Dodaj do ulubionych

perfekcyjna gospodyni

30.01.07, 20:34

Obserwuj wątek
    • koxanaki Re: perfekcyjna gospodyni 30.01.07, 20:44
      o i nawet wtku nie zalozylam dzis jak nalezy smile
      Kochane powiedzcie mi czy wszystkie greczynki to takie perfekcyjne hauswife?
      Zaznaczam, ze miloby uslyszec odpowiedz "nie". Rozgladam sie po najblizszym
      otoczeniu i widze codziennie nowy obiad (u mnie dwa dni to samo, bo zawsze duzo
      mi wychodzi), wszystko wysprzatane (u mnie podloga po dwoch godzinach albo w
      pustynnym piasku albo z uwagi na roboty budowlane w cemencie), sciereczki do
      naczyn wyprasowane (!!!). Najgorsze, ze aspiracji w tej dziedzinie nie mam, a
      moze powinnam skoro tak wszyscy wkolo robia? A na dodatek reczniki mi sie w
      praniu zafarbowaly, nie wiem od czego bo wszystko bylo jasne i woda z zelazka
      zrobila zolta plame na bialym obrusie....
      • annielika Re: perfekcyjna gospodyni 30.01.07, 21:03
        Hhhehe, wydaje mi sie, ze troche sa... mama mojego prasowala mu gatki!!! Choc
        tego nie znosila. teraz mi i swojej corce tlumaczy, zeby sie w takie bzdety bron
        boze nie bawic! moj staral sie mnie "namowic" do prasowania, ale nie udalo sie,
        obejrzal swoje rece na moja prosbe i stwierdzilismy, ze ma tak samo sprawne jak
        i moje... z jedzeniem on ma jakis nawyk, ze codziennie musi byc gotowane (ale
        tego i tak nie robimy) jego ojciec teraz glownie prowadzi dom z pomoca siostry i
        rzeczywiscie gotuja codziennie. ja tego nie robie. nie mam aspiracji zostania
        perfekcyjna housewife, mimo ze pewnie jak przyjda dzieci bede wiecej czasu
        spedzala na bawienie sie w nia... ale juz teraz zaznaczam na kazdym kroku
        (wiadomo, im wiecej razy powtorze, tym lepiej sie wbije w glowe), ze to jest
        50-50, a nie ja dom on praca. wiadomo, ze roznie rzeczy wygladaja pozniej w
        praniu, ale swiadomosc jednak mu pioresmile jedynie pranie robie samodzielnie,
        nauczylam go tylko trzepac poscielowe razem ze mnasmile jego rodzinka mile
        zaskoczona, ze nie ma dwu lewych rak, mimo ze musze przyznac dobrze go
        wychowali... no ale pewne rzeczy robi teraz, a kiedys nie.

        nie przejmuj sie koxanaki! jak panie chca spedzac czas z miotelka i bawic sie w
        syzyfa, to ich wybor! ty rob tak, jak ty uwazasz, ze powinno wszystko wygladac,
        i razem sie musicie dogadacsmile

        no! powiedziala, co wiedziala!
        • filakia1 Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 09:06
          no cos w tym jest. mój facet też wyniósł z domu, że codziennie ma być świeży
          obiadek (na szczęscie w tygodniu to on gotuje, a ja w weekendy...)z tym
          sprzataniem to ja czasmi cholery dostaje. jak zamieszkalismy razem, to nawet
          nie wiedział jak sie sprzata, bo przecież mama sprząta wink nawet twierdził, ze
          nie będzie sprzątać, bo nie jest pantoflarzem hi hi hi więc usłyszał, że jak on
          będzie pracował i wstawał o 6 rano, a wracał o 17 a ja bedę w domu, to nie
          będzie sprzątał itd. więc albo mi pomaga, albo wraca do Grecji.... chciał nie
          chciał sprzata....i dla odmiany jak już zaczął to mnie do szału doprowadza, bo
          sprzata do przesady. juz mu humorystycznie mówię, zeby tak sie nie przykładał
          bo zedrze politurę z mebli i lakier z parkietów (nawet mi nie wolno wejść z
          kanapką do salonu...bo nakruszę...oczywiście łamię te zakazy smile ostatnio
          dowiedziałam się, że musimy kupić drugi dywan bo...teściowa ma dywan na zimę i
          na lato i firany też ma sezonowe.... szybko mu to jednak wybiłam z głowy (ledwo
          wybulilismy się na jeden zestaw...) w swoim zapamietaniu dywanowym przyciagnął
          też dywanik do kuchni...bo teściowa ma a jakże... ale u nas kuchnia malutka i
          brudzi się szybko, jaka wojna była o ten dywan, udało mi się jedynie
          przeforsować, że leży pod stołem i jak się pobrudzi to on sam go będzie
          czyscił.oj duzo by opowiadać.udało mi się co prawda wytłumaczyć mojemu, że nie
          będę tak perfekcyjną gospodynią, bo ja w przeciwieństwie do jego mamy pracuję i
          po robocie chcę troche poleniuchować smile więc pomaga mi dzielnie (czasem
          przesadnie), ale on to sobie wytłumaczył- jak to chłop- że musi mi pomagać
          bo...inaczej w nocy będę zbyt zmęczona .... jak był w lecie w Grecji to
          teściowa upominała się, żeby też jej coś ugotował i posprzatał, ale powiedział
          jej, że jak ona bedzie pracowała to jak najbardziej, a skoro nie pracuje, to
          nie ma o czym marzyć.......no i masz babo placek wink
          o rany! ale sie rozpisałam. walcz o swoje moja droga od samego poczatku, bo
          potem bedzie za późno. nie patrz na te greckie gospodynie bo one z reguły nie
          pracują i chyba z nudów im tak odbija. na pocieszenie napiszę, że siostra
          mojego wcale nie jest taka wzorową gospodynią - mąż bardzo jej pomaga - i są
          bardzo szczęśliwym małżeństwem. mój nawet mówi, że mamy z jego siastrą
          wyjatkowe szczeście, że mamy takich dobrych mężów smile
          pozdrawiam
          • justme11 Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 10:09
            Słyszałam i czytałam że Greczynki były tylko po to aby rodzic dzieci i zajmować
            sie domem, a mężczyzna był od tego żeby na to wszystko zarabiac. Jednak
            myslałam, że takie czasy juz minęły i kobiety zaczęły byc traktowane inaczej w
            Grecji. Z tego co teraz piszecie...nie zawsze i wszedzie. Jednak dalej pozostał
            ten stereotyp. Osobiscie nie wyobrazam sobie siebie jako housewife...o nie.
            Ciekawa jestem czy tez bedę musiała "wychowywać" po swojemy mojego Greka, hehe?
            Dowiem sie tego dopiero jak zamieszkamy razem.
            • filakia1 Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 11:00
              Z pewnością teraz czasy się zmieniły i mnóstwo Greczynek teraz walczy o swoje
              prawa, pracuje.Jednak - szczególnie w małych miejscowościach - jeszcze dominuje
              patriarchat (tak jak w wiosce mojego M.)Moj twierdzi, że u siebie w wiosce nie
              szukał żony, bo nie chciał "kury domowej".Właściwie to on myślał, że nigdy się
              nie ożeni, bo nie znajdzie żony - partnera (potwierdzone przez rodzine i
              przyjaciół)No i poniosło mnie do Grecji i teraz chłop ma żone - partnera i
              kierat w domu hi hi...Dla kazdego co kto lubi wink
              pozdrawiam
              • bebiak Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 12:26
                Ja myślę, że wiele, bardzo wiele zależy od środowiska, od wykształcenia, od
                poziomu życia, od zapatrywania się na życie, itp (jak w każdym kraju zresztą -
                to nie dotyczy tylko Grecji).
                Tak się złożyło, że znam środowisko ateńskie (pewien krąg ofkors) i w życiu na
                tej podstawie bym nie powiedziała, że kobiety greckie to gospodynie domowe -
                więcej: powiedziałabym, że wszystko co "domowe" to z daleka. W tym kręgu
                (prawnicy, lekarze, artyści, biznesmeni itp) zatrudnia się panią do sprzątania,
                prasowania, gotowania, zatrudnia się nianie, zatrudnia się pomoc kiedy już się
                zdarzy przygotowywanie przyjęcia w domu.

                Te Greczynki są nieźle wykształcone (choć jeśli pracują zawodowo to ofkors się
                nie przemęczają - to bardziej chęć bycia wśród ludzi) i wg mnie pełnią
                funkcje "reprezentacyjne": wyglądają świetnie (tzn starają się!!!!) inwestując
                w siebie (swój wygląd) całkiem niezłe pieniądze.
                Co robią ich mężowie tu i tam - sprawa mężów, natomiast one, szczególnie w
                towarzystwie, są wciąż adorowane w całkiem sympatyczny sposób i to widać gołym
                okiem. Jeśli się przyjrzeć bliżej (albo dłużej - jak ja się przyglądam) można
                zauważyć, że to kobiety są głównodowodzącymi w związkach, ale czynią to w
                takich sposób, że dumni Grecy nawet tego oczywiście nie zauważająsmile

                Ostatnio rozmawiałam tutaj w Warszawie z pewnym Grekiem po 50-tce czasowo
                służbowo w Polsce - jakoś w pewnym momencie powiedziałam (mają na myśli
                stereotypy greckie), że w życiu nie znalazłabym męża Greka bo zupełnie na
                przykład nie umiem gotować (fakt: nie muszę) a sprzątanie mnie nie pasjonuje
                (też nie muszę na szczęście), a on mi na to (z Aten, przyzwoicie wykształcony,
                tzw. wyższa półka), że to mit, że i on i jego przyjaciele czy znajomi nigdy nie
                szukali tego typu żon - oni są zainteresowani wyłącznie partnerkami, z którymi
                można się pokazać, z którymi można prowadzić niekończące się dyskusje, a na
                pomoce domowe mają pieniądze.

                To zupełnie tak samo jak w Polsce - u nas jeszcze zatrudnia się ogrodników (w
                Grecji nie spotkałam, ale pewnie dlatego, że tam z uwagi na klimat przydomowe,
                urządzone za ciężkie pieniądze, ogrody zupełnie inne niż u nas).

                • annielika Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 13:02
                  Bebiak, zgadzam sie z toba, ze jesli chodzi o tych ludzi, ktorzy maja pieniadze
                  i moga sobie pozwolic na osobe dochodzaca, ktora im i ugotuje i posprzata i
                  dziecmi sie znajdzie. Faktem jednak jest to, ze jest to tylko pewna czesc
                  spoleczenstwa, ktora moze sobie na taki luxus pozwolic. Co sie dzieje z reszta?
                  Ano reszta kobiet nie zawsze znajdzie prace, gdy urodza sie dzieci sa zmuszone
                  pozostac w domu, no bo przeciez przedszkole ma szalone godziny otwarcia, albo
                  gdy oboje rodzice pracuja, dziecmi zajmuje sie starsze pokolenie kobiet...
                  wedlug mnie by miec ten przywilej partnerstwa potrzeba do tego srodkow. Ja wciaz
                  uwazam, ze jadnak role sa tutaj bardzo rozgraniczone. Osobiscie mam to
                  szczescie, a moze raczej nie tyle szczescie, bo swiadomie szukalam takiego
                  partnera jakiego udalo mi sie znalezc, ze facet w domu robi tyle ile kobieta...
                  jego mama go rozpieszczala, ale mimo wszystko mial przyklad ojca, ktory we
                  wszystkim mamie pomagal. Z drugiej strony to wciaz sie zastanawiam jak oni sie
                  wychowali w Grecji tamtych czasow, bo sa to ludzie juz na emeryturze, a mimo to
                  tacy postepowi, nawet na nasze czasy obecne. Wiec moj mi nie tyle pomaga, ile
                  robi to, co zrobic trzeba w danym momencie. Ja robie troche wiecej, bo teraz
                  siedze w domu, ale to zrozumiale. I tez szukal partnerki, a nie gosposi, w czym
                  popre Bebiak, ze nie wszyscy pragna zwiazac sie z darmowa gosposia. wink

                  No, oczywiscie troche uogolnilam, co pewnie same widzicie, ale to dla lepszego
                  zrozumienia.
                  • bebiak Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 16:14
                    annielika napisała:

                    > Bebiak, zgadzam sie z toba, ze jesli chodzi o tych ludzi, ktorzy maja
                    >pieniadze i moga sobie pozwolic na osobe dochodzaca, ktora im i ugotuje i
                    >posprzata i dziecmi sie znajdzie. Faktem jednak jest to, ze jest to tylko
                    >pewna czesc spoleczenstwa, ktora moze sobie na taki luxus pozwolic. Co sie
                    >dzieje z reszta?


                    Ja od razu podkreśliłam, o jakiego typu ludziach piszę, bo tak sie zdarzyło,
                    że akurat to środowisko znam, a nadto, od czego wg mnie zależy jaką rolę pełni
                    kobieta. Nie bardzo i do końca znam nasze np. wiejskie środowisko (z całym
                    szacunkiem!) ale nie od dziś wiadomo, że tamże rola kobiety czy jej pozycja
                    jest zgoła inna aniżeli w mieście. Zresztą i w mieście ale z kolei w
                    środowiskach wg mnie mniej wykształconych, mniej oświeconych, również rola ta
                    odbiegać będzie od roli w środowisku, o którym poprzednio pisałam [choć pewnie
                    będzie miało to węższy zakres bo co do zasady odpada w mieście aż tak silna
                    presja otoczenia czy rodziny].
                    Osobiście zawsze byłam za związkami partnerskimi - inne wg mnie nie mają szans
                    przetrwania jako związek. To może ofkors funkcjonować, ale już nie jako związek
                    a pewien układ, z którego każda ze stron będzie czerpała jakieś korzyści.
                    Jeśli te korzyści wg danej osoby istnieją rzeczywiście i dzięki nim ona czuje
                    się spełniona (typu - zajmuję się domem ale nie muszę pracować zawodowo/martwić
                    się o środki na utrzymanie i to jest moje autentyczne szczęście) to why
                    not?
                    • annielika Re: perfekcyjna gospodyni 31.01.07, 16:25
                      No wlasnie, w koncu tyle sposobow na zycie, ile par na swieciesmile W miescie tez w
                      sumie nie kazdy dazy do partnerstwa. Niektorzy znow zyja w uludzie partnerstwa.
                      Z drugiej strony nie da sie od tego tak szybko odejsc, bowiem, ok kobiety bardzo
                      chetnie, ale mezczyzni? Ktory nagle bedzie z radoscia i piesnia na ustach gary
                      zmywal, albo z dzieciakiem na rodzinnym zostawal? Pomijam juz fakt, ze pensje
                      kobiet sa nizsze, co powoduje jeszcze mniejsza chec i moznosc pozostania taty w
                      domu i opiekowania sie malcem... ale samo to, ze no jak to, facet w domu? Mamy
                      taki obraz mezczyzny, ze to on w pocie czola zdobywa sr. finansowe, a taka role
                      dala mu natura... hmmmm, nie wiem, kto im dal, ale wg mnie napewno nie natura.
                      no ale. w polsce panuje przekonanie, stereotyp greckiego macho. a ja uwazam, ze
                      polscy faceci sa dokladnie tacy sami. polski facet bedzie sie szczycil tym, ze
                      on nie jest jak "arab", czyli ze babie nie kaze nosic chusty... no i co z tego?
                      oprocz chusty polska kobieta tak samo go obsluguje jak ta arabska. przepraszam z
                      gory za uogolnianie, no ale nie moge sie powstrzymac. tak sie wywyzszaja, nie
                      raz to slyszalam, nad tymi z poludnia, a sa dokladnie tacy sami. wiec problem
                      greczynek i polek w grecji jest dokladnie taki sam jak polek z polski.

                      No, co wiedziala... wink
                      • magdusijaa Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 00:36
                        hehe, czyli chyba dobrze zrobilam jakies 2miesiace temu ze kupilam ksiazki
                        kucharskie i twardo sie ucze?smile mam aspiracje na perfect housewife (choc jestem
                        strasznym balaganiarzem i gotowac jeszcze nie umiemsad( ). Mam 2tyg na naukesmile
                        ale z tego co ja zlyszlam to greczynki sa strasznie leniwe jesli chodzi o prace
                        domowe. to jest zdanie greka: chlopaka mojej przyjaciolki greczynki: nigdy zony
                        greczynki! one sa piekne i nadskakuja do slubu. potem tyja i palcem nie kiwna.
                        hmm, zeby nie bylo ze znowu generalizuje (bo fakt ja jeszce nie wiele wiem o
                        tamtejszych obyczajach), powtarzam tylko jeho zdanie. cos w tym prawdy musi byc...
                        • bebiak Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 02:16
                          Ojjj, czy Greczynki są piękne?
                          Moim zdaniem starają się być zadbane (i sporo w to inwestują), ale daleko im
                          do piękna, nie tylko po ślubiesmile
                          Jako dziewczynki są do przyjęcia, ale coś w nich jest takiego, że już
                          podrastając stają się ...
                          Poza tym nie mają tzw dobrego smaku, subtelności, nie wiem czy zauważyłyście,
                          ale wg mnie nie potrafią zrobić sobie przyzwoitego makijażu [a Francuzki w tym
                          zakresie.. echhhh, wysoka półka!], natomiast mają jeden wielki i podstawowy
                          plus: nie mają wg mnie kompleksów i to m.in. również dlatego tak bardzo lubię
                          tam jeździć: nigdzie tak jak w Grecji nie czuję się tak śliczna, tak zgrabna,
                          tak pełna gracji i elegancji. To moje wspaniałe samopoczucie przenoszę ofkors
                          na polski grunt i dobry nastrój mnie tak szybko nie opuszcza - za to właśnie
                          lubię Greczynki he hesmile))

    • olna Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 10:55
      U nas w okolicy to wyglada mniej wiecej tak,ze domem zajmuja sie cale
      pokolenia.Mama i tesciowa codziennie obiadek ugotuje,dziecka
      popilnuja,przyprowadza ze szkoly.Jakbym miala kogokolwiek do pomocy tez bym
      codziennie podloge szorowala,chocby z nudow.A tak to szkoda gadac,dawno dalam
      sobie spokoj z perfekcyjnym porzadkiem,staram sie tylko,zeby nie straszylo.A
      obiad to od razu na 2 dni gotuje.
      A Greczynki maja rzeczywiscie troche "hopla" na punkcie czystosci.Codziennie
      myja podworka,balkony,prasuja co sie da nawet majtki i skarpetki.No i zadnych
      roslin w domu bo brudza,truja i roznosza robactwo.Zwierzeta tak samo(choc w tym
      wzgledzie zauwazam postep)
      • bebiak Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 12:52
        olna napisała:

        > A Greczynki maja rzeczywiscie troche "hopla" na punkcie czystosci.Codziennie
        > myja podworka,balkony,prasuja co sie da nawet majtki i skarpetki.

        Przyznam, że jak w 1989 pojechałam pierwszy raz do Grecji, zamieszkałam i tam
        pracowałam to rzeczywiście kazano mi prasować i majtki i skarpetki - gnojkiem
        nie byłam (wtedy 25 lat), ale spotkałam się z tym po raz pierwszy: u nas w domu
        (u mamy) czegoś takiego się nie czyniło [w moim domu też sie nie czyni zresztą,
        choć po powrocie z Aten miałam zapędy... he he - na szczęście szybko minęło].
        Samochód myłam Grekom raz w tygodniu ale to było dodatkowo płatne [całe 500 dr]-
        gdyby w ramach pensji to może chcieliby inaczej???

        >No i zadnych roslin w domu bo brudza,truja i roznosza robactwo.

        Hmm, cholercia - jakoś nie pamiętam kwiatów w greckich domach, a sporo ich
        zwiedziłam. Donice stały na werandach albo w ogrodach, ale w domu... No nie
        kojarzę (dziś też chyba nie widuję - aż się zacznę bardziej przyglądać!)

        >Zwierzeta tak samo(choc w tym wzgledzie zauwazam postep)

        Moi przyjaciele mają kotasmile
        A z 1989 roku pamiętam pewne mieszkanie, o którym pisałam na naszym prywatnym
        forum (może czytałyście? Tam był kot Renato i papugi ale w jaki sposób to
        hodowano... wow...).

        Co do czystości...
        Kiedy pojechałam drugi raz do Aten w już zupełnie innym charakterze niż w 1989
        roku - zamieszkałam w domu moich przyjaciół: w domu (bardzo piękny zresztą i
        duży) było wszystko w porządku, ale oczywiście zatrudniona była osoba, któa
        się utrzymaniem porządku w domu zajmowała. Córka moich przyjaciół miała wówczas
        6 lat i dla mnie szokiem było to co sie działo w ... samochodzie! To było lato,
        miałam białe spodnie i ogólnie jasne ciuchy a w aucie wszystko kleiło się od
        cukierków, batoników, gum do życia i łapek naszej małej dziewuszki - nikt nie
        dbał o to co siedzialo na tylnym siedzeniusmile)

        Z kolei przy bramie sąsiedniego domu stał samochód, który codziennie pod
        wieczór był myty. I mój rozkoszny Grek kiedyś mi powiedział dokładnie
        tak: "Zobacz jaka idiotka meiszka w tym sąsiednim domu: zatrudniła sobie
        niedawno Polkę i każe jej codziennie myć samochód. Myślisz, że to jest
        normalne?"

        Nie, codzienne mycie samochodu, w tym dokładnie w środku, było na pewno
        nienormalne ale to co się działo w naszym aucie też mogło stanowić temat do
        rozmowysmile))

        • filakia1 Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 14:07
          jezeli chodzi o kwiaty w domu, to u mojego też ich nie ma (teściowa, uwielbia
          kwiaty, ale hoduje je tylko w ogrodzie), więc kiedy M. wprowadził sie do mnie
          to na sam poczatek zażyczył sobie wyniesienia wszystkich kwiatów z sypialni, bo
          są niezdrowe, robaki itd. nie dałam sie przekonać, kwiatki są do dziś i nikt
          się z tego powodu nie pochorował smile moja teściowa wprowadziła mnie w kompleks
          złej gospochy, bo obdarowała nas ręcznikami, pościelą itp. w znienawidzonym z
          powodów praktycznych kolorze białym(przy naszej twardej i często rudej wodzie,
          unikam białego jak ognia) i teraz ciągle słyszę, że mój zapyta się mamy w czym
          ona pierze, bo wszystko ma takie białe, a nasze jest szare. no cóz muszę udać
          się do teściowej na kurs prania, a praczką jest kobieta zaciętą bo mojemu tak
          doprała nowe dżinsy - które przez fabryke były stylowo postarzane i wyglądały
          na trochę brude - że z szaro-niebieskich zrobiły się białe, doprała też mu
          koszulkę, bo maziaki jakieś były - te maziaki to były autografy zawodników
          greckiej drużyny koszykarskiej.....chyba jednak nigdy jej nie dorównam he he...
          na szczęście mój facet wcześniej czy poźniej daje mi sie przekabacić, teraz go
          urabiam w sprawie jakiegoś zwierzaka w domu, bo oczywiście jak dziewczyny
          pisałyście zwierzak w domu jest szkodliwy. tak nawiązując do zwierzaków, to mój
          jest po ciagłym wrażeniem, że u nas ludzie, szczególnie w zimie, wynoszą
          jedzenie dla ptaków, bezdomnych psów i kotów, no i oczywiście, ze tak dużo
          ludzi ma zwierzęta w domu.oooo no i jeszcze jest w szoku, ze u nas tak dużo
          kobiet jeździ samochodami i w związku z tym postanowił, że to ja będę szoferem
          rodzinnym, bo on lubi motory.
          pozdrawiam
          • olna Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 15:13
            filakia1 napisała:
            ona pierze, bo wszystko ma takie białe, a nasze jest szare. no cóz muszę udać
            > się do teściowej na kurs prania, a praczką jest kobieta zaciętą

            potwierdzam-babcia mojego meza pierze wszystko recznie(czytaj szoruje)

            jest po ciagłym wrażeniem, że u nas ludzie, szczególnie w zimie, wynoszą
            > jedzenie dla ptaków, bezdomnych psów i kotów,

            Nie dziwie sie.Niedawno dostalam opieprz od sasiada,ze dokarmiam bezpanskie psy
            i koty.Nie lubie wyrzucac jedzenia do kosza wiec wynosilam zwerzetom ale
            niestety niektorym to przeszkadza.
      • magdusijaa Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 13:55
        a propos piekna greczynek. czy was tez denerwuje to w jaki sposob sie ubieraja?
        ok, nosza zawsze modne ciuchy, ale: wszystkie jednakowe. jak uniformy!! i nie
        wazne czy to do niej pasuje, czy dobrze wyglada: zobaczyla w tv fashion to musi
        miec. w polsce to raczej kazda z na ma wlasny styl i moda wplywa na niego w
        nieznaczym tak stopniu. tam moda to obowiazek. zatem moj grek strasznie dziwnie
        patrzy na moje ciuchy: tak nie wie co powiedziec...z jednej strony idealnie
        dobrane (ja mam swira na punkcie ciuchow) a z drugiej jakos niemodnie, nie jak
        reszta. i chyba bedzie chcial wplywac na moj stylsad mialyscie taki problem?
        • filakia1 Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 14:18
          jezeli chodzi o ciuchy, to mój Grek woli mój styl ubierania - ciuchy porzadne i
          klasyczne,no odpowiednie na daną okoliczność.on ciągle ubolewa, ze Greczynki
          często od rana są tak ubrane jak na wieczorną imprezę w klubie. najbardziej
          podoba mu się mój makijaż - dyskretny i podkreślajacy to co trzeba, bo wg niego
          wiele Greczynek maluje się jak klauny bądź na zabawę karnawałową. więc nie mam
          z tym problemów.
          • flisvos Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 16:20
            tak jesli chodzi o piekno greczynek, to juz ten temat przerabilysmy; dla mnie
            sa nieksztautne i pokraczne(maja bardzo krotkie nogi i dluuugie tulowia); a
            styl ubierania no coz, one chyba mysla,ze sylwester jest codziennie. mojemu i
            jego znajomym jak i rodzine podoba sie moj styl i zawsze to podkreslaja, ze
            jest inny ale bardzo fajny.
            oczywiscie jak od kazdej reguly i tu sa wyjatkismile
            • justme11 Re: perfekcyjna gospodyni 01.02.07, 16:35
              Ja zauwazyłam, że większość Greczynek ( przynajmniej z tymi z którymi
              pracowałam ) mają postawę kury, przepraszam za porównanie ale tak to odebrałam.
              Brzuch i klatkę piersiową miały wypięte do przodu...no i te wystajace pupy,
              hehe. Polki natomiast maja prostą postawę, nie wypinają sie na wszystkie
              strony wink W pracy (a pracowałam jako kelnerka w hotelu) obowiązywał jednakowy
              strój dla wszystkich. I jak przyjrzałam sie sobie i im to naprawde było widac
              różnicę.
    • babycool Re: perfekcyjna gospodyni 02.02.07, 21:27
      i coz ja mam napisac? Mnie do perfekcyjnosci brakuje nie tak duzo ... jedyne
      99%, hahaha. Powaznie to lubie porzadek, ale jest tyle ciekawszych rzeczy np.
      zabawa w AKUKU z moim smykiem. Obiadu nie gotuje na dwa dni...bo moj luby
      wszystko zje w jeden dzien. Kiedy wyjezdzalam na 2,5 dnia, ugotowalam caly
      garnek jarzynowej.WIeczorem na gg pytam go czy smaczna.Na co on mi, ze bardzo
      dobra, ale juz nie ma.Nie chcialam wierzyc, ze zjadl wszystko, bylam pewna, ze
      jakis kolega byl na obiedzie.Ale nie... Teraz nie zawsze mam wszystko zrobione
      na czas,bo synus wymaga wiele uwagi i najbardziej lubi mamy raczki. A ja (zero
      pedagogiki,dzwonie po supernianie) mu na to pozwalam, bo przeciez za kilka lat
      juz nie bedzie chcial sie tulic. Za to moj luby bardzo lubi miec czysto i
      sprzata owszem. Sprzata podlogi i sciera kurze, czysci i pucuje sprzecik rtv.

      Co do zwierzat w Grecji. Faktycznie jacys dziwni sa Ci ludzie. Na widok mojego
      psa albo reaguje bardzo radosnie i tula go, albo uciekaja na druga strone
      ulicy.Posrednich emocji nie widzialam. I to mycie chodnikow ... ile razy latem
      ja bym wyrznela!

      Co do Greczynek - zauwazylam, ze zawsze maja perfekcyjny makijaz, fakt czasem
      zbyt wieczorowy. Ale czasem patrze z zazdroscia, bo ja nie raz nie zdaze sie
      nakremowac! No i popieram brak kompleksow smile Tez przestaje sie tu powoli
      przejmowac faldkami, tym bardziej ze faldki rosna ... za dobre rzeczy tu maja :
      (
    • bachula_gr Re: perfekcyjna gospodyni 03.02.07, 13:32
      Oj, z tymi zasonami i dywanami to maja faktycznie hopla. Jeszcze w takim
      miejscu jak Metsovo w gre wchodzi tradycyjne rekodzielo. Nie tylko na lato i
      zmie nastepuje zamiana ale jeszcze na wiekszosc swiat koscielnych! Ja nie
      uczestnicze w tym szalenstwie z zasady, wywalajac do szafy jedynie dlugowlosy
      dywan sprzed kominka w ramach wiosennych porzadkow.

      Tutaj kobitki nadal w wianie wnosza wielkie skrzynie pelne recznie tkanych
      kilimkow, dywanow, obrusow, zaslon na codzien i od swieta, haftowanych
      recznikow i poscieli. W kazdym domu (oprocz naszego) jest nawet specjalny pokoj
      zwany przez lokali "metsovitiko" a przeze mnie "muzeum" lub "cepelia. Pokoj
      skladajacy sie z reczie wykonanych i rzezbionych mebli, wielkiego oza lub dwoch
      nakrytych tradycyjnymi tkaninami, w oknach "serwetki". Taka wystawka.
      Od czasu do czasu we wsi pojawia sie auto zbierajace takie dywany, kilimki etc
      w elu ich wyprania w biezacej wodzie czy gorskiej rzece lub potoku. Mniejsze
      kawalki babinki ubrane w stroje ludowe lub na czarno piora w lokalnych
      wodopojach. W szczycie sezonu robia to pod obstrzalem flesh'y turystow, dla
      ktorych to nielada atrakcja. Podobnie jak warsztaty tkackie wstawiane czasami
      na ulice. Dzialajace warsztaty! Krosna sie to chyba nazywa....
    • sylwialew Re: perfekcyjna gospodyni 04.02.07, 10:18
      babycool jakbym widziala siebie hehehehehehe.Pewnie ze lubie miec czysto w domu
      ale ochoty na sparzatanie brak wole zajac sie moimi aniolkami.Denerwuje mnie to
      ze posprzatam a za 5 min dom wyglada tak jak po wojnie wink i tak w kolko.Moje
      motto to :"Sprzatam zeby zyc a nie zyje zeby sprzatac" A co do greczynek hmmmmm
      przez pierwsze lata mojego pobytu tutaj sprzatalam wiele mieszkan przyznam ze
      pare bylo czystych ale wiekszosc moich pan czekalo na mnie czasami dwa tyg. i
      wtym czasie nic nie robily brrrrrrrrrrrrrrrr nie bede opisywac szczegolow bo az
      mi wlosy staja na glowie wink
      • bebiak Re: perfekcyjna gospodyni 05.02.07, 02:12
        sylwialew napisała:

        > przez pierwsze lata mojego pobytu tutaj sprzatalam wiele mieszkan przyznam ze
        > pare bylo czystych ale wiekszosc moich pan czekalo na mnie czasami dwa tyg. i
        > wtym czasie nic nie robily brrrrrrrrrrrrrrrr nie bede opisywac szczegolow bo
        az mi wlosy staja na glowie wink

        O, to dokładnie to czego i ja doświadczyłam w swoim czasie. W niektórych domach
        było tak, że na "dzień dobry" słyszałam z góry same przeprosiny i dawano mi
        absolutnie wolną rękę co oznaczało: nie stresuj się, nikt nie sprzątał x czasu,
        ile zrobisz to zrobisz, sama widzę co tu sie dzieje.
        W innych jeszcze takich sytuacjach Greczynka zapierdzielała ze mną równo, bo
        sama .. chyba bym nie ruszyła z miejscasmile
        I tak w większości chatek załamywałam się i widziałam bezsens tego co
        robiłam - przykład: posprzątałam świetnie w czwratek (akurat ten czwartkowy dom
        uwielbiałam i tutaj wszystko z serca robiłam), czasem zdarzało się, że
        czwartkowa Greczynka dzwoniła i mówiła: "Wpadnij w niedzielę to poprasujesz.
        Wyjeżdżamy za miasto i nikt nie będzie ci przeszkadzał". Wpadałam w niedzielę
        i ... Łapy opadały na widok tego co zostało z mojej posprzątanej raptem w
        czwartek chatki sad(
        • annielika Re: perfekcyjna gospodyni 06.02.07, 00:07
          booosz, to ja widze, ze moja grecka rodzina naprawde jakas nietypowa jest! nie
          bede sie wiec odzywala, bo w takim razie ani rad dostosowanych do kraju ani nic
          ode mnie nie uslyszycie... no ale to i dobrze, bo mam latwiejsze zycie dzieki
          temu... big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka