Gość: Realcaja
IP: *.icpnet.pl
26.08.03, 20:03
Oto tekst relacji Szmula Wasersztejna in extenso. Cytuje za "Wokol
Jedwabnego",
tom 2, s. 516-519 (pomijam przypisy):
Wojewódzka Żydowska Komisja Historyczna
Białystok, dnia 5 IV 1945 r.
L.p. 2/45
Rzeź w Jedwabnem, okręg łomżyński.
Opowiedziane przez Szmula Wasersztejna, urodzonego i zamieszkałego
w Jedwabnem.
Protokołowane przez mgr. Turka i E. Sztejmana.
W Jedwabnem do wybuchu wojny żyło 1600 Żydów, z których uratowało
się tylko 7,
przechowanych przez Polkę Wyrzykowską, zam[ieszkałą] niedaleko
miasteczka.
W poniedziałek wieczorem, 23 czerwca 1941 r. Niemcy wkroczyli do
miasteczka.
Już 25 przystąpili swojscy bandyci, z polskiej ludności, do
pogromu Żydów. 2 z
tych bandytów Borowski (Borowiuk) Wacek ze swoim bratem Mietkiem,
chodząc razem
z innymi bandytami po żydowskich mieszkaniach, grali na harmonii i
klarnecie,
aby zagłuszyć krzyki żydowskich kobiet i dzieci. Ja, własnymi
oczami,
widziałem, jak niżej wymienieni mordercy, zamordowali:
1. Chajcię Wasersztejn, 53 lat,
podkreślenie , proszę zwrócić uwagę na zbieżność nazwiska " świadka" i
ofiary!! z 25 czerwca 1941 r. !
2. Jakuba Kaca, 73 lat i
3. Krawieckiego Eliasza.
Jakuba Kaca ukamieniowali oni cegłami, a Krawieckiego zakłuli
nożami, później
wydłubali mu oczy i obcięli język. Męczył się nieludzko przez 12
godzin, dopóki
nie wyzionął ducha.
Tego samego dnia zaobserwowałem straszliwy obraz: Kubrzańska
Chaja, 28 lat i
Binsztejn Basia, 26 lat, obie z niemowlętami na rękach, widząc co
się dzieje,
poszły nad sadzawkę, woląc raczej utopić się wraz z dziećmi,
aniżeli wpaść w
ręce bandytów. Wrzuciły one dzieci do wody i własnymi rękami
utopiły, później
skoczyła Binsztejn Baśka, która poszła od razu na dno, podczas gdy
Kubrzańska
Chaja męczyła się przez kilka godzin.
Zebrani chuligani zrobili z tego widowisko, radzili jej, aby się
położyła
twarzą do wody, a wtedy to się szybciej utopi; ta, widząc, że
dzieci już
utonęły, rzuciła się energiczniej do wody i tam znalazła śmierć.
Porównaj powyższe z Księgą żydów Jedwabieńskich
25 czerwca 1941 r. żadnego ksiedza w Jedwabnem jeszcze nie było !!!
Nazajutrz ksiądz zaczął interweniować, aby wstrzymali pogrom,
tłumacząc, że
niemiecka władza, sama zrobi już porządek.
W owym ( 23-30.06.41)czasie księdz w Jedwabnem nie było !
To poskutkowało i pogrom został
wstrzymany. Od tego dnia okoliczna ludność przestała sprzedawać
produkty
żywnościowe, wskutek czego położenie Żydów stało się coraz
cięższe. W
międzyczasie rozpowszechniono pogłoskę, że Niemcy wkrótce wydadzą
rozkaz
zniszczenia wszystkich Żydów.
Taki rozkaz został wydany przez Niemców 10 VII 1941 r.
Wydano rozkaz , a ja sądzę , że Niemcy wydali ten rozkaz pod polskim
przymusem !
Mimo że taki rozkaz wydali Niemcy, ale polscy chuligani podjęli go
i
przeprowadzili najstraszniejszymi sposobami – po różnych
znęceniach i
torturach, spalili wszystkich Żydów w stodole.
40-50 Żydów jednak nie spalono a zabito w inny sposób !
W czasie pierwszych pogromów i
podczas rzezi odznaczyli się okrucieństwem niżej wymienieni
wyrzutki:
1. Śleszyński,
2. Karolak,
3. Borowiuk (Borowski) Mietek,
4. Borowiuk [(Borowski)] Wacław,
5. Jermałowski,
6. Ramotowski Bolek,
7. Rogalski Bolek,
8. Sielawa Stanisław,
9. Sielawa Franciszek,
10. Kozłowski Geniek,
11. Trzaska,
12. Tarnacki Jerzyk,
13. Laudański Jurek,
14. Laciecz Czesław.
10 VII [19]41 r. rano przybyło do miasteczka 8 gestapowców, którzy
odbyli
naradę z przedstawicielami władz miasteczka.
Jak wiadomo Niemcy zawsze konsultowali z Polakami jak mają realizować rozkazy
swych przełożonych !!
Na pytanie gestapowców, jakie mają
zamiary w stosunku do Żydów, to wszyscy jednomyślnie
odpowiedzieli, że trzeba
wszystkich zgładzić.
Porównać z faktem , że wyżej podano, iż Niemcy wydali rozkaz !
Na propozycję Niemców, ażeby z każdego zawodu zostawić
przy życiu jedną rodzinę żydowską, obecny miejscowy stolarz
Śleszyński Br
[onisław] odpowiedział: Mamy dosyć swoich fachowców, musimy
wszystkich Żydów
zgładzić, nikt z nich nie może zostać żywym. Burmistrz Karolak i
wszyscy
pozostali zgodzili się z jego słowami.
No Niemcy rozkazu ( swgo szefa Heydrycha) nie wykonali, ale podporządkowali
się tym rozkazom no krwiożerczych Polaków !
Postanowiono ( Niemcy podporządkowali się rozkazom Polaków) wszystkich Żydów
zebrać w
jedno miejsce i spalić. Do tego celu oddał Śleszyński swoją własną
stodołę,
znajdującą się niedaleko miasteczka. Po tym zebraniu rozpoczęła
się rzeź.
Miejscowi chuligani wszyscy uzbrojeni w siekiery, w specjalne kije
– w których
były nabite gwoździe – i inne narzędzia zniszczenia i
tortur, wypędzili
wszystkich Żydów na ulicę. Jako opierwszą ofiarę swoich
diabelskich instynktów
wybrali 75 najmłodszych i najzdrowszych Żydów, którym kazali
podnieść z miejsca
i zanieść wielki pomnik Lenina, którego w swoim czasie Rosjanie
postawili w
centrum miasteczka. Było to niemożliwie ciężkie, ale pod gradem
straszliwych
uderzeń musieli jednak Żydzi to zrobić. Niosąc pomnik musieli
jeszcze do tego
śpiewać, aż przynieśli go na wskazane miejsce.
Tam zmuszono ich do wykopania dołu i wrzucenia pomnika. Po tym ci
sami Żydzi
zostali zakatowani na śmierć i wrzuceni do tego samego dołu.
I dlatego w tym dole znaleziono kule i łuski rzezak i inne przedmioty
Drugim znęceniem się było: mordercy zmusili każdego Żyda do
wykopania grobu i
pogrzebania zabitych Żydów, później ci z kolei zostali zamordowani
i pochowani
przez innych.
Trudno jest do odzwierciedlenia wszystkich okrucieństw chuliganów
i trudno jest
znaleźć w historii naszych cierpień coś podobnego.
Spalano brody starych Żydów, zabijano niemowlęta u piersi matek,
bito
morderczo i zmuszano do śpiewów, tańców itp. Pod koniec
przystąpiono do głównej
akcji – do pożogi. Całe miasteczko zostało otoczone przez
straż, tak że nikt
nie mógł uciec, później ustawiono wszystkich Żydów po 4 w szeregu,
a rabina,
powyżej 90 lat Żyda, i rzezaka postawili na czele, dano im
czerwony sztandar do
rąk i pędzono ich, śpiewając, do stodoły.
Dziwnym trafem ten rzezak znaleziono w grobie niespalonych Żydów ! Ten
Wasersztajn to autentyczny naoczny świadek !!!?????
Po drodze chuligani bili ich
bestialsko. Obok bramy stało kilka chuliganów, którzy grając na
różnych
instrumentach, starali się zagłuszyć krzyki nieszczęśliwych ofiar.
Niektórzy z
nich próbowali się bronić, ale byli bezbronni. Pokrwawieni,
skaleczeni zostali
wszyscy wepchnięci do stodoły. Potem stodoła została oblana
benzyną i
podpalona, po czym poszli bandyci po żydowskich mieszkaniach,
szukając
pozostałych chorych i dzieci. Znalezionych chorych za