hugo_w2
15.08.06, 06:31
86 lat temu, między 13 a 25 sierpnia, rozegrała się osiemnasta najbardziej
przełomowa bitwa w historii świata. Wojska polskie odepchnęły Armię Czerwoną
z przedmieść Warszawy i przeszły do kontrofensywy, powstrzymując eksport
rewolucji.
Choć w tym roku nie obchodzimy okrągłej rocznicy cudu nad Wisłą, warto
przypominać o wydarzeniach z 1920 roku. Oskrzydlający manewr przeprowadzony
przez Józefa Piłsudskiego przesądził o losach, zdawałoby się, już przegranej
wojny. Polskie dowództwo wykorzystało wszystkie słabości przeciwnika -
rozciągnięcie linii zaopatrzeniowych, zmęczenie żołnierzy i brak łączności
między sowieckimi dowódcami. Ostatnie badania historyków potwierdziły także
ogromną rolę, jaką odegrał polski wywiad w ujawnieniu sowieckich planów
prowadzenia ofensywy.
Skutki wydarzeń z tamtych dni odczuwamy do dziś. Dzięki zwycięstwu w 1920
Polska mogła utrzymać niepodległość przez kolejne 19 lat. Młode państwo
pokazało, że jest w stanie skutecznie się obronić i walczyć o swoje granice.
Rewolucja bolszewicka nie rozprzestrzeniła się na Europę Zachodnią. Trzeba
jednak pamiętać, że kończący wojnę traktat ryski definitywnie przekreślił
federacyjną koncepcję Piłsudskiego. Jak się później okazało, wyprzedziła ona
rzeczywistość o dobrych kilkadziesiąt lat.
15 sierpnia - dzień odepchnięcia Sowietów z przedmieść Warszawy - obchodzony
był także od 1923 roku jako Dzień Wojska Polskiego. Przywrócone po upadku
komunizmu święto celebrowane jest w zupełnie nowych warunkach. Armia polska
nie musi dziś walczyć o niepodległość, a żołnierze współpracują z większością
swoich sąsiadów w ramach struktur NATO. Biorą także udział w operacjach
stabilizacyjnych w Iraku i Afganistanie oraz w licznych misjach pokojowych.
Siły zbrojne czekają także poważne reformy. W ciągu minionych trzech lat
liczba żołnierzy zmniejszyła się trzykrotnie. Już wkrótce armię z poboru w
całości zastąpi armia zawodowa. Wojskowy wywiad także czeka rewolucja -
praktycznie będzie budowany od nowa przez rządzącą koalicję. Polska armia XXI
wieku będzie różniła się od często ochotniczych oddziałów z 1920 roku, do
których masowo zaciągali się młodzi ludzie chcący bronić młodej
niepodległości. Nie znaczy to jednak, że nie będzie czerpać z tamtych
tradycji. W minionym stuleciu niewiele było okazji do świętowania militarnych
sukcesów. Większość obchodzonych rocznic upamiętnia przede wszystkim klęski.
Historycy zawsze stronią od dywagacji "co by było, gdyby...", czyli
spekulacji na temat skutków ewentualnego zwycięstwa armii Tuchaczewskiego w
1920 roku. Jedno jest pewne - jednocząca się dziś Europa, nie tylko
Zachodnia, z pewnością wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie zwycięska
operacja polskiej armii.
Quelle PDN-NY(TD)