kakareich
31.01.08, 14:41
Doktor teologii pastoralnej kapucyn Ksawery Knotz, autor książki
pt. „Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem”,
podjął się (jako znawca?) misji wprowadzenia sfery seksualnej w
obręb doświadczenia religijnego.Zainteresowani znajdą tam szereg
śmiałych (jak na polski katolicyzm) interpretacji, w tym m.in. opis
celebracji stosunku małżeńskiego i teologiczną interpretację orgazmu
jako najdoskonalszego doświadczenia wspólnoty z Bogiem. Knotz
twierdzi, że w cielesnym zjednoczeniu małżonków – odbywanym zgodnie
z zasadami moralności katolickiej! – „rzeczywiście i dosłownie”
uczestniczy Chrystus. Seks uświęcony kościelnym sakramentem
interpretuje jako modlitwę składaną Bogu, a łoże małżeńskie (powinno
być „na tyle szerokie, aby umożliwiało wygodne przeżycie tej
niezwykłej chwili”!), w którym małżonkowie „jednoczą się ze sobą w
miłosnym zespoleniu i powołują do życia nowych członków Kościoła”
porównuje tenże kapucyn do... ołtarza. „Miłość pomiędzy małżonkami,
która wyraża się w akcie płciowym, powoduje, że cielesność człowieka
zostaje wyniesiona w kierunku nieba – pisze Knotz. – Ekstazę
związaną z radością współżycia seksualnego można porównać do
szczęścia życia wiecznego. Dlatego akt małżeński pozwala uzmysłowić
małżonkom, na czym polega słodycz spotkania z Bogiem”.Szczerze
gratulujemy postępu. Jeszcze tak niedawno Kościół głosił, że każdy
akt seksualny, nawet ten w małżeństwie, jest grzechem.