v_2
07.09.05, 09:21
Każde wybory mają swoją specyfikę: znakiem szczególnym tych obecnych jest
komisja sejmowa ds. Orlenu - najbardziej skandaliczna, wyniszczająca polską
demokrację instytucja ostatnich lat.
Powołana do życia w wyniku publikacji "Gazety Wyborczej", przekształciła się
w polowanie na przeciwników politycznych metodą cepa i błota; swoisty
trybunał inkwizycyjny, który ściga heretyków i czarownice, bądź też trybunał
bolszewicki, który z rewolucyjną dociekliwością demaskuje niecne poczynania
dywersantów i sługusów międzynarodowej burżuazji.
Panowie Wassermann, Miodowicz, Giertych i Macierewicz przypominają mi - nic
na to nie poradzę - oficerów śledczych i prokuratorów, z którymi miałem
przyjemność obcować po wielekroć, przebywając w znanym pensjonacie pod
adresem Rakowiecka 37 w Warszawie. Dlatego ich nazwiska nie powinny zostać
zapomniane.
>>> No właśnie a nazwiska oprawców ( śledczych i prokuratorów )zapomnieć
można? Ich teczki schować?<<<
Dzięki ich wielomiesięcznej aktywności wyniszczającej - i tak słabo
zakorzenione - reguły przyzwoitości w życiu publicznym stała się możliwa tak
zwana sprawa Anny Jaruckiej, oskarżenie Włodzimierza Cimoszewicza przez osobę
sfrustrowaną i zaburzoną, a nagłośnione i upowszechnione na skalę
ogólnopolską przez wspomnianych członków komisji sejmowej i pozbawione umiaru
media elektroniczne.
Obserwowałem tę nagonkę z dystansu, choć od pierwszej chwili nie miałem
wątpliwości, że oskarżenia formułowane wobec Cimoszewicza są brednią wyssaną
z palca. Znam Włodzimierza Cimoszewicza od 16 lat; ta znajomość układała się
różnie: bywało konfliktowo, bywało przyjaźnie.
>>> Pogratulować przyjaźnie- to już kolejna po Jaruzelskim, Urbanie i
Kiszczaku<<<<
Spieraliśmy się niejednokrotnie o kształt państwa i o idee polityczne. Nie
zachwyca mnie, że w odpowiedzi na deklaracje Konstantego Miodowicza były szef
rządu ujawnił, iż decydował o wycofaniu agenta służb specjalnych z
najbliższego otoczenia Mariana Krzaklewskiego. Nigdy jednak nie miałem
wątpliwości, że Cimoszewicz jest człowiekiem nieskazitelnie uczciwym, że nie
jest typem oszusta finansowego.
Dlatego z rosnącym zdumieniem spoglądałem na poczynania członków tej komisji,
zwłaszcza Konstantego Miodowicza, który z zapałem dowodził, że czarne jest
białe, czyli pani Anna Jarucka jest oskarżycielem wiarygodnym. Z jeszcze
większym zdumieniem śledziłem reakcje Donalda Tuska, "człowieka z zasadami",
jak głoszą jego plakaty przedwyborcze, który milcząco aprobował poczynania
Miodowicza, polityka i posła Platformy Obywatelskiej. Cóż to za zasady -
zastanawiałem się - które pozwalają na aprobatę paskudztw tego typu?
Sprawa Anny Jaruckiej jest groźnym precedensem. Okazuje się, że za pomocą
prymitywnie skrojonej prowokacji i przy pomocy polityków i dziennikarzy
wyposażonych w zespół zasad bardzo szczególnego rodzaju można obrzucić błotem
i pozbawić dobrego imienia każdego, także człowieka o uczciwości nigdy
niekwestionowanej.
Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że cała ta "operacja Anna Jarucka" była
rezultatem mitomanii tej kobiety oraz głupoty lub złej woli (bądź też jednego
zmieszanego z drugim) polityków z Platformy Obywatelskiej. Błoto przeznaczone
dla Cimoszewicza spada dziś na jego oskarżycieli.
Bardzo chciałbym wiedzieć, co sądzą o tym liderzy partii politycznych i
kandydaci na urząd prezydenta Rzeczypospolitej.
>>>Tak wygląda Swiadectwo Moralności- ciekawe na jakiej podstawie wydane???<<<