Dodaj do ulubionych

Melolontha melolontha

14.07.05, 05:14
W dzieciństwie mieszkałem przy ulicy gęsto wysadzanej lipami. Drzewa te, jak
nazwa wskazuje, zwykły kwitnąć w czerwcu. Być może w tym roku plamy na słońcu
bądź inne kosmiczne anomalia spowodowały, że jeszcze kilka dni temu tu i
ówdzie czułem aromat, zakodowany zapewne w epoce heroicznych zmagań z
pieluchami.

Z czasem kwitnienia lip kojarzy mi się inne zjawisko przyrodnicze: wysyp
chrabąszczy. Kiedy nieco podrosłem, łapaliśmy te ociężałe owady, by całą ich
garść wrzucić za koszulę - no, komu? Kumplowi z podwórka? Oczywiście, że nie:
tej jednej, jedynej - wybrance naszego serca. Choć uciekała i piszczała -
zapewne cieszyło ją, że w ten zrytualizowany sposób oddajemy jej hołd. Nieco
później, gdy mieliśmy już po lat kilkanaście, czasem z wystudiowanym
przestrachem domagała się, by sięgnąć pod bluzeczkę i uwolnić ją od tych
groźnych insektów. Ech, mówię wam...

Dwa dni temu, pod wieczór, nabyłem napój orzeźwiający, wskoczyłem na rowerek
i powędrowałem na znane mi jeszcze z tamtej epoki pola mokotowskie. Siedząc
na ławce i delektując się smakiem chmielu posłyszałem dobrze mi znane, niskie
buczenie. Machnąłem ręką - tak, to one. Po chwili już pięć sztuk drapało mnie
po piersiach.

Nieopodal siedziała para młodych ludzi. Co chwila zrywali się z ławki i
oganiali się nerwowo. Czyżby w pobliżu było gniazdo os? Skasowałem tę
hipotezę brzytwą Ockhama.

Dopiłem niespiesznie piwko i ruszyłem z powrotem. Mijając tę parę spytałem,
czy wiedzą, co to za zwierzęta latają często-gęsto. Wiedzieli. Wiedzieli też,
że nic im nie zagraża. Nie wierzyli, że kontakt z tymi pazurkami może być
przyjemny.

Oddalamy się coraz bardziej od natury.

Lipcowi kochankowie, w ramach gry wstępnej sadzajcie sobie nawzajem
chrabąszcza na strefy erogenne! Rutyna wam nie grozi - to tylko kilka
tygodni, ponoć raz na cztery lata.

www.wielkaoddzialowa.pl/?art,893

smile))
Obserwuj wątek
    • subtelna.x Re: Melolontha melolontha 14.07.05, 08:05
      jenisiej napisał:

      > W dzieciństwie mieszkałem przy ulicy gęsto wysadzanej lipami. Drzewa te, jak
      > nazwa wskazuje, zwykły kwitnąć w czerwcu

      po nazwie to ja bym raczej typowała lipiec a nie czerwiec

      > Być może w tym roku plamy na słońcu
      > bądź inne kosmiczne anomalia spowodowały, że jeszcze kilka dni temu tu i
      > ówdzie czułem aromat, zakodowany zapewne w epoce heroicznych zmagań z
      > pieluchami.

      niestety
      z pieluch moralno-mentalno-polityczno-społeczo-religijo-narodowych nie wszyscy
      wyrastają, co z przykrością zauważam od 3 lat na tym forum.
      sama czuję się z tych pieluch już "wyrośnięta" po okresie wczesnodziecięcym
      nauk wszelakich na forum tym

      >
      > Z czasem kwitnienia lip kojarzy mi się inne zjawisko przyrodnicze: wysyp
      > chrabąszczy.

      a tu mieliśmy i miewamy nadal, choćc już sporadycznie,wysyp trolli i pacynek


      >Kiedy nieco podrosłem, łapaliśmy te ociężałe owady, by całą ich
      > garść wrzucić za koszulę - no, komu? Kumplowi z podwórka? Oczywiście, że nie:
      > tej jednej, jedynej - wybrance naszego serca. Choć uciekała i piszczała -
      > zapewne cieszyło ją, że w ten zrytualizowany sposób oddajemy jej hołd.

      która dziewczyna lubi w taki sposób oddawane hołdy?
      przyznaać się!!!

      Nieco
      > później, gdy mieliśmy już po lat kilkanaście, czasem z wystudiowanym
      > przestrachem domagała się, by sięgnąć pod bluzeczkę i uwolnić ją od tych
      > groźnych insektów. Ech, mówię wam...

      dziwne te dziewczyny
      wcale ich nie rozumiem
      chyba jeszcze w swej dziewczyności tkwią w gimnazjum

      >
      > Dwa dni temu, pod wieczór, nabyłem napój orzeźwiający, wskoczyłem na rowerek
      > i powędrowałem na znane mi jeszcze z tamtej epoki pola mokotowskie. Siedząc
      > na ławce i delektując się smakiem chmielu

      ten napój energetyzująco-chłodzący dla jednych a usypiający dla innych to chyba
      piwo?

      posłyszałem dobrze mi znane, niskie
      > buczenie. Machnąłem ręką - tak, to one. Po chwili już pięć sztuk drapało mnie
      > po piersiach.

      a piersi masz obrośnięte?
      chrząszcze w gąszczu?
      poczuły się chyba bezpiecznie

      >
      > Nieopodal siedziała para młodych ludzi. Co chwila zrywali się z ławki i
      > oganiali się nerwowo. Czyżby w pobliżu było gniazdo os? Skasowałem tę
      > hipotezę brzytwą Ockhama.

      i myśli mogły sobie ulatywać dalej w kierunku....
      czy chrząszcze żyją w stadach?
      a może stadnie (5 sztuk to już stado jest chyba)tylko atakują?

      >
      > Dopiłem niespiesznie piwko i ruszyłem z powrotem.

      no i już wiem co to był za napój orzeźwiajacy dla Jenisieja

      Mijając tę parę spytałem,
      > czy wiedzą, co to za zwierzęta latają często-gęsto.

      latające zwierzęta?
      a ja myślałam, że...skrzydlate to już nie zwierzęta


      Wiedzieli. Wiedzieli też,
      > że nic im nie zagraża. Nie wierzyli, że kontakt z tymi pazurkami może być
      > przyjemny.
      >
      > Oddalamy się coraz bardziej od natury.

      niestety

      >
      > Lipcowi kochankowie, w ramach gry wstępnej sadzajcie sobie nawzajem
      > chrabąszcza na strefy erogenne! Rutyna wam nie grozi - to tylko kilka
      > tygodni, ponoć raz na cztery lata.

      raz na 4 lata to mamy...
      rok przestępny
      wybory do sejmu
      i pewnie jeszcze inne cykle 4 letnie czegoś tam
      ale strefy erogenne to chybaa zawsze mamy na sobie każdego dnia

      >
      > smile))
      • jenisiej Cześć, Danusiu:) 14.07.05, 18:30
        www.naturefg.com/pages/c-animals/melolontha%20melolontha.htm

        Czyż nie jest milutki?

        Całuskismile
        • marianna.rokita Re: Cześć, Danusiu:) 14.07.05, 18:34
          No to o dzisiaj mam nowe okreslenie dla igraszek Jeni : "posadzic chrabaszcza" i
          nie jestem przekonana,ze mi sie to tak bardzo podoba. Hmmm......
          • jenisiej Daj się namówić, Śliczna:) 14.07.05, 18:43
            marianna.rokita napisała:

            > No to o dzisiaj mam nowe okreslenie dla igraszek Jeni : "posadzic
            > chrabaszcza"
            > i nie jestem przekonana,ze mi sie to tak bardzo podoba. Hmmm......

            Ja Ci tak posadzę chrabąszcza, że mucha nie siada!

            Całuskismile))
            • marianna.rokita Re: Daj się namówić, Śliczna:) 14.07.05, 18:56
              Czemoz to ja od takich propozycji musze sie opedzac jak od much ?
              wink
              • jenisiej Ja jestem cierpliwy:) 14.07.05, 19:03
                marianna.rokita napisała:

                > Czemoz to ja od takich propozycji musze sie opedzac jak od much ?

                Nie chcesz chrabąszcza, to coś innego wymyślęsmile
                • subtelna.x Re: Ja jestem cierpliwy:) 14.07.05, 19:08
                  jenisiej napisał:

                  > Nie chcesz chrabąszcza, to coś innego wymyślęsmile
                  >

                  "to coś" to ukryte w runie owcy?
                  której?
                  tej czarnej?
                  jakiś desant komandosów się szykuje?
                  hasło-wszystkie chrabąszcze skryte w runie
                  • jenisiej Hehe, to ładne hasło:) 14.07.05, 19:17
                    subtelna.x napisała:

                    > hasło-wszystkie chrabąszcze skryte w runie

                    Całuskismile
          • subtelna.x Re: Hej wam...chrabąszcze z lipowych lasów ! 14.07.05, 19:06
            ...lipcowe zdejmowanie?
            chraboszczy z piersi Marianny?
            Jeni chyba ze szczęśscia zaciera już....
            no nie!
            ja zbyt subtelna jestem, zeby spoglądać co Jeni zaciera gdy Marianna w pobliżu
            • jenisiej Jeni niczego nie zaciera 14.07.05, 19:15
              subtelna.x napisała:

              > ...lipcowe zdejmowanie?
              > chraboszczy z piersi Marianny?
              > Jeni chyba ze szczęśscia zaciera już....
              > no nie!
              > ja zbyt subtelna jestem, zeby spoglądać co Jeni zaciera gdy Marianna w
              > pobliżu

              Jeni rozwija skrzydełka do lotu koszącego.

              Lot koszący - lot na minimalnej dla danego typu samolotu wysokości, stosowany w
              podejściu do atakowanego obiektu w celu zaskoczenia przeciwnika i obniżenia
              skuteczności jego obrony.

              wink))
    • beemelka Zdarzyc przed szpakami... 15.07.05, 09:46
      W ogrodzie mojej babci obok grusz i jabloni, rosly dwie stare wisnie. Przez
      wiele lat, przyjezdzal przycinac drzewa co roku na przelomie stycznia i utego,
      wujek Edek. Tak naprawde, to nie mial o tym pojecia. Co ja sie nasluchalam po
      kazdej jego wizycie! Z nadejsciem wiosny pretensje sie uspokajaly, a wisnie po
      kolejnym cieciu coraz bardziej przypominaly palmy kokosowe. Uspokajala teoria,
      ze tak prowadzone drzewa mniej zacieniaja dom i ogrod. Owoce byly fenomenalne,
      wielkie i aromatyczne. Szpaki za nimi przepadaly. Rok, w ktorym udalo sie
      wdrapac po ogromnej drabinie, zeby je zebrac, zanim stado szpakow odbylo uczte,
      byl rokiem konfitury wisniowej... Pychota!

      Teraz pod moim oknem rosnie ogromna czeresnia, siegajaca prawie trzeciego
      pietra. Siedzialam wczoraj z mrozona kawka na balkonie (kawka w pucharku,
      oczywiscie i bezskrzydla) i uswiadomilam sobie, ze w tym roku szpaki na
      przylecialy. Zwykle o tej porze drzewo jest juz ogolocone z owocow. Teraz
      czerwienia sie pieknie i az szkoda, ze za daleko, by po nie siegnac. Co prawda
      uspokaja swiadomosc, ze to szpacze robaczywki... O zmierzchu uslyszalam dziwny
      halas. Cos wdarlo sie wysoko na drzewo i zbieralo owoce do bialej torby. Potem
      zobaczylam niebieska koszule. To musial byc robaczy predator jakis.
      Zdarzyl przed szpakami.

      pozdro
      M
      • subtelna.x Re: Zdarzyc przed szpakami... 15.07.05, 09:51
        beemelko
        ładnie opisałaś...
        a kiedyś nie zdąrzyłyśmy.....
        może teraz jest ten własciwy czas?
        zdąrzyć przed....
        wink
        • beemelka Szpaki nie zawiodly! 17.07.05, 17:13
          Przylecialy wczoraj.
          Dzisiaj tez na czeresni buszuja a ja nie moge uwierzyc, ze to prawie centrum
          Warszawy. Awanturuja sie niewyobrazalnie glosno. Zdalam sobie sprawe, ze sa dwa
          momenty, kiedy uwielbiam siedziec na balkonie. Wiosna, kiedy czeresnia kwitnie
          i kiedy ucztuja szpaki.

          Danusiu! O zdarzaniu, to pewnie moznaby pofilozofowac. Nie ma tego zlego wink
          Wracam do swoich zajec, bo dzis z jutrem mi sie polaczy, jesli bede sie
          guzdrac.
          pozdro
          • subtelna.x Re: Szpaki nie zawiodly! 17.07.05, 17:20
            beemelka napisała:

            >
            > Danusiu! O zdarzaniu, to pewnie moznaby pofilozofowac. Nie ma tego zlego wink
            > Wracam do swoich zajec, bo dzis z jutrem mi sie polaczy, jesli bede sie
            > guzdrac.
            > pozdro

            u mnie za to wczoraj z dziś się połączyło
            garsonieczkaa gotowa, ale musi jeszcze poczekać na prezentację do jesieni
            może wrzesień?
            może październik?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka