Dodaj do ulubionych

Moje bezsensowne urojenia

IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 13:43


Zawsze wchodzą razem. Tak wtedy myślałem. Zawsze razem, i wtedy przychodzi
irracjonalne zagrożenie, wytrąca z dłoni batutę, ulatnia zapach róż, nadchodzi
zima. Dużo zdarzeń, to boli, trzeba pamiętać, zawsze razem, padają słowa i znów
zostają sami. Trzeba pamiętać.

Tu nie ma pór roku. I tak i tak. Jednocześnie.

Trzeba obronić. Bo to czymś więcej niż wypowiedziano, więcej...

Później będzie miał nowe imię, takie samo i nie takie samo. Ale on na to gotowy
jest.

Było warto? Nie wiem. Nigdy nikogo stamtąd nie spotkałem. Zapewne.

I jeszcze raz tak szybko, tak łatwo. A widownia miała dzień, wstęp wolny,
Aktorzy z drugiego planu wypadli świetnie, kurtyna, aplauz, i z nowymi
nadziejami przyjdą raz jeszcze.

Na podłodze zostały pomięte papierki, opakowania po cukierkach, puste i nie są
już potrzebne.
Tak to jest.


Obserwuj wątek
    • civic_vtec Re: Moje bezsensowne urojenia 28.11.01, 15:12
      Teatr urojeń?
      Bezsens gry i kreowania nowych postaci - wciąż nowych i nowych?
      Gdzie jest tu człowiek?
      Ile masek można założyć i nie stracić poczucia własnej osobowości?

      Patrzysz z widowni i bijesz brawo za wspaniałą grę. Dla Ciebie granice
      spektaklu to kurtyna w górę i kurtyna w dół. Przedtem i potem jest Twoje własne
      życie. Zastanawiałeś się co dzieje się na scenie, gdy widzowie nie mogą
      obserwować aktorów? Jak doznania fikcyjnej postaci wpływają na aktora?

      Czy warto grać?

      Vtec
      • Gość: orange Re: Moje bezsensowne urojenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 15:57

        Nie kreuję masek. Zdejmujesz ją, a wciąż istnieje.
        Jestem marnym widzem. Nie umiem klaskać.

        Widziałem coś. Czy widzieliśmy tak samo?

        • civic_vtec Re: Moje bezsensowne urojenia 28.11.01, 16:06
          Gość portalu: orange napisał(a):

          >
          > Nie kreuję masek. Zdejmujesz ją, a wciąż istnieje.
          > Jestem marnym widzem. Nie umiem klaskać.
          >
          > Widziałem coś. Czy widzieliśmy tak samo?
          >

          Mierny aktor ze mnie, bo potrafię grać wyłącznie siebie.
          Maska? Co to jest maska? Po co mi ona! Czyżby maska na stałe zastąpiła mi twarz?

          Klaskać zawsze potrafi tylko klaka - ale to jej misja i zawód, a ja klaszczę
          wtedy gdy tego chcę. Klaszczę, bo wyrażam siebie.

          Nie wiem co widziałem, wiem, że widzieć tego nie chciałem i nie chcę.
          • Gość: orange Re: Moje bezsensowne urojenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 16:51

            Tak.

            Ja widziałem. Nie chcę oglądać po raz kolejny.

            (próbujesz mi coś wmówić?)

            • Gość: orange Re: Moje bezsensowne urojenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 16:55

              (cieszę się, że Jesteś)
              • civic_vtec Re: Moje bezsensowne urojenia 28.11.01, 17:21
                Gość portalu: orange napisał(a):

                >
                > (cieszę się, że Jesteś)

                . smile

                Nie ważne gdzie scena, a gdzie widownia - spektakl mamy wszędzie.
                Nawet gdy to tylko monodram z jednym widzem w roli aktora.
                Kto wtedy zawoła "biiiis!!!" ?

                We dwóch możemy grać dla siebie nawzajem.
                Grać czy być? To też jest pytanie...

                (nie wmawiam, nie potrafię tego robić)
          • Gość: Hiacynt O wygodzie tu jest IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 17:32
            civic_vtec napisał(a):

            > Nie wiem co widziałem, wiem, że widzieć tego nie chciałem i nie chcę.

            Właśnie. Zawsze można przejść na drugą stronę ulicy.

            Hiacynt
            • civic_vtec Re: O wygodzie tu jest 28.11.01, 17:39
              Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

              > civic_vtec napisał(a):
              >
              > > Nie wiem co widziałem, wiem, że widzieć tego nie chciałem i nie chcę.
              >
              > Właśnie. Zawsze można przejść na drugą stronę ulicy.
              >
              > Hiacynt

              Można też przyjść za późno, można się zastanawiać nad sensem działania lub
              zaniechania, można szukać swojego miejsca w spektaklu, można...

              Dużo można. Ta ulica ma więcej niż dwie strony - ważne dokąd chcesz dojść.
              Badź pewien Hiacyncie, że nie dążymy w przeciwnych kierunkach.

              Pozdrawiam Cię wojowniku o lepszą rzeczywistość wirtualną.
              Vtec

              P.S. Skąd składnia perlista w temacie? Czy to zakaźne jest?
              • Gość: Hiacynt Re: O wygodzie tu jest IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 17:48
                civic_vtec napisał(a):

                > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                >
                > > civic_vtec napisał(a):
                > >
                > > > Nie wiem co widziałem, wiem, że widzieć tego nie chciałem i nie chcę.
                > >
                > > Właśnie. Zawsze można przejść na drugą stronę ulicy.
                > >
                > > Hiacynt
                >
                > Można też przyjść za późno, można się zastanawiać nad sensem działania lub
                > zaniechania, można szukać swojego miejsca w spektaklu, można...
                >
                > Dużo można. Ta ulica ma więcej niż dwie strony - ważne dokąd chcesz dojść.
                > Badź pewien Hiacyncie, że nie dążymy w przeciwnych kierunkach.
                >
                > Pozdrawiam Cię wojowniku o lepszą rzeczywistość wirtualną.
                > Vtec
                >
                > P.S. Skąd składnia perlista w temacie? Czy to zakaźne jest?


                Civicu!

                Hiacynty pojedyńczo występują. Tłok im nie służy.
                Mój liścik reakcyjny był.

                pozdrawiam

                • Gość: Miriam Re: filozofia dramatu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 17:57
                  Zwalić by mozna się z nóg
                  co rusz co krok
                  Co noc
                  to szloch i rozpacz.

                  Ale czy warto?
                  Może nie warto?
                  Chyba nie warto...
                  Raczej nie warto.
                  Nie, nie, nie warto!

                  (...)

                  jechać by można do miast
                  Lub w las
                  na błoń
                  na koń
                  i gon
                  Nieboskłon.

                  Ale czy warto?
                  Może nie warto?
                  Ech - chyba WARTO
                  Bardzo to warto
                  Jeszcze jak warto!

                  Filozofia dramatu, maski, scena - bardzo mądrze, ładnie napisał w książce o tym
                  tytule ks. Tischner, którego niezmiennie admiruję.
                  Ach, kiedy ruszą dla nas dni? Słuchajcie, przestańmy - ja jeszcze raz sorki - i
                  przestańmy juz może. Dobrze?
                  Miriam
                  • Gość: Hiacynt filozofia dramatu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 18:33




                    Czyżbyś mnie nie znała? Ja jestem dość ciemnogrodzki.
                    Ja piszę do Perły, że muszę sprawę prowokacji Lady wyjaśnić z Tyu,
                    kto ma wykazać klasę i kogo przeprosić, a Ty do niego Mariszu?

                    Ja jestem Colombo, czyżbyś zapomniała

                    pozdrawiam

                    Hiacynt
                    • tyu Filozofia dramatu i... grubej kreski? 28.11.01, 18:45
                      Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                      > Czyżbyś mnie nie znała? Ja jestem dość ciemnogrodzki.
                      > Ja piszę do Perły, że muszę sprawę prowokacji Lady wyjaśnić z Tyu,
                      > kto ma wykazać klasę i kogo przeprosić, a Ty do niego Mariuszu?
                      >
                      > Ja jestem Colombo, czyżbyś zapomniała
                      >
                      > pozdrawiam
                      >
                      > Hiacynt



                      Hiacyncie!
                      Znowu się wcinam, bo nick jakiś znajomy widzę, jakby mój. Ale nie rozumiem, o co
                      Ci tym razem chodzi? Albo - może inaczej: jeśli chodzi Ci o to, że ktoś - być
                      może ja - powinien kogoś przeprosić, a nie przeprasza, a ten drugi milczy - to
                      czemu tak uparcie drążysz? Volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się
                      krzywda - prawda? Ten ktoś, o którym obaj myślimy podobnie, potrafi upomnieć się -
                      o swoje i o nie swoje - bywa że w sposób wielce niewyszukany. A milczy... Może
                      jednak - gruba kreska i kurtyna?

                      • Gość: Hiacynt O zrozumieniu czegokolwiek - do Tyu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 19:08
                        tyu napisał(a):

                        > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                        >
                        > > Czyżbyś mnie nie znała? Ja jestem dość ciemnogrodzki.
                        > > Ja piszę do Perły, że muszę sprawę prowokacji Lady wyjaśnić z Tyu,
                        > > kto ma wykazać klasę i kogo przeprosić, a Ty do niego Mariuszu?
                        > >
                        > > Ja jestem Colombo, czyżbyś zapomniała
                        > >
                        > > pozdrawiam
                        > >
                        > > Hiacynt
                        >
                        >
                        >
                        > Hiacyncie!
                        > Znowu się wcinam, bo nick jakiś znajomy widzę, jakby mój. Ale nie rozumiem, o c
                        > o
                        > Ci tym razem chodzi? Albo - może inaczej: jeśli chodzi Ci o to, że ktoś - być
                        > może ja - powinien kogoś przeprosić, a nie przeprasza, a ten drugi milczy - to
                        > czemu tak uparcie drążysz? Volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się
                        > krzywda - prawda? Ten ktoś, o którym obaj myślimy podobnie, potrafi upomnieć si
                        > ę -
                        > o swoje i o nie swoje - bywa że w sposób wielce niewyszukany. A milczy... Może
                        >
                        > jednak - gruba kreska i kurtyna?
                        >

                        Tyu!

                        O jakiej grubej kresce mówisz?

                        Do Miriam.
                        Autor: Gość portalu: ladyhawk
                        Data: 28-11-2001 12:33 adres: *.tele2.pl


                        --------------------------------------------------------------------------------
                        Miriam!
                        Dlaczego to wlasnie Ty przepraszasz????
                        Serdecznosci z calego serca.
                        M.

                        przecież moje pytania czekają

                        może jednak ktoś, coś powinien zrozumieć

                        pozdrawiam

                        Hiacynt
                        • Gość: Perła Re: O zrozumieniu czegokolwiek - do Hiacynta jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 19:42
                          Zaczynam gubić się zupełnie już, w tych wyjaśnieniach właśnie. To znaczy, że
                          jak? Tyu okazał się lady_hawk? Nie wierz w te bzdury Hiacynt. Szybciej jak Lady
                          Godiva przemknąłby po forum tym niżby wpadł na taką fantazję jaką lady_hawk ma
                          właśnie.
                          pozdrawiam - Perła
                    • Gość: miriam Hiacyncie oschły IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 18:49
                      Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Czyżbyś mnie nie znała? Ja jestem dość ciemnogrodzki.
                      > Ja piszę do Perły, że muszę sprawę prowokacji Lady wyjaśnić z Tyu,
                      > kto ma wykazać klasę i kogo przeprosić, a Ty do niego Mariszu?
                      >
                      > Ja jestem Colombo, czyżbyś zapomniała
                      >
                      > pozdrawiam
                      >
                      > Hiacynt

                      Powinnam pewnie smile - ale nie mogę. Moje poczucie humoru wynosi 0,1 leca -
                      dzisiaj. Jest to wartośc - jak widziesz - zupełnie znikoma.
                      Natomiast Twoje poczucie sprawiedliwości oceniam na 1000 drakonów - bardzo je
                      cenię. Zapewniam. Przesyłam Ci cień liści kasztanu wykonany przez księżycowe
                      luminacje. Księżyc ubrany w gustowne i życzliwe WSZYSTKIM - halo.
                      Pozdo Miriam
              • Gość: amz Re: O wygodzie tu jest IP: *.acn.waw.pl 28.11.01, 19:32
                civic_vtec napisał(a):

                > Można też przyjść za późno, można się zastanawiać nad sensem działania lub
                > zaniechania, można szukać swojego miejsca w spektaklu, można...
                >
                > Dużo można. Ta ulica ma więcej niż dwie strony - ważne dokąd chcesz dojść.

                Niewątpliwie ważne jest dokąd chcesz pójść i w ilu spektaklach grać? A jak
                ocenić, który jest tym właściwym? Tym gdzie dla nas role napisano? Tak dywagować
                mozna długo. Ważne aby w rzeczywistości (nie - wirtualnej) grać tylko jedną role -
                siebie
                Pozdrawiam. AMZ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka