janusz2_
04.03.03, 18:10
Jak wypisują tu lewicowcy podatki muszą rosnąć, bo przeznaczane są na tak
szlachetne cele jak pomoc niepełnosprawnym itp. Wiadomo, że tylko szlachetne
państwo jest w stanie to zapewnić. Dlatego też powołuje policję skarbową
uzbrojoną i wyposażoną jak komandosi (pisał o tym Luka w innym wątku).
O tym jak wykorzystywane są środki PFRON na pomoc niepełnosprawnym pisze
dzisiejsza "Rzeczpospolita"
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030304/kraj/kraj_a_4.html
"Misja gospodarcza do Meksyku, antypoślizgowe podłogi dyrektora, wyjazdy
narciarskie do Włoch - na to wydawane są pieniądze z PFRON
Luksus zamiast pomocy
W olsztyńskiej spółce Styropex 90 proc. pieniędzy na pomoc indywidualną
otrzymało 10 proc. niepełnosprawnych
Za pieniądze z Zakładowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
kierownictwa zakładów dla inwalidów wyposażały swoje mieszkania w luksusowy
sprzęt, remontowały domy, kupowały drogie auta, jeździły za granicę na narty,
udzielały sobie wysokich bezzwrotnych pożyczek.
Wszystko w majestacie prawa. Do dziś takie postępowanie umożliwiają przepisy.
W 2002 roku NIK przeprowadziła kontrole wykorzystania funduszu w latach 2000 -
2002 w 83 zakładach pracy chronionej całej Polski. Fundusz tworzą publiczne
pieniądze, pochodzące ze zwolnień podatkowych (podatek od osób fizycznych i
od nieruchomości) zakładów zatrudniających inwalidów.
NIK oszacowała, że każdy kontrolowany zakład został dofinansowany średnio
1,48 mln zł. Wydatki na pomoc indywidualną inwalidom z zakładowego funduszu
izba określiła mianem "obszaru zagrożonego korupcją".
- Dysponent pieniędzy z funduszu, czyli szefowie zakładu pracy chronionej,
sam ustala, komu, w jakiej formie i wysokości pomóc i czy kwotę potem
umorzyć. Ta dowolność powoduje, że z pomocy korzystają przede wszystkim
kierownictwa zakładów, które tworzą najczęściej osoby niepełnosprawne w
stopniu lekkim. Rozporządzenie Ministerstwa Pracy zawiera zwrot mówiący o
wydatkach na cele "ułatwiające inwalidzie wykonywanie czynności życiowych".
Umożliwia to wydawanie publicznych pieniędzy na podwyższenie prywatnego
standardu życia - tłumaczy Krzysztof Fabiański, wicedyrektor NIK w Olsztynie
odpowiedzialny za kontrolę na terenie Warmii i Mazur.
Dyrektor kupuje okap
W FPHU Mokate w Ustroniu, firmie zatrudniającej tysiąc osób, ośmiu
pracowników otrzymało pomoc bezzwrotną w kwocie 241 tys. zł. Zdaniem NIK 231
tys. zł wydano na cele niemające nic wspólnego z potrzebami niepełnosprawnych.
Zastępca dyrektora z lekką, w opinii NIK, niepełnosprawnością otrzymał 141
tys. zł na adaptację domu dla potrzeb inwalidy. Za pieniądze wykonał remont
kapitalny oraz zakupił materiały "w ilościach niewspółmiernych do potrzeb
jednego domu".
Dyrektor ds. technicznych wziął 55 tys. zł pożyczki (szef umorzył mu 30 tys.
zł), za co pomalował dom, wykonał antypoślizgowe podłogi, choć "nie posiada
inwalidztwa związanego z dysfunkcją narządów ruchu", a pozostałe pieniądze
wydał na kupno samochodu Renault Laguna.
Ten sam dyrektor dostał też w kolejnym roku 15 tys. zł bezzwrotnej pożyczki.
Miał za to przystosować mieszkanie do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Kupił
luksusowy zlewozmywak za 2,5 tys. zł, piekarnik, baterię Franke za 1,8 tys.
zł, piekarnik i płytę, zmywarkę do naczyń i okap kuchenny Candy za 6,8 tys zł.
Kierowniczka działu finansowego, osoba z lekką niepełnosprawnością, otrzymała
bezzwrotną pożyczkę na adaptację łazienki i kuchni oraz leczenie. Kupiła
m.in. zamrażarkę, chłodziarkę i okap kuchenny.
W tej samej firmie NIK wykryła, że spółka wydała na turnusy rehabilitacyjne
we Włoszech i Grecji kwoty dwa razy większe od oferowanych przez to samo
biuro klientom indywidualnym (koszt pobytu jednego inwalidy w Grecji wyniósł
6420 zł). Zawyżone też zostały koszty kolonii dla dzieci we Włoszech. W sumie
zawyżenia sięgały ponad 400 tys. zł, a zarobiła na tym jedna i ta sama firma
turystyczna.
- Korzystanie z funduszu reguluje nasz zakładowy regulamin, do którego NIK
nie miała zastrzeżeń. Zgodnie z nim wysokość pomocy zależy m.in. od
przydatności dla firmy i stanowiska. Koszty zagranicznych turnusów były
adekwatne do oferowanych usług, bo zdrowie pracowników nie ma ceny.
Niespójność przepisów powoduje, że nie można precyzyjnie określić, ile
pieniędzy przyznać i za co. Dlatego potrzebna jest modyfikacja prawa - uważa
Teresa Mokrysz, dyrektor i współwłaścicielka FPHU Mokate w Ustroniu.
Skuter wodny i narty we Włoszech
"Berlo" Pomorskie Towarzystwo Leasingowe SA w Gdańsku kupiło z pieniędzy
Zakładowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych skuter wodny za
ponad 55 tys. zł brutto. Odbiór faktury podpisała osoba niepracująca w
spółce. Po dziesięciu miesiącach "Berlo" sprzedało skuter za 12 tys. zł. Był
w złym stanie, silnik nie działał, instalacja została zalana wodą.
- Kupiliśmy skuter na prośbę niepełnosprawnych. Był to zakup uzasadniony, bo
zamierzaliśmy kupić przystań jachtową. Z transakcji nic nie wyszło. Powtórnie
takiego zakupu byśmy jednak nie dokonali - przyznaje Krzysztof Podniesiński,
radca prawny spółki.
W Wojewódzkiej Spółdzielni Usługowej w Zamościu z zakładowego funduszu wydano
9,5 tys. zł na "misję gospodarczą" do Meksyku prezesa spółdzielni. W trakcie
kontroli kwota została nagle zwrócona.
W olsztyńskiej spółce z o. o. Styropex 90 proc. pieniędzy na pomoc
indywidualną otrzymało 10 proc. niepełnosprawnych. Najwięcej skorzystał jeden
ze wspólników spółki (23,3 tys. zł), naczelny inżynier (15 tys. zł), główny
księgowy (9,6 tys. zł), konstruktor (4,4 tys. zł), pielęgniarka i
jednocześnie przedstawicielka pracowników (2,8 tys. zł) oraz pracująca w
księgowości żona prezesa (2,2 tys. zł).
- To nie było moralne - przyznaje prezes Andrzej Gołoś, który kieruje spółką
od jesieni 2002 roku. - Taka sytuacja już się u nas nie powtórzy. Obecnie z
funduszu korzystają przede wszystkim pracownicy produkcyjni spółki.
W GTX Hanex Plastic sp. z o. o. w Poznaniu z pomocy finansowej korzystali,
zdaniem NIK, "głównie zatrudnieni w poznańskim zarządzie spółki". Trzykrotnie
mieli umarzane pożyczki - 27 tys., 58 tys. i 56 tys. zł - na zakupy
samochodów. Czterech skorzystało z refundacji kosztów wyjazdu na szkolenie
narciarskie do Włoch (3050 zł każdy)
Pożyczka nie dla sprzątaczki
W ocenie NIK spółka z o. o. Hertz-Ochrona w Zielonej Górze wydała
niewłaściwie co najmniej 69 tys. zł z zakładowego funduszu. Prezes spółki
umorzył 11 tys. zł (61 proc.) pożyczki przyznanej zastępcy dyrektora ds.
ekonomicznych na zakup sprzętu rehabilitacyjnego i leczenie w prywatnych
gabinetach.
W latach 2000 - 2002 wicedyrektor sześciokrotnie korzystał z pieniędzy
funduszu, choć jego miesięczne dochody netto wynosiły 8216 zł. W tym samym
czasie prezes spółki umorzył tylko 200 z 1000 zł pożyczki udzielonej
sprzątaczce, mimo że komisja proponowała umorzenie połowy. Kobieta po raz
drugi występowała o pomoc, a jej pobory wynosiły 518 zł.
- Dyrektor ds. ekonomicznych często chorował, dodatkowo w czasie pracy miał
wypadek, a teraz od czterech miesięcy przebywa w szpitalu. Pomoc była
zasadna. Żeby jednak w przyszłości uniknąć takich sytuacji, podjęliśmy po
kontroli NIK działania mające uściślić, na co można wydać pieniądze z
funduszu - wyjaśnia Zygmunt Rafał Trzaskowski, prezes firmy.
- Próbowaliśmy wysondować, czy zwykli inwalidzi zatrudnieni w zakładach pracy
chronionej wiedzą o możliwości skorzystania z zakładowego funduszu.
Oficjalnie odpowiadali kontrolerom, że wiedzą, ale nie mają takich potrzeb.
Na korytarzach mówili, że boją się o swoje miejsca pracy, dlatego o pożyczki
nie występują - mówi dyrektor Fabiański z olsztyńskiej delegatury NIK."