hugo_w2
04.07.06, 07:28
4 Lipca - święto niepodległości Stanów Zjednoczonych. Zarazem triumf
wolności, demokracji, praw człowieka. Aczkolwiek jesteśmy - jako ludzkość -
wciąż na drodze do realizacji tych ideałów, jednak Ameryka była pierwszym
krajem, który konsekwentnie i nieustannie w tym kierunku rozpoczął marsz.
To dawne dzieje, ale w ostatnich 30 latach w świecie zaszły ogromne zmiany,
zwłaszcza jeśli chodzi o postęp wolności. Upadły dziesiątki totalitarnych,
skorumpowanych reżimów. W ich miejsce powstały nowe państwa, nowe rządy. Nie
wszystkie z nich po zrzuceniu autorytarnych porządków automatycznie weszły na
drogę demokracji, niemniej zarysowuje się wyraźna tendencja.
Jej pierwszą i najważniejszą cechą jest to, że rozszerza się krąg państw
wolnych (częściowo wolnych), według klasyfikacji Freedom House. Z 43 takich
krajów w 1973 r. - od chwili, kiedy organizacja ta zaczęła śledzić postęp
wolności - do 88 dzisiaj. Stare reżimy upadają w szybkim tempie - ponad jeden
na rok. Proces ten postępuje i ogarnia obecnie najbardziej niewrażliwy na
demokratyczne zmiany świat muzułmański. Ostatnie wybory w Kuwejcie, do
których dopuszczono kobiety (nie wybrano żadnej), wybory lokalne w Egipcie
czy obywatelski ruch sprzeciwu przeciwko syryjskiej okupacji Libanu - to
bardzo skromne, ale jednak symptomatyczne zjawiska. Świadczą o podskórnym
ożywieniu tych zastygłych przez wieki społeczeństw.
Druga istotna cecha to ośmielenie ruchów obywatelskich, społecznych,
oddolnych. Ruch narodowego sprzeciwu, bez przemocy, powalił już niejeden
rząd. Okazuje się silniejszy od zmilitaryzowanych reżimów i skuteczniejszy od
podejmowanych z zewnątrz prób obalania ich. W większości państw, w których w
ostatnich 30 latach nastąpiły zmiany, doszło do nich w wyniku oddolnych,
uporczywych protestów. Od Ameryki Południowej po blok komunistyczny ta
właśnie siła okazała się najpotężniejsza.
A jak potwierdza to analiza Freedom House, tą drogą osiągnięta zmiana
polityczna rokuje największe nadzieje na powstanie demokratycznych rządów. I
przeciwnie, metoda odwrotna - odgórnych zmian, stwarza niewielkie perspektywy
na demokratyczne porządki. Jest to właściwie zamach stanu, w którym jeden
reżim zastępuje drugi i jak wskazują na to liczne przypadki państw
posowieckich, nowe władze utrwalają tylko stary system.
Na Dzień Niepodległości - będący zarazem świętem skuteczności samoorganizacji
społecznej przeciw represyjnym władzom, które traktują ludzi jak poddanych -
przypomnijmy: nie ma co liczyć na oświecone rządy, które same przeprowadzą
społeczeństwa do demokracji. Choć najbardziej spektakularnym tu wyjątkiem
jest Hiszpania, to jednak z reguły należy pokładać nadzieje głównie w silnym
ruchu obywatelskim, w oddolnych strukturach organizacji i koalicji
obywatelskich.
Quelle PDN-NY(CK)