Gość: JU
IP: *.sympatico.ca
27.12.02, 05:23
List otwarty do Jerzego Urbana(Josek Urbach)
Redakcja "Szpilek",
00-499 Warszawa,
Plac Trzech Krzyży 16-a
Ja, niżej podpisany Izaak Mosze Goldberg, obywatel polski żydowskiego
pochodzenia, który narodowości swej się nie wstydzi i dlatego nie zmienił
nazwiska na Kościuszko, Potocki, Zarzycki, Kulczycki, Różański, Michnik, czy
Żółkiewski.
Piszę do Pana, Panie Urban, ponieważ w felietonie pod tytułem "Pejsy w
lustrze" ("Szpilki" nr 12/2065 z 22.03.1981) nie napisał Pan całej prawdy,
tylko jej połowę. Napisał Pan, że jest Pan Żydem i to jest połowa tej prawdy.
Bo Żyd mieszkający w Polsce taki jak Pan, Panie Urban, to nie jest - jak Pan
napisał - "odmiana polska", tylko jest to odmiana Żyda.
Tę połowę prawdy też ujawnia Pan trochę ze wstydem: "raz na parę lat w
teksty, które drukuję, wpuszczam wzmiankę o moim parchatym pochodzeniu(...)
pokazuję pejsy raz na parę lat, gdyż częściej nie przypominam sobie o swoim
semickim pochodzeniu". Nieprawda, Panie Urban! Pan, tak jak ja i jak każdy
Żyd na świecie pamiętamy o naszym pochodzeniu o naszym pochodzeniu każdego
dnia, każdej minuty i sekundy, działamy, piszemy itp. Pamiętamy, bo jak można
zapomnieć nagle do jakiej się należy rodziny, albo kto jest naszym bratem i
siostrą?
W tym miejscu skłamał Pan, ale trochę niżej znowu napisał Pan prawdę: "...
niezależnie od mojej woli, to jaki jestem, myślę i co myślę - wynika przecież
z żydowskiego pochodzenia". I zaraz potem znowu Pan kłamie, twierdząc, że nie
wiąże Pan tego stanu "z żadnymi niezmywalnymi właściwościami rasy", gdyż
Pan "nie wierzy w takie bzdury". A hitleryzm - to też była bzdura?
Pan wie dobrze, Panie Urban, że żadna siła nie jest w stanie odebrać nam
naszego żydostwa w charakterze, w myśleniu, w postępowaniu. I dlatego, jeśli
Pan pisze, że Pańskiej osobowości "nie współkonstytuuje żadna żydowska
tradycja kulturalna, obyczajowa, religijna, czy językowa", to Pan wie dobrze,
że Pan i w tym miejscu kłamie, bo to jest nieprawda.
To, że nie mówi Pan w domu po żydowsku, chociaż ten język nie jest Panu obcy,
tak jak Pańskim dziadkom, to, że nie szanuje Pan szabasu, ani nie nosi kury
do rzezaka wcale nie oznacza, że nie czuje się Pan Żydem, tak jak ja, tak jak
wszyscy Żydzi w Polsce, czy gdziekolwiek na świecie. Pan przecież wie dobrze,
Panie Urban, Co mówi na ten temat Talmud i co powiedział nie tak dawno Sąd
Najwyższy naszego państwa Izrael: "zgodnie z żydowskim prawem wyznaniowym Żyd
pozostaje Żydem praktycznie w każdej sytuacji, choćby nawet świadomie zmienił
religię".
Wie Pan o tym doskonale, ponieważ zna Pan dobrze tych Żydów w Polsce, którzy
się dawno przechrzcili jak Jerzy Turowicz czy Tadeusz Mazowiecki, a będąc od
lat działaczami i publicystami w ruchu katolickim pozostają nie tylko wierni
więzom i nakazom swej krwi, ale mając dostęp do najwyższych czynników
Kościoła działają zgodnie z uchwałami Sanhedrynu, Kahału i zgodnie z naszą
narodową racją stanu.
Najlepszym tego dowodem może być cytat z listu Kazimierza Koźniewskiego,
opublikowany w "Literaturze" (8.IX.1977): "... nie gdzie indziej, ale w
samym "Tygodniku Powszechnym", gdy rozpoczął się proces beatyfikacyjny Ojca
Kolbego, opublikowany został (przez Jerzego Turowicza) artykuł krytyka Jana
Józefa Lipskiego, w którym informował on opinię o pewnych kartach
przedwojennej działalności O. Maksymiliana Kolbego i dawał wyraz swemu
krytycznemu zaniepokojeniu, jakie całkowicie podzielam". Pan nie wie dlaczego
p. Turowicz napadł na bohaterskiego polskiego męczennika? Pan wie tak samo
dobrze jak Turowicz: był to polski zakonnik.
O tym, że Żydzi nie dadzą się zasymilować napisał wyraźnie w "Życiu Warszawy"
nr 88 z 15.IV.81 w artykule pt. "Dzieci jednej ziemi" Stanisław Podemski.
