Byc moze moj post zostanie odczytany jako prowokacyjny, ale dzisiaj po
obejrzeniu powitania Ojca Swietego Benedykta XVI w telewizji, wybralam sie do
przyjaciela Jenisieja, rzucic okiem do jego lodowki czy moze ostalo sie tam
choc 1 piwo.
Niestety Jenisiej zrobil wczoraj zapas i wczoraj ten zapas wyczerpal byl.
Wiec postanowilismy dziarsko rudzyc w miasto w poszukiwaniu zlocistego,
chmielowego, ozywiajacego napoju.
Niestety nikt nie odwazyl sie nam tego piwa sprzedac.
Pani w zaprzyjaznionych delikatesach powiedziala, ze piwa nam
nie "udostepeni", bo grozi jej za to 5 tys kary, zawieszenie koncesji dla
sklepu itd. Ja oczywiscie rozumiem wzgledy bezpieczenstwa, ale dlaczegoz
to "wadza"wprowadzila az tak ostre obostrzenia ? Przeciez "wadza" narobila
sobie wrogow ! Czy "wadza" mysli, ze wypicie piwa napoju, o lekkiej
zawartosci alkoholu zaszkodzi pielgrzymce Benedykta?
Czy "wadza"nie wziela pod uwage, ile straca restauratorzy i producenci ? A
czy "wadza" wie, jakie nastroje spoleczne panuja w sklepach monopolowych ? Oj
poleci kilka procent poparcia
Oj, giedla zjedzie.... - podpowiada Jenisiej.
Przeciez jak nasza wspaniala Ojczyzne odwiedzal Jan Pawel II piwo bylo
dozwolone ! Przeciez Papiez o bawarskich korzeniach na pewno rozumie potrzebe
wypicia 1 Paulanera.(?)
Tak wiec, kupilam sobie niesmiertelna wode mineralna.....i wylaczylam
komorke, bo zlosliwi znajomi pisza smsy w stylu - "moze piwko ?"
A i tak to wszystko przez Giertycha...
--
Uprasza sie o niewysylanie smsow w stylu " moze piwko".
Mocni W trzezwosci !