Gość: neokrata
IP: *.raszyn.sdi.tpnet.pl
26.07.03, 18:10
------------------------------------------------------------------------------
--
Pamietam, jak podczas pierwszej transmisji telewizyjnej z Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy politycy pchali się do studia by się pokazać i jak Jurek
Owsiak ich gonił. "Pan tu nie jest Unia Woloności, panie Władku, u nas pan
jest Władek Frasyniuk co najwyżej" i to samo do Merkela (gdzie on teraz
jest?) oraz Zarębskiego (a ten gdzie?).
Kiedy juz wszyscy ludzie sumienia rzucili się na pomoc Nieznalskiej,
malarze , muzycy rockowi, profesorowie i intelektualiści, to wtedy i
Frasyniuk nagle sobie przypomniał, że Unia Wolności musi jakoś zaistnieć i
walnął swój apel, który "Gazeta" wytłuściła, pomijając inne, wcześniejsze.
Zachowanie tandetne jak nie wiem co. Nie mógł się po prostu podpisać pod
istniejącym listem tylko walnął swój, martyrologiczny, najważniejszy.
Rok temu Unia Wolności pojechała na zwłokach Marka Kotańskiego i
zorganizowała wielki mityng promujący swoją członkinię Joannę Kotańską na
radną w Żoliborzu. Posunięto się do tego, że pamiątki po ś.p. Kotanskim
sprzedawano na fundusz promocyjny kandydatki tej partii w wyborach.
Strach pomyśleć co zrobi Frasyniuk, jak coś złego się przydarzy papieżowi.