Napisał, że od XIII wieku do dziś żyją w Polsce dwa narody: polski i
żydowski. Napisał o współżyciu i współistnieniu tych narodów i ich kultur. On
ma, Panie Urban, takie same kepełe jak i Pan: wiemy wszyscy, ze to prawda,
ale po co o tym pisać? Przecież my gojom wmawiamy, że nie jesteśmy Żydami,
tylko Polakami pochodzenia żydowskiego. Więc po co te bajki o dwóch narodach?
Nie podoba mi się też, Panie Urban, to co napisał Pana kolega Jerzy J. Wiatr
w "Życiu Warszawy" (nr 89/11705). Po co przypominać gojom, że my Żydzi w
Polsce od XIII wieku nie ulegliśmy asymilacji?
Od czasu, gdy nasi ziomkowie tacy jak Kuroń, Modzelewski, Mazowiecki i inni
członkowie KOR-u opanowali "Solidarność", podporządkowując sobie jej głównych
działaczy, w "Polityce" , która od dwudziestu lat jest przecież naszym
organem, chociaż adresowanym do polskich gojów - na temat poparcia
dla "Solidarności" i jej korowskich protektorów wylewacie kubły pochwalnego
atramentu. Główne pióra tego naszego organu z p. Rakowskim na czele
popierają "Solidarność", cmokają na samo brzmienie tego słowa (zaczerpniętego
nota bene z naszej, żydowskiej historii).
Uważny czytelnik, czy to nasz czy gojowski, wie dlaczego tak jest: to droga
która prowadzi nas do objęcia władzy w Polsce. Ale z drugiej strony - jest to
także demaskowanie naszych planów i metod przed opinią tych mądrzejszych
gojów polskich, którzy taktykę naszego narodu przejżeli na wylot. Więc po co
to robić tak otwarcie i z takim szumem? Po co zaraz pchać Rakowskiego na
wicepremiera? A najgorsze jest to, Panie Urban, że nie umie Pan zamaskować
swej żydowskiej pewności siebie i naszej pogardy dla gojów, których lubi Pan
kopnąć, albo napluć im w twarz, bo są goje.
W numerze 5(1248) z 31 stycznia 81 "Polityki", namawiając rząd polski do
uznania systemu dwuwładzy porównał Pan te dwa polskie obozy (rząd
i "Solidarność") do "dwóch psów, które stojąc na przeciw siebie szczekają z
obnażonymi zębami". Pan wie, Panie Urban, że rządu w naszej prawdziwej
ojczyźnie, w Izraelu, nie porównałby Pan nigdy do szczekającego psa. Takie
porównanie nie przyszłoby tam w ogóle Panu do głowy. Ale dla Pana jako
wojującego Żyda wypełniającego przykazania Talmudu i uchwał Mędrców Syjonu
każdy gojowski rząd w państwie diaspory jest sforą psów. To prawda, ale
dlaczego zaraz o tym pisać? Czy nie może Pan naprawdę trochę pohamować swej
nienawiści?
Pan słusznie zauważył w swoim felietonie w "Szpilkach": "To jaki jestem, jak
myślę i co myślę - wynika przecież z żydowskiego pochodzenia". Ale po co Pan
obraża gojów, zasiadających w centralnych władzach państwowych i
politycznych? Po co Pan na nich publicznie pluje? "Nie było - pisze Pan - w
moim domu choinek, Święta i obyczaje o katolickim rodowodzie (np. imieniny)
ignorowano. Nie wisiał też Kościuszko ani na ścianie, ani w atmosferze." Nie
wisiał bo Pańska i rodziców Pańskich żydowskość na to nie pozwalała:
Kościuszko dla Polaków - to sztandar to ich symbol narodowy - dla nas
zupełnie obcy jeśli nie wrogi. Bo my zgodnie z nauką Talmudu - uznajemy tylko
jeden naród: naród wybrany, do którego i Pan należy - naród żydowski.
Pisze Pan: "Ta nieprzylepność do polskokatolickich tradycji
bogoojczyźnianych, Abramowskiego, Boya a nie innych infantylnych wieszczów:
Konopnickiej i Sienkiewicza czyni mnie takim, jakim jestem. Właśnie takim na
przykład, że nic mnie nie obejdą listy, które przychodzą: 'Toś Pan właśnie
nie Polak, bo Polak łamie się opłatkiem i płacze jak grają Rotę'. Po prostu
jestem głuchy na dźwięk tego języka podobnie jak kanarek na godowe ryki
jelenia".
To wszystko prawda Panie Urban. Ale nie powiedział Pan dlaczego tak jest,
dlaczego wielka patriotyczna polska literatura będzie dla Pana zawsze
infantylna a na dźwięk Roty zatyka Pan uszy watą. Bo Pan jest obcy w tym
kraju i w tym narodzie. Pan zawsze będzie nienawidził wszystkiego, co jest z
ducha tego narodu, co dla niego jest wielkie i święte. Nienawiść ta
ukierunkowana na wszystkie narody gojów - jest niezależna od naszej woli,
tkwi w naszych sercach i duszach, tkwi w naszej świadomości i nawet
podświadomości. Na tego rodzaju stan prac