palnick
19.03.06, 15:12
PiS określił się jasno mówiąc: chcemy wygrać te wybory i rządzić bez potrzeby
korzystania z usług stabilizatorów. To PO zdaje się mówić "nie wierzymy, że
wygramy, dlatego będziemy bronić tego Sejmu". Skąd ten brak wiary w PO, brak
wiary tak duży, że gotowi są płacić za swoją pozycję psuciem państwa (bo to,
zdaniem PO, robi PiS).
Brak wiary tym mniej zrozumiały, że codziennie słyszymy z ust Tuska "Polacy
mają dość kaczyzmu". Jeśli w to wierzy to niech nie odbiera Polakom szansy
powiedzenia "dość" w wyborach. Jest chyba jasne, że PO nie wierzy ani w swoją
antypisią propagandę, ani w swoje możliwości.
Aż dziw bierze, że taki Olejniczak mówi "sprawdzam" a Tusk pęka. 24 godziny
temu porównuje Kaczora do Łukaszenki a jak Łukaszenko chce oddać władzę to
opozycja nie chce. Przecież to śmiech na sali. Pamiętacie jak SLD nie chciało
poprzeć samorozwiązania sejmu, ile było gadania, że trzymają się stołków.
Tusk wtedy grzmiał na SLD:
"„Sejm trwa wbrew Polakom, bo taka jest wola SLD". "Jeśli nie podniesiecie
ręki za samorozwiązaniem, to znaczy, że nie kierujecie się honorem".
Czas gra na korzyść SLD. Tego zdaje się Tusk nie bierze pod uwagę. Platforma
będzie alternatywą dla PiSu tylko dopóki ludzie będą pamiętać przekręty SLD.
A nie będą pamiętać długo. I alternatywą dla Kaczyńskich będzie wtedy SLD a
nie Platforma bo kto wybierze partię proponującą dalsze zaciskanie pasa?