Dodaj do ulubionych

Kolejne pytanie do p. Tysiąc.

29.03.07, 03:15
Chce pani ochrzcić swoje dziecko...

wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4018872.html
Szanowna Pani! Bardzo mi się podoba Pani chęć oddania dziecka Chrystusowi.
Mimo traumatycznych przejść jakie stały się Pani udziałem nadal pragnie Pani
włączyć córeczkę do wspólnoty Kościoła. Brawo!

Niestety chrzest nie jest aktem magicznym. Udziela się go jedynie za poręką r
o d z i c ó w, że wychowają dziecko w wierze katolickiej i zwykle przyjmuje
się dobrą wolę - chęć- rodziców w tej materii.

Jak Pani zapewne wie, nasza wiara, nasz Kościół, ma swój statut. Pani ten
statut - w bardzo ważnej kwestii - złamała. Co więcej podtrzymuje Pani tę
decyzję.

Jak zatem wyobraża sobie Pani uczenie córki zasad chrześcijańskich jeśli uwaza
je pani za niesłuszne?

Jak odpowiedzialny kapłan może ochrzcić dziecko wiedzac, że będzie uczone
zasad sprzecznych z zasadami naszej organizacji?
Obserwuj wątek
    • benek231 Czy poglad na aborcje to koscielny dogmat? 29.03.07, 06:44
      bo jeszcze niedawno slyszalem zapewnienia biskupow, ze w kosciele jest miejsce
      na roznorodnosc...

      Czy uwazasz, ze ewentualne dalsze obostrzenia prawne spowoduja dogmatyczne
      przewartosciowania w kk - bo jeszcze w ub. roku wolno byl byc katolem i popierac
      dopuszczalnosc aborcji ciazy pochodzacej z gwaltu i kazirodztwa.

      Czy tez jestes moze jednym z tych ktorzy jeszcze wczoraj bronili status-quo gdyz
      wymagala tego chlodna kalkulacja, niemniej teraz blyskawicznie zapomnialo im sie
      o zapewnieniach, ze zapisane wyjatki musza pozostac nienaruszalne...

      Ja, wyobraz sobie, olewam ewentualne poprawki - mnie nie dotycza. Sama zmiana
      natomiast niewiele wnosi nowego(gorszego), przy czym wasze osiagniecie i tak
      obroci sie przeciwko waszemu zlodziejskiemu kosciolkowi - wyjdzie wam bokiem.
      Mnie jedynie ciekawi jak czuje sie klamczuch i obludnik, jakby co. Takze gdy cel
      uswieca srodki.

      Czy ty wiesz co to jest wstyd...(?)

      • keyser_sose bredzisz 29.03.07, 08:24
        benek231 napisał:

        > bo jeszcze niedawno slyszalem zapewnienia biskupow, ze w kosciele jest miejsce
        > na roznorodnosc...
        > Czy uwazasz, ze ewentualne dalsze obostrzenia prawne spowoduja dogmatyczne
        > przewartosciowania w kk - bo jeszcze w ub. roku wolno byl byc katolem i
        popierac dopuszczalnosc aborcji ciazy pochodzacej z gwaltu i kazirodztwa.

        Nie możesz być katolikiem i popierać prawnej dopuszczalnosci aborcji. Koniec kropka.

        Możesz godzić sie na niedoskonałe prawo jesli to jest maksymalna możliwa ochrona
        życia w danych okolicznościach.

        Czy Ty rozumu nie masz, ze lepiej wiesz od papieży jakie zasady obowiazują w
        Kościele?

        Członkostwo w KK nie jest obowiązkowe. Podobnie jak w towarzystwie miłośników
        kanarków.

        Ale jak ktoś się zapisuje do TMK to zgadza się przestrzegac statutu tej organizacji.

        Za trudne?
        • benek231 Ze strony fanatyka religijnego tak to wygladac moz 30.03.07, 04:16
          moze.

          Problem w tym, ze jeszcze kilkamiesiecy temu nawet pomiedzy biskupami byly
          kontrowersje - czesc stala na stanowisku, ze aktualny "komproms" jest dobrym
          rozwiazaniem i nie nalezy go ruszac. No ale ty nie rozumiesz co to oznaczac moze
          dla katolika ktory nie jest fanatykiem religijnym. A oznacza to, ze wymienione
          ustawowe wyjatki postrzegane sa przez czesc katolikow jako koscielne zezwolenie.

          Czy w twoim kosciele jest miejsce na grzeszne postepowanie? Mnie wydawalo ei, ze
          jest skoro nawet zbrodniarzy zaakceptowal Chrystos, ale moge sie mylic -
          przeciez to katolicki kosciol.

          No wiec kobieta ta nie popelnila zbrodni, panie Talibie, i nawet nie dokonala
          tej nieszczesnej aborcji - nie bylo podstaw do znanego potraktowania jej przez
          proboszcza. Ona nie miala obowiazku wystawania we wlosienicy i kamieniem
          uwieszonym u szyi pod drzwiami swiatyni - te czasy minely, mam nadzieje. No ale
          moge sie mylic bo przeciez z polskimi Talibami mam do czynienia.

          Odnosze wrazenie, ze rozmawiam z mlodym i zacietrzewionym fanatykiem, albowiem
          osoba rozsadna, co czesto z wiekiem przychodzi, zdaje sobie sprawe, ze dorazne
          zakazy i nakazy sa tylko umowne. To nie sa zadne dogmaty wiary. Proboszcz
          wsciekl sie bo niemal powala swiatyni na ten glupi leb mu runela - doswiadczyl
          obecnosci w swej parafii katoliczki ktora uwaza, ze moze posiadac wlasne i
          odrebne poglady na szereg spraw. Obawiam sie ze dozna jeszce niejedmnego szoku.
          To bagienko bedzie sie stopniowo oczyszczac.
    • nick.kertiz Na luzie wystarcza, że Tysiąc wierzy 29.03.07, 08:24
      w paruzję, wniebowstąpienie pana Chrystusa, wniebowzięcie pani Marii,
      obiektywność zasad moralnych i parę innych fundamentalnych "nauk" znanej nam aż
      za dobrze instytucji wyznaniowej.

      To, że element konstytuujący ciążę to osoba, to nowomodny wymysł kościoła,
      szczegół, w stosunku do którego Tysiąc jest być może rozumnie krytyczna.

      (A może i bezrozumnie bezkrytyczna, trudno mi zaakceptować taką decyzję, jak
      pchanie niewiele rozumiejącego dziecka w to, w ten klub wyznaniowy.)

      Mozliwe jest wiele innych rozwiązań: może Tysiąc jest w ogóle daleka od
      bezmyślnej fascynacji dogmatami, lecz jej rodzina wierzy, że nie należy
      utrudniać dziecku drogi do zbawienia, należy przeto zaopatrzyć dziecko w mocno
      wierzących rodziców chrzestnych, a na samą Tysiąc wywrzeć presję, by na wszelki
      wypadek przeprowadziła chrzest. Na co ona mogła zareagować ustępliwie - w duchu
      też własnych odczuć, że na wszelki wypadek nie należy niczego dziecku
      utrudniać, nawet tak mało wiarygodnej atrakcji, jak zbawienie pośmiertne.

      W kazdym z tych wariantów (ze szczególnym uwzględnieniem pierwszego, gdzie
      Tysiąc mocno wierzy we właściwą doktrynę katolicyzmu, odrzucając nowomodne
      narośle) Pani tysiąc postepuje logicznie (na ile w ogóle myślenie osoby
      otumanionej dogmatami mogłoby być logiczne).

      Księża natomiast mają swoje wytyczne i swój obszar decydowania, w ramach czego
      ich decyzje nie są zbyt zaskakujące. Są poprawne, choc całkowicie niekonieczne.
      Ot, zwykły konflikt dążeń i rozbieżnych punktów widzenia.

      Nie jest prawdą, że chrzest jedynie za poręką rodziców, że wychowają w wierze
      katolickiej. Wystarczy jeden rodzic. A w sytuacjach nadzwyczajnych (grozi nagłe
      zejście smiertelne) deklaracje rodziców całkowicie zbędne. Ma to wszak w
      intencji być dla dobra dziecka.

      Nie jest jego winą, że ma takich, a nie innych rodziców biologicznych, kościół
      nie wybiera dziecku rodzicow - oni po prostu są. Natomiast kościół ma większe
      prawo oceniać kandydata na rodzica chrzestnego - to oczywiste - tu się
      rzeczywiście dokonuje wyboru.
      • hasz0 osoba ludzka od kiedy? 29.03.07, 17:31
        www.kosciol.pl/article.php?story=20031028174109544
        przestroga Proroka: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem,
        którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5, 20).
        Właśnie w przypadku przerywania ciąży można się dziś często spotkać z
        dwuznacznymi określeniami, jak na przykład „zabieg”, które zmierzają do ukrycia
        jego prawdziwej natury i złagodzenia jego ciężaru w świadomości opinii
        publicznej. Być może, samo to zjawisko językowe jest już objawem niepokoju
        nurtującego sumienia. Jednak żadne słowo nie jest w stanie zmienić
        rzeczywistości: przerwanie ciąży jest — niezależnie od tego, w jaki sposób
        zostaje dokonane — świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w
        początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem.

        Ciężar moralny przerywania ciąży ukazuje się w całej prawdzie, jeśli się uzna,
        że chodzi tu o zabójstwo, a zwłaszcza jeśli rozważy się szczególne
        okoliczności, które je określają. Tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u
        progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie
        wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika
        niesprawiedliwego! Jest ona słaba i bezbronna do tego stopnia, że jest
        pozbawiona nawet tej znikomej obrony, jaką stanowi dla nowo narodzonego dziecka
        jego błagalne kwilenie i płacz. Jest całkowicie powierzona trosce i opiece tej,
        która nosi ją w łonie. Ale czasem to właśnie ona, matka, podejmuje decyzję i
        domaga się zabójstwa tej istoty, a nawet sama je powoduje.

        Niektórzy próbują usprawiedliwić przerywanie ciąży, uważając, że owoc poczęcia
        przed upływem pewnej liczby dni nie może być uważany za osobowe życie ludzkie.
        W rzeczywistości, „od chwili zapłodnienia komórki jajowej rozpoczyna się życie,
        które nie jest życiem ojca ani matki, ale nowej istoty ludzkiej, która rozwija
        się samoistnie. Nie stanie się nigdy człowiekiem, jeżeli nie jest nim od tego
        momentu. Tę oczywistą prawdę, zawsze uznawaną, (...) nowoczesna genetyka
        potwierdza cennymi dowodami. Ukazała ona, że od pierwszej chwili istnieje
        dokładny program tego, kim będzie ta żywa istota: człowiekiem, tym konkretnym
        człowiekiem, którego cechy szczególne są w pełni określone. Od zapłodnienia
        rozpoczynają się dzieje życia człowieka, choć potrzeba czasu, aby każda z jego
        wielkich potencjalnych zdolności w pełni się ukształtowała i mogła być
        wykorzystana”. Chociaż obecność rozumnej duszy nie może być stwierdzona w żaden
        sposób doświadczalnie, to jednak sama wiedza naukowa o embrionie
        ludzkim „dostarcza cennej wskazówki dla rozumowego rozpoznania obecności
        osobowej od pierwszego momentu pojawienia się życia ludzkiego: czy jednostka
        ludzka nie jest osobą ludzką?”.

        • sen.dzia.li Od samego początku 29.03.07, 20:59
          - od pierwszego dnia życia! W sprawie życia ludzkiego nie idę na żadne
          kompromisy, matkom zabijającym noworodki w wyniku szoku poporodowego można
          ewentualnie łagodzić kary, ale jeśli na przykład lekarz uczyniłby z kasowania
          noworodków źródło zarobku za skórki* - to już bezwzględnie powinien wisieć.




          Uprzedzam, że nie otwierałem linku i nie wiem, co on zawiera. Prawdopodobnie
          źródło tego tekstu, bo po stylu sądząc tekst nie jest Twojego autorstwa. Bywam
          wybredny, jeśli chodzi o otwieranie linków forumowiczów, nie zawsze to robię.
          Ale tekst z Twojego postu mi dosyć odpowiada. Oczywiście nie całkiem, ale
          jednak.

          Po pierwsze odpowiada mi przestroga proroka. Zgadzam się z tym.

          > przestroga Proroka: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem,
          > którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5, 20).



          > potwierdza cennymi dowodami. Ukazała ona, że od pierwszej chwili istnieje
          > dokładny program tego, kim będzie

          Bardzo dobre. "Zabiłem" w życiu mnóstwo programów, zaraz dla sportu zabiję
          kilka plików wykonawczych (z rozszerzeniem "exe"). Programy można śmiało
          zabijać, nie jest to żadne zabójstwo.


          > ta żywa istota: człowiekiem, tym konkretnym

          Bardzo dobre. Zgadzam się z Twoim tekstem. Albo coś jest człowiekiem, tym
          konkretnym, albo będzie. Zgadzam się - będzie. Ale to kwestia przyszłości.
          Przyszłości której w cywilizowanych krajach można zapobiec (jesli ktoś nie chce
          mieć dzieci).


          > Chociaż obecność rozumnej duszy nie może być stwierdzona w
          > żaden
          > sposób doświadczalnie, to jednak sama wiedza naukowa o embrionie
          > ludzkim „dostarcza cennej wskazówki dla rozumowego rozpoznania obecności
          > osobowej od pierwszego momentu pojawienia się życia ludzkiego: czy jednostka
          > ludzka nie jest osobą ludzką?”.

          Celna uwaga. "W żaden sposób" - trudno się z tą celną uwagą nie zgodzić. Jeśli
          jesteś autorem tego tekstu, to gratuluję, jeśli znasz autora z imienia i
          nazwiska, to warto je podać ku jego chwale. Gorszy natomiast jest tekst w
          cudzysłowie (prawdopodobnie autor, ktorego cytujesz, cytuje kogoś). Płód nie
          jest jednostką (chyba że jednostką może być cokolwiek wyodrębnionego, np.
          rzęsa), jednostką jest kobieta w ciąży. Podobnie jak ciężarna samica dowolonego
          innego gatunku jest jedna.



          * W Polsce niestety wiadomo obecnie, co oznacza to wyrażenie.
      • ewa8a Re: Na luzie wystarcza, że Tysiąc wierzy 29.03.07, 21:10
        Kiedy przeczytałam o ,,chęci oddania dziecka Chrystusowi’’ o mało nie spadłam z
        krzesla, bo pomyślałam w pierwszej chwili, ze Alicja Tysiąc jest w jakiejś
        bardzo długiej depresji poporodowej i szykuje swoje dziecko do stanu
        duchownego. Odetchnęłam z ulgą, gdy dobrnęłam do końca napuszonego postu i
        zrozumiałam, iz używając tego pompatycznego i wzniosłego określenia, natchniony
        religiant ma na myśli zwykły chrzest, dokonywany przez ,,odpowiedzialnego
        kapłana ‘’ (koniec świata!).
        Sędzio, widzę, że potraktowałeś wątek bardzo serio i jestem pełna uznania dla
        trafności Twoich spostrzeżeń. O ,,elemencie kontynuującym ciążę’’ pierwsze
        słyszę, bo nie śledzę zbyt dokładnie tego, co mają narodowi do powiedzenia jego
        duchowi przywódcy. W kazdym razie to rewelacja na miarę św. Augustyna i Tomasza
        z Akwinu.
        • ewa8a Re: Na luzie wystarcza, że Tysiąc wierzy 29.03.07, 21:24
          Element jest oczywiście konstytuujący, ale kontynuujący, jako donoszący do
          konca tez by mi się podobał.
        • nick.kertiz Ogólnie rzecz biorąc religianci to mordercy dzieci 29.03.07, 21:55
          ewa8a napisała:

          > Kiedy przeczytałam o ,,chęci oddania dziecka Chrystusowi’’ o mało n

          a twierdzę tak dlatego, że mam w pamięci wzorcowy fragment Biblii, w którym
          religijny tatuś wlecze na jakąś górę swojego synka, aby go ukatrupić na chwałę
          Wszechmogącego, z czego Bóg w ostaniej chwili łaskawie zrezygnował. No miał
          gest, krótko mówiąc, Bóg, choć niby poza czasem, miał tego dnia dobry humorek i
          odpuścił. Ale już dzieciarni zamieszkującej zniszczone miasta - Sodomę i
          Gomorę - nie odpuścił. Pan Bóg nierychliwy, no i też mało selektywny. Nie
          wyprowadził dzieci z Sodomy, cóż, gorszy humorek miał - z tą odpowiedzialnością
          zbiorową za "grzech sodomski".

          Także z ta chęcią oddania dziecka Chrystusowi, to mam skojarzenia jak
          najbardziej przerażające, choć założyciel wątku lansuje, nie wiedzieć czemu,
          wizję religii bardziej pogodną.

          Ja jestem oponentem religii w ogóle, a judeochrześcijaństwa w szczególności,
          ale samego katolicyzmu nie wyróżniam negatywnie. Mam do niego sentyment, bo
          pochodzę z katolickiej rodziny. Niestety polityka i postawa Watykanu, a też
          katolików w Polsce ciągle podgryza mój sentyment.


          > O ,,elemencie

          Ubolewam bardzo, ze moje wyrażenie nie jest zgrabne. Staram się pisać uczciwie,
          na pewno nie zawsze udaje mi się zgrabnie.
        • jaceq Re: Na luzie wystarcza, że Tysiąc wierzy 29.03.07, 22:05
          ewa8a napisała:

          > Kiedy przeczytałam o ,,chęci oddania dziecka Chrystusowi’’ o mało
          > nie spadłam z
          > krzesla, bo pomyślałam w pierwszej chwili, ze Alicja Tysiąc jest w jakiejś
          > bardzo długiej depresji poporodowej i szykuje swoje dziecko do stanu
          > duchownego. Odetchnęłam z ulgą, gdy dobrnęłam do końca

          Prawdę pisząc, miałem podobnie i czytając poprzedni wątek Sendziego Nicka w tej
          sprawie, miałem wrażenie, że nie tyle zgadza się On z Barbarą Giertych, ile -
          robiąc sobie z właściwym sobie wdziękiem jaja - poddaje w wątpliwość dane
          statystyczne na temat liczby katolików w tym pięknym kraju, usiłując ograniczyć
          ich liczbę do tzw. "prawdziwych" katolików. Teraz - już nie jestem pewien; znam
          takiego jednego co to zaczynał od usiłowania założenia spółki cywilnej
          trudniącej się stręczycielstwem, a - po zderzeniu z twardą rzeczywistością
          biznesu - skończył jako nowicjusz w zakonie kontemplacyjnym.

          > O "elemencie konstytuującym ciążę" ...

          ...można wszak dalej, jak to o każdym "elemencie", dopóki moheroinowe parasolki
          nie wydłubią oczu.

          O proroku mi się czytać nie chce, bo to może być np. znany pedofil prorok
          Mahomet. Zauważyłem tylko, że ów prorok ma jakiś ewidentny problem z percepcją
          kolorów na poziomie podstawowej jednostki informacji:

          Jak powszechnie wiadomo, może ona [percepcja] być:

          - 24-bitowa (nie licząc tzw. kanału przezroczystości) - co odpowiada zdolności
          postrzegania około 16.7 mln kolorów;
          - 8 bitowa (16-bitowej nie liczę, jako sztucznie utworzonej dla potrzeb
          kiepskich kart graficznych) pozwalająca odróżnić dokładnie 256 różnych kolorów.
          Ta głębia wystarcza m.in. do wystarczającego opisania fotografii czarno białej;
          - 4 bitowa, ograniczona do tylko 16 kolorów, oraz:
          - jednobitowa, która pozwala przyporządkować każdemu pikselowi otaczającego nas
          świata dokładnie jedną z dokładnie dwóch możliwości.

          Nasz prorok wydaje się być upośledzony optycznie w ten ostatni z ww. sposobów.
          Dlatego jego sposób rozumowania jest podobnie upośledzony. Przypomnijmy, że nie
          tak znowu dawno inny prorok (który na szczęście nie odda już swoich lichych
          genów do ogólnej puli genów ludzkości) pomylił przyporządkowanie i za czarne
          piksele uznał białe, a za białe - czarne. Dlatego naszego proroka kopiemy w zad,
          jako że jego zdolność odróżniania odcieni wyklucza jakąkolwiek dyskusję z jego
          (faktycznie napuszonymi) tezami, a to ponieważ Panu Bogu na szczęście spodobało
          się stworzyć świat co najmniej 32-bitowy, a z pewnością nie jednobitowy.

          > rewelacja na miarę św. Augustyna i Tomasza
          > z Akwinu.

          Ten pierwszy, w jakimś okresie swojego świętego żywota, zaliczył był embrion
          zwany płodem do bytów pozbawionych duszy i dlatego podlegającym tzw. aborcji na
          żądanie bez podania powodów, która nie tylko naszemu religiantowi ale także i
          mnie wydaje się cokolwiek nie do pomyślenia. Co ciekawe, uznawał on, że miesiąc
          "od jakiego liczy się człowiek" tzw. poczęty różnicował w zależności od płci
          potencjalnego noworodka. A nie było wówczas innej metody na określenie płci, niż
          tzw. skrobanka, ew. poród, siłami natury bądź innymi. Tak więc zaproponowana
          przez Augustyna (chyba jeszcze wówczas nieświętego wg współczesnych norm w tym
          zakresie) metoda a posteriori określania o winie dzisiaj wydaje się z punktu
          widzenia tak logiki jak i etyki mocno niekonwencjonalna. Ale tak to już jest z
          filozofami i prorokami.
          • ewa8a Re: Na luzie wystarcza, że Tysiąc wierzy 30.03.07, 15:19
            jaceq napisał:


            > Ten pierwszy, w jakimś okresie swojego świętego żywota, zaliczył był embrion
            zwany płodem do bytów pozbawionych duszy i dlatego podlegającym tzw. aborcji na
            żądanie bez podania powodów, która nie tylko naszemu religiantowi ale także i
            mnie wydaje się cokolwiek nie do pomyślenia. Co ciekawe, uznawał on, że miesiąc
            "od jakiego liczy się człowiek" tzw. poczęty różnicował w zależności od płci
            potencjalnego noworodka.

            To był raczej ten drugi. W sumie na jedno wychodzi, obydwaj byli genialni
            inaczej.
    • qwardian Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 30.03.07, 01:56
      Są dwa względy dla których ta kobieta nie ma racji. Z punktu widzenia nauki
      (embriologi i genetyki) od momentu zapłodnienia biologicznie powstaje człowiek
      i nigdy potem nie zmieni swoich właściwości, nie ma więc żadnej biologicznej
      różnicy między płodem a dorosłym osobnikiem. Wprost przeciwnie. W dorosłym
      osobniku po 40-ce więcej komórek obumiera niż powstaje nowych, co przemawia na
      korzyść płodu. Teoretycznie więc uczestnicy tego forum powinni ustępować
      miejsca dla płodu i noworodków, gdyż biologicznie najwyraźniej już zdechają, co
      oznacza, że natura uznała dorosłe osobniki za niepotrzebne. To pod względem
      biologicznym. Przykład Pani Tysiąc jest tu znamienny, zaistniała w mediach
      dzięki jej dziecku, ponieważ gdyby nie urodziła tego dziecka pies z kulawą nogą
      nie wysłuchiwałby jej bzdur.
      Jako katolik nie chciałbym widzieć jej w rodzinie katolickiej z jednego powodu.
      Że stała się tubą aborcyjnych organizacji i propagatorem antykatolickich
      wartości. Zniósłbym osobę, która pozwoliła dokonać na sobie aborcji, ale nie
      świadomą propagandzistkę na usługach antykatolickiej krucjaty.
    • benek231 Klecha mial obowiazek ochrzcic dziecko A.Tysiac 30.03.07, 04:41
      z tytulu bycia na utrzymaniu podatnika. A Alicja Tysiac wraz z mezem jako
      podatnicy loza na tego nygusa po to by swiadczyl uslugi. Z racji utrzymywania
      Pasozyta nalezal sie dziecku chrzest.
      Ten twoj zlodziejski kosciolek, Keyser, nie jest organizacja elitarna lecz
      zobowiaany jest swiadczyc poslugi wszystkim zainteresowanym.

      tak to niestety jest z placeniem za prace z gory. Po zainkasowaniu kasy
      pracobiorca czesto zapomina, ze mial cos do zrobienia...Polska etyka pracy, cholera!
      • qwardian Re: Klecha mial obowiazek ochrzcic dziecko A.Tysi 30.03.07, 09:45
        Dlatego Krzysiu właśnie powstał ten wątek. Zgodność opini Twojej i tzw. księży
        i kościoła postępowego, stwarza jakby to nazwać pewną niezręczną sytuację w
        samym kościele. Czy zamierzasz wystąpić z księdzem Sową w nowej katolickiej
        rozgłośni TVN, mógłbyś powtórzyć to co napisałeś, bo ta rozgłośnia
        prawdopodobnie przyjmie podobną linię programową.
        • hasz0 ____czego dowodzi naigrawanie się z nieznanego? 30.03.07, 12:08
          Ewa8a i Beniek231 naigrawają się z czegoś z czym w żaden sposób nie są w stanie
          sobie poradzić intelektualnie.
          Żadnymi dostępnymi srodkami i metodami opracowanymi zarówno przez rzesze
          naukowców jak i filozofów. Stawiają się ponad zagadkę bytu, ograniczeń
          rzeczywistości, ułomności ludzkiego postrzegania i nieprzekraczalnej granicy
          życia. Odrzucają a priori wszytsko co nie jest bezpośrednio dostepne
          dla rozumu chociaż intuicja miliardów ludzi w całej historii podpowiadała im
          cos innego. Nie poszerzają sobie świata wolnością wiary - poszerzenia intuicji
          poza niedoskonałą i nieprzewidywalną logicznie rzeczywistość.
          Pycha posiadania wiedzy o jej braku - pozwala im naigrawać się z własnej wiary
          w brak wiary! Jakby przeżyli koniec swiata i własną śmierć. jakby znali stan po
          końcu swej historii. Właśnie ta pycha pozwala im na pychę dopuszczania praw
          pozbawiania innych życia. Irracjonalna wiara - ze nie ma Boga -
          pozwala im zastępować Jego wolę.
          Cytat:
          innych
          Jeśli rodzice świadomie odmawiają uczestnictwa w przygotowaniu się do chrztu
          swego dziecka, to taka postawa może wskazywać, że nie są przygotowani do
          wypełnienia swoich zadań. To może uprawniać proboszcza do odłożenia chrztu, aż
          do czasu podjęcia praktyk religijnych. Tak samo jeśli okaże się, że prośba o
          chrzest dziecka nie jest motywowana wiarą lecz tylko wyłącznie płytką tradycją
          lub zwyczajami i udzielenie chrztu niczego nie zmieni w ich życiu rodzinnym, to
          trzeba odłożyć chrzest. Jest to działanie pedagogiczne i ma zmierzać do tego,
          aby rodzina katolicka zgodnie ze swoim stanem wymownie pogłębiła wiarę i stała
          się bardziej świadoma swoich obowiązków we wspólnocie Ludu Bożego. Takie
          decyzje powinny być podejmowane w toku wspólnych spotkań rodziców z kapłanem,
          swoim własnym proboszczem. Proboszcz ma bowiem obowiązek chronić tożsamość
          nauki Kościoła i bronić jego specyfiki. Udzielenie chrztu, bądź jego przyjęcie
          zawsze zakłada istnienie wiary żywej. Sakramenty domagają się postawy wiary,
          nie działają automatycznie i niezależnie od woli i intencji człowieka, tym
          bardziej wbrew jego wewnętrznej decyzji.
          • ewa8a Hasz0 30.03.07, 15:14
            hasz0 napisał:

            > Odrzucają a priori wszytsko co nie jest bezpośrednio dostepne
            dla rozumu chociaż intuicja miliardów ludzi w całej historii podpowiadała im
            cos innego. Nie poszerzają sobie świata wolnością wiary - poszerzenia intuicji
            poza niedoskonałą i nieprzewidywalną logicznie rzeczywistość.
            Pycha posiadania wiedzy o jej braku - pozwala im naigrawać się z własnej wiary
            w brak wiary! Jakby przeżyli koniec swiata i własną śmierć. jakby znali stan po
            końcu swej historii. Właśnie ta pycha pozwala im na pychę dopuszczania praw
            pozbawiania innych życia. Irracjonalna wiara - ze nie ma Boga -
            pozwala im zastępować Jego wolę.


            Hasz, czy byłeś pierwowzorem tego internetowego typu osobowości o wdzięcznej
            nazwie Szczekacz ?

            ,,SZCZEKACZ - pod żadnym pozorem nie starajcie się go zrozumieć. Jego
            wypowiedzi na zawsze pozostaną nie zrozumiałe dla wszystkich, za wyjątkiem ich
            autora. Z łatwością można go sprowokować do walki, a i on sam chętnie rzuca się
            w wir wojny na każdego bojownika (-).

            Jego główną bronią są nonsensy, filozoficzne bzdury oraz przedziwne metafory,
            które w początkowej fazie wojny pomagają mu przejąć inicjatywę.

            Starsi bojownicy dość szybko orientują się, że SZCZEKACZ to kompletny wariat i
            nie dają mu się sprowokować. Choć OSIOŁ i ZŁY KLAUN często zaczepiają
            SZCZEKACZA dla czystej przyjemności walki. UWAGA! SZCZEKACZA nie da się pokonać
            konwencjonalną bronią. Konwencjonalne ataki wyzwalają w nim jeszcze więcej
            nonsensu.

            WSKAZÓWKA: ignorowany będzie tak długo gadał nonsensy i "bił pianę", że w końcu
            NIANIA usunie go z forum.’’
          • benek231 Tak, masz racje - widziales biale myszy :O)) 30.03.07, 15:23
            Tylko przede wszystkim klecha odmowil jej uslugi nie z uwagi na nie
            praktykowanie lecz za rozkrecenie znanej awantuty, oraz - o zgrozo - pranie
            brudnej bielizny polsko-katolickiej za granica. Nie taki byl plan przeciez, co?
            Po splawieniu jej przez Debskiego, co mialo byc kropka nad 'i', powinna sie byla
            zamknac, siedziec cicho, urodzic i z radoscia przyjac "wyroki niebios". A za nia
            wszystkie inne potencjalnie chetne. Tymczasem kobieta postarala sie o
            roztrabienie polskiego Talibanu na cala Europe - by nikt nie mial watpliwosci co
            do tej polskiej demokracji z Bogiem, ktorej glowni macherzy postarali sie o
            prawa na miare komunistycznych, albo i bardziej szczwane, w zdolnosciach
            tlumieniu prawa do korzystania z gwarantowanych wolnosci. Posiadanie wlasnego
            zdania w kwestich reprodukcyjnych pomine. I to wscieklo kler i was Najmilsi. Gdy
            wiec do mnie pijesz to staraj sie byc mniej obludny bo nie pofruwasz sobie zbyt
            dlugo.

            Znacznie wazniejsza jest jednakze odmowa przez kleche uslugi, za ktora wzial juz
            pieniadze. Gdyby kk rzeczywiscie byl taka organizacja jaka probujesz wcisnac nam
            ty oraz Keyser_Sose - sprawy mialyby sie tak jak sobie zyczycie: klecha mialby
            prawo odmowic uslugi za wylamywanie sie Tysiac z organizacyjnego rezymu.
            Tymczasem klecha zobowiazany jest swadczyc uslugi dla ludnosci z racji
            finansowania jego i jego byznesu z budzetu panstwa, czyli z kieszeni podatnika.
            Z tego tytulu ma on obowiazek swiadczenia przynajmniej minimalnych uslug dla
            ludnosci - takich jak pogrzeb, chrzciny i sluby. Wiem ze to nie jest w Polsce
            praktykowane, niemniej w cywilizowanym swiecie jesli placi sie na organizacje to
            ma sie pelne prawo oczekiwac czegos w zamian. W cywilizowanym swiecie koscioly
            nie utrzymuja sie z uprawiania bandytyzmu.

            Z racji obijania sie na garnuszku podatnika ma twoj zlodziejski kosciolek
            obowiazek swiadczenia uslug - NA ŻADANIE.
            • hasz0 __może zapatrzył się na odmowę wizy po 100$/łepek? 30.03.07, 15:38
              Umknęło mi to, ze wziął zadatek.

              Ale jeśli nie wziął a tylko sugerujesz, ze IVRP finansuje z budżetu
              chrzty i to bez zgody Ewy8 i Twojej - to się i tak nie remisuje
              bo finansuje kilkakrotnie większą sumą wiele przybytków i organizacji
              wojujących z KK.

              Co do porównywania polemisty do psa - czy czasem nie wynika to z tej
              bezbożnej pychy i wynikającego z niej odczłowieczenia?



              • hasz0 a co pasuje do Ciebie? 30.03.07, 15:47
                trole.joemonster.org/?troll=szczekacz
          • rycho7 "sluszny" wzorzec z Hasza 31.03.07, 12:58
            hasz0 napisał:

            > Ewa8a i Beniek231 naigrawają się z czegoś z czym w żaden sposób nie są w
            > stanie sobie poradzić intelektualnie.

            Wypisz wymaluj postepowanie Hasza.

            > Stawiają się ponad zagadkę bytu

            Moze przypadkowo nie jest to zagadka. To tak jako przyklad "porad
            intelektualnych". Od mieszania herbaty nie przybywa w niej cukru. Mieszajac w
            szambonecie nie zwiekszysz populacji ryb do odlowu.

            > Pycha posiadania wiedzy

            Twoja pycha wiedzy "nawiedzonej"?

            > jakby znali stan po końcu swej historii.

            Ja Haszu znam. Moje atomy do recyklingu. Sprawdzalnosc od 3 miliardow lat tu na
            Ziemi. Masz jakies SPRAWDZALNE "kontr"-argumenty?

            > Jeśli rodzice świadomie odmawiają uczestnictwa w przygotowaniu się do chrztu
            > swego dziecka, to taka postawa może wskazywać, że nie są przygotowani do
            > wypełnienia swoich zadań.

            Nie odczuwam potrzeby "wypełnienia swoich zadań" wobec Twojego kopsciolka. Nie
            musze odczuwac. Nie mam juz w konstytucji "ogniem i mieczem" wciskania
            mi "zadan".

            > Udzielenie chrztu, bądź jego przyjęcie zawsze zakłada istnienie wiary żywej.

            Chrzczenie niemowlat przeczy temu. W ogole "zycie poczete" przyjmuje komunie
            poprzez matke wiec namolne powtarzanie rytualow nie wydaje sie niezbedne
            (poza "misterium" tacy).

            > bardziej wbrew jego wewnętrznej decyzji.

            Plemik "podjal decyzje" wnikniecia w jajo. To poziom katolskiego "uduchowienia".
    • keyser_sose Zbiorczo 31.03.07, 11:39
      1. Benek

      1.1
      "Problem w tym, ze jeszcze kilkamiesiecy temu nawet pomiedzy biskupami byly
      kontrowersje - czesc stala na stanowisku, ze aktualny "komproms" jest dobrym
      rozwiazaniem i nie nalezy go ruszac. No ale ty nie rozumiesz co to oznaczac moze
      dla katolika ktory nie jest fanatykiem religijnym..."

      Ja też byłem (już nie jestem - czerwoni mnie przekonali) zwolennikiem
      nieruszania konstytucji/ustawy i, podobnie jak niektórzy biskupi, z jednego
      powodu: ruszanie może doprowadzić do pogorszenia ochrony życia.

      Miedzy nami, katolikami n i e ma różnicy co do tego czy aborcja powinna być
      penalizowana. NIgdzie nie znajdziesz wypowiedzi biskupa z której by wynikało, że
      większa ochrona płodu (np. penalizacja aborcji ciąży powstałej w wyniku gwałtu)
      jest czymś gorszym niż stan obecny. Bynajmniej.

      Różnica co do taktyki - nie celu.

      1.2
      "Czy w twoim kosciele jest miejsce na grzeszne postepowanie? Mnie wydawalo ei,
      ze jest skoro nawet zbrodniarzy zaakceptowal Chrystos, ale moge sie mylic -
      przeciez to katolicki kosciol."

      Nie, Benku. W moim Kościele nie ma miejsca na akceptację grzechu. Ale jest
      miejsce dla grzesznika, który za winy żałuje.

      Cała reszta Twojej wypowiedzi to wnioski z nieprawdziwych założeń.

      1.3

      "Klecha mial obowiazek ochrzcic dziecko A.Tysiac"

      Mylisz się. Miał obowiązek odmówić. Jeśli zgodnie z jego wiedzą osoba
      wychowująca dziecko nie zapewnia wychowania katolickiego. Takie są zasady w
      organizacji mojej tego księdza i p Tysiąc. Przepisy są całkiem wyraźne w tej
      materii.

      Pozdrawiam Benku.


      ------------------------------------------------------------------------
      Nik.keritz

      "Mozliwe jest wiele innych rozwiązań..."

      Tak, jest mozliwe. Natomiast reguła jest taka: ksiądz, aby udzielić chrztu musi
      być przekonany, że ten kto odpowiada za wychowanie dziecka będzie je wychowywał
      po katolicku. Pani Tysiąc takich gwarancji nie dała, więc ksiądz miał obowiązek
      odmówić. (Naturalnie mógł nie mieć racji. Skoro już tak sobie hipotetyzujemy -
      p. Tysiąc mogła być do swoich działań proaborcyjnych przymuszona)

      "W kazdym z tych wariantów (ze szczególnym uwzględnieniem pierwszego, gdzie
      Tysiąc mocno wierzy we właściwą doktrynę katolicyzmu, odrzucając nowomodne
      narośle) Pani tysiąc postepuje logicznie..."

      Nie bardzo. Sedvacantyści czekają. Ultramontes...

      ----------------------------------------------------------------
      Ewa

      "Kiedy przeczytałam o ,,chęci oddania dziecka Chrystusowi’’ o mało nie spadłam z
      krzesla, bo pomyślałam w pierwszej chwili, ze Alicja Tysiąc jest w jakiejś
      bardzo długiej depresji poporodowej i szykuje swoje dziecko do stanu
      duchownego. Odetchnęłam z ulgą, gdy dobrnęłam do końca napuszonego postu i
      zrozumiałam, iz używając tego pompatycznego i wzniosłego określenia, natchniony
      religiant ma na myśli zwykły chrzest, dokonywany przez ,,odpowiedzialnego
      kapłana ‘’ (koniec świata!)."

      "Zwykły chrzest" hohohoho. Może jakiś świecki, zwykły chrzest?

      Chrzest to jest właśnie oddanie człowieka Bogu. Pani Tysiąc własnie zamierza
      zapisać dziecko do organizacji, która tak uważa. Zakładam, że jest członkiem tej
      organizacji i rozumie czego naucza jej Kościół.

      Katechizm Kościoła Katolickiego:

      "1213 Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą
      życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych
      sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako
      synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w
      Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania 4 : "Chrzest jest sakramentem
      odrodzenia przez wodę i w słowie"


      Ale dzięki za definicję: religiant=człowiek (choćby jako tako) orientujacy się w
      katechiźmie Kościoła i nie kontestujacy jego nauk...

      ---------------------------------------------------------

      Pozdrawiam serdecznie wszystkich

      KS
      • jaceq Re: Zbiorczo 31.03.07, 14:09
        keyser_sose napisał:
        > Miedzy nami, katolikami n i e ma różnicy co do tego czy aborcja powinna być
        > penalizowana.

        A co stoi na przeszkodzie, abyście "Wy, katolicy" penalizowali sobie co się Wam
        żywnie podoba, z seksem oralnym włącznie, ale we WłASNYM gronie? Po co wplątywać
        w to tzw. "normalnych ludzi"?
        • keyser_sose Jaceq - wyjaśniam 01.04.07, 23:07
          > A co stoi na przeszkodzie, abyście "Wy, katolicy" penalizowali sobie co się
          Wam żywnie podoba, z seksem oralnym włącznie, ale we WłASNYM gronie? Po co
          wplątywać w to tzw. "normalnych ludzi"?

          1. Mój sprzeciw wobec aborcji nie ma charakteru religijnego. Taki sam poglad
          miałem bedąc agnostykiem/ateistą i taki sam mam teraz będąc katolikiem.

          2. Ten argument pojawił sie w odpowiedzi na teze benka, że w tej sprawie są
          jakoby rozbieżności doktrynalne wśród biskupów. Jest to nieprawda.

          3. Skoro uważamy, że zabijani sa ludzie to domagamy się penalizacji. Kwestia
          technik seksualnych naszym zdaniem nie narusza niczyjej wolności/prawa do życia.
          A aborcja owszem.

          4. Cały problem jest natury etycznej - nie religijnej. Ktoś kto uwaza, że
          człowiek jest człowiekiem od poczęcia ma o b o w i ą z e k domagac się
          penalizacji. Podobnie jak ktoś kto uwaza, że człowiek zaczyna się od - dajmy na
          to - 13 tygodnia (12/4/20/30/ - niepotrzebne skreślić) po poczęciu ma o b o w i
          ą z e k domagać sie depenalizacji: w końcu każdy ma prawo robić ze swoim
          zlepkiem komórek co chce, prawda? Moje paznokcie, moja sprawa - i państwu nic do
          tego.

          Skoro uwazam, ze człowiek jest człowiekiem od poczatku to n i e jest to pogląd
          do praktykowania prywatnego. To jest pogląd z którego wynika w prosty sposób
          koncepcja prawna.
      • benek231 Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czynienia. 31.03.07, 16:06
        Miedzy nami, katolikami n i e ma różnicy co do tego czy aborcja powinna być
        > penalizowana. NIgdzie nie znajdziesz wypowiedzi biskupa z której by wynikało,
        że większa ochrona płodu (np. penalizacja aborcji ciąży powstałej w wyniku
        gwałtu) jest czymś gorszym niż stan obecny. Bynajmniej.
        >
        > Różnica co do taktyki - nie celu.
        ==
        No to teraz wiem nareszcie, ze mam do czynienia z "prawdziwym katolikiem" smile)))

        A.Tysiac nie spelniala twoich kryteriow. No i ladnie. Tylko obawiam sie, ze
        bedziesz musial wywalic z twojego zlodziejskiego kosciolka kilka milionow innych
        nieprawdziwych katolikow.
        ==

        Nie, Benku. W moim Kościele nie ma miejsca na akceptację grzechu. Ale jest
        > miejsce dla grzesznika, który za winy żałuje.
        ==
        Przeczytaj raz jeszcze, bo ja nie uzylem slowa "akceptacja" - spytalem czy w
        twoim kosciele nie ma miejsca dla grzechu (ktory, co oczywiste, jest
        nieodlacznym towarzyszem grzesznika). Skoro jest miejsce dla grzesznika to jest
        miejsce i na grzech. Nikt tak naprawde nie wie czy grzesznik zaluje i jak zaluje
        - jest natomiast nadzieja, ze (z czasem) zrozumie bedzie zalowal.
        Gdyby grzesznik mial zalowac juz na wstepie to nie mielibyscie w swoim
        zlodziejskim kosciolku grzesznikow. Bylibyscie kosciolem bezgrzesznych.
        ==



        > 1.3
        >
        > "Klecha mial obowiazek ochrzcic dziecko A.Tysiac"
        >
        K_S) Mylisz się. Miał obowiązek odmówić. Jeśli zgodnie z jego wiedzą osoba
        > wychowująca dziecko nie zapewnia wychowania katolickiego. Takie są zasady w
        > organizacji mojej tego księdza i p Tysiąc. Przepisy są całkiem wyraźne w tej
        > materii.
        >
        ==
        Znow wyrywales zdanie z kontekstu. A oto i on, bys nie pominal tym razem:


        >>
        Tylko przede wszystkim klecha odmowil jej uslugi nie z uwagi na nie
        praktykowanie lecz za rozkrecenie znanej awantuty, oraz - o zgrozo - pranie
        brudnej bielizny polsko-katolickiej za granica. Nie taki byl plan przeciez, co?
        Po splawieniu jej przez Debskiego, co mialo byc kropka nad 'i', powinna sie byla
        zamknac, siedziec cicho, urodzic i z radoscia przyjac "wyroki niebios". A za nia
        wszystkie inne potencjalnie chetne. Tymczasem kobieta postarala sie o
        roztrabienie polskiego Talibanu na cala Europe - by nikt nie mial watpliwosci co
        do tej polskiej demokracji z Bogiem, ktorej glowni macherzy postarali sie o
        prawa na miare komunistycznych, albo i bardziej szczwane, w zdolnosciach
        tlumieniu prawa do korzystania z gwarantowanych wolnosci. Posiadanie wlasnego
        zdania w kwestich reprodukcyjnych pomine. I to wscieklo kler i was Najmilsi. Gdy
        wiec do mnie pijesz to staraj sie byc mniej obludny bo nie pofruwasz sobie zbyt
        dlugo.

        Znacznie wazniejsza jest jednakze odmowa przez kleche uslugi, za ktora wzial juz
        pieniadze. Gdyby kk rzeczywiscie byl taka organizacja jaka probujesz wcisnac nam
        ty oraz Keyser_Sose - sprawy mialyby sie tak jak sobie zyczycie: klecha mialby
        prawo odmowic uslugi za wylamywanie sie Tysiac z organizacyjnego rezymu.
        Tymczasem klecha zobowiazany jest swadczyc uslugi dla ludnosci z racji
        finansowania jego i jego byznesu z budzetu panstwa, czyli z kieszeni podatnika.
        Z tego tytulu ma on obowiazek swiadczenia przynajmniej minimalnych uslug dla
        ludnosci - takich jak pogrzeb, chrzciny i sluby. Wiem ze to nie jest w Polsce
        praktykowane, niemniej w cywilizowanym swiecie jesli placi sie na organizacje to
        ma sie pelne prawo oczekiwac czegos w zamian. W cywilizowanym swiecie koscioly
        nie utrzymuja sie z uprawiania bandytyzmu.

        Z racji obijania sie na garnuszku podatnika ma twoj zlodziejski kosciolek
        obowiazek swiadczenia uslug - NA ŻADANIE.>>

        Czy juz teraz rozumiesz z czego wynika obowiazek klechy swiadczenia religijnych
        uslug dla ludnosci?



        • benek231 Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 31.03.07, 20:00
          Z dzisiejszej prasy - jak na zawolanie potwierdzenie twego tkwienia w bledzie:


          >>W połowie marca, gdy abp Nycz wiedział już o nominacji, najważniejsi księża w
          diecezji dyskutowali o religijności warszawskich katolików. Badania Instytutu
          Statystyki Kościoła Katolickiego z maja zeszłego roku prezentował wikariusz
          generalny bp Piotr Jarecki.

          "Jest to jakaś schizofrenia. Brak powiązania wiary z moralnością" - brzmi jego
          komentarz na temat dość luźnego stosunku nawet głęboko wierzących warszawiaków
          do środków antykoncepcyjnych (akceptuje je 29 proc.) czy seksu przed ślubem (za
          jest 22 proc.). Biskup uważa, że "największe problemy mają ludzie młodzi w wieku
          18-35 lat". W tej grupie aż 80 proc. nie czeka z seksem na "tak" przed ołtarzem,
          a prawie 70 proc. uznaje życie w wolnych związkach partnerskich. Eutanazji i
          przerywania ciąży nie dopuszcza tylko ponad połowa.>>


          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4028229.html
          Z tym tylko, ze ta "tylko ponad polowa" w przypadku aborcji jest klamstwem.
          Naprawde jestescie w mniejszosci panstwo "prawdziwi katolicy". Klecha mowil
          bowiem o stosunku do calkowitej dopuszczalnosci aborcji - bez wyjatkow.
          Jestescie w mniejszosci nie tylko w Warszawie.
        • keyser_sose Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 02.04.07, 00:25
          > No to teraz wiem nareszcie, ze mam do czynienia z "prawdziwym katolikiem" smile)))

          Fakt.

          > A.Tysiac nie spelniala twoich kryteriow.

          Nie spełniła kryteriów Katechizmu Kościoła Katolickiego. Ja ich nie ustalałem.

          > bedziesz musial wywalic z twojego zlodziejskiego kosciolka kilka milionow
          innych nieprawdziwych katolikow.

          Nic nie bedę musiał - to nie moja działka. Jest prawo kanoniczne

          Krótki komentarzyk:

          www.opoka.org.pl/varia/poradnik/malzenstwo_rodzina11.html
          > Przeczytaj raz jeszcze, bo ja nie uzylem slowa "akceptacja" - spytalem czy w
          > twoim kosciele nie ma miejsca dla grzechu (ktory, co oczywiste, jest
          > nieodlacznym towarzyszem grzesznika).

          Oczywiście jest odłączny. Szczególnie grzech ciężki.

          "Grzech ciężki to świadome i dobrowolne przekroczenie prawa Bożego w rzeczy waznej"

          Świadome i dobrowolne i w ważnej sprawie. Nie Benku, nie jest łatwo zgrzeszyć
          ciężko.

          > Skoro jest miejsce dla grzesznika to jest miejsce i na grzech. Nikt tak
          naprawde nie wie czy grzesznik zaluje i jak zaluje jest natomiast nadzieja, ze
          (z czasem) zrozumie bedzie zalowal.

          Ok. W tym rozumieniu zgoda. Nie ma miejsca na kupę w salonie - jest w kiblu póki
          się nie spóści wody.

          > Tymczasem klecha zobowiazany jest swadczyc uslugi dla ludnosci z racji
          > finansowania jego i jego byznesu z budzetu panstwa, czyli z kieszeni podatnika.

          Powiem Ci cos benek: gdybys przedstawiał swoje postulaty w sposób mniej
          obraźliwy to bez trudu znalazłbyś sojuszników wśród katoli. Np ja tez uwazam, że
          religia powinna byc wyprowadzona ze szkół a uniwersytety powinny sie finansować
          same.

          Znam paru księży, znam parę katechetek (z jedna sie wkrótce żeniesmile Wielu ludzi
          uwaza tak jak Ty.

          > Z tego tytulu ma on obowiazek swiadczenia przynajmniej minimalnych uslug dla
          > ludnosci - takich jak pogrzeb, chrzciny i sluby.

          Jesli już chcesz przyjąć normy urzednicze to proszę bardzo.

          Za te usługi jest opłata oddzielna. Pani Tysiąc do usługi nie miała prawa bowiem
          nie spełniła wymagań formalnych (w tym nie uiściła obowiązkowej opłaty)

          Jak chcesz dostać np akt urodzenia w urzedzie (na który tez płacisz podatki) to
          musisz uiścić i podac adres zamieszkania - ie spełniasz warunków formalnych nie
          wydadzą.

          Już?

          Pozdrawiam nadal serdecznie

          KS
          • benek231 Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 02.04.07, 20:58

            Powiem Ci cos benek: gdybys przedstawiał swoje postulaty w sposób mniej
            obraźliwy to bez trudu znalazłbyś sojuszników wśród katoli. Np ja tez uwazam, że
            religia powinna byc wyprowadzona ze szkół a uniwersytety powinny sie finansować
            same.
            >
            Znam paru księży, znam parę katechetek (z jedna sie wkrótce żeniesmile Wielu ludz
            i uwaza tak jak Ty.

            ==
            A w jaki sposob oni przedstawiaja swoje postulaty, oraz komu? No i... co z tego
            wynika?


            Osobiscie nie zauwazylem by ci kiedykolwiek bylo przykro z powodu okradania
            spolobywateli na potrzeby twojej wlasnej religii. Zupelnie jakby 'Nie Kradnij'
            nie istnialo. Rozumiem ze sam niewiele znaczysz ale, jak sam mowisz, masz
            przyjaciol i znajomych ktorzy widza problem podobnie. Moze wiec zacznijcie
            mowic na ten temat bez ogladania sie na mnie i wyczekiwania zmiany sposobu
            przedstawiania postulatow. Co ty na to? smile

            Swoja droga narzeczona moze sobie powinszowac dobrej roboty katechizacyjnej surprised)

            Ponizej podalem link do postu ktory jakos pominales, a przeciez zamiescilem go
            w celu uswiadomienia ciebie, takich jak ty prawdziwych katolikow jest w twoim
            kosciele mniejszosc, a mimo to pozostali nadal w nim sa. O co wiec chodzi z ta
            niechecia do pani Tysiac, akurat(?)






            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59897375&a=60047369
            • keyser_sose Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 03.04.07, 02:26
              > Osobiscie nie zauwazylem by ci kiedykolwiek bylo przykro z powodu okradania
              > spolobywateli na potrzeby twojej wlasnej religii.

              Nie dziwię się. Nie dziwię się z dwóch przyczyn:

              1.Nie jest mi przykro. To mnie denerwuje.

              2. Obiecałem już chyba 2 tygodnie temu jednemu z forumowiczów, że się wypowiem w
              sprawie szkoły (w tym religii). Ale się nie wypowiadam. Wiesz czemu? Bo siedze i
              prostuje różne złośliwości jakimi mnie uraczyłeś. A już bym napisał. Słowo.

              > Rozumiem ze sam niewiele znaczysz ale, jak sam mowisz, masz
              > przyjaciol i znajomych ktorzy widza problem podobnie. Moze wiec zacznijcie
              > mowic na ten temat bez ogladania sie na mnie i wyczekiwania zmiany sposobu
              > przedstawiania postulatow. Co ty na to? smile

              Skąd wiesz, że nie mówimy? Trochę nam jest trudno bo są to poglady bardzo
              zbliżone do niektórych poglądów wrogów naszego Kościoła, który kochamy. No i
              łatwo jest nas poetykietować: o to ten co ma takie same poglady jak opluwacze
              Kościoła. Byłoby łatwiej gdyby za racjonalną krytyką konkretnych zjawisk nie
              szła akcja po całości. No ale nikt nie mówił, że ma być łatwo...

              > Swoja droga narzeczona moze sobie powinszowac dobrej roboty katechizacyjnej surprised)

              Niewątpliwie ma wiele zasług, niemniej głównymi katechizatorami są anglikanin CS
              Lewis i katolik Chesterton. Obaj nawróceńcy z ateizmusmile I obaj już

              > Ponizej podalem link do postu ktory jakos pominales, a przeciez zamiescilem go
              > w celu uswiadomienia ciebie, takich jak ty prawdziwych katolikow jest w twoim
              > kosciele mniejszosc, a mimo to pozostali nadal w nim sa.> O co wiec chodzi z ta
              > niechecia do pani Tysiac, akurat(?)

              No właśnie, o co chodzi z tą niechęcią? Ja nie jestem niechętny mojej siostrze w
              Chrystusie. Ani jej nie potepiam, ani nic. Po prostu zwracam uwage na pewne
              nielogiczności w jej postępowaniu. Ot, wszystko.

              Poza tym na Twojego posta odpowiedziałem. Chętnie jednak przedstawię w formie
              bardziej uporządkowanej i rozszerzonej.

              Nieznajomość katechizmu nie jest wystarczającym powodem ekskomuniki. Takim
              powodem może być uparte tkwienie w uświadomionym błędzie doktrynalnym/moralnym
              będącym elementem nieomylnego magisterium Kościoła (sorry za język religijny,
              ale obracamy się w pojęciach mojego Kościoła i nie potrafie inaczej wytłumaczyć
              na czym polega pozorność zarzutu).

              Niektóre czyny lub uparcie podtrzymywane poglądy sa wystarczającym powodem do
              ekskomuniki z automatu. Kodeks kanoniczny reguluje te sprawy.

              Moją rzeczą jest: poznawać magisterium i je rozpowszechniać - także wśród swoichsmile

              Nie wiem czemu sie domagasz, zebym kogoś wyrzucał.

              My katolicy mamy swój statut i przepisy szcegółowe i one regulują takie kwestie.

              Kwestia czy dana nauka jest katolicka - obowiązująca katolików - rozstrzygają
              odpowiednie gremia i masowość błędu nie ma nic do rzeczy. Kiedy rozstrzygną my
              katolicy mamy obowiązek się zastosować - za niestosowanie się są różne sankcje z
              ekskomuniką włącznie.

              Skoro razi Cię "my katolicy" to może "my, członkowie kościoła katolickiego,
              znający nauczenie Kościoła w tej kwestii i nauczanie to uznający"?

              Wiesz co? Chyba jednak pozostane przy "my katolicy"smile

              Pozdrawiam serdecznie

              KS
              • keyser_sose errata 03.04.07, 02:43
                Jest:

                > Nieznajomość katechizmu nie jest wystarczającym powodem ekskomuniki. Takim
                > powodem może być uparte tkwienie w uświadomionym błędzie doktrynalnym/moralnym
                > będącym elementem nieomylnego magisterium Kościoła

                Powinno być:

                Nieznajomość katechizmu nie jest wystarczającym powodem ekskomuniki. Takim
                powodem może być uparte tkwienie w uświadomionym błędzie doktrynalnym/moralnym
                zaprzeczającym nieomylnemu magisterium Kościoła

                Przepraszam

                KS
                KS
              • benek231 Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 03.04.07, 05:12
                keyser_sose napisał:
                Skąd wiesz, że nie mówimy? Trochę nam jest trudno bo są to poglady bardzo
                zbliżone do niektórych poglądów wrogów naszego Kościoła, który kochamy. No i
                łatwo jest nas poetykietować: o to ten co ma takie same poglady jak opluwacze
                Kościoła. Byłoby łatwiej gdyby za racjonalną krytyką konkretnych zjawisk nie
                szła akcja po całości.

                ==
                Potwierdzasz, ze jednak nie mowisz. A wiedzialem o tym gdyz nie bylo cie slychac. smile

                Prawdziwa cnota krytyki sie nie boi, a ty za chrzescijanina chcesz uchodzic i
                zlo dobrem zwyciezac, wiec...

                Najpierw byla krytyka - bardzo delikatna krytyka. Problem w tym ze butni,
                aroganccy i pyszni sila olewaliscie jakakolwiek krytyke - wiedzieliscie wszystko
                najlepiej bo prosto od Naczelnego Pastucha a ten wiedzial najlepiej ze wszystkich.


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6736235&s=0

                Efektem bylo coraz czestsze "chodzenie na calosc" przy czym obawiam sie ze
                dopiero bedziesz mial moznosc przekonac sie co ten zwrot znaczy naprawde.

                Odnosze wrazenie, ze mam w tobie do czynienia z sympatycznym mlodym czlowiekiem
                - uczciwym, otwartym. Milo mi, bo mam bardzo silne podstawy by sadzic, ze u was
                same kanalie. Tym bardziej doceniam wiec spotkanie na mej drodze ciebie. Obawiam
                sie jednak ze niewiele to zmienia badz nic zgola, albowiem i tak zwalczal bede
                twoj zlodziejski kosciolek - bez wzgledu na to co o tym sadzisz ty.

                Pozdrawiam
                B.
                • keyser_sose Re: Aaaa, z "prawdziwym katolikiem" mamy do czyni 03.04.07, 17:16
                  > Potwierdzasz, ze jednak nie mowisz. A wiedzialem o tym gdyz nie bylo cie
                  slychac. smile

                  Może mówię tam gdzie Ty ucha nie przytykasz? Podtrzymuje, że pochopnie
                  postawiłeś zarzutsmile

                  > Najpierw byla krytyka - bardzo delikatna krytyka. Problem w tym ze butni,
                  > aroganccy i pyszni sila olewaliscie jakakolwiek krytyke - wiedzieliscie
                  wszystko najlepiej bo prosto od Naczelnego Pastucha a ten wiedzial najlepiej ze
                  wszystkich.

                  Dużo prawdy w tym jest. Niestety. Nie dziwi mnie to zupełnie bowiem człowiek,
                  który ma racje w 90% wypadków ma ogromną tendencję do pomijania tych 10. Nie
                  jest to jakaś szczególna przywara katolików, prawda?

                  Ponadto o wiele łatwiej olewać krytyke dążącą do eksterminacji przeciwnika niż
                  do naprawy. Vide sprawa JE arb Wielgusa.

                  > Efektem bylo coraz czestsze "chodzenie na calosc" przy czym obawiam sie ze
                  > dopiero bedziesz mial moznosc przekonac sie co ten zwrot znaczy naprawde.

                  Już mieliśmy okazję. Komuniści nam pokazali. Z bożą pomocą jakoś damy radę.

                  > Obawiam sie jednak ze niewiele to zmienia badz nic zgola, albowiem i tak
                  zwalczal bede twoj zlodziejski kosciolek - bez wzgledu na to co o tym sadzisz ty.

                  Mój "złodziejski kościółek" to ja też.

                  Dopóki atakujesz jakieś zjawisko, albo postępowanie. Wszystko w porządku. W
                  momencie gdy atakujesz "złodziejski kościółek" atakujesz i mnie.

                  Tak czy owak będę bronił mojego Kościoła przed niesprawiedliwymi atakami. Toż to
                  moja Matka jestsmile
                  • benek231 No zebys ty jeszcze nie okradal wspolobywateli :O) 04.04.07, 05:18
                    Ponadto o wiele łatwiej olewać krytyke dążącą do eksterminacji przeciwnika niż
                    do naprawy. Vide sprawa JE arb Wielgusa.

                    B. czym ty bredzisz? Jaka eksterminacja? (i to w dodatku Wielgusa, ktory
                    notabene sam sie przyznal). Gdybym nie powiedzial ci ze jestes jednym ze
                    zlodziei to pewnie nadal bys nie wiedzial. A jak mozna dojsc do porozumienia ze
                    zlodziejem, ktorego warunkiem wstepnym do rozmow jest zadanbie by nie mowic o
                    okradaniu. No to o czym mowic skoro drugiej stronie chodzi wylacznie o to by nie
                    byla okradana. A twoj zlodziejski kosciolek goli biedna polske i biednych
                    polakow na ok. 5 miliardow dolcow rocznie, od lat 15. Placa wszyscy choc nie
                    placilaby nawet polowa gdyby zabawa w religie miala polegac na dobrowolnym
                    finansowaniu.

                    > Efektem bylo coraz czestsze "chodzenie na calosc" przy czym obawiam sie ze
                    > dopiero bedziesz mial moznosc przekonac sie co ten zwrot znaczy naprawde.

                    Już mieliśmy okazję. Komuniści nam pokazali. Z bożą pomocą jakoś damy radę.

                    B.) Znow bredzisz. Gdyby komunisci poszli na calosc to byscie mieli mniej ksiezy
                    niz w republice rosyjskiej pozostalo popow, albo tylu ilu zostalo we Francji po
                    Rewolucji.
                    Ja mowie o tym ze wy topniejecie w oczach. Coraz widoczniejsza jest obojetnosc
                    wobec religii i twego wiecznie nienasyconego kleru. Niedlugo nastapi zwrot.

                    > Obawiam sie jednak ze niewiele to zmienia badz nic zgola, albowiem i tak
                    zwalczal bede twoj zlodziejski kosciolek - bez wzgledu na to co o tym sadzisz ty.

                    Mój "złodziejski kościółek" to ja też.

                    Alez oczywiscie. Czy sadziles ze ciebie ominie z racji niezbyt katolskiego
                    podejscia. Jak na razie podatnik placi na twoja religie - bo musi. Bo dokonyany
                    jest na nim rozboj w bialy dzien, z uzyciem panstwa jako narzedzia kk do
                    osiagania politycznych celow. Zlodziejem jestes tak dlugo jak dlugo kradniesz -
                    sadzilem ze wiesz takie rzeczy smile

                    Dopóki atakujesz jakieś zjawisko, albo postępowanie. Wszystko w porządku. W
                    momencie gdy atakujesz "złodziejski kościółek" atakujesz i mnie.

                    Czy ty doprawdy sadzisz, ze powinno sie oddzielac zlodziejstwo od zlodzieja?
                    Hmm, moze to dobry sposob na zaradzenie przepelnieniu w wiezieniach...(?)
                    Swiadomie czy nie, z wlasnej woli badz bez niej, jestes jednak zlodziejem ( z
                    przypadku, niechcacy, poprzez stowarzyszenie, poprzez przynaleznosc, miekki
                    kregoslup moralny...) czy to sie tobie podoba czy nie. Na swoja religie
                    powinienes placic sam - bez zapuszczania reki do cudzej kieszeni. O to tylko
                    chodzi - a nie o jakakolwiek eksterminacje. Byscie wyprowadzili sie z panstwa i
                    kieszeni podatnika. Byscie przeszli na swoje. prosze Pasozytnictwa.

                    Tak czy owak będę bronił mojego Kościoła przed niesprawiedliwymi atakami. Toż to
                    moja Matka jestsmile

                    Jak to "niesprawiedliwymi"?! To juz zpomniales, ze kilka wpisow temu takze nie
                    podobalo ci sie utrzymywanie religii z budzetu?
                    • keyser_sose Re: No zebys ty jeszcze nie okradal wspolobywatel 04.04.07, 12:50

                      > B. czym ty bredzisz? Jaka eksterminacja?

                      Odpowiedzi udzielasz samsmile

                      Ty:
                      Efektem bylo coraz czestsze "chodzenie na calosc" przy czym obawiam sie ze
                      dopiero bedziesz mial moznosc przekonac sie co ten zwrot znaczy naprawde.

                      Ja:
                      Już mieliśmy okazję. Komuniści nam pokazali. Z bożą pomocą jakoś damy radę.

                      Ty:
                      Znow bredzisz. Gdyby komunisci poszli na calosc to byscie mieli mniej ksiezy
                      niz w republice rosyjskiej pozostalo popow, albo tylu ilu zostalo we Francji po
                      Rewolucji.

                      No i widzisz zdefiniowałeś co to znaczy pójść na całość. Dzięki.

                      Sam przyznajesz, że pójście na całość to eksterminacjasmile A w obliczu
                      eksterminacji mój Kościół ma inne priorytety niż dyskutowanie o głupocie państwa
                      polskiego.

                      > (i to w dodatku Wielgusa, ktory notabene sam sie przyznal).

                      Krytyka postawy Episkopatu wypłynęła ze strony ludzi życzliwych Kościołowi. I
                      dlatego Episkopatowi było łatwiej ją przyjąć. Łatwiej to nie znaczy łatwosmile

                      > Gdybym nie powiedzial ci ze jestes jednym ze
                      > zlodziei to pewnie nadal bys nie wiedzial.

                      Pretensje proszę kierować do złodziejskiego państwa. Nie słyszałem o takim
                      wypadku zeby ktoś w Polsce odmówił dotacji. Złodziej zabiera wbrew woli
                      rabowanego. Państwo Polskie samo daje. Durne to, złe i szkodliwe - zgoda. Ale
                      nie jest to złodziejstwo.

                      > A jak mozna dojsc do porozumienia ze
                      > zlodziejem, ktorego warunkiem wstepnym do rozmow jest zadanbie by nie mowic o
                      > okradaniu.

                      Nic z tego. Nazywanie Kościoła złodziejem jest nadużyciem. Kościół przyjmuje
                      (niesłusznie) d a r o w i z n ę od Państwa.

                      kradzież: przestępstwo polegające na zaborze cudzego mienia ruchomego w celu
                      przywłaszczenia; wg prawa pol. odpowiedzialność sprawcy zależy od: wartości i
                      rodzaju mienia, sposobu dokonania k.

                      Złodziej: ten, kto kradnie

                      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2546433
                      encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3926872
                      Żeby zatem pozostać w zgodzie z prawdą trzeba inaczej sformułować zarzut.

                      Np "Kościół przyjmuje niesprawiedliwą dotację." Wiem, że to słąbsze narzędzie do
                      zwalczania Kościoła, ale za to lepsze do usunięcia niesprawiedliwości.

                      > Ja mowie o tym ze wy topniejecie w oczach. Coraz widoczniejsza jest obojetnosc
                      > wobec religii i twego wiecznie nienasyconego kleru. Niedlugo nastapi zwrot.

                      Te słowa słyszymy od 2000 lat, przyzwyczailiśmy się. "Koniec chrześcijaństwa"
                      jest wieszczony od jego zarania. I co? Ciała wszystkich, którzy tak wieszczyli
                      już dawno porozkładały się - niektórych rozsypały się w proch - a Kościół
                      Katolicki nadal rośnie i ma się dobrze. Owszem, są różne problemy do
                      załatwienia, ale damy radę.

                      >Czy ty doprawdy sadzisz, ze powinno sie oddzielac zlodziejstwo od zlodzieja?

                      Oczywiście uważam, że należy oddzielać złodziejstwo od złodzieja: potępiać czyn
                      nie potępiać człowieka. Całkiem katolicki pogląd.

                      > Alez oczywiscie. Czy sadziles ze ciebie ominie z racji niezbyt katolskiego
                      > podejscia.

                      Moje podejście jest całkiem katolickiesmile Gdyby takie nie było natychmiast bym
                      dążył do jego skorygowaniasmile Owszem, pogląd taki, że państwo nie powinno się
                      zajmować dotowaniem partykularyzmów nie jest popularny w Polsce, ale jest on
                      wyłączony z nauczania katolickiego.

                      > Na swoja religie powinienes placic sam - bez zapuszczania reki do cudzej
                      kieszeni. O to tylko chodzi - a nie o jakakolwiek eksterminacje. Byscie
                      wyprowadzili sie z panstwa i kieszeni podatnika. Byscie przeszli na swoje.

                      I tu się zgadzam. 100% zgodności, proszę Benka.

                      > Jak to "niesprawiedliwymi"?! To juz zpomniales, ze kilka wpisow temu takze nie
                      > podobalo ci sie utrzymywanie religii z budzetu?

                      Oczywiście. Nie podoba mi się to. Jest niesprawiedliwe. Uważam, że trzeba to
                      zmienić.

                      Niemniej Twój osąd też uważam za niesprawiedliwy: mój Kościół nie kradnie - co
                      rozważałem powyżej.

                      Pozdrawiam Benka serdecznie

                      KS
                      • benek231 Re: No zebys ty jeszcze nie okradal wspolobywatel 06.04.07, 04:49
                        " Byłoby łatwiej gdyby za racjonalną krytyką konkretnych zjawisk nie
                        szła akcja po całości"( Autor: keyser_sos Data: 03.04.07, 02:26)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59897375&a=60159783
                        Jak widzisz "chodzenie na calosc" bylo oryginalnie twoim zwrotem. Ja uzylem go
                        (w cudzyslowie) z pewnym przekasem, gdyz po probach kulturalnej rozmowy z
                        aroganckimi i butnymi wami, zaczelismy poczynac sobie bardziej bezceremonialnie
                        - to bylo to nasze "pojscie na calosc", przy czym zaznaczylem, ze jeszcze nie
                        powiedzielismy ostatniego slowa. bedziemy was zwalczac, osmieszac, wyszydzac,
                        podgryzac - niszczyc. Tylko co to (owo "pojscie na calosc", jesli juz) ma
                        wspolnego z eksterminacja (eksterminacja to fizyczna eliminacja przeciwnika).
                        Widze, ze mam do czynienia z kims znacznie mlodszym niz przypuszczalem, albo tez
                        sukcesy kk w oglupianiu mlodziezy sa znacznie wieksze, niz smialbym sadzic.

                        Co do samego okradania podatnika to okradaniem jest takze zawlaszczanie cudzego
                        mienia poprzez wymuszanie zrzeczenia sie go. Gdy niby "ofiarodawca" boi sie
                        powiedziec, ze wolalby nie placic, niemniej wlasnie na to liczyl kk wmanewrujacy
                        go w niezreczna pozycje.

                        Po 1989r. sila i pozycja kk, dowodzonego przez JP2, pozwolila na wymuszenie na
                        kumunistach szeregu ustepstw w postaci zaakceptowania praw faworyzujacych kk
                        jako polityczny podmiot (tobie te 5 miliardow wlecialo widze i wylecialo,
                        skutkiem dobrej katechizacji), wymuszono na komunie wprowadzenie kk do panstwa
                        oraz wziecie go na garnuszek podatnika. Tego NIKT! nie pytal o zdanie - nikt nie
                        dawal mu wyboru. Po prostu, niczym rzecz przeszedl z rak czerwonych w rece
                        czarnych; tak jak byl okradany wczesniej, tak okradany jest nadal.

                        Idac twoim tokiem rozumowania nalezaloby odczepic sie od komunistow, gdyz ci
                        dzialali zgodnie z prawem a wiec nie kradli gdy lupili robola na placach
                        socjalnych dzieki czemu sami mogli miec kase na finansowanie przeroznych potrzeb
                        klasy uprzywilejowanej.
      • sen.dzia.li Rozbiorczo: prawda o katolicyzmie 31.03.07, 18:17
        O ile dobrze pamiętam, to w zbieraninie kardynalskiej zizolowanej w celu wyboru
        papieża (wygrał konserwatywny Ratzinger) dwie największe grupy - biorąc pod
        uwagę pochodzenie z określonych państw - to Włosi i Amerykanie. Zanim przejdę
        do tego, co mam na myśli, krótka uwaga. Wygrał konserwatysta. Inni kandydaci
        mieli podobne poglądy, choc może nieco mniej konserwatywne. Ale czy jesteś
        pewien, ze wsród kandydatów nie było żadnego przeciwieństwa Ratzingera? A gość
        z Belgii, o ktorym mówiło się że ma małe szanse? Nie mam w tej chwili na niego
        papierów, ale pamiętam, ze wyskoczył na ten zjazd wyborczy ze swoimi
        dość "postempowymi" poglądami. Jak mówię, nie mam dokumentacji, opieram się na
        pamięci, ale ten katolik i dostojnik katolicki wysokiego szczebla zdaje się
        pasował do Twoich tez, jak pierścienie Saturna do paczki chusteczek
        higienicznych. Nikt go z Kościoła nie usuwał. Z pewnością.

        A więc Amerykanie. Katolicy w USA to największa grupa wyznaniowa, jest ich
        prawie 60 milionow (drugich w kolejności baptystów mniej jak 15 milionów).
        Mówię o obywatelach, bo wliczając katolikow przebywających w USA bez
        obywatelstwa będzie znacznie więcej. Stąd dużo biskupów i kardynałów. Co
        powinieneś od dawna o katolikach wiedzieć? To właśnie:

        >>Znakomita większość amerykańskich katolików nie zgadza się z kościelnym
        zakazem antykoncepcji i opowiada się za wolnym (do pewnego stopnia) wyborem w
        sprawie aborcji.<<
        [źródło cytatu: Russell Chandler, "Racing Toward 2001: The Forces Shaping
        America's Religious Future" (Grand Rapids: Zondervan Publishing House, 1992),
        s. 173]

        Mylisz się w tym wątku całkowicie i piszesz nieprawdę. Katolicy nie mają
        obowiązku popierać penalizacji aborcji i często jej nie popierają nie
        przestając być katolikami. Kościół popiera penalizację aborcji, lecz nie należy
        to do zasadniczego nauczania Kościoła. Penalizacja to rozwiązanie prawne,
        przyjmowanie okreslonych rozwiązań prawno-politycznych nie jest zasadniczą
        nauką Kościoła, ona dotyczy czego innego, na co zwracałem juz uwage w tym
        wątku. Sama aborcja i status płodu, to szczegółowe zagadnienia odległe od
        treści aktu wiary. A już konkretne rozwiązania prawne, to rzecz wielce odległa.
        O tym, kto jest katolikiem nie decyduje Twoje widzimisię. Kościół usuwa
        niektóre osoby ze swojej wspólnoty. Nie zmyślaj bratku, że usunął Olejniczaka
        (i bardzo wielu innych) za jego publicznie głoszone poglądy i ostentacyjne
        działania idące za tymi poglądami. Prawda jest taka, że kilku gnojków o
        mentalności damskich bokserów postanowiło sobie pojechać z Alą Tysiąc
        zakładając, że ona jest po prostu słabsza niż takie osoby jak Olejniczak czy
        Kalisz. To jest prawda, którą mógłbyś wreszcie łaskawie dostrzec. I w
        podziękowaniu za pozdrowienia na końcu Twojego postu autentycznie życzliwa
        rada: zrób coś z tym, bo najwyraźniej religia niszczy Twój niezły w końcu mózg.


        KS napisał:

        >>Nie możesz być katolikiem i popierać prawnej dopuszczalnosci aborcji. Koniec
        kropka<<

        >Miedzy nami, katolikami n i e ma różnicy co do tego czy aborcja powinna być
        penalizowana. NIgdzie nie znajdziesz wypowiedzi biskupa z której by wynikało, że
        większa ochrona płodu (np. penalizacja aborcji ciąży powstałej w wyniku gwałtu)
        jest czymś gorszym niż stan obecny<<

        Tymczasem Glemp, ktory wszak zawsze wydawał się konserwą w w ogóle
        konserwatywnym polskim Kościele...

        >>Do toczącego się obecnie sporu o aborcję kardynał podchodzi
        ostrożnie. "Nauczanie Kościoła w kwestii ochrony życia jest jednoznaczne.
        Jednak państwo to nie jest Kościół, nie wszyscy Polacy są chrześcijanami.
        Zobowiązanie wszystkich, także niekatolików, do reguł, jakie obowiązują w
        Kościele, byłoby ryzykowne"<< [źródło: gazeta.pl]
        • keyser_sose Re: Rozbiorczo 02.04.07, 00:04
          sen.dzia.li napisał:

          Rozumiem, że Twoim zdaniem kwestia aborcji nie należy do magisterium Kościoła
          Katolickiego...

          Odważna teza.

          Rozumiem, że można być katolikiem i sprzeciwiać sie Katechizmowi Kościoła
          Katolickiegosmile

          Czyli zapisac dziecko do organizacji, której statutu nie zamierza się
          przestrzegaćsmile

          Panie sędzio! Z jakiejś przyczyny kiedy w kwestii tego co jest obowiązkowe w
          mojej religii (i pani Tysiąc) mam do wyboru zaufanie Pańskiemu osądowi lub
          osadowi KKK popartego niezliczonymi wypowiedziami kolejmnych papieży, którzy
          przez wieki potepiali aborcję, to pańska opinia - wybaczy pan? - nie jest
          najbardziej autorytatywna...

          Katechizm:

          2270 Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób
          absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć
          przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do
          życia 42 .

          Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat,
          poświęciłem cię (Jr 1, 5).

          Nie tajna Ci moja istota,
          kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi (Ps 139, 15).

          2271 Kościół od początku twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane
          przerwanie ciąży. Nauczanie na ten temat nie uległo zmianie i pozostaje
          niezmienne. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub
          środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym.

          Nie będziesz zabijał płodu przez przerwanie ciąży ani nie zabijesz nowo
          narodzonego 43 .

          Bóg... Pan życia, powierzył ludziom wzniosłą posługę strzeżenia życia, którą
          człowiek powinien wypełniać w sposób godny siebie. Należy więc z największą
          troską ochraniać życie od samego jego poczęcia; przerwanie ciąży, jak i
          dzieciobójstwo są okropnymi przestępstwami 44 .

          2272 Formalne współdziałanie w przerywaniu ciąży stanowi poważne wykroczenie.
          Kościół nakłada kanoniczną karę ekskomuniki za to przestępstwo przeciw życiu
          ludzkiemu. "Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega
          ekskomunice wiążącej mocą samego prawa" 45 , "przez sam fakt popełnienia
          przestępstwa" 46 , na warunkach przewidzianych przez prawo 47 . Kościół nie
          zamierza przez to ograniczać zakresu miłosierdzia. Ukazuje ciężar popełnionej
          zbrodni, szkodę nie do naprawienia wyrządzoną niewinnie zamordowanemu dziecku,
          jego rodzicom i całemu społeczeństwu.

          2273 Niezbywalne prawo do życia każdej niewinnej istoty ludzkiej stanowi element
          konstytutywny społeczeństwa cywilnego i jego prawodawstwa:

          "Niezbywalne prawa osoby winny być uznawane i szanowane przez społeczeństwo
          cywilne i władzę polityczną. Owe prawa człowieka nie zależą ani od
          poszczególnych jednostek, ani od rodziców, ani nie są przywilejem pochodzącym od
          społeczeństwa lub państwa. Tkwią one w naturze ludzkiej i są ściśle związane z
          osobą na mocy aktu stwórczego, od którego osoba bierze swój początek. Wśród tych
          podstawowych praw należy wymienić... prawo do życia i integralności fizycznej
          każdej istoty ludzkiej od chwili poczęcia aż do śmierci" 48 .

          "W chwili, gdy jakieś prawo pozytywne pozbawia obrony pewną kategorię istot
          ludzkich, których ze swej natury powinno bronić, państwo przez to samo neguje
          równość wszystkich wobec prawa. Gdy państwo nie używa swej władzy w służbie praw
          każdego obywatela, a w szczególności tego, który jest najsłabszy, zagrożone są
          podstawy praworządności państwa... Wyrazem szacunku i opieki należnej mającemu
          urodzić się dziecku, począwszy od chwili jego poczęcia, powinny być przewidziane
          przez prawodawstwo odpowiednie sankcje karne za każde dobrowolne pogwałcenie
          jego praw" 49 .

          2274 Ponieważ embrion powinien być uważany za osobę od chwili poczęcia, powinno
          się bronić jego integralności, troszczyć się o niego i leczyć go w miarę
          możliwości jak każdą inną istotę ludzką.

          Diagnostyka prenatalna jest moralnie dozwolona, jeśli "szanuje życie oraz
          integralność embrionu i płodu ludzkiego, dąży do jego ochrony albo do jego
          indywidualnego leczenia... Sprzeciwia się prawu moralnemu wtedy, gdy w
          zależności od wyników prowadzi do przerwania ciąży. Diagnostyka nie powinna
          pociągać za sobą wyroku śmierci" 50 .

          2275 "Jak każdy zabieg medyczny na pacjencie, należy uznać za dopuszczalne
          zabiegi na embrionie ludzkim, pod warunkiem że uszanują życie i integralność
          embrionu, nie narażając go na ryzyko nieproporcjonalnie wielkie; gdy są
          podejmowane w celu leczenia, poprawy jego stanu zdrowia lub dla ratowania
          zagrożonego życia" 51 .

          "Wytwarzanie embrionów ludzkich po to, aby były używane jako <<materiał
          biologiczny>>, jest niemoralne" 52 .

          "Niektóre próby interwencji w dziedzictwo chromosomowe lub genetyczne nie mają
          charakteru leczniczego, lecz zmierzają do wytwarzania istot ludzkich o
          określonej płci lub innych wcześniej ustalonych właściwościach. Manipulacje te
          sprzeciwiają się również godności osobowej istoty ludzkiej, jej integralności i
          tożsamości" 53 jedynej, niepowtarzalnej.

          -------------------------------------------

          Pozdrawiam raz jeszcze

          KS


          • nick.kertiz Nawet nie próbuj tej rywalizacji 02.04.07, 18:16
            > 2270 Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w
            sposó
            > b
            > absolutny.

            Tu idę dalej i uważam, że życie ludzkie powinno być chronione również przed
            chwilą poczęcia.


            > Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć
            > przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty
            d
            > o
            > życia 42 .

            Tu nie idę dalej. Też twierdzę, że człowiek od pierwszego dnia życia powinien
            mieć przyznane prawa osoby.


            > 2271 Kościół od początku twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane

            Kościół zawsze mówi, że zawsze mówi to samo. W rzeczywistości dokłada nowe
            dogmaty, głosuje na nie na soborach i stosuje taką autoprezentację, która w
            dłuższej perspektywie ma przynieść jak największe dochody. Ty jesteś adresatem
            tej autoprezentacji. I żebyś polubił Kościół jeszcze bardziej, to powiem Ci, że
            Kościół dobrze Ci życzy. Pamiętaj tylko, że nie są to życzenia bezinteresowne.
            Tu chodzi o Twoją kasę. To o nią Kościół toczy heroiczną walkę sam ze sobą i ze
            swoją historią. Koleżanki i koledzy z forum rozmawiają z Tobą bezinteresownie.


            > niezmienne. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub
            > środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym.

            Pisałem, że to jest nauczanie Kościoła. Wbrew najoczywistszym faktom
            imputowałeś mi, że głoszę, że Kośćiół nie naucza przeciw aborcji. Naucza, ale
            ten kontrowersyjny medyczny zabieg nie jest istotnym składnikiem religijnego
            nauczania Kościoła. Oczywiście Kk, jako system totalitarnego zniewolenia,
            obecnie w szalenie złagodzonej postaci ("totalitaryzm z bardzo ludzka twarzą"),
            naucza ustami swoich najwyższych dostojników o znacznie bardziej szczegółowych
            aspektach życia. Wypowiada się na temat różnych gumek, baloników, prezerwatyw i
            innych szczególików. Właściwa doktryna katolicyzmu odnosi się jednak do
            powstania i natury wszechświata, charakteru moralności ludzkiej i powinności
            ludzkich i do pewnego zbioru wydarzeń z początku naszej ery. Dodatkowo ważnym
            jej składnikiem jest samoodniesienie w postaci tego, że Kościół sam siebie
            uznaje za święty i niezbędny. Inne rzeczy to drobiazgi dosypywane owcom, by nie
            przyzwyczajały się myśleć zbyt samodzielnie.




            > Panie sędzio! Z jakiejś przyczyny kiedy w kwestii tego co jest obowiązkowe w
            > mojej religii (i pani Tysiąc) mam do wyboru zaufanie Pańskiemu osądowi lub


            > Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat,
            > poświęciłem cię (Jr 1, 5).

            > Nie tajna Ci moja istota,
            > kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi (Ps 139, 15).

            Kiedy mam do wyboru uznać że autorytatywnym, sprawdzonym, w pełni wyszkolonym,
            upoważnionym, profesjonalnym źródłem wiedzy o właściwej interpretacji zarządzeń
            i obwieszczeń Kościoła wraz z towarzyszącymi im poetyckimi wstawkami o pracach
            tkackich w głębi ziemi jest pan Józef Glemp albo nick keyser_sose, to wybór
            może być tylko jeden. Być może w wielu sprawach jesteś dużo lepszy od Glempa.
            Jestem skłonny w to uwierzyć. Ale w tej, o której tu wspominam... No cóż,
            chłopcze, nawet nie próbuj rywalizacji...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59897375&a=60043170
            • keyser_sose Rywalizacja??? 03.04.07, 02:33
              O czym Ty do mnie rozmawiasz?

              Jaka rywalizacja?

              Możesz podac link do wypowiedzi Prymasa?

              Pozdrawiam

              KS
              • nick.kertiz Re: Rywalizacja??? 03.04.07, 02:51
                Mogę:
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4025580.htmlpozdrawiam

                sen
                • sen.dzia.li poprawiam 03.04.07, 02:53
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4025580.html
                  • keyser_sose To i ja poprawię 03.04.07, 04:06
                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=37862
                    To właściwy tekst.

                    Jego wymowa jest troche inna niż zacytowanego przez nieocenioną wybiórczą,
                    fragmentu...

                    Tak czy owak odniose się do sprawy jak juz przestana mi sie oczy kleić.

                    Pozdrawiam i dobrej nocy życzę

                    KS
                    • keyser_sose Dwie kwestie 03.04.07, 16:53
                      A) Czy "spoko wystarczy że pani Tysiąc wierzy"?

                      Przede wszystkim - popraw mnie jeśli się myle - ale Ty uwazasz, że katolik ma
                      obowiązek zgadzać się z dogmatycznym nauczaniem Kościoła (nauczaniem dotyczacym
                      zasad wiary) natomiast wolno mu podwazać uroczyste lub powszechne (w znaczeniu
                      magisterium nauczania a nie powszechności wśród wiernych) nauczanie moralne.
                      Taki poglad jednak podwaza nauczanie dogmatyczne (choćby dogmat o nieomylnosci
                      papieża gdy naucza w sposób uroczysty w kwestiach moralnych, albo rola Tradycji
                      w Objawieniu).

                      Teraz konkrety:

                      1. Wyskrobanie płodu jest w kościele katolickim karane ekskomuniką z automatu.

                      2. Pani Tysiąc próbowała dokonać czynu za który nasz Kościół karze ekskomuniką.

                      3. Poza wypadkami zagrożenia życia Kościół Katolicki udziela chrztu dzieciom
                      osób, które obiecają, że będa wychowywać je po katolicku - czyli będą starać się
                      wprowadzić je w dogmaty i moralność katolicką.

                      4. Rodzic tkwiący w grzechu i nie wyrzekający się go nie moze zagwarantować
                      katolickiego wychowania. Zresztą tego dotyczy uroczyste pytanie w czasie chrztu:
                      "czy wyrzekacie się...".

                      5. Zatem do przyjęcia do Kościoła Katolickiego dziecka nie wystarcza uznanie
                      przez rodzica części nauczania dogmatycznego (bo jednak część p. Tysiąc odrzuca.)

                      B) Kwestia penalizacji.

                      Po przeczytaniu tekstu wywiadu mam materiał do przemysleń. Dam znać jak już
                      sobie przemyślę. Pare pomysłów interperetacyjnych mam - ale nie będę się podkładał.

                      Dzięki za linka.

                      Pozdrawiam serdecznie

                      KS
                      • keyser_sose Wypowiedź JE Józefa Glempa 04.04.07, 04:23
                        Ok. Przeanalizujmy wypowiedź dostojnika myśl po myśli.

                        1.
                        "Nauczanie Kościoła w kwestii ochrony życia jest jednoznaczne, trzeba chronić
                        każde życie na wszystkich jego etapach."

                        Sprawa jasna.

                        2.
                        "Dlatego Kościół może wymagać od swoich członków, aby postępowali zgodnie z
                        zasadami wypływającymi z przyjętej wiary."

                        Tez chyba bez watpliwości, choć wpasowuje mi sie to do głównego watku naszej
                        dyskusji "Czy spoko, że p. Tysiąc wierzy..."

                        3.
                        "Jednak państwo to nie jest Kościół, nie wszyscy Polacy są chrześcijanami.
                        Chciałbym, aby prawo Boże obowiązywało powszechnie, miało odzwierciedlenie w
                        konstytucji, ale zobowiązywanie wszystkich, także niekatolików, do reguł, jakie
                        obowiązują w Kościele, byłoby ryzykowne."

                        Te zdania wydają się w pełni potwierdzać Twoją opinię a stać w sprzeczności z
                        moją. Tak jednak nie jest - uwazam je za całkowicie prawdziwe. Dlatego np.
                        uważam, że państwo nie powinno zabraniać używania prezerwatyw, nie powinno karać
                        za stosunki pozamałżeńskie, ani za używanie narkotyków czy posiadanie
                        pornografii. Wracając do myśli nr 2. Państwo nie ma prawa wymagać od wszystkich
                        by postępowali zgodnie z zasadami wynikającymi z wiary katolickiej.

                        Z jakiejś przyczyny cytat z JE tu się w Wybiórczej kończy... Zobaczmy co jest
                        dalej...

                        4.
                        "Warto jednak pamiętać, że obowiązek poszanowania życia nie jest tylko nauką
                        Kościoła, lecz wypływa z prawa naturalnego, jest elementem godności ludzkiej,
                        która nie jest jedynie ideą religijną - odwołuje się do niej także prawodawca
                        świecki."

                        I tu się zgadzam z JE. Kwestia aborcji nie jest kwestią religijną. Żeby daleko
                        nie szukać: miałem identyczne zdanie na ten temat będąc ateistą/agnostykiem i
                        mam teraz będąc katolikiem. Skoro penalizacja aborcji n i e spełnia warunku ze
                        myśli nr 2 to nie podlega też wyłączeniu z myśli nr 3.

                        5.
                        "Problem, czy wprowadzać jakiś przepis do Konstytucji, czy też zmieniać
                        konkretne ustawy, związany jest raczej z techniką sprawowania władzy, więc
                        trzeba o to pytać polityków. Oni muszą rozeznać, czy jest odpowiednia atmosfera
                        społeczna do wprowadzenia takich zmian. Odpowiedzialność polityków jest większa
                        niż tzw. opinii publicznej. Taka opinia nie może być formalizowana przez
                        referendum, gdy idzie o prawo do życia."

                        Omawiana jest kwestia roztropnego wprowadzania właściwych rozwiązań prawnych
                        służących życiu.

                        6
                        "Celem jest pełna obrona życia, a prawo jest jednym, ale nie jedynym, gwarantem
                        ochrony życia."

                        Podany jest cel tych wszystkich działań.

                        7
                        "W życiu społecznym człowiek powinien mieć możliwość wyboru dobra nie z powodu
                        nakazu prawa, ale z własnego przekonania, które jest formowane prawem. Uważam,
                        że trzeba usilnie pracować nad kształtowaniem świadomości ludzi, nad
                        pogłębieniem religijności i wrażliwości moralnej na sam początek życia."

                        I na koniec refleksja dotyczaca zadania jakie stoi przed Kościołem i ludźmi
                        wierzącymi: kształtowania świadomości i religijności. Prawo państwowe nie
                        zastąpi moralności jest jedynie jednym z elementów jej kształtowania.

                        Cóż, zgadzam się z całą wypowiedzią JE...

                        -------------------------------------------------------------------------------

                        Mój wniosek

                        W sprawach dotyczacych drazliwych spraw poleganie na GW jest ryzykowne.

                        Pozdrawiam serdecznie

                        KS
            • qwardian Re: Nawet nie próbuj tej rywalizacji 03.04.07, 04:49
              nick.kertiz 02.04.07, 18:16 + odpowiedz

              > 2270 Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w
              >sposób absolutny.

              Tu idę dalej i uważam, że życie ludzkie powinno być chronione również przed
              chwilą poczęcia.


              qwardian: typowe żydowskie brednie. Od chwili poczęcia do śmierci w wieku
              dorosłym pod względem biologicznym człowiek nie zmienia swoich właściwości. Dla
              embriologa i genetyka moment porodu nie jest żadnym istotnym momentem w
              biologicznej naturze organizmu, ponieważ życie to zaczęło się z momentem
              poczęcia i poród nie zmienił nic w jej genetycznej strukturze.
              Nie ma więc ani naukowego, ani moralnego uzasadnienia dla tolerowania aborcji.
              Jest to tylko żydowska fanaberia.
              • snajper55 Re: Nawet nie próbuj tej rywalizacji 03.04.07, 15:30
                qwardian napisał:

                > Od chwili poczęcia do śmierci w wieku dorosłym pod względem biologicznym
                > człowiek nie zmienia swoich właściwości.

                Brednie. Z zapłodnionego jaja powstaje także łożysko. Czy łożysko nie zmienia
                swoich właściwości aż do śmierci człowieka ? Z jednego zapłodnionego jaja może
                powstać kilku ludzi, z dwóch zapłodnionych jaj może powstać jeden człowiek. Nie
                pisz więc bzdur o stałości biologicznej zapłodnionego jaja.

                S.
              • nick.kertiz Re: Nawet nie próbuj tej rywalizacji 03.04.07, 23:19
                > Jest to tylko żydowska fanaberia.


                Nie przeczę, ale fanaberie was, antysemitów, to gwałcenie kur, kogutów, a
                czasami nawet stosunek z kaczką. W tych okolicznościach rzeczywiście nie
                zachodzi problem niepożądanej ciąży.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=60202044
    • rycho7 Wyplacil?: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 31.03.07, 12:59
      keyser_sose napisał:

      > Chce pani

      Na Pani miejscu tez bym chcial aby katolskie rezim wyplacil zasadaona kase.
      Wyplacil?
      • jaceq Re: Wyplacil?: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 31.03.07, 14:15
        rycho7 napisał:
        > Na Pani miejscu tez bym chcial aby katolskie rezim wyplacil zasadaona kase.

        A ja bym dodał jeszcze, że odszkodowanie (za nieprzestrzeganie prawa) powinno
        być z 10 albo ze 100 razy wyższe. Podatnik, którego to dotknie, będzie miał
        większą szansę na chwilę refleksji nad urną wyborczą, do której wrzuca swój
        głos. Nie mówiąc już o tym, że może to by dało właściwy impuls (zwany kopem w
        zad) tym, którzy w ogóle uważają, że takie cuś jak wybory ich nie dotyczy.

        > Wyplacil?

        Jak nie wypłaci, to EU-komornik powinien zająć z dotacji np. na świńską górkę.
    • snajper55 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 31.03.07, 21:26
      Albo taki żołnierz. Wraca z wojny i w jeszcze śmierdzących krwią rękach trzyma
      dziecko do chrztu. Czy wielokrotny zabójca ma jakąkolwiek szansę wychować
      chrześcijanina posłusznego dekalogowi ?

      S.
      • pozarski Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 31.03.07, 21:38
        Czy te skomplikowane dylematy moralne nie sa zbyt ciezkostrawne na nadchodzaca
        niedziele?Zolnierz,jak wiemy,nie morduje,tylko zabija,a cele jego sa wzniosle,
        wiec nie widze powodow,dlaczego by nie mial trzymac dziecka do chrztu.
        • snajper55 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 31.03.07, 23:32
          pozarski napisał:

          > Czy te skomplikowane dylematy moralne nie sa zbyt ciezkostrawne na nadchodzaca
          > niedziele?Zolnierz,jak wiemy,nie morduje,tylko zabija,

          Dlatego napisałem "wielokrotny zabójca" a nie "wielokrotny morderca". wink

          > a cele jego sa wzniosle, wiec nie widze powodow,dlaczego by nie mial trzymac
          > dziecka do chrztu.

          Cele której strony walczącej w Iraku są wzniosłe ?

          Czy Pismo mówi, że cel uświęca środki ? W Dekalogu jest jasno napisane - nie
          zabijaj.

          A jeśli dobry cel usprawiedliwia zabijanie, to może i aborcja ratująca matkę czy
          jej zdrowie nie jest sprzeczna z Dekalogiem ?

          S.
          • jaceq Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 01.04.07, 00:01
            snajper55 napisał:
            > Cele której strony walczącej w Iraku są wzniosłe ?

            No właśnie: szyitów czy sunnitów są bardziej wzniosłe?
          • pozarski Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 01.04.07, 00:03
            snajper55 napisał:

            > pozarski napisał:
            >
            > > Czy te skomplikowane dylematy moralne nie sa zbyt ciezkostrawne na nadcho
            > dzaca
            > > niedziele?Zolnierz,jak wiemy,nie morduje,tylko zabija,
            >
            > Dlatego napisałem "wielokrotny zabójca" a nie "wielokrotny morderca". wink
            >
            > > a cele jego sa wzniosle, wiec nie widze powodow,dlaczego by nie mial trzy
            > mac
            > > dziecka do chrztu.
            >
            > Cele której strony walczącej w Iraku są wzniosłe ?
            >
            > Czy Pismo mówi, że cel uświęca środki ? W Dekalogu jest jasno napisane - nie
            > zabijaj.
            >
            > A jeśli dobry cel usprawiedliwia zabijanie, to może i aborcja ratująca matkę
            cz
            > y
            > jej zdrowie nie jest sprzeczna z Dekalogiem ?
            >
            > S.
            Za duzo pytan,na ktore nie mam odpowiedzi.W kazdym razie w Dekalogu stoi:Nie
            morduj.Nie zabijaj to niepoprawne tlumaczenie(Dana moze Ci podac dokladne
            dane). W Iraku wszystko zalezy od tego, po ktorej stronie barykady stoisz,choc
            mordercy najczesciej nosza islamistyczne hasla.
            • rycho7 syjonizm na plamy sumienia 01.04.07, 08:40
              pozarski napisał:

              > mordercy najczesciej nosza islamistyczne hasla.

              W razie czego Zydow bede zabijal (utylizowal) w intencjach syjonistycznych.
              Przykladowo jak w "pogromie" kieleckim, w celu przymuszenia diaspory do powrotu
              do tworzonego Izraela. Czy organizatorzy UBecy (NKWD?) dostali wysokie
              odznaczenia beneficjenta?

              W tym sensie syjonistycznego uswiecania celu najwiekszym dobrodziejem jest
              Hitler we wlasnej osobie. Dzieki niemu ziscilo sie syjonistyczne marzenie o
              Ziemi Obiecanej. Mam nadzieje, ze tymczasowo. Oczekuje czkawki roku 73.
              • snajper55 Re: syjonizm na plamy sumienia 01.04.07, 12:02
                rycho7 napisał:

                > W tym sensie syjonistycznego uswiecania celu najwiekszym dobrodziejem jest
                > Hitler we wlasnej osobie. Dzieki niemu ziscilo sie syjonistyczne marzenie o
                > Ziemi Obiecanej. Mam nadzieje, ze tymczasowo. Oczekuje czkawki roku 73.

                Nie zapominaj też o polskim wkładzie w budowę Izraela. Od lat staraliśmy się tak
                Żydom życie obrzydzić, aby woleli piaski pustyni od polskiej ziemi, na której
                tyle czasu mieszkali.

                S.
                • rycho7 nie temy rencamy 01.04.07, 13:04
                  snajper55 napisał:

                  > Nie zapominaj też o polskim wkładzie w budowę Izraela. Od lat staraliśmy się
                  > tak Żydom życie obrzydzić,

                  Nie dam sobie wmowic choroby. Do pierwszego Kongresu Syjonistycznego Zydom w
                  Polsce bylo bardzo dobrze (wedlug nich samych). Pogorszylo sie to zasadniczo w
                  i dzieki propagandzie syjonistycznej. Licza sie fakty a nie judzenie.

                  Zle w Polsce bylo chlopom. Powrot do tradycji zalatwili sobie w 1989. Tera te
                  mole zywia sie moherem.
                  • jaceq Re: nie temy rencamy 01.04.07, 13:30
                    rycho7 napisał:
                    > Zle w Polsce bylo chlopom.

                    Przepraszam bardzo: a kiedyż to? Chyba, że chodzi o tych tak zwanych "chamów".
                    Tym faktycznie czasem bywało źle, a najgorzej to mieli w 68.
                    • rycho7 przed pierwszym Zjazdem Syjonistycznym 01.04.07, 18:23
                      jaceq napisał:

                      > Przepraszam bardzo: a kiedyż to?

                      Chlopom bylo gorzej przed uwlaszczeniem, czyli przed 1864 roku.

                      Chlopi nie mieli wolnosci osobistej i conajmniej 1/2 swego czasu pracowali za
                      darmo na cudzym. Wszyscy chlopi byli biedni - nie posiadali ziemi na ktorej
                      pracowali.

                      Zydzi mieli wolnosc osobista i wlasny samorzad getta zydowskiego. Wsrod Zydow
                      bylo duze rozwarstwienie ekonomiczne. Byli oni wlascicielami nieruchomosci w
                      wiekszosci miasteczek w Polsce.

                      Zydzi na ziemiach polskich mieszkaja ponoc od conajmniej 700 laty. Od 1300 do
                      1864 to jednak wiekszosc tego okresu. Jakby im bylo zle to wyprowadziliby sie w
                      lepsze miejsce. Przykladowo do Kurdystanu albo Barabidzanu.
                      • snajper55 Re: przed pierwszym Zjazdem Syjonistycznym 01.04.07, 22:03
                        rycho7 napisał:

                        > Zydzi na ziemiach polskich mieszkaja ponoc od conajmniej 700 laty. Od 1300 do
                        > 1864 to jednak wiekszosc tego okresu. Jakby im bylo zle to wyprowadziliby sie
                        > w lepsze miejsce. Przykladowo do Kurdystanu albo Barabidzanu.

                        Polakom widocznie było bardzo dobrze pod zaborami, bo też się nie
                        przeprowadzali. Ani do Kurdystanu, ani do Barabidżanu, ani ma Madagaskar.

                        S.
                  • pozarski Re: nie temy rencamy/cos z historia u Pana Ry- 01.04.07, 13:46
                    chujka nie tak.W czasie I kongresu syjonistycznego oczywiscie Polski nie bylo
                    na mapie Europy.
                    • rycho7 lud laknal Judeopolonii????????????????????? ?????? 01.04.07, 18:33
                      pozarski napisał:

                      > ch..ka nie tak.

                      Dla Ciebie parchu co najwyzej Pan Ch..ek.

                      >W czasie I kongresu syjonistycznego oczywiscie Polski nie bylo na mapie Europy.

                      W zwiazku z tym w USA syjonisci pogrom w Kiszyniowie przedstawiali jako pogrom
                      przeprowadzany przez Polakow. Na obrazku byli Kozacy na koniach plazujacy
                      szablami. I tak na okraglo - jak dla mnie konieczna metoda syjonizmu. Jaki Zyd
                      przy zdrowych zmyslach wstapilby do armii izraelskiej. Pozarski skryl sie w
                      Szwecji przed tym "zaszczytem".

                      Jak to bandyci, Pozarski zawsze bedziesz szedl w zaparte. Ja niestety nie bylem
                      w stanie Cie resocjalizowac w Jedwabnem. Obaj zdaje sie jeszcze nie bylismy
                      wsrod urodzonych. Tym bardziej czuje na sobie "odpowiedzialnosc".

                      Mimo braku Polski na mapie, syjonisci musieli czynic z Polakow wrogow. Judzisz,
                      odwracjac kota obrzezanym ogonem.
    • dr.freud Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 01.04.07, 13:44
      keyser_sose napisał:

      > Chce pani ochrzcić swoje dziecko...


      > Niestety chrzest nie jest aktem magicznym. Udziela się go jedynie za poręką r
      > o d z i c ó w, że wychowają dziecko w wierze katolickiej i zwykle przyjmuje
      > się dobrą wolę

      Ale rodziców chrzestnych, a nie naturalnych.
      • benek231 Kogo ty chcesz puscic w maliny, K_S ??? 01.04.07, 19:12
        keyser_sose napisał:

        "Niestety chrzest nie jest aktem magicznym."

        ==

        Z katechezy na ktora uczeszczalem i ja (a jakzesmile pamietam, ze chrzest to akt
        jak najbardziej magiczny, jako ze jego skutkiem grzeszny niczym zbrodniarz
        noworodek momentalnie staje sie bezgrzeszny i czysty jak niemowle. Takie "bylo i
        nima - jak w ruskim cyrku".
        Twoje 'niestety' jest wiec, jak widzisz, calkowicie nieuzasadnione. Przy magii
        chrztu nawet dwa kroliki z kapelusza wysiadaja, i to przy zalozeniu, iz
        rzeczywiscie ich tam nie bylo.
      • keyser_sose Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 02.04.07, 11:33
        > Ale rodziców chrzestnych, a nie naturalnych.

        www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_42.html
        15. Chociaż Kościół ma świadomość skuteczności swojej wiary, działającej w
        Chrzcie dzieci oraz ważności udzielanego im Sakramentu, to w zakresie stosowanej
        praktyki uznaje także ograniczenia. Dlatego, poza niebezpieczeństwem śmierci,
        dopuszcza do tego Sakramentu tylko za zgodą rodziców i po otrzymaniu
        zapewnienia, że po Chrzcie dziecko otrzyma wychowanie katolickie(27) ; do
        Kościoła bowiem należy strzeżenie naturalnych praw rodziców i troska o
        zabezpieczenie wzrostu wiary u dziecka.

        I jeszcze wyjaśnienie z przypisu:

        Ma stały charakter tradycja, do której autorytetu odwołują się św. Tomasz z
        Akwinu (Summa Theologiae, II-II, q. 10, a. 12 corp.) i Benedykt XIV (Instr.
        Postremo mense [28 lutego 1747]: DS 2552-2553), według której można ochrzcić
        dziecko rodziców niewierzących lub pochodzenia żydowskiego, poza
        niebezpieczeństwem śmierci (KPK, Kan. 750, § 2), tylko na prośbę rodziców, to
        znaczy, gdy proszą o to i składają przyrzeczenia.

        --------------------------------------------------------------------------

        Faktyczni opiekunowie muszą poprosić o chrzest i obiecać katolickie wychowanie.

        Pozdrawiam serdecznie

        KS
    • snajper55 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 02.04.07, 11:41
      keyser_sose napisał:

      > Jak odpowiedzialny kapłan może ochrzcić dziecko wiedzac, że będzie uczone
      > zasad sprzecznych z zasadami naszej organizacji?

      Gdyż inaczej musiałby odmówić chrztu 90% dzieci, a wtedy prysłby mit Polski
      katolickiej. Dlatego chrzci się dzieci ludzi mających w dupie dekalog, żyjących
      tak jak im wygodniej i jak uważają za słuszne. Za to można mówić, że w Polsce
      jest 95% katolików. To nic, że nie przestrzegają oni większości zasad
      katolickich, to nic, że uczą oni swoje dzieci tego samego, ale jest ich 95%.

      S.
      • keyser_sose odpowiedzi juz udzieliłem... 02.04.07, 11:53
        ... zanim jeszcze padł zarzut. Jest na smiutkim poczatku tego watku.

        Ale zeby było łatwiej wkleję poniżej (wprawdzie cytowanie samego siebie to
        straszny pasztet, ale czego sie nie robi dla przyjaciółsmile...

        (...)Udziela się go jedynie za poręką r
        o d z i c ó w, że wychowają dziecko w wierze katolickiej i zwykle przyjmuje
        się dobrą wolę - chęć- rodziców w tej materii. (...)
        • snajper55 Re: odpowiedzi juz udzieliłem... 02.04.07, 12:23
          keyser_sose napisał:

          > (...)Udziela się go jedynie za poręką r o d z i c ó w, że wychowają dziecko w
          > wierze katolickiej i zwykle przyjmuje się dobrą wolę - chęć- rodziców w tej
          > materii. (...)

          No właśnie. Wystarczy wierzyć w ich dobre chęci. Choćby tatuś codziennie pod
          płotem w upojeniu alkoholowym leżał, wystarczy wierzyć, że wychowa syna nie na
          pijaka, a na wzorowego katolika. Dzięki tej wierze można chrzcić wszystkie
          dzieci i robić katolików z 95% Polaków. wink))))))

          S.
          • keyser_sose Oczywiście :-) 02.04.07, 12:56
            > No właśnie. Wystarczy wierzyć w ich dobre chęci. Choćby tatuś codziennie pod
            > płotem w upojeniu alkoholowym leżał, wystarczy wierzyć, że wychowa syna nie na
            > pijaka, a na wzorowego katolika. Dzięki tej wierze można chrzcić wszystkie
            > dzieci i robić katolików z 95% Polaków. wink))))))

            100% katolików to grzesznicy - mniej lub bardziej uwikłani w grzeszne nawyki.
            To, że grzeszny nałóg ojca jest widoczny nic nie zmienia. Zrealizowanie
            postulaty by do KK przyjmować bezgrzesznych jest hm... postulatem Jego likwidacji.

            Natomiast w czasie chrztu rodzic jest pytany czy wyrzeka się grzechu.

            Nie czy nie bedzie wiecej grzeszył tylko czy wyrzeka się grzechu. Czy jego wola
            jest zorientowana na niegrzeszenie.

            A tak przy okazji... Ojciec alkoholik zmagajacy sie ze swoim nałogiem, walczący,
            dążący do poprawy, przyznający się do słabości może być rewelacyjnym ojcem i
            przykładem.
    • rzeka9 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 04.04.07, 17:07
      Bóg była kobietą!
      A dziecko niech ma szansę podjęcia decyzji samo. Proponuję religię jedną z
      znajwiększych, miłą i nieagresywną - buddyzm.
      Pozdrawiam wszystkich "kochających" katolików.
      • snajper55 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 04.04.07, 18:55
        rzeka9 napisała:

        > A dziecko niech ma szansę podjęcia decyzji samo.

        Czy zygota może podjąć decyzję ? A ogórek ? Krowa ? Galaretka z cielęcych nóżek ?

        S.
      • keyser_sose Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 04.04.07, 20:18
        rzeka9 napisała:

        > Bóg była kobietą!

        Ach! Diobrze wiedzieć. Tak było. A jak jest?

        > Proponuję religię jedną z znajwiększych, miłą i nieagresywną - buddyzm.

        Miła religia, przyjemna? Buddyzm mówisz? Ten sam buddyzm który każe olewać
        przjemności bo to maja jest?

        Acha. Tez dobrze wiedzieć.

        > Pozdrawiam wszystkich "kochających" katolików.

        Pozdrawiam i ja serdecznie choć nijak nie rozumiem o co chodzi z tym cudzysłowem...

        KS
      • benek231 Re: Kolejne pytanie do p. Tysiąc. 06.04.07, 20:54
        rzeka9 napisała:
        A dziecko niech ma szansę podjęcia decyzji samo.

        ==
        Gdy tylko glowka wyjdzie mu na swiat, czy moze byc troche pozniej..(?)

        No ale dobrze, ze sama podjelas swoja decyzje smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka