Dodaj do ulubionych

dylemat deubekizacji ...

11.05.07, 08:42

Po prawie lustracyjnym rządząca koalicja przygotowuje kolejne ustawy, które
mają dopełnić obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości.

W Sejmie znalazł się już projekt ustawy o miejscach pamięci narodowej. PiS
chce się zabrać też za tzw. deubekizację, czyli odbieranie przywilejów
emerytalnych byłym pracownikom aparatu bezpieczeństwa. Ta druga propozycja
budzi sporo emocji, bo sposób, w jaki obóz rządzący (wspierany w tej kwestii
przez PO) chce karać byłych pracowników bezpieki, może okazać się sprzeczny z
elementarną zasadą sprawiedliwości. Parlament pod przewodnictwem PiS-u może
wyprodukować kolejny legislacyjny bubel, który uniemożliwi na długie lata
rozliczenie PRL-owskiej przeszłości.

Z moralnego punktu widzenia deubekizacja budzi dużo mniejsze kontrowersje niż
lustracja. W tej ostatniej - przy obecnie obowiązującej procedurze -
obywatele są zobowiązani do składania donosów na samych siebie. W
deubekizacji chodzi o elementarną sprawiedliwość - argumentują politycy
prawicy. Paradoksalnie - za sprawą przyjętej ich głosami ustawy lustracyjnej -
proces deubekizacji także nabrał nowego sensu. Jeśli dziś byłe ofiary
represji aparatu bezpieczeństwa muszą przechodzić upokarzającą dla wielu
procedurę składania oświadczeń, że nie współpracowały z SB, to dlaczego
łamiący przed laty ich życie i charaktery ubeccy emeryci mają się cieszyć nie
tylko z wysokich emerytur, ale także z tego, że wyprodukowane przez nich
dokumenty nadal wpływają na życie setek tysięcy ludzi?

PiS szacuje, że liczba osób objętych ustawą deubekizacyjną może sięgnąć 20
tysięcy. Błąd polegający na odebraniu świadczeń jak najszerszej grupie ludzi
może jednak skutkować utrąceniem ustawy przez sądy. W cywilizowanym państwie
nikt nie zgodzi się na odbieranie ludziom nabytych praw, tylko dlatego, że
pracowali kiedyś w znienawidzonych (choć nie przez wszystkich) instytucjach
czynnie wspierających komunistyczny reżim. Deubekizacja miałaby sens, gdyby
zaowocowała wyodrębnieniem i ukaraniem najbardziej gorliwych funkcjonariuszy
bezpieki, którym udowodniono by stosowanie tortur czy szantażu i znęcanie się
nad przedstawicielami opozycji. Każdą z takich spraw musiano by jednak
przeprowadzać indywidualnie, z zastosowaniem pełnych procedur sądowych.
Jednoczesne odebranie przywilejów wszystkim byłym ubekom, od generałów po
sekretarki, bez oceny stopnia ich winy - byłoby podobnym aktem
niesprawiedliwości, jak nieprzeprowadzanie deubekizacji w ogóle.

Proces musiałby więc obejmować procedury wykluczające stosowanie
odpowiedzialności zbiorowej. Legislacja wprowadzająca bardziej radykalne
rozwiązania nie wytrzyma próby ani w polskim Trybunale Konstytucyjnym, ani
przed strasburskim Trybunałem Sprawiedliwości (co także stanie się
najprawdopodobniej i z lustracją). W obecnym klimacie politycznym napisanie
jednak ustawy pozwalającej na "chirurgiczne" wyselekcjonowanie osób
odpowiedzialnych za represje, które dziś wciąż cieszą się przywilejami,
wydaje się niemożliwe.

Quelle PDN-NY(TD)



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka