xiazeluka
10.01.05, 12:07
Studio telewizyjne. Kanapa dla zaproszonych gosci, stolik dla PREZENTERA.
PREZENTER - Dobry wieczór! Witam państwa w kolejnym tokszoł z cyklu "Forumowi
Tytani"! (frenetyczne oklaski z taśmy) Dziekuję, dziękuję państwu! Dzisiaj
moimi gośćmi są: Helga i Wesołek! Powitajmy ich brawami! (oklaski z taśmy. Do
studia wchodzą dwie osoby nieokreślonej płci, pierwsza ma na głowie papierową
worek z wycięciem na oczy, druga skrywa twarz za kapturem Ku-Klux-Klanu.)
PREZENTER - Proszę siadać! Które z was to Helga?
OSOBA Z PAPIEROWYM WORKIEM NA GŁOWIE - Ja. Chyba to widać, hi, hi!
PREZENTER - Jeszcze jak! Cha, cha... Chciałbym się pochwalić - przygotowałem
się teoretycznie do naszej rozmowy, nabyłem fachowy poradnik specjalnie na
dzisiejszą okoliczność! (Pokazuje do kamery książkę pod tytułem "Poradnik
dżentelmena - jak zachowywać się w towarzystwie damy przebranej za
mężczyznę"). No, dobrze, zaczynamy! Helga, pierwsze pytanie: co sądzisz o
humorze Montypajtona?
HELGA - Satyrę, a zwłaszcza jej specyficzną odmianę w stylu MP, należy
rozpatrywać z pozycji aproksymalno-ekstrapolarno-heksametrycznej, w
odniesieniu do surrealizmu genetyczno-hydrauliczno-syntaktycznego, a
zwłaszcza do ambiwalencji ekstrawertyczno-ekstrawagancko-ekstremistyczno-
eksudacyjno-ektopiczno-ekstraordynaryjnej, z naciskiem na konceptualizm
behawioralno-melioracyjno-anarchokapitalistyczny...
PREZENTER (przerywa HELDZE, nieskutecznie ukrywając ziewanie) - Pozwól...
aaa... że ci... aaa... przerwę... och... Mogłabyś wyrazić swoje stanowisko w
dwóch słowach?
HELGA (stanowczo) - To niemożliwe. Wygadałabym się wtedy, że nie mam nic do
powiedzenia. (oklaski z taśmy)
PREZENTER - Chodzi mi o konkretne odniesienie do rzeczywistości. Otóż doszły
mnie słuchy, że w zeszłym tygodniu poparłaś gromko stanowisko telewizyjnej
cenzury na usługach kropidlaków, która zdjęła z anteny odcinek, w którym
gościem był Kretyn52. Od tego czasu (ogląda się trwożliwie dookoła) jestem
jedynym człowiekiem na świecie, który spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!
(odległy grzmot pioruna, światła na chwilę przygasają)
HELGA (z pogardą) - Tanie sztuczki.
WESOŁEK (potwierdza) - To rzygowiny. (do PREZENTERA) Masz małego Wacka.
PREZENTER - A wracając do poprzedniego pytania...
HELGA - Nie mam zamiaru się powtarzać. Swoje stanowisko ogłosiłam w okólniku
nr 34/XXX/FOIA i nie zmieniłam go - stanowiska - do tej pory. Naucz się
czytać ze zrozumieniem, matole, to nie będziesz musiał zadawać mi
niewygodnych pytań. (oklaski z taśmy)
PREZENTER - Dobra, w takim razie pytanie do Wesołka: dlaczego masz na głowie
kaptur KKK?
WESOŁEK (podskakuje w miejscu jak oparzony i wrzeszcząc niezrozumiale rzuca
się w ramiona Helgi, szukając w nich schronienia)
HELGA (z oburzeniem) - Jak śmiesz, prostaku?! Jak śmiesz straszyć mojego
kochanego, złotoustego Wesołka, katolski śmieciu?!
PREZENTER (sumituje się) - Przepraszam, nie chciałem... Ciekawi mnie po
prostu, dlaczego twój partner założył na głowę kaptur Ku-Klux-Klanu...
Helga i Wesołek patrzą na siebie ze zdumieniem, po czym rozluźniają się.
Wesołek wraca na swoje miejsce.
HELGA - A, to w porządku. Myśleliśmy, że masz na myśli Katechizm Kościoła
Katolickiego. (z groźbą w głosie) Jak jeszcze raz nastraszysz mi Wesołka, to
znowu wyslę mejla z donosem do hiszpańskiej inkwizycji!
(odległy odgłos gromu. Światła na chwilę gasną).
HELGA (z pogardą) - Znowu te tanie sztuczki.
WESOŁEK (potwierdza) - Co za rzygowiny. Tfu! Eeee... popuściłem. (oklaski z
taśmy)
PREZENTER - Nie szkodzi, mamy sprzątaczkę, tanio bierze, ponieważ pracuje na
czarno (przebitka na ubranego w czarny strój wojownika ninja z kubłem,
ścierką i miotłą w dłoniach). Wracając zatem do nakrycia tej małej czaszki
Wesołka... Dlaczego akurat Ku-Klux-Klan?
HELGA - Przecież to proste, niemoto. Demonstrujemy w ten sposób naszą
asertywność, tolerancję i wartości humanistyczne przepełniające nasze dusze.
PREZENTER (ze zdumieniem) - Ku-Klux-Klan to symbol wartości humanistycznych???
HELGA (odpowiada wyniosłym milczeniem) (oklaski z taśmy)
PREZENTER - Rozumiem. Zadałem kolejne niewygodne pytanie, tak? (Helga kiwa
głową i zaczyna pisać mejla na wyciągniętym spod pachy laptopie) Co ty
robisz? Donosik? Wredna małpa...
HELGA - Stul pysk, miernoto.
PREZENTER - Nie możesz na mnie donieść.
HELGA (bez większego zainteresowania) - A to dlaczego?
PREZENTER (zdziera z twarzy maskę. Okazuje się, że to Prezenter to w
rzeczywistości Malcolm X) - Aha! (odgłos zdumienia z taśmy)
HELGA i WESOŁEK (unisono) - Aaaaa!!! (padają na kolana) Izwinitie, barin
Malkolm!!!
PREZENTER - Precz! Koniec programu! Likwiduję wam zasilanie! (zdziera z Helgi
i Wesołka ich nakrycia głowy, okazuje się, że pod papierowym workiem i
kapturem KKK niczego nie ma. Bezgłowe ciała bezwładnie padają na podłogę) W
kolejnym programie będę gościł... (rozsypuje się na tysiące kawałków niczym
Terminator T-1000. Oddalający, zanikający głos) ...innych gości.
Reklamy.