Gość: Piort
IP: *.jelonki.home / 192.168.0.*
08.03.03, 21:08
Strzelanina w Magdalence miala szeroki rezonans. Wypowiedziło się wielu
ważnych i mniej ważnych. Obraz jaki przedtawiają wyglada mniej więcej tak:
Akcję trzeba było podjąc natychmiast, bo bandyci często się przemieszczali.
Policja przystapila do akcji bezposrednio po otrzymaniu wiadomosci o miejscu
gdzie ukrywaja sie bandyci. Bandyci byli poszukiwani od roku w zwiazku z
zabójstwem policjanta w Parolach. Bandyci byli uzbojeni i zdeterminowani.
A z drugiej strony: Miny były fachowo skonstruowane i zamaskowane, przewody
do odpalenia były starannie ukryte pod śniegiem i w rynnach. Wewnatrz budynku
były ukryte pułapki. To nie wygląda na robote ludzi, którzy się często
przemieszczają. Wygląda na to, że mieszkający tam ludzie byli od dawna
przygotowani na atak i jest mało prawdopodobne że nie przygotowali sobie
ewakuacji, wtedy trudno uwierzyć że dali się zabić i że spalone zwłoki należą
do poszukiwanych. Bandyta zabija policjanta tylko w ostateczności, bo wie że
nie ukryje się nigdzie na świecie, a napewno opuszcza kraj w którym popełnił
tę zbrodnię.
Istnieje inna, bardziej prawdopodobna możliwośc. Byli to ludzie obawiający
się napadu konkurencyjnej bandy, nie powiązani z zabójstwem w Parolach i nie
ścigani przez polską policję. Mieszkali w Magdalence od dłuższego czasu i
wskutek wcześniejszych doświadczeń czy gróźb przygotowali się do odparcia
ataku, zaopatrzyli się w broń (żadnego karabinu maszynowego tam nie było), a
bomby wykonali domowymi środkami. Gdy policyjny samochód bez ostrzeżenia, w
nocy, sforsował bramę, uznali to za napad i uruchomili jakże skuteczne środki
obrony.
A jak to mogło byc od strony policji: Telefon od informatora, że w Magdalence
mieszkają podejrzani ruscy. Nie wiem jak są płatni policjanci AT, ale sądząc
po aresztowaniu pana Kluski, gdzie było 8-miu, dostają premie za każdą akcję.
Więc na telefon, że są podejrzani ruscy jedzie ich ze 30-tu, rozwalają
samochodem bramę posesji, wpadają z hukiem na podwórko, dostają się pod ogień
pistoletów maszynowych otwarty przez czujnych mieszkańców i zostają rażeni
bombą przy próbie wtargnięcia do budynku. Dopiero wtedy o całej akcji
dowiaduje się komenda i minister, zostają ściągnięte posiłki, wóz pancerny i
fachowe dowództwo.
A teraz najważniejsze pytanie: Czy obońcy domu w Magdalence mieli świadomośc,
że odpierają tak policji? Może byli przekonani, że odpierali atak
konkurencyjnej bandy? W Parolach przestępcy ostrzelali cywili, którzy w nocy,
na oddalonej posesji rozładowywali TIR-a, jeden z nich zaczął uciekać i
dostał w plecy. Potem dowiedzieli się, że strzelali do policjantów (z zawodu).
Na amerykańskich filmach widac, jak policjant biegnie i w jednej ręce trzyma
pistolet, a w drugiej wysoko legitymację i woła że jest policjantem, bo w
innym przypadku może zostać bezkarnie zastrzelony. W USA policjant chcąc
wejśc do czyjegoś domu musi uzyskać pozwolenie, albo mieć nakaz prokuratora i
wtedy robi to na siłę, ale musi sobie zdawać sprawę, że może napotkać zbrojny
opór. Ja w Polsce chciałbym widzieć numery służbowe na zewnętrznym ubraniu i
zunifikowany ubiór policjantów, bo gdy wchodzi taki ubrany na czarno w
kominiarce, to sam bym chętnie otworzył ogień.