Dodaj do ulubionych

Słaby dolar ....

03.12.07, 09:07

Mnie więcej co dziesięć lat pozycja dolara na rynku światowym
słabnie. I tak się dzieje teraz.

Na niektórych podziałać mogą uspokajająco stosowne tabele i wykresy,
jak na przykład zamieszczone w ostatnim tygodniku "Economist". Dane
takie sygnalizują po prostu, że nic nadzwyczajnego nie następuje.
Obecna sytuacja amerykańskiej waluty podlega - jak wszystko -
cyklicznym wahaniom. Innymi - optymistyczniejszymi słowy: poprawa
nastąpi wkrótce i dolar powróci do dawnej pozycji.

Zapewne tak się stanie. Ogromne nadwyżki dolarowe na świecie wolniej
lub szybciej znikną i dolar, jak każdy towar, którego jest za dużo
na rynku, znów pójdzie w cenę. Do tego jednak potrzebna byłaby
recesja gospodarcza w USA, która pohamowałaby niepowstrzymany pęd
amerykańskich zakupów towarów produkowanych gdzieś na świecie.

Wadą takiego "rozwiązania" byłoby osłabienie zaufania do gospodarki
Stanów Zjednoczonych, które sprawiłoby utrzymanie słabej pozycji
dolara albo nawet dalszy jego spadek. Lepsza byłaby, naturalnie,
jakaś niezwykła koniunktura, która pozwoliłaby ulokować zagranicznym
inwestorom swe nadwyżki dolarowe w amerykańskiej gospodarce. Ale na
to się nie zanosi; kryzys bankowy, kryzys na rynku nieruchomości,
kryzys w produkcji przenoszonej do tańszych miejsc na świecie
zapowiada raczej spowolnienie niż wzrost tempa rozwoju.

Poza tym sytuacja obecna jest nieco inna pod dwoma względami
przynajmniej. Pierwszy - to szalenie wysokie ceny ropy naftowej,
które doprowadziły do ogromnych fortun w kilku-kilkunastu krajów
świata gromadzących swe gigantyczne rezerwy właśnie w dolarach.
Obawa tych krajów o straty spowodowane spadkiem wartości dolara może
doprowadzić do decyzji, aby lokować swe "oszczędności" w innej
walucie. Same lęki i manewry obliczone na rozliczanie
międzynarodowych transakcji w euro, na przykład, wystarczają przy
tak ogromnych sumach do zachwiania pozycji dolara.

Drugi - to pojawienie się na rynku światowym nowych potęg
gospodarczych, zwłaszcza Chin i Unii Europejskiej, oraz paru
krajów "aspirujących", jak np. Indie. Oznacza to, że banki
centralne, inwestorzy, przedsiębiorcy nie muszą z rezygnacją czekać,
aż nastąpi poprawa w jedynej potężnej gospodarce, w USA, ale szukać
będą od razu oparcia gdzie indziej, tym silniej jeszcze nakręcając
koniunkturę państw nowego zainteresowania, a osłabiając amerykańską.

Dawniej nawet reżimy wrogie USA zainteresowane były w dobrej
kondycji tego kraju i jego społeczeństwa. Dziś - niekoniecznie,
nawet pojawiają się idee "ataku ekonomicznego" na Stany Zjednoczone,
skoro państwa takie jak Iran, Wenezuela czy Rosja mogą znaleźć
oparcie dla swych pieniędzy i możliwości inwestycyjnych właśnie w
Chinach czy UE. Są to na razie mrzonki, ale sam fakt ich snucia
świadczy o nowej konfiguracji na rynku światowym.

Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek
    • atolski21 Re: Słaby dolar .... 03.12.07, 09:48
      Wszystkie klawisze instrumentu grajacego melodie przy ktorej swiat
      tanczy sa w Waszyngtonie:
      1) Selektywne oslabianie poszczegolnych gospodarek. Taki manewr
      zastosowano w latach 89-99 w stosunku do Japonii, ktora byla wtedy
      druga potega gospodarcza swiata. Spowodowala to dwie dekady recesji
      Japonskiej gospodarki
      Taki manewr mozna zastosowac w stosynku do chin i do UE.
      Rosja nic sie nie liczy poniewaz nic nie produkuje i jest jak
      Arabia Saudyjska zalezna od kupujacych jej rope zeby istniec.
      • atolski21 Jugoslowianski dinar jeszcze slabszy 03.12.07, 16:23
        Nie ma zgody w amerykanskich elitach co zrobic z Unia Europejska.
        Ameryka byla akuszerem Unii i reanimowala Unie w czasie wielu jej
        kryzysow. Losy Unii zaleza od rozsadku Europejczykow. Jezeli
        beda grali po stronie Ameryki, to Unia dostanie pozwolenie aby
        trwac. Ale jezeli Unia zacznie podgrywac szowinizmem gospodarczym
        i politycznym a la IV Rzesza to zostanie zniszczona przez
        amerykanskie sluzby specjalne w ciagu 48 godzin.
        Tyle czasu potrzeba aby rozniecic konflikt flamandzko-walonski i
        zniszczyc Bruksele w ogniu wojny domowej. Tyle casu trzeba , aby
        rozniecic konflinkt francusko-muzulmanski i zobaczyc caly Paryz w
        ogniu. Tyle czasu trzeba, aby rozniecic konflikt turecko-niemiecki
        i zobaczyc Niemcy w ogniu. Jest kilka innych punktow , ktore
        pozostaja tajne i wystarcajace do zdmuchniecia Unijnego domku z
        kart. Ile bedzie wart wtedy Euro ? Ano tyle ile jest wart dinar z
        bylej Jugoslawii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka