IP: *.acn.waw.pl 08.01.03, 01:28
Pojęcie państwa jest dość dobrze zdefiniowane i wszyscy wiemy co jest, a co
nie jest państwem. Tak dobrze nie ma, jesli chodzi o definicję narodu.
Wszelkie definicje z jakimi się spotykałem były zbyt szerokie i najczęściej
definiowały dużo szerszą grupę osób niż naród intuicyjnie przeze mnie
rozumiany.

Weźmy takie pojęcia jak: Europejczycy, Słowianie, Polacy, Wielkopolanie,
Poznianiacy. A dla utrudnienia weźmy jeszcze Ślązaków i Kaszubów. Które z
tych grup są narodami i dlaczego te, a nie inne ? Czy ktoś może mi pomóc
znaleźć odpowiedź ?

Pozdrawiam

Snajper.
Obserwuj wątek
    • d_nutka Re: NARÓD____a intuicja w definicji. 08.01.03, 08:33
      Snajperze
      bardzo WAZNE pytanie.
      powiem intuicyjnie
      ale do opracowania przez matematyków w temacie zbiory
      pojecie NARODU rozszerza się ze wzrostem świadomosci kim jestem
    • wild NARÓD i bliźniacze potomstwo demokracji? 08.01.03, 09:56
      Bliźniacze potomstwo demokracji

      Drugą ideologią, na której poza socjalizmem opiera się demokracja, jest
      nacjonalizm. Jeśli głosowanie może decydować o redystrybucji bogactwa i o wielu
      innych sprawach, takich jak kultura, edukacja, wymiar sprawiedliwości, policja,
      wojsko, mieszkania i planowanie przestrzenne w miastach, to staje się rzeczą
      istotną wiedzieć, kto ma tę władzę głosowania i kto jest upoważniony do
      korzyści dawanych przez państwo. Przeciętny europejski wyborca sprzeciwia się
      imigrantom z ich dziesięciorgiem dzieci zgarniającym zasiłki rodzinne; Baskowie
      nie chcą, by Hiszpanie ustalali, że cała edukacja ma być prowadzona po
      hiszpańsku; nikt nie chce, by muzułmanie uczynili prawo szariatu częścią praw
      danego kraju. Ale jeśli nie chcę, by się to zdarzyło, to trzeba odmówić prawa
      głosu tym innym, inaczej moi ludzie nie będą mieli innego wyboru niż oderwać
      się i stworzyć nowe państwo. Popatrzmy, jak Izrael, mieniący się jedynym
      demokratycznym państwem na Bliskim Wschodzie, nigdy nie zaanektował Terytoriów
      Okupowanych i nie stworzył Wielkiego Izraela - bo po przyznaniu izraelskiego
      obywatelstwa wszystkim Palestyńczykom większość ludności tego kraju stałaby się
      arabska i muzułmańska. Zauważmy, jak zaraz po tym, gdy we Wschodniej Europie
      ustanowiono demokrację, wybuchły tam etniczne konflikty. Nikt nie chciał, by
      konkurencyjna grupa etniczna zdobyła kontrolę nad państwem, zwłaszcza jeśli był
      on skażony dziesięcioleciami socjalizmu, który kontrolował tak wiele w życiu
      jednostki. Zobaczmy, jak Włosi z północy otwarcie mówią o oderwaniu się. Nie
      mówiąc już o Belgii... Pamiętam, jak jakiś czas temu siedziałem w samolocie
      obok pasażera, który przedstawił się jako francuski urzędnik podatkowy.
      Uważałem, by nie zdradzać mu żadnych szczegółów na temat swojej osoby, ale nie
      mogłem ukryć swojego francuskiego akcentu. W trakcie rozmowy spytałem go, czy
      może podać mi jakiś powód, dla którego ludzie mają płacić podatki, poza tym, że
      nikt nie lubi iść do więzienia. "Co z pomaganiem biednym?" - spytał. Zgodziłem
      się z nim, że są racje przemawiające za pomaganiem biednym, ale
      dodałem: "Zacznijmy od tych, którzy są w największej potrzebie. Jestem gotów
      posłać swoje podatki na Haiti". Przyjaciel biednych był zaszokowany. "Jeśli
      jest pan Francuzem" - uderzył w poręcz - "to pana podatki muszą iść dla
      Francuzów!". Nacjonalizm i socjalizm są bliźniaczym potomstwem demokracji.
      Występują one razem; gdzie widać jeden, niedaleko będzie i drugi. Dobrą nowiną
      jest to, że oba bankrutują.

      Christian Michel

      sierp.tc.pl/michel.htm
    • eliot Re: NARÓD. 08.01.03, 10:27
      Gość portalu: snajper napisał(a):

      > Pojęcie państwa jest dość dobrze zdefiniowane i wszyscy wiemy co jest, a co
      > nie jest państwem. Tak dobrze nie ma, jesli chodzi o definicję narodu.
      > Wszelkie definicje z jakimi się spotykałem były zbyt szerokie i najczęściej
      > definiowały dużo szerszą grupę osób niż naród intuicyjnie przeze mnie
      > rozumiany.
      >
      > Weźmy takie pojęcia jak: Europejczycy, Słowianie, Polacy, Wielkopolanie,
      > Poznianiacy. A dla utrudnienia weźmy jeszcze Ślązaków i Kaszubów. Które z
      > tych grup są narodami i dlaczego te, a nie inne ? Czy ktoś może mi pomóc
      > znaleźć odpowiedź ?
      >
      > Pozdrawiam
      >
      > Snajper.

      Nikt Ci nie pomoże. Dylemat stary i nierozstrzygalny.
      • xiazeluka Re: NARÓD. 08.01.03, 10:31
        eliot napisał:

        > Nikt Ci nie pomoże. Dylemat stary i nierozstrzygalny.

        SS-Snajperfuehrer już rozstrzygnął tę kwestię: według niego istnieje coś
        takiego jak narodowość sowiecka.
        • eliot Re: NARÓD. 08.01.03, 10:37
          xiazeluka napisał:

          > eliot napisał:
          >
          > > Nikt Ci nie pomoże. Dylemat stary i nierozstrzygalny.
          >
          > SS-Snajperfuehrer już rozstrzygnął tę kwestię: według niego istnieje coś
          > takiego jak narodowość sowiecka.

          Na trzeźwo to pisał ????????????
          • xiazeluka Re: NARÓD. 08.01.03, 10:40
            eliot napisał:

            > Na trzeźwo to pisał ????????????

            A on bywa trzeźwy???
            • eliot Re: Snajper!!! Jest pytanie: bywasz ??? 08.01.03, 10:48
              xiazeluka napisał:

              > eliot napisał:
              >
              > > Na trzeźwo to pisał ????????????
              >
              > A on bywa trzeźwy???


              • Gość: snajper Niestety, prawie zawsze. ;)) IP: stin:* / 10.1.1.* 08.01.03, 13:55
                eliot napisał:

                > xiazeluka napisał:
                >
                > > eliot napisał:
                > >
                > > > Na trzeźwo to pisał ????????????
                > >
                > > A on bywa trzeźwy???

                Niestety najczęściej. Choć gdy czytam niektóre posty to bierze chęć aby po
                flaszkę sięgnąć, bo jak mówią nasi bracia - bez wodku nie razbieriosz. A coś
                takiego jak narodowość sowiecka istnieje oczywiście jedynie w spaczonej
                wyobraźni Luki.

                Pozdrawiam.
                • Gość: luka Re: Niestety, prawie zawsze. ;)) IP: *.k.mcnet.pl 08.01.03, 15:08
                  Gość portalu: snajper napisał(a):

                  > A coś
                  > takiego jak narodowość sowiecka istnieje oczywiście jedynie w spaczonej
                  > wyobraźni Luki.

                  Zeznania SS-Snajperfuehrera na temat narodowości dostępne są w wątku "Koniuchy-
                  Żydzi wymordowali 300 Polaków".
                • eliot Re: Niestety, prawie zawsze. ;)) 08.01.03, 15:26
                  Gość portalu: snajper napisał(a):

                  > eliot napisał:
                  >
                  > > xiazeluka napisał:
                  > >
                  > > > eliot napisał:
                  > > >
                  > > > > Na trzeźwo to pisał ????????????
                  > > >
                  > > > A on bywa trzeźwy???
                  >
                  > Niestety najczęściej. Choć gdy czytam niektóre posty to bierze chęć aby po
                  > flaszkę sięgnąć, bo jak mówią nasi bracia - bez wodku nie razbieriosz. A coś
                  > takiego jak narodowość sowiecka istnieje oczywiście jedynie w spaczonej
                  > wyobraźni Luki.
                  >
                  > Pozdrawiam.

                  Czyżby chodziło o przedstawicieli homo sovieticus...???
                  wink
                • davout_ Re: Niestety, prawie zawsze. ;)) 10.01.03, 09:16
                  Gość portalu: snajper napisał(a):


                  > Niestety najczęściej.

                  Ale dlaczego tak jest , że gdy już jesteś " trafiony " zaraz siadasz do kompa . Spróbuj napisać coś gdy jesteś
                  w swoim normalnym stanie .
    • Gość: Kir Re: NARÓD. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 00:38
      Witam
      Krzysztof Pomian też zajmował się podobnym problemem podobnie jak i Franciszek
      Ryszka.Oni starali się dociec jak powstawały narody.Zresztą chyba każdy
      historyk zajmował się tą problematyką.Ja nie jestem historykiem a temat
      pozostaje tylko w kręgu moich zainteresowań.K.Pomian w swojej książce "Europa
      i jej narody" wymienia 6-ść sił,które spowodowały,że rozmaite plemiona,nieraz
      wrogie względem siebie,z własnymi wodzami, wierzeniami, tradycjami,
      wojownikami,obyczajami; wspólnoty językowe niezdolne porozumiewać się z sobą
      lub porozumiewające się z największą trudnością przeksztalciły się w dość
      liczną zbiorowość..Zbiorowość liczącą co najmniej kilka milionów osób,różniącą
      się od innych zbiorowości własnymi tradycjami,symbolami,obszarem,historią,
      pomnikami i w przeważającej części językiem.Większość tych przeobrażeń dokonała
      się w średniowieczu.
      Oto te 6-ść sił wymienionych przez Pomiana:
      1\dynastie panujące,które uosabiają kraj w oczach jego mieszkańców i zagranicy,
      które często traktowane jako święte, budzą przywiązanie i wierność i wokół
      których krystalizuje się poczucie zbiorowej tożsamości,
      2\państwa czyli aparaty administracyjno-militarne z ich hierarchiami, z ich
      własnymi tradycjami i symbolami, posługujące się zorganizowanym przymusem i
      sprawujące kontrolę nad poddanymi,
      3\związki terytorialne - miasta, prowincje, kantony - gdzie pewne uprawnienia
      państwa należą do ogółu mieszkańców lub do instancji wybieralnych i gdzie
      poczucie tożsamości zbiorowej skupia się nie wokół osób,lecz wokół zwyczajowych
      form życia społecznego,
      4\ elity i instytucje kulturalne, w tym piśmiennictwo, wiedza i sztuka, które
      wytwarzają trwałe nośniki zbiorowej pamięci, zbiorowych wyobrażeń , poczucia
      wspólnoty języka, terytorium ,przeszłości i przyszłości,
      5\ instytucje i autorytety religijne - Kościół katolicki, Cerkwie prawosławne,
      Kościoły protestanckie, rabini,
      6\ same narody lub pewne ich składniki reagujące (już od czasów plemiennych
      zresztą) na naciski z zewnątrz i naciski własnych instytucji, a niekiedy
      przejmując inicjatywę i stające się współtwórcami własnych dziejów a nie tylko
      ich przedmiotem.
      Oczywiście nie w każdym przypadku rola i znaczenie każdej z tych sił były takie
      same.Teraz tak się zastanawiam:to tamto prymitywne niby (w naszym mniemaniu)
      społeczeństwo było w stanie stworzyć podstawy tego naszego świata a my chcemy
      to zniszczyć.Może dlatego, że w tych dawnych czasach mniej chyba było tych
      "święcie przekonanych" że już wszystko wiedzą i tylko oni mają rację.Dlatego
      szukali odpowiedzi na coraz to nowe pytania i poszukiwali nowych,lepszych
      rozwiązań. Wówczas ich jeszcze ludzie słuchali. Dzisiaj posługujemy się
      językiem,który coraz mniej jest zrozumiały, więcej ci w nim warknięć niż
      słów.Jeżeli takim miałby być nasz język narodowy to trudno byłoby mi się go
      nauczyć.Teraz nasunęło mi się takie pytanie:jakie znaczenie może mieć dla mnie
      definicja narodu? Owszem ma ona istotne znaczenie w prawie międzynarodowym w
      sytuacjach gdy dany naród nie posiada własnego państwa.Jednak dla mnie, który
      nie wierzy w żadne teorie spiskowe, żadnego znaczenia to nie ma.W państwie
      istotna jest sprawa obywatelstwa a nie narodowości.Definicja niezbędna będzie
      prowadzącym badania statystyczne czy też inne.
      Pozdrawiam
      Kir
      • Gość: EUROMIR Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA IP: *.cm-upc.chello.se 09.01.03, 01:05
        Szanowny Panie Snajperze,

        a czemu nie signac po encyklopedie. "Wiem" powiada :

        "Naród, utworzona w procesie historycznym trwała wspólnota ludzi, która
        powstała w wyniku współżycia jednostek, rodzin i grup w określonych warunkach
        przyrodniczo-biologicznych oraz ukształtowała rozumiane przez siebie i
        przekazywane z pokolenia na pokolenie:

        1) potrzeby, emocje i wyobrażenia;

        2) ich artykulację - język (zarówno w wąskim, jak i szerokim tego słowa
        znaczeniu);

        3) środki i sposoby ich zaspokajania, nadając im swoisty dla własnego poznania
        sens kulturowy.

        Wspólnota potrafi chronić swą integralność tak przed zagrożeniami zewnętrznymi,
        jak i wewnętrznymi, a tym samym dąży do utworzenia państwa na zajmowanym przez
        siebie terytorium, w sytuacji zaś utraty państwowości umie pielęgnować i
        rozwijać więzi (obyczaje, język, kulturę itp.) i zmierza bądź to do odzyskania
        niepodległości, bądź też do zapewnienia sobie politycznych gwarancji autonomii
        bytu narodowego, jeśli została zmuszona do emigracji poza tereny, na których
        jako naród się ukształtowała.

        W literaturze politycznej i naukowej występuje termin naród co najmniej w dwóch
        znaczeniach: jedno jest typowe dla krajów Europy Zachodniej, głównie
        anglosaskiej, drugie dla Europy Środkowej i Wschodniej:

        1) naród jest to zbiorowość obywateli państwa, która osiągnęła wysoki stopień
        organizacji politycznej i kultury. Angielski termin nation oznacza przede
        wszystkim obywateli państwa bez względu na ich przynależność etniczną.

        Takie rozumienie narodu przyczyniło się do utworzenia pojęcia naród amerykański
        w rozumieniu obywatele państwa amerykańskiego. Na podobnej zasadzie starano się
        rozwinąć i utrwalić w latach 70. i 80. XX w. pojęcie naród radziecki, wpisane w
        dokumenty XXV Zjazdu KPZR, a następnie w konstytucję ZSRR.

        2) naród jest zbiorowością, która była zdolna do ukształtowania (i jest zdolna
        do kontynuowania i rozwoju) własnej kultury, w jej ramach literatury, sztuki,
        nauki, norm etycznych i estetycznych, zasad porozumiewania się i współżycia, co
        decyduje o tym, że narody mogą istnieć jako odrębne zbiorowości nawet wtedy,
        gdy są pozbawione przez dłuższy czas własnego państwa."

        Odpowiedz encyklopedyczna moje potrzeby teoretycznego rozpoznania w zupelnosci
        zaspakaja. A co Pana zaspakaja, coz sadzi Pan o tem co powyzej ?

        Pozdrawiam :

        Euromir
        • Gość: Kir Re: Nie całkiem - W/G Podręcznika IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 03:07
          Gość portalutongue_outan EUROMIR napisał(a):

          >Wspólnota potrafi chronić swą integralność tak przed zagrożeniami zewnętrznymi,
          >jak i wewnętrznymi, a tym samym dąży do utworzenia państwa na zajmowanym przez
          > siebie terytorium, w sytuacji zaś utraty państwowości umie pielęgnować i
          > rozwijać więzi (obyczaje, język, kulturę itp.)i zmierza bądź to do odzyskania
          > niepodległości, bądź też do zapewnienia sobie politycznych gwarancji
          > autonomii bytu narodowego, jeśli została zmuszona do emigracji poza tereny,
          > na których jako naród się ukształtowała.

          Właśnie,to w sytuacji utraty państwowości a w czasach pokoju nie doprowadzać do
          takich sytuacji w których elementy zagrożenia by występowały.
          - "pielęgnować i rozwijać więzi (obyczaje, język, kulturę itp.)" - to nie tylko
          piękne słowa ale i obowiązek.Dlatego nie można odbierać nikomu tego prawa kto w
          tym procesie chce uczestniczyć.
          Wydawałoby się,że jest to takie jasne i oczywiste ale jakże to złudne i mylne
          przekonaniesad.Okazuje się że tak wielu ludzi tak prostych słów nie rozumie.
          Naród to są konkretni ludzie,żyjący wśród innych ludzi.To nie jest społeczność
          otoczona "chińskim murem".Ja wiem jedno-do tego abym wiedział jak mam się
          zachowywać jako Polak nie są mi potrzebne żadne definicje.Jeżeli to zachowanie
          miałoby być niegodne człowieka zachowam się jak człowiek.To wiem bo przed
          takimi wyborami już stawałem.Zawsze można być człowiekiem,to tylko kwestia
          wyboru.Jedyne co,to nie zawsze można być akceptowanym przez innych.Nikt też nie
          może i nie ma prawa wykluczyć mnie z narodu chociażby konstruował nie wiem
          jakie definicje.To właśnie dzięki tym ludziom którzy byli w stanie zachować w
          sobie człowieczeństwo padały totalitarne systemy zła.Ich upór i determinacja
          w działaniu powodowały,że narody zmieniały się a oni stawali się przykładem.
          Ja jestem tylko zwykłym nickiem i nie mam takich aspiracji.Zresztą mam też
          wiele wad. Od ludzi wymagam chociaż tyle przyzwoitości "ile brudu za
          paznokciem". To naprawdę niewiele.Narodu nie trzeba pouczać jak ma się
          zachowywać gdy nadejdzie czas próby (oby nigdy nie nadszedł) bo każdy i tak
          zachowa się jak przystało na patriotę.Mamy to we krwi.Narodu nie wolno dzielić
          na lepszych i gorszych,szukać w nim wydumanych wrogów,uczyć nietolerancji.Takie
          zachowanie właśnie mu szkodzi. Niech o człowieku świadczą czyny a nie puste
          słowa i niech na podstawie czynów będzie oceniany.Jeżeli i tego tekstu ktoś nie
          zrozumiał to znaczy że kiep albo wykazuje wyjątkowo złą wolę.Trudniejszy do
          zrozumienia był w "Zniewolonej idei" gdzie nie napisałem wprost, że tą
          zniewoloną ideą była właśnie wiara.Skutki tego zniewolenia widoczne są do
          dzisiaj.A niech to wszystko piorun trzaśnie!
          Pozdrawiam
          Kir
          Ps
          Pozdrawiam ale już bez pioruna.Wcześniejszy post był próbą odpowiedzi na
          pytanie Snajpera-"dlaczego nie są narodami?"
          • d_nutka Re: Nie całkiem - W/G Podręcznika 09.01.03, 08:32
            Kir
            dobrze,że wróciłeś!
            ten niepodręcznikowy posto narodzie bardzo mi się spodobał.
            pozdrawiam jednostkowo
            Danka
            • Gość: Kir Re: Nie całkiem - W/G Podręcznika IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 01:56
              d_nutka napisała:
              > pozdrawiam jednostkowo
              > Danka
              Też pozdrawiamsmileja cały czas jestem tylko że nie na Forumsmile.Pisałem przecież
              kiedyś o tym.Ten post to mi się sam tak jakoś pisał,ja stukałem tylko w
              klawisze.Czasami uda mi się nawet coś napisaćsmile)),ale cieszę się,że Ci się
              podobało,może w końcu odzyskasz dobry humor?smile)
              Pozdrawiam
              Kir
        • d_nutka Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA 09.01.03, 07:36
          Euromirze
          a co się dzieje,jeżeli naród przez dłuższy czas pozbawiony jest państwa a nie
          żyje np.w kompletnej izolacji?
          dlaczego naród chce mieć państwo?
          dlaczego do bycia narodu nie wystarczy dodać administracji,zarządzania i prawa
          beznarodowego?
          jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
          państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
          czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?
          z jakim skutkiem dla bycia narodu?
          chyba na razie dość pytań.
          Danka
          • Gość: EUROMIR Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA IP: *.cm-upc.chello.se 09.01.03, 09:21
            Droga Pani Danutko,

            napisala Pani :

            "a co się dzieje,jeżeli naród przez dłuższy czas pozbawiony jest państwa a nie
            żyje np.w kompletnej izolacji?
            dlaczego naród chce mieć państwo?
            dlaczego do bycia narodu nie wystarczy dodać administracji,zarządzania i prawa
            beznarodowego?
            jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
            państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
            czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?
            z jakim skutkiem dla bycia narodu?"

            Zadala Pani mase pytan. Odpowiem na jedno - najwazniejsze mysle.

            "jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
            państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
            czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?"

            Tak mozna je sobie wyobrazic a nawet- proponuje - zaobserwowac je w
            rzeczywistosci.
            To nasza Polska - dzisiaj. Z nienarodowa instytucja Gazety Wyborczej.
            Ogolnoplska gazeta, ktora niestety jest tylko polskojezyczna. Poniewaz nie dba
            o interesy "tego" kraju, tak jak dba o geszefty "swoje". Nam prostackim polskim
            czytelnikom ich "swoje" niestety przecie nam obce, tem bardziej, ze w GW
            kosmopolityzmie nawet my - tacy prosci! - dostrzec mozemy tylko matactwo i
            oblude.

            Pozdrawiam Pania:

            Euromir
            • d_nutka Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA 09.01.03, 10:47
              Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

              - najwazniejsze mysle.
              >
              > "jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
              > państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
              > czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?"
              >
              > Tak mozna je sobie wyobrazic a nawet- proponuje - zaobserwowac je w
              > rzeczywistosci.
              > To nasza Polska - dzisiaj. Z nienarodowa instytucja Gazety Wyborczej.
              > Ogolnoplska gazeta, ktora niestety jest tylko polskojezyczna. Poniewaz nie
              dba
              > o interesy "tego" kraju, tak jak dba o geszefty "swoje". Nam prostackim
              polskim
              >
              > czytelnikom ich "swoje" niestety przecie nam obce, tem bardziej, ze w GW
              > kosmopolityzmie nawet my - tacy prosci! - dostrzec mozemy tylko matactwo i
              > oblude.
              >
              > Pozdrawiam Pania:
              >
              > Euromir
              >


              Euromirze!
              to co ze mną teraz będzie?
              kto ma mną rzadzić/
              ja cztam tylko lokalną gazetę i GW własnie.
              czy uratuje mnie jeśli się przyznam,że tylko po 1 w tygodniu ,a przez resztę
              dni mam informacje tylko z TVP?
              może skreślić mnie za karę z list wyborczych?
              czy można mnie na tej podstawie zaliczyć do światłych obywateli?
              to ja nawet informacyjnie żyję we schgizofreni obywatelskiej?
            • Gość: snajper Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA IP: stin:* / 10.1.1.* 14.01.03, 17:46
              Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

              > Droga Pani Danutko,
              >
              > napisala Pani :
              >
              > "a co się dzieje,jeżeli naród przez dłuższy czas pozbawiony jest państwa a nie
              > żyje np.w kompletnej izolacji?
              > dlaczego naród chce mieć państwo?
              > dlaczego do bycia narodu nie wystarczy dodać administracji,zarządzania i prawa
              > beznarodowego?
              > jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
              > państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
              > czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?
              > z jakim skutkiem dla bycia narodu?"
              >
              > Zadala Pani mase pytan. Odpowiem na jedno - najwazniejsze mysle.
              >
              > "jaki zwiazek ma własnie administracja państwowa,zarządzanie
              > państwem,stanowienie i przestrzeganie prawa z narodem?
              > czy można wyobrazić sobie te instytucje nienarodowe?"
              >
              > Tak mozna je sobie wyobrazic a nawet- proponuje - zaobserwowac je w
              > rzeczywistosci.
              > To nasza Polska - dzisiaj. Z nienarodowa instytucja Gazety Wyborczej.

              Otóż Pan Euromir się myli. Polska nigdy nie była tak jednolita narodowo jak
              jest dzisiaj. Nigdy jeszcze nie była tak polska. Łącznie oczywiście z
              administracja. A ci, przez niektórych uważani za członków innej, żydowskiej
              narodowości, to w przeważającej większości zwykli Polacy. Nie można nikomu
              >zdalnie< zmienić narodowości, choćby się go uparcie Żydem nazywało.

              > Ogolnoplska gazeta, ktora niestety jest tylko polskojezyczna. Poniewaz nie dba
              > o interesy"tego" kraju, tak jak dba o geszefty "swoje". Nam prostackim polskim
              > czytelnikom ich "swoje" niestety przecie nam obce, tem bardziej, ze w GW
              > kosmopolityzmie nawet my - tacy prosci! - dostrzec mozemy tylko matactwo i
              > oblude.

              Każda gazeta, także GW, dba o swoje interesy. Tak jak i każda inna firma
              nastawiona na zysk.

              > Pozdrawiam Pania:
              >
              > Euromir

              Pozdrawiam.

              PS. Po krótkim okresie forumowstrętu nie wywołanego niczym konkretnym znów mam
              zamiar trochę postukać. wink)
        • Gość: snajper Re: NARÓD - W/G PODRECZNIKA IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 00:51
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Szanowny Panie Snajperze,
          >
          > a czemu nie signac po encyklopedie. "Wiem" powiada :
          >
          > "Naród, utworzona w procesie historycznym trwała wspólnota ludzi, która
          > powstała w wyniku współżycia jednostek, rodzin i grup w określonych warunkach
          > przyrodniczo-biologicznych oraz ukształtowała rozumiane przez siebie i
          > przekazywane z pokolenia na pokolenie:
          >
          > 1) potrzeby, emocje i wyobrażenia;
          >
          > 2) ich artykulację - język (zarówno w wąskim, jak i szerokim tego słowa
          > znaczeniu);
          >
          > 3) środki i sposoby ich zaspokajania, nadając im swoisty dla własnego poznania
          > sens kulturowy.
          >
          > Wspólnota potrafi chronić swą integralność tak przed zagrożeniami zewnętrznymi
          > jak i wewnętrznymi, a tym samym dąży do utworzenia państwa na zajmowanym przez
          > siebie terytorium, w sytuacji zaś utraty państwowości umie pielęgnować i
          > rozwijać więzi (obyczaje, język, kulturę itp.) i zmierza bądź to do odzyskania
          > niepodległości, bądź też do zapewnienia sobie politycznych gwarancji autonomii
          > bytu narodowego, jeśli została zmuszona do emigracji poza tereny, na których
          > jako naród się ukształtowała.
          >
          >W literaturze politycznej i naukowej występuje termin naród co najmniej w dwóch
          > znaczeniach: jedno jest typowe dla krajów Europy Zachodniej, głównie
          > anglosaskiej, drugie dla Europy Środkowej i Wschodniej:
          >
          > 1) naród jest to zbiorowość obywateli państwa, która osiągnęła wysoki stopień
          > organizacji politycznej i kultury. Angielski termin nation oznacza przede
          > wszystkim obywateli państwa bez względu na ich przynależność etniczną.
          >
          >Takie rozumienie narodu przyczyniło się do utworzenia pojęcia naród amerykański
          >w rozumieniu obywatele państwa amerykańskiego. Na podobnej zasadzie starano się
          > rozwinąć i utrwalić w latach 70. i 80. XX w. pojęcie naród radziecki, wpisane
          > w dokumenty XXV Zjazdu KPZR, a następnie w konstytucję ZSRR.
          >
          > 2) naród jest zbiorowością, która była zdolna do ukształtowania (i jest zdolna
          > do kontynuowania i rozwoju) własnej kultury, w jej ramach literatury, sztuki,
          > nauki,norm etycznych i estetycznych, zasad porozumiewania się i współżycia, co
          > decyduje o tym, że narody mogą istnieć jako odrębne zbiorowości nawet wtedy,
          > gdy są pozbawione przez dłuższy czas własnego państwa."
          >
          > Odpowiedz encyklopedyczna moje potrzeby teoretycznego rozpoznania w zupelnosci
          > zaspakaja. A co Pana zaspakaja, coz sadzi Pan o tem co powyzej ?
          >
          > Pozdrawiam :
          >
          > Euromir

          Szanowny Panie Euromirze, definicje te są mi znane, jednak całkowicie mnie one
          nie satysfakcjonują. Podstawową ich wadą jest to, iż definiują grupy
          niekoniecznie dobrze określone. Chodzi mi o to, że kryteria zwykle podnoszone w
          definicjach narodu tak samo dobrze wyodrębniają grupę Polaków jak i grupę
          Kaszubów a nawet grupę słowian. Specjalnie używam słowa >grupa< a nie >naród<,
          bo w którymż miejscu miałbym słwa >naród< użyć ? Weżmy na przykład Wielką
          Brytanię i Niemcy, aby już Kaszubami i Ślązakami nikogo w oczy nie kłuć i
          emocji nie wzniecać. Cóż poczniemy z Sasami, Szkotami, Anglikami. Narodyż to,
          czy grupy narodowościowe, a może plemiona ? Tu właśnie widzę problem w ostrym
          określeniu pojęcia narodu, które pozwoliło by na podzielenie ludzi na
          >niezachodzące< na siebie grupy. Tak jak jest to mozliwe z państwami. A może
          przyjmiemy, że narody moga istnieć jedne w drugich, tak jak te rosyjskie
          baby. wink)

          Zanczenie nation, które ja rozumiem bardziej jako >społeczeństwo< nie ma
          konotacji narodowościowych a właśnie państwowe, czyli takie, z którym kłopotu
          nie ma.

          Pozdrawiam i przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.
      • Gość: snajper NARÓD a PAŃSTWO. IP: stin:* / 10.1.1.* 09.01.03, 17:59
        Gość portalu: Kir napisał(a):

        > Witam
        > Krzysztof Pomian też zajmował się podobnym problemem podobnie jak i Franciszek
        > Ryszka.Oni starali się dociec jak powstawały narody.Zresztą chyba każdy
        > historyk zajmował się tą problematyką.Ja nie jestem historykiem a temat
        > pozostaje tylko w kręgu moich zainteresowań.K.Pomian w swojej książce "Europa
        > i jej narody" wymienia 6-ść sił,które spowodowały,że rozmaite plemiona,nieraz
        > wrogie względem siebie,z własnymi wodzami, wierzeniami, tradycjami,
        > wojownikami,obyczajami; wspólnoty językowe niezdolne porozumiewać się z sobą
        > lub porozumiewające się z największą trudnością przeksztalciły się w dość
        > liczną zbiorowość.Zbiorowość liczącą co najmniej kilka milionów osób, różniącą
        > się od innych zbiorowości własnymi tradycjami,symbolami,obszarem,historią,
        >pomnikami i w przeważającej części językiem.Większość tych przeobrażeń dokonała
        > się w średniowieczu.
        > Oto te 6-ść sił wymienionych przez Pomiana:
        > 1\dynastie panujące,które uosabiają kraj w oczach jego mieszkańców i zagranicy
        > które często traktowane jako święte, budzą przywiązanie i wierność i wokół
        > których krystalizuje się poczucie zbiorowej tożsamości,
        > 2\państwa czyli aparaty administracyjno-militarne z ich hierarchiami, z ich
        > własnymi tradycjami i symbolami, posługujące się zorganizowanym przymusem i
        > sprawujące kontrolę nad poddanymi,
        > 3\związki terytorialne - miasta, prowincje, kantony - gdzie pewne uprawnienia
        > państwa należą do ogółu mieszkańców lub do instancji wybieralnych i gdzie
        >poczucie tożsamości zbiorowej skupia się nie wokół osób,lecz wokół zwyczajowych
        > form życia społecznego,
        > 4\ elity i instytucje kulturalne, w tym piśmiennictwo, wiedza i sztuka, które
        > wytwarzają trwałe nośniki zbiorowej pamięci, zbiorowych wyobrażeń , poczucia
        > wspólnoty języka, terytorium ,przeszłości i przyszłości,
        > 5\ instytucje i autorytety religijne - Kościół katolicki, Cerkwie prawosławne
        > Kościoły protestanckie, rabini,
        > 6\ same narody lub pewne ich składniki reagujące (już od czasów plemiennych
        > zresztą) na naciski z zewnątrz i naciski własnych instytucji, a niekiedy
        > przejmując inicjatywę i stające się współtwórcami własnych dziejów a nie tylko
        > ich przedmiotem.
        >Oczywiście nie w każdym przypadku rola i znaczenie każdej z tych sił były takie
        > same.Teraz tak się zastanawiam:to tamto prymitywne niby (w naszym mniemaniu)
        > społeczeństwo było w stanie stworzyć podstawy tego naszego świata a my chcemy
        > to zniszczyć.Może dlatego, że w tych dawnych czasach mniej chyba było tych
        > "święcie przekonanych" że już wszystko wiedzą i tylko oni mają rację.Dlatego
        > szukali odpowiedzi na coraz to nowe pytania i poszukiwali nowych,lepszych
        > rozwiązań. Wówczas ich jeszcze ludzie słuchali. Dzisiaj posługujemy się
        > językiem,który coraz mniej jest zrozumiały, więcej ci w nim warknięć niż
        > słów.Jeżeli takim miałby być nasz język narodowy to trudno byłoby mi się go
        > nauczyć.Teraz nasunęło mi się takie pytanie:jakie znaczenie może mieć dla mnie
        > definicja narodu? Owszem ma ona istotne znaczenie w prawie międzynarodowym w
        > sytuacjach gdy dany naród nie posiada własnego państwa.Jednak dla mnie, który
        > nie wierzy w żadne teorie spiskowe, żadnego znaczenia to nie ma.W państwie
        > istotna jest sprawa obywatelstwa a nie narodowości.Definicja niezbędna będzie
        > prowadzącym badania statystyczne czy też inne.
        > Pozdrawiam
        > Kir

        Zastanawianie się jak powstały narody, nie mając ostro zdefiniowanego pojęcia
        narodu może prowadzić na manowce. Czynniki, które wymieniłeś, są czynnikami
        powodującymi powstanie pewnych grup społecznych, jednak grupy te nie są
        rozłączne. One zachodzą na siebie jak choćby grupa osób poddanych jakiemuś
        władcy i grupa wyznająca jakąś religię. Na to nałożyć należy grupę mówiącą tym
        samym językiem. To najczęściej nie śa te same grupy. A takich wyróżników
        pseudonarodowych jest więcej.

        Problem kolejny - czy nas brak ostrej definicji narodu powinien obchosdzić.
        Otóż chyba tak. Atakowani jesteśmy zewsząd wypowiedziami artykułowanymi z
        pozycji narodowych. Naród, pisany dużą literą jest windowany na piedestał.
        Naród, czyli co ? Postawię tezę obrazoburczą, któa przyświecała mi gry
        otwierałem ten wątek. Czy nie powinniśmy zrzucić naród z tego piedestału i
        postawić na nim byt inny, dobrze zdefiniowany i określony - państwo polskie ?
        Czy to nie jest to, o co powinniśmy się troszzyć, walczyć, podtrzymywać ? A
        może to jest zbyt trudne, bo naród od nas niczego nie wymaga. Naród nie żąda od
        nas przestrzegania praw, płacenia podatków. Naród wystarczy wielbić, a do
        wielbienia nie trzeba przecież dokładnie wiedzieć, co się wielbi.

        Pozdrawiam.
        • _sorciere Re: NARÓD a PAŃSTWO. 09.01.03, 18:23
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          >.> Problem kolejny - czy nas brak ostrej definicji narodu powinien obchosdzić.
          > Otóż chyba tak. Atakowani jesteśmy zewsząd wypowiedziami artykułowanymi z
          > pozycji narodowych. Naród, pisany dużą literą jest windowany na piedestał.
          > Naród, czyli co ? Postawię tezę obrazoburczą, któa przyświecała mi gry
          > otwierałem ten wątek. Czy nie powinniśmy zrzucić naród z tego piedestału i
          > postawić na nim byt inny, dobrze zdefiniowany i określony - państwo polskie ?
          > Czy to nie jest to, o co powinniśmy się troszzyć, walczyć, podtrzymywać ? A
          > może to jest zbyt trudne, bo naród od nas niczego nie wymaga. Naród nie żąda
          od
          >
          > nas przestrzegania praw, płacenia podatków. Naród wystarczy wielbić, a do
          > wielbienia nie trzeba przecież dokładnie wiedzieć, co się wielbi.
          >
          > Pozdrawiam.


          Tyle tylko ,ze te panstwo ma przewaznie okreslone granice,tak to juz jest,ze w
          granicach tego panstwa mieszka najpierw jakis narod i to on jest gospodarzem.
          Tak jak ty jestes gospodarzem u siebie w domu.Na przykladzie Belgii napisze
          ci,i podam tym razem przyklad muzulmanow.Wyobraz sobie,ze oni mimo,ze sa
          OBYWATELAMI tego panstwa maja gdzies jego dobro.Caly czas czuja sie jak goscie.
          A narody walonski i flamandzki musza o ten wspolny dom dbac.Obywatel
          narodowosci flamandzkiej czy walonskiej zasuwa do pracy po to zeby obywatel
          narodowosci tureckiej mogl wziasc zasilek na siebie piecioro dzieci.Po czym
          obywatekl narodowosci tureckiej ma kafejke,w ktorej na czarno pracuje Polka,ten
          obywatel jak moze oszukuje na podatkach ,i bierze sobie tu w Belgii
          niskooprocentowany kredyt na dom w Turcji.
        • Gość: Kir Re: NARÓD a PAŃSTWO. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 01:45
          Gość portalu: snajper napisał(a):
          > Zastanawianie się jak powstały narody, nie mając ostro zdefiniowanego pojęcia
          > narodu może prowadzić na manowce.
          Witam
          I tak i nie.Zakładając wątek postawiłeś dwa problemy:
          1\brak ostrej definicji narodu,
          2\trudności w rozróżnieniu wspólnot i narodów.
          Domyślałem się,że celem założenia wątku będzie próba zbudowania definicji.Gdyby
          było inaczej podałbyś definicje i rozpoczął dyskusję.Dlatego też sięgnąłem po
          Pomiana.Zawsze rozwiązując jakiś problem staram się go poznać.Nie jestem
          historykiem dlatego moje spojrzenie jest też nieco inne.Spójrz proszę na te
          siły jako elementy państwa.Jest to przecież w przeważającej części
          średniowiecze i czas tworzenia monarchii narodowych,taki "mały" bunt przeciw
          cesarstwu.Lud otacza króla miłością i oddaniem,wierzy w boskie pochodzenie
          władzy.Poddani mają świadomość,że król jest najwyższym panem mającym nie tylko
          władzę ale i obowiązki troszczenia się o nich a oni obowiązani są do uległości
          i czci.Przecież to ta świadomość obok wspólnoty językowej i obyczajowej
          wierności królowi stała się głównym czynnikiem świadomości narodowej o wiele
          szerszej niż przynależności do określonego plemienia.Przecież to wówczas rodzi
          się koncepcja suwerenności.Hasło "Król jest cesarzem w swoim królestwie" było
          niczym innym jak przeciwstawieniem się teorii imperialnej.Król jest panem
          naturalnym,dziedziczącym swój tron.Dynastia staje się symbolem państwa
          i przyczynia do integracji narodu wokół państwa.Jeżeli teraz jeszcze raz
          przeanalizowalibyśmy tych 6-ść pkt. Pomiana to co można byłoby powiedzieć o
          naszym narodzie?Myślał li tylko o sobie,obyczajach,kulturze,sztuce czy też jego
          głównym celem było coś więcej?Jak najsilniejsze,suwerenne państwo (wówczas
          monarchia do której dążył) aby ten naród mógł się swobodnie rozwijać ze swoją
          sztuką i obyczajami.W naszym przypadku dodatkowym elementem jednoczącym naród
          była walka z Niemcami.Ujemnym skutkiem tych zmagań było przyjęcie prawa
          rzymskiego w bardzo ograniczonym zakresie, gdyż uważano je za bardzo związane
          z zagrażającym Polsce cesarstwem.Na tym zakończę to pisanie bo wyjdzie jeszcze
          elaborat.Uważam,że mówiąc o narodzie należy wrócić do korzeni,poznać motywy
          działania i cele do jakich dążyli nasi przodkowie,właśnie wtedy gdy ten naród
          się rodził.Stąd właśnie Pomian,myślę że i on nie patrzył na te swoje siły w ten
          sposób.Ostatecznie pisał o Europie.Mnie interesuje początek naszej historii i
          naszej siły.Później działo się to samo co teraz ale wszyscy nadal czytają
          Sienkiewicza a nie Kraszewskiego.Początkowo nie myślałem o tym ale Twój post
          zasugerował mi,że w definicjach rzeczywiście brak jednego bardzo istotnego
          elementu.Nie myślałem też, że definicję ktoś może "wykorzystywać".Hiacynt
          poprawił mi humor J.Bocheńskim bo okazuje się, że chyba myśleliśmy podobnie o
          niektórych sprawach - ja i filozof tego kalibru.
          Można popaść w samouwielbieniesmile))).Ale do rzeczy.Jako iż każda z definicji
          mówi o wspólnocie, zbiorowości lub grupie dodałbym do obecnych taki oto zapis:
          - "dla której rozwój i dobro własnej ojczyzny oraz jej obywateli jest wartością
          najwyższą".
          Oczywiście to tylko tak na gorącosmile.Tak swoją drogą,to gdyby zachowano ducha
          narodu to nie byłoby rozbiorów i niewoli a także tego wątkusmile.Teraz muszę
          odpocząć.Nie przekładałem pkt. Pomiana na elementy państwa bo wydaje mi się to
          dość proste:głowa państwa,aparat państwowy,struktura administracyjna
          itd.itp.Tak ja myślę,przypuszczam,że jak spojrzę na to za jakiś czas dostrzegę
          jeszcze inne elemnty,których w tej chwili nie widzę.Chociaż,czy ja wiem?
          Pozdrawiam
          Kir
    • Gość: Hiacynt sowietolog ___mój autorytet o Narodzie i .. IP: 195.205.252.* 09.01.03, 11:48


      Jak być Polakiem?

      autor, znakomity polski filozof ze Fryburga, skazywany na niebyt w polsce
      przez "michnikowską warszawskę" (określenie nie moje smile) ) ,
      uważający kołakowskiego za kiepskiego filozofa, a Mazowieckiego za polityka bez
      charakteru i mięczaka
      Uznany w całym świecie Ojciec Jacek Bocheński, filozof a także jeden z kilku
      najlepszych na świecie sowietologów.

      Kultura paryska 1993 "Jak być Polakiem? "

      CO TO ZNACZY BYĆ POLAKIEM?
      Poniższe rozważania mają na celu sprecyzowanie sensu określenia „X jest
      Polakiem". Można je uważać za filozoficzne z dwóch względów:
      (... )

      Przyznanie się do polskości jest przyznaniem się do narodu polskiego, zakłada
      więc pewne określenie tego narodu, bo aby przyznać się do czegoś, trzeba
      wiedzieć, czym to coś jest. To zakłada z kolei przynajmniej szkicowe określenie
      pojęcia narodu w ogóle. Wypada nam więc na wstępie szukac odpowiedzi na dwa
      pytania: l. Czym jest naród? 2. Czym jest naród polski? Wbrew temu, co można by
      sądzić, oba są trudnymi pytaniami.
      l. Złożoność pojęcia narodu. Aczkolwiek poczucie solidarności narodowej sięga w
      Europie XVI wieku, pojęcie narodu powstało, jak się zdaje, dopiero w XIX wieku,
      a mianowicie w narodach, które nie miały wówczas własnego państwa, to jest na
      kontynencie europejskim w Niemczech, Polsce i we Włoszech. W innych, np. we
      Francji, nie było znane aż do drugiej wojny światowej - tym mniej można o nim
      mówić w innych częściach świata. Pierwsza znana autorowi międzynarodowa
      dyskusja na temat tego pojęcia miała miejsce w r. 1922.
      Tym tłumaczy się być może fakt, że nie istnieje powszechnie przyjęta definicja
      narodu. Definiowano go przez wspólny członkom odcień obyczaju, a więc
      moralności (o. Woroniecki), odcień kultury, ostatnio przez wspólną ideologię
      (Lehmann). Wszystkie te definicje zawierają wprawdzie część prawdy, ale żadna z
      nich nie jest adekwatna. Żadna nie uwzględnia też dwóch ważnych faktów
      dotyczących tego słowa.
      Jeden z nich to rozmaitość znaczenia, zależnie od kraju. Tak na przykład we
      Francji pojęcie narodu łączy się stale z pojęciem państwa - podczas gdy nic
      podobnego nie jest do pomyślenia np. na Łotwie albo w Armenii. W wielu krajach
      naród definiuje się po prostu przez język, podczas gdy w innych nie jest to
      możliwe ze względu na wielość języków narodowych (Szwajcaria) albo na wspólny
      język kilku narodów (Irlandia i Anglia).
      Drugi fakt, to złożoność pojęcia i, co za tym idzie, postaw ludzkich
      odnoszących się do narodu. Niektóre spośród nich są biernie nabyte przez
      wychowanie w ramach danego narodu - np. przywiązanie do pewnego krajobrazu i
      pewnych obyczajów. Inne są przyjęte, przynajmniej częściowo, przez decyzję:
      przyznanie się do pewnej kultury i ideologii narodowej. Ich waga, znaczenie nie
      jest jednakowe. Tak np. uznanie pewnych zasad moralnych i określonej ideologii
      jest nieraz znacznie ważniejsze niż przywiązanie do krajobrazu. Nie mniej
      wszystkie odgrywają pewną rolę w pojęciu narodu i stosunku do niego.
      Ten drugi fakt uniemożliwia definiowanie narodu przez jedną tylko cechę i
      prowadzi do rozróżnienia dwóch pojęć narodu: podstawowego albo ludowego z
      jednej strony, pełnego z drugiej.
      2. Podstawowe pojęcie narodu. Naród jest zespołem, grupą ludzi. Tym samym jest
      przedmiotem realnym, jednostkowym, a nie idealnym, ogólnym. Ten zespół jest
      zawsze związany z pewnym krajem. To związanie nie ginie w wypadku wychodźstwa:
      wychodźca czuje się związany z krajem ojczystym tak długo, jak długo uważa się
      za członka danego narodu. To jest bodaj jedyna cecha wspólna wszystkim narodom.
      Inne znajdujemy tylko w pewnych, ale nie we wszystkich narodach.
      Na pierwszym miejscu wypada wymienić tutaj znajomość języka narodowego i
      przywiązanie do niego. Tej cechy jako charakterystyki narodu brak tylko tam,
      gdzie istnieje wielość języków narodowych, albo język wspólny paru narodom. W
      przeważającej liczbie innych narodów jest to jednak, obok stosunku do kraju,
      cecha najbardziej powszechna.
      Wreszcie należą tutaj obyczaje i swoisty odcień moralności. Do obyczajów należą
      m.in. pieśni i obrzędy - np. na Boże Narodzenie - i u wierzących także obrzędy
      religijne odprawiane na sposób przyjęty w danym kraju. Ten zespół cech -
      stosunek do kraju, mowa i obyczaj -charakteryzuje naród w podstawowym tego
      słowa znaczeniu. Można by nazwać to pojęcie narodu „ludowym", jako że masy jego
      niewykształconych członków pojmują naród w ten właśnie sposób. „Rota"
      Konopnickiej wymienia dwa pierwsze i najważniejsze składniki tego pojęcia:
      Nie rzucim ziemi skąd nasz ród
      Nie damy pogrześć mowy...
      • Gość: Hiacynt pełne pojęcie narodu _________cdn. IP: 195.205.252.* 09.01.03, 11:50
        3. Pełne pojęcie narodu. Obok tego podstawowego istnieje także inne, bogatsze
        pojęcie narodu, zawierające razem z wymienionymi inne składniki, w
        szczególności historię, kulturę i ideologię danego narodu. Przez „ideologię"
        rozumiem tu (z Lehmannem) zespół poglądów i wyobrażeń określających rolę danej
        grupy ludzi w dziejach ludzkości. W ludzkich postawach odpowiadają tym cechom
        narodu ich znajomość przynajmniej częściowo dodatnia ocena, połączona z
        przywiązaniem do tak rozumianego narodu. To pojęcie, które nazwę „pełnym",
        znajdujemy tylko w jego inteligencji, względnie elicie. Normalny, wykształcony
        członek narodu zna je lepiej niż cudzoziemiec i umie lepiej ocenić ich dodatnie
        strony. To nie znaczy, że pochwala w nich wszystko. Jego ocena bywa
        zróżnicowana, zwłaszcza gdy w dziejach są różne okresy w czasie których naród
        przyznawał się do różnych postaw kulturowych i różnych ideologii.
        Jak dalece wymienione dwa pojęcia narodu się różnią, świadczy następujący fakt.
        W czasie kryzysu bitwy pod Warszawą w r. 1920 włościanie mojej rodzinnej wsi
        Czuszów w Kieleckiem mówili na huk dział „nasi biją Polo-ków". Równocześnie w
        inteligencji był powszechny zryw do obrony kraju i narodu. Różnica pochodziła z
        przyznawania się do narodu polskiego w dwóch różnych znaczeniach:
        podstawowym u czuszowskich włościan, w pełnym -u „Poloków".
        4. Dwupiętrowość narodu. Gdy chodzi o niektóre narody, położenie komplikuje się
        jeszcze przez istnienie, jeśli wolno się tak wyrazić, dwupiętrowego pojęcia
        narodu. Takie pojęcie znajdujemy całkiem jasno w dawnej Polsce i w Wielkiej
        Brytanii (Szkocja!), a być może także gdzie indziej.
        W Polsce naród dwupiętrowy powstał skutkiem stworzenia Unii Lubelskiej
        Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Równolegle do federacji dwóch państw powstał
        także naród drugiego piętra, w szerszym tego słowa znaczeniu, którego
        państwem była właśnie owa Rzplita. Słowo „Rzeczpospolita" odpowiada w
        tym kontekście nie francuskiemu republique, ale angielskiemu commonwealth i
        powinno być tłumaczone przez „wspólnota" albo wyrażenie podobne. Stosowanie go
        do współczesnej Polski polega więc na nieporozumieniu.
        Brakło niestety terminologii dla wyrażenia dwupiętrowości w pojęciu tak
        powstałego narodu. Jednym ze skutków tego braku jest dwuznaczność
        wyrażenia „Polska". Oznacza ono bądź Polskę etnograficzną, to jest Koronę, bądź
        Rzplita jako całość. Podobna dwuznaczność obarcza nazwę „Polak", która może
        oznaczać albo członka pierwszopiętrowego narodu polskiego, Koroniarza, albo
        członka drugopiętrowego narodu Rzplitej, który mógł być Litwinem albo Rusinem.
        Obecnie, mimo zniknięcia drugiej Rzplitej pojęcie dwupiętrowego narodu nie
        straciło bynajmniej znaczenia, zwłaszcza gdy chodzi o dyskusje historyczne.

        Józef Maria Bocheński

        ==========================

        Hiacynt

        ps. cdn

        • Gość: Hiacynt co znaczy być Polakiem?" ______cdn. IP: 195.205.252.* 11.01.03, 12:32
          1. Pytania. Pytanie „co znaczy być Polakiem?" może
          więc odnosić się najpierw do narodu bądź w podstawowym,
          bądź w pełnym znaczeniu. Ale stawianie pytania w pierwszym rozumieniu nie jest
          celowe i to z dwóch powodów. Najpierw dlatego, że określenie kto jest Polakiem
          w tym znaczeniu nie napotyka na żadne trudności - wiadomo kto ma pozytywny
          stosunek do kraju, mowy i obyczaju. Po drugie dlatego, że to nie masy ludowe,
          ale elita rozstrzyga o zachowaniu się jej narodu - a dla elity istotnym
          składnikiem pojęcia Polaka jest stosunek do kultury i ideologii. Celowe
          będzie więc nasze pytanie pojmować w sensie „być Polakiem znaczy dla
          wykształconego przyznanie się do jakiej kultury i ideologii?" Wobec ścisłego
          związku, jaki zachodzi między tymi dwoma składnikami (np. w wypadku tolerancji)
          będziemy je omawiali razem.

          2. Rola decyzji osobistej. Przyznanie się do określonego narodu jest wprawdzie
          uwarunkowane przez okoliczności niezależne od woli jednostki np. przez miejsce
          i chwilę urodzenia - ale jest także rzeczą osobistej decyzji. Ta decyzja może
          występować nawet w stosunku do narodu w podstawowym znaczeniu, mianowicie
          wtedy, gdy ktoś wynaradawia się, porzucając nawet przywiązanie do kraju i mowy.
          Przede wszystkim jest ona jednak potrzebna gdy chodzi o naród w pełnym
          znaczeniu, czyli o kulturę i ideologię, do której ktoś się przyznaje.

          3. Możliwe odpowiedzi. Nasuwa się tutaj najpierw pytanie
          l. czy kultura itd. o którą chodzi jest historyczna, to jest czy rzeczywiście
          żyła, względnie żyje w narodzie - czy też chodzi o zerwanie z tradycją
          i przyjęcie czegoś całkiem nowego? Następnie, w razie wyboru ideologii
          historycznej, decyzja musi dotyczyć co najmniej dwóch spraw:
          2. tam gdzie naród posiadał kolejno różne ideologie i kultury, które wykluczają
          się wzajemnie, przyznający się do niego musi rozstrzygnąć, które spośród nich
          chce uważać za swoje. Konieczna jest też
          3. decyzja co do stopnia w jakim wybrany ideał narodu ma być historyczny,
          wierny rzeczywistości.

          a) Wypada więc najpierw rozstrzygnąć, czy się chce przejąć jakąś tradycję,
          czy też tworzyć nową. Pytanie robi wrażenie absurdalnego, jako że w pojęciu
          przyznania się do czegoś zdaje się leżeć istnienie tego czegoś przed aktem
          przyznania. Widocznie nie jest jednak całkiem absurdalne, skoro wielu
          współczesnych Polaków zdaje się odrzucać wszelkie związanie z tradycją i chce
          Polski całkiem nowej pod względem ideologicznym i kulturowym.

          Logiczna struktura tej postawy jest prawdopodobnie następująca: zakłada się
          przyznanie do narodu w podstawowym znaczeniu, to jest do kraju, języka
          i obyczaju. Tę narodowość chce się następnie uzupełnić przez nową ideologię
          i kulturę.
          b) W razie wypowiedzenia się za wiernością tradycji,
          tam, gdzie w dziejach danego narodu znajdujemy wielość
          kultur i ideologii, nasuwa się pytanie Jakiej tradycji?".

          c) Wobec tego, że żadne ludzkie rozumienie przeszłości
          nie jest całkowicie przedmiotowe, obraz narodu do którego
          się przyznajemy jest zawsze, przynajmniej częściowo mityczny, to jest stworzony
          przez nas. Aby tylko jeden przykład przytoczyć, większość Francuzów jest
          przekonana, że ich naród był i jest wyjątkowo tolerancyjny - podczas gdy w
          rzeczywistości od nocy św. Bartłomieja, poprzez mordy rewolucyjne, aż do
          wydania Niemcom dziesiątek tysięcy Żydów na śmierć, ten naród dawał prawie
          stale przykład nietolerancji.

          Stwierdzenie częściowo mitologicznego charakteru każdej ideologii, każdego
          obrazu kultury, nasuwa dość trudne zagadnienie stosunku składnika historycznego
          przyjętej kultury do jej składnika mitologicznego. Bez tego ostatniego
          obejść się nie możemy - ale historia uczy, że mity narodowe prowadzą nieraz do
          skrajnie nieracjonalnych postaw. Żydzi wierzą, że są narodem wybranym, Niemcy,
          że ich naród to Herrenvolk powołany do rządzenia innymi, Serbowie, że ich
          naród jest największy w świecie itd. Stąd ważny postulat:
          przyznając się do określonego narodu należy baczyć by mitologiczny składnik
          tego przyznania był jak najbardziej ograniczony.


          Józef Maria Bocheński
          Co to znaczy być Polakiem - Kultura paryska 1993
    • Gość: snajper Re: NARÓD. IP: *.acn.waw.pl 09.01.03, 23:23
      • Gość: # Wiedzialem Snajper,ze to dla Ciebie carte blanche! IP: *.wroclaw.tpsa.pl 10.01.03, 10:21
    • rycho7 NARÓD lemko.org 10.01.03, 11:41
      Gość portalu: snajper napisał(a):

      > Pojęcie państwa jest dość dobrze zdefiniowane i wszyscy wiemy co jest, a co
      > nie jest państwem. Tak dobrze nie ma, jesli chodzi o definicję narodu.

      Najrozsadniejszy wspolczesnie artykul o narodowosci znalazlem w witrynie
      Lemkow - chyba www.lemko.org.

      > A dla utrudnienia weźmy jeszcze Ślązaków i Kaszubów.

      Jak ktos przy pomocy palek policyjnych i bombardowan wojskowych potrafi
      kogokolwiek przekonac to jest narodem. Asyryjczycy byli narodem gdy mieli sile
      przekonywania.

      Pozdrawiam
    • Gość: oku Z punktu widzenia ewolucjonizmu IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 15:16
      Pojęcie narodu jest bliskie takim pojęciom jak kultura czy cywilizacja, ale
      znajduje się jakby w opozycji do pojęć typu rodziny, plemienia, ludu, ojczyzny,
      populacji czy rasy. Ta druga grupa pojęć wiąże się z tym co naszemu gatunkowi
      jest wspólne, z naszymi instynktami rodzinnymi, poczuciem obcości, z doborem
      krewniaczym itd. Naród jest raczej pojęciem z kategorii tych, które pokazują
      czym ludzie się między sobą różnią.

      Podział ludzkości na narody, kultury i cywilizacje wyraża różne reakcje
      społeczności ludzkich na różne czynniki środowiskowe: geograficzne, biologiczne
      i społeczne - dlatego mamy różne narody, kultury i cywilizacje, bo powstawały w
      różnych warunkach. Jest to zupełnie co innego niż przyczyna istnienia plemion
      ludów i państw. Podział ludzkości na państwa jest wyrazem wspólnych naszemu
      gatunkowi instynktów, które każą chronić swoich i tępić obcych.

      Niektóre narody powstały wyraźnie z przyczyn geograficznych, np. chiński czy
      polski. Naród amerykański powstał z przyczyn bardziej złożonych, z przyczyn
      które spowodowały emigrację z Europy, przyczyn które zadecydowały o słabości
      cywilizacji w Ameryce przedkolumbijskiej.

      Naród kanadyjski powstał z przyczyn politycznych - Brytyjczycy za słabo dostali
      w tyłek podczas wojny, która dała Stanom niepodległość.

      Jednak z reguły dominują czynniki geograficzne, tak więc można podać
      uproszczoną definicję narodu:

      Naród to społeczność wspólnie w podobny sposób dostosowana do swojego
      środowiska geograficznego, różniąca się od innych takich społeczności, inaczej
      dostosowanych do swojego odrębnego środowiska.
      • Gość: doku doku, cholera, doku! Co jest z tym d?! nt IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 15:33
        • Gość: Hiacynt Re: doku, cholera, doku! Co jest z tym d?! nt IP: 195.205.252.* 10.01.03, 15:36

          to jest właśnie ewolucjonizm

          Hiacynt
    • Gość: Hiacynt Snajperze ..... wystarczy spytać o Ojczyznę IP: 195.205.252.* 11.01.03, 11:57

      Naród i Ojczyzna

      Naród to jest tyle a tyle milionów istot przeciętnych,
      z takim to a takim procentem głupców, urwipołciów, nicponiów
      i masa podatna na wszystkie podszepty zła, nawet zbrodni,
      bezwzględna, miotająca się, skłonna do podlegania psychozom.
      Kochać cały naród, to nonsens, można - bez zaślepienia - kochać jedynie
      pewne jego, zwykle skromne zalety i co lepszych jego przedstawicieli.
      Ale z narodem jest ściśle związana i zespolona ojczyzna, a z tą jest inaczej.
      Ojczyzna to twór idealny, coś wydźwgniętego z niebytu wysiłkiem najlepszych
      w narodzie, coś co unosi się ponad ludźmi, wielki symbol, wielkie ognisko,
      w którym się skupiają tęsknoty, porywy i aspiracje.
      Wyobcować z narodu jest względnie łatwo; ale nikt nie może na serio chcieć
      człowieka pozbawić ojczyzny"


      Snajperze
      znasz Elzenberga?
      Elzenberga, mistrza Herberta?

      Hiacynt

      ps. Henryk Elzenberg "Kłopot z istnieniem" Wydawnictwo Znak
      • Gość: snajper A małe Ojczyzny ? IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 00:57
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

        >
        > Naród i Ojczyzna
        >
        > Naród to jest tyle a tyle milionów istot przeciętnych,
        > z takim to a takim procentem głupców, urwipołciów, nicponiów
        > i masa podatna na wszystkie podszepty zła, nawet zbrodni,
        > bezwzględna, miotająca się, skłonna do podlegania psychozom.
        > Kochać cały naród, to nonsens, można - bez zaślepienia - kochać jedynie
        > pewne jego, zwykle skromne zalety i co lepszych jego przedstawicieli.
        > Ale z narodem jest ściśle związana i zespolona ojczyzna, a z tą jest inaczej.
        > Ojczyzna to twór idealny, coś wydźwgniętego z niebytu wysiłkiem najlepszych
        > w narodzie, coś co unosi się ponad ludźmi, wielki symbol, wielkie ognisko,
        > w którym się skupiają tęsknoty, porywy i aspiracje.
        > Wyobcować z narodu jest względnie łatwo; ale nikt nie może na serio chcieć
        > człowieka pozbawić ojczyzny"
        >
        >
        > Snajperze
        > znasz Elzenberga?
        > Elzenberga, mistrza Herberta?
        >
        > Hiacynt
        >
        > ps. Henryk Elzenberg "Kłopot z istnieniem" Wydawnictwo Znak

        Masz rację, z pojęciem Narodu oraz narodu wiąże się ściśle słowo Ojczyzna oraz
        ojczyzna. Tylko że mnożąc byty nie uciekniemy od problemu. Wprost przeciwnie,
        podwajamy tylko ich ilość. wink) Pytano po wojnie starszego człowieka w Gliwicach
        czy innym Sosnowcu (wiem, wiem wink) ). Czy jest Pan Polakiem ? Nie. Niemcem ?
        Nie. A kim w takim razie ? Ślązakiem. Co z takim zrobisz, Hiacyncie ?

        Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: AndrzejG Czy grozi nam wynarodowienie po wejściu do UE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.03, 12:45
      Za Wiem , zpostu Euromira

      Wspólnota potrafi chronić swą integralność tak przed zagrożeniami zewnętrznymi,
      jak i wewnętrznymi, a tym samym dąży do utworzenia państwa na zajmowanym przez
      siebie terytorium, w sytuacji zaś utraty państwowości umie pielęgnować i
      rozwijać więzi (obyczaje, język, kulturę itp.) i zmierza bądź to do odzyskania
      niepodległości, bądź też do zapewnienia sobie politycznych gwarancji autonomii
      bytu narodowego, jeśli została zmuszona do emigracji poza tereny, na których
      jako naród się ukształtowała.

      ----------------------------------------------------------------------------

      Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
      Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?

      Andrzej
      • karlin Zwątpienie nieugiętych? 11.01.03, 18:53
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
        > Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?
        ---------------------------------------
        Proszę, proszę.

        Pojawiły się pytania.

        Teraz ja trochę poczekam.

        pozdr
        k
        • Gość: AndrzejG Pytający nie błądzi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.03, 19:25
          karlin napisał:

          > Proszę, proszę.
          >
          > Pojawiły się pytania.
          >
          > Teraz ja trochę poczekam.
          >
          > pozdr
          > k

          Oj Karlinie
          odkąd tu jestem , a to juz ponad rok ,to przeważnie poszukuje odpowiedzi,
          a ze wstąpieniem do UE miałem rózne mysli,
          a nawet raz ogłosiłem tu na forum ,że jestem przeciw,
          a ta postawa wynikała tylko z egoistycznego myslenia o sobie.

          Teraz przyszła kolej na zagadnienie wynaradawiania w UE.
          Czy stracimy tozsamość narodową?Słuchając autorytetów można wyciagnąć
          dwojakie wnioski.A co Ty o tym myślisz?

          Andrzej

          • karlin Pytający sprowadza na manowce? 11.01.03, 23:54
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Oj Karlinie odkąd tu jestem , a to juz ponad rok ,to przeważnie poszukuje
            odpowiedzi, a ze wstąpieniem do UE miałem rózne mysli, a nawet raz ogłosiłem tu
            na forum ,że jestem przeciw, a ta postawa wynikała tylko z egoistycznego
            myslenia o sobie.
            Teraz przyszła kolej na zagadnienie wynaradawiania w UE. Czy stracimy tozsamość
            narodową?Słuchając autorytetów można wyciagnąć dwojakie wnioski.A co Ty o tym
            myślisz?<
            ---------------------------
            Ta podejrzliwość w tytule ma zabarwienie rozrywkowe, więc nie przejmuj się tym
            zanadto.

            Jeśli posługujemy się zbliżoną definicją terminu naród, tożsamość narodowa, to
            za naszej pamięci, a może i naszych dzieci nie przewiduję takiego
            niebezpieczeństwa jak całkowita utrata tożsamości, czy zupełne wynarodowienie.

            Moje największe obawy związane z Unią idą w innym kierunku.

            Nie można natomiast wykluczyć, że takie wysiłki zostaną podjęte, co będzie się
            wiązało z próbą (o ile do niej dojdzie) budowy czegoś na kształt europaństwa.
            Takie pomysły istnieją.

            Osobnym zagadnieniem jest cesja części (z czasem rosnącej) suwerenności na rzec
            Unii. Suwerenność narodu to suwerenność jego państwa. A ta z kolei stanowi,
            przynajmniej w wypadku ogromnej większości narodów, jeden z fundamentów
            tożsamości narodowej.

            Jest także dosyć dwuznaczna postawa (tendencja) w traktowaniu w UE problematyki
            narodowej. Skłonność do unifikacji łączy się tam z wyraźnymi ciągotami do
            faworyzowania i ochrony regionalizmów, które nie zawsze sprzyjają kondycji
            narodowych wspólnot. Wygląda na to, że w Brukseli słowo naród jest nieco
            podejrzane, i gdyby się udało podzielić go na mniejsze, regionalne wspólnoty,
            byłoby lepiej.

            pozdr
            k
            • Gość: AndrzejG Re: Pytający sprowadza na manowce? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.03, 17:57
              Wynarodowienie nie zaistnieje z dnia na dzień.Jest to proces długotrwały,
              rozkładający sie na pokolenia , tak jak trafnie zauwazyłes.Nie widzę szans
              abym przestał się czuć Polakiem będąc w unii.Nie widzę powodu , aby wynaro-
              dowiły się moje dzieci.To wszystko zależy od naszej woli , od tego do jakiego
              narodu odczuwamy naszą przynaleznośc.Jak historia pokazuje -nie stracilismy
              swojego poczucia przynależności narodowej przez okres zaborów , choć widać
              różnice w mentalności społeczeństwa w zależności od zaborcy.Potraktujmy nasze
              wejscie do unii jako pewien rodzaj zaboru , dobrowolny ale jednak.Podstawową
              zaletą tego zaboru jest wejście tam całego organizmu państwowego , co jest
              wielkim atutem w utrzymaniu swojej narodowości.Już gdzieś indziej pisałem ,
              że widzę zagrożenie wpadnięcia w orbitę Rosji , też w całosci i też nie
              martwiłbym się o naszą tożsamość narodową.Już tacy jesteśmy.Jednak zależności
              wpływają na ludzką mentalność co widać porównując poznańskie ze wschodnimi
              rejonami.Jeżeli mam wybierać to już wolę wzorce unii w podejściu do pracy
              i prawa , niż naszych wschodnich sąsiadów.Nie bojąc się o wynarodowienie
              możemy wybrać pewne modele postępowania.


              Nie obawiałbym się również regionalizacji i jej faworyzowanie przez Brukselę.
              Zbudowali system gospodarczy oparty na dotacjach i funduszach pomocowych i
              niewątpliwie skuteczniej można wykorzystywać te fundusze kierując je
              bezpośrednio do zainteresowanych,pomijając władze centralne poszczególnych
              państw.Dochodzi do tego ominięcie jednego szczebla decyzyjno-rozdawczego co
              niewątpliwie obniża koszty i zabezpiecza przed wykorzystaniem funduszy do
              doraźnych potrzeb państwa.Tu widzę ogromną szansę dla władz samorządowych , od
              których umiejętności będzie zależał sukces regionu.Czy taki rozwój gospodarczy
              będzie wpływał na wynarodowienie?Nie.Nawet jakby powstawały takie regiony , to
              nigdzie nie wymaga się deklaracji narodowych czy wprowadzenia okreslonego
              języka urzedowego.

              Istnieje obawa ,że z czasem te regiony rozmyją jasne podziały na państwa
              członkowskie.Być może , ale to czy będziemy czuli sie Polakami i czy nimi
              będziemy , będzie zależało tylko od nas.W przypadku pozostania poza UE,
              nie jesteśmy w stanie odgrodzic się od wpływów z zewnątrz.Nie zamkniesz granic,
              nie zabierzesz ludziom paszportów i nie zabronisz podróżować.Zresztą ,jakbyś
              nawet wyilozował nasz naród od reszty świata, to cóż zyskamy?Wiesz doskonale
              jakie są niebezpieczne plotki przemycane z zewnątrz , bez możliwości ich
              weryfikacji.Taka izolacja jest niemozliwa.Wpływy będa i to niezależnie ,
              czy będziemy w UE , czy tez nie.To będą wpływy długoterminowe , wielopokoleniowe
              i zachód Polski będzie ciążył ku UE , bo mu bliżej i łatwiej o zwiazki
              gospodarcze , a wschód...No właśnie.Jak zachowaja się wschodnie rejony Polski?

              W każdym bądź razie problem utraty tozsamosci narodowej nie będzie wpływał
              na moją decyzję w referendum - bo takiego zagrożenia nie ma.Wszystko zależy
              od nas samych , a na swoje życie mam wpływ i w związku z tym nie mam obaw.


              Andrzej
        • _sorciere Re: Zwątpienie nieugiętych? 11.01.03, 19:38
          karlin napisał:

          > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
          >
          > > Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
          > > Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?
          > ---------------------------------------
          > Proszę, proszę.
          >
          > Pojawiły się pytania.
          >
          > Teraz ja trochę poczekam.
          >
          > pozdr
          > k


          Co do utraty panstwowosci.Wstapimy do UE ale jako panstwo,z wlasna konstytucja
          z wlasnym jezykiem itd...

          Co do autonomii ,oczywiscie,ze jest takowa,nawet w sprawach
          gospodarczych ,widac,ze UE to nie monolit,kazdy sie stara wykroic jak najwiecej
          dla swojego narodu.
          Kazde panstwo ma swoj hymn swoj rzad,w Irlandii jest ostra ustawa antyaborcyjna
          a w Belgii i Holandii jest eutanazja,nawet przed wspolna waluta Wielka Brytania
          sie wybronila.
          Mowienie o utracie panstwowosci czy ,tez wynarodowieniu uwazam za niepowazne.
          • Gość: AndrzejG Re: Zwątpienie nieugiętych? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.03, 18:23
            _sorciere napisała:

            > Mowienie o utracie panstwowosci czy ,tez wynarodowieniu uwazam za niepowazne.

            Aniu.
            To jest argument nie do zbicia.

            Andrzej
      • Gość: snajper UE składa się z państw. IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 00:59
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
        > Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?

        Toż wejście do UE nie jezt w żadnej mierze utratą państwowości. Więc i Twoje
        obawy są bezpodstawne.

        Pozdrawiam.
    • Gość: Kir Re: Do Snajpera i Hiacynta IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 01:29
      Witam
      Teraz to co napiszę wzbudzi wiele kontrowersji i głosów zacietrzewienia
      u niektórych, ale pies drapał.Zanim zacznę:Hiacyncie dzięki za J.Bocheńskiego
      i poprawienie humoru (chociaż na chwilkę)smile.Snajperze mam nadzieję,że nie
      obraziłeś się za te głupie uśmieszki i te "zdanka" z końcówki postusad.To
      taki "śmieć językowy",który czasami trafi mi się i w tekście.Najogólniej
      chodziło mi o to,że zarówno struktury państwowe jak i wspólnoty tworzące naród
      oddziaływały na siebie wzajemnie.Plemiona tworzące naród w ramach monarchii
      jakby nie było godziły się na ograniczenie swojej niezależności dla dobra
      wyższego jakim było państwo.Nie interesowało mnie kiedy powstało pojęcie narodu
      i rozpoczęła się dyskusja,ponieważ praktycznie każdy naród dąży do utworzenia
      własnego państwa lub przynajmniej autonomii.Dlatego te siły po odpowiedniej
      modyfikacji wydawały mi się znakomitym szablonem do wyróżnienia tych grup.
      Oczywiście,że to tylko moje zdanie.Błądzić jest rzeczą ludzką.Ja staram się
      tylko uciec od schematów myślenia tam gdzie jest to możliwe.
      A teraz to za co mnie będą ścigać.Naród to dla wielu pojęcie czysto
      abstrakcyjne,dlatego narodu tak naprawdę ,wbrew powszechnemu mniemaniu, nie
      wielbimy tylko o nim mówimy kiedy mówić wypada albo może przynieść to jakieś
      korzyści.Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich,popełniłbym przecież
      grzech "generalizacji".Większości też wydaje się,że jeżeli ktoś mówi o narodzie
      w sposób podniosły,pełen patosu to musi być losem tego narodu naprawdę
      strasznie przejęty i należy mu bezwzględnie ufać aby broń Boże nie zostać
      czasami posądzonym o brak patriotyzmu albo jeszcze gorzej.Jest to postawa
      charakterystyczna dla osób,które nie za bardzo rozumieją o czym się mówi,ale
      jeżeli mówi to osoba należąca do inteligencyi lub elit wierzą jej.I nie ma się
      czemu dziwić bo zgodnie z tym co twierdzi J.Bocheński "to nie masy ludowe, ale
      elita rozstrzyga o zachowaniu się jej narodu".Tylko co się dzieje kiedy elity
      zaczynają się dzielić i każda z nich zaczyna kreować zachowania narodu?Czy mamy
      wówczas do czynienia z wieloma narodami? Nie! tylko z podzielonym narodem.
      Teraz już elity nie mają czasu zastanawiać się nad krajem i wszystkimi
      obywatelami bo muszą myśleć każda o swojej części narodu.Czasami tylko uda się
      tylko zjednoczyć wszystkich w jakiejś sprawie.Podzielony naród też patrzy
      na "wrogie części narodu i jego elity" zapominając że wszyscy żyją w jednym
      państwie,które jest ich ojczyzną.Ale czym się mają martwić,przecież wojny nie
      ma a jakby co-to NATO i USA.Każda z elit stworzyła też swój ideał narodu
      i tutaj J.Bocheński podaje zasady jakimi z reguły obowiązują przy jego
      tworzeniu,ja wybrałem te oto:
      -gdy naród posiadał kolejno różne ideologie i kultury,które wykluczają się
      wzajemnie, przyznający się do niego (narodu) musi rozstrzygnąć,które spośród
      nich chce uważać za swoje,
      -określić stopień w jakim wybrany ideał narodu ma być historyczny,wierny
      rzeczywistości.
      Chociaż wydaje mi się,że przy tworzeniu ideału narodu niekiedy kierowano się
      tylko jedną zasadą:mityczność nad historycznością.
      Teraz można się zastanowić czy biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość oraz
      postawę elit i inteligencji można mówić o państwie i ojczyźnie jako elementach
      jednoczących i definiujących naród?Moim zdaniem nie, ponieważ z państwa
      zrobiono wroga a ojczyzna kojarzona jest z tym państwem.Chociaż z drugiej
      strony przez niektórych rzeczywiście traktowana jest jako twór idealny ale w
      chwili obecnej opanowany przez "wrogie siły" a to za wszelkiego rodzaju teorii
      spiskowych.Zarówno naród jak i ojczyzna stały się stopniami po których
      niektórzy wspinają się do władzy.Charakterystyczne i budzące niepokój są
      pytania zadane w tym wątku:
      Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
      Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?
      To się stało z naszym narodem.Chciałoby się wrzeszczeć: ludzie do jasnej
      cholery a kim wy jesteście,czym są wasze rodziny!Trzeba wam muru chińskiego i
      zasieków abyście zachowali polskość?!Już tak jesteście wystraszeni,że boicie
      się samego wspomnienia o UE? To jak chcecie później z to Unią się mierzyć gdy
      zostaniecie sami i będziecie musieli znaleźć nowych partnerów,nowe rynki
      zbytu,gdy opcja ze Wschodem i USA nie wypali? Jak dobrowolna utrata
      państwowości?Polska będzie przypominała Górny Śląsk?Pomorskie? Bójcie się
      Boga.Przecież to tylko nowe wyzwanie dla nas,jednak część z nas już się
      poddała.Już pogodzili się z taką niedorzecznością,że ktoś może przyjść i
      rządzić w ICH KRAJU, W ICH OJCZYŹNIE! bo im teraz już wmówiono iż są bezsilni
      i nie mieli i nie mają nic do powiedzenia bo wszędzie tylko spiski.Zamiast
      zacząć szukać przyczyn,rozliczać polityków,samorządowców,zwiększać swój wpływ
      na polityków,szukać lepszych systemów kontroli, to nie.Wystarczyły szopki z
      wzajemnymi oskarżeniami a system nadal pozostawał dziurawy.Nikomu przecież nie
      wpadło do głowy,że gdyby domagać się sprawniejszych systemów kontroli to nie
      mogłoby być mowy o żadnych spiskach.
      To chyba na tyle i nie za bardzo na temat.Ale niech to kule biją jak tak myśli
      naród.Nie zdzierżyłem po tym com na Forum dziś ujrzał a i wcześniej widziałem.
      Od wołania na puszczy już gardło boli.
      Pozdrawiam
      Kir
      • Gość: AndrzejG Spokojnie Kirze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.03, 08:44
        Gość portalu: Kir napisał(a):

        > Charakterystyczne i budzące niepokój są pytania zadane w tym wątku:
        > Jak zachowa się nasz Naród w przypadku dobrowolnej utraty państwowości?
        > Czy UE zapewnia wystarczająco dużo autonomii , aby się nie wynarodowić?
        > To się stało z naszym narodem.Chciałoby się wrzeszczeć: ludzie do jasnej
        > cholery a kim wy jesteście,czym są wasze rodziny!

        Tylko zadałem proste pytania, a Ty krzycząc na pospólstwo zachowujesz się
        jak nasza opresyjna władza , która to opresyjnosć powoduje wypisanie się
        np.Tadziów z państwa polskiego.Wielu Polaków zachowuje się jakbyśmy dalej
        byli w zaborach - przekonaj ich ,że tak nie jest ,że UE nie będzie kolejnym
        zaborem Polski,że jak nie wynarodowiliśmy się przez dwieście lat to nie
        grozi nam to i przez te 10 , bo na tyle szacują żywotność unii.

        Andrzej

        Andrzej
        • Gość: © N-Ród IP: *.cm-upc.chello.se 12.01.03, 18:34
          www.noi.org/
          www.cherokee.org/
          www.innu.ca/
        • d_nutka Re: Spokojnie Kirze___NIE!!! 12.01.03, 18:47
          TRZEBA KRZYCZEĆ!
          krzyczeć aż do skutku.
          albo zedrze sie głos,albo do narodu cos dotrze.
          dotrze,że jaki naród taka władza i odwrotnie.
          Krzycz Kirze dalej.
          • Gość: Kir Spokojnie Danutko:-)) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 02:09
            Miła Danutko
            proszę nie podpuszczajsmile).To jest tylko FG,prawdziwa walka o naród i ojczyznę
            a także to w jakim kraju i jak będziemy żyli toczy się w realu.Tutaj jest tylko
            to co ci mili,uśmiechnięci ludzie z którymi czasami człowiek tak kulturalnie i
            grzecznie rozmawia naprawdę myślą.Dla niektórych to po prostu śmietnik ich
            myśli.Całe szczęście,że nie dla wszystkichsmile)).Co prawda wiem,że to świat
            wirtualny ale mimo to nie mogę pozbyć się swoich zachowań z realasad.Tylko,że
            tam dochodzi dodatkowy atut komunikacji niewerbalnejsmile).A o władzy i narodzie
            może później?może ktoś się tym zajmie?
            Pozdrawiam
            Kir

            • psycholog.w a językiem europejskim może ktoś się też zajmie? 13.01.03, 02:13
              Gość portalu: Kir napisał(a):

              > może ktoś się tym zajmie?

              przepraszam czy mógłby Pan :-] werbalnie przetłumaczyć ten tekst na europejski?
        • Gość: Kir Ja jestem bardzo spokojny:-)) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 02:23
          Witam
          Wątek dot.narodu a nie UE.Jeżeli chodzi oUE przeczytaj sobie wątek "List do
          Polaków".Ja jestem cały czas spokojny,aż sam sobie się dziwię.Zadając pytania z
          których przebija defetystyczna postawa twierdzisz jeszcze,że zadałeś proste
          pytaniasmile)).Zadałeś pytania których nie powinieneś zadawać a na które sam jako
          członek tego narodu powinieneś znać odpowiedź.Komu ze Ślązaków wpadłby do głowy
          pomysł zadania takich pytań w czasach gdy za bycie Polakiem płacili własnym
          życiem.Naprawdę nie widzisz żadnej różnicy w postawie?!Jak możesz porównywać
          czas zaborów i życie tamtych Polaków do czasów nam współczesnych a UE do
          zaborców.Przyrównywać dzisiejsze warunki życia i dzisiejsze "zagrożenia" do
          tamtych?!!Mieć aż tyle pychy w sobie aby stawiać się w jednym szeregu z nimi,
          a to w imię jakich zasług?!Jakimiż to strasznymi represjami ta UE ma zwalczać
          polskość,że już takie przerażenie wywołały?!Można pytać o aspekty ekonomiczne
          wstąpienia do UE co jest całkiem naturalne, ale na Boga zadawać pytania o
          wynarodowienie i utratę państwowości można jedynie gdy uwierzyło się
          rzeczywiście w jakieś cholerne teorie spiskowe i jedyne co się potrafi to
          biadolić i kopać słabszego bo nie odda.To ma być duch narodu który w
          średniowieczu potrafił przeciwstawić się całemu cesarstwu?Piłsudski jeszcze
          potrafił go odnaleźć w legionistach ale już nie w narodowych maminsynkach.
          Chociaż jeszcze i tak w początkach tworzenia niepodległej Polski potrafili
          dogadać się z Dmowskim.Tylko,że Piłsudski chciał stworzyć Polskę Federacyjną
          jako mocarstwo a to kłóciło się z państwem jednonarodowym Dmowskiego.Dzisiaj
          niektórzy mówią:"całe szczęście,nie mamy drugiej Jugosławii".Nikt jednak się
          nie zastanawia czy byłaby IIWŚ i jak potoczyłyby się losy Polski.Defetyści.Może
          gdyby był Piłsudski i legioniści nie byłoby tego cholernego marazmu.Tylko znowu
          nie dyskutować o Piłsudskim,to też już historia.Napisałem o nim tylko dlatego
          bo miał wizję Polski i ludzi z którymi ją realizował i nie cierpiał narodowców.
          Historia pokazała,że miał rację,rasizm pokazał swoje oblicze.Tak, można na tej
          doktrynie zbudować naród przeświadczony o swej wyższości.Tylko czy my chemy
          taką cechę wykształcić w naszym narodzie?Czasami mam wrażenie,że Hitler wcale
          nie przegrał.Występuje tylko pod innymi nazwiskami.Ostatecznie prawie wszyscy
          czerpali z tych samych źródeł.
          Andrzeju to nie do ciebie,to refleksja po dzisiejszej,krótkiej wędrówce po
          Forum.Tobie przeznaczyłem tyko pierwszą część postu.Nikogo nie traktuję jako
          pospólstwa,nie wmawiaj mi czegoś czego nie robię.Zbyt wiele rzeczy już na tym
          Forum mi wmawiano.Kiedyś jeszcze starałem się tłumaczyć,teraz nie mam
          zamiaru.Ja staram się zrozumieć mojego adwersarza dlatego z uwagą czytam jego
          posty nie doszukując się w nich złej woli tylko zawartych myśli.Wystarczy.
          Pozdrawiam
          Kir
          • Gość: AndrzejG Re: Ja jestem bardzo spokojny:-)) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.03, 05:11
            Zadałem to pytanie , ponieważ jest ono zadawane i mimo jasnych odpowiedzi
            autorytetów ciągle je słyszę , a odpowiedź na nie znam i już przedstawiłem.
            Jeszcze tylko o stawianiu się ponad naszych przodków.Gdzieżeś to wyczytał?
            Jedynie chciałem powiedzieć ,że nie widzę powodów aby współczsne pokolenia
            były od nich gorsze i znalezienie się w podobnej do nich sytuacji wyzwoliłoby
            podobne reakcjie obronne.Przywołanie zaborów jako przykładu , miało uświadomić
            brak obaw z mojej strony o nasze wynarodowienie.

            Andrzej
    • Gość: babariba Mam tu taki opis pewnego PROCESU społecznego IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 09:19
      Sprawę komplikuje fakt, że mianem”Tatarów” określamy nie tylko zasiedziałych
      mieszkańców Bohonik, Kruszynian oraz sąsiednich wsi i mia-steczek, ale także
      muzułmańską ludność osiadłą w innych miastach i re-gionach kraju, pochodzącą
      głównie z terenów Białorusi i Litwy. Nazwa ,,Tatarzy” stosowana bywa również
      dla określenia rodzin i jednostek. wywodzących się z dawnych skupisk tatarskich
      i przechowujących świa-domość tatarskiego pochodzenia nawet wówczas, kiedy od
      dawna straciły one związek z islamem i muzułmańską wspólnotą wyznaniową.
      W moim artykule pragnę zająć się zatem nie tylko owymi
      mieszkańcami “tatarskich” wiosek, którzy stanowią już zresztą mniejszość w
      swoich społecznościach lokalnych. Nie można bowiem rozpatrywać ich oddzielnie
      od liczącej według różnych szacunków od 2 do 3 tysięcy osób grupy polskich
      muzułmanów w całym kraju, tym bardziej, że w większości wywodzą się oni z
      terenu osadnictwa tatarskiego między Mińskiem, Kownem a Białymstokiem.
      Również “Tatarzy” - niemuzułmanie są interesujący dla naszych rozważań.
      Stanowią oni zbiorowość wyodrębniającą się, co prawda jedynie dzięki zachowaniu
      świadomości tatarskiego pochodzenia, niekiedy przypominanego przez otoczenie i
      przypisywanego całym społecznościom wiejskim. Tworzą w społeczeństwie polskim
      krąg ludzi nie tyle związanych z grupą Tatarów .polskich - muzułmanów, co odzna-
      czających się specjalną postawą: realizowanym przy rozwoju
      potrzeb “kulturalnych lub potencjalnym zainteresowaniem dziejami własnych
      rodzin i historią całej grupy tatarskiej na naszych ziemiach, a także dorobkiem
      kulturowym Orientu.
      Problematyka tatarska pozostawia etnografom i przedstawicielom nauk pokrewnych
      możliwości różnego ukierunkowania badań. Można praco-wać nad zgromadzeniem jak
      największej ilości faktów z zakresu kultury i życia społecznego Tatarów dążąc,
      co ostatnio zaprezentował Borawski, do skonstruowania modelu wzoru kulturo-wego
      uznanego, współcześnie za obowiązujący dla Tatara-muzułmanina w Polsce i
      stanowiącego jedynie “pozostałość po bujnej niegdyś obyczajowości”.
      Pewnym uproszczeniem jest tutaj zsumowanie zarówno historycznej, jak i
      współczesnej wiedzy o grupie i wyposażenie w cechy wynikające z tej wiedzy
      wszystkich .podgrup: gmin wyznaniowych, społeczności lokal-nych i rodzin, a
      także jednostek, nie pozostawiające miejsca na stwierdzenie zróżnicowań i
      przekształceń w obyczajowości. Można również. szczegółowo rejestrować zmienność
      cech społeczno-kulturowych grupy w czasie i przestrzeni, choć jest to praca
      trudna ze względu na rozproszenie lub niedostatek materiałów. Ważnym i
      interesującym zagadnieniem badawczym jest też rodzina oraz lokalna grupa
      wyznaniowa - parafia - dżemiat ludności tatarskiej, a także uczestnictwo
      Tatarów w heterogenicznych społecznościach lokalnych.
      Etnografa o zainteresowaniach religioznawczych zafrapuje możliwość studiów nad
      praktykowanym przez Tatarów polskich islamem, zachowanym przez, wieki w
      otoczeniu chrześcijańskim i pozostającym w pewnej izolacji od centrów muzułmań-
      skich. Jest to islam poddany procesom synkretyzacji i prezentujący religię ludu
      o niektórych cechach religijności ludowej, zbieżnych w ramach innych wielkich
      systemów religijnych. W nieznacznym tylko stopniu zebrano i opracowano źródła
      do badań nad miejscem Tatarów i reprezentowanej przez nich kultury w polskiej
      kulturze ludowej i szerzej - narodowej.
      Badania nad rodzinami pochodzenia tatarskiego, które od dawna przestały być
      rodzinami muzułmańskimi, dają z kolei możliwość stwierdzenia roli świadomości
      odrębności pochodzenia w kształtowaniu orientacji i aktywności kulturalnej
      rodzin. Badań wymaga również określenie statusu Tatarów polskich jako grupy,
      oparte na analizie reprezentowanych przez nich cech społeczno-kulturowych,
      podlegających zresztą stałej przemianie. Studia nad charakterem grupy Tatarów
      mogą znacznie wzbogacić naszą wiedzę o czynnikach sprawczych i mechanizmach
      tworzenia się i przekształceń wyróżniających się w świadomości społecznej
      zespołów ludzkich na naszych ziemiach.
      Próba omówienia niektórych wyznaczników społeczno-kulturowych grupy Tatarów
      polskich i przedsta-wienia jej zmiennego statusu podjęta zostanie w dalszej
      części artykułu. W tym miejscu pragnę zasygnalizować znane zresztą trudności w
      prowadzeniu badań empirycznych nad Tatarami.
      Najazd turystów, dziennikarzy, a także naukowców (orientalistów, socjologów,
      etnografów, historyków, historyków sztuki, antropologów, demografów) na
      Bohoniki i Kruszyniany, a także pewne elementy zrozumiałej w tej sytuacji
      dezorganizacji społeczności lokalnych sprawiły, że nie są to miejscowości łatwe
      do badań terenowych. Również gminy muzułmańskie na innych terenach Polski
      trzeba określić jako trudno dostępne. Badania nad rodzinami niemuzułmańskimi
      pochodzenia tatar-skiego hamowane są nie tylko przez trudności dotarcia do tych
      rodzin, nigdzie przecież nie rejestrowanych, rozproszonych i niekiedy zachowu-
      jących wiedzę o swojej proweniencji na własny tylko użytek, ale również przez
      brak wypracowanych założeń i pytań badawczych w studiach nad przekazem kultury
      i aktywnością kulturalną w ramach rodziny.
      Obserwujemy zmniejszenie napły-wu nowych informacji z badań terenowych i
      studiów opartych na źródłach archiwalnych. W pracach na tematy tatarskie
      pojawiają się dane na ogół wielokrotnie już wykorzystywane, nie brak również
      sądów formułowanych intuicyjnie.
      Przedstawiona sytuacja wymaga sięgnięcia do metod badawczych szczególnie
      skutecznych, pozwala-jących przezwyciężyć następstwa powierzchownych, masowych
      i często natrętnych zainteresowań. Winny to być badania długoterminowe, prowa-
      dzone przez badaczy dobrze wprowa-dzonych w badane grupy, związanych z nimi
      pochodzeniem lub uczestni-czących w ich życiu.
      Tatarzy polscy określani są, częstokroć jeszcze dzisiaj, jako grupa etniczna,
      lub - ostrożniej - jako grupa, kulturowo-etniczna. Piotr Borawski, wymieniany
      tutaj jako autor ostatniego obszernego artykułu na temat Tatarów, pisze o nich
      jako o grupie etnicznej - “narodowości Tatarów polsko-litewskich”,
      ukształtowanej z pokrewnej pod względem językowym grupy ludów turecko-
      tatarskich, stwierdzając jednocześnie zanikanie wśród ludzi młodych, mimo
      starań starszego pokolenia, poczucia odrębności etnicznej.
      Sądzę, że należy zastanowić się nad słusznością koncepcji określającej Tatarów
      jako grupę etniczną, nawet gdyby miała to być silnie asymilowana. grupa
      etniczna, a więc nakazującą trak-towanie Tatarów jako odrębnej narodowości -
      mniejszości narodowej. Analizując cechy brane jako wyznaczniki etniczne pragnę
      wykazać, że Tatarzy polsko-litewscy w wieku XX, a chyba również wcześniej,
      stanowili już grupę etnograficzną na skomplikowanym pograniczu etnicznym,
      kulturowym i religijnym polsko-białorusko-litewskim. Przemiany w życiu
      społecznym i kulturze Tatarów żyjących na terenie Polski w jej granicach po
      roku 1945 zintensyfikowały, mające już od dawna miejsce, procesy integracyjne i
      pozwalają określić ich jako grupę etnograficzną w ramach polskiej grupy
      etnicznej.
      Pod pojęciem grupy etnograficznej rozumiem, za R. Reinfussem, zespół ludzi
      zasiedlających określone terytorium, wyróżniający się pewnymi cechami
      kulturowymi, posiadający świadomość odrębności tych cech i budujący na niej
      poczucie odrębności grupowej.
      Aby taka definicja grupy etnograficznej była wystarczająca dla naszych celów
      trzeba dodać, że to poczucie odrębności może być demonstrowane głownie wobec
      innych, w miarę równorzędnych grup regionalno-kulturowych, natomiast nie może
      służyć, w warunkach terenu o rozwiniętych w miarę stosunkach etnicznych, do
      wyboru własnej grupy jako jedynej grupy przynależności i przeciwstawiania się
      grupie szerszej jaką jest grupa etniczna. Odmienność kulturowa, ta obiektywna
      podstawa przekonania o własnej
      • Gość: babariba Re: Mam tu taki opis pewnego PROCESU II IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 09:23
        Aby taka definicja grupy etnograficznej była wystarczająca dla naszych celów
        trzeba dodać, że to poczucie odrębności może być demonstrowane głownie wobec
        innych, w miarę równorzędnych grup regionalno-kulturowych, natomiast nie może
        służyć, w warunkach terenu o rozwiniętych w miarę stosunkach etnicznych, do
        wyboru własnej grupy jako jedynej grupy przynależności i przeciwstawiania się
        grupie szerszej jaką jest grupa etniczna. Odmienność kulturowa, ta obiektywna
        podstawa przekonania o własnej odrębności, nie może być także, w wypadku grupy
        etnograficznej, zbyt pełna i silna. Powstawała najczęściej na podstawie żywych
        dawniej różnic gwarowych, w ubiorze, budownictwie, w sposobach zdobywania
        środków utrzymania, ale także zachowujących do dzisiaj znaczenie odrębności
        poziomu rozwoju życia gospodarczego i kulturalnego, podziałów
        administracyjnych, wierzeń religijnych oraz opartej na nich obrzędowości lub
        tradycji odmiennych losów historycznych.
        W zależności od przyczyn kształtujących grupy i nadających im określony
        charakter, grupy te mogą być w różny sposób porządkowane i hierarchizowane.
        Zaliczane być mogą m. in. do grup długiego i krótkiego trwania oraz do grup
        posiadających pełną lub tylko częściową strukturę społeczną (grupy składające
        się wyłącznie z warstw ludowych).
        Przypomnijmy z kolei, że w grupie społeczno-kulturowej określanej jako grupa
        etniczna (plemię, narodowość, naród) dostrzegamy takie cechy, jak względnie
        trwałe zespolenie odrębności kulturowych, spośród których najczęściej
        największe znaczenie ma język i ideologia, zawierająca wizję dziejów i
        nierzadko również celów politycznych grupy, z przekonaniem jej członków o
        wspólnocie i odrębności od innych grup ukształtowanych na podobnych zasadach.
        Grupa etniczna w zakresie zespołu cech wyżej podanych nie utożsamia się, w
        odróżnieniu od grupy etnograficznej, z żadną inną grupą. Oczywiście w toku
        rozwoju history-cznego grupy etniczne zmieniają swój charakter w zależności od
        potencjału wewnętrznego i warunków zewnęt-rznych.
        Podlegają również niekiedy, w całości lub w zespołach oderwanych od głównego
        pnia, procesom przekształceń w grupy przejściowe o podwójnej świadomości i
        następnie w grupy etnograficzne, czego przykładem są polskie grupy
        etnograficzne wykazujące pewne nawiązania do dawnych ugrupowań plemiennych, a
        także grupy etnograficzne w Polsce obcego pochodzenia. Zgodnie z przedstawioną
        tu koncepcją, grupa etnograficzna wiana być traktowana jako jednostka
        mieszcząca się w ramach grupy etnicznej i jedynie w szczególnej sytuacji
        zajmująca miejsce jednostki granicznej między grupami etnicznymi. Rozwijające
        się od początku XIX wieku na naszych ziemiach zainteresowania etnograficzne
        objęły obydwa aspekty zróżnicowania etnogra-ficznego: zarówno próby
        przestrzennego porządkowania zjawisk kultu-rowych, jak i wyznaczania grup
        traktowanych jako nosiciele odrębnych cech kulturowych. Narastający materiał
        etnograficzny i językoznawczy nakazał krytycyzm wobec przyjmowanych spoza
        etnografii propozycji podziałów regionalnych i grupowych, przekazanych głównie
        przez źródła i koncepcje historyczne.
        W nauce okresu międzywojennego uzyskały popularność terminy: ,,grupa
        etnograficzna”, ,,grupa kulturalna”, a także “lokalna” (miejscowa) grupa
        kulturowa wskazujące na próby katego-ryzacji tych grup.
        Związane z rozwojem socjologii i psychologii, a także przemianami społecznymi i
        politycznymi, podmiotowe badanie człowieka jako twórcy i użytkownika kultury,
        podnosi znaczenie świadomości odrębności w wyznaczaniu statusu grupy, a
        potrzeby nowopowstałego, wielonarodowego państwa polskiego nakazują badanie
        stopnia owej świadomości oraz aspiracji politycznych i kulturalnych grup. W
        pracy L. Wasilewskiego pojawia się określenie ,,surowy materiał
        etnograficzny”, ,,surowa masa etnograficzna” dla scharakteryzowania grup
        ludności bez świadomości narodowej. J. Obrębski występuje z propozycją nazwania
        mianem “narodowości” grup stanowiących ,,beznarodowe masy ludowe ... grup
        ludowych, w stosunku do których istnieją sprzeczne dążenia asymilacyjme różnych
        grup narodowych. Koncepcje te, wskazujące na występujące w pewnych szczególnych
        sytuacjach interetniczne grupy etnograficzne, pragną wyjaśnić zjawisko
        nierównomiernego rozwoju świado-mości narodowej i przedstawić mechanizmy zmiany
        etnicznej. J. S. Bystroń dokonuje próby typologii grup etnograficzmych dzieląc
        je na “pier-wotne”, ,,zasadnicze”, “mniejsze” i wyodrębnione na podstawie
        kryterium specyficznych warunków życia grupy lub ich odrębnej historii (leśne,
        górskie, posiadające specjalną pozycję społeczną, obcego pochodzenia). Badacz
        ten, podobnie jak i inni z tego okresu, przesadnie niekiedy wiążąc grupy
        etnograficzne z dawnymi ugrupowaniami plemiennymi na zie-miach polskich, zdaje
        sobie sprawę z dystansu między nimi. Charakteryzując trudności w sprecyzowaniu
        pojęcia grupy etnograficznej, spowodowane m.in. przemianami w życiu wsi po I
        wojnie światowej stwierdza, że “jest rzeczą bardzo ryzykowną mówić o grupach
        etnograficznych opartych na dawnych różnicach plemiennych”.
        W wyróżnianiu grup etnograficznych uznano znaczenie rejestracji obiektywnych
        cech kulturowych kształtujących grupę. Opierano się jednakże nadal na
        ukształtowanych przez naukę historyczną koncepcjach grup regionalnych,
        pomocniczo stosując kryterium samookreślenia, lub poszu-kiwano wyróżnień
        używanych przez sąsiadów, przy czym ważnym źródłem do badań były nazwy grup.
        Pierwszą szerszą w naszej literaturze definicję grupy etnograficznej,
        wykorzystaną powyżej, dał R. Reinifuss. Krytyki propozycji map grup
        etnograficznych w Polsce, wykreślonych w okresie międzywojennym, dokonała A.
        Kutrzeba-Pojnarowa wskazując na ich ahistoryczność i brak sprecyzowanych
        kryteriów wydzielania grup. J. Burszta przeprowadza analizę metod i założeń
        teoretycznych wiodących do dwóch różnych celów: wyznaczenia i rozmieszczenia
        grup etnograficznych i wykreślenia regionów etnograficznych. W publikowanych w
        okresie powojennym pracach rozważania nad grupami etnograficznymi zdecydowanie
        jednak ustępują miejsca studiom nad regionami etnograficznymi.
        “Przez etnograficzne zróżnicowanie rozumie się przestrzenne zróżnico-wanie
        kraju” - pisze J. Gajek. Zmiany społeczno-kulturowe, sygnalizowane już przez J.
        S. Bystronia dla okresu międzywojennego, zintensyfikowane po II wojnie
        światowej, osłabiły dawne wyznaczniki odrębności i zasady two-rzenia się grup
        oraz wysunęły nowe, nie zawsze dostrzegane i rejestrowane w badaniach
        etnograficznych.
        Większość etnografów okresu międzywojennego zamiennie stoso-wała
        terminy ,,grupa etnograficzna", i “grupa etniczna”. Określanie grup
        etnograficznych mianem grup etnicznych wyjaśnić można, jak się wydaje, silnym w
        terenie i podkreślanym w badaniach etnograficznych autonomizmem tych grup, a
        przede wszystkim koncepcją ich bliskiego związku z dawnymi ugrupowaniami
        plemiennymi. Mimo postępującego procesu zacierania się granic uprzednio
        dostrzeganych historycznych grup etnograficznych utożsamianie pojęć przetrwało
        w niektórych pracach etnograficznych do ostatnich czasów. Już w okresie
        międzywojennym jednak zaczyna zanikać w etnografii nurt zainteresowań
        rzeczywistą problematyką etniczną, swego czasu łączoną z etnografią, przejętą
        przez wyodrębniającą się grupę badaczy spraw narodowościowych.
        Powróćmy do rozważań nad statusem Tatarów polskich. W wyznaczaniu grup
        etnicznych duże znaczenie przywiązuje się do badań języka. Tatarzy polsko-
        litewscy już w XVII wieku utracili język ojczysty, nigdy zresztą nie jednolity
        w związku ze zróżnicowanym pochodzeniem grupy. Na nowych terenach zamieszkania
        nie wytworzyli właściwego tylko sobie języka lub dialektu. Posługiwali się i
        posługują, w zależności od miejsca osiedleni
        • Gość: babariba Re: Mam tu taki opis pewnego PROCESU III IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 09:25
          Większość etnografów okresu międzywojennego zamiennie stoso-wała
          terminy ,,grupa etnograficzna", i “grupa etniczna”. Określanie grup
          etnograficznych mianem grup etnicznych wyjaśnić można, jak się wydaje, silnym w
          terenie i podkreślanym w badaniach etnograficznych autonomizmem tych grup, a
          przede wszystkim koncepcją ich bliskiego związku z dawnymi ugrupowaniami
          plemiennymi. Mimo postępującego procesu zacierania się granic uprzednio
          dostrzeganych historycznych grup etnograficznych utożsamianie pojęć przetrwało
          w niektórych pracach etnograficznych do ostatnich czasów. Już w okresie
          międzywojennym jednak zaczyna zanikać w etnografii nurt zainteresowań
          rzeczywistą problematyką etniczną, swego czasu łączoną z etnografią, przejętą
          przez wyodrębniającą się grupę badaczy spraw narodowościowych.
          Powróćmy do rozważań nad statusem Tatarów polskich. W wyznaczaniu grup
          etnicznych duże znaczenie przywiązuje się do badań języka. Tatarzy polsko-
          litewscy już w XVII wieku utracili język ojczysty, nigdy zresztą nie jednolity
          w związku ze zróżnicowanym pochodzeniem grupy. Na nowych terenach zamieszkania
          nie wytworzyli właściwego tylko sobie języka lub dialektu. Posługiwali się i
          posługują, w zależności od miejsca osiedlenia i pozycji społecznej, gwarami lub
          językiem literackim polskim i białoruskim, wzbogaconym adoptowanym słownictwem
          religijnym, głownie pochodzenia arabskiego. Wyznawana religia utrwaliła ponadto
          przywiązanie do pisma i alfabetu arabskiego. Język zatem zdecydowanie nie jest
          wyznacznikiem etnicznej odrębności grupy.
          Tatarzy polscy w zasadzie nie odróżniają się obecnie od innych grup swą
          strukturą zawodową. Specjalizowanie się - w wybranych zawodach bywa niekiedy
          charakterystyczne dla rozproszonych przedstawicieli grup etnicznych. Przestano
          z Tatarami wiązać takie zajęcia, jak ogrodnictwo czy furmaństwo. Maciej
          Konopacki informuje, że ok. 20% Tatarów w Polsce trudni się obecnie rolnictwem
          i garbarstwem, 55% stanowią pracownicy fizyczni i umysłowi różnych zakładów
          produkcyjnych i instytucji użyteczności publicznej, a blisko 25°/o to
          inteligencja twórcza, głównie techniczna. Jedynie garbarze i grupa ludzi
          wybierających kariery naukowe i artystyczne, a także - do niedawna zawodową
          służbę wojskową, prawdopodobnie nieco liczniejsi wśród Tatarów w porównaniu ze
          średnimi krajowymi, wydają się odzwierciedlać dzieje i pewne elementy ideologii
          grupy. Odmienność zawodowa, a przede wszystkim pozycja społeczna Tatarów -
          otrzymywane przez nich przywileje szlacheckie i brak obciążeń pańszczyźnianych,
          były zapewne w przeszłości ważnym czynnikiem podtrzymującym odrębność grupy, a
          jednocześnie sprzyjającym integracji z wyższymi i średnimi stanami
          społeczeństwa polskiego.
          W dziele wewnętrznego zespolenia Tatarów ważną rolę odgrywała służba. wojskowa,
          niejednokrotnie odbywana w ramach odrębnych formacji wojskowych. Tym, co nadal
          wyróżnia Tatarów od ich otoczenia, są te dziedziny kultury, które wiążą się z
          religią. “Ich odrębność etnograficzna - pisał w roku 1935 Ananiasz
          Zajączkowski - ujawnia się prawie wyłącznie w zakresie religii i praktyk z nią
          związanych”.
          Jest to jednakże wcale nie mały obszar kultury. Obejmuje zarówno praktyki,
          miejsca i akcesoria kultowe (meczety, miziary, muhiry, mogiły świętych
          pustelników, księgi religijne), jak i elementy doktryny przenikające do
          ideologu grupy, a także obrzędowość rodzinną i doroczną - sposoby realizacji
          świąt ważnych w życiu rodziny i jednostki oraz wyróżnianych w kalendarzu,
          włączając w to interesujące formy obrzędowego pożywienia. Kształtuje ponadto
          elementy organizacji społecznej związanej z rodziną i gminą wyznaniową,
          niektóre normy etyczne wynikające zarówno z doktryny religijnej, jak i wywołane
          przynależnością do mniejszościowej, bacznie obserwowanej grupy wyznaniowej,
          takie jak: uczciwość, zwartość życia rodzinnego, tole-rancja, wreszcie folklor
          słowny - teksty modlitw, legendy, opowieści umoral-niające, teksty formuł ma-
          gicznych.
          Obszar ten podlega jednakże od dawna redukcji, jak o tym świadczy choćby
          zanikanie obrzezania (siuniet), zabiegu i formy obrzędowej niezwykle trwałej w
          świecie muzułmańskim. Inność kulturowa związana z wyznawaniem odmiennej
          religii, na niektórych terenach i w różnych czasach podtrzymująca czy kreująca
          wręcz grupy etniczne, Tatarom w Polsce pozwala zachować zaledwie status grupy
          etnograficznej. Nie jest to bowiem odrębność całego systemu kulturowego, a
          jedynie jego części, ponadto odrębność ta nie wyłącza Tatara z uczestnictwa w
          kulturze otoczenia. Przypomnijmy stopniowe wypieranie cech i zachowań
          kulturowych silnie wyróżniających i przeszkadzających w kontakcie, takich, jak
          język, obrzezanie, zakaz spożywainia alkoholu.
          Tatarzy polsko-litewscy posiadali używane przez nich samych i stosowane przez
          otoczenie odrębne nazwy na określenie swej grupy.
          Obok nazwy “Tatar”, odbieranej zresztą dawniej jako nazwa stanu społecznego i
          posiadającej konwencjonalny charakter, znane było miano Muślim, mahometanin,
          muzułmanin, nie wyliczając nazw o charakterze regionalnym czy zawodowym i
          nadawanych różnym podgrupom. Współwystępowanie nazwy o charakterze etniczmym z
          nazwami służącymi dla określenia odrębności religijnej i próby nadania nazwie
          religijnej rangi równorzęd-nej z nazwą pochodzenia etnicznego (Tatarzy =
          Muślimowie), może świadczyć o dawno już zapoczątkowanych procesach
          przekształcania się Tatarów w grupę kulturowo-konfesjonalną.
          Odrębność (religijna i związana z nią obyczajowa stworzyła zrozumiałą
          preferencję dla endogamii małżeńskiej w obrębie grupy wyznaniowej. Tatarzy
          polsko-litewscy od dawna jednakże musieli niejednokrotnie rezygnować z zasady
          endogamii - mieszane małżeństwa były zapewne, o czym często się pisze, poważnym
          czynnikiem adaptacji i unifikacji Tatarów z otoczeniem. Zadziwia w tej sytuacji
          trwałość islamu, wytłumaczalna nie tylko wartością tej religii zarówno w
          zakresie doktryny teologicznej, jak i społeczno-etycznej, oraz jej zespoleniem
          z życiem grupy, ale także pozycją społeczną, którą religia nadawała Tatarom w
          Polsce oraz tolerancją w kraju. Endogamia. małżeńska choć nadal preferowana i
          po części realizowana głównie w stosunku do dziewcząt, nie może być w warun-
          kach rozproszenia muzułmanów i ich wielostronnego uczestnictwa w życiu
          otoczenia w pełni dzisiaj przestrzegana.
          W małżeństwach mieszanych, a przywiązujących duże znaczenie do religii,
          utrzymała się zasada wychowywania potomków płci męskiej zgodnie z religią ojca,
          a dziewcząt zgodnie z religią matki, neutralizująca w części zagrożenie dla
          istnienia grupy wynikające z małżeństw.
          Istotne znaczenie w zespole cech wyznaczających wspólnotę etniczną posiada
          świadomość przynależności do własnej grupy, poczucie bliskości łączące jej
          członków, któremu jako negatyw towarzyszy poczucie ob-cości czy odmienności w
          stosunku do grup innych. W grupie Tatarów polskich, traktowanej jako całość,
          nie występuje przeciwstawienie: “my - oni, my Tatarzy - oni Polacy”.
          Przeciwstawienie to pojawia się niekiedy w obrębie społeczności lokalnych, ale
          wówczas dotyczy lokalnej czy regionalnej grupy Polaków - katolików i
          Białorusinów - prawosławnych.
          Wskazuje wówczas na inny poziom odniesienia, poziom spo-łeczności lokalnych i
          grup regionalnych lub wyznaniowych i traktowane być może jako argument przema-
          wiający za przynależnością Tatarów do takich właśnie grup, natomiast nie
          obejmuje całości jaką są Polacy jako grupa etniczna. Na takie przeciwstawienie
          nie pozwala wspólny ję-zyk, współuczestnictwo w kulturze polskiej, poczucie
          wspólnoty losów historycznych. Na podstawie tych cech łączących dokonany został
          wy-bór, będący zresztą udziałem wszystkich grup etnograficznych z pogra-nicz
          etnicznych w procesie narastającej krystalizacji i integracji etnicznej,
          polskiej grupy etnicznej jako nadrzędnej dla Ta
          • Gość: babariba Re: Mam tu taki opis pewnego PROCESU III IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 09:32
            Wskazuje wówczas na inny poziom odniesienia, poziom społeczności lokalnych i
            grup regionalnych lub wyznaniowych i traktowane być może jako argument przema-
            wiający za przynależnością Tatarów do takich właśnie grup, natomiast nie
            obejmuje całości jaką są Polacy jako grupa etniczna. Na takie przeciwstawienie
            nie pozwala wspólny język, współuczestnictwo w kulturze polskiej, poczucie
            wspólnoty losów historycznych. Na podstawie tych cech łączących dokonany został
            wybór, będący zresztą udziałem wszystkich grup etnograficznych z pogranicz
            etnicznych w procesie narastającej krystalizacji i integracji etnicznej,
            polskiej grupy etnicznej jako nadrzędnej dla Tatarów w Polsce grupy
            przynależności. Wybór taki podkreślony został faktem repatriacji po II wojnie
            światowej części ludności tatarskiej z ziem litewskich i białoruskich na tereny
            polskie.
            Repatriacja ta zróżnicowała charakter grupy Tatarów i wraz z powojennymi
            wewnętrznymi migracjami w Polsce i rozwojem społeczno-gospodarczym kraju stała
            się poważnym czynnikiem jej przeobrażeń.
            Nadal dyskusyjne i wymagające studiów są usiłowania określania statusu grupy
            Tatarów w przeszłości. Stanowisku zaprezentowanemu ostatnio przez P.
            Borawskiego, który stwierdza, co prawda w pracy poświęconej innym problemom niż
            etniczne, ukształtowanie się “jednej narodowości Tatarów polsko-litewskich ...
            z pokrewnych pod względem językowym ludów turecko-tatarskich”", można
            przeciwstawić inną hipotezę, bardziej moim zdaniem uzasadnioną.
            Jest to koncepcja przyjmująca nie wykształcenie się na (nowym terenie
            tatarskiej wspólnoty etnicznej, która objęłaby ludność muzułmańską i dawniej
            tureckojęzyczną z wszystkich fal osadniczych i całego terenu pogranicza
            etnicznego polsko-białorusko-litewskiego.
            Byłby to powrót do tezy J. Talko-Hryncewicza, który pisał: “Ponieważ nasi
            Muślimowie przedstawiali zlepek najrozmaitszych plemion już przed przyjściem do
            Polski, a osiadłszy u nas ... nie mając swych kobiet łączyli się przez związki
            małżeńskie z miejscową ludnością, uniemożliwiło to wytworzenie osobnej
            etnograficznej [w znaczeniu rów-nież etnicznej - Z. J.] całości. Ich odrębność
            mogła się choć częściowo utrzymać tylko w organizacji wojskowej; z upadkiem jej
            i to zatracili, a żyjąc w środowisku krajowców przejęli ich język i kulturę.
            Dziś jedynym ich łącznikiem jest wyznanie i obrządki religijne”.
            Przekonanie o odrębności etnicznej Tatarów polsko-litewskich podtrzymywane było
            przez podkreślanie ich odrębności wyznaniowej - jeszcze dziś trudny do
            przyjęcia jest przez niektórych Polaków obraz Polaka - muzułmanina, Polaka
            niesłowiańskiego pochodzenia, fakt odmiennego do nich stosunku władz carskich w
            czasie zaborów oraz przez wiązanie ich z grupami etnicznymi Tatarów krymskich i
            nadwołżańskich, z którymi poza nazwą, religią i tradycją wspólnego pochodzenia
            niewiele mieli wspólnego.
            Działalność inteligencji tatarskiej w latach międzywojennych nie zmierzała,
            mimo odnajdowanych w niej pewnych elementów panislamizmu i panturkizmu, do
            zamknięcia grupy i przeciwstawienia jej społeczeństwu polskiemu. Miała ponadto,
            o czym pisze M. Konopacki, niewielki wpływ na ogół społeczności tatarskiej. O
            Tatarach polskich jako grupie etnograficznej mówi przede wszystkim analiza ich
            cech współczesnych.
            To nie tylko inne pochodzenie społeczne obecnie ukształtowanej inteligencji
            tatarskiej i przerwanie w jej postawach ciągłości dawnej ideologii skłania do
            nie podkreślania ich odrębności etnicznej. W okresie powojennym Tatarzy na
            terenie Polski jako całość reprezentują już polską grupę etnograficzną,
            wyodrębniającą się na podstawie podtrzymywanych przez religię odmiennych cech
            kulturowych i tra-dycji pochodzenia.
            Ważne znaczenie dla integracji grupy Tatarów z polską grupą etniczną miało
            odzyskanie niepodległości przez Polskę w roku 1918. Odżyła wówczas dawna
            tradycja ich związków z państwowością polską. Od tego też czasu Tatarzy,
            wykraczający poza obręb społeczności wioskowej i regionalnej, uzyskali szersze
            możliwości identyfikacji z polską grupą etniczną.
            Współczesne warunki społeczno-kulturowe w Polsce, a równocześnie kierunki
            rozwoju w ramach grupy Tatarów pozwalają sądzić, ze społeczność ta zmierzać
            będzie stopniowo do przekształcenia się z grupy etnograficznej w nowoczesną
            wspólnotę wyznaniową, redukującą m. in. religijność ludową i tradycyjną
            obrzędowość, trudną do utrzymania w modernizującym się i urbanizującym
            społeczeństwie. Obrzędowość ta i inne wyróżniające cechy kulturowe zamykane
            będą coraz ściślej w ramach grupy wyznaniowej i rodziny.
            Jednocześnie jednak posiadanie własnych, chociażby szczątkowych społeczności
            wiejskich w miejscowościach z zachowanymi obiektami kultu, przy obserwowanych
            tendencjach koncentrowania się muzułmanów w Białymstoku i Białostockiem,
            podtrzyma zapewne wśród Tatarów niektóre ich cechy jako grupy etnograficznej, o
            zmienia-jącym się oczywiście charakterze.
            Można ponadto przewidzieć dalsze rozszerzenie się kręgu ludzi przechowujących i
            umacniających świadomość pochodzenia tatarskiego, ludzi wywodzących się z
            rodzin zarówno muzułmańskich, jak i chrześcijańskich, dla których ważne już
            będą nie tyle wartości religijne, co inne, związane z dziejami grupy i kulturą
            orientalną.
            Zjawisko to mieści się w ramach niezwykle charakterystycznego i obejmującego
            całe społeczeństwo polskie, w tym również środowiska robotnicze i chłopskie,
            rozwoju zainteresowań genealogicznych, który winien zostać dostrzeżony zarówno
            przez nauki społeczne, jak i ruch kulturalny. Rozwój zainteresowań dziejami
            własnych rodzin nie musi bowiem wynikać ze snobizmu, z chęci wyróżnienia się
            kosztem innych, a może być wyrazem potrzeby, w warunkach osiągniętego wyższego
            poziomu kulturalnego, bardziej osobistego uczestniczenia w historii i zbliżenia
            do innych kultur, próbą wzbogacenia swych przeżyć i zaakcentowania swej
            tożsamości.
            Zbigniew Jasiewicz, za: “Lud”, t. 64, 1980
    • Gość: Polak-wolnynajmita "Oni będą jak bogowie" IP: *.stmnca.adelphia.net 14.01.03, 10:01
      Panowie tu duskutuja o narodzie, socjalizmie, demokracji, a tu chodzi o
      zydowladztwo swiata.

      Zauwazcie, ze popularne jest w kosciolach protestantow zapowiadnie Dzrugiego
      Przyjscia Chrystusa. Za tym jest po czesci wplyw naszych wybranych. Swiatowy
      Zwiazek Zydow planuje:
      • wyniszczyć Polskę finansowo;

      • pozbawić 5 milionów pracowników posad poprzez zrujnowanie zakładów pracy,
      nawet tych które przetrwały od 1918 roku;

      • zrujnować rolnictwo, aby 3 miliony rolników emigrowało "za chlebem";

      • "oczyścić" kraj z inteligencji patriotycznej;

      • wyludnić kraj różnymi sposobami do liczby 15 milionów Polaków, którzy będą
      służyć kolonizatorom żydowskim za wyrobników;

      • zwiększyć opłaty za uniwersyteckie studia i naukę w szkołach średnich, aby
      Polacy mieli tylko podstawowe wykształcenie niezbędne do najemnej pracy w
      resorcie usług i pracy robotniczej na podobieństwo Palestyńczykow pracujących w
      Izraelu.

      • “odzyskać” własność nieruchomości i gruntów dla przyszłych osadników;

      • przygotować zwiększenie ilości osadników żydowskich;

      • najpilniejszą inicjatywą jest wywłaszczenie Polaków z żydowskich "miejsc
      pamięci", a natychmiast z obozu w Oświęcimiu, który stanowi podstawę mitologii
      Religii Holocaustu i jest "miejscem, gdzie uczy się nienawiści" młodzież z
      Izraela.

      Znajdź więcej informacji:
      Tomasz Gabiś, “Religia ‘Holocaustu’", periodyk “Stańczyk”, Wrocław nr 2/1997
      www.geocities.com/capitolhill/senate/8844

      Dyskusje o nacjonalizmiem socjalizmie, demokracji sa tu nie na temat.

      Oobecnie Polacy musza zastanawiac sie nad tym do czego dazy zydostwo?
      Żydokomuna ogłupiała nas “internacjonalizmem”, a
      zydoglobalizm “kosmopolityzmem”, abyśmy wyrzekli sie samych siebie,
      nacjonalizmu, i oddali własną ziemię, na której się urodziliśmy i gdzie są
      groby naszych ojców.

      Media leją nam w oczy i uszy “politycznie poprawny” jad źydoglobalistów,
      żebyśmy pozwolili ukraść nam naszą i naszych ojców historię i kulturę, naszą
      tożsamość i dorobek z potu, łez i krwi.

      Francuski filozof Jean Baudrillard przeniknął złodziejskie triki
      żydoglobalistów. Mówi o nich w wywiadzie dla “SPIEGEL-a”:

      ● BAUDRILLARD: [Żydoglobalizm] zmierza do ustalenia się jako stan idealny, w
      którym wszystko, co unikalne, pojedyńcze, również każda inna kultura
      [materialny i duchowy dorobek narodu – przyp. tłum.], a wreszcie i każda
      niemonetarna wartość byłyby zniesione. W tym punkcie jestem humanistą i
      moralistą.

      - SPIEGEL: Pan uważa globalizację za formę kolonializacji, zakamuflowaną na
      szerzenie cywilizacji zachodniej.
      ● B: Globalizację zachwala się jako punkt końcowy rozwiązania wszystkich
      przeciwieństw. W rzeczywistości ona rozmienia wszystko na wartość wymienialną,
      za którą można zapłacić. [Na “handełe” – p.tł.]
      Proces ten charakteryzuje ekstremalna przemoc [żydowładztwa nad narodami –
      p.tł.].

      - S: Czy nie towarzyszą globalizacji także inne uniwersalne wartości jak
      wolność, demokracja i prawa człowieka?
      ● B: Należy radykalnie rozróżniać globalne od uniwersalnego. Wartości
      uniwersalne, według tego jak je oświata definiuje, mają transcedentny ideał.
      One konfrontują “ja” z jego wolnością, która jest nieustającym zadaniem i
      odpowiedzialnością, a nie po prostu prawem. W globalizacji tego zupełnie
      brakuje, jest to operacyjny system totalnego handlu i wymiany [“handełe” –
      przyp.tłum.].

      - S: Globalizacja nie oswabadza ludzkości, ona czyni ją rzeczą?
      ● B: Ona udaje, że chce ludzi oswobodzić, a naprawdę ona tylko dereguluje.
      Zniesienie wszystkich reguł, dokładniej: zredukowanie wszystkich reguł do prawa
      rynku jest przeciwieństwem wolności – mianowicie jej złudą. Takie staromodne i
      arystokratyczne wartości jak godność, poszanowanie, wyzwanie, poświęcenie już
      się nie liczą.

      - S: Czy niegraniczone uznanie praw człowieka nie jest godnym zaufania
      bastionem przeciwko procesowi wyobcowania?
      ● B: Ja wierzę, że prawa człowieka zostały już wintegrowane w process globali-
      zacji i funkcjonują jako alibi. One należą do prawniczej i moralnej nadbudowy –
      krótko: one są werbunkiem.

      - S: A więc zwodzeniem?
      ● B: Czy to nie paradoks, że zachodnia polityka wykorzystuje jako broń
      przeciwko innym, według motta: Albo podzielacie nasze wartości, albo…?
      Demokrację wprowadza się szantażem i groźbami. Ona tym sabotuje sama siebie.
      Ona już nie dostarcza autonomicznego wyboru wolności, ale staje się globalnym
      nakazem. Jest to w pewnym względzie perwersja kategorycznego imperatywu Kanta,
      który z zasady implikuje SWOBODNE wyrażenie zgody na jego ofertę.

      - S: Na tym więc kończyłaby się historia, absolutne panowanie demokracji, no-
      wej formy dyktatury światowej?
      ● B: Tak, i jest całkiem niemożliwym, aby przeciwko niej nie zaistniała gwałtow-
      na reakcja. Terroryzm powstaje wtedy, kiedy niemożliwa jest żadna inna obrona.
      System uważa obiektywnie za terrorystyczne wszystko to, co jemu się
      przeciwstawi.


      Pat Robertson o Kazarach ("Żydach"):
      (Ekstrakt i adaptacja)

      Bóg Żydów nie jest bogiem Kazarów ("Żydów").

      Fałszywi mesjasze głoszą:
      “Ludzkość będzie zdolna ująć swój los we własne ręce [bez opatrzności boskiej].
      Ludzkość sama zadba, aby nasze dzieci i dzieci naszych dzieci miały życie i
      miały go w nadmiarze.”

      Kazarscy wizjonerzy-fałszerze nie potrzebują królestwa Boga, albo jego
      Chrystusa, ponieważ oni biorą podnietę z przejmującej wizji, iż oni “będą jak
      bogowie”.

      Fałszywi prorocy ludzkości są oddani ich programowi radykalnej zmiany. Oni nie
      szczędzą żadnych środków, aby sprowadzić świat do ich stóp. Czy to stanie się
      powoli, jak działanie wiatru i deszczu, czy szybko jak pucz wojskowy Trockiego,
      to oni nie odstąpią od swojej walki.

      Ich marzyciel von Daniken napisał w swoim: “Złoto bogów”:
      “Podejrzewam, że na wstępie do trzeciego millenium nadejdzie koniec
      teresterialnego politeizmu nieuchronnie.
      Zakładając, że my wszyscy tworzymy po części owo wszechmocne TO, Bóg nie musi
      więcej być równocześnie dobry i zły na pewien niepojęty sposób; on już nie jest
      odpowiedzialny za szczęście i nieszczęście, dopusty i akty opatrzności. Owo TO
      było zawsze, ale my, biorąc się z niego, sami mamy pozytywną i negatywną moc w
      nas samych.”

      W ambicjach Nowego Porządku Świata (The New World Order) na modłę świecką jak i
      mistyczną nie można zauważyć różnicy.

      Jakie implikacje wynikają z tej wiary?

      Zobacz:
      Pat Robertson, “The New World Order”, World Publishing, 1991, ISBN 0-8499-0915-
      5.






    • Gość: babariba mimozami jesień się zaczyna.. IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 13:22
      Mimozami jesień się zaczyna,
      złotawa, krucha i miła,
      To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
      która do mnie na ulicę wychodziła.

      Od twoich listów pachniało w sieni,
      gdym wracał zdyszany ze szkoły,
      a po ulicach w lekkiej jesieni
      fruwały za mną jasne anioły.
      Mimozami zwiędłość przypomina
      nieśmiertelnik żółty - październik.
      To ty, to ty, moja jedyna,
      przychodziłaś wieczorem do cukierni.
      Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
      w parku płakałem szeptanymi słowy.
      Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
      od mimozy złotej majowy.

      Ach czułymi, przemiłymi snami
      zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
      w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
      jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.
      ***********
      napisał to ŻYD z ŁODZI, JULIAN TUWIM.

      Oczywiście jest także poezja CZYSTO POLSKA, pisana np. przez niejakiego
      Czajkowskiewgo w jednej z NARODOWYCH gazet.

      Kto zechce, porówna... Choćby kompetencje językowe. He, he...
      *****************************************************

      post ten dedykuję szczególnie wolnemu-najmicie (wel wolnemu-idiocie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka