Gość: Stoik
IP: *.toya.net.pl
28.12.02, 01:46
W październiku roku pańskiego 1537 Jeanne D'Albret de Navarre,
prawdopodobnie siedmio- lub ośmiolatka, zaniemogła i zmuszona była przez
kilka tygodni leżeć w łóżku. Szczerze oddany swojej małej chorej
przyjaciółce, francuski poeta Clément Marot napisał do niej liścik z
życzeniami ozdrowienia w formie ślicznego wierszyka, zatytułowanego "A une
Damoyselle malade", co oznacza mniej więcej "Do chorej panienki". Wierszyk
ten zbudowany jest niezwykle precyzyjnie:
Liczy 28 linijek.
Każda linijka składa się z trzech sylab.
Główny akcent każdej linijki pada na ostatnią sylabę.
Wierszyk jest ciągiem rymijących się kupletów: AA, BB, CC, ...
W środku, ton zmienia się z formalnego ("vous") na nieformalny ("tu").
Linijka otwierająca wiersz pojawia się również na jego końcu.
Poeta wstawił do wiersza swoje własne nazwisko.
Dlaczego ten właśnie wierszyk zwrócił moją uwagę, wyjaśnię w następnym
poście. Na razie wierszyk:
Ma mignonne,
Je vous donne
Le bonjour ;
Le séjour
C’est prison.
Guérison
Recouvrez,
Puis ouvrez
Votre porte
Et qu’on sorte
Vitement,
Car Clément
Le vous mande.
Va, friande
De ta bouche,
Qui se couche
En danger
Pour manger
Confitures ;
Si tu dures
Trop malade,
Couleur fade
Tu prendras,
Et perdras
L’embonpoint.
Dieu te doint
Santé bonne,
Ma mignonne.
Najpierw prośba do znających francuski o dosłownie, nieliterackie
przetłumaczenie go na polski (może Luzer?)
Potem konkurs: kto potrafi ten wierszyk najładniej przetłumaczyć na polski.
Nagrody jak zwykle prześwietne: piwo w Łodzi (nie zaszkodzi) lub kieliszek
reńskiego.
Zachęcam, bo zabawa przednia.
Stoik