Gość: marek40i4
IP: *.acn.pl / 10.66.1.*
26.03.03, 18:42
Ta wojna to precedens. I, uwaga, DOBRZE ŻE DO NIEJ DOSZŁO. Dlaczego?
1) Nigdy w historii ludzkości nie zdarzył się konflikt zbrojny, w którym
wojska atakujące (agresor / najeźdźca / wyzwoliciel / powstaniec /
rewolucjonista) decydowałyby się na zwiększenie strat własnych, byleby tylko
uchronić miejscową ludność cywilną od strat.
2) Nigdy w historii ludzkości nie zdarzyło się, żeby wojska atakujące w takim
samym stopniu zajmowały się walką z wrogiem i, równocześnie, zapewnieniem
tubylcom możliwie jak najbardziej komfortowych warunków życia (woda,
elektryczność, nawet radio i telewizja).
3) Nigdy w historii ludzkości nie zdarzyło się, żeby niemal równocześnie z
wojskiem do kraju dostarczano pomoc humanitarną (jutro pierwszy transport).
Dowody potwierdzające powyższe tezy:
1) Alianci nie zaatakowali Umm Kasr. A przecież przy obecnej technologii
byliby w stanie zdobyć miasto w ciągu pół godziny. Potrząsający kałaszami
fedaini i poprzebierani w cywilne łachy (bohaterowie, co?) żołnierze Gwardii
Republikańskiej zostaliby całkowicie i dokumentnie unicestwieni. Że
ucierpiałaby ludność cywilna? Umówmy się: kogo poza Amerykanami interesuje
ludność cywilna w trakcie konfliktu zbrojnego? Rosjan? Czeczenia. Żydów?
Odwety (rakietowe!) na Palestyńczykach. Anglików? Zapytajcie w Belfaście.
Chińczyków? Proponuję wycieczkę do Tybetu.
2) Filmy prezentowane (live) w telewizjach całego świata wyraźnie wskazują,
że Bagdad normalnie funkcjonuje. Z jednej strony potężne ataki bombowe i
rakietowe, a z drugiej - spokojnie jeżdżące sobie ciężarówki, ulice
oświetlone jak choinki, manifestujący swe poparcie dla Saddama Irakijczycy.
To wygląda jak jakiś piknik, a nie jak wojna.
3) Strategia. Nawet najbardziej nieprzejednani wrogowie Amerykanów w ogóle, a
amerykańskich wojen w szczególności, nie zarzucają wojskom koalicji zbrodni,
okrucieństw, łamania praw człowieka (czy jeńca). Co więcej: nie zarzuca im
tego nawet reżim Husajna. Ciekawe, prawda?
Reasumując: wojna, jako zjawisko - jest złem. Ale jeśli już muszą być wojny,
a nie jestem tak zakłamany, żeby wierzyć w powszechny, ogónoświatowy pokój i
wieczną szczęśliwość, to niech wyglądają właśnie tak.