bananka1
25.02.05, 16:34
Bardzo przepraszam, ale jak czytam w "GW" wywody Alvydasa Nikzentaitisa, że
ZSRR "jakoklwiek by było" (co to znaczy, q..wa?) w bardzo zdecydowany sposób
włączył się do wojny nie po stronie koalicji antyhitlerowskiej, ale właśnie
po stronie Niemiec - szlag mnie trafia. Niedługo ktoś odkryje, Ze Adolf
Stalin popełnił samobójstwo w Berlinie albo że Josif Wissarionowicz Hitler
walczył u boku Amerykanów na Pacyfiku.
I kto to pisze? Litwin, przedstawiciel tego narodu, którego młodzież biła we
wrześniu 39 moją matkę w Wilnie. Narodu, który kwiatami witał Sowietów i
wiwatował, bo Polska się skończyła. Narodu, którego zasrane wojsko
nasz "Szczerbiec" rozbierał do gaci w lesie i piechotą odsyłał do miasta.