Dodaj do ulubionych

rosyjska doktryna

13.01.06, 20:26
Wypowiedź wicepremiera i ministra obrony Rosji Siergieja Iwanowa,
opublikowaną przez środowy "Wall Street Journal", można uznać za deklarację
rosyjskich marzeń o potędze. "Rosja musi być silna" głosi tytuł streszczający
ideę tekstu.
Po co? Aby zapobiec konwencjonalnemu czy nuklearnemu atakowi na Rosję. W
drugiej kolejności - aby prowadzić wojnę prewencyjną, celem
zapobieżenia "zagrożeniom na długo wcześniej, nim trzeba będzie im sprostać".
Właśnie dlatego Rosja musi się zbroić, uważa Iwanow, musi też zmodernizować
swą armię i przekształcić ją z nieruchawej machiny w jednostki zdolne szybko
reagować w odległych miejscach ziemi.
Fragment ten czyta się jak powtórkę z nowej amerykańskiej doktryny wojennej,
ogłoszonej po zamachach 11 września. Rosja pragnie naśladować USA i dalej,
jak w okresie zimnej wojny, odgrywać równorzędną rolę w świecie. Wątpić
należy, aby była w stanie sprostać temu, co na Kremlu uważa się za "wyścig
zbrojeń", z uwagi na brak nowoczesnych technologii, rozwiniętego przemysłu, a
także skromniejsze finanse.
W stwierdzeniach wicepremiera znajdują się jednak niepokojące fragmenty, w
których zawoalowana pogróżka w połączeniu z ogólnością wypowiedzi budzić może
uzasadnione obawy. To do tego typu myślenia w kręgach rosyjskiej elity władzy
zapewne odwoływał się Zbigniew Brzeziński w wykładzie na Uniwersytecie
Columbia. Cóż bowiem znaczy ów "czynnik niepewności", określony
jako "polityczny lub polityczno-militarny konflikt albo proces, który może
stanowić bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji lub zmiany
geopolitycznej rzeczywistości w regionie strategicznych interesów Rosji.
Naszą największą troską jest wewnętrzna sytuacja w niektórych krajach
członkowskich Wspólnoty Niepodległych Państw".
Moskwa pragnie utrzymać kontrolę nad przynajmniej częścią dawnego imperium.
Wiele dawniej zdominowanych narodów wyłamało się spod kurateli i poszło
własną drogą. Ostatnio - Gruzja, Ukraina i Kirgistan. Wypowiedź Iwanowa
należy więc rozumieć jako ostrzeżenie, iż Rosja nie będzie tolerować
dalszych "kolorowych rewolucji" (np. na Białorusi czy w Kazachstanie) ani
tego, co uważa za obcą inspirację (pośrednictwo rządów, jak na Ukrainie,
pracę organizacji pozarządowych, jak w Kazachstanie).
Polska jest oczywiście zainteresowania szerzeniem demokracji i wolnorynkowej
gospodarki na Wschodzie. Musi jednak liczyć się z realiami, pamiętać o tym,
że za wschodnią granicą żyje wielomilionowa Polonia, która w sytuacjach
dramatycznych może być traktowana jak zakładnik, oraz nie wykonywać zbędnych
gestów na pokaz, które na Kremlu często są odbierane z dużą nerwowością.
Polska musi układać stosunki z Rosją jak najlepiej: jest to poważny partner
polityczny i handlowy.

Quelle PDN-NY,CK


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka