Gość: k.
IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl
26.09.01, 15:16
Jak skończy Leszek Miller
PAP
Miller znany jest z dowcipów i kalamburów, którymi sypie jak z rękawa. Chyba
najbardziej znanym jego powiedzeniem są słowa: "Prawdziwego mężczyznę poznaje
się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy".
Miller rozpoczynał swoją polityczną karierę od sekretarza KW PZPR, po 23
września 2001 roku zostanie zapewne premierem.
Leszek Miller urodził się w 1946 r. w Żyrardowie. W latach 1963-70 pracował
jako robotnik w Zakładach Przemysłu Lniarskiego w Żyrardowie. W 1969 r. wstąpił
do PZPR. W latach 1973-74 był sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR z Zakładach
Przemysłu Lniarskiego.
W 1977 r. ukończył Wyższą Szkołę Nauk Społecznych przy KC PZPR. Po studiach
rozpoczął pracę w Komitecie Centralnym. W latach 1982-86 zajmował stanowisko
kierownika Wydziału ds. Młodzieży, Kultury Fizycznej i Turystyki KC PZPR.
W lipcu 1986 został I sekretarzem KW PZPR w Skierniewicach. Funkcję tę pełnił
do lutego 1989 r. W okresie swej pracy w Skierniewicach został zauważony przez
kierownictwo partii i ściągnięty do centrali. W grudniu 1988 r. został
sekretarzem KC.
W styczniu 1989 ogłosił, że na dyskusję do gmachu KC mogą przyjść nie tylko
przedstawiciele oficjalnych organizacji młodzieżowych, ale również zwykli
młodzi ludzie "z ulicy". Z tego "zaproszenia" skorzystała delegacja
nielegalnego wtedy NZS Uniwersytetu Warszawskiego. NZS-owców wpuszczono do
budynku i nie przeszkadzano w zabraniu głosu w dyskusji. Spotkanie to zostało
pokazane w TVP i wywołało sprzeczne reakcje. Niektórzy działacze PZPR mieli
Millerowi za złe, że za jego przyczyną w gmachu KC padły słowa nigdy tu
wcześniej nie słyszane (o PZPR jako partii totalitarnej, potrzebie wolnych
wyborów itd.).
Od lutego do kwietnia 1989 uczestniczył w obradach "okrągłego stołu", gdzie
współprzewodniczył podzespołowi ds. młodzieży. Drugim współprzewodniczącym, ze
strony opozycyjnej, był wtedy obecny partyjny kolega lidera SLD Andrzej
Celiński.
W lipcu 1989, gdy Mieczysław Rakowski zastąpił Wojciecha Jaruzelskiego na
stanowisku I sekretarza KC PZPR, Miller stał się członkiem Biura Politycznego
KC. Po rozwiązaniu PZPR i powstaniu Socjaldemokracji RP stanął na czele tej
partii wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim. Obecny prezydent został
przewodniczącym, Miller sekretarzem generalnym. W październiku 1991 roku Miller
został wybrany posłem na Sejm I kadencji z list SLD (koalicja utworzona przez
SdRP i mniejsze ugrupowania).
W tym samym okresie, w listopadzie 1991 r., prokuratura wszczęła postępowanie
przeciw Millerowi i Rakowskiemu. Rakowskiemu zarzucała, że w styczniu 1990 r.
pożyczył od ówczesnego KC KPZR 1,2 mln dolarów USA i 500 mln zł bez wymaganego
zezwolenia, a Millerowi, że naruszając prawo zwrócił w listopadzie 1990 r. 600
tys. dolarów z tej pożyczki.
Miller zaprzeczał zarzutom i twierdził, że jest to element nagonki na SLD.
Zgodził się jednak, by w celu wyjaśnienia sprawy uchylono mu immunitet
poselski, co nastąpiło wiosną 1993. W grudniu tego roku prokuratura umorzyła
postępowanie wobec Millera, wobec braku dowodów popełnienia przestępstwa. Na II
Kongresie SdRP w marcu 1993 r. Miller przestał być sekretarzem generalnym i
został wybrany na wiceprzewodniczącego Socjaldemokracji.
Okres kontrowersji związanych z "pożyczką moskiewską" to czas, w którym od
Millera dystansowali się również niektórzy działacze SLD - włącznie z
Włodzimierzem Cimoszewiczem. Miller przetrzymał jednak ten okres, a jego
popularność w bazie partii stale rosła.
Po zwycięskich dla SLD wyborach we wrześniu 1993 znowu został posłem, a w
październiku tego roku wszedł do tworzonego przez Waldemara Pawlaka rządu
koalicji SLD-PSL. Objął resort pracy i polityki socjalnej. Jako minister pracy
był bardzo widoczny, znane były jego spory z kolejnymi ministrami finansów o
pieniądze na politykę społeczną. W grudniu 1993 Miller zagłosował nawet na
posiedzeniu rządu przeciwko projektowi budżetu na 1994 rok, uznając że
niewystarczająco uwzględnia on potrzeby najbiedniejszych.
Publiczny stał się też jego spór z ministrem finansów Grzegorzem Kołodką o
sposób waloryzacji rent i emerytur. Miller zachował tekę ministra pracy również
w powstałym w marcu 1995 rządzie swojego partyjnego kolegi Józefa Oleksego.
W powstałym w lutym 1996 rządzie Włodzimierza Cimoszewicza pozycja Millera
uległa wzmocnieniu - został ministrem-szefem Urzędu Rady Ministrów. Jego
znaczenie w rządzie jeszcze wzrosło, gdy w ramach przeprowadzonej na przełomie
1996 i 1997 reformy struktury gabinetu stanął na czele nowo utworzonego
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. M.in. dzięki jego staraniom
została umorzona sprawa płk. Ryszarda Kuklińskiego.
Po wyborach 1997 roku Miller został szefem Klubu Parlamentarnego SLD. W grudniu
tego roku zajął miejsce Józefa Oleksego i został przewodniczącym SdRP. Wkrótce
zaczął forsować pomysł przekształcenia SLD w jedną partię, co nastąpiło w
czerwcu 1999. Został tymczasowym przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
I kongres SLD w grudniu tego roku potwierdził jego przywództwo.
Jako lider opozycji w Sejmie III kadencji Miller dał się wielokrotnie poznać
koalicji jako jej zaprzysięgły krytyk. Nie raz media obiegały też jego
kalambury, np. określenie expose premiera Jerzego Buzka jako nadającego się do
podsumowania trzema literami "B" - "banalne, bezbarwne, bezradne".
Niektóre jego wypowiedzi budziły gwałtowne reakcje prawicy, jak np. wypowiedź z
września 2000, iż "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń".
Po rozpadzie koalicji AWS-UW Miller kilkakrotnie domagał się dymisji
mniejszościowego rządu i przedterminowych wyborów. Powtarzał to m.in. po
przegranych przez Mariana Krzaklewskiego wyborach prezydenckich. "Instrumentem"
skrócenia kadencji miało być rozwiązanie Sejmu w wyniku nieprzyjęcia budżetu na
2001 rok. Miller oczekiwał, że będzie to możliwe, gdy budżetu nie poprze UW.
Według relacji prasowych zabiegał, by klub SLD poparł kandydaturę Leszka
Balcerowicza na prezesa NBP w grudniu 2000, czego jednak nie udało mu się
przeforsować.
We własnym zapleczu Miller nie ma od dawna oponentów - jego pozycja lidera jest
niekwestionowana. Ostatnim wpływowym ostrym krytykiem Millera był odwołany w
styczniu 2000 redaktor naczelny "Trybuny" Janusz Rolicki.
Miller wygrywał też konkursy popularności, choć w styczniu 2000 wygrał też
ogłoszony przez radio Tok FM konkurs na "Najbardziej irytującego Polaka roku".