Gość: Kir
IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl
17.05.02, 00:02
NASZE WINY (Wprost 24.12.2000r)
"Chrystus narodów" często występował w roli kata - Czy można reformować siebie,
nie przeprowadzając rachunku sumienia? - pyta prof. Henryk Samsonowicz. -
Demokracja potrzebuje pamięci o tym, z czego sama wyrasta, i o tym, co w
przeszłości było przeciw niej - mówi prof. Andrzej Paczkowski. - Wskutek
fałszowania i przemilczania prawdy niemal cała nasza wiedza o czasach PRL jest
zmitologizowana. Nie tylko o tych czasach. Pielęgnujemy zbiorowe
przeświadczenie,że byliśmy heroicznymi ofiarami procesów dziejowych: wojen,
agresji sąsiadów, spisków wielkich mocarstw i zdrady sojuszników. Jak inne
nacje idealizujemy przeszłość, a przecież "Chrystus narodów" nader często
występował w roli kata.
Mit pierwszy: tolerancja Kresy Wschodnie, zamieszkane głównie przez ludność
niepolską i niekatolicką, traktowane były jak kolonia. W 1930 r. rząd
zastosował terror w 16 powiatach galicyjskich. W 1937 r. na Chełmszczyźnie
wojsko zburzyło 127 cerkwi prawosławnych. Rok później generał Paszkiewicz
przeprowadził brutalną pacyfikację w województwie tarnopolskim. - Do wrogiej
wobec Polski i Polaków postawy Ukraińców w latach okupacji najbardziej
przyczyniły się właśnie te, podjęte tuż przed wojną, akcje represyjne - uważa
prof. Andrzej Friszke, historyk. "Ostatecznego rozwiązania kwestii ukraińskiej"
dokonały władze Polski Ludowej. Nie wystarczyło to, że od października 1944 r.
do sierpnia 1946 r. ze wschodnich terenów kraju wysiedlono prawie pół miliona
Ukraińców. Dzieła dopełniła akcja "Wisła". Deportowano i rozproszono po
ziemiach odzyskanych 150 tys. Ukraińców i Łemków, a prawie 4 tys. osadzono
w obozie w Jaworznie. Odebrano im 700 tys. ha gruntów, spalono kilka tysięcy
zabudowań i ponad sto cerkwi. Polska do dziś nie wynagrodziła krzywd ofiarom.
Niepodległa Rzeczpospolita odradzała się w pożodze pogromów, urządzanych m.in.
przez przybyłą z Francji "błękitną armię" Hallera. Przekształceniu
antysemityzmu w oficjalną doktrynę zapobiegło mianowanie naczelnikiem państwa
Litwina - Józefa Piłsudskiego. Dzwony obwieszczające jego śmierć stały się dla
Żydów dzwonami na trwogę. W latach 1935-1937 doszło do 150 pogromów. Tworzeniu
gett podczas II wojny światowej sprzyjały prowokowane zajścia antyżydowskie
w pierwszych latach okupacji. Bez niczyjej pomocy Polacy wymordowali swych
żydowskich sąsiadów w Jedwabnem i Radziłowie, a po wojnie - w Kielcach. PRL
próbowała kilkakrotnie rozwiązać "kwestię żydowską". Dekretem z 8 marca 1946 r.
mienie pożydowskie zrównano z poniemieckim. Po przygrywkach w Rzeszowie,
Krakowie i na Podkarpaciu nastąpił pogrom w Kielcach, po którym około 200 tys.
Żydów opuściło Polskę. Pozostało jednak jeszcze kilkadziesiąt tysięcy.
Większość z nich opuściła Polskę po marcu 1968 r.W tropieniu i piętnowaniu
"syjonistów" wzięły wtedy udział tysiące gorliwych ochotników, również
przedstawiciele elit intelektualnych. Ofiarami rasizmu firmowanego przez władze
państwa stali się też polscy Romowie, których represjonowano i upokarzano, by
zmusić do zaprzestania życia w taborach, co było najważniejszym składnikiem ich
tożsamości kulturowej. Charakter czystki etnicznej nosiła powojenna, obfitująca
w akty okrucieństwa, deportacja Niemców. Ofiarą tego aktu odpowiedzialności
zbiorowej były głównie dzieci, starcy, inwalidzi i kobiety. W obozach
przejściowych w Łambinowicach, Potulicach, Mysłowicach, Świętochłowicach,
Sikawie i Blachowni osadzeni marli z głodu. Ponadto stawali się ofiarami
przestępstw popełnianych przez polskich strażników. Na przykład w
Łambinowicach, gdzie zgromadzono całe wioski z Opolszczyzny, spalono żywcem 48
osób. Ksenofobia i nietolerancja wciąż pozostają cechami wielu Polaków. Nie
lubimy Romów, Żydów, Niemców, Ukraińców, a także homoseksualistów i świadków
Jehowy. Wpływy endeckiej, hitlerowskiej i komunistycznej propagandy okazują się
bardzo silne.
Mit drugi: naród bez Quislinga - W świadomości potocznej Polaków II wojna
światowa została sprowadzona do dwóch rodzajów narracji historycznej:
heroizacji i martyrologii. Wizja kraju bohaterskiego i umęczonego wykluczała
krytycyzm - zauważa Tomasz Kranz, szef działu naukowego Muzeum na Majdanku.
Zgodnie z tą wizją cały naród walczył z okupantem, nielicznych kolaborantów
likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej spośród wszystkich państw
biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych dopuszczali się Niemcy, Sowieci,
Ukraińcy, litewscy szaulisi, tylko nie Polacy. Aż 40 proc. ankietowanych przez
Demoskop twierdziło, że Polacy cierpieli tak samo jak Żydzi, a jedynie 28 proc.
było zdania, że jednak Żydzi ucierpieli więcej. To, że w okupowanej Polsce nie
utworzono rządu kolaboracyjnego, nie oznacza, że nie było ludzi gotowych do
jego sformowania. W październiku 1939 r. powstało w Warszawie sprzysiężenie o
kryptonimie NOR dążące do porozumienia z Niemcami i sformowania armii polskiej
u boku Wehrmachtu. O to samo zabiegał Bolesław Piasecki, przedwojenny lider
Falangi, w PRL prezes PAX - organizacji "postępowych katolików",
współpracującej z komunistami. Innym kandydatem na polskiego Quislinga był
Władysław Studnicki, który proponował utworzenie dwunasto-,
piętnastomilionowego kolaboracyjnego państwa polskiego i aż do końca wojny
domagał się sformowania polskich oddziałów w ramach Osttruppen. Z planów tych
nic nie wyszło, bo Hitler nie potrzebował polskich sojuszników. Niemcy
pozwolili jednak Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ przemierzyć pod bronią całą
Polskę i Czechy, dzięki czemu bezpiecznie trafili oni pod opiekę aliantów.
Otwarte pozostaje pytanie, ilu ochotników wstąpiłoby do postulowanej przez
Himmlera w 1943 r. polskiej brygady SS, skoro tylu Polaków podpisało
volkslistę. Część - zwłaszcza na Pomorzu i Śląsku - została do tego zmuszona,
ale setki tysięcy z własnej woli chciało dostać niemieckie papiery. By spełnić
kryteria volksdeutscha IV grupy, wystarczyło "nie występować przed wojną
przeciw ludności niemieckiej". Jak podaje prof. Józef Buszko, volkslisty I i II
grupy podpisało 780 tys. osób, a III i IV - 2,5 mln. Tymczasem według spisu z
1931 r., język niemiecki jako ojczysty deklarowało 741 tys. obywateli II RP.
Przez całą okupację pleniło się donosicielstwo. Członkowie ruchu oporu
zatrudnieni na pocztach nie nadążali z wyłapywaniem donosów do gestapo. Generał
Stefan Grot-Rowecki został aresztowany właśnie wskutek donosu. Ogłoszona przez
Yad Vashem lista prawie 500 Polaków zgładzonych za ukrywanie Żydów to w dużej
mierze lista ofiar gorliwości sąsiadów. Za zgłoszenie żydowskiej kryjówki
dostawało się wszak kilogram kiełbasy i litr wódki. Wywiad AK okręgu
małopolskiego dysponował wykazem 60 tys. szmalcowników i denuncjatorów tylko z
tego terenu. Ale i Armia Krajowa nie ma całkiem czystego sumienia. Likwidowanie
ukrywających się Żydów podczas powstania warszawskiego przez jeden z oddziałów
AK było tylko epizodem, ale nawet jedna zbrodnia pozostaje zbrodnią.