Dodaj do ulubionych

Śliczności II

06.01.06, 22:21

world.guns.ru/downloads/Image/32.jpg
_____________________________
Minister Ludwik D.: "Drugiego, trzeciego stycznia będzie wspólny objazd ze
stroną kościelną na poziomie Episkopatu i służb ministerstwa"
Obserwuj wątek
    • jaceq Re: Śliczności II 06.01.06, 22:49

      Chyba Iwan wyciął numer i zabezpieczył przed linkowaniem. I po co? Mógł
      zabezpieczyć przed koopiowaniem, czego nie zrobił. Wg info na stronie, pliki są
      PD pod warunkiem podania źródła. Źródło do Q-Nędzy podałem. No to teraz podaję
      resztę:

      voila.pl/ocw3g/index.php?get=1&f=1

      _____________________________
      Minister Ludwik D.: "Drugiego, trzeciego stycznia będzie wspólny objazd ze
      stroną kościelną na poziomie Episkopatu i służb ministerstwa"
      • piq A więc Bóg istnieje!!! 07.01.06, 18:43
        www.angelfire.com/ny5/shenandoah/1860_Gold.jpg
        oto Cyndy Krołford wśród tego, co obaj wiemy.

        PS. Pismejker rzeczywiście śliczny.
      • piq a tu jeszcze troszeczkę ślicznot 07.01.06, 20:14
        www.coltcollectorsassoc.com/images/GunArt/ccapic5.jpg
        A tę znasz? Wprawdzie bez makijażu, ale ulubienica konfederatów:

        images.gunsamerica.com/upload/976669694-1.jpg
        z zupełnie niespodziewaną dziurką pośrodku.

        A moja ulubiona ślicznotka to jest ta:

        www.cimarron-firearms.com/BlkPowder/BPImages/LeechRigOL.gif
        Panna Leech Rigdon. Uwielbiam ją.
        • jaceq Re: a tu jeszcze troszeczkę ślicznot 10.01.06, 20:56
          piq napisał:
          > A tę znasz? Wprawdzie bez makijażu, ale ulubienica konfederatów:

          Jasne, LeMat, ośmiostrzałówka z shotgunową lufą na osi bębna.

          > A moja ulubiona ślicznotka to jest ta:

          Ja zdecydowanie wolę jednak model 1860 Army, w którym doskonałość proporcji
          sięga zenitu. Nic też nie brakuje modelowi zmajstrowanemu wspólnie z kolonelem
          Walkerem, tylko ten bolec rozładownika taki jakiś... za to osłona spustu jaka
          śliczna. A wogle to colty, potem długo nic, potem reszta Ameryki - czyli
          Remingtony, Rogersy, Spencery, Starry (posiadające wg mnie wdzięk niezbyt
          poręcznego młotka), a z samopowtarzalnych jeśli coś, to Borchardt, Gabbet
          Fairfax i oczywiście marynarski Luger 08 (któremu P-38 do pięt nie próbuje
          nawet dorastać).

          A, i byłbym zapomniał: Smith & Wesson Model 3 tzw. "Russian", do którego mam
          pewną słabość:

          www.armchairgunshow.com/images/11Am.jpg
          pozdrawiam.


          _____________________________
          Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
          cenzurą obyczajową".
          • jaceq Oczywiście, przylinkowałem nie to zdjęcie: 10.01.06, 21:20

            www.armchairgunshow.com/images/11Rus.jpg_____________________________
            Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
            cenzurą obyczajową".
          • piq Re: a tu jeszcze troszeczkę ślicznot 10.01.06, 21:40
            jaceq napisał:


            > Jasne, LeMat, ośmiostrzałówka z shotgunową lufą na osi bębna.

            Fajny jest, ale u nasz nie do dostania. No i ustawa już obejmuje. Ale jako forma
            machiny jest super.

            > Ja zdecydowanie wolę jednak model 1860 Army, w którym doskonałość proporcji
            > sięga zenitu.

            Trzymałem w łapce, jest tak niesamowicie wyważony, że takiego ogromnego kawału
            żelastwa w ogóle się nie czuje. Stabilność przy celowaniu zupełnie
            niewiarygodna. A ten mój Leech & Rigdon to nic innego, tylko wariant Colta Navy
            1851, zresztą Uberti sprzedaje jako Colt Navy 1851. Mój ulubiony jest zwłaszcza
            dlatego, że jeszcze go w łapce nie trzymałem, a na zdjęciu jakoś tak fajnie
            wygląda w tym original finish. Ma jeszcze jeden plus: może się jeszcze od biedy
            załapać poza polską ustawę o broni.

            > Borchardt, Gabbet
            > Fairfax i oczywiście marynarski Luger 08 (któremu P-38 do pięt nie próbuje
            > nawet dorastać).

            Oj, marynarski Luger 08... Masz gust, chłopie. Borchadty też niczego sobie.
            Znajdź sobie też gdzieś przedziwne pistolety austrowęgierskie, jeśli lubisz
            Gabbetta Fairfaxa, to ci się mogą spodobać, Steyr Roth zwłaszcza, a, masz link:
            www.gunsamerica.com/guns/976647654.htm
            ale Steyr Hahn też nieźle dziwaczny, i przez to fajny:
            www.gunsamerica.com/guns/976617641.htm

            > A, i byłbym zapomniał: Smith & Wesson Model 3 tzw. "Russian", do którego mam
            > pewną słabość:
            Oj, nie dziwię się. Schofieldy Top-Break rosyjskie są przepiękne i przecelne.
            Jakbyć sobie chciał kupić, to tu jest link:
            www.ubertireplicas.com/
            W RP to już niestety wymaga już pozwolonka.
            • jaceq Re: a tu jeszcze troszeczkę ślicznot 12.01.06, 00:31

              > Fajny jest, ale u nasz nie do dostania. No i ustawa już obejmuje. Ale jako
              > forma machiny jest super.

              Przeglądałem oferty amerykańskich firm handlujących antykami - i faktycznie,
              nawet tam ciężko o LeMata (był za to np. ViS z produkcji przedwojennej, cena -
              bagatela - $ 8000.). Któreś z tych włoskich firm robią jednak repliki. Ustawa
              obejmuje; postaw faceta z LeMatem naprzeciw gliniarza z P-64.

              > Trzymałem w łapce, jest tak niesamowicie wyważony, że takiego ogromnego kawału
              > żelastwa w ogóle się nie czuje. Stabilność przy celowaniu zupełnie
              > niewiarygodna. A ten mój Leech & Rigdon to nic innego, tylko wariant Colta
              > Navy 1851, zresztą Uberti sprzedaje jako Colt Navy 1851.

              Ja to nawet miałem, dość marną kopię firmowaną przez Uberti, a w rzeczywistości
              zrobioną przez Hege. Mosiężny szkielet (nazwany szumnie "brass"), marna
              dokładność wykonania (np. kapiszony lubiły spadać z kominków) no i okropna,
              odłażąca farba na lufie (bęben o dziwo oksydowany, rękojeści o dziwo z
              przyzwoitego drewna). No, ale co wymagać za 350 DM. Jeszcze sobie kupię
              przyzwoitą kopię. Oferty oryginałów od 2000 $.

              > Znajdź sobie też gdzieś przedziwne pistolety austrowęgierskie, jeśli lubisz
              > Gabbetta Fairfaxa, to ci się mogą spodobać, Steyr Roth zwłaszcza

              Owszem, śliczna spluwa Rotha i Krnki, robiona przez Steyra. Można do tego
              towarzystwa jeszcze dołożyć "kieszonkowego" Mannlichera 7.65 wzór bodajże 1909
              (musiał nieźle wypychać kieszenie wink)).

              > Oj, nie dziwię się. Schofieldy Top-Break rosyjskie są przepiękne i przecelne.

              Schofieldy, o ile się nie mylę, były już po kontrakcie rosyjskim, wyłącznie
              amerykańskie. 44 Russian tym się różnił od 44 American, że miał nieco mniejszy
              ładunek prochowy i lżejszy pocisk, co z pewnością dodatnio wpływało na celność.
              Urody dodawały też te wąsy przy osłonie spustu (w Ameryce namiętnie
              spiłowywane, bo zawadzały, ośmiocalowe lufy też podpiłowywali, stąd dość duża
              obecnie podaż 5, 6, 7-calowych "Rusków"). Schofieldy były wykorzystywane m.in.
              w wojnach z Hiszpanią o Kubę i Filipiny i chwalone za celność mimo, że były
              przecież na silniejszą amunicję 45.

