W dodatku historycznym do Polityki z 23 lutego jest ciekawy tekst
Andrzeja Friszke o ukladach i stowarzyszeniach "komandosow 1968".
Dowiadujemy sie, ze byly to 3 rozne grypy: 1)Michnika, 2)
Dajczgewanda i 3) Szlajfera. Grupa Michnika pochodzila z czerwonej
burzuazji i nie zadawala sie z "pospólstwem" (w ich mniemaniu) grup
Dajczgewanda i Szlajfera. W tekscie jest kilka bardzo ciekawych
informacji, m.in., ze Michnik w 1967 r. jako student wielokrotnie
spotykal sie na "randkach" kawiarniacych z niejakim Stefanem
Staszewskim, stalinowcem, I sekretarzem Komitetu Warszawskiego.
en.wikipedia.org/wiki/Stefan_Staszewski
Co sie tez rzuca w oczy, to fakt, ze wiekszosc ludzi z grup
Dajczgewanda i chyba Szlaifera wyemigrowala (dobrowolnie lub nie), a
Michnik, wiekszosc michnikowcow i tow. Staszewski zostali na strazy.
Ten ostatni umarl w Warszawie w 1989 r. Ciekawa jest tez info, ze
kiedy podczas pochodu 1 majowego w 1966 r. Szlaifer organizowal
marsz pod ambasade USA w protescie przeciw wojnie wietnamskiej,
michnikowcy sie odlaczyli. Ci "humanisci" (michnikowcy) nie czuli
zadnej solidarnosci z narodem wietnamskim poddawanym holokaustowi
przez owczesny rzad USA, ani z mlodzieza amerykanska mordowana na
tej wojnie. Natomiast bardzo glosno krzyczeli oni wtedy
o "powszechnym antysemityzmie" w Polsce, co ogromnie przypomina
dzisiejsza akcje "strach" Michnika i Grossa (neoChruszczowa znaczy
sie)

). Wnioski niech kazdy sam sobie snuje.