
            > > zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym
            > > organizowanie i wspieranie... robót publicznych oraz prac interwencyjnych.
            > > (ode mnie: panstwo zacznie zmuszac pracodawcow do zatrudniania osob?)
            > > .."
            > Wynika to w jakikolwiek sposób z powołanego przepisu? Nie.

            A co z tego przepisu wynika? Nic. Czy obecny lub poprzednie rzady lamaly ten
            przepis czy nie? Nie wiadomo. To po co on w konstytucji?
            • mn7 Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 14:38
              rootboy napisał(a):

              > mn7 napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: emilian napisał(a):
              > >
              > > > (...)
              > > > ".. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zak
              > resie
              > > , w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. .."
              > > >
              > > Gdzie tu widzisz kwiatuszek? Jeśli masz kawałek ziemi, to możesz na tej zi
              > emi
              > > robić absolutnie wszytsko? Na przykład urządzić skład toksycznych odpadów,
              > któr
              > > e
              > > wiatr będzie rozwiewał do sąsiadów? Albo palić cały czas ognisko i dymić n
              > a dom
              > >
              > > sasiada? Albo sobie zbudowac chałupę w granicy działki, zasłaniająca okna
              > > sasiadowi po drugiej stronie? Gdzieś na świecie tak jest?
              > > Poza tym jeśli trzeba orzec przepadek przedmiotów stanowiących mienie mafi
              > osa
              > > (oczywiście wyrokiem sądu), to oczywiście uważasz to za niedopuszczalne, j
              > eśli
              > > są one jego własnością?
              > > Na drugi raz zastanów się choć chwilę jaki jest sens danego przepisu, zani
              > m go
              > > zaczniesz bezmyślnie krytykować.
              >
              > Tylko, ze z tego zapisu nie wynika, czy z powodu np.: samowoli budowlanej, ktos
              > ograniczy moja wlasnosc przez nakazanie mi rozebrania budowil, czy ktos
              > ograniczmy moja wlasnosc przez zabranie mi dzialki. Mysle, ze wlasnie z tego
              > emilian sie wysmiewal.
              >
              Czyli co? Czyli szczegółowo i kazuistycznie ma być KAŻDY możliwy problem
              rozstrzygnięty w samym tekście Konstytucji????????? Jast takich problemów 200-
              300. Od czego są ustawy? Od czego jest w Polsce (jak i w innych krajach) Trybunał
              Konstytucyjny?

              > > > ".. Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produk
              > tywne
              > > go
              > > > zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w
              > tym
              > > > organizowanie i wspieranie... robót publicznych oraz prac interwencyj
              > nych.
              > > > (ode mnie: panstwo zacznie zmuszac pracodawcow do zatrudniania osob?)
              > > > .."
              > > Wynika to w jakikolwiek sposób z powołanego przepisu? Nie.
              >
              > A co z tego przepisu wynika? Nic. Czy obecny lub poprzednie rzady lamaly ten
              > przepis czy nie? Nie wiadomo. To po co on w konstytucji?

              To inna sprawa. Oczywiście że masz rację, że w Konstytucji należy stanowczo
              unikać przepisów pozbawionych wyraźnej treści normatywnej. Nie ma między nami
              sporu. Chodzi mi tylko o to, że taki przepis trzeba krytykować rzeczowo (jak ty
              to zrobiłeś) a nie przy pomocy takich "argumentów" jak to zrobił emilian.

              Pozdrawiam

              mn
              • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 14:46
                mn7 napisał(a):

                > > Tylko, ze z tego zapisu nie wynika, czy z powodu np.: samowoli budowlanej,ktos
                > > ograniczy moja wlasnosc przez nakazanie mi rozebrania budowil, czy ktos
                > > ograniczmy moja wlasnosc przez zabranie mi dzialki. Mysle, ze wlasnie z tego
                > > emilian sie wysmiewal.
                > >
                > Czyli co? Czyli szczegółowo i kazuistycznie ma być KAŻDY możliwy problem
                > rozstrzygnięty w samym tekście Konstytucji????????? Jast takich problemów 200-
                > 300. Od czego są ustawy? Od czego jest w Polsce (jak i w innych krajach) Trybun
                > ał
                > Konstytucyjny?
                >

                Nie zrozumiales mnie. Konstytucja ma gwarantowac, ze mojej wlasnosci, ktora
                zdobylem w zgodny z prawem sposob, nikt i nigdy mi nie odbierze. Gdy lamie np.:
                kodeks karny, budowlany czy jakis tam inny organa panstwowe moga np.: pozbawic
                mnie wolnosci, ale z tego powodu nie moga zabrac mi mojego prawnie nabytego
                mienia. A zapis z naszej konstytucji dopuszcza wyjatki od tej reguly. Wystarczy
                ze wiekszosc poslow uchwali odpowiednia ustawe i moze spokojnie zabrac mi
                cokolwiek sobie zarzyczy. I bedzie to zgodne z konstytucja.
                • mn7 Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 14:54
                  rootboy napisał(a):

                  > mn7 napisał(a):
                  >
                  > > > Tylko, ze z tego zapisu nie wynika, czy z powodu np.: samowoli budowl
                  > anej,ktos
                  > > > ograniczy moja wlasnosc przez nakazanie mi rozebrania budowil, czy kt
                  > os
                  > > > ograniczmy moja wlasnosc przez zabranie mi dzialki. Mysle, ze wlasnie
                  > z tego
                  > > > emilian sie wysmiewal.
                  > > >
                  > > Czyli co? Czyli szczegółowo i kazuistycznie ma być KAŻDY możliwy problem
                  > > rozstrzygnięty w samym tekście Konstytucji????????? Jast takich problemów
                  > 200-
                  > > 300. Od czego są ustawy? Od czego jest w Polsce (jak i w innych krajach) T
                  > rybun
                  > > ał
                  > > Konstytucyjny?
                  > >
                  >
                  > Nie zrozumiales mnie. Konstytucja ma gwarantowac, ze mojej wlasnosci, ktora
                  > zdobylem w zgodny z prawem sposob, nikt i nigdy mi nie odbierze.

                  I to robi. Wyjątek dotyczy wywłaszczenia na cel publiczny, ale wyłącznie za
                  odszkodowaniem. Podobnie, jak w innych krajach.

                  > Gdy lamie np.:
                  > kodeks karny, budowlany czy jakis tam inny organa panstwowe moga np.: pozbawic
                  > mnie wolnosci, ale z tego powodu nie moga zabrac mi mojego prawnie nabytego
                  > mienia.

                  Uważasz mienie za wartość większą od wolności osobistej? Nie mówię, ze nie masz
                  racji, ale na ogół uważa się dokładnie odwrotnie. Np. karę pozbawienia wolności z
                  reguły uważa się za bardziej dotkliwą niż grzywna.
                  Zresztą przepadek przedmiotów jest przewidziany nie tylko przez polski k.k., ale
                  właściwie wszędzie.

                  > A zapis z naszej konstytucji dopuszcza wyjatki od tej reguly. Wystarczy
                  > ze wiekszosc poslow uchwali odpowiednia ustawe i moze spokojnie zabrac mi
                  > cokolwiek sobie zarzyczy. I bedzie to zgodne z konstytucja.

                  Nic podobnego. Przepis konstytucyjny wyraźnie stanowi, że ograniczenie prawa
                  własności nie może godzić w jego istotę, więc sobie mogą uchwalać cokolwiek, ale
                  w podanym przez ciebie przypadku na pewno byłoby to sprzeczne z Konstytucją.

                  mn

                  PS: Zazyczy.
                  • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 15:01
                    mn7 napisał(a):

                    > I to robi. Wyjątek dotyczy wywłaszczenia na cel publiczny, ale wyłącznie za
                    > odszkodowaniem. Podobnie, jak w innych krajach.

                    No to jeszcze raz: podaj nr artukulu, w ktorym jest to jednoznacznie zapisane,
                    prosze.

                    > Uważasz mienie za wartość większą od wolności osobistej? Nie mówię, ze nie masz
                    >
                    > racji, ale na ogół uważa się dokładnie odwrotnie. Np. karę pozbawienia wolności
                    > z
                    > reguły uważa się za bardziej dotkliwą niż grzywna.
                    > Zresztą przepadek przedmiotów jest przewidziany nie tylko przez polski k.k., al
                    > e
                    > właściwie wszędzie.

                    Nie uwazam ale nie mowimy to w wyrokach sadowych, ktore orzekaja jakas kare
                    finansowa, tylko o ustawach, czyli twoja argumentacja jest troche kulawa.


                    > > A zapis z naszej konstytucji dopuszcza wyjatki od tej reguly. Wystarczy
                    > > ze wiekszosc poslow uchwali odpowiednia ustawe i moze spokojnie zabrac mi
                    > > cokolwiek sobie zarzyczy. I bedzie to zgodne z konstytucja.
                    >
                    > Nic podobnego. Przepis konstytucyjny wyraźnie stanowi, że ograniczenie prawa
                    > własności nie może godzić w jego istotę, więc sobie mogą uchwalać cokolwiek, al
                    > e
                    > w podanym przez ciebie przypadku na pewno byłoby to sprzeczne z Konstytucją.
                    >
                    > mn

                    Zdefiniuj mi w takim razie pojecie "istota wlasnosci".

                    > PS: Zazyczy.

                    Bardzo mozliwe wink

                    • mn7 Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 16:54
                      rootboy napisał(a):

                      > mn7 napisał(a):
                      >
                      > > I to robi. Wyjątek dotyczy wywłaszczenia na cel publiczny, ale wyłącznie z
                      > a
                      > > odszkodowaniem. Podobnie, jak w innych krajach.
                      >
                      > No to jeszcze raz: podaj nr artukulu, w ktorym jest to jednoznacznie zapisane,
                      > prosze.

                      Art. 21. A czy jednoznacznie?

                      > > Uważasz mienie za wartość większą od wolności osobistej? Nie mówię, ze nie
                      > masz
                      > >
                      > > racji, ale na ogół uważa się dokładnie odwrotnie. Np. karę pozbawienia wol
                      > ności
                      > > z
                      > > reguły uważa się za bardziej dotkliwą niż grzywna.
                      > > Zresztą przepadek przedmiotów jest przewidziany nie tylko przez polski k.k
                      > ., al
                      > > e
                      > > właściwie wszędzie.
                      >
                      > Nie uwazam ale nie mowimy to w wyrokach sadowych, ktore orzekaja jakas kare
                      > finansowa, tylko o ustawach, czyli twoja argumentacja jest troche kulawa.

                      To był przykład. W każdym razie wolność jest zazwyczaj uwazana za ważniejszą od
                      mienia.

                      > > > A zapis z naszej konstytucji dopuszcza wyjatki od tej reguly. Wystarc
                      > zy
                      > > > ze wiekszosc poslow uchwali odpowiednia ustawe i moze spokojnie zabra
                      > c mi
                      > > > cokolwiek sobie zarzyczy. I bedzie to zgodne z konstytucja.
                      > >
                      > > Nic podobnego. Przepis konstytucyjny wyraźnie stanowi, że ograniczenie pra
                      > wa
                      > > własności nie może godzić w jego istotę, więc sobie mogą uchwalać cokolwie
                      > k, al
                      > > e
                      > > w podanym przez ciebie przypadku na pewno byłoby to sprzeczne z Konstytucj
                      > ą.
                      > >
                      >
                      > Zdefiniuj mi w takim razie pojecie "istota wlasnosci".
                      >
                      Jeśli pamiętasz ze szkoły matematykę, to musisz pamietać, że w tej królowej nauk
                      nie wszystko jest zdefiniowane i udowodnione. Są pewne aksjomaty i pojęcia
                      pierwotne służące jako fundament. Podobnie jest w filozofii, podobnie jest i w
                      prawie.
                      Chodzi o to, że jeśli chroni się własność, to ustawa dopuszczająca pozbawienie
                      własności w sposób inny, niż konieczne wywłaszczenie + sytuacje typu przepadek
                      byłyby po prostu niekonstytucyjne. Pewnie odpiszesz, że Konstytucja nie stwarza
                      stuprocentowego zabezpieczenia. rzecz w tym, że żadna ustawa nie tworzy. W
                      Konstytucji może być mnapisane cokolwiek, a jeśli dojdzie do władzy jakaś banda,
                      rozpędzi TK i będzie sobie coś "uchwalać", to żaden tekst prawny nie pomoże.

                      mn
                      • rootboy Re: Kwasniewski i konstytucja 09.05.02, 17:11
                        mn7 napisał(a):

                        > > No to jeszcze raz: podaj nr artukulu, w ktorym jest to jednoznacznie zapis
                        > ane,
                        > > prosze.
                        >
                        > Art. 21. A czy jednoznacznie?

                        Moim zdaniem furtka pozostawiona dla parlamentu jest tutaj zbyt szeroka.

                        > > Zdefiniuj mi w takim razie pojecie "istota wlasnosci".
                        > >

                        > Jeśli pamiętasz ze szkoły matematykę, to musisz pamietać, że w tej królowej nau
                        > k nie wszystko jest zdefiniowane i udowodnione. Są pewne aksjomaty i pojęcia
                        > pierwotne służące jako fundament.

                        Hmmm wink aksjomat jak najbardziej jest zdefiniowany, tylko ze jak sama nazwa
                        wskazuje nie trzeba go udowadniac.

                        > Podobnie jest w filozofii, podobnie jest i w
                        > prawie. Chodzi o to, że jeśli chroni się własność, to ustawa dopuszczająca
                        > pozbawienie własności w sposób inny, niż konieczne wywłaszczenie + sytuacje
                        > typu przepadek byłyby po prostu niekonstytucyjne. Pewnie odpiszesz, że
                        > Konstytucja nie stwarza stuprocentowego zabezpieczenia. rzecz w tym, że żadna
                        > ustawa nie tworzy. W Konstytucji może być mnapisane cokolwiek, a jeśli dojdzie
                        > do władzy jakaś banda rozpędzi TK i będzie sobie coś "uchwalać", to żaden tekst
                        > prawny nie pomoże.
                        >
                        > mn

                        Nie chodzi mi o 100% skutecznosc prawnych definicji, poniewaz z zalozenia sa one
                        nie mozliwe. Jezyk polski to nie jezyk matematyki, jest kontekstowy, nieformalny
                        etc. Chodzi mi tylko o to aby skutecznosc byla jak najblizsza doskonalosci, a w
                        przypadku tych zapisow nie jest, poniewaz jak juz wczesniej napisalem pozostawia
                        zbyt duza fyrtke dla dokumentow prawny mniej waznych niz konstytucja.

                        Pytanie: czy z art. 21 wynika, ze mozna wywlaszczyc na mocy rozporzadzenia
                        jakiegos ministra? Nie stoi tam bowiem magiczna klazula, ze potrzebna jest jakas
                        ustawa etc......

          • Gość: emilian Re: Kwasniewski i konstytucja IP: 212.244.146.* 09.05.02, 15:14
            mn7 napisał(a):

            > Gdzie tu widzisz kwiatuszek? Jeśli masz kawałek ziemi, to możesz na tej ziemi
            > robić absolutnie wszytsko? Na przykład urządzić skład toksycznych odpadów, któr
            > e
            > wiatr będzie rozwiewał do sąsiadów? (...)

            No wiec, to sie rozumie samo przez sie ze jezeli poprzez dzialalnosc na mojej
            nieruchomosci, uczynie komus szkode (np. zatruje grunt), to sad powinien zarzadac
            ode mni jakiegos zadoscuczynienia sasiadowi i zakazac mi tej szkodliwej
            dzialalnosci. Jezeli zas zatruje tylko i wylacznie wlasna dzialke, to panstwo nie
            ma nic do tego.
            Jednak z nasza konstytucja sprawa wyglada nieco inaczej; mamy przeciez zapis
            o "sprawiedliwosci spolecznej" i "spolecznej gospodarce rynkowej", ktore to
            sformuowania w polaczeniu z zacytowanymi przeze mnie "kwiatkami", znaczaco
            zmieniaja optyke spojrzenia na nasza ustawe zasadnicza i wywoluja uzasadnione
            obawy co do przyszlosci w naszym panstwie takiej zwyczajnej "gospodarki rynkowej"
            i "sprawiedliwosci".

            > Poza tym jeśli trzeba orzec przepadek przedmiotów stanowiących mienie mafiosa
            > (oczywiście wyrokiem sądu), to oczywiście uważasz to za niedopuszczalne, jeśli
            > są
            > one jego własnością?

            Jezeli nie pochodza z przestepstwa i jezeli oskarzony o ich posiadanie potrafi to
            wykazac (np. stanowia spadek po ojcu) to nie powinny byc mu zabrane.
            Jezeli zas wszedl w ich posiadanie droga przestepstwa lub tez zostaly one przez
            niego nabyte w okresie w ktorym prowadzil on swoja nielegalna dzialalnosc i byly
            oplacone pieniedzmi pochodzacymi z tej dzialanosci to powinny byc one mu odebrane.

            > Na drugi raz zastanów się choć chwilę jaki jest sens danego przepisu, zanim go
            > zaczniesz bezmyślnie krytykować.

            A ty sie zastanowiles, czy tylko powtarzasz zaslyszane w TV cytaty naszego
            establiszmentu?


            > Aha, więc założysz sobie fabrykę narkotyków i powiesz - wolno mi, będę to
            > produkował, co mi się żywnie podoba?

            A co jest zlego w fabryce narkotykow? Wiekszosc firm farmaceutycznych produkuje i
            sprzedaje narkotyki. Wg mnie panstwo nie ma prawa sie wtracac do mojego interesu,
            jezeli uczciwie place podatki.
            A ze to robi to juz inna sprawa.
            Dlaczego toleruje sie gorzelnie i browary? Przeciez alkohol to tez narkotyk. Tak
            samo klej buthapren, a wlasciwie rozpuszczalnik do niego urzyty. Te substancje
            takze rujnuja zdrowie, zycie i uzalezniaja od siebie. Mimo to panstwo nie kaze
            zdelegalizowac i zamknac tych "fabryk narkotykow".
            Wiec niech tez sie odpierdoli i pozwoli normalnie zyc fabryka np. amfetaminy.
            To przeciez nasz glowny "przeboj" eksportowy.


            > Wynika to w jakikolwiek sposób z powołanego przepisu? Nie.

            Na razie nie, ale przy takich tendencjach jakie u nas obserwujemy
            czyli: "wszystkiemu winien wolny rynek", "trzeba ukrucic ta wolna amerykanke",
            itp. byc moze niedlugo w imie "sprawiedliwosci spolecznej" takie cos nie bedzie
            juz dziwic.

            > mn
            >

    • Gość: marek_kr Re: Kwasniewski i konstytucja IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.05.02, 13:31
      Stanowisko
      Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego
      wobec uchwalonej dnia 2 kwietnia 1997 r. Konstytucji RP
      (10 maja 1997 r.)


      Uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe, głosami lewicowej większości Konstytucja
      ignoruje nie tylko - jak wskazywano już z wielu stron - istnienie prawa
      naturalnego poprzez uznanie, w duchu pozytywizmu prawniczego, za jedyne źródło
      prawa spisanych norm prawa stanowionego (art. 87), ale również, a nawet przede
      wszystkim, jedynego Twórcę i Dawcę prawa naturalnego, czyli Boga; odrzuca zatem
      i przekreśla nadprzyrodzone źródło władzy państwowej, będące zarazem
      legitymizacją jej suwerenności i jedynym rzeczywistym ograniczeniem tej władzy,
      zabezpieczającym ją i poddanych przed wynaturzeniem w tyranię. Wprawdzie Imię
      Boże pojawia się w preambule Ustawy Konstytucyjnej, ale w takich
      sformułowaniach i odniesieniach, które czynią to powołanie wręcz bluźnierczym;
      wyrażają one bowiem religijny, metafizyczny i moralny relatywizm i
      subiektywizm, którego korzenie tkwią w indyferentyzmie masońskim, stawiając na
      jednaj płaszczyźnie wiarę i niewiarę oraz Boga prawdziwego i bogów fałszywych.
      Trzeba zatem w tym miejscu z całą mocą przypomnieć, że podstawą opartego
      istotnie na "prawdzie, sprawiedliwości, dobru i pięknie" ustroju państwowego
      nie może być pospolity w każdych warunkach i w każdym czasie fakt rozmaitości
      indywidualnych mniemań co do istnienia bądź nieistnienia Boga albo co do rządów
      Bożej Opatrzności nad światem, albowiem państwo nie jest prostą, arytmetyczną
      sumą izolowanych oraz różniących się przekonaniami jednostek, lecz organiczną
      wspólnotą, międzyosobowym bytem relacyjnym, uniwersalną "osobą zbiorową";
      dlatego właśnie państwo jako całość, w swoich organach władczych jest
      zobowiązane do uznawania swej podległości Prawu Bożemu, do respektowania
      społecznego panowania Jezusa Chrystusa. Tymczasem, wolą Ustawodawcy
      deklarującego "bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych
      i filozoficznych" (art. 25 p. 2) Rzeczpospolita, która zasłużyła sobie niegdyś
      na miano Regnum Orthodoxum, ma być de facto państwem, w którym religią panującą
      będzie, zamiast katolickiej, oświeceniowo-laicka religia "praw człowieka i
      obywatela". Świadczy o tym zarówno samo wyeksponowanie tych "praw", rozdętych
      do monstrualnych rozmiarów ponad 50 artykułów niemal całego II rozdziału Ustawy
      Konstytucyjnej, jak i sposób ich zdefiniowania. Analiza antropologicznych
      podstaw zawartych sformułowań dowodzi niezbicie, że osoba ludzka jest przez
      twórców tej konstytucji zredukowana do poziomu abstrakcyjnej i egoistycznej
      jednostki, nie posiadającej żadnego zakorzenienia we wspólnotach naturalnych na
      czele z rodziną, oraz do masy nieodróżnialnych pod żadnym względem, bo
      dysponujących jednym i takim samym głosem, "obywateli". Najwyraźniej, dla
      autorów Konstytucji, człowiek-jednostka nie rodzi się w już istniejącym
      społeczeństwie z jego tradycją, obyczajami, wiarą i kulturą (a przede wszystkim
      w rodzinie, która jest zalążkiem społeczeństwa), ale pojawia się znikąd i
      egzystuje gdziekolwiek, jak wolny atom, krążący po orbicie swoich arbitralnie
      ustanawianych roszczeń, nazywanych "prawami człowieka", do których zaspokojenia
      nastręcza mu się państwo, oferujące jednostce - zwłaszcza tej najbardziej
      bezbronnej, czyli dziecku - "ochronę" przed… religią, moralnością, sprawdzonymi
      normami obyczajowymi i rodzicami. Jest sprawą najwyższej wagi pojąć, że
      najgroźniejsze i moralnie perwersyjne zapisy tej Konstytucji, takie jak: brak
      pełnej ochrony życia (przed aborcją i eutanazją) (art. 38);
      zakazy "dyskryminacji" otwierające drogę do legalizacji zboczeń (art. 32);
      pozbawianie rodziców władzy rodzicielskiej (art. Art. 48 i 53), także poprzez
      poddanie rodziny - pod pozorem ochrony "praw dziecka" - nieograniczonej
      ingerencji ze strony biurokracji państwowej (art. 72) - nie są tylko
      incydentalnymi wypaczeniami zasadniczo słusznej jakoby i zdrowej idei praw
      człowieka, lecz prostą i nieuchronną konsekwencją samej tej zgubnej, fałszywej,
      sprzecznej z naturą, a wymyślonej w czasach Oświecenia koncepcji, wedle której
      istnieje jednostka abstrakcyjna, poza kontekstem społecznym i kulturowym,
      absolutnie niezależna i równa pod każdym względem innym jednostkom, mająca
      zawsze te same, co pozostałe jednostki, prawa i własnowolnie je definiująca. Ta
      koncepcja świadomie zapoznaje prawdę, iż człowiek - to istota, której natura
      została skaleczona przez grzech, a przez to może być - tak dla siebie samego,
      jak i dla bliźnich - niebezpieczna, i właśnie dlatego potrzebuje koniecznie
      poskramiających jej złe namowy autorytetów: moralnych, obyczajowych i
      instytucjonalnych, a więc także i stojącego ponad empirycznymi jednostkami
      autorytetu politycznego - Państwa. To właśnie na gruncie ideologii praw
      człowieka (i tylko na tej podstawie) można postawić na jednej płaszczyźnie
      naturalne uprawnienie (a inaczej mówiąc: obowiązek) rodziców do zapewnienia
      dzieciom wychowania religijnego i moralnego z wykoncypowanymi przez
      zdeprawowany rozum "prawami" dziecka do kwestionowania władzy rodzicielskiej
      (art. Art. 48 i 72), a arbitrem zawieranej przez rodziców i dzieci "umowy"
      czynić funkcjonariusza rządu, zwanego "rzecznikiem praw dziecka". Ta sama więc
      dokładnie zasada - rzekoma równość ludzi i ich indywidualnych "praw", która
      doprowadziła wcześniej do demokratycznej destrukcji ustroju politycznego,
      dzisiaj staje się narzędziem anarchizacji rodziny! Z tych samych źródeł wypływa
      zgęszczenie demoliberalnych fikcji w konstrukcji ustroju politycznego,
      począwszy od (powtórzonej za tzw. Małą Konstytucją) mętnej definicji
      Rzeczypospolitej jako "demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego
      zasady sprawiedliwości społecznej" (art. 2), poprzez zideologizowanie polityki
      państwowej nakazem jej kształtowania "metodami demokratycznymi" (art. 11) oraz
      utwierdzeniem najszkodliwszej, bo hiperdemokratycznej, proporcjonalnej
      ordynacji wyborczej do Sejmu (art. 96 p. 2) i zablokowaniem możliwości
      oddemokratyzowania Senatu (art. 97 p. 2), a skończywszy na usankcjonowaniu
      najświeższej mody ideologicznej, zwanej "cywilną i demokratyczną kontrolą" nad
      siłami zbrojnymi (art. 26 p. 2), co w przekładzie na język naturalny oznacza
      podporządkowanie stanu żołnierskiego obecnym w parlamencie partiom politycznym.
      Wszystkie powołane tu artykuły Konstytucji, jak również nieustanne przewijanie
      się w jej tekście demokratycznej frazeologii, dowodzą, że mamy do czynienia z
      konstytucjonalizacją demokracji, czyli podniesieniem ideologicznej fikcji do
      rangi naczelnej normy prawnej. A przecież "demokracja" nie jest żadnym bytem
      realnym, tylko zmyśleniem zawistnych wobec wszelkiej wyższości duchowych
      pariasów, przeczących uniwersalnemu i naturalnemu prawu hierarchiczności.
      Uczynienie z demokracji konstytucyjnej "normy norm" jest zatem groźne zarówno z
      tego powodu, że funduje ustrój państwa na ontologicznie fałszywej przesłance,
      jak i dlatego, że prowadzić może do uznania tych wszystkich, którzy
      demokratycznej psychozie nie ulegli i frazesowi o "władzy ludu, dla ludu i
      przez lud" wiary nie dają, za wrogów państwa ex definitione. Szczególny
      niepokój budzić musi monstrualnie rozbudowany w tej Konstytucji system tzw.
      praw ekonomicznych, socjalnych i kulturalnych (art. Art. 64 - 76),
      podtrzymujący pasożytniczą egzystencję socjalistycznego potworka zrodzonego w
      PRL-u, wszechobecnego, lecz pozbawionego prawdziwego autorytetu dystrybutora
      dóbr i niewolnika grup interesu. Utrzymywanie po tysiąckroć skompromitowanych
      reliktów socjalizmu w postaci "płacy minimalnej" (art. 65 p. 4), blankietowych
      gwarancji "równego" dostępu do "publicznej" opieki zdrowotnej (art. 68)
      i "bezpłatnego" szkolnictwa (art. 70), jak również pozbawione normatywnej
      wartości (a wyrażane niechlujnym ideologicznym
      żargonem) "popieranie", "uwzględnianie" czy "realizowanie"
      roz
      • Gość: marek_kr Re: Kwasniewski i konstytucja IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.05.02, 13:34
        jak również pozbawione normatywnej wartości (a wyrażane niechlujnym
        ideologicznym żargonem) "popieranie", "uwzględnianie" czy "realizowanie"
        rozmaitych "programów", działań i zamierzeń utrwala władzę klasy urzędniczej
        i "eksperckiej", a nawet każe się spodziewać systematycznej rozbudowy
        państwa "opiekuńczo-garnizonowego" i ucisku fiskalnego. W tym kontekście zwraca
        uwagę brak wyraźnego zakazu tworzenia deficytu budżetowego (art. 240). Z
        drugiej strony pominięta została całkowitym milczeniem fundamentalna kwestia
        reprywatyzacji mienia zagarniętego w drodze komunistycznych wywłaszczeń, co
        podważa wiarygodność wszelkich gwarancji tyczących praw własności (art. 64).
        Uchwalona Konstytucja, choć nominalnie przeznaczona dla Państwa, nie spełnia
        tego podstawowego warunku, jakim jest nadanie Państwu suwerennej władzy
        publicznej, ustanowienia Zwierzchnika Państwa, będącego egzystencjalnym
        reprezentantem Narodu. Wychodząc od nieżyciowej monteskiuszowskiej fikcji
        trójpodziału władz: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej (art. 10), a
        zapoznając tę oczywistość, że prawdziwie realna władza musi być jednolita,
        niepodzielna i upersonifikowana w jednostce będącej Głową Państwa, ustanawia ta
        Konstytucja faktycznie "sejmokrację", czyli ustrój, który już raz przywiódł
        Polskę do zguby, a drugi raz - tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. -
        omal nie spowodował jej natychmiastowej utraty. Niepomni tych doświadczeń
        twórcy obecnej Konstytucji przyznali Sejmowi, czyli naprawdę partiom, nawet
        decydujące o "być lub nie być" Narodu i Państwa prawo stanowienia o wojnie i
        pokoju (art. 116). Wolą ustrojodawców Państwo Polskie nie będzie miało Głowy,
        Suwerena i rzeczywistego Strażnika Konstytucji, albowiem Prezydent
        Rzeczypospolitej określany jest tylko jako Jej najwyższy "przedstawiciel" (art.
        126), a w ogólnej konstrukcji ustroju jako - wspólny z Radą Ministrów - gestor
        jednej z trzech funkcji władzy, nazywanej "władzą wykonawczą" (art. 10).
        Wprawdzie katalog tzw. prerogatyw osobistych Prezydenta, tj. nie wymagających
        kontrasygnaty odpowiedniego ministra, jest dość obszerny (art. 144 p. 3), to
        jednak nie zawiera on najbardziej podstawowych kompetencji władczych, takich
        jak powoływanie według własnego uznania odpowiedzialnego przed Głową Państwa
        rządu, rozwiązywanie Sejmu czy veto bezwzględne wobec ustaw i uchwał sejmowych.
        W swoich zwykłych czynnościach Prezydent jest faktycznie ubezwłasnowolniony,
        gdyż wykonywa je zawsze "w porozumieniu", "na wniosek" czy "za pośrednictwem"
        innych organów. W sytuacji kryzysu Państwa, a zwłaszcza zagrożenia
        zewnętrznego, najbardziej tragiczny w skutkach może okazać się brak realnego
        zwierzchnictwa Prezydenta nad Siłami Zbrojnymi (sprawowanego - w myśl art. 134
        p. 2 - "za pośrednictwem" Ministra Obrony Narodowej, a więc przedstawiciela
        partii, która akurat może być partią antypaństwową) oraz niemożność podjęcia
        samodzielnej decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego (art. 229) lub wyjątkowego
        (art. 230). W obu wypadkach Prezydent może to czynić - nawet w sytuacji
        zaistniałej już "zbrojnej napaści" na terytorium Rzeczypospolitej - jedynie "na
        wniosek" Rady Ministrów, a podpisane już rozporządzenie Prezydenta o
        wprawadzeniu stanu wojennego lub wyjątkowego musi być przedłożone w ciągu 48
        godzin Sejmowi, który może je uchylić (art. 231) - mimo trwania "zbrojnej
        napaści"! Trudno nazwać ów zapis inaczej, jak zachętą do zdrady narodowej.
        Najwidoczniej także autorzy Konstytucji nie wiedzą, iż Suwerenem jest ten, kto
        dysponuje stanem wyjątkowym albo też wiedzą i świadomie, z rozmysłem, pozbawili
        Rzeczpospolitą władzy suwerennej i moralnie odpowiedzialnej przed Bogiem i
        Narodem. Warto atoli przy sposobności zauważyć, że na miejsce Suwerena
        widzialnego i spersonifikowanego Konstytucja wprowadza "suwerena" ukrytego i
        nieuchwytnego, w postaci zapisu o zakazie "istnienia partii politycznych i
        innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod
        i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których
        program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i
        narodowościową" (art. 13), ponieważ suwerenem będzie nieznany obywatelom z
        imienia organ decydujący o tym, kto jest "nazistą", "faszystą" czy "komunistą",
        kto "sieje" nienawiść rasową i narodowościową (mogą to być na przykład obrońcy
        niezawisłości i integralności terytorialnej Rzeczypospolitej), a zatem gremium
        lub osoba mająca władzę desygnowania wroga publicznego. Jednak złem największym
        tej Konstytucji jest niespotykany w tym brzmieniu nawet w Konstytucjach państw
        już wchodzących w skład Unii Europejskiej zapis przewidujący możność
        przekazania "na podstawie umowy międzynarodowej" przez Rzeczpospolitą
        Polską "organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencji
        organów władzy państwowej w niektórych sprawach" (art. 90 p. 1). Zapis ów, w
        połaczeniu z przewidywaną także możliwością uzależnienia budżetu państwa od
        zagranicznych banków komercyjnych (art. 220 p. 2) prowadzi wprost do stopniowej
        likwidacji niepodległości Państwa Polskiego, a z samej Konstytucji czyni
        potencjalnie tylko wewnętrzny regulamin polskojęzycznego "landu" w
        kosmopolitycznym "superpaństwie". Tak jawny akt narodowego zaprzaństwa winien
        być traktowany jako zbrodnia stanu.

        Warszawa-Łódź, 10 maja A.D. 1997

        Stanowisko to zostało równolegle przyjęte przez Klub Konserwatywny w Łodzi i
        podpisane przez dra Jacka Bartyzela jako prezesa tegoż Klubu.

        dr Jacek Bartyzel - Przewodniczący Straży KZ-M
    • rootboy Art. 68 09.05.02, 14:08

      "5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci
      i młodzieży."

      Czy to nie jest kpina z ustawy zasadniczej??? Co to znaczy, ze popieraja?

      • mn7 Re: Art. 68 09.05.02, 14:40
        rootboy napisał(a):

        >
        > "5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci
        >
        > i młodzieży."
        >
        > Czy to nie jest kpina z ustawy zasadniczej??? Co to znaczy, ze popieraja?
        >

        Haha! Być może nie pamiętasz tych ponurych czasów, ale w stanioe wojennym weszła
        w życie "Ustawa o młodzieży", która cała tak wyglądała, a była kilkanaście razy
        dłuższa.

        mn

    • rootboy Albo Art. 75. 09.05.02, 14:11

      "1. Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb
      mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności,
      wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli
      zmierzające do uzyskania własnego mieszkania."

      Co to jest? Co z tego przepisu wynika? Czy wprowadzenie podatku VAT na
      budownictwo, materialy budowlane bylo zgodne z konstytucja czy nie?
      Czy podatek od zakupu mieszkania to jest "polityka sprzyjającą zaspokojeniu
      potrzeb mieszkaniowych obywateli"?


      • Gość: emilian Re: Albo Art. 75. IP: 212.244.146.* 09.05.02, 15:24
        rootboy napisał(a):

        >
        > "1. Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb
        > mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności,
        > wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli
        > zmierzające do uzyskania własnego mieszkania."
        >
        > Co to jest? Co z tego przepisu wynika?

        hahaha.
        Chcesz wiedziec co z niej wynika?

        No woc, litosciwie nam panujacy magister aleksander kwasniewski w pierwszych
        wyborach obiecal "mieszkania dla mlodych". Wiadomo bylo ze i tak tego nie
        zrealizuje, bo i jak?
        Ale aby nie byc do konca "goloslownym" to przeforsowal taki glupi zapis w
        konstytucji.
        Wiadomo. jego to nic nie kosztuje. W razie czego i tak zaplaca ci co rzeczywisci
        placa podatki a nie ci co z tych podatkow zyja (jak kwasniwski miedzy innymi)

        pzdr
    • rootboy i jeszcze Art 23 09.05.02, 14:19
      Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne.Zasada ta nie
      narusza postanowień art. 21 i art. 22.

      Czy z tego zapisu cokolwiek wynika???
      Czy w Polsce mozna miec NIE rodzinne gospodarstwo? TAK.
      Czy w Polsce moze zaistniec sytuacja ze nie bedzie wogole rodzinnych
      gospodarstw? TAK (choc malo prawdopodobne)
      Czy wtedy panstwo powinno powiedziec: hola, hola! i wywlaszczyc nierodzinne
      gospodarstwa a majatek rozdac jakims rodzinom?
      Moze ktos mi to wytlumaczy, he?
      • Gość: # Re: i jeszcze Art 23 IP: *.wroclaw.tpnet.pl 09.05.02, 15:16
        Konstytucja jest pisana pod
        potrzeby mniejszosci narodowych,
        by mogly szarpac sukno narodowe na dowolne strzepy!

        Ma dla podwojnego bezpieczenstwa "kluczyk",
        uniewaznianiajacy ją (Polska Konstytucje)przez dowolna Konstytucje innego
        panstwa lub grupy panstw, ktore przekupia "nasze" wladze wg art.90 i 91.

        Efektow po 10 latach od rzadow Suchockiej, kolezanki Khola,
        nie widza calkowici slepcy. Dawno pisalem, ze lepiej bylo
        namowic sasiadow do podobnych zapisow (art.90 i 91)
        a potem ich przylaczyc dla ich dobra. Wczesniej przejac banki
        i wykupic zaklady potem wynegocjowac natychmiastowy zakup ziemi.

        Chyba sa jeszcze kraje co chca do NATO
        i maja tansza ziemie 20 - 100 razy od polskiej?

        Kupilbym pare tysiecy ha w Bialorusi lub na Dzikich Polach...
        • rootboy Re: i jeszcze Art 23 09.05.02, 15:38
          A co ma wspolnego to o czym piszesz z art. 23 konstytucji RP????
          • mn7 Re: i jeszcze Art 23 09.05.02, 16:55
            rootboy napisał(a):

            > A co ma wspolnego to o czym piszesz z art. 23 konstytucji RP????

            rootboy, tu panuje zasada ignorowania świrów, w przeciwnym razie ten wątek
            przekształci się w kolejną dyskusję o Żydach albo "pedałach".

      • Gość: emilian Re: i jeszcze Art 23 IP: 212.244.146.* 09.05.02, 15:29
        rootboy napisał(a):

        > Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne.Zasada ta nie
        > narusza postanowień art. 21 i art. 22.
        >
        > Czy z tego zapisu cokolwiek wynika???
        > Czy w Polsce mozna miec NIE rodzinne gospodarstwo? TAK.

        Wydaje sie ze ten zapis tylko "potwierdza fakt", rzeczywiscie w polasce wiekszosc
        gospodarstw rolnych jest "rodzinne", cokolwiek to oznacza.
        Jezeli jednak zdazylo by sie w przyszlosci ze wiekszosc gospodarstw rolnych to
        bede spolki z ograniczona odpowiedzialnoscia, to co wtedy:
        - zmienimy konstytucje? czy,
        - odbierzemy gospodarstwa spolka a rozdamy rodzina?

        co sadza o tym zapisie ci co uwazaja ze nasza konstytucja jest nowoczesna i
        wzorowa?
    • Gość: Stary Kwasniewski i konstytucja - gdzie i jak gleboko IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 09.05.02, 15:54
      Art 34 ust.1 stanowi, ze obywatelstwo polskie nabywa sie z urodzenia z rodzicow
      z obywatelstwem polskim - inne przypadki okresla ustawa. W porzadku - ustawowe
      okreslenie szczegolowych warunkow np. naturalizacji cudzoziemca jest konieczne.

      Art 34 ust.2 stanowi, ze nikomu nie wolno obywatelstwa odebrac, chyba ze sie
      sam go zrzeknie - brak klauzuli "inne przypadki okresla ustawa", zatem
      obowiazuje zakaz konstytucyjny stanowienia szczegolowych warunkow utraty
      obywatelstwa w drodze ustawy lub aktow nizszego rzedu wydanych na mocy ustawy.



      Co robi Kwasniewski, zeby w praktyce uniemozliwic zrzeczenie sie obywatelstwa
      polskiego tym, ktorzy gdzies w swiecie nabyli inne? Wydaje zarzadzenie
      Prezydenta RP (z 14.03.2000, Dz.U 18, poz.231) w ktorym od chetnego do
      wlasnowolnego zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego wymaga sie prawie takiej
      samej fury papierow jak od cudzoziemca ubiegajacego sie o naturalizacje.
      Papiery sa w wiekszosci nie do zdobycia dla osoby mieszkajacej stale za granica.

      Kwasniewski obchodzi w ten sposob zakaz konstytucyjny z art 34, i przy okazji
      podpisana i ratyfikowana przez Polske Powszechna Karte Praw Czlowieka (art.15
      ust.2 PKPC: "Nie wolno nikogo pozbawiac obywatelstwa ani nikomu odmawiac prawa
      do zmiany obywatelstwa", poniewaz poprzez akt prawny nizszego rzedu obstawia
      zrzeczenie obywatelstwa polskiego niemozliwymi w zasadzie do spelnienia
      warunkami administracyjnymi, na wydanie ktorego Konstytucja mu nie pozwala.

      Panstwo prawa? Give me a break...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka