marianna.rokita
21.02.05, 02:32
Felieton, 15.02.2005
prof. dr hab. Anna Raźny
Ciąg dalszy walki z lustracją i Radiem Maryja - komentarz wygłoszony w
Aktualnościach dnia
Szczęść Boże!
Opublikowany przez "Gazetę Wyborczą" 14 lutego b.r. list Lecha Wałęsy pod
tytułem Jesteście grupą psycholi od Rydzyka - podobnie jak towarzyszące mu
wypowiedzi byłego prezydenta Rzeczpospolitej Polski (m.in. dla PAP-u czy
Programu I Telewizji Polskiej, 14.02.2005.) - jest ważnym dokumentem dla
charakterystyki nie tylko osoby jego autora, ale również obrazu obecnej
Polski. Były prezydent i jednocześnie były przewodniczący Solidar-ności
wystąpił w nim kolejny raz jako obrońca okrągłego stołu i przeciwnik
lustracji Jedno-cześnie wystąpił jako fanatyczny przeciwnik Radia Maryja i
Telewizji Trwam, Ojca Dyrekto-ra Tadeusza Rydzyka i wszystkich jego
współpracowników. Wystąpienie Lecha Wałęsy ma charakter ataku, któremu
towarzyszą obraźliwe epitety, oszczerstwa, pogróżki i zdecydowana wola
szkodzenia tym wolnym, patriotycznym i katolickim mediom w Polsce. Takie
wystąpie-nie stało się możliwe, gdyż były prezydent znalazł oparcie
w "Gazecie Wyborczej" i związa-nym z nią układzie postkomunistycznym,
antylustracyjnym, zainteresowanym w umocnieniu fundamentów III RP, t.j. umów
okrągłego stołu. Umowy te stworzyły bowiem możliwość dalszego istnienia wielu
mechanizmów z okresu PRL -u, z których korzystała i korzysta nie tylko dawna,
komunistyczna nomenklatura, ale również dawna opozycja.
"Gazeta Wyborcza" ma poparcie nie tylko "Tygodnika Powszechnego" i z nim zwią-
zanych osób z różnych sfer, nie tylko Unii Wolności i wielu lewicowych oraz
liberalnych polityków różnych ugrupowań, ale również ze strony osób
wpływowych z różnych środowisk - od artystycznych, intelektualnych,
uniwersyteckich po biznesowo-bankowe. Wszyscy oni tworzą zwarty układ
interesów i wpływów, który zawsze, gdy podejmowane są próby odrzu-cenia umów
okrągłego stołu i uzdrowienia Polski, daje znać o sobie. Układ zawsze wtedy
atakuje każdego, kto wypowiada się krytycznie o III RP, kto ujawnia źródła i
rozmiary nisz-czącego ją obecnie kryzysu, a także każdego, kto wysuwa realny
program wyjścia z niego. Wtedy również ludzie tego układu przypuszczają
kolejne ataki na niezależne media, które rzeczowo, kompetentnie ujawniają
prawdę o kryzysowym stanie Polski oraz możliwościach jej oczyszczenia i
umocnienia. Nade wszystko na Radio Maryja, Telewizje Trwam, "Nasz Dziennik".
Tak jest również obecnie. Układ walczy z lustracją, która mu zagraża i
stwarza szanse (spóźnione o 15 lat) dla przełomu politycznego, społecznego,
ekonomicznego, czy wreszcie - kulturowego i edukacyjnego. Walczy, nie
przebierając w środkach, pokazując, że są mu nie tylko obojętne, ale wręcz
nienawistne podstawowe normy etyczne, bez których relacje spo-łeczne ulegają
zwyrodnieniu. Ludzie z tego układu, nade wszystko z "Gazety Wyborczej", wiele
razy wyśmiewali się z Lecha Wałęsy, a jednocześnie z Radia Maryja, które
broniło by-łego prezydenta RP przed bezzasadną krytyką, wspierało go, gdy
walczył z Aleksandrem Kwaśniewskim o urząd prezydenta. Obecnie ci sami ludzie
wykorzystują sytuację - antylu-stracyjne nastawienie Lecha Wałęsy, i stają po
jego stronie, aby zaatakować nie tylko proces lustracji, ale również samą jej
ideę. Jednocześnie zaś - aby poprzez byłego prezydenta zaata-kować Radio
Maryja i związane z nim media. Dla tego właśnie ataku wystąpienie Krzysztofa
Wyszkowskiego w Rozmowach niedokończonych Radia Maryja - 12 lutego b.r. -
było tylko pretekstem. Pan redaktor występował bowiem ostatnio w wielu
audycjach radiowych i telewi-zyjnych, w których mówił o konieczności
lustracji. Ludzie "Gazety Wyborczej" i związanego z nią układu nie
zaatakowali jednak żadnej z tych stacji radiowych i telewizyjnych, mimo, że
niektóre przypomniały moment jego dodatkowego scementowania: pamiętną
czerwcową noc 1992 roku, kiedy profitenci umów Solidarności z komunistami z
1989 roku zapobiegli lustra-cji w spiskowy sposób, obalając - pod
przywództwem Lecha Wałęsy - rząd Jana Olszewskie-go. Gazeta Adama Michnika,
drukując list byłego prezydenta Jesteście grupą psycholi od Rydzyka
zaatakowała - kolejny raz - otwarcie Radio Maryja. Atak poparł niejawnie
związa-ny z nią układ - elity i środowiska, które głoszą hasła tolerancji,
demokracji, wolności słowa. Te same, które podpisują różne apele, ostatnio -
apel o umiar z powodu rzekomej radykaliza-cji życia społecznego w Polsce, jak
określili jej prominentni przedstawiciele deklarowane przez Polaków poparcie
dla lustracji i pragnienie prawdy historycznej. Nie razi ich, gdy Lech Wałęsa
w publikowanym liście rzuca obelgi i oszczerstwa, szantażuje, grozi Radiu
Maryja, jego twórcom i słuchaczom. Milczą, gdyż w walce z prawdą gotowi są
poprzeć każdą broń.
Ci, którzy - otwarcie, bądź niejawnie - poparli pełne oszczerstw, nienawiści
i gróźb wystąpienie byłego prezydenta, łamią wraz z nim podstawowe normy
etyczne, bez których relacje społeczne ulegają zwyrodnieniu. Jednocześnie
zaś, akceptując epitet psychole, wyka-zują zadziwiającą i kompromitującą
niewiedzę historyczną. Określenie to - podobnie jak za-proponowany wcześniej
przez to samo środowisko "Gazety Wyborczej" termin oszołom dla nazwania
zwolenników lustracji i odrzucenia umów okrągłego stołu - ma bowiem obcą pol-
skiej kulturze genezę: wiąże się bezpośrednio z mentalnością sowiecką,
pośrednio - z tradycją rosyjską i tzw. charakterem rosyjskim. Lech Wałęsa
może genezy tych określeń nie znać i może nieświadomie wpisywać się w krąg
obcego Polakom myślenia. Gorzej, gdy niewiedzę na ten temat wykazują
profesorowie, redaktorzy, liderzy partii politycznych. Warto więc
przypomnieć, że Nikita Chruszczow i jego otoczenie, umocniwszy swą władzę i
wpływy w społeczeństwie, odeszli od haseł odwilży i wrócili do bezwzględnej
kontroli słowa i bez-względnej kontroli społeczeństwa, odwołując się do
pomocy psychiatrii i psychologii. Chcąc zachować wobec Zachodu pozory zmian
systemu, nie mogąc już zsyłać masowo do więzień i obozów, wykorzystali
koncepcję choroby psychicznej w walce z niepokornymi. Ci, którzy wykazywali
niezadowolenie z ustroju, byli uznawani za chorych psychicznie i zsyłani - za-
miast do łagrów - do szpitali psychiatrycznych, gdzie personel - od lekarzy
po sprzataczki - wykonywał polecenia KGB. Brzmiało ono zawsze jednakowo:
wykończyć. Pisze o tym przejmująco Władimir Bukowski w książce I powraca
wiatr... , który w tzw. psichuszce spę-dził jako wróg komunizmu wiele
miesięcy. W taką właśnie tradycję wpisuje się zastosowane w wystąpieniu Lecha
Wałęsy słowo psychole podobnie jak używane w walce politycznej słowo oszołom.
Równie negatywna, obca polskiej mentalności, jest historyczna geneza tych
określeń. Wskazuje ona na tradycję Rosji imperialnej Mikołaja I. Za jego
bowiem czasów wydarzył się precedens, który stał się inspiracją dla walki z
przeciwnikami samodzierżawia, a następnie komunizmu. Gdy filozof Piotr
Czaadajew, chwalący katolicyzm i kulturę Zachodu, napisał w I liście
filozoficznym, że Rosja niczego nie wniosła do dziejów ludzkości i naśladuje
jedynie osiągnięcia innych narodów, Mikołaj I uznał go za umysłowo chorego,
poddał kurateli psy-chiatrycznej, zaś czasopismo, które tekst tego myśliciela
opublikowało, kazał zamknąć.
Sytuacja, w której używane są określenia oszołom, psychol w walce z Polakami
pra-gnącymi prawdy historycznej poprzez przeprowadzenie lustracji oraz
uzdrowienia Polski po-przez odrzucenie umów okrągłego stołu, jest bardzo
podobna. Metody walki - identyczne. Obce tradycji polskie są również metody
kreowania kultu jednostki w III RP w odnie-sieniu do Lecha Wałęsy. Zostały
one zaprezentowane w programie Prosto w oczy ( w tzw. jedynce) Telewizji
Polskiej 14 lutego b.r. Uczestnicy spotkania z redaktor Moniką Olejnik,
liderzy dwóch - uznawanych za opozycyjne - partii politycznych: Donald