perli
26.02.05, 11:46
Te ziewnął żwawo. Wydech wturlał się na szybę, kreśląc kółeczko. -Te smaruj
kółka na swoim czole-. Szyba w tych sprawach była bardzo stanowcza. -Ale
trochę zmarzłam, może drugi wariant?- Brak odpowiedzi oddychał. Dziesięć
minut i odszedł. Ciszą targnął trzask. Paprotka pokłoniła się i podeszła do
potencjometru. Kurz niczego nie czuł. Rozsypał się na zraz. Zrazu
nadgryziony, był także teraz zakurzony.- Jestem wkurzony-. Ziewnął, zwinął
nadgryzienie, zeskoczył z radia i zniknął. Niedopity wrzask wina wpadł w
radio. Zachwiało się i ponownie zatrzeszczało. -Trzeszczy. Nie stawia się
kieliszków na radio. Te, zawsze o tym zapomina-. W tych sprawach szyba była
bardzo stanowcza. Lubiła Te, zwłaszcza wtedy kiedy opowiadał o polach zasp
podskakujących w teczkach mrozu. Te przypominał teczkę. Oczy gubiły się w
siwych tasiemkach brwi. Plecy poddawały się podmuchom lat. Ramiona jak
dokumentacja odnaleziona, reagowały na trzaski zirytowaniem.- Te, żwawo, no
co z tą gorącą czekoladą?-.-Poczekaj, nawet aura radia się czepia.
Potencjometr narzeka. Budzi się burza-.-Nie denerwuj się, burzę też można
zjeść. Ale radio to nie stół. Chociaż trzeszczy.- Była bardzo stanowcza w
tych sprawach szyba. Te przyniósł Putinówkę. -A co powiesz na wódkę?-.- Żwawo
Te, żwawo, jutro ruskie do sądu nas za to podadzą. Genialny galon, tylko nie
na radio!- Stanowcza szyba w tych sprawach była. Stanowczości nie traciła
nawet wtedy, kiedy piła. Zapukał zraz. Żwawo.