              Podobno gdy wielki książę Aleksiej przyjechał do USA dopilnować kontraktu S&W
              dla Rosji, sprezentowano mu parę niklowanych, grawerowanych "trójek" i wpadł w
              zachwyt. Tym bardziej, że urządzono mu jakąś imprezę z Buffalo Billem Cody'm,
              który się z pewnością popisywał, a wiadomo, że używał "trójek". (Cody na
              pokazach używał specjalnie spreparowanej amunicji, z ok. 1/3 pełnego ładunku
              prochowego, z pełnym ładunkiem dziadzio niektórych sztuczek wykonać by nie
              mógł).

              A w ogóle to się nieco zdziwiłem, jak się dowiedziałem, ilu ludzi
              używało "trójek": Pat Garrett, John Wesley Hardin, Doc Holiday, Virgil Earp i
              wielu innych. Czyli wszechobecne na filmach SAA wcale nie były takie
              wszechobecne. Inny Bill, Dziki Hickock, używał Remingtonów; lubił sobie szybko
              postrzelać z obu rąk, a jedyne DA dostępne wtedy to były Remingtony. Trzeci
              Bill, Clinton, używał za to cygar. wink

              > W RP to już niestety wymaga już pozwolonka.

              Idiotyczna ustawa. Gdyby było coś strzelającego amunicją np. 45 ACP sprzed
              1850, to by było bez pozwoleń. Czym się różni czarnoprochowy frontloader M1847
              od M1851? Ty wiesz i ja wiem, a ustawodawca nie wie. Z muszkietu 1777 kalibru
              78, przyzwoicie załadowanego mocniejszym prochem, np. fffg, można przecież
              ładnie wybić szybę na komendzie (i przy okazji zrobić dziurę w suficie na
              wylot). A przecież nic, żadna ustawa mi nie przeszkadza doczepić do takiego
              muszkietu np. noktowizor?

              Dzięki za linki.

              _____________________________
              Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
              cenzurą obyczajową".
              • piq visy, schofieldy i reszta 12.01.06, 15:59
                jaceq napisał:

                > Przeglądałem oferty amerykańskich firm handlujących antykami - i faktycznie,
                > nawet tam ciężko o LeMata (był za to np. ViS z produkcji przedwojennej, cena -
                > bagatela - $ 8000.). Któreś z tych włoskich firm robią jednak repliki. Ustawa
                > obejmuje; postaw faceta z LeMatem naprzeciw gliniarza z P-64.

                Oryginalny LeMat jest drogi, ale replikę można kupić za od 550$ używana do 780$
                nowa. Visy oryginalne polskie są sakramencko drogie, na wtórnym rynku jest dużo
                tych wyprodukowanych przez Niemców, ale pod względem wykonania nie równają się z
                polskimi przedwojennymi. Niedawno Radom spróbował wznowić produkcję visów, ale
                są fatalnie wykonane.

                > Ja to nawet miałem, dość marną kopię firmowaną przez Uberti, a w rzeczywistości
                >
                > zrobioną przez Hege. Mosiężny szkielet (nazwany szumnie "brass"), marna
                > dokładność wykonania (np. kapiszony lubiły spadać z kominków) no i okropna,
                > odłażąca farba na lufie (bęben o dziwo oksydowany, rękojeści o dziwo z
                > przyzwoitego drewna). No, ale co wymagać za 350 DM. Jeszcze sobie kupię
                > przyzwoitą kopię. Oferty oryginałów od 2000 $.

                Może to Pietty było, bo Uberti jest znany z jakości, a Hege kooperowało z
                Piettą. Za 350 DM nie wierzą, żeby to było Ubertiego.

                > Schofieldy, o ile się nie mylę, były już po kontrakcie rosyjskim, wyłącznie
                > amerykańskie. 44 Russian tym się różnił od 44 American, że miał nieco mniejszy
                > ładunek prochowy i lżejszy pocisk, co z pewnością dodatnio wpływało na celność.

                Uberti, który robi replikę Russiana twierdzi, że to już są schofieldy oparte na
                S&W 3.

                > Urody dodawały też te wąsy przy osłonie spustu (w Ameryce namiętnie
                > spiłowywane, bo zawadzały, ośmiocalowe lufy też podpiłowywali, stąd dość duża
                > obecnie podaż 5, 6, 7-calowych "Rusków").

                Wąsy prawdopodobnie były dodane jak do krótkiej broni kawaleryjskiej. LeMat
                kawaleryjski też taki ma.

                > Idiotyczna ustawa. Gdyby było coś strzelającego amunicją np. 45 ACP sprzed
                > 1850, to by było bez pozwoleń. Czym się różni czarnoprochowy frontloader M1847
                > od M1851? Ty wiesz i ja wiem, a ustawodawca nie wie. Z muszkietu 1777 kalibru
                > 78, przyzwoicie załadowanego mocniejszym prochem, np. fffg, można przecież
                > ładnie wybić szybę na komendzie (i przy okazji zrobić dziurę w suficie na
                > wylot). A przecież nic, żadna ustawa mi nie przeszkadza doczepić do takiego
                > muszkietu np. noktowizor?

                Ustawa idiotyczna, ustawodawca głupi. Pozdrawiam
                • jaceq Re: visy, schofieldy i reszta 12.01.06, 20:18

                  > Oryginalny LeMat jest drogi, ale replikę można kupić za od 550$ używana
                  > do 780$ nowa.

                  Zgadza się, w katalogu Frankonii z 1990 jest "wąsaty" LeMat, replika Neumann-
                  Pedersoli za 1150 DM.

                  > Visy oryginalne polskie są sakramencko drogie, na wtórnym rynku jest dużo
                  > tych wyprodukowanych przez Niemców, ale pod względem wykonania nie równają
                  > się z polskimi przedwojennymi. Niedawno Radom spróbował wznowić produkcję
                  > visów, ale są fatalnie wykonane.

                  Również się zgadza. Przedwojenny ViS uchodzi za jeden z najlepszych, jeśli w
                  ogóle nie najlepszy pistolet o konstrukcji opartej na M1911. Podobno już
                  Niemcy, zaopatrywani w ViSy produkowane w Austrii, bardzo chętnie wymieniali
                  się na przedwojenne, dokładając do transakcji np. kilka Waltherów. Tych
                  współczesnych radomskich nie znam, widziałem tylko w katalogu Łucznika.

                  > Może to Pietty było, bo Uberti jest znany z jakości, a Hege kooperowało z
                  > Piettą. Za 350 DM nie wierzą, żeby to było Ubertiego.

                  Sprzedałem razem z pudełkiem, ale pamiętam, że to było firmowane przez Uberti.
                  Kupiłem w 1985. Hege, z tego co wiem, produkcję wielu swoich części zleca małym
                  manufakturom rzemieślniczym, więc może akurat tak mi się trafiło? Wykonanie
                  bębna rzeczywiście znacznie odbiegało od reszty. Oczywiście cenę potraktowałem
                  jako okazję crying(.


                  > Uberti, który robi replikę Russiana twierdzi, że to już są schofieldy oparte
                  na S&W 3.

                  To nie jest zupełnie tak. Uberti rzecz maksymalnie upraszcza, bo to, co chce,
                  to głównie sprzedać swój produkt.
                  W rzeczywistości Smith & Wesson Model Three, który jakkolwiek miał sporo
                  wspólnego ze swoimi poprzednikami - S&W Model 1, 2 oraz 1 1/2 - był
                  konstrukcyjnie całkiem nową bronią i występował w pięciu głównych odmianach
                  (nie licząc "bocznych" pododmian). Są to, chronologicznie:

                  • S&W Mod. 3 American - wypuszczony w 1870 pierwszy model "trójki", w którym
                  główną cechą odróżniającą od poprzedników był patent Rollina White'a -
                  mechanizm rozładowania poprzez odchylenie lufy w dół, umożliwiający jednoczesne
                  (w przeciwieństwie do ówczesnych rewolwerów a także i późniejszego SAA)
                  wyrzucenie łusek i znacznie łatwiejsze załadowanie nowych nabojów. Początkowo
                  zaprojektowany na nabój Henry'ego .44RF (210 granowy pocisk i 27 granów
                  czarnego prochu), przedstawiony był Army Ordnance Board do testów. AOB
                  zasugerowało przeróbkę na nabój "centerfire" zamiast "rimfire", więc S&W
                  zaprojektował nowy .44, który (rzeczywisty kaliber .442, 225 grn pocisk i 25
                  grn prochu) praktycznie był centerfire'ową odmianą wyżej wspomnianej pestki
                  Henry'ego, a który z czasem nazwano .44 S&W American. AOB projekt klepnęło i
                  armia zakupiła "trójki" początkowo w liczbie 2000 sztuk.

                  • S&W Mod. 3 Russian - zamówiony przez Ruskich w 1871 początkowo w liczbie
                  131 tys. sztuk - posiadał kilka różniących w stos. do modelu American
                  szczegółów (jak wspomniane wąsy, "garb" na grzbiecie kolby, pod kurkiem i -
                  najważniejsze - inną amunicję (rzeczywisty kaliber .429, 245 grn pocisk i 22
                  grn prochu) - ów .44 S&W Russian. To ten właśnie nabój był najdalszym przodkiem
                  współczesnych .44 Magnum. Dostawy rozpoczęły się w 1872 po wspomnianej wizycie
                  Aleksego, "rusek" produkowany był także w Tule i potem w paru innych miejscach
                  w Europie i na świecie też.

                  • S&W Mod. 3 Schofield - wreszcie mamy Schofielda. Ciut przed wypuszczeniem
                  Colta SAA M1873, major George Schofield (10 pułk kawalerii) poprosił S&W i AOB
                  o ocenę modyfikacji, jakie wprowadził do "trójki". Zaowocowało to wdrożeniem
                  modelu Schofielda w roku 1875 i zamówieniem przez armię 9000 sztuk. Inne głośne
                  zamówienie Schofieldów to Wells & Fargo. Zmiany jakie wprowadził Schofield to -
                  głównie ułatwienie przeładowania podczas jazdy konnej (przeniesienie zatrzasku
                  ze szkieletu na lufę) i nowa amunicja: .45 S&W (potężniejszy niż .44 American,
                  słabszy od .45 Colt, rzeczywisty kaliber .449, 230 grn pocisk i 29 grn prochu).
                  Co ciekawe, dla użytkowników SAA w armii zaczęto produkować lżejszą
                  elaborację .45 Colta; 30- zamiast 40-granową, by ten rewolwer w ogóle dawał się
                  obsługiwać z konia.

                  • S&W New Mod. 3 - wdrożony w 1878 nieco mocniejszy, nie tak delikatny model na
                  amunicję American (część egzemplarzy New Modelu wyprodukowano na "karabinową"
                  elaborację .44 Winchester CF, czyli inaczej mówiąc .44-40!). Ostatnia
                  z "trójek" SA. Ten model zamówiła m.in. milicja stanowa w Maryland oraz US
                  Revenue Service (poprzednik Coast Guard).

                  • S&W Mod. 3 .44DA - produkowany w latach 1881 - 1913 top-break double action.

                  Były też liczne pododmiany, np. "rusek" miał ich trzy.

                  Ogółem S&W wyprodukował ponad 250 800 sztuk "trójek", ponadto ponad pół miliona
                  przez innych producentów w wielu krajach; na licencji i ordynarnie kopiowany.
                  S&W utrzymywał "w katalogach" Model 3 aż do 1917; czyli prawie pół wieku.
                  Łącznie znane są wersje w 15 różnych kalibrach.

                  Dane wziąłem z Jane's, potwierdzić je można z grubsza tu:

                  www.sam-hane.com/sass/schofield/index.html

                  i np. tu:

                  www.armchairgunshow.com/Mod3-info.html

                  pozdrawiam, J.

                  PS. Wczoraj, pisząc z pamięci, błędnie porównałem masę pocisków Russian i
                  American.

                  _____________________________
                  Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
                  cenzurą obyczajową".
    • piq daję moje "ulubione" 12.01.06, 19:17
      Bardzo fajna strona dystrybutora:
      www.dixiegunworks.com/default.php?cPath=22_92_187_189
      Ci są jakoś mniej, ale może być:
      www.euroarms.net/ML.HTM
      Tu jest producent LeMatów:
      www.pietta.it/index_2.htm
      Navy Arms jest niezgorsze:
      www.navyarms.com/html/top_break_rev.html
      Bardzo dobry producent, choć asortyment mały, ale świetnie wykonane:
      www.davide-pedersoli.com/
      Uberti ci już posłałem, to taka klasa średnia wyższa.

      Fajna kompetentna strona maniaka nt. rewolwerów i pistoletów wojny secesyjnej
      (czyli wielu):
      civilwarhandgun.com/index.htm
      Jest jeszcze strona Palmetto, ale coś nie działa.
      • jaceq Re: daję moje "ulubione" 12.01.06, 21:51

        Dzięki, ja lubię zaglądać m.in. tu:

        www.littlegun.be/

        Każda strona oprcz żabojadziego, ma angielski odpowiednik.
        Znajdziesz tam też soją Leech:

        www.littlegun.be/arme%20americaine/revolver%20confedere/a%20a%20revolver%20confedere%20gb.htm



        _____________________________
        Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
        cenzurą obyczajową".
    • babariba-babariba to jest jacku ch.. na sznurku... 12.01.06, 20:00
      ...popatrzsobie na pepeszę z krzywą lufą:
      wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/ppsz_41.htm
      • jaceq Re: to jest jacku ch.. na sznurku... 12.01.06, 21:22

        Jak pierwszy raz widziałem zdjęcie skrzywionej pepeszki, to myślałem, że to
        jakieś jaja są. Niemcy zresztą też eksperymentowali z podobnym wynalazkiem,
        bodajże z MP-40 diabli wiedzieć raczą czemu zwanym szmajserem. Do strzelania z
        okopów, zza osłony Niemcy w 1943 wdrożyli też zmyślne urządzenie do Gew. 98,
        Gew. 41 i innych. Wyglądało to jak peryskop z przymocowaną u dołu drugą kolbą i
        łańcuszkiem (takim jak kiblowy spuszczacz wody starego typu) do pociągania za
        właściwy spust. To był dopiero prawdziwy "ch.. na sznurku..." wink)

        Z innych kuriozów warto wymienić 100-nabojowy, łukowy (!) magazyn do kałacha:

        kalashnikov.guns.ru/images/2021.jpg

        By zachować sztywność całej konstrukcji, denko "magazynka" miało mocowanie do
        wylotu lufy. Byle chuchrak podnieść takiego kałacha raczej nie mógł, nie mówiąc
        już o napełnieniu "magazyneczka".

        Ciekawie wygląda też Borchardt z doczepioną kolbą, jak jakiś prapradziadek
        Uziego (wersja półautomatyczna):

        www.armchairgunshow.com/images/JA-1458.jpg

        A ruski karabinek szturmowy do strzelania pod wodą widziałeś?:

        world.guns.ru/assault/as69-e.htm

        pozdrawiam, J.


        _____________________________
        Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
        cenzurą obyczajową".
      • jaceq i jeszcze, Szanowny babaribo 13.01.06, 22:25

        jako zadeklarowanego zwolennika "zrób to sam" w pełnym zakresie, być może
        zainteresuje Cię taka pukawka:

        voila.pl/ocw3g/index.php?get=1&f=2

        Zwróć uwagę na gwintowaną (...zewnętrznie) lufę.

        _____________________________
        Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
        cenzurą obyczajową".
    • jaceq Re: Śliczności II 17.01.06, 18:12

      Piękny (na swój wyjątkowy sposób) dwunastostrzałowy Riffelmann:

      www.littlegun.be/arme%20allemande/ancien%20artisan/riffelmann%20autor%
      20horst%20held-01.jpg
      _____________________________
      Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad
      cenzurą obyczajową".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka