Gość: CCCP
IP: *.acn.waw.pl
18.01.03, 20:09
Buddysta oskarżony o brutalne zabójstwo kochanki
W Sądzie Okręgowym we Wrocławiu rozpoczął się w piątek proces Rajmunda P. oskarżonego o wyjątkowo brutalne zabicie swojej kochanki, 24-letniej studentki. Mężczyzna - filozof, buddysta, terapeuta - przyznaje się do zabójstwa.
"Jeśli mnie kocha, przeżyje, to karma 15.30" - taki napis znalazła policja na ścianie mieszkania Doroty W., obok leżały zwłoki dziewczyny. Zdanie to napisał w trakcie mordowania swojej kochanki Rajmund P. Mężczyzna zadał kobiecie 31 ciosów siekierą oraz nożem w okolice głowy, szyi i klatki piersiowej.
Jak wynika z relacji - jak przyznał sam oskarżony - dość chaotycznych, feralnego dnia mężczyzna odwiedził kobietę w jej mieszkaniu. Najpierw trochę rozmawiali, a nawet żartowali. "Później zaproponowałem Dorocie masaż. Zgodziła się i przygotowała wszystko do masażu" - tłumaczył podczas przesłuchań i wizji lokalnej Rajmund P.
I właśnie w trakcie masowania kobiety oskarżony zaczął dusić studentkę wrocławskiej ASP. "W pewnym momencie poczułem, że wszystko odpływa. Co było dalej - nie pamiętam" - relacjonował oskarżony.
Jak wynika z aktu oskarżenia, gdy kobieta konała, Rajmund P. obłożył jej ciało kadzidełkami i po napisaniu zdania na ścianie, rozpoczął półgodzinne medytacje. Najprawdopodobniej zaczął medytować ok. godz. 15.00. Jak wynika z napisu na ścianie, kobiecie dał czas, aby odżyła do 15.30.
Później wziął z kuchni siekierę oraz nóż i zadał jej 31 ciosów. Gdy kobieta już nie żyła, wyszedł z mieszkania, zaś klucze wyrzucił do śmieci. Zabiciem kochanki "pochwalił się" żonie, do której chciał wrócić. Uważał też, że jego małżeństwo rozpadło się właśnie z powodu Doroty, która - jego zdaniem - była "samym złem". Zabójca chciał nawet pokazać żonie zwłoki kochanki, ale nie udało mu się znaleźć kluczy od mieszkania Doroty.
Ostatecznie jako dowód zbrodni przedstawił żonie swoją zakrwawioną koszulę. Wtedy kobieta uwierzyła w opowieści męża i zawiadomiła policję.
Podczas piątkowej rozprawy oskarżony nie potrafił niczego wyjaśnić. Powiedział, że nadal "nie rozumie tego, co się stało".
Z Dorotą W. łączył go trzymiesięczny romans. Wspólnie też mieszkali. Później kochankowie rozstali się. Do zbrodni doszło w dwa tygodnie po zakończeniu znajomości. Nie wiadomo, po co Rajmund P. odwiedził Dorotę W. feralnego dnia.