Dodaj do ulubionych

PODATEK TOBINA

12.04.05, 09:06
1) Dlaczego podatek Tobina jest dobrym pomysłem? Po co opodatkowywać
międzynarodowy rynek walutowy?

Podatek Tobina – czyli opodatkowanie transakcji międzywalutowych, nazwany od
James’a Tobin’a laureata nagrody Nobla w ekonomii – ma dwa wysoce korzystne
cele, które znacząco zmieniłyby sytuację najbiedniejszych.

Po pierwsze, biorąc pod uwagę, że międzynarodowy rynek walutowy, jest
największym rynkiem na świecie, z gigantycznym dziennym obrotem, mały
podatek, tak mały jak kilka setnych jednego procenta, wytworzyłby duży
dochód. Wielkość tego rynku, jest tak duża, że trudno jest pojąć powiązane z
nim kwoty. W przeliczeniu codzienny obrót wymiany walutowej wynosi ponad 1,2
biliona dolarów (1,200 miliardów dolarów). Roczna suma transakcji wynosi
około 300 bilionów dolarów ($ 300,000,000,000,000).

Następujący przykład może ułatwić wyobrażenie sobie skali: wyobraź sobie, że
przed tobą leży sterta banknotów 100 dolarowych, łącznie dających milion
dolarów – będzie miała około180 centymetrów -wysokość dorosłego człowieka. Z
bilionem (tysiącem miliardów) dolarów w banknotach po 100 $ wysokość tej
sterty sięgnęłaby ponad 1600 kilometrów – czyli 200 razy wyżej niż Mount
Everest – i sięgałaby poza atmosferę Ziemi.

Skoro dzienny obrót wynosi 1,2 biliona dolarów, a ilość dni handlowych 250,
to roczny obrót sięga 300 bilionów dolarów. Taka sterta 100 dolarówek miałaby
ponad 400,000 kilometrów i sięgnęłaby do księżyca. Ta wartość ponad 50 razy
przekracza łączną roczną sumę wydatków ludzkości na dobra i usługi – jest to
gigantyczny bąbel pieniędzy ponad rzeczywistym światem naszych zakupów.

Rynek walutowy jest najbardziej dochodowym rynkiem świata i nie jest w żaden
specyficzny sposób opodatkowany (1). Najprościej rzecz ujmując podatek Tobina
jest prośbą o kilka groszy z tej gigantycznej sterty pieniędzy, by pomóc
najbiedniejszym. Dzięki tej inicjatywie można by podwoić wysokość dzisiejszej
pomocy. Możliwe stałoby się sfinansowanie międzynarodowego rozwoju, tak, aby
potrzeby milionów ludzi – pozbawionych odpowiedniego wyżywienia, opieki
medycznej, edukacji – mogły zostać zrealizowane.

W skrócie podatek Tobina jest bardzo niskim podatkiem od setek bilionów
dolarów krążących w wymianie walutowej – w postaci dolarów, euro, jenów,
funtów szterlingów – podatkiem, z którego dochód przeznaczony byłby dla dobra
najbiedniejszych.

Ale jest jeszcze drugi ważny powód, dla którego rynek walutowy powinien być
celem zainteresowania; jest to spowodowane faktem, iż właśnie ten rynek jest
często sprawcą rozległego zubożenia czy strat.

Spekulanci walutowi, od czasu do czasu, obierają centralne banki
biedniejszych krajów i działając wspólnie z innymi spekulantami, agresywnie
wyprzedają walutę tego państwa – powodując poważne szkody dla krajów, których
dotykają te praktyki – i gromadzą w ten sposób krociowe zyski. Kraje jak
Tajlandia, Indonezja, Meksyk czy wiele innych w ostatnich latach, zostało
ekonomicznie zrujnowanych, a miliony ludzi straciły pracę i zostały strącone
w obszar biedy (zobacz P.16).

Aby powstrzymać takie praktyki wielkich graczy finansowych, – którymi są
głownie zachodnie banki (zobacz P.14) – podatek Tobina może być znacząco
zwiększony, gdy waluta jest atakowana i wykorzystywana do poziomu, w którym,
nie można już wyciągać z niej, w ten sposób, żadnych zysków.
Dzięki takiemu rozwiązaniu rynek finansowy byłby bezpieczniejszy, niż jest
obecnie (zob. P.10).

Tak więc, przez większość czasu, podatek Tobina działa jak zwykły niski
podatek od obrotów walutowych, z dochodami przeznaczonymi na międzynarodowy
rozwój. Jednakże, w pewnych szczególnych warunkach, działa też jako wysoki
podatek, zapobiegający najbardziej destrukcyjnym formom zmasowanych działań
światowych finansowych potęg.

---

1) Co prawda banki płacą podatki od całości swoich zysków, ale nie płacą
żadnych podatków od zysków z wymiany walutowej. Twierdzą, że niesprawiedliwe
byłoby płacenie dwu podatków. Jednak ludzie, jak chociażby George Soros,
argumentują, że skoro zwykli ludzie płacą i podatek dochodowy, i VAT – którym
obłożone są wszelkie rzeczy jakie kupujemy- tak samo banki powinny być
obłożone opodatkowaniem tak za cały dochód jak i za poszczególne obszary ich
działalności finansowej, takie jak wymiana walutowa.


Obserwuj wątek
    • szaman1 Re: PODATEK TOBINA 12.04.05, 09:16
      v.ci napisał:

      > 1) Dlaczego podatek Tobina jest dobrym pomysłem? Po co opodatkowywać
      > międzynarodowy rynek walutowy?
      >
      > Podatek Tobina – czyli opodatkowanie transakcji międzywalutowych, nazwany
      > od
      > James’a Tobin’a laureata nagrody Nobla w ekonomii –

      dali mu Nobla i... ma...siedzieć cicho?
      nie rzeczą naukowca jest wprowadzać swoje wynalazki do powszechnego stosowania
    • lala.laleczna Eurotowarzysze będą mieli więcej do ukradzenia. I 12.04.05, 09:59
      tyle. Biednym się co najwyżej pogorszy ...
      • abprall Re: Eurotowarzysze będą mieli więcej do ukradzeni 12.04.05, 10:02
        i slusznie , zgodnie z maxymą : biednyś bo głupiś, głupis bo itd....
        • hasz0 ____Deglobalizacja? Deunionizacja?/nt 12.04.05, 10:05
        • lala.laleczna Nie. Zgodnie z maksymą, że czerwone potrafi ukraść 12.04.05, 10:07
          każdą kwotę, ale najlepiej bardzo dużą. Chyba, że nie słyszałeś o
          nieszczelności budżetu UE i krytyce go ze strony Trybunału Obrachunkowego. To
          są kwoty sięgające wielu miliardów euro rocznie.
          A wy czerwonym chcecie dać ukraść więcej ;-D
          • kropekuk Wylewasz dziecko z kapiela? Ach, ci durni fanatycy 13.04.05, 03:40

            • lala.laleczna Znów jesteś naćpany i nie rozumiesz, co czytasz? 13.04.05, 08:34
    • michorycho Re: PODATEK TOBINA 12.04.05, 10:29
      v.ci napisał:
      >
      > 1) Co prawda banki płacą podatki od całości swoich zysków, ale nie płacą
      > żadnych podatków od zysków z wymiany walutowej.

      Zrób coś z tym bo to się kupy nie trzyma.
      • abprall Re: PODATEK TOBINA 12.04.05, 10:32
        kupą, panowie kupą, kupy nikt nie ruszy.....
        • hasz0 __ myśleć a nie my śledź czyli sledźmy...myślących 12.04.05, 10:44
          Emigracjo szydercza - myśleć!

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=22595913&a=22632472
          • michorycho Haszu, 12.04.05, 11:26
            Tutaj nie chodzi o to, że to zdanie jest niepoprawne z logicznego punktu
            widzenia. Tutaj raczej idzie o to, że autor kłamie. Banki płacą podatki
            dochodowe od całości swoich zysków w tym od zysków z wymiany walutowej.
            Nieopodatkowany jest obrót walutowy, obrót a nie zyski.

            Dzięki temu, że obrót jest nieopodatkowany, rynek walutowy jest atrakcyjny dla
            spekulantów - stąd te gigantyczne obroty. Opodatkowanie obrotu zmniejszy
            spekulację i spowoduje wzrost kosztów dla końcowych użytkowników rynku -
            eksporterów, importerów, wszystkich, którzy dokonują płatności walutowych lub
            takie płatności otrzymują. O tym ten tekst milczy. Najprawdopodobniej banki
            przerzucą na klientów nie tylko podatek od obrotów generowanych przez klientów
            ale również od części obrotów spekulacyjnych.

            Spekulacja może być negatywna (co jest bardzo wyeksponowane przez tekst) ma
            jednak również dobry wpływ - o tym ten tekst również milczy.

            Trudno jest mi również uwierzyć, że Soros jeden z największych spekulantów
            walutowych jest za podatkiem Tobina. Nie uwierzę dopóki nie zobaczę linka.

            Agitacja to jeszcze nie analiza, Haszu,

            Pozdrawiam
            • oleg3 Genau ! Nie ma cudownych podatków 12.04.05, 14:46
              a spekulacja jest niezbędna i korzystna.
              A o liberalizacji handlu żywnością, co trwale poprawiłoby sytucję IV świata,
              lewica nie wspomnina, bo boi się swojej politycznej klienteli.

              Ukłony
              • rycho7 idz z tym na zebarnie wiejskie. Wrocisz? 12.04.05, 14:50
                oleg3 napisał:

                > A o liberalizacji handlu żywnością, co trwale poprawiłoby sytucję IV świata
                • lala.laleczna A merytoryczne jakieś spostrzeżenia masz? 12.04.05, 14:52
                  • rycho7 polityka co do meritum jest gra INTRERESOW 12.04.05, 17:12
                    Polityk powinien w kampanii wyborczej przekonac wyborcow, zeby go wybrali, bo
                    gdy bedzie u wladzy zrobi krzywde wyborcom aby zrobic dobrze jego niewyborcom z
                    IV swiata.

                    Nie wiem czy to jest merytoryczne wedlug Ciebie.
                    • lala.laleczna "Konsekwencjo, tyś jest wielką cnotą" ;-D A gdy 13.04.05, 10:09
                      ja piszę, że demokracja jest złym ustrojem, to mnie wyzywasz ;-D
                      A mówią, że to blondynki są głupie ;-D
    • blong Re: PODATEK TOBINA 12.04.05, 17:07
      zwracasz uwage na kilka drobiazgow ?
      to ze gdzies jest duzo pieniedzy nie jest chyba automatycznym powodem do ich
      zabierania
      te kwoty tutaj wyliczane wygladaja bardzo ladnie az na jeden drobiazg, to
      ciagle jedne i te same pieniadze /w o wiele mniejszej ilosci/ wielokrotnie
      przesuwane, to nie jest jakas kwota co sobie ot tak istnieje
      te kilka groszy z ktorymi sie tu operuje /jako latwymi do zabrania/ to czesto
      wlasnie zysk z transakcji walutowych
      z drugiej czesci tekstu mi raczej wynika ze za lepsze rozwiazanie bys uwazal
      zakaz tego brzydkiego handlu
      no i ostatnia rzecz, kto by ten podatek zabieral, i jakie grono medrcow by go
      rozdzielalo
      • hasz0 _________qrde musi byc jakies wyjscie! 12.04.05, 18:15
        Przemyslałem uwagi Rycha i gdy zobaczyłem tych rozdzielajacych ten podatek
        na wędki albo ryby - zwatpiłem!

        Był minister zdrowia, który obiecał leki za 1 zł - jak prawie wszędzie
        w UE i co ?

        Neumann by się usmiał z chorych emerytów tak wszystko podrożało!
        A ile zarabiaja firmy na szpitalach przed plajtą i komornicy po plajcie
        to w pale Neumanana się nie miesci.

        Co się stało z zapisami w prywatyzacyjnych umowach o inwestowaniu w rozwój?

        • rycho7 mianowicie co? 12.04.05, 18:21
          hasz0 napisał:

          > Przemyslałem uwagi Rycha

          Poniewaz nie widze zwiazku Twojego tekstu z moja uwaga powyzej w niniejszym
          watku wiec zapytowywuje o co Ci biega.

          Wedek za 1 zlotowke polskim rolnikom nie chce odbierac. A Ty sadzisz, ze chce?
    • piq jeżeli ten Tobin dostał Nobla, to świadczy to... 12.04.05, 19:09
      ...dobitnie o kompletnym upadku tej nagrody.

      Drogi towarzyszu ("drogi" odnosi się również do tego, że usiłujesz co i rusz
      zabierać mi pieniądze, na szczęście na razie poprzez jakieś poronione idee).

      Jeżeli dobrze zrozumiałem, międzynarodowy rynek finansowy byłby opodatkowany od
      obrotu. Pomijam fakt, że płacenie przez instytucje finansowe podatku od dochodu
      plus jakiegoś niezidentyfikowanego podatku im. p. T. jest sprzeczne z
      międzynarodowymi normami, które każą unikać podwójnego opodatkowania. Nie
      skomentuję też poglądu Szanownego Towarzysza, że skoro z drobnego ułamka
      procentu może być ciężka forsa, to znaczy że po pierwsze można sobie tę forsę
      prawem kaduka przywłaszczyć, a po drugie, że ta wielka forsa została poprzez
      operację finansową wykreowana ex nihilo, czyli de facto nikomu nic nie
      zabieramy. Zajmę się na razie jedną rażącą bzdurą, która pojawiła się w tekście
      otwierającym: mianowicie transakcje walutowe opierają się na spekulacji w
      zakresie minimalnych odchyleń kursów. Jest to rząd (w normalnej sytuacji
      rynkowej, czyli bez panicznej wyprzedaży waluty np.) najwyżej 1-2 procent, a
      zwykle 0,5, 0,3 albo i 0,1 procent. Dlatego zmiana stóp procentowych o 0,25
      proc. oddziałuje na rynek. W takiej sytuacji zyski ze spekulacji walutą są w
      horyzoncie krótkoterminowym bardzo małe. Jakieś godne uwagi są w perspektywie
      co najmniej średnioterminowej. Jeżeli Szanowny Towarzysz obłożył by obroty
      podatkiem, to wymiana walutowa przestałaby istnieć - z powodu braku perspektyw
      zysku. W ten sposób pożyteczny przepływ walorów zostałby powstrzymany, a kursy
      praktycznie zamrożone, czyli nawet jeżeli w jakimś kraju gospodarka by była
      chora, to nie znajdowałoby to żadnego odzwierciedlenia w kursie jej waluty.

      Chcę jeszcze wspomnieć o zadziwiającym pomyśle podatku od obrotu, który jest
      czysto socyalistyczny, czyli durny. Taki podatek nie bierze kompletnie pod
      uwagę efektu finansowego operacji. W prlowskich firmach płacono np. premie w
      zależności od obrotu (czyli bez względu na zysk). Wiadomo, czym się to
      skończyło, a załogi tych zakładów poszły na bruk, bo wszystkie się wypieprzyły.
      Po prostu sprzedawano produkcję jak leci po jakiejkolwiek cenie, bo od tego
      zależały zarobki. Efekt oczywisty, czyli deficyt, zadłużenie i bankructwo.

      I jeszcze: nie bierze Towarzysz pod uwagę kosztów ściągania takiego podatku.
      Bez względu na to, czy obciążyłby on opodatkowanych, czy budżet - dzupa zbita.
      No i oczywiście powstałby międzynarodowy czarny rynek walutowy i handlowałoby
      się kasą w walizkach, stosach lub kontenerach. Zważywszy, że wizja stosów
      gotowizny najwyraźniej Towarzysza fascynuje, nie wątpię, że by się to
      Towarzyszowi podobało. No i przy realizacji zleceń zamiana pieniędzy
      elektronicznych na papierowe dokonałaby się z oczywistą korzyścią dla lasów
      brazylijskich. I ich mieszkańców.

      Warto czasem przemyśleć coś nie kierując się wielkim nazwiskiem, bo taki np.
      Marian, przepraszam, Wajda np. sprokurował więcej knotów niż jakikolwiek polski
      reżyser.
      • oleg3 Nobel 12.04.05, 19:44
        piq napisał:
        >jeżeli ten Tobin dostał Nobla, to świadczy to dobitnie o kompletnym upadku tej
        >nagrody.

        Zajrzałem do leksykonu noblistów.
        =================
        www.nbportal.pl/common/Artykul.jsp?aid=13177&page=12&active=null
        1981 - James Tobin (ur. 1918)
        Ta nagroda, jak i w przypadku Simona, była pewnym przełomem - zapoczątkowuje
        ona cykl nagród dla ekonomistów, którzy odnosili w pracach badawczych nad
        finansami. Tobin otrzymał Nobla za analizę rynków finansowych oraz ich związków
        z zatrudnieniem, produkcją, cenami i wydatkami. Tobin, któremu bliskie były
        poglądy Keynesa, mówiąc o inwestycjach, zwracał m.in. uwagę na ścisły związek
        pomiędzy przyszłym zyskiem, a akceptowanym ryzykiem. Im wyższy możliwy zysk,
        tym większe musi być akceptowane ryzyko. Ponadto istotne jest
        prawdopodobieństwo i kalkulacja osiągnięcia średniego zysku - i to wszystko ma
        istotny wpływ na strukturę portfela aktywów.
        =================
        Tobin dostał Nobla w 1981 r. i nie musi się wstydzić swoich badań. A że dzisiaj
        o nich nie pamięta, cóż ma 87 lat i chce dobrze.


        Ukłony
        • v.ci PODATEK TOBINA 12.04.05, 20:00
          2) W jaki sposób podatek Tobina będzie zbierany?

          Technicznie rzecz biorąc istnieją dwie drogi do wprowadzenie podatku Tobina.
          Można opodatkować albo wymianę walutową mającą miejsce w określonym kraju, albo
          można opodatkować całą walutę. W rzeczywistości opodatkowanie waluty jako
          takiej, jest bardzo efektywne i poniekąd trudne do uniknięcia.

          Działa to w następujący sposób. Jeżeli Polska ustanowiłaby podatek Tobina, to
          wszystkie światowe transakcje, w których udział bierze nasza waluta – złoty -
          są automatycznie opodatkowane, tak, że wymienianie naszej waluty na Kajmanach,
          czy gdziekolwiek indziej nie pozwoli na uniknięcie tego podatku. Wszelkie
          transakcje walutowe, w ostatecznym rozrachunku przechodzą przez bank centralny,
          w wypadku Polski jest to NBP. Tak więc, jeżeli Polska ustanowi taki podatek, to
          NBP będzie obciążać każdą transakcję międzywalutową przechodzącą przez niego
          podatkiem w wysokości 0,05% (taka jest postulowana wysokość) i przekazuje
          uzyskane środki odpowiedniemu funduszowi. Ta koncepcja – autorstwa prof.
          Rodney’a Schmidt’a - opodatkowanie waluty – jest bardzo trudna do ominięcia i
          działa na poziomie instrumentów finansowych niezależnie czy transakcji, opcji
          giełdowych, czy kontraktów walutowych – gdziekolwiek na świecie by się nie
          odbywały. (zobacz P.17)

          W rzeczywistości, elektroniczna natura rynku walutowego oznacza, że nie
          istnieje żadna techniczna bariera w egzekwowaniu tego podatku. Staje się to
          jeszcze prostsze dzięki inicjatywie CLS (Continuous Linker Settlement Bank),
          która pozwala i tworzy bankom możliwości bezpieczniejszego wymieniania wielkich
          sum pieniędzy, dzięki scentralizowaniu i ujednocześnieniu wszelkich transakcji.
          Uznaje się, że ta inicjatywa czyni podatek Tobina o wiele łatwiejszym do
          wprowadzenia.

          Jest coraz szerzej akceptowane, że podatek Tobina może być faktycznie
          wprowadzony, o ile tylko zaistnieje polityczna wola, by to uczynić. Uprzedni
          krytycy idei podatku, jak Martin Wolf – redaktor ekonomiczny Financial Times –
          ostatnio stwierdził, że podatek Tobina jest już technicznie możliwy.


          • vice_versa Re: PODATEK TOBINA 13.04.05, 03:38
            V.ci powiedz Ty mi czy znasz takie nazwisko: Kopernik?
            To był facet który nagrody Nobla nie dostał, a szkoda, bo należało mu się
            bardziej niż Tobinowi.
            Pół wieku później tę samą obserwację co Kopernik w Polsce poczynił w Anglii
            Grisham. I mamy prawo Kopernika-Grishama. Prawo to mówi, że ten kto szybciej
            deprecjonuje swoją walutę przyciąga do swojego kraju realną wartość. Więc to
            PAŃSTWOM zależy by jak najszybciej deprecjować swoją walutę. Dlatego też
            ten "ogromny balon" o którym piszesz to normalne zjawisko, Ci spekulanci to
            osoby, które nie godzą się na to by być obiektem fałszerstw swoich rządów... i
            uciekają w tę walutę która deprecjonowana jest słabiej, po to by chronić
            WARTOŚĆ która pod postacią papieru się kryje. W tym nie ma nic zdrożnego. Nie
            mówiąc już nic o tym, że chcesz żeby PAŃSTWO które jest głównym źródłem
            deprecjacji walut, wprowadzało samo z siebie mechanizm ograniczający tę
            deprecjację... Jeśli Ty i Tobin chcecie opodatkować tych którzy postępują
            RENTOWNIE, czyli uciekają przed marnotrawnym państwem to to jest pierwszy powód
            dla którego przede wszystkim w imię likwidowania biedy należy się takim
            nonsensom przeciwstawić. Bo mniej rentownie, to dla biednych oznacza mniej
            chleba i mniej pracy, mówiąc językiem socjalistów.
            Po drugie techniczny sposób wprowadzenia tego podatku który przywołujesz jest
            absurdalny właśnie w świetle prawa Kopernika Grishama. Wprowadzenie podatku
            Tobina oznaczałoby ZMNIEJSZENIE możliwości deprecjacyjnych tego państwa które
            podatek taki by wprowadziło. Rozumiesz? Takie państwo SAMO Z SIEBIE godziłoby
            się dobrowolnie na większe wyprowadzanie z niego realnej wartości, pod różnymi
            postaciami, przede wszystkim PRACY, w tym pracy intelektualnej. Jedyną możliwą
            logicznie sytuacją byłoby globalne wprowadzenie tego podatku przez wszystkie
            państwa. Ty to nazywasz "technicznie możliwym"? Inaczej państwo które podatek
            Tobina wprowadza, godzi się na to by inne państwa, głównie takie którego
            korporacje zatrudniają obywateli tego pierwszego, drenowało to państwo które
            podatek wprowadzi. Namawiam Cię do zastanowienia się nad prawem Kopernika i do
            niego odsyłam, póki to prawo obowiązuje, podatek Tobina jak każdy inny podatek
            działa na szkodę tych biednych państw i obywateli które uważają, że podatki
            wprowadzić muszą, zamiast znosić. Nota bene pogłębiając biedę, a nie ją
            niwelując.
            Po trzecie, podobnie jest ze wszystkimi podatkami na całym świecie: im wyższe
            podatki w danym państwie tym bardziej to państwo jest drenowane. Nie ma to nic
            wspólnego natomiast ze skomplikowaniem ustaw podatkowych: im mniejsza część
            obrotu realnie jest opodatkowana, tym skomplikowanie ustaw jest większe, a
            stawki np.PITu wyższe. Skomplikowanie ustaw podatkowych jest bowiem odwrotnie
            proporcjonalne do tego jaka część całości obrotu FAKTYCZNIE jest opodatkowana.
            Dlatego w państwach w których wieksza część obrotu opodatkowana nie jest (de
            facto,a nie de iure, czyli również wskutek tzw treaty shoppingu i unikania
            opodatkowania) ustawy muszą być bardziej skomplikowane a podatków musi być
            więcej. I to takie państwa są drenowane przez te w których mniejsza część
            obrotu realnie podlega opodatkowaniu. Państwo nie może bronić się i
            opodatkowywać czegoś co hamuje obrót gospodarczy, więc opodatkowuje wszystko to
            co może, ale najważniejszych i największych spraw nie dotyka.
            Po czwarte, Twoje rozumowanie jest stare jak świat: znalazłeś coś co da się
            policzyć, zmierzyć i robisz skok na kasę. Wymyślasz zatem jakiś zbożny cel i
            chromoląc cały rozsądek ekonomiczny ogłaszasz światu: mam nowe lekarstwo na
            biedę. Tylko to biedy nie likwiduje, to jej sprzyja i ją umacnia. Ewentualnie
            może stworzyć Ci miejsce pracy, ale ludziom biednym chęci i możliwości
            konkurowania z innymi nie przybędzie.
            Wszystko co piszesz od A do Z świadczy o tym że szukasz jakiegoś kamienia
            filozoficznego na biedę świata, a mało wiedząc o świecie finansów propagujesz
            metody biedę tę mogące jedynie powiększyć. Świat już taki kamień wynalazł,
            zapewniam Cię, świat rozwija się w dobrym i rozsądnym kierunku. Szkoda, że Ty
            nie jesteś o tym przekonany. Po prostu jeszcze tego nie wiesz, że każdy musi
            zacząć od siebie. Postaraj się więc być bogatym i zrób tak, by kilka osób które
            uważasz za biedne, z tej biedy wydobyć. Czego Ci we wspólnym naszym interesie
            serdecznie życzę.
          • vice_versa Re: PODATEK TOBINA 13.04.05, 04:10
            v.ci napisał:

            > Można opodatkować albo wymianę walutową mającą miejsce w określonym kraju,
            > albomożna opodatkować całą walutę. W rzeczywistości opodatkowanie waluty jako
            > takiej, jest bardzo efektywne i poniekąd trudne do uniknięcia.

            Sens ekonomiczny byłby taki: rząd drukuje 100 papierków dokładnie
            odzwierciedlających poziom PKB i zabiera na samym wstępie np. 5, a potem już
            podatku Tobina stosować by nie trzeba było, bo te 5 już zostało przez państwo
            zgarnięte. Nie ma żadnego znaczenia czy rząd zabierze te pieniądze od
            podmiotów wymieniających waluty czy na samym wstępie, zanim waluty trafią w
            ręce tych co nimi handlują. Niezależnie od tego co z tymi 5 działoby się
            później, czy byłoby wprowadzone na rynek(zwiększając redystrybucję i
            zmniejszając sektor prywatny) czy byłoby niszczone oznacza to zmniejszenie
            możliwości deprecjacji waluty i kompletne ignorowanie głównego prawa
            dotyczącego walut: prawa Kopernika Grishama.
            Niniejszym spieszę Cię poinformować, że rząd robi dokładnie odwrotnie, nie
            drukuje 100 papierków na pokrycie PKB, tylko każdego roku drukuje o kilka
            procent więcej papierków nominowanych we własnej walucie, a w następnym roku
            podstawa PKB jest odpowiednio wyższa, czyli deprecjacja z każdym rokiem
            przybiera na sile zwiększając podstawę przyszłej emisji waluty. Kolokwialnie to
            się ujmuje tak: ilość pieniądza zawsze wzrasta. Możliwe, że jest to bandyckie,
            ale nieuchronne bo inne państwa deprecjują coraz szybciej, więc zmniejszanie
            poziomu deficytu działa na szkodę tego państwa, które stara się nieustannie
            utrzymywać swoją walutę jako mocną.
            Żądasz od rządu wprowadzenia mechanizmu dokładnie odwrotnego niż państwa stosują
            od wieków, w dodatku mechanizmu który spowodowałby nieuchronne ograniczenie
            znaczenia waluty tego państwa i powodującego zmniejszenie wartości realnej jaką
            ta waluta sobą reprezentuje, na skutek wyparcia jej przez gorszy kruszec.
            Wydaje mi się, że Ty sobie naprawdę z tego nie zdajesz sprawy...
      • vice_versa Świetny tekst, piq 13.04.05, 04:11
        Zapraszam na forum Polityka i Gospodarka
        • piq Bardzo dziękuje, miło mi /nt 13.04.05, 15:49
    • stary-wyjadacz PODATKU TOBINA NIE BEDZIE 13.04.05, 05:32
      Panowie o panie, zejdzcie na ziemie. Zadnego podatku nie bedzie.
      Dano wam temat do dyskusji? Macie referat napisac?
      PS. Towarzyszu VC wasz ulubiony prezydent Lula wraz z Chiracem 5 kwiernia
      w calosci odrzucili jakakolwiek mozliwosc wprowadzenia podatku Tobina
      slusznie rozumujac, ze przyniosloby to niekorzystne efekty dla gospodarek ich
      krajow. A w USA DeFazio wraz z niezyjacym Wellstonem probowali doprowadzic do
      debaty nad projektem ustawy wprowadzajacej podatek i slusznie zostali odeslani
      na osla lawke.


    • shamaness Re: PODATEK TOBINA 13.04.05, 05:57
      czego tycza odwolania do stron, jakiej ksiazki/opracowania? Oczywiscie, ze
      taki podatek powinien istniec, ale nikt go nie nalozy, bo bankowe mafie
      pasozytow rzadza dzis swiatem. One czerpia przyjemnosc z niszcznia biednych i
      wdeptywania ich w bloto nedzy. Tylko rewolucja cos rozwiaze.
      • hasz0 _____Piękni (teoretycy) ale biedni (praktycy)_____ 13.04.05, 10:04
        Przygnębiajace są wnioski dla Polski:
        -----------------------------------------------------------
        "zmniejszanie poziomu deficytu działa na szkodę tego państwa, które stara się
        nieustannie
        utrzymywać swoją walutę jako mocną"

        #:
        W ciągu pół roku $ z 4, 95 spada do 3,95 zł!!!
        Prawie podobnie euro
        Mocniejsza polska waluta o 25% - bezrobocie 25%
        ------------------------------------------
        "Spekulacja jest niezbędna i korzystna!" -

        #: -Wiem! Nawet wiem dla kogo! Bo nie dla ułatwienia procesu dostosowawczego
        gospodarki polskiej!
        ------------------------------------------------
        "Takie państwo SAMO Z SIEBIE godziłoby się dobrowolnie na większe wyprowadzanie
        z niego realnej wartości, pod różnymi postaciami, przede wszystkim PRACY, w tym
        pracy intelektualnej."

        #: co gorsza w Polsce - pielegniarskiej i tynkarskiej również!

        Ja tam obserwuję niekontrolowane, błyskawiczne przemieszczanie sie
        bezpanstwowych pieniedzy w całkowitym oderwaniu od stanu i potrzeb gospodarek
        narodowych a zamiast procesów gospodarczych korzystnych czyli promowania
        otwartych na towary rynków - jak krancowo uczyniono to w Polsce - mamy bezład
        polityczny, niejasną politykę monetarną kursów i podazy pieniadza - powodująca
        zanik eksportu i plajty z powodu zatorów płatniczych - jakby brak lub za droga
        krew
        w krwiobiegu gospodarczym. Taki antysytem podatny na manie ideowo-modne i
        chwilowe widzimisię kolektywnego stada prywtanych inwestorów globalnych.

        Korekty trwają dekady kosztujące społeczenstwa całe stracone pokolenia. Znamy
        to aż za dobrze.
        Kibole, emigracja zarobkowa, upadek szkolnictwa i opieki zdrwowtnej - Guiness
        bezrobovia itd.
        Populizm i w efekcie fiskalizm panstwa!
        A mobilność kapitału miała służyc jako lekarstwo na pokusy konfiskatorskie i
        podatkowe rządów.
        Tak wyszło jak z prywatyzacją na hurrraaa - bo Gieremek przekonał, że komuchom
        trzeba oddać kapitał
        to oni oddadza władzę. I mamy aferalny kapitalizm panstwowy z niewidzialna ręką.

        • d.nutka1 Re: _____Piękni (teoretycy) ale biedni (praktycy) 13.04.05, 10:17
          podatek TOBINA dla Francji czy Niemiec na pewno byłby szkodliwy, ale dla Polski
          w ostatnich 15 latach....swobodnego transferu....pieniędzy spekulacyjnych i
          wszystkich innych przez "pralnie" byłoby pewnie dla deficytu i dziury
          budżetowej korzystniejsze, że nie wspomnę o rynku pracy a raczej bezrobocia,
          które i tak trzeba finansowo udźwignąć i...dźwigają ten ciężar coraz biedniejsi
          jeszcze pracujący, zwłaszcza ci młodzi z rocznika "papieskiego" i stanu
          wojennego
          • hasz0 Re: _____Piękni (teoretycy) ale biedni (praktycy) 13.04.05, 11:01
            Wzywam Was o Piękni i krasomówczy (teoretycy)

            do przekonującej riposty bełkotu laika,
            któey zawierzył Waszym kolesiom około pól roku po 1989,
            dopóty nie ujrzałem pustoty obiecanek (za pól roku zaciskania pasa itd..)
            przewrotnosci polityki kursowej ( koledzy z USA nie dojadali
            lokując wszelkie oszczednosci w Polsce na 114% za 3 miesiące)
            i... plajtę nowoczesnego zakładu wybudowanego w 1989 z zakupioną z kredytu
            linię produkcyjna kabli światłowodowych.

            Rozumiecie cos z tego bełkotu - pieknosłowi ekonomisci?
            W 1989 roku Polska tlekomunikacja była za Albanią a my ....szkoda słow!
            Z piaskowniami, cementowniami i żwirowniami i brakiem autostrad -???

            Jest tyle roboty do zrobienia !!!!!!!
            Jest tyle ludzi do roboty!!!!!!!!

            I co nie ma...pieniędzy, które maja służyc jako miernik pracy i towaru?

            _________VII przykazanie Dekalogu________________

            ... ramach sprawiedliwego ładu w którym dobra wspólne i ludzkie talenty nie
            beda się marnowały...

            ________NIE KRASC - pod pozorem ineteresownego interpretowania nauk noblistów! -
            - krasomówcy!


        • vice_versa Re: _____Piękni (teoretycy) ale biedni (praktycy) 13.04.05, 13:17
          hasz0 napisał:

          > Przygnębiajace są wnioski dla Polski:
          > -----------------------------------------------------------
          > "zmniejszanie poziomu deficytu działa na szkodę tego państwa, które stara się
          > nieustannie
          > utrzymywać swoją walutę jako mocną"
          >
          > #:
          > W ciągu pół roku $ z 4, 95 spada do 3,95 zł!!!
          > Prawie podobnie euro
          > Mocniejsza polska waluta o 25% - bezrobocie 25%

          Niezupełnie, hasz. Nie mówiłem że kiedy jedno państwo deprecjuje na potęgę
          drugie powinno robić to samo. Nie. Wręcz odwrotnie: powinno maxymalnie
          ograniczyć deficyt po to by napływające pieniądze płynęły w akcje zamiast w
          papiery skarbowe. Deprecjować i tak będzie trzeba później, kiedy USA zaczną
          ściągać pieniądz akcjami, a nie Tbondami. I Polska właśnie to robi, w zeszłym
          roku po raz pierwszy od zarania IIIRP nie wykorzystano całego zapisanego
          deficytu! To, że państwa EU mogą sobie na nierentowne działanie pozwolić, czyli
          w tym okresie zwiększają deficyt, oznacza tylko, że postępują bardziej głupio.
          I tak im jednak to tak strasznie nie zaszkodzi, a my pomimo rozsądnych zasad
          nie będziemy rozwijać się w oszałamiającym tempie. Wynika to tylko i wyłącznie
          z różnicy wysokości bezwzględnej podstawy deprecjacji, czyli wysokości PKB.

          Obrazowo to to wygląda tak: jak ktoś jedzie samochodem 20km/h i chce się ścigać
          to MUSI ścinać ostro każdy zakręt i w odpowiednich momentach dodawać gazu i
          zwalniać, jak Europa jedzie 50 km/h to uważa, że może sobie pozwolić na pewną
          dezynwolturę i nie wchodzić tak ostro w zakręty, ale to nie oznacza że Polska
          nadrabia dystans, to oznacza tylko tyle, że Europa traci ten dystans do USA, bo
          USA które ma na liczniku 100km/h pasjonuje się głównie tym jak by tu jeszcze
          przyspieszyć i ostrzej w zakręt wejść. Europa po prostu kapitalizmu nie rozumie
          i nie lubi.
          Pzdr
        • vice_versa Re: _____Piękni (teoretycy) ale biedni (praktycy) 13.04.05, 13:47
          hasz0 napisał:
          > Ja tam obserwuję niekontrolowane, błyskawiczne przemieszczanie sie
          > bezpanstwowych pieniedzy w całkowitym oderwaniu od stanu i potrzeb gospodarek
          > narodowych

          Jak to NIEKONTROLOWANE??? Słuchaj, są dwa państwa które sobie na skutek
          politycznych decyzji deprecjują walutę w RÓŻNYM tempie. Ty chcesz żeby człowiek
          który zarobił pieniądze był skazany na widzimisię swojego państwa? A czemu
          miałby nie zmieniać waluty w której ma swoje ciężko zarobione pieniądze na tę
          walutę która aktualnie deprecjowana jest wolniej??? Właśnie to widzisz. Że
          ludzie uciekają przed złodziejskim deprecjowaniem waluty. Kiedyś robili to
          trzymając twarde waluty pod materacami, teraz robią to za pośrednictwem rynków.
          I tyle. Zawsze jednak istnieli inkwizytorzy którzy mówili: to spekulacja i
          działanie na szkodę interesu narodowego. Szkoda, że nie zauważali że to właśnie
          ten "narodowy" interes ich do tego zmuszał doprowadzając do hiperinflacji. To
          PAŃSTWO i sposób w jaki deprecjuje walutę jest powodem i przyczyną tych
          zachowań.

          >a zamiast procesów gospodarczych korzystnych czyli promowania
          > otwartych na towary rynków

          Hasz, jak rynek jest otwarty i MA CZYM PŁACIĆ, to naprawdę nie trzeba go
          promować. Poza tym wyznajesz teorie oparcia gospodarki narodowej na eksporcie,
          zamiast siłę gospodarki opierać na zdobywaniu rynków produkcji i ekspansji
          rodzimych przedsiębiorstw na tamte rynki...

          >mamy niejasną politykę monetarną kursów i podazy pieniadza

          Polityka monetarna jest jasna: ma jej nie być. Podaż pieniądza też jest jasna.
          Zasady ustalania stóp też są jasne. Są tylko zupełnie inne niż oficjalne
          tłumaczenia. Kiedy po obu stronach Oceanu dochodzi do ruchów stopami o
          wysokości 0,25% i powoduje to ogromny ruch kapitału, to nie dlatego że zmieniła
          się wysokość odsetek ale dlatego, że oznacza to zmiany tempa drukowania papieru
          czyli deprecjacji PODSTAWY... To można zrozumieć i można nauczyć się chronić
          swoją własność, przed bandyckim działaniem rządu.
          >Taki antysytem podatny na manie ideowo-modne i
          > chwilowe widzimisię kolektywnego stada prywtanych inwestorów globalnych.
          Kolektywne to jest akurat to stado w którym się znajdujesz. Jesteś obiektem
          bandyckiej deprecjacji waluty i dokładnie nic z tym nie robisz, mimo, że
          wyciąga to z kieszeni Twoją własność. Dlatego właśnie rządom tak dobrze to
          wychodzi, pieniądze robi się na zatwardziałej i ortodoksyjnej ciemnocie
          pozostałych uczestników rynku.

          A to że w swoich walutowych rozważaniach dochodzisz do afer, to przypomina
          tylko dowcip o żołnierzu i chusteczce.
          • hasz0 ____Już po pożegnaniu_____ szkoda.. o takie (taką) 13.04.05, 14:27
            dyskusje mi sie wczesniej rozchodziło...

            Takie, które zamiast kraść niezbędną mi do zdrowienia bijoenrgię
            pobudzałyby do przewartościowania obiegowych sądów lub gazetowych opinii, które
            naprawde śa szlabanami na rozumienie zjawisk a służą populistycznym pyskówkom.

            Zawsze uważałem, ze posiadacz ekwiwalentu wykonanej przez siebie pracy
            lub przeprowadzonej transakcji handlowej musi miec broń
            przeciw
            producentom (emisji pieniedzy i obligacji) i zarzadcom (min. finans i
            centralnym bankom) czy handlarzom (graczom giełdowym)
            czyli jakieś rozumienie zjawisk ekonomicznych - realizowanego kartką wyborczą.

            Tylko qrde jak kontrolować niezależny prywatny FED czy niezlaeżna od nikogo RPP?


            MOze to bełkot - ale przecież pojedynczy obywatel kupujac euro, dolary lub je
            sprzedając
            i nie znając tajnych informacji dostepnych kilkuset czy kilku tysięcy
            niekontrolowanych prywatnych osób - jestem zawsze na straconej pozycji.

            Jakos nie wierzę, niewidzialna rękę sprawiedliwości -
            takich niedemokratycznych instytucji ja te wymienione czy jak Bank Rozliczen
            Miedzynarodowych w Szwajcarii.
            Nadzieja i wiara w monetaryzm?






            • hasz0 Zawsze uważałem, ze posiadacz ekwiwalentu wykonane 13.04.05, 14:35
              Zawsze uważałem, ze posiadacz ekwiwalentu wykonanej przez siebie pracy
              lub przeprowadzonej transakcji handlowej, musi miec broń
              przeciw
              producentom (emisji pieniedzy i obligacji) i zarzadcom (min. finans i
              centralnym bankom) czy handlarzom (graczom giełdowym)
              - TEGO EKWIWALENTU...

              Produkuje dalej bełkot...na pożegnanie!
              • d.nutka1 Re: Zawsze uważałem, ze posiadacz ekwiwalentu wyk 13.04.05, 16:57
                hasz0 napisał:

                > Zawsze uważałem, ze posiadacz ekwiwalentu wykonanej przez siebie pracy
                > lub przeprowadzonej transakcji handlowej, musi miec broń
                > przeciw
                > producentom (emisji pieniedzy i obligacji) i zarzadcom (min. finans i
                > centralnym bankom) czy handlarzom (graczom giełdowym)
                > - TEGO EKWIWALENTU...
                >
                > Produkuje dalej bełkot...na pożegnanie!

                dziwne
                ale ja ten twój "bełkot" tak rozumiem jakbym sama tak bełkotliła o tym
                EKWIWALENCIE za pracę wcale nie przy łopacie
                a emeryturę to mi chyba ten "od łopaty" wypracuje na robotach u niemieckiego
                czy innego bauera i to na poziomie ichnich krów z BSE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka