patience
13.08.07, 17:34
One sie mnożą. A potem, jak tylko sąsiedzi zapomną zamknąć na noc klatkę
schodową, małe przychodzą prosto na moją wycieraczkę i piszczą, żeby je
wpuścić. No i w efekcie żyje tematem kocich adopcji. Teraz mam sztuk pięć, ale
ile ich już trafiło do ludzi, hoho. Można się niebywale dużo nauczyć od kotów,
np. że ludzka cywilizacja wojny jest odwrotna od zwierzęcej. One jedzą w
odwrotnej kolejności, najpierw najmniejsze i najslabsze. Komandos odchował
Jurka, sam jeszcze niedorostek, bo koty stają się dorosłe w 3cim roku życia,
targał Jurka po całym mieszkaniu, wylizywal pilnie i leżał z nim w kojcu.
Został tatusiem:
picasaweb.google.com/boguty/Cats/photo#5067865906572663666
Ale przebił go kotek Kiełek, braciszek Jurka. Liczy sobie między 3 a 4
miesiące życia. Kilka dni po adopcji Jurka pojawiły się w domu dwie koteczki.
Same przylazły, miały może miesiąc, może trochę więcej. Za małe, mimo
szczerych chęci człowieka mogłyby nie przeżyć. Ale Jurek się nimi zajął. Mam
miliony zdjęć, jak się przysysają do Jurkowych cycusiów, a on im na to
pozwala, np. takie:
picasaweb.google.com/boguty/Cats/photo#5097849926631651442
picasaweb.google.com/boguty/Cats/photo#5097849930926618754
picasaweb.google.com/boguty/Cats/photo#5097849930926618770
Zobaczcie jak się poświęcił, jak mu wycmoktały futerko na brzuszku, taki mały
kotek:
picasaweb.google.com/boguty/Cats/photo#5097849935221586082
I gdzie wy przy kimś takim jesteście, ludzie?