Dodaj do ulubionych

wild'owy fan club Ally McBeal (godz. wieczorne>:))

24.06.02, 16:18
jednogłosnie! został
prezesem: wild ( mówcie mi drogie fanki prezi.)
zastępca: wild ( druga wypłata! )
skarbnik: wild ( trzecia wypłata!! za liczenie pierwszej i drugiej... )

wnioski skargi zażalenia pomysły ( mało prawdopodobne ) prosze przesyłać
droga kosmiczna gadu-gadu 956661 wink

STATUT: ( wymyślam! )


monikgor.republika.pl/wysob37.htm

Ally McBeal, czyli ...

Dlaczego wychowane na ideałach równouprawnienia pokolenie Amerykanów zakochało
się w bohaterce, która biega do pracy w mini , a zamiast o sukcesach zawodowych
marzy o wielkiej miłości?

Serial bije rekordy popularności w USA , a jednocześnie na Calistę sypią się
gromy, że grając kobietę słabą, wychudzoną i neurotyczną, pluje na ideały
feminizmu. "Pocałujcie mnie w chudą, białą dupę!"- wrzasnęła w końcu gwiazda,
zaproszona jako gość do popularnego telewizyjnego talk-show Davida Lettermana.
Szczególnie rozsierdziło aktorkę publiczne liczenie kalorii, które zjada i
utożsamianie jej z Ally McBeal.

Jej okrzyk- który zawiera elementy wyzwolenia seksualnego ("w dupę"),
akceptację własnej osoby ("w chudą") a nawet wyzwanie rzucone politycznej
poprawności ("w białą")- potwierdził jednak, jak bardzo Calista i Ally są do
siebie podobne. I jak słusznie naród wybrał ich wspólną twarz na symbol nowego
pokolenia Amerykanek. Kobiet, które też chcą żyć jak mężczyźni. Ale nie na
takich samych prawach. Chcą mieć tylko taką samą wolność wyboru. Które
wołają: "Kimkolwiek jestem, to nie przynosi hańby mojej płci".

na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37
Obserwuj wątek
    • wild BOSKA! :] 24.06.02, 16:20
      Karykatura wszystkiego, co kobiece?

      Ally McBeal to tytułowa postać komediodramatu o firmie prawniczej, którego
      bohaterowie najważniejsze problemy swojego życia roztrząsają w koedukacyjnej
      ubikacji. Zaglądająca tam często McBeal biadoli, że czegoś jej brak, tylko nie
      wie czego, i czeka na prawdziwą miłość. "Jestem kobietą sukcesu, której życie
      jest niczym bez mężczyzny"- powtarza Ally wbrew wszelkim kodeksom honoru
      wyzwolonej kobiety. Ponieważ nie może tego mężczyzny znaleźć, w emitowanym
      niedawno w USA odcinku całowała się z koleżanką. Nie bacząc na uczucia
      amerykańskich lesbijek, stwierdziła potem, że choć było fajnie, odczuwa się
      brak członka. W kolejnym odcinku wyrzuciła do ubikacji prozac, bo nie chciała
      się wyzwolić z halucynacji o śpiewającym Murzynie (pomysł tricków ilustrujących
      wyobrażenia Ally - jak strzały w serce, długi język oblizujący kolegów- od razu
      wyróżnił ten serial z dziesiątek innych, pokazywanych co roku w USA).

      Przy odbiorze nagrody Emmy (telewizyjnego Oscara) za rolę Ally wciśnięta w
      sukienka bez pleców Calista Flockhart speszyła się i wyglądała tak żałośnie, że
      pojawiły się plotki o jej anoreksji. Za nimi pojawiły się oskarżenia, że grana
      przez nią postać jest złym przykładem dla młodych obywateli, którzy miast
      hodować w sobie wiarę, że kobieta też może zostać prezydentem, utwierdzają się
      w przekonaniu, że zanim ta kobieta cokolwiek zrobi, musi nabrać chorobliwego
      wyglądu modelek Calvina Kleina.

      Podkarmiona kontrowersjami popularność serialu rosła: po trzech latach Ally
      przyciąga co tydzień przed telewizory 15 milionów ludzi, z czego większość
      stanowią osoby w wieku 25-45 lat.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • wild Kto zabił ideały? ( prezes.w i ... ) 24.06.02, 16:21
      Kto zabił ideały



      Ostatecznym produktem walki kobiet o równouprawnienie jest karykatura
      wszystkiego, co kobiece - stwierdził wreszcie tygodnik "Times" i ostrzegł, że
      feminizm umiera. Wielką popularność serialu o Ally McBeal "Time" uznał za
      dowód, że do kultury masowej (a więc do amerykańskiej podświadomości) wdarł się
      robaczywy nurt skrajnego feminizmu, który zakłada, że kobieta nie musi o nic
      walczyć. Wystarczy jak uprawia seks.

      Matką tego heretyckiego odłamu feminizmu jest Camilli Paglia, która w
      książce "Sexual Personae" dowodzi, że od zarania dziejów panowie tkwią w
      niewoli swego pożądania ciała kobiety. Paglia zauważyła to, analizując historię
      sztuki, pełną dzieł przedstawiających nagie panie. Z tej teorii narodził się
      feminizm, którego wyznawczynie chcą wykańczać mężczyzn swą kobiecością.
      Najnowszymi produktami tego nurtu są pamiętnik "Suka, czyli pochwała trudnej
      kobiety" Elizabeth Wurtzel (autorka występuje topless na okładce) oraz tomik
      poezji "Kobieta pracująca niczego nie wygra" Deborah Garrison (poetka krzyczy,
      że chce wysokich obcasów, drogich torebek i stosunków z prezydentem). W
      prawdziwym życiu wszystko to zdobyła nie tak dawno niejaka Monika Lewinsky.

      Choć dzięki figlom Moniki z Clintonem teoria Paglii tak spektakularnie
      sprawdziła się w praktyce, to - zdaniem wielu Amerykanów - zrodzony z niej nurt
      feminizmu jest odłamem samobójczym. Jak napisał "Time", nurt ten porzuca
      szacowną tradycje walki o społeczną sprawiedliwość na rzecz kultu egoizmu i
      obsesji na punkcie własnego ciała. Sama Ally McBeal to nikt inny jak
      ugrzeczniony dla potrzeb kina familijnego wamp "nurtu Paglii". Najbardziej
      niebezpieczny, bo dzięki swej popularności docierający do milionów
      amerykańskich serc z nauką , że cechy typowo kobiece to słabość, egocentryzm,
      chimeryczność i próżność - ostrzegł "Time", umieszczając na okładce
      uśmiechniętą twarz Calisty Flockhart.

      Podczas gdy autorka zbiera cięgi za wybór roli Ally , twórca serialu, David
      Kelley, odbiera pochwały za jego popularność. Krytycy gratulują mu, że tak
      wspaniale potrafił wyczuć gusty osławionego Pokolenia X, dając mu bohaterką
      taką jak ono - niezdecydowaną, szukająca i sfrustrowaną. Wielbiciele postaci
      chudej mecenas łączą się w internetowe kluby dyskusyjne. "Kocham Ally McBeal,
      bo jest słaba, nieśmiała i ma odwagę być sobą" - wyznaje autorka jednej z
      licznych stron Internetu poświęconych serialowi. "Ally to ja - kobieta, która
      ma poczucie humoru i wierzy w prawdziwą miłość" - pisze inna.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • wild o nie! i antysemityzm Seinfielda?? :O 24.06.02, 16:23
      Antysemityzm Seinfielda

      monikgor.republika.pl/ad4.htm

      W swym narzekaniu na uciążliwość wielu zdobyczy równouprawnienia panna McBeal
      przypomina bohatera innego amerykańskiego serialu, nowojorskiego komika
      Jarry'ego Seinfielda. On pierwszy rozkochał w sobie Pokolenie X, odbierając
      publiczność utworom dydaktycznym typu "Murphy Brown". Bohaterowie "Kronik
      Seinfielda" to gromada egoistycznych, neurotycznych byłych yuppies. Wszyscy po
      trzydziestce, bez większych ambicji czy problemów rodzinnych, za to z tysiącem
      pomysłów jak umilić sobie życie, obśmiewając przy okazji obłudę swoich czasów.

      Scenarzysta i odtwórca głównej roli, Jerry Seinfield, okazał się mistrzem
      przemycania tematów tabu do kina familijnego, jako pierwszy wykpił przesadną
      walkę z homofobią, rasizmem i antysemityzmem i pierwszy przyznał się , że nie
      zamierza walczyć ze swoim własnym lenistwem, onanizmem, niechęcią do małych
      dzieci i strachem przed latynoskimi emigrantami. Uszło mu to na sucho, bo - jak
      podkreśla - sam jest Żydem i nie można go oskarżyć o antysemityzm. Jego
      popularność rosła przez rekordowe osiem lat , bijąc na głowę wszystkie inne
      komedie telewizyjne.

      David Kelley wymyślił więc Seinfielda w spódnicy, by przyciągnąć do telewizorów
      panie. Cechy typowo męskie, jak pogoń za seksem samozadowolenie i adidasy,
      zastąpił typowo kobiecymi, jak pogoń za nierealna miłością, niepewność siebie i
      mini. Dodał szczyptę dekadenckiego idealizmu, i tak powstała Ally McBeal -
      wyzwolona seksualni, ale śniąca o zniewoleniu przez miłość, czuła na problemy
      świata, ale rozprawiająca o nich w koedukacyjnej ubikacji (symbol doprowadzonej
      do absurdu politycznej poprawności).

      Ally romansuje z czarnoskórymi i całuje się z koleżankami, ale rozśmiesza ja
      jarmułka i denerwuje gruba lesbijka. Nasza bohaterka poszukuje prawdziwej
      miłości, ale lubi tez marzyć o samym seksie i żałuje, że na samców zaborczych i
      dzikich nie ma już miejsca w jej środowisku. "Nie wolno mnie podszczypywać?! Na
      litość boską, przecież jestem obiektem pożądania!" - wzdycha w swym biurze pani
      mecenas.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • wild Clinton! i podwójna moralność feministek! 24.06.02, 16:24
      Clinton i podwójna moralność feministek

      tu -> monikgor.republika.pl/ad5.htm


      Takie westchnienie to policzek dla amerykańskich feministek, Jak tu jednak
      poważnie traktować ich pretensje do fantazji Ally na temat molestowania
      seksualnego, skoro - tak jak wszystkie kiedyś murem stanęły za czarnoskórą
      profesor, Anitą Hill - tak tandetnie umalowanej Pauli Jones pomóc już nie
      chciały, Moniką Lewinsky otwarcie się brzydziły, a z Juanitą Broderick nie
      wiedziały, co począć?

      (Zainteresowanym przypomnę, że Anita Hill była kobieta, którą szef, sędzia
      Clearance Thomas, pytał w pracy, czy włos na puszce coca-coli to czasem nie
      jest jej włos łonowy. Na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy Thomas był
      kandydatem republikanów do Sądu Najwyższego, Anita opowiedziała wszystko
      dziennikarzom i stała się narodowym symbolem walki przeciw molestowaniu
      seksualnemu w pracy. Paula Jones, która opowiadała jak Clinton "obnażył się
      czerwony jak burak i prosił o seks", nie zdobyła sobie sympatii feministek, bo
      jej proces przeciw Clintonowi uznano za próbę politycznej zemsty. Moniki, którą
      prezydent niewątpliwie wykorzystał seksualnie, nie uznano za ofiarę, bo "sama
      się tego wszystkiego dopraszała". A co do Juanity Broderick, która wyskoczyła z
      zarzutami, że Clinton ja zgwałcił... no cóż, nie było dowodów, Juanita nie
      wniosła sprawy do sądu, a feministki specjalnie jej nie namawiały).

      Przez cały czas trwania "afery rozporkowej" Clinton- Lewinsky przewodniczącą
      Krajowej Organizacji Kobiet, Patricię Ireland, oskarżano o obłudę i zaprzedanie
      feministycznych. Bowiem Patricia nie zażądała odsunięcia Clintona od władzy, a
      nawet broniła go, twierdząc, że jest potrzebny, bo walczy o przedszkola, urlopy
      macierzyńskie, że jest w ogóle pierwszym prezydentem, który rozumie potrzeby
      kobiet. A że zachował się jak, nie przymierzając, świnia? No cóż, jako kobieta,
      Patricia Ireland nie była zaskoczona, bo wie, jacy są mężczyźni.

      Sama Hillary Clinton pytana, czemu nie rzuci Billa, odrzekła, że "życia nie
      jest linia prostą, ale ma wiele zakrętów i torów". No i kto tu przyczynił się
      do upadku ideałów? Bohaterki seriali telewizyjnych czy bojowniczki z krwi i
      kości? A może nic nie upadło, tylko trwa nadal, w innej postaci? Może
      przewodnicząca Krajowej Organizacji Kobiet naoglądała się Seinfielda i
      zrozumiała, że - by uchronić zdobycze amerykańskiego feminizmu od śmieszności i
      wypaczenia - nie trzeba czynów spektakularnych i rewolucyjnych (bo te
      Amerykanki mają już za sobą), a należy po prostu umiejętnie korzystać z tych
      zdobyczy?

      Guru amerykańskiego feminizmu, Betty Friedan, podkreśla ostatnio, że
      najważniejszym i najtrudniejszym warunkiem spełnienia się kobiety w życiu jest
      znalezienie sposobu na pogodzenie szczęśliwej rodziny i satysfakcjonującej
      kariery. Tu właśnie przydaje się Clinton z projektami nowych przedszkoli,
      Hillary pisząca książki o kolektywnym wychowywaniu dzieci. Stąd nie od rzeczy
      są rozważania, czy popularność Ally to śmierć, zwycięstwo czy konieczność
      przewartościowania ideałów feminizmu.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • wild Heretyczki i Kleopatra prezesa w.?? nie nie 24.06.02, 16:25
      Heretyczki i Kleopatra



      Niedawno zapytałam moją amerykańska koleżankę, czy jest feministką. "Nieee, nie
      jestem za zrównaniem wszystkiego. Mamy wiele potrzeb innych niż mężczyźni i nie
      chce udawać, że jest inaczej". Koleżanka jest konsultantem w wielkiej firmie
      konsultingowej Deloitte & Touche, zarabia 90 tysięcy dolarów rocznie, ma 29
      lat, znakomity dyplom i perspektywę awansu. Z tego awansu nie skorzysta, bo
      chce otworzyć własny biznes. Jest wizytówką zdobyczy amerykańskiego feminizmu.
      Jest również chuda, nosi seksowne kostiumiki i często popada w depresję, bo
      czegoś jej brakuje, tylko nie wie, czego. Najbardziej chciałaby mieć prawo do
      długiego płatnego urlopu macierzyńskiego, bo marzy jej się dziecko. Z drugiej
      strony boi się, że "wypadnie z zawodowego obiegu". Potwierdza słowa Betty
      Friedan o potrzebie godzenia kariery i rodziny, pragnie tego, o co obiecuje
      walczyć przy pomocy Clintona Patricia Ireland, a feministką nie jest.

      To kto jest? Hillary Clinton, która poświęciła życie karierze męża, czy jej
      rywalka, Elizabeth Dole - była kandydatka republikanów na prezydenta? Pani
      Dole, pytana o feminizm, nie mówiła: "Oj, to ruch liberałów, ja nie będę
      walczyła o wasze prawa, moi wyborcy- kobiety". Raczej obiecywała, że jako
      kobieta-polityk będzie walczyć i sugerowała, że feminizm, to nie partia czy
      religia, tylko stan naturalny, wypływający z faktu, że jest się kobietą.

      Tak, tak, według takiej definicji Monika Lewinsky i Paula Jones też są
      feministkami. Nawet walczącymi, jeśli zgodnie z zaleceniami "nurtu Paglii"
      dopiszemy do feminizmu egoizm. Paula, uzbrojona w prawo o molestowaniu
      seksualnym, walczyła o pieniądze, a Monika, uzbrojona w mocne przekonanie, że
      ma prawo do wszystkiego - o miłość prezydenta USA. Elizabeth Wurtzel,
      jej "Trudna kobieta" i wszystkie inne skrajne feministki, które chcą wykańczać
      mężczyzn swym seksapilem, mogą się schować przy wyczynach panny Lewinsky, która
      sprawiła, że szef największego mocarstwa zaryzykował swój urząd za chwilę
      (przerywanej) rozkoszy. Nikt nie zrobił też tyle dla samopoczucia panienek
      grubych i zakompleksionych, co Monika, która mimo tuszy została współczesna
      Kleopatrą.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • wild Profesjonaliści ( około godz. 00.03 ) 24.06.02, 16:26
      Profesjonaliści



      W epoce postmonikizmu pannie McBeal należy się tytuł nie tyle antychrysta
      feminizmu, co jego reformatora, jej popularność to krzyk wszystkich posłusznie
      odchudzonych i wyedukowanych kobiet, które nie chcą zapierać się siebie i
      udawać twardzielki, bo ktoś twierdzi, że dla ludzi miotanych wątpliwościami nie
      ma miejsca w świecie kariery i sukcesu. Żadne podobne normy nie obowiązują w
      kraju, którego prezydent płacze w telewizji, że zgrzeszył, a jego żona
      (twardziel) mówi, że "życie to nie linia prosta". Pozostaje tylko sarkazm i
      wiara w wolność wyboru, jak u naturalnego w swym żydostwie Seinfielda i
      nieskrępowanej swym feminizmem McBeal.

      "Naprawdę ta panna jest dziś symbolem samotnej kobiety w USA? Przecież to
      kompletna karykatura!" - to słowa innej mojej koleżanki, Moniki. Mieszka w
      Polsce, lubi przygody Ally, lecz do głowy by jej nie przyszło, że
      rozhisteryzowana neurotyczka może mieć coś wspólnego z feminizmem. "Najbardziej
      mnie denerwuje, że ona jest kompletnie niewiarygodna jako prawnik. Jarek (mąż)
      śmieje się, że wszystkie takie jesteśmy!!!". By zbić tak poważny argument,
      zastosowałam sposób mecenas McBeal. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie kilka
      wzorców "mężczyzny sukcesu". Zobaczyłam George'a Busha, jak wymiotuje pod
      stołem premiera Japonii, potem Aleksandra Kwaśniewskiego jak się chwieje w
      Katyniu, a na koniec dyskretnie zajrzałam do Pokoju Owalnego, w którym Monika
      Lewinsky uprawia seks z Billem Clintonem, a ten rozmawia przez telefon z
      Arafatem.

      Hm... Czy tak się zachowują wiarygodne głowy państw? To może pora wołać, że
      przynieśli wstyd swemu rodzajowi i że mężczyzna nie może być już prezydentem?
      Eeeee, nie. I tak przegrali (vide - Pagilii, Lewinsky), a są potrzebni
      (Ireland, Friedan) lepiej więc przytulić i pouczyć (Ally McBeal, Hillary
      Clinton). Przytulając, szepnijmy, że prawdziwa feministka nie żywi już niechęci
      do mężczyzn i nie musi nosić spodni, tylko broni swojego prawa do bycia sobą.
      Wybiera to, czego pragnie, a nie - czego oczekuje od niej (równouprawnione)
      społeczeństwo.

      na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

    • Gość: Miriam Re: wild'owy fan club Ally McBeal (godz. wieczorne>:)) IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 21:01
      wild napisał(a):

      > jednogłosnie! został
      > prezesem: wild ( mówcie mi drogie fanki prezi.)
      > zastępca: wild ( druga wypłata! )
      > skarbnik: wild ( trzecia wypłata!! za liczenie pierwszej i drugiej... )
      >
      > wnioski skargi zażalenia pomysły ( mało prawdopodobne ) prosze przesyłać
      > droga kosmiczna gadu-gadu 956661 wink
      >
      > STATUT: ( wymyślam! )
      >
      >
      > <a href="http://monikgor.republika.pl/wysob37.htm"target="_blank">monikgor.repu
      > blika.pl/wysob37.htm</a>
      >
      > Ally McBeal, czyli ...
      >
      > Dlaczego wychowane na ideałach równouprawnienia pokolenie Amerykanów zakochało
      > się w bohaterce, która biega do pracy w mini , a zamiast o sukcesach zawodowych
      >
      > marzy o wielkiej miłości?
      >
      > Serial bije rekordy popularności w USA , a jednocześnie na Calistę sypią się
      > gromy, że grając kobietę słabą, wychudzoną i neurotyczną, pluje na ideały
      > feminizmu. "Pocałujcie mnie w chudą, białą dupę!"- wrzasnęła w końcu gwiazda,
      > zaproszona jako gość do popularnego telewizyjnego talk-show Davida Lettermana.
      > Szczególnie rozsierdziło aktorkę publiczne liczenie kalorii, które zjada i
      > utożsamianie jej z Ally McBeal.
      >
      > Jej okrzyk- który zawiera elementy wyzwolenia seksualnego ("w dupę"),
      > akceptację własnej osoby ("w chudą") a nawet wyzwanie rzucone politycznej
      > poprawności ("w białą")- potwierdził jednak, jak bardzo Calista i Ally są do
      > siebie podobne. I jak słusznie naród wybrał ich wspólną twarz na symbol nowego
      > pokolenia Amerykanek. Kobiet, które też chcą żyć jak mężczyźni. Ale nie na
      > takich samych prawach. Chcą mieć tylko taką samą wolność wyboru. Które
      > wołają: "Kimkolwiek jestem, to nie przynosi hańby mojej płci".
      >
      > na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

      Prezi, zapisuję sięęęę! Kocham ten serial!!!

      Miriam
      • wild statut w trakcje wymyślania! 24.06.02, 21:10
        Gość portalu: Miriam napisał(a):

        > wild napisał(a):
        >
        > > jednogłosnie! został
        > > prezesem: wild ( mówcie mi drogie fanki prezi.)
        > > zastępca: wild ( druga wypłata! )
        > > skarbnik: wild ( trzecia wypłata!! za liczenie pierwszej i drugiej... )
        > >
        > > wnioski skargi zażalenia pomysły ( mało prawdopodobne ) prosze przesyłać
        > > droga kosmiczna gadu-gadu 956661 wink
        > >
        > > STATUT: ( wymyślam! )
        > >
        > >
        > > <a href="http://monikgor.republika.pl/wysob37.htm"target="_blank">mo
        > nikgor.repu
        > > blika.pl/wysob37.htm</a>
        > >
        > > Ally McBeal, czyli ...
        > >
        > > Dlaczego wychowane na ideałach równouprawnienia pokolenie Amerykanów zakoc
        > hało
        > > się w bohaterce, która biega do pracy w mini , a zamiast o sukcesach zawod
        > owych
        > >
        > > marzy o wielkiej miłości?
        > >
        > > Serial bije rekordy popularności w USA , a jednocześnie na Calistę sypią s
        > ię
        > > gromy, że grając kobietę słabą, wychudzoną i neurotyczną, pluje na ideały
        > > feminizmu. "Pocałujcie mnie w chudą, białą dupę!"- wrzasnęła w końcu gwiaz
        > da,
        > > zaproszona jako gość do popularnego telewizyjnego talk-show Davida Letterm
        > ana.
        > > Szczególnie rozsierdziło aktorkę publiczne liczenie kalorii, które zjada i
        >
        > > utożsamianie jej z Ally McBeal.
        > >
        > > Jej okrzyk- który zawiera elementy wyzwolenia seksualnego ("w dupę"),
        > > akceptację własnej osoby ("w chudą") a nawet wyzwanie rzucone politycznej
        > > poprawności ("w białą")- potwierdził jednak, jak bardzo Calista i Ally są
        > do
        > > siebie podobne. I jak słusznie naród wybrał ich wspólną twarz na symbol no
        > wego
        > > pokolenia Amerykanek. Kobiet, które też chcą żyć jak mężczyźni. Ale nie na
        >
        > > takich samych prawach. Chcą mieć tylko taką samą wolność wyboru. Które
        > > wołają: "Kimkolwiek jestem, to nie przynosi hańby mojej płci".
        > >
        > > na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37
        >
        > Prezi, zapisuję sięęęę! Kocham ten serial!!!
        >
        > Miriam

        na szczęście serial już sie skoczył! Ally nie musi(?) tyrać i mam czas na wybór
        gustownej torebki dla niej! smile)
        • Gość: iwona jakie "na szczęście" ??????? IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.06.02, 21:14
          wild napisał(a):

          > na szczęście serial już sie skoczył! Ally nie musi(?) tyrać i mam czas na wybór
          >
          > gustownej torebki dla niej! smile)

          **********************

          wypraszam sobie

          smile

          pozdrawiam.iwona
          • wild jakie? wielkie! 24.06.02, 22:08
            Gość portalu: iwona napisał(a):

            > wild napisał(a):
            >
            > > na szczęście serial już sie skoczył! Ally nie musi(?) tyrać i mam czas na
            > wybór
            > >
            > > gustownej torebki dla niej! smile)
            >
            > **********************
            >
            > wypraszam sobie
            >
            > smile
            >
            > pozdrawiam.iwona

            oj no tak sie mówi "gul" ( "skonczony" domowy serial albo napój? ) i tekst "na
            szczęscie!" smile
            czy odwrotnie??
            • Gość: iwona nie odwrotnie IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.06.02, 22:36
              wild napisał(a):

              > oj no tak sie mówi "gul" ( "skonczony" domowy serial albo napój? ) i tekst "na
              > szczęscie!" smile
              > czy odwrotnie??
              ****************************

              a wręcz przeciwnie... smile)

              a tak w ogóle to miłych snów.

              pozdrawiam obstawiająco

              Niemcy -
              • wild e Dojcze Gramofoon??? Koreaa! Koreaa! 24.06.02, 22:58
                Gość portalu: iwona napisał(a):

                > wild napisał(a):
                >
                > > oj no tak sie mówi "gul" ( "skonczony" domowy serial albo napój? ) i tekst
                > "na
                > > szczęscie!" smile
                > > czy odwrotnie??
                > ****************************
                >
                > a wręcz przeciwnie... smile)
                >
                > a tak w ogóle to miłych snów.

                miłych sie nie pamięta! te sssstraszzne są najlepsze najlepsze komedy-horror smile)


                > pozdrawiam obstawiająco
                >
                > Niemcy -
                • Gość: iwona Re: e Dojcze Sanmaszin :) IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.06.02, 23:04
                  wild napisał(a):

                  >> > Brazylia---
                  • wild Re: e Dojcze Sanmaszin :) 27.06.02, 20:56
                    Gość portalu: iwona napisał(a):

                    > wild napisał(a):
                    >
                    > >> > Brazylia---
    • Gość: pollak Re: wild'owy fan club Ally McBeal (godz. wieczorne>:)) IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.06.02, 21:15
      wild napisał(a):

      > Jej okrzyk- który zawiera elementy wyzwolenia seksualnego ("w dupę"),
      > akceptację własnej osoby ("w chudą") a nawet wyzwanie rzucone politycznej
      > poprawności ("w białą")- potwierdził jednak, jak bardzo Calista i Ally są do
      > siebie podobne. I jak słusznie naród wybrał ich wspólną twarz na symbol

      smile Mowa o chudej, białej ...... wspólnej twarzy? wink
    • wild Uwaga! Inwazja ... 27.06.02, 20:55
      Prawniczek na forum! gdzie sie kryć? :[
      • Gość: iwona __________peace_________________ IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.06.02, 20:59
        wild napisał(a):

        > Prawniczek na forum! gdzie sie kryć? :[

        (nie)oficjalnie oświadczam, że ja z innej branży smile

        • wild Re: __________peace_________________ 27.06.02, 21:05
          Gość portalu: iwona napisał(a):

          > wild napisał(a):
          >
          > > Prawniczek na forum! gdzie sie kryć? :[
          >
          > (nie)oficjalnie oświadczam, że ja z innej branży smile

          kamuflage? smile->

      • Gość: a_g Re: Uwaga! Inwazja ... IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 21:02
        wild napisał(a):

        > Prawniczek na forum! gdzie sie kryć? :[

        i tak cie znajdziemy... nie masz szans... wink
        • Gość: wild Re: Uwaga! Inwazja ... IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 27.06.02, 22:54
          Gość portalu: a_g napisał(a):

          > wild napisał(a):
          >
          > > Prawniczek na forum! gdzie sie kryć? :[
          >
          > i tak cie znajdziemy... nie masz szans... wink

          to sie jeszcze okarze! smile
    • led3 Re: wild'owy fan club Ally McBeal (godz. wieczorne>:)) 28.06.02, 07:20
      wild napisał(a):

      > jednogłosnie! został
      > prezesem: wild ( mówcie mi drogie fanki prezi.)
      > zastępca: wild ( druga wypłata! )
      > skarbnik: wild ( trzecia wypłata!! za liczenie pierwszej i drugiej... )
      >
      > wnioski skargi zażalenia pomysły ( mało prawdopodobne ) prosze przesyłać
      > droga kosmiczna gadu-gadu 956661 wink
      >
      > STATUT: ( wymyślam! )
      >
      >
      > <a href="http://monikgor.republika.pl/wysob37.htm"target="_blank">monikgor.repu
      > blika.pl/wysob37.htm</a>
      >
      > Ally McBeal, czyli ...
      >
      > Dlaczego wychowane na ideałach równouprawnienia pokolenie Amerykanów zakochało
      > się w bohaterce, która biega do pracy w mini , a zamiast o sukcesach zawodowych
      >
      > marzy o wielkiej miłości?
      >
      > Serial bije rekordy popularności w USA , a jednocześnie na Calistę sypią się
      > gromy, że grając kobietę słabą, wychudzoną i neurotyczną, pluje na ideały
      > feminizmu. "Pocałujcie mnie w chudą, białą dupę!"- wrzasnęła w końcu gwiazda,
      > zaproszona jako gość do popularnego telewizyjnego talk-show Davida Lettermana.
      > Szczególnie rozsierdziło aktorkę publiczne liczenie kalorii, które zjada i
      > utożsamianie jej z Ally McBeal.
      >
      > Jej okrzyk- który zawiera elementy wyzwolenia seksualnego ("w dupę"),
      > akceptację własnej osoby ("w chudą") a nawet wyzwanie rzucone politycznej
      > poprawności ("w białą")- potwierdził jednak, jak bardzo Calista i Ally są do
      > siebie podobne. I jak słusznie naród wybrał ich wspólną twarz na symbol nowego
      > pokolenia Amerykanek. Kobiet, które też chcą żyć jak mężczyźni. Ale nie na
      > takich samych prawach. Chcą mieć tylko taką samą wolność wyboru. Które
      > wołają: "Kimkolwiek jestem, to nie przynosi hańby mojej płci".
      >
      > na podstawie "Wysokich Obcasów" nr37

      Szanowny Panie Prezesie!
      Jeśli to co wyżej jest statutem, to proszę o przyjęcie do tego KLUBU(konieczna
      karta wstępu?).
      Ally McBeal wprawdzie nie lubiłam za bardzo ogladać(widziałam tylko kilka
      odcinków),ale ogólne przesłanie 'feministki inaczej' mi odpowiada.
      Wewnętrznie nie czuję się rozdarta między realizacją w pracy zawodowej a
      realizacją w miłości.
      Doba ma aż 24h i jest czas na wszystko.
      To tylko kwestia dobrej organizacji z jednej strony, a koncentracji i skupieniu
      na wykonywanej akurat czynności.
      Nie widzę sprzeczności.
      Mało prawdopodobny pomysł?
      Prawdopodobieństwo realizacji założeń w istniejącym systemie.
      Ale nie upieram się przy tym nieprawdopodobieństwie.
      Pozdrawiam Prezesa
      LED

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka