O łamaniu prawa

10.03.07, 17:43
Niektóre tuzy naszego dziennikarstwa twierdzą, że skoro zgadzają się na
represje przewidziane prawem za niezłożenie oświadczenia to tego prawa nie łamią.

Acha.

Zapamiętam.

I tylko pytanie natrętne mnie szczypie:

czy morderca zgadzający się na przewidzianą karę też nie łamie prawa?
    • piq Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 10.03.07, 18:57
      ...zaciemniło. Przecież chodzi tylko o to, czy się łże, czy nie. Jak ktoś był
      ubeckim agentem, niech napisze: "byłem ubeckim agentem". I do widzenia, żadne
      sankcje mu za to nie grożą.

      To co, sprzeciwiają się ujawnieniu prawdy?
      • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 10.03.07, 19:09
        Oni czują się czwartą władzą i z tego powodu będą bronić się przed wszystkimi "zakusami" pozostałych władz.
        • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 10.03.07, 19:32
          europitek napisał:

          > Oni czują się czwartą władzą i z tego powodu będą bronić się przed
          wszystkimi "
          > zakusami" pozostałych władz.

          ale ta IV wladza broni przed zakusami zniewolenia obywateli przez IVRP i to
          nadstawiajac swoje TYLKO tylki przed represjami,ktore im ewentualnie groza
          • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 11.03.07, 04:42
            I dlatego powinna podlegać podobnym rygorom formalnym, jak inne władze. Z ewentualnym wyjątkiem dla fachowców od niuansów życia Dody Elektrody i podobnych jej ikon kolorowych pisemek. Niech tam piszą sobie nielustrowani. Natomiast "poważni" powinni spełniać pewne kryteria jeśli chcą być elementem ogólnokrajowej gry politycznej. W końcu mają w sprawach publicznych uprawnienia znacznie szersze od "szaraczków", więc i wymagania też powinny być jakieś większe.
            A jak ktoś nie chce się ujawniać, to niech pisze opiniotwórczo o Dodzie - też są tacy, którzy czytają. I Doda nie ma do dyspozycji "aparatu ucisku".
            • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 11.03.07, 09:29
              europitek napisał:

              > I dlatego powinna podlegać podobnym rygorom formalnym, jak inne władze.

              w kwestii formalnej mam pytanie
              czy istnieje jakis prawny zapis,ze dziennikarze i media to wladza?

              Z ewent
              > ualnym wyjątkiem dla fachowców od niuansów życia Dody Elektrody i podobnych
              jej
              > ikon kolorowych pisemek. Niech tam piszą sobie nielustrowani.

              czy mam te wypowiedz traktowac jako twoj wklad obywatelski w ustalaniu nowego
              prawa prasowego?


              Natomiast "poważ
              > ni" powinni spełniać pewne kryteria jeśli chcą być elementem ogólnokrajowej
              gry
              > politycznej.

              chyba maja jakies tam swoje wladze dziennikarskie od pilnowania tych kryteriow

              W końcu mają w sprawach publicznych uprawnienia znacznie szersze
              > od "szaraczków", więc i wymagania też powinny być jakieś większe.

              no i maja
              maja nawet specjalne prawo prasowe

              > A jak ktoś nie chce się ujawniać, to niech pisze opiniotwórczo o Dodzie - też
              s
              > ą tacy, którzy czytają. I Doda nie ma do dyspozycji "aparatu ucisku".

              jak to nie ma?
              a mikrofon to co?
              nie wiesz,ze podlaczony do glosnikow mikrofon stanowi "aparat ucisku" na uszy?
              • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 12.03.07, 02:10

                > w kwestii formalnej mam pytanie
                > czy istnieje jakis prawny zapis,ze dziennikarze i media to wladza?
                A czy taki zapis istnieć musi? Czy realnie istnieje tylko to co zostało otwarcie nazwane i wymienione w jakiejś ustawie?

                > chyba maja jakies tam swoje wladze dziennikarskie od pilnowania tych kryteriow
                Jakich kryteriów? To będą się sami lustrować? A dlaczego jeszcze tego nie zrobili?
                Żaden samorząd korporacyjny nie nadaje się do takiej roli.

                Jeśli chodzi o Dodę, to jej "zasięg rażenia" jest w tej chwili chyba ograniczony do lustra, bo nie słychać o jej sukcesach estradowych. Co najwyżej udaje się jej "porazić" jakiegoś gościa, a i to na krótko.
                • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 12.03.07, 07:47
                  europitek napisał:

                  >
                  > > w kwestii formalnej mam pytanie
                  > > czy istnieje jakis prawny zapis,ze dziennikarze i media to wladza?
                  > A czy taki zapis istnieć musi? Czy realnie istnieje tylko to co zostało
                  otwarci
                  > e nazwane i wymienione w jakiejś ustawie?

                  --------------------------------------------------------------------------------
                  I dlatego powinna podlegać podobnym rygorom formalnym, jak inne władze.

                  czyli nieformalne nazwy IVRP i mediow publicznych jako 'czwarta wladza' nalezy
                  pod wzgledem prawnym traktowac tak samo?
                  chyba tylko w punktach wspolnych zawartych w konstytucji
                  prosze bardzo
                  nie mam nic przeciw temu
                  • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 12.03.07, 20:47
                    Nie chodzi o nazwy, lecz stan faktyczny, o rzeczywistą pozycje dziennikarzy (mediów) w społeczeństwie. Nawet jeśli określisz ten stan "czwartą bezwładzą", to niczego w ten sposób nie zmienisz w świecie realnym.
                    • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 12.03.07, 21:17
                      europitek napisał:

                      > Nie chodzi o nazwy, lecz stan faktyczny

                      tu sie z toba zgadzam Europiteku
                      nie chodzi o nazwy numeryczne wladzy tylko stan faktyczny
                      media wywalczyly sobie(z pomoca spoleczenstwa)wolnosc tychze mediow
                      wladza natomiast w panstwie demokratycznym tej wolnosci nie ma i do tego jest
                      co kilka lat spolecznie weryfikowana
                      media tez sa przez spoleczenstwo weryfikowane i to kazdego dnia
                      ogladalnoscia w telewizji
                      zapotrzebowaniem na kupowanie takich a nie innych gazet
                      a tez 'slyszalnoscia'takich a nie innych rozglosni radiowych
                      to juz jest indywidualny wybor spoleczenstwa kazdego dnia,tygodnia,miesiaca,roku
                      itd
                      inna sprawa to prasa sponsorowana przez panstwo czy zapewniajaca rozejscie sie
                      nakladu
                      ta niech sie lustruje jak jej panstwo kaze
                      w koncu kto placi ten ma prawo i wymagac
                      • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 02:55
                        Ja już dawno zweryfikowałem negatywnie wiele mediów w sposób, o którym wspomniałaś. Uważam jednak, że taka weryfikacja typu lustracyjnego nie zaszkodzi, lecz powinna mieć zakres ograniczony do osób lub mediów zajmujących się polityką, a szerzej, życiem publicznym. Tu nie wystarczy sam weryfikacja przez zainteresowanie, bo współczesne media są tak wielotematyczne, że takie podejście jest nieefektywne.
                        • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 09:06
                          europitek napisał:

                          > Ja już dawno zweryfikowałem negatywnie wiele mediów w sposób, o którym
                          wspomnia
                          > łaś. Uważam jednak, że taka weryfikacja typu lustracyjnego nie zaszkodzi,
                          lecz
                          > powinna mieć zakres ograniczony do osób lub mediów zajmujących się polityką,
                          a
                          > szerzej, życiem publicznym. Tu nie wystarczy sam weryfikacja przez
                          zainteresowa
                          > nie, bo współczesne media są tak wielotematyczne, że takie podejście jest
                          nieef
                          > ektywne.


                          weryfikacja dziennikarzy zajmujacych sie zyciem publicznym(w tym polityka) moze
                          niezaszkodzic ale tez moze poszczegolnym dziennikarzom zaszkodzic.
                          zwlaszcza tym uprawiajacym swoj zawod przed 89r.
                          moze dla rownowagi wprowadzimy tez i zapis,ze lustrowac takich dziennikarzy
                          powinni ci,ktorzy tez prowadzili dzialalnosc publiczna przed 89r?
                          trzeba znac realia, a nie tylko pisemne czy slowne przekazy z tamtych czasow.
                          chyba nikt rozsadny nie bedzie twierdzil,ze w systemie niedemokratycznym
                          osoba 'publiczna' miala rozne ograniczenia.osobiscie uwazam,ze czesc
                          dziennikarzy z tamtego okresu uczynili bardzo duzo aby wzrost swiadomosci
                          polityczno-spoleczno-gospodarczej byl w spoleczenstwie coraz wyzszy.
                          i to sa zyski nas wszystkich
                          a straty?
                          te mozna i nalezy badac,wyciagac wnioski i konsekwencje,ale INDYWIDUALNIE a nie
                          grupowo zawodowo
                          • pozarski Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 09:15
                            Tu juz pare osob sie wypowiedzialo,konkretnie i rzeczowo:W systemie,ktory po 89
                            roku nastal, weryfikacja dziennikarzy jest po prostu sprzeczna z dziennikarskim
                            rynkiem.Prywatny wlasciciel moze zatrudnic zbrodniarza i panstwo,nawet tak
                            swiatle jak dzisiejszy talibanstan,moze mu co najwyzej skoczyc na.W ogole nie
                            rozumiem po co sie tak ci rozni Wildsteini i Ziemkiewicze gimnastykuja.Albo
                            zyja w kraju,gdzie panstwo popiera prywatna inicjatywe,albo zyja w kraju,ktory
                            chce miec kontrole na wszystkimi,ktorzy w jakis sposob nie krocza z nimi w rytm
                            disco polo.
                            • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 15:06
                              Jeśli kryterium podstawowym byłoby "kroczenie w takt disco polo", to ja oczywiście zaraz się oflaguję i generalnie zastrajkuję (zwłaszcza to drugie to dla mnie pestka - stan prawie permanentny).

                              W kwestii "prywatnej inicjatywy", to jednak zauważę, iż coś Ci nie wyszło najlepiej. Idąc Twym tokiem myślenia należałoby popierać zatrudnianie złodziei i malwersantów (najlepiej dyplomowanych wyrokami sądowymi) na stanowiskach prezesów banków i dużych firm, znachorów na stanowiskach ordynatorów w prywatnych klinikach, a astrologów i wróżbitów na stanowiskach profesorów prywatnych uczelni. Pierwsi "fachowcy" zresztą już przetarli szlaki tylko wredne, antyinicjatywne państwo ciągle pod nimi ryjąc w swych zamordystycznych zapędach strąca ich z należnych im piedestałów i pozbawia należnych zaszczytów.
                              Zresztą, przywołując taliban, masz dużo racji, gdyż jego praprzyczyną była niechęć do "prywatnej inicjatywy" afgańskich przedsiębiorców-watażków. Zapewne gdyby pewien wiejski mułła nie zaczął im ukręcać łbów za podszeptem wiejskiej hołoty, to kraj ten byłby dzisiaj oazą spokoju i dobrobytu. Ale stało się inaczej.
                              Osobiście jestem ateistycznym talibem - wolę być gnębionym przez bandę, którą wybieram na krótki okres czasu na swych gnębicieli, niż być pod łaskawą opieką prywatnych dobrodziejów z inicjatywą, którzy nominują się sami i w dodatku dożywotnio. Że nie powiem o ich naczelnym sakramencie: świętej własności prywatnej, ku czci której budują ogromne świątynie (przez pospólstwo zwane niesłusznie pałacami) i zatrudniają rzesze kapłanów szerzących ich wiarę w nadprzyrodzoną moc prywatnego pieniądza, któren nieskalany grzechem państwowości potrafi czynić cuda przeogromne wszędzie, gdzie się tylko objawi.
                              Wiem, że jestem bezbożnikiem, ale mi z tym dobrze, więc nie będę zmieniał swej kondycji.
                              • pozarski Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 15:16
                                Nie,nie zrozumiales,co napisalem.Prywatny wlasciciel gazety moze zatrudnic
                                zbrodniarza(ma sie rozumiec,ze takiego,ktory odbyl kare albo zbrodni mu nie
                                udowodniono)jako dziennikarza i panstwu nic do tego.Dlatego przeciez wybierasz
                                raz na jakis czas facetow,ktorzy w parlamencie przeglosowuja rozne prawa.Tylko
                                w panstwach,gdzie wladza kontroluje media,a wiec nie w demokracjach,panstwo
                                moze decydowac o tym kto jest,a kto nie jest wart powazanego etatu w gazecie.
                                Cala reszta twoich dywagacji,aczkolwiek sensowna i na pewno prawdziwa,nie ma z
                                moja konstatacja nic wspolnego,a przynajmniej ja tego nie zauwazam.
                                • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 19:35
                                  Wieć zapytam czy chcesz żeby znachor (nawet po odsiadce za prowadzenie nielegalnych praktyk medycznych) był ordynatorem w prywatnym szpitalu, a oszust (też po odsiadce) dyrektorem banku, albo Ałganow na stanowisku pełnomocnika Kulczyka do spraw "Orlenu"? Jeśli ci to nie przeszkadza, to dlaczego nie protestujesz przeciwko wymogowi niekaralności dla przedstawicieli różnych profesji (lub na określonych stanowiskach) lub obowiązkowym badaniom lekarskim pracowników gastronomii? Przecież nie tylko media są prywatne.
                                  Z kolei ja nie widzę związku między ograniczaniem dostępu do różnych funkcji społecznych a z kontrolą, a jedynie obronę społeczeństwa przed prawdopodobnymi działaniami różnych "typów i typków". Nie zauważyłem też, by lustracja była procesem wskazywania, kto, co, o kim i gdzie ma pisać.
                                  • pozarski Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 19:48
                                    Nie wiem,jak mam odpowiedziec na twoje pytania,poza zaprzeczaniem.Jest jednak
                                    zasadnicza roznica miedzy znachorem i lekarzem, a umiejacym pisac zbrodniarzem.
                                    To chyba rozumiesz i ty,nie?W demokracji(ale niekoniecznie)zamiast do
                                    lekarza,mozesz isc do znachora i nikt cie nie moze zmusic do zmiany decyzji.
                                    Natomiast umiejacy pisac zbrodniarz(ktory dostaje prace np w NYT)moze pisac do
                                    woli i wladza moze mu,i redaktorom, skoczyc na.Na upartego moglby nawet pisac z
                                    wiezienia(sa takie przypadki).Masz swoja fix idee i z jakichs przyczyn chcesz
                                    mi ja wcisnac.Sorry.
                                    • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 22:31
                                      Nie masz za co przepraszać - wszyscy sobie tu wciskamy jakieś idee.
                                      Jeszcze trochę powciskam.

                                      > W demokracji(ale niekoniecznie)zamiast do lekarza,mozesz isc do znachora i
                                      > nikt cie nie moze zmusic do zmiany decyzji.
                                      Po pierwsze państwo nie chce ci się narażać i stosuje prostą sztuczkę: zamiast zabronić Tobie chodzenia do znachora, jemu zabrania Ciebie wpuszczać. Jak Ty przyjdziesz i on Cię wpuści, to państwo jego cap i umieszcza w miejscu, do którego nie wejdziesz. I możesz sobie podejmować w tej sprawie dowolne decyzje.
                                      Po drugie państwo może Cię zmusić do pójścia do lekarza i to wcale nie w tak małej liczbie przypadków. Tym samym często uniemożliwia leczenie u znachora.

                                      I żebyś miał jasność, to nie mam nic przeciwko temu by w naszych mediach produkowali się ludzie "z przeszłością", bo wielu z nich może mieć sporo niegłupich rzeczy do powiedzenia (niektórych sobie cenię). Wolę jednak wiedzieć kim są strażnicy prawdy, niezłomni tropiciele cudzych nieprawości, moralni guru nad Wisłą. A lubiący aurę tajemnicy wokół własnej osoby zawsze jakąś Dodę sobie znajdą - nie mam ci przeciwko.
                              • danus01 Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 15:25
                                europitek napisał:

                                > Wiem, że jestem bezbożnikiem, ale mi z tym dobrze, więc nie będę zmieniał
                                swej
                                > kondycji.

                                i dlatego wolisz zeby sprawni w swoim fachu dziennikarze zajmowali sie zyciem
                                prywatnym jakies Diody Elektrody niz polityka na swieczniku lub tego z
                                gabinetow cieni?
                                i tak kazda gazeta i kazde inne medium publiczne przeprowadza swoje lustracje
                                aby wlasnie nie spasc do poziomu DE czyli jakis satyrow bezpoznikow
                                a ze bywa mylenie satyra z satyrą-toc przeciez na pismie roznica w ogonku
                                jedynie.podobnie mozna mylic lustracje.
                                zamiast lustracji przez odbiorcow i istniejace prawo prasowe bedziemy mieli do
                                czynienia z lustracja lukratywna.
                                czemu lukratywna?
                                chyba nie musze tego tlumaczyc
                                • europitek Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 14.03.07, 19:43
                                  Otóż ja nie widzę różnicy między życiem Dody a jakiegoś polityka - niech się tym zajmuje kto żyw. Natomiast widzę różnicę między niezaprzeczalnie fundamentalnymi prawdami o Dodzie a nieistotnymi drobiazgami dotyczącymi bzdurnych spraw publicznych, czy procesów społecznych i ekonomicznych.
                                  I lepiej wytłumacz mi tą <lukratywność>, ponieważ nie załapałem.
      • canaris.jr Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 10.03.07, 19:28
        piq - Jak ktoś był ubeckim agentem, niech napisze: "byłem ubeckim agentem". I
        do widzenia, żadne sankcje mu za to nie grożą.
        ---------------------------
        • danus01 Re: pochwala sekutnicy :) 10.03.07, 19:36
          wspaniale juniorze!!!
        • keyser_sose Ta, jasne... 11.03.07, 01:37
          > polaryzacja statementu dziennikarzy wynika z komplexu tych , których nie
          > zwerbowano...bo doskonale wiedzą ,że byli zbyt słabi intelektualnie lub
          > posiedli inne wady które nie pozwoliły ich zwerbować ...
          > frazesowanie , że "odmówiłem bo czułem się polakiem" wywołuje we mnie wymiot-
          > odruchy ze zwględu na przeciążeniowy ładunek obłudy w tym zawarty ..
          > salut !

          A co z tymi których SBecja próbowała zwerbować latami i nic? Ci też obłudni są?
          O księdzu Nyczu słyszałeś?

          Twój poglad może i byłby słuszny gdyby Państwo było najwyższą wartością. Ale nie
          jest.

          Są państwa z którymi uczciwy człowiek n i e kolaboruje bo nie chce mieć na
          swoich rekach krwi niewinnych: gwałconych, bitych, mordowanych, głodzonych...

          I tyle.
          • canaris.jr Re: Ta, jasne... 11.03.07, 02:33
            Autor: keyser_sose –
            1 . A co z tymi których SBecja próbowała zwerbować latami i nic? Ci też obłudni
            są?
            O księdzu Nyczu słyszałeś?
            0dp. tak !
            To hierarcha otwarty, chociaż na ogół nie komentuje drażliwych problemów
            Kościoła, np. Radia Maryja.
            Zatem podjąłbym wymianę zdań ...

            2. keyser_sose -
            Są państwa z którymi uczciwy człowiek n i e kolaboruje bo nie chce mieć na
            swoich rekach krwi niewinnych: gwałconych, bitych, mordowanych, głodzonych...

            odp.
            to nie dotyczy polski , po latach 1956 .... chyba masz na myśli okres
            stalinowski...
            po 1956 polska wtedy jako kraj rubelbloku cieszyła się z pośród innych
            soclandów największą swobodą i wolnością słowa ...najzjadliwsze dowcipy
            polityczne wyciekały z SB i komitetów partyjnych ...

            regards ,


      • jaceq Re: Ewę Milewicz i resztę chyba doszczętnie... 11.03.07, 11:44
        piq napisał:
        > Przecież chodzi tylko o to

        Nie. To nie jest takie proste. Istnieją poważne obiekcje co do uczciwości IPN
        pod obecnym kierownictwem. Między innymi:

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3972115.html

        W tym kontekście występowanie do takiej firmy o tamper evident może nosić (wg
        niektórych) wszelkie symptomy zeszmacenia się, co jest zupełnie zrozumiałe.
      • rycho7 domniemanie niewinnosci 12.03.07, 08:31
        piq napisał:

        > To co, sprzeciwiają się ujawnieniu prawdy?

        Trybunal Konstytucyjny powinien sprzeciwic sie lamaniu zasady domniemania
        niewinnosci. Sprzeciwic sie wprowadzaniu procedury samooskarzenia. Nie ma
        powrotu do wczesnej Inkwizycji.

        Prawo przed orzeczeniem Trybunalu Konstytucyjnego jest jakby mniej
        obowiazujace. Wiec dziennikarze nie za bardzo musza przestrzegac bubla.
        • danus01 Re: domniemanie niewinnosci 12.03.07, 14:05
          rycho7 napisał:

          > piq napisał:
          >
          > > To co, sprzeciwiają się ujawnieniu prawdy?
          >
          > Trybunal Konstytucyjny powinien sprzeciwic sie lamaniu zasady domniemania
          > niewinnosci.

          a czy juz pierwsze procesy lustracyjne nie byly lamaniem zasady domniemania
          niewinnosci?
          bo mnie sie wydaje,ze juz wtedy zamieniono te zasade na zasade oczyszczenia sie
          z domniemanej winy bycia TW.
          uwazam jednak,ze nie bylo innego sposobu aby transformacje ustrojowa
          przeprowadzali-przynajmniej na najwyzszych szczeblach wladzy-osoby,ktorym
          opinia publiczna moglaby zaufac


          Sprzeciwic sie wprowadzaniu procedury samooskarzenia. Nie ma
          > powrotu do wczesnej Inkwizycji.
          >
          > Prawo przed orzeczeniem Trybunalu Konstytucyjnego jest jakby mniej
          > obowiazujace. Wiec dziennikarze nie za bardzo musza przestrzegac bubla.
          • rycho7 zaufanie do antypanstwowcow 12.03.07, 14:56
            danus01 napisała:

            > osoby,ktorym opinia publiczna moglaby zaufac

            Masz wieksze zaufanie do panstwowej wladzy anarchistow? Bo jednak wielu
            swiadomie lamalo prawo. Taki na przyklad Kuron, Michnik, "Cyganie" i inni. Oni
            swiadomie nie mieli pretensji do "utrzymywaczy porzadku prawnego". Mieli
            pretensje do i chcieli zmienic porzadek prawny. I na nieszczescie pisuarow byli
            w tym skuteczni bezkrwawo.

            Zaufanie wyborcy wyrazali takze nieklamcom lustracyjnym deklarujacym prace lub
            wspolprace z SB. Malo jednak jest zapalencow, ktorzy lubia byc opluwani. Tacy
            wola wieksze pieniadze w prywatnych biznesach. Ze szkoda dla panstwa i
            wyborcow. Ale widzialy galy co braly. Igrzyska zamiast chleba.
    • danus01 Re: O łamaniu prawa 10.03.07, 19:20
      keyser_sose napisał:

      > Niektóre tuzy naszego dziennikarstwa twierdzą, że skoro zgadzają się na
      > represje przewidziane prawem za niezłożenie oświadczenia to tego prawa nie
      łami
      > ą.
      >
      > Acha.
      >
      > Zapamiętam.
      >
      > I tylko pytanie natrętne mnie szczypie:
      >
      > czy morderca zgadzający się na przewidzianą karę też nie łamie prawa?
      >

      zeby cie mniej,a moze wiecej,"szczypalo" to ja sie zapytam,czy represje
      traktujesz na rowni z wymierzona przez sad kara na podstawie KK.
      twoje wywody prowadza prosto do wnioskowania,ze w czasach totalitaryzmu kazdy
      opozycjonista jest przestepca
      • keyser_sose Niezrozumienie 11.03.07, 00:10
        > zeby cie mniej,a moze wiecej,"szczypalo" to ja sie zapytam,czy represje
        > traktujesz na rowni z wymierzona przez sad kara na podstawie KK.

        Niczego nie traktuję.

        Pytam o postawę mordercy, który morduje z zamiarem poddania się karze.

        Złamał prawo czy nie?

        > twoje wywody prowadza prosto do wnioskowania,ze w czasach totalitaryzmu kazdy
        > opozycjonista jest przestepca

        Każdy opozycjonista, który dopuszczał sie przestępstwa był przestepcą. Przecież
        to proste jest.

        Co najwyżej był przestepca niesprawiedliwego prawa.

        Ale przestepca na pewno.

        Słówko "przestępca" nie jest wartościujące mówi o stanie faktycznym.

        Żeby było wartościujące trzeba jeszcze sprawdzić czy prawo jest sprawiedliwe.
        • danus01 Re: Niezrozumienie 11.03.07, 09:15
          keyser_sose napisał:

          >
          > Słówko "przestępca" nie jest wartościujące mówi o stanie faktycznym.
          >
          > Żeby było wartościujące trzeba jeszcze sprawdzić czy prawo jest sprawiedliwe.
          >


          wiesz,ja sie na prawie karnym nie znam
          KK jeszcze w reku nie mialam
          i w zwiazku z tym mam pytanie
          czy KK w pismie uzywa slowa 'przestepca'?
          • keyser_sose Niezrozumienie cz II 11.03.07, 18:26
            I
            Z własnej inicjatywy nigdzie nie pisałem o przestępstwie - pisałem o łamaniu prawa.

            II
            Kwestia czy opozycjoniści byli przestępcami pojawiła się z Twojej inicjatywy.
            Wyjasniłem. O co jeszcze chodzi?

            Jaki związek z naszym tematem ma to czy to akurat słówko znajduje się w KK? Żeby
            się nim posługiwać wystarczy, że jest w encyklopedii lub ukształtował się uzus
            (jeszcze przez encyklopedie nieuwzględniony).

            Słówko "przestępstwo" znaczy to co znaczy i opozycjoniści, którzy dokonywali
            przestępstw byli przestępcami. Ot i wszystko.
            • rycho7 Niezrozumienie rzymskich zasad prawa 12.03.07, 19:36
              keyser_sose napisał:

              > Jaki związek z naszym tematem ma to czy to akurat słówko znajduje się w KK?

              Nie jest przestepstwem, zbrodnia lub wykroczeniem czyn, ktory nie znajduje sie
              w kodeksie karnym lub wykroczen w chwili popelnienia czynu. Twoje przekonanie
              nie tworzy czynu zabronionego. Nir ma innych mozliwosci. Leworucja muralna
              (obszczymurkowa) nie przejdzie.
              • keyser_sose Niezrozumienie cz III 13.03.07, 20:17
                Rychu.

                Albo znajdź fragment w którym piszę, że niezłożenie oświadczenia jest
                przestępstwem (zbrodnią, wykroczeniem), albo się wycofaj (przeprosiny tez by nie
                zaszkodziły, ale się nie upieram).

                Pisałem jedynie, ze to złamanie prawa.

                A pani Milewicz , że nie jest to złamanie prawa, ponieważ zamierza poddać się
                sankcji.

                To do czego się odniosłem to jedynie słabość argumentacji.

                Już?
                • rycho7 pseplasam 14.03.07, 20:34
                  keyser_sose napisał:

                  > (przeprosiny tez by nie zaszkodziły, ale się nie upieram).

                  Plose, dziekuje, pseplasam. Te trzy "magiczne" slowka moge powtarzac jak
                  mantre. Szczegolnie gdy nie wiem o co chodzi. A co mi zalezy?

                  > Albo znajdź fragment w którym piszę, że niezłożenie oświadczenia jest
                  > przestępstwem (zbrodnią, wykroczeniem), albo się wycofaj
                  > Pisałem jedynie, ze to złamanie prawa.

                  Nie koniecznie Cie rozumiem. W koncu jak bezkarnie mozna "lamac" prawo to jest
                  ono bardziej durne niz "dura lex". Jak sie nie zgadzam z durnym prawem to
                  chetnie go bede lamal bezkarnie. Szczegolnie, ze "niezlamanie" prawa moze byc
                  bardziej dolegliwe. Szczegolnie, ze "panstwo Kaczynscy" cus chcom z przeszlosci.

                  Panstwo nie jest po to aby stwarzac obywatelom takie dylematy. A tak w ogole to
                  poczytaj konstytucjonalistow. To wyksztalciuchy, elementy ukladu, nogi od
                  stolu, ... Ja to drobiazg przy nich. Aczkolwiek czytajac ich nie musialem
                  zmieniac zdania. Mam jednak wyczucie na czym polega cywilizacja Jewropejska w
                  odroznieniu od Watykanskiej.
                  • keyser_sose Re: pseplasam 14.03.07, 22:53

                    > Nie koniecznie Cie rozumiem.

                    Fakt, ale spróbuję jeszcze raz.

                    > W koncu jak bezkarnie mozna "lamac" prawo to jest ono bardziej durne niz "dura
                    lex".

                    Nie wypowiadałem się na temat durnoty tego prawa (jak trzeba to się wypowiem:
                    durne jest). Wypowiadałem się jedynie na temat jakości argumentacji p. Milewicz:
                    "nie łamię prawa bo dobrowolnie zgadzam sie poddać sankcji."

                    Tylko to było tematem mojego wpisu.

                    Koniec. Kropka.

                    Nie pisałem nic o ustawie, ani o Kaczyńskich, ani o ziemniakach, ani o życiu na
                    Marsie. Pisałem... już pisałem o czym pisałem nie?

                    Już?
                    • rycho7 kasus doktora Wilczura (znachora) 15.03.07, 19:41
                      keyser_sose napisał:

                      > "nie łamię prawa bo dobrowolnie zgadzam sie poddać sankcji."

                      Kaczorki maja od redachtorki zezwolenie aby ja zapuszkowac za pisanie. Ja tez
                      sie zgadzam. W koncu moge byc wiezniem politycznym IVRzeszy. Natomiast nie
                      odczuwam zupelnie swej przestepczej natury piszac dzisiaj ("prwao" dzis
                      obowiazuje). "Prawo" nic nie mowi, ze niezlustrowanym nie wolno pisac. Jest to
                      paplanina leworucji muralnej (obszczymurkowej) a nie prawo.

                      Jako znachor licze sie z Berufsverbot. Ostatnio jak dzwonilem na 112 to nie
                      chcialem podejsc do lezacego na ulicy, bo zostawie slady. Uwielbiam strajk
                      wloski. Szybko doprowadza kretynow do wrzenia.
                      • keyser_sose Nie piszesz na temat /nt/ 15.03.07, 23:13
    • wikul Re: O łamaniu prawa 18.03.07, 01:19
      keyser_sose napisał:

      > Niektóre tuzy naszego dziennikarstwa twierdzą, że skoro zgadzają się na
      > represje przewidziane prawem za niezłożenie oświadczenia to tego prawa nie
      > łamią.
      > Acha.
      > Zapamiętam.
      > I tylko pytanie natrętne mnie szczypie:
      > czy morderca zgadzający się na przewidzianą karę też nie łamie prawa?


      Jesteś pewien że odróżniasz prawo karne od cywilnego ?
      • rycho7 on jest pewien wszystkiego 18.03.07, 09:16
        wikul napisał:

        > Jesteś pewien

        Oberbogowie maja to do siebie.
      • keyser_sose A co za różnica... 19.03.07, 00:14
        jakie prawo zostało złamane?

        Jeszcze raz Wikul: nie chodzi o nic poza kwestią - poddanie się sankcji nie ma
        znaczenia dla faktu czy prawo zostało złamane. A na tej tezie oparła
        argumentację Ewa eM.

        Napisała: nie łamię prawa bo poddaję się sankcji. Chcesz tego bronić?

        Ale, żeby było cywinie przerobię.

        "Niektóre tuzy naszego dziennikarstwa twierdzą, że skoro zgadzają się na
        represje przewidziane prawem za niezłożenie oświadczenia to tego prawa nie
        łamią.

        Acha.

        Zapamiętam.

        I tylko pytanie natrętne mnie szczypie:

        czy przewoźnik łamiący art 776 kodeksu cywilnego (np nie udostępniający toalety
        pasażerom na trasie Białystok - Birmingham) zgadzający się na przewidzianą karę
        za tego artykułu złamanie - też nie łamie prawa?

        (No i jest jakaś różnica?)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja