tomek9991
13.08.03, 11:39
SZOWINIZM ERIKI UKRYTY jest za udawaną polityczną poprawnością i obłudnymi
zapewnieniami o przyjaźni.
W sztuce kamuflażu Niemcy są dobrzy czasami.
Ale coraz częsciej wyłazi z nich prawdziwe oblicze jak z tą listą sławnych
Niemców, gdzie wpisano na nią hurtowo Austriaków likwidując ten naród
i robiąc z Kopernika Niemca
oraz określając na tej liscie jako najlepszych Niemców polityków-agresorów
jak Bismarck, Fryderyk Wielki, czy Wilhelm II !
Oto tekst z "Rzeczpospolitej" :
Od dłuższego czasu toczy się nie tylko w Niemczech, ale również w Polsce
ożywiona dyskusja na temat Centrum przeciwko Wypędzeniom (ZgV), które w myśl
statutu ma mieć swoją siedzibę w Berlinie. Wiele z wymienianych argumentów
jest pożytecznych. Jednocześnie uwidacznia się u niektórych osób
zabierających głos brak informacji.
Bo jak inaczej można wytłumaczyć obawy i agresję skierowaną pod adresem
fundacji Niemców wypędzonych. Centrum jako fundacja istnieje od 6 września
2000 roku. Powstała dzięki temu, iż Niemcy wypędzeni ze stron ojczystych
zrozumieli, że nie należy trwać we własnym cierpieniu, w osobistych
traumatycznych wspomnieniach, lecz należy stworzyć instrument przyczyniający
się do tego, iż wypędzenia i ludobójstwo zostaną potępione jako środek
działań politycznych. Teoretycznie tak właśnie jest w przypadku prawa
międzynarodowego i to od dłuższego czasu. Niestety, sprzeczna z prawami
człowieka praktyka zbyt często fakt ten lekceważy - i to po dzień dzisiejszy.
Fundacja ma do spełnienia cztery równorzędne zadania, które zawsze mają
służyć prawom człowieka.
Los 15 milionów wypędzonych
Po pierwsze: w Berlinie powinna powstać możliwość zapoznania się - i to w
pełnym wymiarze - z losem ponad 15 milionów niemieckich ofiar deportacji i
wypędzenia z całego obszaru Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej.
Chodzi także o wiedzę o kulturze oraz historii obszarów osiedleńczych. Niemcy
mieli swe ziemie ojczyste w krajach nadbałtyckich, w Rumunii, Jugosławii, na
Węgrzech, w Polsce, w Bułgarii, na obszarach dawnego Związku Radzieckiego
oraz w Czechosłowacji. Tam osiedlali się od wielu wieków. Przybyli z dawnych
niemieckich terenów wschodnich, które dzisiaj należą do Polski i Rosji.
Wiele tysięcy z nich przecierpiało lata robót przymusowych oraz więzienia w
obozach. Prawie 2,5 miliona dzieci, kobiet oraz mężczyzn nie przeżyło
męczarni wypędzenia, tortur, przymusowych robót czy też ciągnących się
miesiącami gwałtów. Tych, którzy przeżyli, nie wolno nam pozostawić swojemu
losowi. Jest to ogólnoniemieckie zadanie.
Bagaż wypędzonych
Po drugie: Fundacja zamierza przedstawić przemiany w Niemczech w różnych
dziedzinach życia, które nastąpiły w wyniku integracji milionów ziomków
wykorzenionych z ziemi ojczystej. Socjolog Eugen Lemberg mówił w 1950 roku
o "powstaniu nowego narodu składającego się z Niemców wewnętrznych oraz
wypędzonych z terenów wschodnich". Faktem jest, że np. wyznaniowa struktura
Niemiec nie przypomina już tej, która utrwaliła się od momentu pokoju
religijnego w Augsburgu w 1555 roku.
"Niewidzialnym bagażem", jak określa to poetka Gertruda Fussenegger, były
także umiejętności techniczne, sztuka rzemiosła, rolnictwa czy wiedza
naukowa. Dochodzi do tego licząca siedem, osiem stuleci samodzielna tożsamość
kulturowa oraz doświadczenia we współżyciu ze słowiańskimi, madziarskimi,
bałtyckimi czy też rumuńskimi sąsiadami.
Wypędzeni ze stron ojczystych wnosili do Niemiec doświadczenia
międzykulturowe. Opowiadając się w swej Karcie już w 1950 r. za zjednoczoną
Europą, której narody żyją w pokoju, wyprzedzili większość niemieckiej opinii
publicznej. Dlaczego? Gdyż są bardziej świadomi i wiedzą lepiej niż inni, że
Europa nie kończy się na Odrze i Nysie albo na Lesie Bawarskim. Francuski
politolog Alfred Grosser scharakteryzował integrację niemieckich
przesiedleńców jako największe społeczno-gospodarczo-polityczne zadanie,
któremu Niemcy podołali. Co do tego jesteśmy zgodni. Mimo to, te wspaniałe
dokonania nie doczekały się praktycznie w Niemczech opracowania.
Doświadczenie europejskich narodów
Po trzecie: Nie można pominąć faktu, że Centrum przeciwko Wypędzeniom ma
służyć również pamięci o wypędzeniu i ludobójstwie dokonanym na innych
narodach, szczególnie w Europie. W samej Europie mieliśmy - albo powiedzmy
lepiej mamy - do czynienia z naruszeniem praw człowieka w wypadku 35 grup
etnicznych. Począwszy od Albańczyków, Ormian, Azerów po Estończyków,
Gruzinów, Inguszów, Tatarów Krymskich, Polaków, Czeczenów, Ukraińców,
Białorusinów oraz Greków z Cypru, nie mówiąc o szczególnym prześladowaniu i
masowej zagładzie europejskich Żydów, czego dokonał narodowy socjalizm.
Społeczność międzynarodowa zamknęła oczy na ludobójstwo z lat 1914 - 1915
dokonane przez państwo osmańskie na narodzie armeńskim.
Etniczne "oczyszczenie przedpola" poprzez przymusowe przesiedlania było nie
tylko tolerowane w 1922 r. przez Ligę Narodów, lecz wręcz postanowione.
Hitler liczył więc na to, że społeczność międzynarodowa nie będzie się
interesować jego strasznymi planami zniszczenia.
"Kto mówi jeszcze dzisiaj o zagładzie Ormian" - powiedział w 1939 roku,
kontynuując krok po kroku swe okrutne dzieło zagłady europejskich Żydów.
Symbolem zagłady stał się Auschwitz. Hitler otworzył tym samym całkowicie
puszkę Pandory. I tak też pozostało.
Ludobójstwo Niemców z Jugosławii, obozy śmierci dla niemieckich cywilów w
Polsce, w Czechosłowacji, w Związku Radzieckim oraz wypędzenie milionów
Niemców trwały aż po lata 1948 - 1949. Wypędzenie Polaków z ziem wschodnich
przez Stalina oraz Węgrów przez Benesza przypada właśnie na okres powojenny.
Absurdalność skrajnie narodowego i rasistowskiego myślenia tej epoki widać
wyraźnie na przykładzie Niemca sudeckiego Oskara Schindlera. Dzięki swojej
odwadze i pomysłowości uratował on życie 1200 Żydom. Wśród jego dokumentów
można znaleźć list do słynnego reżysera filmowego Fritza Langa. W swej
notatce przedstawia Schindler losy Langa: "W ostatnim roku wojny został on
zidentyfikowany jako pół-Żyd i wydalony z Wehrmachtu. Pod koniec wojny został
zamordowany przez Czechów w Pradze, gdzie zamieszkał, jako niemieckojęzyczny
cywil".
Na Bałkanach i w Czeczenii mamy po dzień dzisiejszy do czynienia z błędnym
kołem przemocy motywowanej chęcią odwetu i zemsty, nie wspominając już o
innych kontynentach. Ciągle poszukuje się nowych argumentów dla
usprawiedliwienia takiego działania. Jednak one nie istnieją! Nigdy nie uda
się usprawiedliwić wypędzenia i ludobójstwa! Są one zawsze przestępstwem, są
sprzeczne z prawami człowieka i są wyrazem archaicznego myślenie o krwawej
zemście.
Nasza fundacja nie może tego potraktować obojętnie. Pragnie nieustannie
przypominać i skłaniać ludzi do współczucia i współpracy. Wszystkim ofiarom
ludobójstwa i wypędzenia potrzebne jest miejsce w naszym sercu oraz w
historycznej pamięci. Tego rodzaju miejscem ma być Centrum przeciwko
Wypędzeniom. Chcemy w nim jasno i wyraźnie wykazać, że praw człowieka nie da
się podzielić.
Nie wolno nam zrezygnować z dialogu z sąsiadami. W ramach komitetu doradczego
fundacji już dzisiaj współpracują specjaliści z Czech, Włoch, Stanów
Zjednoczonych oraz oczywiście z Polski. Od samego początku wspiera nas były
estoński prezydent Lennart Meri oraz wybitny pisarz pisarz węgierski Gy�rgy
Konrad.
Nagroda dla odpowiedzialnych
Po czwarte: do zadań fundacji należy przyznanie nagrody takim osobom, które
poprzez swoje postępowanie wyostrzają poczucie odpowiedzialności. Laureatem
nagrody może być konkretna osoba, inicjatywa społeczna czy grupa osób, które
występują przeciwko naruszaniu praw człowieka w postaci ludobójstwa,
wypędzenia oraz świadomego wyniszczania grup narodowych, etnicznych czy
religijnych. Przyznanie nagrody następuje na podstawie zasad ujętych w IV
Konwencji haskiej z roku 1907, Deklaracj