Publiczna telewizja Bawarii („Bayerischer Rundfunk”

nadała w dniu 4. b.m. b.
ciekawą skądinąd audycję zatytułowaną „ wywłaszczeni, deportowani,
zamordowani” („Enteignet, deportiert, ermordet”

. Treścią audycji była
dokonana przez reżim hitlerowski akcja wywłaszczania i deportacji Niemców
narodowości żydowskiej. Moje głębokie oburzenie wywołało stwierdzenie zawarte
w komentarzu w końcowej części tej audycji, brzmiało ono
następująco: „

...) ...NATOMIAST [tu wymieniono nazwisko jednej z ofiar]
ZOSTAŁ ZAMORDOWANY W POLSKIM OBOZIE KONCENTRACYJNYM W STUTTHOF”.
Na mój list z wyrazami oburzenia, w którym przypomniałem redakcji BR, że KL
Stutthof, oznaczony wg Holleritha numerem 12, należał do najgroźniejszych
niemieckich obozów koncentracyjnych, że składał się z ponad 20 podobozów (w
tym jeden żydowski), że ze 120 tys. więźniów 80 tys. utraciło w nim życie.
Przypomniałem także, że Niemcy utworzyli go już w połowie 1939 r. i że
miejscowość Stutthof należała do końca wojny do Prus Wschodnich, a Polsce
przypadła dopiero w r. 1945 w wyniku postanowień Traktatu Poczdamskiego.
W odpowiedzi na mój list autorka programu stwierdziła, że słowo „POLSKI” w
połączeniu ze słowem „obóz” miało jakoby tylko znaczenie geograficzne i
zapewniła mnie, że w następnych emisjach tej audycji słowo „POLSKI” zostanie
z tekstu wymontowane.
Wyjaśnienie autorki ją tylko kompromituje, a w argument „znaczenia
geograficznego” trudno uwierzyć. Wiem dobrze, ilu przeglądom i kolaudacjom
redakcyjnym poddawana jest każda audycja telewizyjna, w szczególności tego
rodzaju, a zwłaszcza w telewizji niemieckiej. Trudno też przyjąć, że ani
producent, ani żaden z odpowiedzialnych redaktorów telewizji BR nie zauważył
ewidentej nieprawdy.