szach0
26.02.08, 00:38
Polską?
Gdy Ćwiąkalski zapyta o Pęczki Dochnali.
Pitera o ABC przyjaciela z Kamyczka.
Klich o ludobojstwo wyklętego żołnierza.
Wajda o Oscara.
Odpowiedz:
"Szkoda gadać"!
#############################################
Filmy Wajdy Kanał, Popiół i
diament, Lotna czy Munka Eroica i Zezowate szczęście, odwołujące
się do czasów II wojny światowej, miały raz na zawsze skończyć z
hołdem dla żołnierzy oddających życie za ojczyznę. Dla reżyserów był
to zabieg bardzo prosty: przezwali ich postawę bohaterszczyzną, a
nie żadnym tam bohaterstwem, i rozpoczęli kampanię na rzecz zdrowego
rozsądku, którego komu jak komu, ale Polakom na pewno nie zbywa. Na
dowód tego, jak bezsensowne działania mogą podejmować Polacy,
reżyser ukazuje w Lotnej szarżę ułanów na niemieckie czołgi.
Odpowiedzi na pytanie dlaczego Wajda w swoich filmach przedstawiał
bohaterów wojennych jako symbol „polskiej głupoty”, z którą trzeba
coś zrobić, możemy się doszukać po latach w jednym z wywiadów,
jakiego udzielił już jako oscarowy twórca. Wyznał w nim, że gdy
przypomniał sobie przysięgę, którą składał jako żołnierz AK,
uzmysłowił sobie, jakież to było szaleństwo i nieodpowiedzialność!
(Można sobie dośpiewać, że nic dziwnego, skoro to pokolenie
wychowało się w duchu służby ojczyźnie - trzeba tego ducha zabić).
Inni przywoływali chodzenie z kosami na armaty czy z dubeltówkami
na karabiny. Wszystko jako świadectwo naszej narodowej głupoty, bo
czy można w tych zestawieniach znaleźć coś rozsądnego?! Chociaż te
opinie z rzeczywistością historyczną nic wspólnego nie mają, to
jednak w świadomości ludzi funkcjonują jako prawda. Czy i dzisiaj
Wrzesień 1939 roku nie kojarzy się wielu osobom z szarżowaniem z
lancami na czołgi? Obraz stworzony przez Wajdę w Lotnej miał niby
symbolizować determinację polskich żołnierzy, a w efekcie stworzył
wyśmiewanego w kinach wariata. Co miał symbolizować niejaki
Piszczyk ze swoim pechem, doprawdy trudno powiedzieć; boleć może
jedynie fakt, że niektórzy film ten uważają za świetną komedię.
Zestawienie kosy z armatą z miejsca budzi śmiech, lub uśmiech
przynajmniej, i kojarzy się od razu z brakiem wyobraźni. A przecież
rola kosynierów była zupełnie inna.
Przeciwko takiemu zakłamaniu historii, kpieniu z odwagi, tworzeniu
fałszywych skojarzeń u czytelników czy widzów jest książka
Załuskiego. Tytułowe siedem grzechów to siedem typów wydarzeń w
naszej historii, które służyły w czasach, gdy pisał o nich Załuski,
a i dzisiaj służą do szydzenia z bohaterstwa, z męstwa, z
umiejętności poświęcania życia dla Polski, do szydzenia wreszcie z
Polaków, którzy jakoby nic nie umieją robić, tylko walczyć, bo to
przecież nieudacznicy z natury, nie umiejący pracować, myśleć i
tworzyć. Umieją tylko bić się i to także bezmyślnie. Bezmyślnie, bo
walki, które ciągle podejmowali na przestrzeni ostatnich 200 lat, w
konsekwencji nigdy do zwycięstwa nie doprowadziły.
Atak kosynierów pod Racławicami, wybuch Powstania Styczniowego,
szarża Polaków pod Somosierrą, wojna obronna 1939 roku, obrona
Warszawy podczas Powstania Listopadowego, Westerplatte i wreszcie
śmierć ks. J. Poniatowskiego to „grzechy główne Polaków, historyczne
wykroczenia przeciw zdrowemu rozsądkowi”, przywołane przez autora w
jego książce. Załuski każde z tych wydarzeń analizuje i obala
fałszywe o nich opinie. Rzecz znamienna, że Załuski udowadnia to
wszystko, korzystając z ogólnie dostępnych opracowań historycznych,
jednym słowem żadnej przysłowiowej Ameryki nie odkrywa. Wydarzenia
te są swoistymi symbolami. Załuski przypomina, że nasza historia,
choć trudna i krwawa, wcale nie była durna, nie wyróżniała się nigdy
jakąś „psychiatryczną wyjątkowością” na tle danej epoki czy na tle
historii innych narodów. Natomiast przedstawianie jej jako pasma
niedorzecznych klęsk czy szydzenie z podejmowanej walki, nawet
nieudanej, lecz przecież podejmowanej w słusznej sprawie, niczemu
dobremu nie służy. Kpiny przezywające poniesioną
ofiarę „ofiarnictwem”, a bohaterstwo „bohaterszczyzną” prowadzą po
prostu do tego, że wszyscy, a szczególnie ludzie młodzi, kpią sobie
z takich ideałów, jak poświęcenie, bohaterstwo, bezinteresowność.
Wiedział o tym doskonale już ładnych parę lat temu Pan Załuski,
wiemy i my z obserwacji otaczającej nas rzeczywistości.
Chlebowski o chleb powszedni.
Nie odpowiadaj!
Spluń przez ramię, krzyżyk na