Dodaj do ulubionych

MÓWI ERIKA STEINBACH !

13.08.03, 11:39
SZOWINIZM ERIKI UKRYTY jest za udawaną polityczną poprawnością i obłudnymi
zapewnieniami o przyjaźni.
W sztuce kamuflażu Niemcy są dobrzy czasami.
Ale coraz częsciej wyłazi z nich prawdziwe oblicze jak z tą listą sławnych
Niemców, gdzie wpisano na nią hurtowo Austriaków likwidując ten naród
i robiąc z Kopernika Niemca
oraz określając na tej liscie jako najlepszych Niemców polityków-agresorów
jak Bismarck, Fryderyk Wielki, czy Wilhelm II !

Oto tekst z "Rzeczpospolitej" :

Od dłuższego czasu toczy się nie tylko w Niemczech, ale również w Polsce
ożywiona dyskusja na temat Centrum przeciwko Wypędzeniom (ZgV), które w myśl
statutu ma mieć swoją siedzibę w Berlinie. Wiele z wymienianych argumentów
jest pożytecznych. Jednocześnie uwidacznia się u niektórych osób
zabierających głos brak informacji.

Bo jak inaczej można wytłumaczyć obawy i agresję skierowaną pod adresem
fundacji Niemców wypędzonych. Centrum jako fundacja istnieje od 6 września
2000 roku. Powstała dzięki temu, iż Niemcy wypędzeni ze stron ojczystych
zrozumieli, że nie należy trwać we własnym cierpieniu, w osobistych
traumatycznych wspomnieniach, lecz należy stworzyć instrument przyczyniający
się do tego, iż wypędzenia i ludobójstwo zostaną potępione jako środek
działań politycznych. Teoretycznie tak właśnie jest w przypadku prawa
międzynarodowego i to od dłuższego czasu. Niestety, sprzeczna z prawami
człowieka praktyka zbyt często fakt ten lekceważy - i to po dzień dzisiejszy.
Fundacja ma do spełnienia cztery równorzędne zadania, które zawsze mają
służyć prawom człowieka.

Los 15 milionów wypędzonych

Po pierwsze: w Berlinie powinna powstać możliwość zapoznania się - i to w
pełnym wymiarze - z losem ponad 15 milionów niemieckich ofiar deportacji i
wypędzenia z całego obszaru Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej.
Chodzi także o wiedzę o kulturze oraz historii obszarów osiedleńczych. Niemcy
mieli swe ziemie ojczyste w krajach nadbałtyckich, w Rumunii, Jugosławii, na
Węgrzech, w Polsce, w Bułgarii, na obszarach dawnego Związku Radzieckiego
oraz w Czechosłowacji. Tam osiedlali się od wielu wieków. Przybyli z dawnych
niemieckich terenów wschodnich, które dzisiaj należą do Polski i Rosji.

Wiele tysięcy z nich przecierpiało lata robót przymusowych oraz więzienia w
obozach. Prawie 2,5 miliona dzieci, kobiet oraz mężczyzn nie przeżyło
męczarni wypędzenia, tortur, przymusowych robót czy też ciągnących się
miesiącami gwałtów. Tych, którzy przeżyli, nie wolno nam pozostawić swojemu
losowi. Jest to ogólnoniemieckie zadanie.

Bagaż wypędzonych

Po drugie: Fundacja zamierza przedstawić przemiany w Niemczech w różnych
dziedzinach życia, które nastąpiły w wyniku integracji milionów ziomków
wykorzenionych z ziemi ojczystej. Socjolog Eugen Lemberg mówił w 1950 roku
o "powstaniu nowego narodu składającego się z Niemców wewnętrznych oraz
wypędzonych z terenów wschodnich". Faktem jest, że np. wyznaniowa struktura
Niemiec nie przypomina już tej, która utrwaliła się od momentu pokoju
religijnego w Augsburgu w 1555 roku.

"Niewidzialnym bagażem", jak określa to poetka Gertruda Fussenegger, były
także umiejętności techniczne, sztuka rzemiosła, rolnictwa czy wiedza
naukowa. Dochodzi do tego licząca siedem, osiem stuleci samodzielna tożsamość
kulturowa oraz doświadczenia we współżyciu ze słowiańskimi, madziarskimi,
bałtyckimi czy też rumuńskimi sąsiadami.

Wypędzeni ze stron ojczystych wnosili do Niemiec doświadczenia
międzykulturowe. Opowiadając się w swej Karcie już w 1950 r. za zjednoczoną
Europą, której narody żyją w pokoju, wyprzedzili większość niemieckiej opinii
publicznej. Dlaczego? Gdyż są bardziej świadomi i wiedzą lepiej niż inni, że
Europa nie kończy się na Odrze i Nysie albo na Lesie Bawarskim. Francuski
politolog Alfred Grosser scharakteryzował integrację niemieckich
przesiedleńców jako największe społeczno-gospodarczo-polityczne zadanie,
któremu Niemcy podołali. Co do tego jesteśmy zgodni. Mimo to, te wspaniałe
dokonania nie doczekały się praktycznie w Niemczech opracowania.

Doświadczenie europejskich narodów

Po trzecie: Nie można pominąć faktu, że Centrum przeciwko Wypędzeniom ma
służyć również pamięci o wypędzeniu i ludobójstwie dokonanym na innych
narodach, szczególnie w Europie. W samej Europie mieliśmy - albo powiedzmy
lepiej mamy - do czynienia z naruszeniem praw człowieka w wypadku 35 grup
etnicznych. Począwszy od Albańczyków, Ormian, Azerów po Estończyków,
Gruzinów, Inguszów, Tatarów Krymskich, Polaków, Czeczenów, Ukraińców,
Białorusinów oraz Greków z Cypru, nie mówiąc o szczególnym prześladowaniu i
masowej zagładzie europejskich Żydów, czego dokonał narodowy socjalizm.
Społeczność międzynarodowa zamknęła oczy na ludobójstwo z lat 1914 - 1915
dokonane przez państwo osmańskie na narodzie armeńskim.
Etniczne "oczyszczenie przedpola" poprzez przymusowe przesiedlania było nie
tylko tolerowane w 1922 r. przez Ligę Narodów, lecz wręcz postanowione.
Hitler liczył więc na to, że społeczność międzynarodowa nie będzie się
interesować jego strasznymi planami zniszczenia.

"Kto mówi jeszcze dzisiaj o zagładzie Ormian" - powiedział w 1939 roku,
kontynuując krok po kroku swe okrutne dzieło zagłady europejskich Żydów.
Symbolem zagłady stał się Auschwitz. Hitler otworzył tym samym całkowicie
puszkę Pandory. I tak też pozostało.

Ludobójstwo Niemców z Jugosławii, obozy śmierci dla niemieckich cywilów w
Polsce, w Czechosłowacji, w Związku Radzieckim oraz wypędzenie milionów
Niemców trwały aż po lata 1948 - 1949. Wypędzenie Polaków z ziem wschodnich
przez Stalina oraz Węgrów przez Benesza przypada właśnie na okres powojenny.

Absurdalność skrajnie narodowego i rasistowskiego myślenia tej epoki widać
wyraźnie na przykładzie Niemca sudeckiego Oskara Schindlera. Dzięki swojej
odwadze i pomysłowości uratował on życie 1200 Żydom. Wśród jego dokumentów
można znaleźć list do słynnego reżysera filmowego Fritza Langa. W swej
notatce przedstawia Schindler losy Langa: "W ostatnim roku wojny został on
zidentyfikowany jako pół-Żyd i wydalony z Wehrmachtu. Pod koniec wojny został
zamordowany przez Czechów w Pradze, gdzie zamieszkał, jako niemieckojęzyczny
cywil".

Na Bałkanach i w Czeczenii mamy po dzień dzisiejszy do czynienia z błędnym
kołem przemocy motywowanej chęcią odwetu i zemsty, nie wspominając już o
innych kontynentach. Ciągle poszukuje się nowych argumentów dla
usprawiedliwienia takiego działania. Jednak one nie istnieją! Nigdy nie uda
się usprawiedliwić wypędzenia i ludobójstwa! Są one zawsze przestępstwem, są
sprzeczne z prawami człowieka i są wyrazem archaicznego myślenie o krwawej
zemście.

Nasza fundacja nie może tego potraktować obojętnie. Pragnie nieustannie
przypominać i skłaniać ludzi do współczucia i współpracy. Wszystkim ofiarom
ludobójstwa i wypędzenia potrzebne jest miejsce w naszym sercu oraz w
historycznej pamięci. Tego rodzaju miejscem ma być Centrum przeciwko
Wypędzeniom. Chcemy w nim jasno i wyraźnie wykazać, że praw człowieka nie da
się podzielić.

Nie wolno nam zrezygnować z dialogu z sąsiadami. W ramach komitetu doradczego
fundacji już dzisiaj współpracują specjaliści z Czech, Włoch, Stanów
Zjednoczonych oraz oczywiście z Polski. Od samego początku wspiera nas były
estoński prezydent Lennart Meri oraz wybitny pisarz pisarz węgierski Gy�rgy
Konrad.

Nagroda dla odpowiedzialnych

Po czwarte: do zadań fundacji należy przyznanie nagrody takim osobom, które
poprzez swoje postępowanie wyostrzają poczucie odpowiedzialności. Laureatem
nagrody może być konkretna osoba, inicjatywa społeczna czy grupa osób, które
występują przeciwko naruszaniu praw człowieka w postaci ludobójstwa,
wypędzenia oraz świadomego wyniszczania grup narodowych, etnicznych czy
religijnych. Przyznanie nagrody następuje na podstawie zasad ujętych w IV
Konwencji haskiej z roku 1907, Deklaracj
Obserwuj wątek
    • tomek9991 MÓWI ERIKA STEINBACH c.d. 13.08.03, 11:41
      Nagroda dla odpowiedzialnych

      Po czwarte: do zadań fundacji należy przyznanie nagrody takim osobom, które
      poprzez swoje postępowanie wyostrzają poczucie odpowiedzialności. Laureatem
      nagrody może być konkretna osoba, inicjatywa społeczna czy grupa osób, które
      występują przeciwko naruszaniu praw człowieka w postaci ludobójstwa, wypędzenia
      oraz świadomego wyniszczania grup narodowych, etnicznych czy religijnych.
      Przyznanie nagrody następuje na podstawie zasad ujętych w IV Konwencji haskiej
      z roku 1907, Deklaracji Praw Człowieka z roku 1948, Paktach Praw Człowieka z
      1966 roku, rezolucji Komisji Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych z
      1998 roku, a także przyjętych w 1993 r. w Kopenhadze kryteriów Rady Europy.
      Laureatem nagrody może być każdy, kto działa w tym duchu w sferze politycznej,
      artystycznej, filozoficznej lub też praktycznie.

      Czym byłaby jednak nagroda bez nazwy? Decyzją fundacji nagroda ta nosi imię
      Nagrody Praw Człowieka im. Franza Werfla. Oznacza to, że wymagania są wysokie.
      W tym nazwisku zazębia się historia Europy. Franz Werfl, wybitny
      niemieckojęzyczny żydowski liryk i powieściopisarz, urodził się w Pradze w 1890
      roku. Zmuszony w 1938 r. do emigracji zmarł na wygnaniu w 1945 r. Gdyby dożył
      końca wojny, podzieliłby zapewne los sudecko-niemieckiego socjaldemokraty
      Wenzla Jakscha, któremu nigdy nie było wolno powrócić z emigracji do swoich
      czechosłowackich stron ojczystych, mimo iż był on lojalnym obywatelem
      Czechosłowacji. Ponadto Franz Werfel postawił mordowanemu narodowi ormiańskiemu
      jedyny w swoim rodzaju literacki pomnik w postaci swojej wielkiej powieści "40
      dni Musy Dagha". Jury fundacji podjęło decyzję przyznania nagrody im. Franza
      Werfla pierwszy raz 29 czerwca 2003 roku w kościele św. Pawła we Frankfurcie
      nad Menem, przy czym panowała pełna zgodność, że ma to być nagroda podwójna.
      Laureatami nagrody zostali czescy inicjatorzy Krzyża Pojednania w czeskiej
      miejscowości Wekelsdorf: Vera Vitova, była burmistrz Wekelsdorfu oraz znaczące
      w życiu lokalnym postacie: Jan Pinos i Petr Kulisek. Drugim laureatem nagrody
      został dr Mihran Dabag, kierownik Instytutu Badań nad Diasporą i Ludobójstwem
      Uniwersytetu Ruhr w Bochum. W ten sposób z jednej strony jury doceniło odważne
      działanie we wciąż rodzącym napięcie otoczeniu, a z drugiej strony naukową
      pracę na temat nieomal już zapomnianego ludobójstwa narodu ormiańskiego.

      Otworzyć ciemne rozdziały historii

      Fundacja pragnie wyraźnie pokazać: potrzebujemy i chcemy pojednanej Europy, w
      której narody potrafią żyć ze sobą w pokoju. Nasze europejskie narody żyją
      świadomie lub też nieświadomie na jednym kulturowo wspólnym fundamencie. W
      twórczym duchu rozwijały się na przestrzeni wieków europejska muzyka,
      literatura, filozofia, architektura i malarstwo. Mimo wypaczeń XX wieku ludzi
      naszego kontynentu łączy o wiele więcej niż dzieli. Przeszłość, teraźniejszość
      i przyszłość naszych narodów są ściśle ze sobą splecione.

      G�nter Grass i polski dziennikarz Adam Michnik stwierdzili zgodnie, że
      historyczne pojednanie nie ma szans, jeżeli nietykalne będą ciemne rozdziały
      historii. W tej kategorii mieści się wypędzenie, a także akty ludobójstwa.
      Musimy wspólnie ustosunkować się do naszej przeszłości, do tej dobrej, jak i do
      tej trudnej. Po to, aby zapewnić sobie stałą i spokojną przyszłość. Centrum
      przeciwko Wypędzeniom pragnie się do tego przyczynić. -




      --------------------------------------------------------------------------------
      Erika Steinbach jest przewodniczącą Związku Wypędzonych oraz
      współprzewodniczącą Fundacji Centrum przeciwko Wypędzeniom. Urodziła się w
      okupowanej Rumi niedaleko Gdyni w 1943 r. jako córka podoficera wojsk
      niemieckich. Rumię opuściła wraz z rodziną, uciekając przed Armią Czerwoną. W
      RFN rozpoczynała karierę zawodową jako urzędniczka. Swe talenty muzyczne
      wykorzystała, grając na skrzypcach w orkiestrach zawodowych. Od lat 70. mieszka
      w Frankfurcie nad Menem. Karierę polityczną rozpoczęła w 1974 r. jako członek
      Unii Chrześcijańsko- Demokratycznej (CDU). Od 1990 r. jest deputowaną do
      Bundestagu. Wchodzi w skład Prezydium CDU. Po raz pierwszy wybrana została na
      przewodniczącą Związku Wypędzonych w 1998 r. Głosowała przeciwko traktatowi
      granicznemu z Polską. W czasie niedawnego głosowania w Bundestagu nad traktatem
      akcesyjnym o przyjęciu do UE dziesięciu nowych członków twierdziła, że kilka
      krajów, w tym Polska, nie wypełniły wszystkich kryteriów w zakresie
      przestrzegania praw człowieka.
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030813/publicystyka/publicystyka_a_7.html
      • mr_watchman Nudzi mnie... 13.08.03, 11:45
        ...czytanie o kolejnych dupnych fundacjach. Wypędzili kogoś tam? To przykre,
        ale po co dziś zawracać ludziom głowę takimi pierdołami?
        • tomek9991 Po co Niemcy bawią się w te klocki 13.08.03, 11:58
          Wypędzeni mają poparie wszystkich partii politycznych.
          A po co się to robi ?
          Równolegle z centrum wypędzonych wysuwa się żądania pod adresem Polski i Czech,
          aby przeprosili za wypędzenia i uznali, że NIEMCY BYLI OFIARAMI II WOJNY.
          No i oczywiście mamy wraz z Czechami zapłącić odszkodowania wypędzonym.
          Nieoficjalnie, ale powszechnie wypędzeni mówią głośno, że Polska i Czechy ma
          zwrócić wypędzonym Niemcom wszystkie majątki !
          A do tego systematycznie urabia się niemiecką opinię publiczną według
          schematów :
          NIEMCY = WSPANIAŁY NARÓD
          NIEMCY = OFIARY II WOJNY
          ZA WOJNĘ ODPOWIADA TYLKO HITLER I JEGO KILKU KOLEGÓW
          KAŻDY, KTO MÓWI PO NIEMIECKU JEST NIEMCEM ( np. wszyscy Austriacy )
          I ludzie to łykają, bo czuja sie dowartościowani
          i wierzą bezkrytycznie PAŃSTWOWYM MEDIOM !

          A pojednanie z Polska i zjednoczona Europa ?
          Te bajki adresowane dla naiwnych jeszcze nadal są równolegle opowiadane.
          Jeszcze, bo za kilka lat znikną
          i znowu będzie OFICJALNIE tylko jedna wersja historii Niemiec :
          TA WYMYŚLONA PO ZJEDNOCZENIU NIEMIEC W 1871 ROKU, SZOWINISTYCZNA, WROGA WOBEC
          SĄSIADÓW, ale pozbawiona nazistowskiego antysemityzmu.
          • Gość: J.K. Tomek, zapewniam Cie po raz ktorys... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 21:03
            Twoje obawy sa zrozumiale i uzasadnione, ale przesadne.
            Oczywiscie, ze BdV liczy na glupote i niewiedze, Polakow i Europy...

            Wybacz , nie mam czasu rozwinac.
            Chca zaistniec na scenie.
            Juz Adenauer mial takiez koncepcje.
            Polacy ich przeprosili za przykrosci i to wszystko.
            Powtarzam po raz kolejny, trzeba wiedziec, co oni mowia...
            Ale na zaproszenia z ich strony do dyskusji, nalezy odpowiadac: NIE.
            Swiat poszedl do przodu, zaslugujecie tylko na IGNOROWANIE z naszej strony.
            I tyle.

            • tomek9991 A ja kolejny raz ostrzegam i widzę to CZARNO 14.08.03, 21:05
              Zgodziłbym się z Tobą na 100 procent,
              gdyby nie pewien drobiazg.
              Ten sam Berlusconi, który na chamskie zaczepki Niemca odpowiedział też chamsko,
              teraz tłumaczy sie jak szkolny łobuziak parszywej niemieckiej bulwarówce "Bild"
              i zapewnia o swojej miłości do Niemców.
              Dopóki razem z Niemcami są Francuzi widzę to czarno.
              Oni w dwójkę rzadzą Unią i jeśli ten układ nie zostanie
              DOKŁADNIE ROZPIER....ONY NA KAWAŁKI, to Polskę czekają nieciekawe sprawy.
              Dziś w Wyborczej dowiedziałem się, że jakiś opłacony przez ziomkostwa polski
              profesor powtarza kubek w kubek hitlerowskie brednie o rzekomym zamordowaniu
              niewinnych Niemców w Bydgoszczy 3 września 1939.
              Ci rzekomo niewini z V kolumny strzelali w plecy polskim żołnierzom ( dokładnie
              to samo było 2 września w Bielsku, koło mojego rodzinnego Żywca ).
              Jak takiego żołnierze dorwali, to rozwalili na miejscu.
              I dziś Polak za niemieckie pieniądze powtarza nazistowskie brednie.

              ONI MAJĄ KASĘ i ONI Z ŻABOJADAMI CHCĄ PANOWAĆ W EUROPIE.
              A cała ta zabawa w wypędzonych ma dostarczać do tego ideologię.

              I najbardziej zadziwia mnie ich PERFIADIA :
              ONI nie atakują Żydów i zostawiają ich na deser.
              Czegoś się z Hitlera nauczyli.
              • Gość: uli Re: A ja kolejny raz ostrzegam i widzę to CZARNO IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 21:11
                servus bebokk! wink
                • tomek9991 Re: A ja kolejny raz ostrzegam i widzę to CZARNO 14.08.03, 22:59
                  Coś się tobie pomyliło z adresatem pozdrowień.
                  Ale ja i tak mogę pozdrawić Ciebie.
    • bebokk Wypędzona ERIKA STEINBACH ? 13.08.03, 20:33
      Przecież to jej tatuś wypędzał z polskiego Pomorza Polaków.
      Nie wszystkich wypędził wraz z kolegami, bo około 12 000 Polaków i Żydów
      rozstrzelano w piaśnickich lasach.
      Ale o tym piękna Erika CICHO SZA !
      • Gość: uli Re: Wypędzona ERIKA STEINBACH ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 20:50
        bebokk napisał:

        > Przecież to jej tatuś wypędzał z polskiego Pomorza Polaków.
        > Nie wszystkich wypędził wraz z kolegami, bo około 12
        000 Polaków i Żydów
        > rozstrzelano w piaśnickich lasach.
        > Ale o tym piękna Erika CICHO SZA !


        uwazacie ze WSZYSTKIE niemieckie rodziny do konca pokolen
        powinny nosic znamie zbrodniarzy? czy tez taki stan
        rzeczy bylby wam wygodny do zasloniecia wlasnych plam na
        honorze?
        • Gość: J.K. Uwazamy, baranie, zebys tu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 21:06
          nie mieszal.
          Chcemy zyc w pokoju z wszystkimi sasiadami.
          Niczego od Was nie oczekujemy, a Wy nie oczekujcie niczego od nas.
          Poza pokojowym wspolistnieniem.

          Nie licz na pokojowa zmiane granicy na Odrze i Nysie.

          poniatno?
          • arnold7 Re: Uwazamy, baranie, zebys tu 13.08.03, 21:13
            Erika jest OK.
            Fajno babka, poruszo niywygodne tymaty.
            Przydaua by sie tako we Polsce. Wy Poloki tak nic uo swojich utraconych
            ziymiach?
            • bebokk No i jest wymyślona przez Erikę mniejszość śląska 13.08.03, 21:16
              Arnold ! Ty jesteś z całym Ruchem Autonomii Śląska tylko marionetką w pięknych
              rączkach Eriki i jej opiekunów od SPD po CSU !
            • Gość: Spyke Re: Uwazamy, baranie, zebys tu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.03, 21:17
              Helmutom to się we łbach poprzestawiało. Nagle ofiarami się stali, a że z
              dymem całą Europę puścili to wszystko OK. Nagle ich polacy skrzywdzili.
              Najlepiej im majątki pooddawać i może jeszcze jakieś odszkodowanko...??!!
              Najpierw zrobimy użytek z tych waszych nazistowskich Leopardów... Choć z
              drugiej strony, to mamy takie rządy, że może faktycznie nas sprzedadzą szkopom.
            • sewer_ Arnoldo, w Katowici my byli 13.08.03, 21:21
              i te spytki widzieli.
              przslij moze pare pornosow od Pani Orlowski, bedzie przynajmniej co ogladac!
            • Gość: wikul Re: Uwazamy, baranie, zebys tu IP: *.acn.waw.pl 13.08.03, 21:43
              arnold7 napisał:

              > Erika jest OK.
              > Fajno babka, poruszo niywygodne tymaty.
              > Przydaua by sie tako we Polsce. Wy Poloki tak nic uo swojich utraconych
              > ziymiach?



              Pisz po polsku jełopie , albo wyp....... do swojego getta .
          • Gość: uli Re: Uwazamy, baranie, zebys tu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 21:30
            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > nie mieszal.
            > Chcemy zyc w pokoju z wszystkimi sasiadami.
            > Niczego od Was nie oczekujemy, a Wy nie oczekujcie
            niczego od nas.
            > Poza pokojowym wspolistnieniem.
            >
            > Nie licz na pokojowa zmiane granicy na Odrze i Nysie.
            >
            > poniatno?

            to nie byla odpowiedz na moje pytanie.
            no i na poziomie tez nie byla wink jeszcze duzo musicie
            sie nauczyc!
            • Gość: wikul Re: Uwazamy, baranie, zebys tu IP: *.acn.waw.pl 13.08.03, 21:46
              Gość portalu: uli napisał(a):

              > to nie byla odpowiedz na moje pytanie.
              > no i na poziomie tez nie byla wink jeszcze duzo musicie
              > sie nauczyc!



              To wy tępaki , powinniście się wiele uczyć . Prostej odpowiedzi nie rozumiesz .
            • Gość: J.K. Uli, jak nie zrozumiales, to moze uproscic? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 22:03
              za cierpienia niewinnych, wysiedlonych Niemcow przeprosil juz Jaruzelski
              w roku 1984.
              To co sie stalo w roku 1945, to nie nasza, polska wina.
              zwroc sie z twoikm zalem do Adolfa.
              I nie licz na jakies otwarcie nowej dyskusji.

              J.K.
              syn powstanca warszawskiego z roku 1944
              (spaliliscie mojemu ojcu mieszkanie, bestialsko, juz po powstaniu).
              Nie zawracaj nam wiecej d...
              glupimi tematami, bo moge sie zdenerwowac.
              • Gość: uli Re: Uli, jak nie zrozumiales, to moze uproscic? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 22:08
                Gość portalu: J.K. napisał(a):

                > za cierpienia niewinnych, wysiedlonych Niemcow
                przeprosil juz Jaruzelski
                > w roku 1984.
                > To co sie stalo w roku 1945, to nie nasza, polska wina.
                > zwroc sie z twoikm zalem do Adolfa.
                > I nie licz na jakies otwarcie nowej dyskusji.
                >
                > J.K.
                > syn powstanca warszawskiego z roku 1944
                > (spaliliscie mojemu ojcu mieszkanie, bestialsko, juz po
                powstaniu).
                > Nie zawracaj nam wiecej d...
                > glupimi tematami, bo moge sie zdenerwowac.


                1) widze, ze nadajesz z niemiec. swoj dom juz
                wybudowales? i nikt tobie w tym nie przeszkodzil?

                2) mieszkanie spalono, ale dzialka pozostala, albo?
                • Gość: J.K. Nic nie odbudowalem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 22:14
                  i nic nie zostalo, bo tkzw. "Ustawa Warszawska" wszystko upanstwowila...

                  Naprawde , grzecznie Cie prosze, zostaw te puszke Pandory.
                  to Niemcy wpuscily Rosje Soviecka do Polski i Europy.
                  Byli u nas " z przyjacielska" wizyta, dzieki Wam.
                  Radze Ci zakoncz te tematy,
                  bo nic dobrego z tego nie wyniknie...
                  • Gość: uli Re: Nic nie odbudowalem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 23:10
                    Gość portalu: J.K. napisał(a):

                    > i nic nie zostalo, bo tkzw. "Ustawa Warszawska"
                    wszystko upanstwowila...
                    >
                    > Naprawde , grzecznie Cie prosze, zostaw te puszke Pandory.
                    > to Niemcy wpuscily Rosje Soviecka do Polski i Europy.
                    > Byli u nas " z przyjacielska" wizyta, dzieki Wam.
                    > Radze Ci zakoncz te tematy,
                    > bo nic dobrego z tego nie wyniknie...


                    jak juz teoretyzujemy: moze wlasnie przeszkodzili
                    stalinowi zajac cala europe?.......
                    • sewer_ no, o ile wiem, to Stalin w roku 1939 13.08.03, 23:25
                      raczej (sam) nie zamierzal atakowac Europy?
                      Do historii przeszly te oddzialy radzieckie wkraczajace do Lwowa
                      w lapciach i z karabinami na sznurkach.
                      Nie bylo tak?
                  • Gość: uli ps. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 23:12
                    Gość portalu: J.K. napisał(a):

                    > i nic nie zostalo, bo tkzw. "Ustawa Warszawska"
                    wszystko upanstwowila...
                    >
                    > Naprawde , grzecznie Cie prosze, zostaw te puszke Pandory.
                    > to Niemcy wpuscily Rosje Soviecka do Polski i Europy.
                    > Byli u nas " z przyjacielska" wizyta, dzieki Wam.
                    > Radze Ci zakoncz te tematy,
                    > bo nic dobrego z tego nie wyniknie...

                    podaj mi przynajmniej jeden powod, dlaczego mialoby sie
                    te tematy przemilczac?
                    • bebokk Uli ! Głupi naziolku ! I i II wojna niczego nie .. 13.08.03, 23:23
                      ..nauczyła Was ?
                      Znowu zaczynacie ?
                      • Gość: uli Re: Uli ! Głupi naziolku ! I i II wojna niczego n IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.03, 23:50
                        bebokk napisał:

                        > ..nauczyła Was ?
                        > Znowu zaczynacie ?

                        a dlaczego nie? chodzi wylacznie o prawa czlowieka.
                        zadnych granic nie chcemy przsuwac.

                        ps.
                        nie uwazasz, ze twoj jezyk jest troche... hmmm. wulgarny? wink
                        • bebokk Re: Uli ! Głupi naziolku ! I i II wojna niczego n 14.08.03, 06:56
                          "tylko prawa czowieka" ?
                          Te żądania prowadzą do katastrofy.
                          Może i jestem wulgarny, ale trudno ocenić inaczej kogoś, kto chce nowej wojny.
                          • Gość: uli Re: Uli ! Głupi naziolku ! I i II wojna niczego n IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 21:10
                            bebokk napisał:

                            > "tylko prawa czowieka" ?
                            > Te żądania prowadzą do katastrofy.
                            > Może i jestem wulgarny, ale trudno ocenić inaczej
                            kogoś, kto chce nowej wojny.

                            to ty chcesz tej wojny! twoj brak szacunku do praw
                            czlowieka....
                            • Gość: bez sluchaj, uli , petaku IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.08.03, 13:28
                              prawa czlowieka to wy naruszyliscie w latach 1939-45.
                              wiele osob mowilo ci to tu grzecznie.

                              Ale jak widze, nie wystarcza.
                              Uwazaj, zebyscie nie dostali po raz kolejny w dziub, na wlasne zyczenie.
                              z pomocy Amerykanow chetnie skorzystamy.
                              raczej nie licz, ze beda was tak bronic , jak przed ruskimi w roku 1948.

                              kacapie.
      • bebokk Ciekawa opinia Semki 14.08.03, 07:18
        Niepokojące tony

        Jeszcze dziesięć lat temu wydawało się, że pojednanie polsko-niemieckie stało
        się faktem. Pokolenie wysiedlonych wydawało się tracić polityczne wpływy, a
        wyrazy ubolewania złożone w związku z cierpieniami przesiedleńców złożone w
        Bundestagu przez szefa naszej dyplomacji Władysława Bartoszewskiego zdawały się
        wyczerpywać sprawę.

        W tej sytuacji zadziwiający jest wpływ, jaki uzyskuje obecnie w Niemczech
        Związek Wypędzonych z Eriką Steinbach na czele. Związek zyskał poparcie
        wszystkich niemieckich sił politycznych dla budowy Centrum przeciw Wypędzeniom
        w Berlinie. Erika Steinbach nie kryje chęci, by centrum, prócz badań nad
        wydarzeniami sprzed 50 lat, stanowiło memoriał ku czci ofiar ucieczki ze
        wschodu.

        Niemiecki parlament nie uznał za potrzebne przeprowadzenie konsultacji w
        sprawie centrum z Polską czy Czechami. Nie słychać też nic o zaproszeniu
        polskich historyków do prac instytutu. Jednocześnie Berlin coraz wyraźniej
        stawia wobec Pragi postulat unieważnienia dekretów Benesza, na podstawie
        których po wojnie wysiedlono Niemców sudeckich z Czechosłowacji. Uhonorowaniu
        cierpień deportowanych służyć ma specjalny federalny dzień pamięci.

        Trudno nie odnieść wrażenia, że pokolenie '68 rewiduje swój stosunek do
        historii Niemiec. Niewiele jednak wiemy o tej przemianie. Tacy politycy, jak
        Joschka Fischer czy Otto Schilly nie tłumaczą gwałtownej zmiany postawy wobec
        postulatów ziomkostw. Polacy czy Czesi stają więc wobec faktów dokonanych lub
        zaskakujących politycznych deklaracji. Po dekadach podziału na dwa obozy zimnej
        wojny Niemcy usamodzielniły się i teraz nawet politycy lewicy zaczynają, jak to
        określa prasa nad Menem, "kroczyć niemiecką drogą". Naraża to jednak na szwank
        potencjał zaufania i pojednania z Polakami i Czechami, jaki budowano od lat 70.
        To kolejny powód do refleksji, że w polityce pojednania Polaków z sąsiadami coś
        jest nie w porządku, że nie przynosi ona wielu z nas ani satysfakcji, ani
        poczucia zamknięcia sporów sprzed ponad 50 laty.

        W polskich oczach owa odmiana niemieckiej mentalności, polegająca na
        podkreślaniu własnych cierpień, idzie w parze się z relatywizacją cierpień
        ościennych narodów, które spowodowali Niemcy w czasie drugiej wojny światowej.
        W tej mierze symboliczne było poparcie Joschki Fischera dla wypłacania
        odszkodowań niemieckim ofiarom deportacji z Czech z czesko-niemieckiego
        funduszu stworzonego dla ofiar nazizmu.

        Kult własnych ofiar

        Czy renesans kwestii "wypędzonych" w Niemczech, będący wynikiem
        polityki "kroczenia niemiecką drogą", nie jest ostrzeżeniem przed narodowymi
        wizjami historii? Czy w tej sytuacji nie powinniśmy we własnym interesie dążyć
        do zastąpienia narodowych historii jedną, nowoczesną, europejską świadomością
        historyczną, jak proponuje Sławomir Sierakowski ("Chcemy innej
        historii", "Gazeta Wyborcza" z 11 czerwca; "Witamy w klubie
        kosmopolitów", "Rzeczpospolita" z 22 lipca)?

        Problem w tym, że dla podziału historii na tradycje narodowe nie ma realnej
        alternatywy. Nie uciekniemy od narodów.

        "Unihistoria" nie jest bynajmniej antidotum na nadużywanie historii własnej.
        Ten poprawny politycznie, nowy model dziejów pretenduje do bycia bardziej
        obiektywnym niż partykularne historie narodowe. Jak chce Sławomir Sierakowski,
        ma on niwelować "przemoc historyczną" narodowych historii i uwalniać od
        sporów "światłych obywateli i upokorzonych patriotów". Praktyka jednak
        pokazuje, że i nowa, uniwersalna historia dzieli ofiary na bardziej i mniej
        ważne - tyle że czyni to według innych kryteriów.

        Niemieckie ziomkostwa w ciągu ostatniej dekady umiejętnie dostroiły się do
        wymogów political corectness, by lansować swoje cierpienia. Żądania
        delegalizacji dekretów Benesza opatrzone są argumentem, że legalizowały one
        zasadę odpowiedzialności zbiorowej, której nie da się pogodzić z ideami nowej
        Europy. Nie jest też przypadkiem, że Centrum przeciw Wypędzeniom ma stanąć
        niedaleko pomnika żydowskich ofiar holokaustu. Nic dziwnego, że wielu Polakom
        majaczy koszmar, w którym zagraniczny turysta, zwiedzając Berlin, uzna, iż
        jedynymi - i niemal równymi - ofiarami drugiej wojny światowej byli Żydzi i
        wygnani Niemcy.

        W sytuacji, gdy Niemcy zaczynają grać własną historią, a Ukraińcy nie chcą
        słuchać o polskich ofiarach Wołynia, nieufność wobec kultu własnych ofiar w
        Polsce przekracza rozsądne granice. To, że polski parlament nie zdobył się na
        nazwanie zbrodni wołyńskiej ludobójstwem oznacza zignorowanie linii, jaka
        powinna oddzielać chęć pojednaniea od przekreślania prawdy historycznej. Wagi
        sprawy pojednania nie można lekceważyć, ale wobec nastrojów na Ukrainie
        należało, jak sądzę, skupić się na obchodach w Polsce i śmiało nazwać rzecz po
        imieniu.

        Dialog z sąsiadami

        Jak pogodzić szacunek dla cierpień własnego narodu ze zdolnością do wyjścia
        poza własny punkt widzenia, poza swoją narodową prawdę? Chrześcijanie są w
        takich momentach w niełatwej sytuacji. Z jednej strony czują się zobowiązani do
        wybaczania wynikającego z przykazania miłości, z drugiej strony nie chcą, by to
        pojednanie budowane było kosztem prawdy. Historia pisana z punktu widzenia
        narodu nie musi zamieniać się w narodową mitologię. Wyczulenie na martyrologię
        własnego narodu nie musi kolidować z poszukiwaniem prawdy. Lansowanie w zamian
        historii uniwersalnej - nowej, lepszej i wszystko wyjaśniającej doktryny to
        utopia.

        Ponad rok temu proponowałem, by zamiast planować wspólne Centrum przeciw
        Wypędzeniom we Wrocławiu Polska utworzyła swoje własne, dokumentujące los
        Polaków, których usunięto z Kresów. Bo tylko silne polskie centrum może się
        stać partnerem dla niemieckiego. Ale idei polskiego centrum nikt nie podjął. Za
        to w Niemczech sprawy zmierzają coraz wyraźniej w kierunku memoriału ku czci
        cierpień tylko niemieckich.

        Dlaczego ów niemiecki historyczny unilateralizm nie skłania mnie do popierania
        idei wspólnego centrum - na przykład we Wrocławiu? Nie wierzę w pomysł
        kreowania nowej uniwersalnej historii, która, jak się obawiam, uwięzłaby w
        schematach politycznej poprawności i nie zadowoliłby ani Niemców, ani Polaków.
        Nie wierzę w uniwersalną historię, budowaną na ideologii postępu, na
        podobieństwu marksistowskiej szkoły historycznej, osadzonej na dogmacie walki
        klas.

        Helga Hirsch (w "Rzeczpospolitej" z 24 lipca) wzywa, by skupić się na empatii
        dla cierpienia. Pyta czy ból Niemca, który stracił dziecko w nalocie na
        Świnoujście musi być mniejszy niż ból Polki, której syn jako członek podziemia
        zginął na Pawiaku. Pytanie Helgi Hirsch to przykład jak uniwersalna empatyczna
        historia fałszuje konteksty. Oczywiście, że ból może być równy, ale czy to
        pozwala nam równać szacunek dla cierpień? Idąc dalej tym tropem - np. w 1946
        roku tak samo marzli w barakach gułagu polscy akowcy aresztowani w
        akcji "Burza" i esesmani wzięci przez Sowietów do niewoli. Jaki sens ma pytanie
        czy ich cierpienia były podobne? Jesteśmy skazani na szukanie sensu i przyczyn
        tamtych cierpień. Hierarchizacja tych cierpień wynika z historii danego narodu.

        Rosjanin nie opłakuje napoleońskiego oficera zamarzłego pod Moskwą bo pamięta,
        że ten napadł na jego kraj. Polacy mniej przeżywaja ból Niemca, który przeżył
        bombardowanie Świnoujścia, bo pamiętają jak wielu Niemców poparło agresję
        Hitlera na Polskę. Ta pamięć nie wyklucza szacunku dla grobu niemieckiego
        dziecka w Świnoujściu, ale nadaje mu inną rangę w polskich i niemieckich
        oczach. Inną od śmierci za swój kraj na Pawiaku.

        Historie narodowe mimo swojej odmiennej lub wręcz przeciwstawnej wymowy są
        logiczne i niezbędne do budowania poczucia wspólnoty. Empatyczna unihistoria to
        de facto pole walki o zdobycie współczucia, które ignoruje związek przyczynowo-
        skutkowy dziejów lub używa zasad "political corectness".

        I dlatego ufam raczej cierpliwemu dialogowi narodowych historii, przy stoickim
        przyjęciu do wiadomo
        • bebokk Ciekawa opinia Semki c.d. 14.08.03, 07:19
          W imię tego założenia przyjmuję do wiadomości, że zachodni Ukraińcy idealizują
          UPA, która jest dla nich ważnym elementem niepodległościowej tradycji. Rozumiem
          wagę, jaką społeczność żydowska przywiązywała do przypomnienia wydarzeń w
          Jedwabnem, ale będę też twierdził, że bez analizy wydarzeń z okresu sowieckiej
          okupacji niemożliwe jest pełne zrozumienie tego, co stało się 10 lipca 1941
          roku. Mój sprzeciw będzie budzić marginalizowanie roli niemieckiego komanda w
          jedwabieńskiej zbrodni.

          Pamiętam też o tym, że przez wiele powojennych lat niemieckie elity lekceważyły
          cierpienia ludzi deportowanych z Pomorza i Śląska, i rozumiem dlaczego Günter
          Grass leczy wyrzuty sumienia, opisując tragedię "Wilhelma Gustloffa". Liczę
          więc, że Niemcy stworzą Centrum przeciw Wypędzeniom jako forum dialogu, a nie
          konfrontacyjnego kultu swoich ofiar. Jednocześnie jako spadkobierca swojej
          historii będę protestował przeciw postawieniu przez Ukraińców pomnika Kłyma
          Sawura w Równem - upowskiego dowódcy, który zainicjował rzeź na Wołyniu.
          Niepokoi mnie, upokarzająca Czechów, sprawa żądań unieważnienia dekretów
          Benesza.

          Mam nadzieję na dialog z naszymi z zachodnimi i wschodnimi sąsiadami, ale mam
          też świadomość, że trwać on musi przez pokolenia i że nie podsumuje go jedno
          czy drugie spotkanie szefów państw.

          Tylko naród mający silne poczucie tożsamości narodowej może debatować z innymi
          narodami o swojej przeszłości i pojednaniu. Unihistoria, podobnie jak niegdyś
          marksizm, obiecuje zlikwidowanie antagonizmów narodowych, ale te antagonizmy
          może jeszcze pogłębić. W kwestii pojednania nie można chodzić na skróty.

          arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2003/07/20030726/200307260015.html
        • bebokk Opinie czytelników 14.08.03, 07:22

          OD CZYTELNIKÓW
          Niemiecki ból

          Niewykluczone, że ból matki czy żony Niemki po utracie w czasie wojny
          najbliższych porównać można do bólu polskich i żydowskich matek i żon. Opisem
          cierpień matek i żon zajmowała się literatura już w starożytności, bo to temat
          uniwersalny.

          Helga Hirsch ("Niemiecki ból", "Rz" 171, 24.07.2003 r.) prosi, by porównać ból
          matki niemieckiej, której dziecko zginęło w czasie nalotu w Świnoujściu, z
          bólem matki, której syn zginął na Pawiaku (niewykluczone, że zabity rękami ojca
          lub brata zasypanego pod gruzami niemieckiego dziecka).

          Mając lat cztery, przesiedziałam w czasie powstania dwa miesiące w warszawskiej
          piwnicy, gdy ojciec mój, jako żołnierz Armii Krajowej, walczył o wolność
          Polski. Trudno mi więc z pewnością zachować obiektywizm. Tak się już jednak w
          życiu składa, że, jak widać, nie tylko ofiarom o obiektywizm trudno, lecz nawet
          tym, których ojcowie i dziadowie byli katami. Ból matki, której syn lub córka
          zginęli na Pawiaku, ból matki lub żony, których najbliżsi ginęli na Montelupich
          w Krakowie, na Lackiego we Lwowie czy na Łukiszkach w Wilnie, to było coś
          więcej niż tylko rozpacz po utracie bliskich. Cierpienie potęgowała świadomość,
          że bliscy przed śmiercią cierpieli. Poddawani byli najczęściej wymyślnym
          torturom, odbierano im ludzką godność. A ze śmiercią każdego z nich umierała w
          duszach matek nadzieja, że cierpienia te nie pójdą na marne. Że Polska
          zmartwychwstanie. Że elementarna sprawiedliwość zwycięży. Często takie matki i
          żony także były aresztowane, a potem wysyłane do Oświęcimia, niektóre musiały
          się ukrywać i nie wszystkim udało się przeżyć.

          W cywilizacji chrześcijańskiej nikomu nie wolno odmawiać pomocy. Trudno może
          Polakom lub Żydom wzruszać się, czytając o "potraumatycznych syndromach, które
          nauka w międzyczasie nazwała skutkami traumy", jakie występują u
          siedemdziesięcioletnich Niemców (zwłaszcza może Polakom, bo nikt do tej pory
          nie zajął się jeszcze tymi, których jako dzieci wypędzono z Poznańskiego i
          Pomorza, ekspatriowano z Wilna czy ze Lwowa, ani tymi, którzy przeżyli
          pacyfikacje Zamojszczyzny lub pobyt jako dziecko w Oświęcimiu). Nie sposób
          oczywiście odmawiać prawa do pomocy cierpiącym starym ludziom. Tylko żeby ci
          starzy ludzie i ich adwokaci nie zapominali, że to także kwestia elementarnej
          przyzwoitości, zachowania umiaru. Że nie wolno ulepszać ani fałszować historii
          w imię doraźnych interesów. Choćby po to, by w przyszłości ten, kto napada (na
          inny kraj czy choćby na cudze mieszkanie) zdawał sobie sprawę z tego, że może
          mu się nie udać i że może przy okazji zginąć, a nawet jego Bogu ducha winna
          rodzina.

          Na zakończenie przewrotna myśl, choć może niepozbawiona sensu.

          Niewykluczone, że cierpiały również lub cierpią jeszcze matki, żony, siostry
          lub dzieci straconych po wojnie niemieckich przestępców wojennych. Tylko co z
          tego?


          Janina Hera-Aslanowicz (adres znany redakcji)


          * * *

          Pani Helga Hirsch ("Niemiecki ból", "Rz"171, 24.07.2003 r.) reprezentuje typowy
          niemiecki pogląd adekwatności cierpień wypędzonej społeczności Niemców z
          koszmarem traktowania nas, Polaków, jako narodu w okresie hitlerowskiej, ale i
          niemieckiej okupacji. "... Czy ból Niemki, której dziecko zostało zasypane
          podczas nalotu bombowego w Świnoujściu, musi być mniejszy od bólu Polki, której
          syn będący członkiem podziemia został zastrzelony na Pawiaku?..." Nie można
          niczym usprawiedliwić okrucieństwa wojny, jeżeli jednak pani Hirsch podaje jako
          porównanie tragedię dziecka i jej matki w Świnoujściu, to trafniej, a również
          po ludzku, można tu podać polski przykład ofiar cywilnych - przypadkowo
          zabitych dzieci w czasie działań wojennych.

          Nie wolno podawać jako równoznacznych, bo to zakrawa na cynizm, cierpień z
          powodu powszechnych przypadków bestialstwa niemieckiego w Polsce w tamtym
          czasie. Licytując wielkość bólu, autorka nie szanuje ofiar bestialstwa
          okupanta, bo zanim więzień Pawiaka został rozstrzelany, zwykle nie miał już
          paznokci, zębów, poczucia przynależności do ludzi. Rozstrzelanie było aktem
          łaski. Autorka chętnie korzysta z "wybielacza" i określa te przypadki jako "...
          zbrodnie reżimu hitlerowskiego..." Wojny nie przeżyłem. Wiedzę o społeczeństwie
          Niemców z tamtego czasu czerpałem z dokumentów. Amok faszyzmu i hitleryzmu to
          wtedy zjawisko społeczne w Niemczech powszechne, także reszta społeczeństwa
          niemieckiego negująca te tendencje stanowiła wyjątek potwierdzający regułę.
          Uważam za słuszne milczenie tej części narodu niemieckiego w sprawach ich
          krzywd po zakończeniu wojny - "... bo kto mówi o ofiarach niemieckich, zamierza
          relatywizować winy niemieckie". Nie jestem zwolennikiem zbiorowej
          odpowiedzialności, lecz nie można zapominać o przyczynach i skutkach. Jaki jest
          cel odradzania się tendencji powrotów sentymentalnych, tworzenia "ośrodków
          wypędzonych" czy uruchamiania publikacji w prasie? Jeżeli w historii świata
          granice państw wyrąbuje się, a przed poszerzeniem UE uruchamia się takie
          mechanizmy, to nie bez powodu. Pokajajcie się Polacy, bo my, Niemcy, tak wiele
          od was ucierpieliśmy - zdaje się słyszeć takie przesłanie od strony
          niemieckiej.

          Kolejny krok to "wyrąb granic dla potrzeb wypędzonych" w Europie bez granic
          terytorialnych, ale istniejących w świadomości społecznej. To ryzykowna gra.

          Tendencja sama będzie aktywna i nie potrzeba formy zinstytucjonalizowanej. Aby
          po wejściu do UE asymilacja Polaków i Czechów z Niemcami odbywała się w duchu
          zgody, nie potrzeba żadnego sterownika, bo to zawsze stworzy retorsję i
          wyklucza dialog.


          Janusz Śmigulski (adres do wiadomości redakcji)


          * * *

          Nie polemizując z całością artykułu pani Helgi Hirsch ("Niemiecki ból", "Rz"
          171, 24.07.2003 r.), co wymagałoby tekstu nader obszernego, pragnę jedynie
          zwrócić uwagę na konstrukcję dokonanego przez autorkę symbolicznego zestawienia
          cierpień obu narodów podczas drugiej wojny światowej. Z jednej strony - śmierć
          niemieckiego niemowlęcia wskutek alianckiego nalotu bombowego, z drugiej -
          śmierć żołnierza polskiego ruchu oporu schwytanego przez niemieckich okupantów.

          Dziecko jest ofiarą, która w wojnie czynnie nie uczestniczy - współczucie dla
          niego i jego rodziny jest zatem bezwarunkowe i właściwie automatyczne. Bojownik
          ruchu oporu zaś składał przysięgę, świadomie podejmując ryzyko śmierci, która
          go spotkała - a zatem cierpienie jego bliskich, znów niemal odruchowo, ocenimy
          inaczej, raczej w kategoriach "normalności" typowej dla wszystkich wojen. Ta
          jednak, o której pisze autorka, była wojną zupełnie nietypową (choćby z racji
          celów i metod strony, która ją rozpoczęła.) Jednak w dokonanym przez panią
          Hirsch porównaniu symboli po stronie polskiej nie pojawia się np. śmierć
          dziecka zabitego podczas nalotu Luftwaffe na Warszawę lub Wieluń w 1939 r. albo
          spalonego żywcem w trakcie pacyfikacji wsi w Kieleckiem lub Warszawy w czasie
          powstania. Biorąc zatem pod uwagę rozległą wiedzę autorki o sprawach polskich,
          udokumentowaną licznymi jej publikacjami, nie można uznać takiego właśnie
          doboru symboli tragedii wojennej obu narodów za przypadkową niezręczność
          retoryczną. Artykuł "Niemiecki ból" stanowi zatem bolesny wręcz dowód
          słuszności tezy profesora Bartoszewskiego o potrzebie utworzenia np. w Poznaniu
          jakiegoś centrum badającego i prezentującego światu dzieje stosunków polsko-
          niemieckich 1772 - 1945. Inaczej bowiem sprawdzi się w skali światowej wizja
          powszechnej "wiedzy" o tym, że ofiarami wojny 1939 - 1945 byli Żydzi i Niemcy,
          a inni tylko w jakiś sposób "ucierpieli".

          Zresztą konfrontacja z takim właśnie obrazem owej wojny była jednym z moich
          pierwszych doświadczeń na jednym z amerykańskich uniwersytetów, i to prawie
          ćwierć wieku temu. Wizje te próbuję korygować w kontaktach naukowych i
          prywatnych z ludźmi Zachodu, ale potęga ignorancji niezmiennie budzi we mnie
          grozę.


          dr Zbigniew Kwiecień, Warszaw
        • bebokk Opinia Haszczyńskiego ! Dobre ! 14.08.03, 07:28
          Lekcja historii

          Warto zatrzymać się przy samej Erice Steinbach, bo to jej projekt Centrum
          przeciwko Wypędzeniom święci triumfy w Niemczech i zapewne zostanie
          zrealizowany, także dzięki wsparciu ludzi byłej lewicy, jak Helga Hirsch. Przy
          okazji triumf odniesie spojrzenie na historię Trzeciej Rzeszy i czasów
          powojennych w wersji pani Steinbach.

          A jakie to jest spojrzenie? - 1 września jest dobrym dniem do obchodów dnia
          wypędzonych, na których nikt nie wspomina o przypadającej właśnie rocznicy
          wybuchu drugiej wojny światowej (takie obchody odbyły się w zeszłym roku). 8
          maja jest świetną okazją do porównania wypędzeń Niemców do cierpień Żydów w
          czasie wojny (Erika Steinbach dokonała tego na łamach poważnej skądinąd
          gazety "Frankfurter Allgemeine Zeitung" 8 maja 2000). Każda okazja jest dobra
          do grożenia Czechom i Polsce, które "nie chcą uleczyć zbrodni wypędzenia", a
          przecież "nie trzeba już wysyłać samolotów bojowych", by to z tych krajów
          wydusić (do przedstawienia tej tezy posłużyły łamy liberalnej
          gazety "Süddeutsche Zeitung" 26 sierpnia 1999). Oprócz tego Polska i Czechy
          powinny w jakiś sposób zadośćuczynić majątkowo wypędzonym, bo przecież całe
          puste wsie, jak mawia szefowa wypędzonych, stoją w tych krajach i czekają na
          nowych starych właścicieli.

          Jest to bardzo ciekawa wersja historii. Sprawcami mordów na Żydach, Polakach i
          innych są w niej bliżej nieokreśleni naziści, z którymi nikt się dziś nie
          identyfikuje, a sprawcami okrutnych wypędzeń konkretnie nazwane narody - Czesi
          i Polacy. Nie wiedzieć czemu w tej wersji historii nie wspomina się o Rosji i
          Rosjanach. Mimo że choćby w książkach Güntera Grassa, w tym "Idąc rakiem",
          która - jak napisała Helga Hirsch - ośmieliła ludzi lewicy do innego spojrzenia
          na problem wypędzeń - rola Rosjan jest wyraźna. Ostatecznie to radziecki okręt
          podwodny S13 pod dowództwem Aleksandra Marineski zatopił na Bałtyku
          statek "Wilhelm Gustloff" z tysiącami niemieckich uciekinierów. Czy ktoś jednak
          kiedyś słyszał, żeby przywódcy BdV domagali się zadośćuczynienia od Moskwy,
          choćby w postaci zwrotu kołchozowych terenów w obwodzie kaliningradzkim?

          Erika Steinbach, obecnie jedna z ważniejszych postaci w CDU, przez wiele lat
          budowała swoją karierę polityczną, eksponując nieprawdziwy życiorys. Jako
          deputowana do Bundestagu głosowała przeciwko polsko-niemieckiemu traktatowi
          granicznemu, bo - jak tłumaczyła - nie mogła się pogodzić z utratą ziem
          ojczystych po tamtej stronie Odry. Wzruszające notki o jej Heimacie w Prusach
          Zachodnich (czyli Pomorzu Gdańskim) towarzyszyły jej buńczucznym tekstom w
          poważnych gazetach. Trzy lata temu ten mit prysł jak bańka mydlana, do czego
          przyłożyłem rękę ("W poszukiwaniu Heimatu szefowej wypędzonych" - "Rz", 9
          czerwca 2000). Rumia w Prusach Zachodnich, jak już była o tym mowa wyżej, nie
          jest żadnym Heimatem pani Steinbach.

          Liczby

          Pani Steinbach nie ma Heimatu w Polsce, ale mimo to może się uważać za
          wypędzoną. Zezwala jej na to niemiecka ustawa o wypędzonych
          (Bundesvertriebenengesetz z roku 1953, poprawiona w 1993). Ustawa jest
          niezwykle liberalna, uznaje za "wypędzonych" wszystkich, którzy urodzili się
          lub nawet pracowali na terenach, skąd wysiedlano. A co za Niemcy "pracowali"
          przede wszystkim w okupowanej Polsce? Dzięki tej szerokiej formule wypędzonym
          byłby urodzony w Warszawie syn Adolfa Hitlera.

          Dlaczego zwracam uwagę na tę ustawę? Ze względu na liczby, które się za nią
          kryją. Źródła niemieckie mówią o 10 do 15 milionach wypędzonych Niemców, w
          rozumieniu tej ustawy. BdV wspomina nawet o ponad 15 milionach. Gdy podliczy
          się panią Steinbach i inne rodziny żołnierzy Wehrmachtu, SS, żandarmerii itd.,
          to pewnie tak jest. Oprócz tego są jeszcze miliony ofiar bombardowań
          niemieckich miast. To wszystko oznacza, że - biorąc pod uwagę, że Niemców jest
          około 80 milionów - niemal w każdej niemieckiej rodzinie jest lub była jakaś
          ofiara wypędzeń czy bombardowań.

          Jednocześnie prawie trzy czwarte młodych Niemców uważa, że w ich rodzinie dwa
          pokolenia wstecz nie było uczestników zbrodni hitlerowskich. Czyli dochodzimy
          do ważnego wniosku - któż jest ofiarą drugiej wojny, skoro z winy innych
          narodów cierpiały prawie wszystkie niemieckie rodziny, a w zadawaniu cierpień
          innym trochę więcej niż jedna czwarta. I tak jest na razie, gdy jeszcze w miarę
          żywe są dyskusje o winach Niemców.

          Co będzie za 20 lat, gdy obok pomnika pomordowanych Żydów w Berlinie stanie
          pomnik męczeństwa niemieckiego, odwiedzany przez młodzież ze szkół całego
          kraju? Do zastanawiania się nad tym pytaniem chciałbym skłonić Helgę Hirsch. -

          arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2003/07/20030730/200307300061.html
    • bebokk Opinie Niemców o Polsce bez politycznej popr. 14.08.03, 14:16
      Z forum ZDF :
      "Maradonna: Hat in seiner Jugend sicher irgendwo einmal ein Auto geklaut, daher
      Ehrenpole."
      Maradona- ukradł w młodości kiedyś samochód,a więc prawdziwy Polak

      • jozef.zawadzki Ty OWOCU SODOMII nie powtarzaj glupich niemieckich 14.08.03, 19:19
        klamstw, ty kupo gowna. Ty hitlerowski pomiocie, tubo Gebbelsa.
        • Gość: Jzózef Zawadzki Perło MOKRY TAMPONIE DANUSI. Czuć twój zapach IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 21:15
          Nie pa Perły. Haha. Ja nie podpisjuę sie jozef.zawadzki. Haha. Wszyscy wiedzą
          jak. haha
      • Gość: uli Re: Opinie Niemców o Polsce bez politycznej popr. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 19:55
        mnie tez ukradli samochow w Polsce! troche prawdy w tym
        wszystkim jest!
        • bebokk ZŁODZIEJE I NIEMIECKIE KOMPLEKSY 14.08.03, 20:52
          Z tymi złodziejami-Polakami jest jak z klasyczną bajką o złym sąsiedzie.
          Widac Niemcy potrzebują na siłę złego sąsiada, żeby pokazać swoją doskonałość,
          bo na Zachodzie nikt ich nie lubi za butę i chamstwo.
          A takie rzekomo niemieckie cnoty jak pracowitość i poszanowanie prawa posiada
          każdy Brytyjczyk, Belg, Holender, Szwajcar, Austriak, mieszkaniec Skandynawii i
          mnóstwo ludzi z innych nacji.
          I to Niemcy mają cieżkie kompleksy.
          • Gość: uli Re: ZŁODZIEJE I NIEMIECKIE KOMPLEKSY IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 21:01
            syneg, co zi godosz! statycznie patrzac z tymi
            samochodami to juz niestety tak jest. nie wiem co chcesz
            przez twoje negowanie faktow osiagnac? - ochrona zlodzieja?
            zastanow sie nad tym co piszesz.

            tak mi sie wydaje, ze twoja nienawisc do niemcow
            przycmiewa trzezwosc myslenia oraz zdrowy rozsadek...
            • Gość: bez Uli, jak nie masz nic specjalnego do powiedzenia IP: 192.120.171.* 14.08.03, 21:12
              to naprawde, jakas Gertruda i Wahrsteiner sa na Wochenende zawsze dobre.
              Nie wyglupiaj sie, chopie, gdyz widac, ze czegos Ci brakuje.

              Nie mow, ze deficyt budzetowy (wyzszy od francuskiego) Cie gnebi.
              bo, zwyczajnie, nie uwierze.
            • bebokk A najgorsi to są Niemcy z Polski 14.08.03, 21:15
              Chcą być Niemcami na 200%, ale dla Niemców i tak są SZMATAMI.
              Niemcy mają swoją narodową dumę i to, że bronią jak lwy swojego narodu i go
              wybielają
              oraz robią ze wszystkich Austriaków i każdego, kto mówił po niemiekcu Niemca,
              można zrozumieć,
              ALE POLACY NIGDY NIE MOGĄ TO ZAAKCEPTOWAĆ.
              Natomiast polskojęzyczne śmieci uznawane oficjalnie za Niemców z powodu dziadka
              z Wehrmachtu lub SS, a nawet nie znające niemieckiego języka.
              u wszystkich budzą pogardę.
              • Gość: uli Re: A najgorsi to są Niemcy z Polski IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 21:24
                bebokk napisał:

                > Chcą być Niemcami na 200%, ale dla Niemców i tak są
                SZMATAMI.

                czy ne pewno to chciales napisac? czy to tylko chwilowa
                niedyspozycja?

                > Niemcy mają swoją narodową dumę i to, że bronią jak lwy
                swojego narodu i go
                > wybielają
                > oraz robią ze wszystkich Austriaków i każdego, kto
                mówił po niemiekcu Niemca,

                poczytaj troche wypowiedzi na tym forum, jezeli wogole
                jestes w stanie cos zrozumiec...

                poza tym, zainteresuj sie pojeciem Deutsch-Österreich.

                a jak z Hitlerem? byl Austriakiem?

                > można zrozumieć,
                > ALE POLACY NIGDY NIE MOGĄ TO ZAAKCEPTOWAĆ.

                nie podniecaj sie tak, bo przypadkowo naciskasz na caps!

                > Natomiast polskojęzyczne śmieci uznawane oficjalnie za
                Niemców z powodu dziadka
                >

                przypadek czy zamiar w uzyciu takiego sformuowania? wink
                > z Wehrmachtu lub SS, a nawet nie znające niemieckiego
                języka.

                fakt, wiele juz nie zna... czy wiesz dlaczego?

                > u wszystkich budzą pogardę.

                wszystkich?
                • Gość: uli ps do bybokka IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 21:25
                  no i kim dla ciebie jestem?
                  • bebokk Masz problem facet 14.08.03, 21:35
                    Jeżeli jesteś Niemcem z Polski, takim o którym pisałem, to masz problem.
                    Oczywiście są też normalni Niemcy z Polski, którzy nie szczekają na Polaków
                    i dbają o dobre imię Polski, bo to kraj ich pochodzenia.
                    Szanują oni polską kulturę i niemiecką.
                    I Niemcy ich szanują.
                    Ale u ciebie takich poglądó nie zauważam.
    • darczynski Niemiecka polityka w stylu Kalego 15.08.03, 12:18

      Dziwni są ci Niemcy. Wywołali w XX wieku dwie wojny światowe, spalili 3/4
      Europy, wymordowali kilkadziesiąt milionów ludzi, a teraz stroją się w piórka
      świętoszków. Chciałbym przypomnieć naszym zachodnim sąsiadom o wstydliwie
      przemilczanej przez nich a przez polską stronę dziwnie nie poruszanej sprawie
      wysiedlenia ok miliona poznaniaków w tzw. Warthegau w zimie 1940 roku. To też
      była wg obecnych standartów "czystka etniczna". Jakoś nie zająkną się nawet ze
      słowem przepraszam. To samo dotyczy zamojszczyzny czy "wyczyszczenia" z "obcych
      rasowo elementów" Pomorza Gdańskiego. Patrząc na problem powojennego
      wysiedlenia, a nie wypędzenia Niemców z Polski i Czech każdy myślący człowiek
      dojdzie w końcu do wniosku, że było to też czynnikiem który zapewnił Europie 60
      lat pokoju.Na koniec jak wybiórczo kierują swoje pretensje Niemcy. Nawet nie
      pisną o wysiedleniu Niemców z tej części Prus Wschodnich, która przypadła po
      wojnie Rosjanom. Czyżby wychodzili z założenia , że z rosyjskim niedźdwiedziem
      lepiej ciągle nie zadzierać mimo, że jest osłabiony, a Polaczkom można zawsze
      pogrozić pięścią? Czy taka ma być ta wspólna Europa oparta na zasadzie równości
      narodów ale z bardziej równiejszymi Niemcami?
    • rycho7 szczerosc poza granice bolu 15.08.03, 16:27
      tomek9991 napisał:

      > SZOWINIZM ERIKI UKRYTY jest za udawaną polityczną poprawnością i obłudnymi
      > zapewnieniami o przyjaźni.

      To chyba dobrze, ze Niemcy nawet nastawieni odwetowo sa politycznie poprawni.
      Czy jest to udawane moga twierdzic o nich tylko niezyczliwi. A dowodow na to
      nie maja.

      Porownajcie sobie te pelne nienawisci wypowiedzi niektorych Polakow na tym i
      innych watkach. Tak chcecie aby i Polakow traktowano?
      • darczynski Re: szczerosc poza granice bolu 15.08.03, 20:17
        Nie jest dobrą rzeczą posunięta aż do absurdu moralność Kalego.
        To jest tylko świadectwo niemieckiej perfidii i nic więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka