14.08.03, 19:40
Wydaje się istnieć prawo naturalne powstrzymujące klasę rządzącą od
przekroczenia progu 20%. Ekologia daje nam wiele przykładów takiej stałej
relacji pomiędzy wyzyskującymi i wyzyskiwanymi, pomiędzy liczbą drapieżników
i ich ofiar. Wilki, na przykład, żerują na jeleniach. Gdy populacja wilka
rośnie, zabijają za wiele jeleni; zaczynają głodować, najsłabsze padają z
głodu i cała populacja wraca do punktu wyjścia. (14) Ta analogia ilustruje
brak różnicy w naturze pomiędzy socjalizmem a socjaldemokracją. Różnica tkwi
tylko w stopniowaniu. W ZSRR oraz wszędzie indziej w świecie socjalistycznym,
drapieżniki zlikwidowały swoją zwierzynę, a przynajmniej tą której nie udało
się uciec z kraju, toteż skończyło się na głodowaniu drapieżników.
Socjaldemokratyczne państwa były na tyle sprytne by nie wystraszyć
wszystkich "jeleni" i utrzymać wystarczającą dla prosperowania klasy
rządzącej ilość przy życiu. Środowisko polityczne jednakże zmienia się na
waszych oczach. Socjaldemokratyczne gospodarki nie rozwijają się tak szybko
jak wcześniej, wstępowanie do klasy drapieżników jest postrzegane jako szybki
i bezpieczny sposób na dostatnie życie. Rodziny chcą by ich córki pracowały w
ministerstwach, rolnicy domagają się dopłat, przemysłowcy błagają o bariery
celne, starcy chcą większych emerytur.

Christian Michel
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka