Gość: Stoik
IP: 10.0.207.* / 212.191.188.*
24.10.01, 11:40
Obiecywałem, więc dotrzymuję, choć z opóźnieniem.
Uważam, że Michnik jest wybitną postacią polskiej opozycji. Pobudki, które go
skłoniły do przejścia do opozycji są dla mnie sprawą drugorzędną. Na pewno nie
była to chęć "zarobienia". Będąc w opozycji AM wykazał siłę i odwagę i zrobił
bardzo wiele, żeby teraz każdy mógł mówić i pisać to, co myśli. Jako polityk
był zawsze centro-lewicowy. Od momentu, kiedy został naczelnym Gazety Wyborczej
przestał być politykiem sensu stricto, choć z jego głosem się liczono.
Właściwie się nie zmienił. Dalej jest odważny, choć ta odwaga ma inny wymiar.
Wykonał wiele posunięć, które sprawiły, że wielu ludzi przestało go lubić, czy
nawet szanować, ale jako człowiek miał do nich prawo. Jako polityk nie. Dlatego
wmawianie mu manipulatorstwa jest urąganiem jego inteligencji. Co to za
manipulator, jeśli osiąga wyniki odwrotne do porządanych. Przyczyn takiego, a
nie innego postępowania AM należy raczej szukać w jego charakterze.
Gazeta pod jego przywództwem osiągnęła pewien status, i czytają ją też Ci,
którzy się z nią nie zgadzają. Powiedziałbym, że od 1/2 do 3/4 ludzi
czytających GW jej "nie lubi" (tak wynika z moich powierzchownych obserwacji
wśród znajomych). Można jej wiele zarzucić, między innymi efekciarstwo, ale nie
można twierdzić, że nie porusza ważnych tematów. Niektóre, na przykład na temat
stosunków polsko-żydowskich, zajmują proporcjonalnie zbyt wiele miejsca, ale...
jeśli się o czymś nie mówi, to nie znaczy, że tego nie ma. Dziennikarze GW mają
też spore sukcesy w ujawnianiu niektórych afer.
Przypisywanie Michnikowi odpowiedzialności za przemiany polityczne ostatnich
lat świadczy o nierozumieniu podstawowych sił działających w społeczeństwie.
Gazetę, nawet wliczając w to rodziny kupujących, czyta codziennie, mniej lub
bardziej pobieżnie, około miliona osób. Wśród nich przynajmniej połowa jest
nastawiona wobec GW bardzo krytycznie. Nawet gdyby wszyscy wielbiciele GW
robili to, co im naczelny radzi, to i tak miałoby to dla polskiej sceny
politycznej minimalne znaczenie.
Na razie wystarczy, bo długich postów nie lubicie, a poza tym musi mi coś
jeszcze zostać na później.
Serdecznie pozdrawiam