Dodaj do ulubionych

....po zagadnieniu syjonistycznym

01.03.08, 01:45
...W dawnych archiwach komend wojewódzkich MO i byłym Centralnym Archiwum MSW zachowały się do 1989 r. liczne dokumenty świadczące o prowadzonej przez Służbę Bezpieczeństwa ogólnokrajowej akcji inwigilacji środowiska żydowskiego. W żargonie MSW i SB nazywano to pracą „po zagadnieniu syjonistycznym". Założono sprawy operacyjne, których przedmiotem stały się oddziały TSKŻ i kongregacje religijne oraz centralne instytucje żydowskie, np. Zarząd Główny TSKŻ, Centralna Żydowska Komisja Pomocy Socjalnej i Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego. Oficerowie MSW wymieniali informacje na temat społeczności żydowskiej z sowieckimi służbami specjalnymi. Partnerzy ze wschodu przekazywali do Warszawy dane zebrane przez swoich agentów podczas podróży do Polski. Przesłanką prowadzonych operacji było podejrzewanie obywateli PRL o współpracę z agendami syjonistycznymi i izraelskimi, które z kolei miały przekazywać pozyskane informacje wywiadowi RFN. Ukuto tezę o wymierzonej w Polskę ścisłej współpracy syjonistów z niemieckimi rewizjonistami.

Prace „po zagadnieniu syjonistycznym" koordynował na szczeblu centralnym Departament III MSW, a w terenie Wydział III każdej komendy wojewódzkiej MO. Jednym z pierwszych zadań było ustalenie wszystkich potencjalnych „syjonistów" żyjących na terenie podległym kompetencjom danej komendy wojewódzkiej MO. Wykonano je z pomocą funkcjonariuszy SB z komend powiatowych MO. W wykazach ujmowano osoby należące do TSKŻ, kongregacji religijnych, mające krewnych w Izraelu, deklarujące w kwestionariuszach narodowość żydowską, a nawet takie, o których tylko mówiono, że są Żydami. Odnotowano także osoby pochodzenia żydowskiego, które przyjęły chrzest i stały się praktykującymi członkami nie-żydowskich wspólnot religijnych. Z długiej listy adresatów paczek z cytrusami przywożonych z Izraela funkcjonariusze skrupulatnie wynotowywali nazwiska ze swojego terenu, przystępując do ich rozpracowania. To samo dotyczyło odbiorców przekazów pieniężnych z Izraela.

Funkcjonariusze SB stworzyli rejestry podobne do założonych przez gestapo. O umieszczeniu na nich decydowali żydowscy przodkowie, a niekoniecznie deklaracja przynależności do narodowej lub religijnej wspólnoty żydowskiej. Przed podejrzeniem o wrogą działalność polityczną nie chroniła wierność komunistycznym pryncypiom i długi staż w strukturach ruchu robotniczego. Dotyczyło to m.in. byłych członków Komunistycznej Partii Polski i Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików. Wydział Administracyjny KC PZPR ingerował w obsadę stanowisk we władzach TSKŻ. Przedstawiciele MSW uczestniczyli w posiedzeniach statutowych centralnych organów TSKŻ. Jeżeli dyskusja toczyła się w języku jidysz korzystali z pomocy tłumacza....

.....

ייִדיש
Obserwuj wątek
    • patience Re: ....po zagadnieniu syjonistycznym 01.03.08, 02:32
      No tak, to mniej wiecej taki sam system, co z wspomnien Rapaporta z ZSRR.
      Pamietam ze pisal o rejestracji widzow kupujacych karnety do Teatru Zydowskiego
      w Moskwie. Tutejsze paniska to byly jednak bardziej ludzkie paniska. Nie
      mordowaly aktorow.
      • patience Re: ....po zagadnieniu syjonistycznym 01.03.08, 02:40
        PS. Mogli zakatrupic, a tylko wypedzili. Jak tu nie byc wdziecznym, nonie?

        wink))
      • zupagrzybowa mosad? 01.03.08, 02:41
        Tak...nowy numer Plotkies...jest rewelacyjny...Poldek zrobil numer marcowy...
        koty powoli wylaza z szafy... a teksty rewelacyjne
        synteza sie dokonala jakas wink
        • patience Re: mosad? 01.03.08, 02:42
          Bardzo sie ciesze. I czekam na spotkanie. I to jak smile
          • zupagrzybowa Re: mosad? 01.03.08, 03:00
            szykuje sie wiele przyjemnych zdarzen smile))

            cuda beda sie dziac...nad wisla?
            • patience Re: mosad? 01.03.08, 03:04
              Heheh. Jak sie pomysli o punkcie startu... Dluga droga pod gorke. Ale sie
              oplacilo smile
              • zupagrzybowa Re: mosad? 01.03.08, 03:14
                Oj tak ....
                cos sie zaczyna zmieniac ...regenerowac
                widac poczatki renesansu?
                • patience Re: mosad? 01.03.08, 03:23
                  W sumie to jest 40 lat. Najwyzszy czas, zeby sie cos zaczelo zmieniac.
                  Towarzystwo siega do 2 wojny swiatowej. Miales racje, ze jak pekna rozmaite
                  mury, to na wszystkich frontach. W sumie ciekawe, do jakiego swiata dozyjemy i
                  na ile to bedzie swiat bez cienia totlitaryzmow. Ktos napisal, ze jak ludzkosc
                  wymyslila ludobojstwo, to juz zawsze to bedzie miala w swoim przyborniku. Z
                  drugiej strony, niektore narzedzia sie staja przestarzale, bo swia sie zmienil.
                  Niby zawod kowala istnieje dalej, ale jego glownym zrodlem dochodow nie jest juz
                  podbijanie podkow koniom rycerzy.
                  • zupagrzybowa Re: mosad? 01.03.08, 03:42
                    Jestem optymista...zawsze moze byc gorzej
                    a jezeli bedzie lepiej zostane pesymista wink

                    Najsłynniejsze zebranie w dziejach Klubu „"Babel' miało miejsce 7 czerwca 1967 r. Odbyła się wtedy prelekcja red. Mieczysława F. Rakowskiego na- temat sytuacji w „międzynarodowym ruchu robotniczym". Większość słuchaczy była podekscytowana sukcesami armii izraelskiej i dlatego dyskusja koncentrowała się wokół wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Zabierający głos krytykowali tendencyjną, jednostronną, a czasem wręcz kłamliwą propagandę krajowych środków masowego przekazu popierającą państwa arabskie (w tej sprawie zabierali głos Józef Sobelman i Natan Tenenbaum). Wielu zabierających głos krytykowało ZSRR i państwa socjalistyczne za poparcie udzielone państwom arabskim. Józef Dajczgewand stwierdził, że opowiedzenie się Związku Radzieckiego za krajami arabskimi „ jest szowinizmem w wydaniu międzynarodowym". Henryk Szlajfer wyraził pogląd, że ZSRR zaangażował się po stronie Arabów, ponieważ chce uzyskać dobre warunki przetargowe wobec USA w sprawie Wietnamu. Wiktor Nagórski zacytował wypowiedź włoskiego socjalisty Pietro Nenniego „iż gdyby obecnie żył Mussolini i poparł Arabów to ZSRR uznałby go za dobrego komunistę". Należy podkreślić, że po tym spotkaniu J. Dajczgewand, H. Szlajfer i W. Nagórski już się w Klubie nie pojawiali.

                    Według notatki Departamentu III MSW dotyczącej tego spotkania jego uczestnicy mieli pytać dlaczego wzorem lat 1947-1948 nie organizuje się w Polsce i Czechosłowacji wyjazdu ochotników do Izraela. Z sali miały padać okrzyki: „wypuście nas, a zobaczycie jak walczymy".
                    Dodam, że wspomnianą notatkę wykorzystał w 1968 r. w swoim artykule o Klubie „Babel" Ryszard Gontarz, a w 1998 r. została ona zamieszczona w zbiorze dokumentów dotyczących Marca'68 opublikowanym prze Grzegorza Sołtysiaka i Józefa Stępnia.
                    • patience Re: mosad? 01.03.08, 03:49
                      No to masz z Heniem pszerypane. Teraz wszyscy sie beda zastanawiali, dlaczego
                      ich olaliscie smile
                      • zupagrzybowa Re: mosad? 01.03.08, 03:59
                        Fakt...smile
                        • marouder.eu No to dlaczego ich olaliscie? 01.03.08, 08:18
                          Wstalem rano, za oknem plucha, to prosze o wybaczenie, ze mnie nie stac na
                          oryginalne pytanie i tylko cytuje fascynatke Pejsznssmile
                          • patience Re: No to dlaczego ich olaliscie? 01.03.08, 16:03
                            ....Po pewnym czasie Marek wyszedł, siedzimy z nim w domu, ale nadal słyszymy co
                            się dzieje na ulicach na Nowym Świecie, po jakimś krótkim czasie dowiedziałam
                            się, że mój brat jest w wojsku. Józek Dajczgewand, którego poznaliśmy wcześniej,
                            nadal na wolności, uciekł do naszego mieszkania i ukrywał się u nas (wszyscy
                            wiedzieli, że „chata wolna”wink. Oczywiście to nic nie pomogło, bo i tak go
                            złapali, ale pamiętam, ze wtedy były takie zebrania wieczorem, tam był Józek,
                            Lityński, i parę innych osób, których nie zdążono jeszcze zaaresztować, była
                            taka kobieta, Dolly Korewa, pamiętam ją doskonale, była matką mojej koleżanki,
                            asystentki na filozofii, jej córka Marta wyjechała też do Szwecji, to byli
                            Polacy, nie Żydzi. W każdym razie były takie ciekawe zebrania, dyskutowało się o
                            polityce, filozofii i innych sprawach, dla mnie to było fascynujące, ale
                            jednocześnie było takze przerażenie, bo ten obraz tego zakrwawionego i pobitego
                            chłopaka utkwił mi na zawsze w pamięci. Tego nigdy nie zapomnę....
                    • rycho7 jak walczycie w ty Swecyi 01.03.08, 10:13
                      zupagrzybowa napisała:

                      > Najsłynniejsze zebranie w dziejach Klubu „"Babel' miało miejsce 7
                      > czerwca 1967 r.
                      > Józef Dajczgewand
                      > „wypuście nas, a zobaczycie jak walczymy".

                      Juz rok przed przezywaliscie traume wypedzenia. To potworne.
                      • zupagrzybowa ...To - co napisałem - jest tylko częścią prawdy" 01.03.08, 11:27
                        Notatka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
                        dotycząca zebrania w studenckim Klubie „Babel"
                        Warszawa, 8 czerwca 1967.'
                        Tajne
                        NOTATKA
                        dotyczy: zebrania w studenckim Klubie „Babel" przy TSKŻ
                        W dniu 7 czerwca br. odbyła się prelekcja w Klubie „Babel" z redaktorem „Polityki" M. Rakowskim na temat sytuacji w międzynarodowym ruchu robotniczym. Normalnie spotkania takie organizowane są w każdą środę tygodnia i przybywa na nie około 30-40 zainteresowanej młodzieży. W dniu 7 czerwca na prelekcji zgromadziło się około 200 osób. Na spotkaniu przeważała młodzież w wieku 20-30 lat. Nastrój zebranych był wyjątkowo radosny z uwagi na militarne zwycięstwa wojsk Izraela. Informacje o tym przekazywano sobie z ust do ust Już w czasie prelekcji audytorium przerywało prelegentowi szeregiem aluzyjnych i złośliwych uwag. Po wygłoszeniu referatu dyskusja i wypowiedzi nie związane były z tematem, ale oscylowały wokół wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Osoby zabierające głos w dyskusji wygłaszały „deklaracje" z góry przygotowane, a niektóre z nich odczytywano z kartek. Ton wypowiedzi miał charakter prowokacyjny, a mianowicie:- ostro krytykowano prasę polską, która zdaniem dyskutantów podaje fakty nieprawdziwe lub celowo zmienione. J. Sobelman podał jako przykład, że nieprawdą jest to, co napisało „Życie Warszawy" w dn. 7 czerwca br., iż Rada Bezpieczeństwa zaleciła przerwanie ognia i wycofanie się na pozycje z dn. 5 VI br.;- domagano się przestrzegania uchwał VIII Plenum związanych z prasą i informacją oraz nie wprowadzania w błąd narodu polskiego, iż wojnę rozpoczął Izrael, bo w rzeczywistości było inaczej. Redaktor „Naszego Głosu" Natan Tenenbaum powiedział, iż sposób podawania wiadomości przypomina Monachium z 1937 r. i prasę goebelsowską. „Życie Warszawy porównał z przedwojennym organem NSDAP [Volkischer] „Beobachter". - atakowano NRD za pełne poparcie udzielone ZRA, a przede wszystkim tow. Ulbrichta, któremu zarzucono, że: „ma brudne ręce, jest mordercą, podobnie jak ci z NRF-u i nie powinien mieć śmiałości patrzeć ludziom prosto w oczy po serdecznych pocałunkach z Naserem"; - krytykowano ZSRR za udzieloną pomoc dla „imperialistów arabskich". Zwrócono uwagę, że politykę antyżydowską Związek Radziecki prowadzi od czasów Chruszczowa. Redaktor Samuel Tenenblat postawił pytanie, dlaczego ZSRR popiera nacjonalizm arabski, który od lat dąży do zniszczenia państwa Izrael; - znany z rewizjonistycznych poglądów J. Dajczgewand stwierdził, że opowiadanie się Związku Radzieckiego za krajami arabskimi „jest szowinizmem w wydaniu międzynarodowym"; - H. Szlajfer - student Wydz. Chemii UW odczytał z kartki, że Konferencja w Karlovych Varach miała na celu odwrócenie opinii publicznej od napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Krytykował ZSRR za zaangażowanie się po stronie Arabów, ponieważ chce uzyskać dobre „warunki przetargowe z USA w sprawie Wietnamu".- żądano wyjaśnienia dlaczego, wzorem lat ubiegłych -1947-48 - nie organizuje się w Polsce i Czechosłowacji wyjazdu ochotników do Izraela. Wznoszono okrzyki na sali: „wypuście nas, a zobaczycie jak walczymy! - student UW Szemiński - członek PZPR powiązany z grupą rewizjonistyczną na Uniwersytecie, sytuację uchodźców palestyńskich porównał do sytuacji Niemców wysiedlonych z Polski i dlatego - twierdził, nie ma żadnego sensu występowanie o ich powrót na teren Izraela. Szemiński wygłosił swoje przemówienie z kartki. - Wiktor Nagórski - student UW zacytował wypowiedź P. Nenuniego, „iż gdyby obecnie żył Mussolini i poparł Arabów, to ZSRR uznałby go za dobrego komunistę". Kierownik Klubu Krawczyk zabierając głos stwierdził, że dezinformacja naszej prasy i propagandy prowadzi do wytwarzania opinii jakoby Żydzi byli sprawcami wywoływania wojen. Wypowiedź ta spotkała się z oklaskami zebranych.
                        Po zakończeniu spotkania w kuluarach niektórzy studenci wypowiadali się, że Izrael powinien zbombardować tamę asuańską, celem pogrążenia Egiptu w chaosie gospodarczym, co osłabiłoby go na dalsze lata militarnie.
                        (według: Grzegorz Sołtysiak i Józef Stępień Marzec '68 Między tragedią a podłością Warszawa 1998 str 10-12)
                        .....

                        Ryszard Gontarz Inspiratorzy 12.III. 68 Kurier Polski

                        W 1962 r. powstał w Staromiejskim Domu Kultury Młodzieżowy Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, czyli Raczkujących Rewizjonistów. Organizatorami klubu byli m.in. Adam Michnik, Władysław Kofman, Aleksander Perski i Jan Gross. Wśród członków klubu znaleźli się: Józef Blass, Włodzimierz Rabinowicz, Wiktor Górecki, Katarzyna Werfel, Seweryn Blumsztein, Józef Dajczgewand, Ewa Zarzycka, Maciej Czerniakowski, Helena Brus i inni bananowcy. Większość z tych nazwisk spotykamy potem wśród organizatorów zajść na Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy, w 1962 r., są jeszcze uczniami szkół średnich. Wśród ludzi, którzy roztoczyli swą opiekę nad klubem, znajdujemy takie nazwiska jak Zygmunt Bauman, Leszek Kołakowski, Włodzimierz Brus, a także -o czym poinformował z zachwytem miesięcznik ZMS „Płomienie" z marca 1963 r. - nawet profesor Adam Schaff. Więc szukali chłoptysie i dziewczątka z tatusiowych limuzyn owych sprzeczności i uczyli się rewizjonistycznego raczkowania pod kierunkiem wytrawnych speców. Nazwali swoją działalność „szturmem na szkoły". Nie udał się szturm. Młodzież ze szkół średnich nie dała się omamić bananowym rewizjonistom. Działalność klubu ze względu na jej wrogi charakter została zakazana. Trwała jednak i rozwijała się działalność Klubu Babel przy Społeczno-Kulturalnym Towarzystwie Żydów przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Tutaj działali m.in. absolwent Wydziału Socjologii UW, syn prokuratora Generalnej Prokuratury Ignacego Druskiego Wiktor, utrzymujący niezwykle serdeczne kontakty z ambasadą Izraela w Warszawie, aż do czasu jej wyjazdu z Warszawy, Władysław Bibrowski, student Wydziału Łączności Politechniki Warszawskiej, jeden z aktywnych uczestników ostatnich awantur, a także Szafir Mendel, Maurycy Torn, Michał Kloc, Maks Boratyński, Natan Tenenbaum. W tym klubie czczono uroczyście podboje Izraela, wychowywano młodzież w duchu szowinizmu żydowskiego, lżono naród polski, oskarżając nas o antysemityzm. Członkowie klubu na obozach letnich nosili demonstracyjnie gwiazdy Dawida i śpiewali na nutę Mazurka Dąbrowskiego:
                        „Przejdziem Synaj, przejdziem Gazę, będziemy Żydami,
                        dał nam przykład Mosze Dajan,
                        jak zwyciężać mamy".
                        Oni głównie, wychowankowie Klubu Babel, byli organizatorami wiecu na UW i późniejszych awantur. To oni w różnych miejscach Warszawy skandowali „Zambrowski do Biura". To oni uciekają się obecnie do anonimowych gróźb, szantażu i oszczerstw, usiłują zdyskredytować przywódców partii i państwa. Dziś już nie ulega dla nikogo najmniejszej wątpliwości, że za ekscesami na UW stoją właśnie oni oraz ich aktualni sojusznicy polityczni w rodzaju Beynara-Jasienicy, Kisielewskiego, starego awanturnika politycznego i paszkwilanta Januarego Grzędzińskiego, słowem ci, których - raz jeszcze to podkreślam - z pełną odpowiedzialnością określam mianem wrogów Polski Ludowej.
                        To - co napisałem - jest tylko częścią prawdy. Ukazuje tylko niewielką garść faktów. Jest ich wiele.
                        Studenci! Chłopcy i dziewczęta! Cenię i kocham waszą żarliwość i zapal. Cenię i kocham waszą odwagę przekonań. Uczcie się jednak trzeźwo patrzeć na otaczające was zjawiska i ludzi. Uczcie się odróżniać prawdę od fałszu. Nie dajcie się prowadzić na pasku prowokatorom."

                        inspirator
                        wink
                        • rycho7 gdzie byles jak milicja bila studentow? 01.03.08, 11:52
                          zupagrzybowa napisała:

                          > Uczcie się odróżniać prawdę od fałszu. Nie dajcie się prowadzić na
                          pasku prowokatorom."

                          Tak sie sklada, ze syjonisci nie maja monopolu na przekaziory jak do
                          1968 roku. Zebrania redakcyjne nie odbywaja sie juz w jidisz.

                          W internecie mozna poczytac relacje naocznych swiadkow (a wiec
                          obowiazkowo antysemitow), ktorzy potrafili znalezc komandosow na
                          bardzo glebokim, bezpiecznym zapleczu.
                          • zupagrzybowa ;) 01.03.08, 12:17
                            rycho7 napisał:

                            > zupagrzybowa napisała:
                            >
                            > > Uczcie się odróżniać prawdę od fałszu. Nie dajcie się prowadzić na
                            > pasku prowokatorom."
                            >
                            > Tak sie sklada, ze syjonisci nie maja monopolu na przekaziory jak do
                            > 1968 roku. Zebrania redakcyjne nie odbywaja sie juz w jidisz.
                            >
                            > W internecie mozna poczytac relacje naocznych swiadkow (a wiec
                            > obowiazkowo antysemitow), ktorzy potrafili znalezc komandosow na
                            > bardzo glebokim, bezpiecznym zapleczu.

                            Faktycznie ciagle mnie zadziwia mistrzostwo zydofobicznej propagandy komunistycznej...

                            Zorganizowac bezkrwawy pogrom w Polsce,jaki sukces w walce z zydowskim faszyzmem...
                            • rycho7 tym gorzej dla faktow 01.03.08, 12:19
                              zupagrzybowa napisała:

                              > Faktycznie ciagle mnie zadziwia mistrzostwo zydofobicznej
                              > propagandy komunistycznej...

                              Ja zadalem Ci pytanie. Ty krzyczycz Gewalt, bija Zydow. Nosil wilk
                              razy kilka, ...
                              • zupagrzybowa rycho ty mnie NIE mow 01.03.08, 12:37
                                co mam mowic czy krzyczec
                                .....
                                zle sie poczules?
                                • rycho7 parchu ty mnie NIE mow 01.03.08, 14:12
                                  zupagrzybowa napisała:

                                  > co mam mowic czy krzyczec
                                  > .....
                                  > zle sie poczules?

                                  Juz Ci lepiej? Na to czekales? Po to judziles?
                                  • patience Re: parchu ty mnie NIE mow 01.03.08, 16:07
                                    ...Urszula Perlikowska, która jest nadal moja dobrą koleżanką, pracuje w
                                    Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie, Polka, z Konina, miała wyraźnie
                                    semicki wygląd. Ją pobito za wygląd. Ta nasza biedna koleżanka w ogóle nie miała
                                    pojęcia, o co chodzi, ponieważ tego dnia miały być wykłady na terenie
                                    Uniwersytetu, a nie jak zwykle na ul. Widok 10, w Instytucie Archeologii
                                    Powszechnej i Europejskiej, na tyłach Domu Dziecka. Ale właśnie tego dnia
                                    mieliśmy mieć wykłady na Uniwerku już nie pamiętam z czego, z filozofii może.
                                    Wiec ona idzie na Uniwersytet, i tu zostaje pobita: złamano jej szczękę, i na
                                    ciele była potwornie zmaltretowana. Poszliśmy ja odwiedzić w szpitalu, a ona nie
                                    miała pojęcia o co chodzi. Zapałała później do nas miłością, jako do Żydów...
                                    • vicky17 Re: parchu ty mnie NIE mow 01.03.08, 17:11
                                      patience napisała:

                                      > ...Urszula Perlikowska, która jest nadal moja dobrą koleżanką, pracuje w
                                      > Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie, Polka, z Konina, miała wyraźnie
                                      > semicki wygląd. Ją pobito za wygląd. Ta nasza biedna koleżanka w ogóle nie miał
                                      > a
                                      > pojęcia, o co chodzi, ponieważ tego dnia miały być wykłady na terenie
                                      > Uniwersytetu, a nie jak zwykle na ul. Widok 10, w Instytucie Archeologii
                                      > Powszechnej i Europejskiej, na tyłach Domu Dziecka. Ale właśnie tego dnia
                                      > mieliśmy mieć wykłady na Uniwerku już nie pamiętam z czego, z filozofii może.
                                      > Wiec ona idzie na Uniwersytet, i tu zostaje pobita: złamano jej szczękę, i na
                                      > ciele była potwornie zmaltretowana. Poszliśmy ja odwiedzić w szpitalu, a ona ni
                                      > e
                                      > miała pojęcia o co chodzi. Zapałała później do nas miłością, jako do Żydów...
                                      >
                                      >
                                      >
                                      Boze splakalam sie..oczywiscie polakow za to,ze byli POLAKAMI juz nie bito. nic
                                      dziwnego pejszens,zes poleciala na czar marines. ci chociaz wygladaja jak dobre
                                      chlopy amerykaskie a nie jak twoje kolejne science fiction po prochach.
                                      • patience Re: parchu ty mnie NIE mow 01.03.08, 17:40
                                        To jest watek o "zagadnieniu syjonistycznym" vicky smile
                                        • vicky17 Re: parchu ty mnie NIE mow 01.03.08, 17:46
                                          patience napisała:

                                          > To jest watek o "zagadnieniu syjonistycznym" vicky smile
                                          >
                                          >
                                          na ktorym jak widze pisuja prawdziwi polacy,milosnicy syjonistow ma sie
                                          rozumiec. inni nieprawdziwi wola marines,ci chociaz maja proste i zdrowe zebysmile
                                      • andrew2008 Cholera, znowu kalmstwo, konfabulacja i mitomanie 01.03.08, 17:55
                                        Studiowalem w marcu 1968 na Universytecie Warszawskiej, Jako silny,
                                        agresywny byk uwielbiajacy rozroby, bralem udzial w wiekszoscj
                                        napieprzan studentow z MO.
                                        1) Zadnych zydow na ulicach nie bylo. Siedzieli tchorze w swoich
                                        bananowych mieszkankach pod okiem mamusi zydowskiech.
                                        2) Po co patients pieprzysz o jakis zydo-podobnych dziewczynkach
                                        pobitych na ulicy? To konfabulacja i klamstwo psychopatki-mitomanki.
                                        3) Zydzi, studentow polskich gowno obchodzili. Tluklismy MO za
                                        Mickiewicza, za wolnosc polskiej kultury, z polskiego patriotyzmu i
                                        niecheci do sowietow. Zydki zas smazyli swa wlasna smierdzaca
                                        koszerna pieczen i gowno nas to obchodzilo.
                                        4) Wszystkie zamieszki inicjowali studenci i dawali milicjantom
                                        porzadny wpie.. MO nie mialo ani tarcz ani porzadnych chelmow
                                        ani porzadnych palek. Owczesna palka MO miala 30 cm dlugosci i byla
                                        zrobiona z miekiego niutwardzonego kauczuku i giela sie na wszystkie
                                        strony jak fiut impotenta. W glownom starciu na dziedzincu
                                        uniwersytetu kilkudziesieciu studentow zremisowalo z kilkuset
                                        ORMOWCAMI z Zerania. Ja osobiscie, wyrwana gablota ogloszen
                                        zalatwilem 3 ORMOWCOW wbijajac ich w gablote. Lezeli na ziemi
                                        wymachujac 6-cioma nogami. W koncu okrazyli nas przechodzac inna
                                        brama i kilkunastu z nas oraz mnie zawlekli do ciezarowek.
                                        Rok pozniej juz walczylem z pieprzonymi komunistami w Wietnamie
                                        jako US Marine.
                                        My rozrabialismy dla Polski. I to nie poszlo na marne. Bo byl to
                                        kwiatek do Polskich Wariackich Papierow. Moskwa obserowala i
                                        widziala, ze Polacy to wariaci i kilkuset patriotycznych studentow
                                        potrafi zdobyc komunistyczna stolice. I ta reputacja przydala sie,
                                        bo sowieci mysleli ostroznie dwa razy zanim angazowali sie w sprawy
                                        polskiego wasala.

                                        Zydzi byli tylko tchorzliwymi prowokatorami
                                        • patience Re: Cholera, znowu kalmstwo, konfabulacja i mitom 01.03.08, 18:07
                                          A to wszystko prawda co piszesz. Studenci dowolnego pochodzenia zreszta,
                                          naparzali sie za Mickiewicza i niechec do sowietow oraz problem syjonizmu miala
                                          gleboko gdzies. Zrezta, skala wydarzen byla duzo wieksza niz to sie do niedawna
                                          mowilo. Ale wladza miala swoje priorytety, w tym takie, co owczesnym studentom
                                          sie do dzisiaj w glowie nie mieszczasmile
                                        • rycho7 Re: Cholera, znowu kalmstwo, konfabulacja i mitom 01.03.08, 18:33
                                          andrew2008 napisał:

                                          > Studiowalem w marcu 1968

                                          Choc Wasz bardzo nie lubie Towarzyszu Haszolski to tym razem jestem
                                          po Twojej stronie. Potwierdzam Twoje obserwacje i doswiadczenia.
                                          Kosmopolitow pochodzenia aszkenazyjskiego pamietam jedynie w roli
                                          podjudzajacych do wiecow, marszow, strajkow, rozrob. Gdy cokolwiek
                                          sie dzialo byli oni w bezpiecznej odleglosci. Moze Ty kosmopolitow
                                          nie zauwazales bo nie znales ich wszystkich z buziek.
                                    • rycho7 poplecznictwo Eichmana 01.03.08, 18:25
                                      patience napisała:

                                      > Zapałała później do nas miłością, jako do Żydów...

                                      Wiem pacjentko, ze nie mordujac Palestynczykow jestem poplecznikiem
                                      Eichmana. Mam nadzieje, ze urzadzisz mi za to Proces Norymberski.
                                      • patience Re: poplecznictwo Eichmana 01.03.08, 18:34
                                        Czasami oficerowie z powiatów informowali także o tych mieszkańcach, którzy
                                        posiadali choćby korespondencyjny kontakt z kimś z Izraela. Takie wiadomości
                                        przekazywali oficerowie SB z Sycowa i Nowej Rudy. Patrz IPN Wrocław, sygn.
                                        053/1482, t. 3, s. 1-115

                                        Przykładem tego zainteresowanie była informacja Kierownika Oddziału
                                        Społeczno-Administracyjnego USW Prezydium MRN E. Zadorożnego, w której pisał, że
                                        ludność żydowska Wrocławia w czasie inwazji na Czechosłowację nadal była
                                        rozgoryczona i niechętna do jakiejkolwiek aktywności. Informacja o sytuacji w
                                        Oddziale TSKŻ we Wrocławiu, Poufne, AP Wrocław, KW PZPR, Wydział
                                        Administracyjny, 74, XIV/35, s. 36-37.
                                        • rycho7 a raporty oficerow z kibucow? 01.03.08, 18:53
                                          patience napisała:

                                          > Czasami oficerowie z powiatów

                                          Chcesz nas przekonac, ze oficerowie z Szin Bet nie pracowali? W
                                          przezroczystym wolnym swiecie oczekuje od Ciebie kwitow z
                                          izraelskiego IPN. Sr.sz do jednego kibla.
                                          • patience Re: a raporty oficerow z kibucow? 01.03.08, 18:56
                                            Z cala pewnoscia raporty z kibucow bylyby bardzo interesujace, ale w Moskwie
                                            jeszcze nie ma IPN. Moze za to sie cos u Gaucka zachowalosmile
                                            • rycho7 Szin Bet z MGIMO archiwowalo w Pietrowce 01.03.08, 19:01
                                              patience napisała:

                                              > w Moskwie jeszcze nie ma IPN.

                                              Czyli z keremlowskimi lekarzami jednak cos bylo na rzczy. Dziekuje
                                              za wskazowki z kremlowskich kurantow.
                                              • patience Re: Szin Bet z MGIMO archiwowalo w Pietrowce 01.03.08, 19:04
                                                rycho7 napisał:

                                                > patience napisała:
                                                >
                                                > > w Moskwie jeszcze nie ma IPN.
                                                >
                                                > Czyli z keremlowskimi lekarzami jednak cos bylo na rzczy. Dziekuje
                                                > za wskazowki z kremlowskich kurantow.


                                                Proszę uprzejmiesmile
                                                www.ns.krak.pl/data/index.htm
                        • patience Kropka na mapie ... ;) 01.03.08, 16:57
                          zupagrzybowa napisała:
                          > inspirator
                          > wink

                          ...Gdy latem 1966 przyjechałem z głębokiej prowincji do Warszawy na egzaminy
                          wstępne, od razu poczułem, co znaczą słowa „Warszawa miasto niepokonane”. Z
                          akademika na placu Narutowicza, gdzie wtedy zakwaterowali kandydatów na studia,
                          wyszła przed budynek nas cała grupa. Natychmiast zatrzymała się karetka
                          milicyjna i kazała się rozejść. Dowiedziałem się wtedy, że w Warszawie nie wolno
                          zbierać się w grupach większych niż pięć osób. Stan wyjątkowy? Permanentny. ....

                          Znacznie później, gdy byłem w więzieniu na Rakowieckiej, na pytanie śledczego
                          Wieczorka – „A jeżeli wybuchnie wojna między Izraelem a Polską, ty polski
                          obywatelu, będziesz po której stronie?” Ja polski obywatel, syn polskich
                          obywateli, wnuk i prawnuk polskich obywateli, dla którego Państwo Izrael było
                          małą kropką na mapie, odpowiedziałem – „Takiej wojny nie będzie”. Oh. Jak się w
                          głębi duszy cieszyłem, że mam kategorie „b”- nie zdolny do służby czynnej w
                          wojsku. Dokładnie rok potem, jako żołnierz Wojska Obrony Izraela już służyłem na
                          brzegu Kanału Sueskiego...wink))

                          wgrajfoto.pl/pokaz/img0308/scan0003_s3375.jpg
        • pozarski Re: mosat 01.03.08, 10:15
          A nowy numer Slowa Zydowskiego tez niczego sobie. Zwlaszcza str.
          42. wink)
          • zupagrzybowa Naród z Partią – Partia z Narodem 01.03.08, 12:56
            Około trzech tysięcy chasydów z całego świata zapowiedziało udział w uroczystościach z okazji 222. rocznicy śmierci cadyka Elimelecha, które rozpoczęły się w Leżajsku. Obchody rozpoczęły się w nocy i potrwają do wieczora. Pierwsze grupy już przybyły na miejsce. Kolejni będą dojeżdżać w ciągu dnia. W tegorocznych obchodach tradycyjnie biorą udział chasydzi z Europy, USA, Kanady i Izraela. Ze względu na rok przestępny (mamy dwa adary), uroczystości odbędą się dwukrotnie - drugi raz pod koniec marca.
            .....
            Elimelech z Leżajska (1717-1786) to pierwszy cadyk w historii judaizmu i jeden z najwybitniejszych przedstawicieli chasydyzmu. Był uczniem Dow-Bera z Międzyrzeca i został jego następcą po śmierci. Po latach wędrówki i nauczania w I Rzeczypospolitej, w 1772 osiadł w Leżajsku. Uczniami Elimelecha byli m.in. Jakub Icchak Horowic, Naftali z Ropczyc i Menachem Mendel z Rymanowa. Napisał dzieło Noam Elimelech (czyli łagodność Elimelecha), jedno z podstawowych dzieł chasydyzmu. Jego postać obrosła wieloma legendami. Jeszcze za życia miał leczyć nieuleczalnie chorych i rozmawiać ze zwierzętami.


            "Żydowski Marzec 1968-2008" - Konferencja Naukowa w 40 rocznicę wydarzeń marcowych. Program kulturalny i wydarzenia towarzyszące.

            W tym roku mija 40 lat od wydarzeń Marca '68. Wydalono wtedy z Polski kilkadziesiąt tysięcy obywateli żydowskiego pochodzenia. Musieli opuścić kraj, który uważali za swoja ojczyznę. W zamierzeniu organizatorów projekt "Żydowski Marzec 1968-2008" ma być pretekstem nie tylko do omówienia wydarzeń historycznych tamtego czasu, lecz także do upamiętnienia indywidualnej tragedii wygnanych.

            KONFERENCJA NAUKOWA

            5 marca. Żydowski instytut Historyczny, ul. Tłomackie 3/5

            Lata 60. Antecedencje Marca ’68. Sesja naukowa pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego

            CZĘŚĆ I: Prowadzący: Andrzej Żbikowski

            * 10.00-10.30 Powitanie: rozpoczęcie cyklu wydarzeń w rocznicę Marca ’68
            * 10.30-11.15 Krzysztof Persak, Antysemickie stereotypy w dokumentach UB z lat 60.
            * 11.15-12.00 Tomasz Żukowski, Elementy nacjonalistyczne w obchodach Millenium Polski
            * 12.00-12.30 Dyskusja
            * 12.30-13.00 Przerwa na kawę
            * 13.00-13.45 Joanna Wawrzyniak, Pamięć Drugiej Wojny a Marzec ’68
            * 13.45-14.30 Jacek Leociak, Instrumentalizacja Holokaustu w dyskursie marcowym
            * 14.30-15.00 Dyskusja
            * 15.00-16.00 Przerwa obiadowa

            CZĘŚĆ II: Prowadząca: Helena Datner

            * 16.00 Rozmowa o inteligencji polskiej: Inteligencja a Marzec – kontynuacja zachowań? Udział biorą: Jerzy Szacki, Marta Bucholc, Joanna Kusiak, Paweł Śpiewak.

            Spotkaniom w Żydowskim Instytucie historycznym towarzyszyć będzie wystawa Jerry’ego Bergmana "Syjoniści do Syjamu", czyli polskie ślady na żydowskim cmentarzu w Kopenhadze. Sesję zorganizowano dzięki wsparciu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji

            6 marca. Teatr Narodowy. Bohater, spisek i śmierć.

            * 11.00 Oficjalne otwarcie konferencji
            * 11.45-12.30 Maria Janion, Mit bohaterski Berka Joselewicza i fantazmaty nienawiści w polskiej kulturze
            * 12.30-13.00 Anka Grupińska, Bohaterstwa w getcie
            * 13.00-13.15 Przerwa na kawę i herbatę
            * 13.15-15.00 Panel i dyskusja wokół wystąpienia Marii Janion.Prowadząca: Dorota Krawczyńska. Udział biorą: Irena Grudzińska Gross, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Sławomir Buryła, Michał Sobelman
            * 15.00-16.30 Przerwa obiadowa
            * 16.30-17.00 Joanna Tokarska-Bakir, Mobilis in mobili, czyli jak zrobione są legendy o krwi?
            * 17.00-17.30 Jolanta Żyndul, ,,W co wolno wierzyć katolikowi’’. Dyskusja na temat mordów rytualnych w 1913 roku
            * 17.30-18.30 Dyskusja


            6 marca. Żydowski Instytut Historyczny, ul. Tłomackie 3/5

            * 18.00 Gdzie byliśmy? Gdzie jesteśmy? Z tymi, którzy wyjechali, rozmawia Teresa Torańska


            7 marca. Teatr Narodowy. Polacy i Żydzi. Miłość i Nienawiść

            * 10.00 Rozpoczęcie obrad
            * 10.15-11.10 Christina von Braun, Blood and Ink: Religious Competitions between Judaism and Christianity
            * 11.10-11.30 Ewa Toniak, ,,Polacy, jeszcze jeden wysiłek’’. Jak współcześni polscy artyści odczytują motywy żydowskie w twórczości Grottgera
            * 11.30-12.15 Dyskusja
            * 12.15-12.30 Przerwa na kawę i herbatę
            * 12.30-13.00 Marta Piwińska, Ksiądz Marek Juliusza Słowackiego jako próba pojednania mesjanizmu polskiego i żydowskiego
            * 13.00-13.30 Grzegorz Jarzyna, Dybuk. Sfera artystyczna jako wspólne miejsce polsko-żydowskie
            * 13.30-14.30 Dyskusja
            * 14.30-16.00 Przerwa obiadowa
            * 16.00-16.30 Marcos Silber, The “Conversion” of Polish National Motives into the New Zionist-Hebrew Culture - and its denial
            * 16.30-16.50 Monika Adamczyk-Garbowska, ,,Smutno mi, Boże...’’ Pożegnania z Polską w literaturze jidysz
            * 16.50-17.10 Kazimiera Szczuka, Matka Żydówka/ Matka Polka
            * 17.10-17.30 Joanna Wiszniewicz, „Bo kto daje i odbiera...” Literatura polska w życiu młodzieży pochodzenia żydowskiego lat sześćdziesiątych
            * 17.30-18.30 Dyskusja
            * 18.30 Spotkanie z autorkami projektu Kładka Anną Baumgart i Agnieszką Kurant


            PROGRAM KULTURALNY

            8 marca. Fundacja Shalom, Teatr Żydowski, TSKŻ

            * 11.00 Spotkanie pod tablicą na Dworcu Gdańskim
            * 12.30 Kawa i poczęstunek w Klubie Fundacji Shalom „Mamele”

            Mój marzec – Dokument podróży. Panel dyskusyjny z udziałem gości z Polski i ze świata na dużej scenie Teatru Żydowskiego. Sesji towarzyszyć będzie prezentacja zdjęć oraz występy artystów. W programie artystycznym udział wezmą: Joanna Szczepkowska, Gołda Tencer, Gabriel Lawit. Kierownictwo muzyczne: Janusz Tylman

            CZĘŚĆ I PANELU: Życie żydowskie w Polsce po II wojnie światowej. Prowadzący: Grzegorz Gauden

            * 14.00 Powitanie: Gołda Tencer
            * 14.15-14.30 Wprowadzenie: Jaff Jacek Schatz (Szwecja). Udział biorą: Ilana Etgar (Izrael), Bella Szwarcman-Czarnota (Polska), Henryk Albert (Polska), Józef Lebenbaum (Szwecja), Michał Sobelman (Izrael), Branley (Bralek) Zeichner (Izrael)
            * 15.30016.00 Przerwa


            CZĘŚĆ II PANELU: Co się stało w Marcu ’68? Prowadzący: Grzegorz Gauden

            * 16.00-16.15 Wprowadzenie: Jaff Jacek Schatz. Udział wezmą ci, którzy wyjechali i ci, którzy pozostali: Rivka Słomka-Ostaszewski (USA), Edward Odoner (Polska), Ilana Etgar (Izrael), Bella Szwarcman-Czarnota (Polska), Joanna Wiszniewicz (Polska), Tamara Sławny (USA), Artur Hofman (Polska)
            * 17.30-18.00 Dyskusja
            * 18.00 Zakończenie
            * 19.00 Narodowa Galeria Sztuki "Zachęta” Otwarcie wystawy ,,Dokument podróży’’. Krystyna Piotrowska. Organizator wystawy: Fundacja Shalom
            * 21.00 Spotkanie w Klubie Fundacji Shalom „Mamele”. Poczęstunek, lampka wina


            9 marca. Klub Fundacji Shalom „Mamele”

            Literatura Marca ’68 – emigranci marcowi. Spotkanie z twórcami literatury, dedykowane pamięci Henryka Dasko. Organizatorzy: Fundacja Shalom, Stowarzyszenie “Midrasz”

            * 15.00 Rozpoczęcie. Prowadzący: Leopold (Poldek) Sobel (Anglia). Udział wezmą: Eli Barbur (Izrael), Joanna Wiszniewicz (Polska), Tamara Sławny (USA), Viktoria Korb (Niemcy), Michał Moszkowicz (Szwecja), Maria Stauber (Francja)
            * 17.00-17.30 Dyskusja
            * 17.30 Zakończenie
            * 18.00 Promocja książki Henryka Dasko ,,Dworzec Gdański’’ z udziałem Agaty Tuszyńskiej


            WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE

            5 -31 marca. Foyer Teatru Żydowskiego

            * Wystawa ,,Tu więcej pozostawili po sobie niż mieli’’


            7-9 marca

            Spotkania i projekcje filmów o Marcu ’68 w klubie Fundacji Shalom „Mamele”

            * Dokument podróży, reż. Gołda Tencer, Cwi Slepoń, 1998 (30 min.)
            * Farewell to my country, reż. Andrzej Krakowski, 2002 (100 min.)
            * Dworzec Gdański, reż. Maria Zmarz-Koczanowicz, 2007 (50 min.)
            * Dokument podróży, widowi
            • pozarski Re: Naród z Partią – Partia z Narodem 01.03.08, 13:03
              A gdzie glowny sprawca marca, slynny na caly swiat garncarz,
              pokickiego miotu? Nie dali miejsca w lozy?
            • rycho7 kto upamietni tragedie pozostalych? 01.03.08, 14:17
              zupagrzybowa napisała:

              > upamiętnienia indywidualnej tragedii wygnanych.

              Tragedia tych ktorym sie poszczescilo. Ale judzenie.

              > * 12.30-13.00 Przerwa na kawę

              Wyrazny przejaw antysemityzmu.
              • drf EL 01.03.08, 14:40
                rycho porozmawiaj z pozim ,bo ja nie mam czasu ani ochoty...
                dziekuje
                id

                www.youtube.com/watch?v=Nz8uoH7fxVY
                • rycho7 Re: EL 01.03.08, 15:03
                  drf napisał:

                  > rycho porozmawiaj z pozim

                  pozi sprowadza do poziomu bluzgow ad personam. Bez piwka i trawki
                  pod budka to mnie nie bawi.

                  Ty wszak jestes ikona i inicjatorem watku oraz rocznicowania.
                  Wycofujesz sie rakiem z odpowiedzialnosci za swe sukcesy?
                  • drf Re: EL 01.03.08, 15:23
                    rycho7 napisał:

                    > drf napisał:
                    >
                    > > rycho porozmawiaj z pozim
                    >
                    > pozi sprowadza do poziomu bluzgow ad personam. Bez piwka i trawki
                    > pod budka to mnie nie bawi.
                    >

                    Tu sie zgadzam z Toba wink

                    > Ty wszak jestes ikona i inicjatorem watku oraz rocznicowania.
                    > Wycofujesz sie rakiem z odpowiedzialnosci za swe sukcesy?

                    Dzisiaj jest 1 marca dopiero,a sukces nalezy sie nam wszystkim...wink
                    • rycho7 serdecznie dziekuje 01.03.08, 19:29
                      drf napisał:

                      > sukces nalezy sie nam wszystkim...wink

                      Widze, ze lubisz matiasy. Ja uwielbiam, szczegolnie te jednodniowe.
    • rycho7 wklad Luny Brystygierowej 01.03.08, 10:07
      zupagrzybowa napisała:

      > Funkcjonariusze SB stworzyli rejestry podobne do założonych przez
      gestapo.

      Nie da sie ukryc, ze zydowskie gestapo w okresie wojny stworzylo
      bardzo interesujace archiwum. Luna Brystygierowa ukradla je z Polski
      dla Mossadu. Czy opisywana przez Wasz Towarzyszu Dajczgewand praca
      nie byla czasem odtwarzaniem tych ukradzionych zasobow?

      Bo co do lojalnosci koszernych to chyba wspolczesnie juz nikt nie ma
      watpliwosci. Nawet jednopromilowa pacjentka wybiera lojalnosc
      syjonistyczna.
      • marouder.eu Ale tylko z pobudek osobistych! 01.03.08, 10:25
        rycho7 napisał:

        Nawet jednopromilowa pacjentka wybiera lojalnosc
        > syjonistyczna.
        • rycho7 Re: Ale tylko z pobudek osobistych! 01.03.08, 10:48
          Wiem Una lubi pozno wstawac. A to jest mozliwe jedynie gdy sie zyje
          z lichwy. Pozycza na wysoki procent cudze sukcesy i cudza traume w
          pomaranczowo skislym sosie.
          • andrew2008 Marzec? co to takiego? 01.03.08, 12:57
            Pod wieloma wzgledami byl to klotnia w rodzinie patologicznej:
            SB versus UB
            • ada08 Re: Marzec? co to takiego? 01.03.08, 13:36
              Marzec to ważny dla nas Polaków miesiąc.

              Urodziny Fryderyka Szopena (zwanego też Chopinem) obchodzimy dziś
              /1.03.1810/

              Konstytucja marcowa /17.03.1921/

              I jeszcze jakieś słynne rocznice...

              W marcu przypada dużo popularnych imienin.

              A poza tym - w marcu jak w garncu!

              Wszystkiego najlepszego marcowego!
              a.
              • drf Re: Marzec? co to takiego? 01.03.08, 14:20
                dziekuje ado8 za marcowe zyczenia

                Nazwa miesiąca pochodzi od łacińskiej nazwy Martius = 'miesiąc Marsa'
                Idy marcowe (łac. Idus Martiae) - w kalendarzu rzymskim piętnasty dzień marca.

                Idy marcowe to święto poświęcone rzymskiemu bogu wojny - Marsowi. Podczas święta odbywał się przegląd wojsk.

                Idy marcowe 44 p.n.e.- Senatorowie mordują Cezara.
                # ile w marcu dni mglistych, tyle w żniwa dni dżdżystych
                # jakie Zwiastowanie (25 III), takie Zmartwychwstanie
                # kiedy w marcu deszczu wiele, nieurodzaj zboża ściele
                # w marcu, gdy są grzmoty, urośnie zboże ponad płoty
                ....
                W prasowej kampanii marca 68 występuje wiele wątków: imperializm amerykański, antypolski rewizjonizm, żądania niemieckich odwetowców ale najważniejszym jest jednak watek żydowski lub używając języka tamtego okresu syjonistyczny.
                Kiedy czyta się prasę opisującą te wydarzenia, można odnieść wrażenie, że prawdziwym sprawcą wydarzeń marca jest po prostu Żyd !!!
                Żyd-syjonista, który jak imperialista, odwetowiec, rewizjonista jest wytworem propagandy komunistycznej. A ponieważ przeciętny czytelnik prasy tamtego okresu nie bardzo mógł to zrozumieć - 15 marca w Trybunie Ludu Jan Urbaniak [podobno w odpowiedzi na liczne listowne i telefoniczne zapytania czytelników], w artykule Co to jest syjonizm odpowiada na wszystkie wątpliwości.
              • rycho7 Re: Marzec? co to takiego? 01.03.08, 14:29
                ada08 napisała:

                > Urodziny Fryderyka Szopena (zwanego też Chopinem)

                To on tez byl Zydem albo przynajmniej antysemita? Kiedys jak sie
                przyjezdzalo do Zelazowej Woli to czlowiek natychmiast to rozumial.
      • zupagrzybowa a Zosia Gomulkowa corka Izraela tepila sjonistow.. 01.03.08, 13:30
        rycho7 napisał:

        > zupagrzybowa napisała:
        >
        > > Funkcjonariusze SB stworzyli rejestry podobne do założonych przez
        > gestapo.
        >
        > Nie da sie ukryc, ze zydowskie gestapo w okresie wojny stworzylo
        > bardzo interesujace archiwum. Luna Brystygierowa ukradla je z Polski
        > dla Mossadu. Czy opisywana przez Wasz Towarzyszu Dajczgewand praca
        > nie byla czasem odtwarzaniem tych ukradzionych zasobow?
        >
        > Bo co do lojalnosci koszernych to chyba wspolczesnie juz nikt nie ma
        > watpliwosci. Nawet jednopromilowa pacjentka wybiera lojalnosc
        > syjonistyczna.
        Syjoniści mogli więc być zadowoleni z postawy aktywistów warszawskiego klubu przy TSKŻ. Stali się przecież energicznymi propagatorami międzynarodowej idei syjonizmu. Bardzo wysoko zresztą pracę klubu ,Babel" ocenił bawiący w Warszawie sekretarz Światowego Zrzeszenia Studentów Żydowskich. Stwierdził on, że praca ta dobrze służy międzynarodowej sprawie żydowskiej; nie zapomniał też wspomnieć o konieczności wzmożenia wysiłków w kierunku „wyrobienia dumy u młodych, jako narodu wybranego".
        Spotkania w klubie odbywały się w każdą środę. Dyskusje były gorące, żarliwe. A głównym ich tematem - państwo Izrael, jego polityka, gospodarka, jego ekspansywne plany. O tych sprawach mówiono w „Bablu" z entuzjazmem, nie starając się nawet ukryć swej nacjonalistycznej i szowinistycznej postawy. Niepokojące poglądy polityczne „bablowców" ujawniły się szczególnie wyraźnie w czasie izraelskiej agresji na kraje arabskie.
        To oni składali kwiaty i podarunki w ambasadzie Izraela w Warszawie, oni wiwatowali na cześć zwycięstwa. A „Freies Europa" kreowała ich na reprezentację młodzieży polskiej, solidaryzującej się z polityką państwa Izrael... Zarzucali wówczas ci młodzi ludzie w „Bablu" kłamstwa prasie, kłamstwa naszym politykom i przywódcom. Z zaciekłością zaatakowali stanowisko rządu i narodu polskiego wobec napaści Izraela na państwa arabskie. Krytykowali w nieobliczalnych i obraźliwych słowach stanowisko Związku Radzieckiego. Nie pogardzili oszczerstwem i kalumnią: jeśli jakiś „argument" był potrzebny w ich propagandzie, łatwo go preparowali. Nie trudno doszukać się w niej antysocjalistycznych i antypolskich akcentów. W dniach izraelskiej agresji zachowywali się ze szczególnym tupetem. Powtórzmy tu za jednym z warszawskich dzienników: „Urodzeni na polskiej ziemi, mówiący po polsku, sercem i myślą byli na Synaju, w samolotach zrzucających bomby na arabskie wsie i miasta, wśród żandarmów masakrujących arabskich jeńców. Nagle okazało się, że ci młodzi chłopcy i dziewczęta za ojczyznę swą uważają nie Polskę, która ich karmi, ale państwo Mosze Dajana, Ben Guriona i Eszkola".
        Tak, z całą pewnością, inne było stanowisko wychowanków i opiekunów klubu „Babel" od stanowiska narodu polskiego. Zaczęli wiec mówić o nas - narodzie, który w swej historii, jak może rzadko który, dał tyle dowodów głębokiego internacjonalizmu, pieczętowanego wspólnie przelewaną krwią, prochami Polaków rozsypanych po całym świecie -jako o „zoologicznych antysemitach".
        Nie tylko zresztą w klubie „bablowcy" propagowali swoją ideę, ideę nie mającą nic wspólnego z troską o kraj, w którym żyją. uczą się i korzystają z dziesiątek przywilejów. Destrukcyjną swą propagandę przenosili do szkół, do których uczęszczają, na uczelnie. Przy okazji warto nadmienić, że młodzież bananowa, a wśród niej sporo „bablowców", nie chodziła, ot tak, do pierwszej, lepszej szkoły w swoim rejonie. Wybierali tzw. szkoły dobre, renomowane. Nawet drużyny harcerskie były troskliwie dobierane. Część z nich, dzisiejszych aktywnych uczestników i organizatorów smutnych zajść na warszawskich uczelniach, w przeszłości była członkami klubów „młodych poszukiwaczy sprzeczności", czy „Raczkujących Rewizjonistów". W roku 1962 działalność tych klubów została zakazana ze względu na antysocjalistyczne koncepcje. W ciągu ostatnich kilku lat dogodną placówką działania byłych uczniów i „młodych poszukiwaczy sprzeczności", obecnie studentów skupiających się w pewnych kołach, stał się klub „Babel".
        Żarliwie dyskutowano w „Bablu" i gorąco. Lecz nie z pozycji nam bliskich. W czasie spotkań z różnymi ludźmi nie tylko ich słuchano, lecz i wypowiadano się. Często złośliwie i napastliwie. Szlajfer, Michnik, Nagórski, Tenenbaum, Smolar, Blumsztajn, Dajczgewand, Weiss i wielu innych. Nazwiska znane już wszystkim z prasy. Pozycja społeczna i rodzinna tych młodych ludzi także jest znana. Jak również ideologia ich protektorów i obrońców. To oni chcieli narzucić młodzieży akademickiej swój sztandar. Jest w naszym kraju o czym mówić i należy mówić. I jest co zmienić na lepsze. Ale mogą to robić tylko ludzie związani sercem i myślą z ojczyzną, jej przyszłością, ludzie, którym los jej jest najbliższy. Ojczyzna to wielkie słowo. Ale to nie jest tylko słowo.
        (artykuły prasowe według: Piort Osęka Syjoniści, inspiratorzy, wichrzyciele. Obraz wroga w propagandzie Marce 1968, Warszawa 1999)
        • pozarski Re: a Zosia Gomulkowa corka Izraela tepila sjonis 01.03.08, 13:33
          Gdyby nie Wiesio, monz Zosi, co by swiat wiedzial o glownym
          garncarzu marca? Ziro.
        • rycho7 zwrocisz ukradzione archiwa zydowskiegoi gestapo? 01.03.08, 14:25
          zupagrzybowa napisała:

          > Bardzo wysoko zresztą pracę klubu ,Babel" ocenił bawiący w
          > Warszawie sekretarz Światowego Zrzeszenia Studentów Żydowskich.

          Sekretarz Światowego Zrzeszenia Studentów Żydowskich byl widocznie
          na lancuchu antysemickich ekspozytur Moskwy w Warszawie. Sypal piach
          w tryby swiatowego pacyfizmu Narodu Wybranego.
    • andrew2008 Co im zostalo z tych lat? 01.03.08, 13:08
      "Zwyciestwo" w 1967 roku to najgorsza rzecz jaka sie wydarzyla
      Izraelowi w jego 60 letniej historii. Slepa euforia zniszczyla
      mozgi dwoch pokolen Izraelczykow. No i co my mamy drodzy Zydzi?
      Panstewko kurczace sie do rozmiarow znaczka pocztowego, ktorego
      obywatele lataja jak sploszone kurczaki pod gradem palestynskich
      rur. Widzialem to na CNN wczoraj. Oj zydzi, zydzi, litosc bierze jak
      sie patrzy na ta wasza krotkowzrocznosc.
      • drf Kur wie lepiej :) 01.03.08, 14:27
        Co zostalo?

        24 marca ukazał się pierwszy zatytułowany Apostołowie . Jest to tekst najbardziej charakterystyczny dla propagandy marcowej. W artykule tym wymieniono nazwiska m.in.:
        Michnika, Kuronia, Modzelewskiego, Jasienicę(Beynara), Kisielewskiego, Słonimskiego, Baumana, Baczkę, Brusa i Schaffa, Staszewskiego i Zambrowskiego, którego nazwisko - zdaniem autorów - czytelnicy, zwłaszcza młodzi, powinni wiązać "z najbardziej niechlubnymi praktykami okresu stalinowskiego, których wykładnią mogą być jeszcze nazwiska Bermana, Różańskiego, Fejgina, Światły, Monata, Tykocińskiego, Tyrmanda. Są to nazwiska ludzi symbolizujące - każde na swój sposób - czasy, do których nie ma powrotu, a do których tęsknią ci, którzy nie wyrzekli się ambicji władzy".

        Tego samego dnia ukazał się w Prawie i Życiu artykuł Tadeusza Kura Encyklopedyści, w którym zaatakował on redaktorów Wielkiej Encyklopedii Powszechnej a szczególnie ludzi odpowiedzialnych za redakcję tomu 8, dotyczącego II-ej Wojny Światowej a także umieszczonego tam hasła "obozy koncentracyjne".
        Tekst ten wzbudził sprzeciw niektórych dziennikarzy - Dariusz Fikus zamierzał na łamach Polityki opublikować polemikę, która nosiła tytuł "Kur wie lepiej", lecz cenzura zatrzymała ten tekst.

        W tym samym Prawie i Życiu artykuł Kazimierza Kąkola Sprawy i ludzie: "Mieliśmy do czynienia z próbą uderzenia w kierownictwo, z którym wiąże się słusznie wybór i stabilność decyzji politycznych określających nasze miejsce i naszą postawę w obozie socjalistycznym, z próbą - chyba to słowo jest tu na miejscu - zamachu stanu. Grupa zakonspirowana powiązana z ośrodkami syjonistycznymi usiłowała w sposób zorganizowany doprowadzić, pod hasłami patriotycznymi i demokratycznymi, do takiego nasilenia manifestacji i starć ulicznych, które musiały uczynić otwartym problem przynajmniej personalnej kontynuacji rządzenia".

        26 marca w "Trybunie Ludu" artykuł Wiesława Mysłka Koryfeusze nauki czy protektorzy wichrzycieli. Czytamy w nim: "Jakie czynniki zdeterminowały jednoznaczne polityczne samookreślenie się części pracowników UW, takich np. jak: prof. prof. Stefan Morawski, Bronisław Baczko, Juliusz Katz-Suchy, docenci Janina Zakrzewska, Maria Hirszowicz, Zygmunt Bauman, dr Krzysztof Pomian i inni? Odpowiedź nie jest prosta; aby scharakteryzować ich drogę do postawy opozycyjnej, ich rozchodzenie się z partią trzeba by tu przedstawić cykl szkiców biograficznych, ponieważ każda z tych postaci posiada własną osobowość. Istnieje jednakże pewne iunctim w biografii znacznej części tych ludzi, istnieje wspólnota politycznego wyboru, losu i działania.
        Był to komentarz Trybuny dotyczący zwolnienia tych ludzi przez ministra Oświaty i Szkolnictwa Wyższego ze stanowisk w UW.

        30 marca w "Polityce" ukazał się artykuł Mieczysława F. Rakowskiego Ludzie i socjalizm : "Nie pomniejszając działalności w środowiskach studenckich grup, które od nieudolnych prób "naprawiania" socjalizmu przeszły do ataku na nasz ustrój, trzeba zastanowić się i nazwać po imieniu wszystkie przyczyny, które spowodowały masowe demonstracje studentów. Nie można przejść obojętnie nad rezolucjami studentów podjętymi na legalnych wiecach. (...) Wzajemne stosunki pomiędzy wszystkimi ogniwami władzy i społeczeństwem zależą także od tego, w jakim stopniu i z jaką szybkością uwzględniane są przez te ogniwa postulaty załóg, wnioski opracowywane w tysiącach kolektywów, w niezliczonej ilości mikroorganizmów społecznych. Niestety jakże często ta indywidualna i zbiorowa mądrość (...) uderza o mur biurokracji, olimpijskiego spokoju !!"

        31 marca w "Walce Młodych" kolejny odcinek Andruszkiewicza i Reutt Bananowe jabłka. Piszą o Międzyszkolnym Klubie Dyskusyjnym, tzn. o Klubie Poszukiwaczy Sprzeczności.

        7 kwietnia tamże - Manifest małowiernych - w ironiczny i pogardliwy sposób Andruszkiewicz i Reutt piszą o ludziach, którzy w tym czasie przebywali w areszcie lub w najlepszym razie byli właśnie usuwani z pracy i nie mieli żadnej możliwości podjęcia polemiki czy choćby tylko repliki wobec plotek, insynuacji i pomówień.

        10 kwietnia w "Trybunie Ludu" artykuł Wiesława Mysłka Jaki socjalizm i jacy ludzie - atak na linię redakcyjną Polityki: (.....) Grzechem pierworodnym tego organu jest zapoznanie autentycznie socjalistycznych, klasowych odniesień do klasy robotniczej, która stanowi sferę najzupełniej drugorzędnych publicystycznych zainteresowań. (...)
        Antyegalitaryzm niejednokrotnie ujawniał się w publicystyce tego pisma. (...)
        Komercjalizacja socjalizmu pociąga za sobą jego aideologizację także dlatego, że model "socjalizmu rentownego" nie ma nic wspólnego z klasyczną myślą marksistowską, nie mieści się w niej, nie znajduje w niej potwierdzenia.(...) "Nowoczesne" koncepcje strukturalno-modelowe cechuje zwłaszcza lęk przed ideologią zaangażowania z pozycji i w imię patriotyzmu".

        14 kwietnia w "Walce Młodych" - Andruszkiewicz i Reutt Ujawnić suflerów - "Ręce polskich studentów nie będą wyciągały z ognia kasztanów dla tych, którzy nie polski i nie socjalistyczny interes mają na względzie".

        20 kwietnia - Odpowiedź Zespołu "Polityki" na artykuł Mysłka: "...... Jeśli tendencyjność jest oceną wszelkiej krytyki, ośmielamy się twierdzić, że Mysłek miarę przekroczył i czynimy to nie w imię instynktu samozachowawczego - lub jak sugeruje autor - autopatologii, lecz materialnej prawdy. Pismo, jakie przedstawił Mysłek - nie istnieje".

        Kiedy czyta się teksty okresu marca 68 rzuca się w oczy zawarta w nich "spiskowa wizja historii". Nic nie dzieje się tu samo z siebie - studenci protestowali nie dlatego, że taką podjęli decyzję, lecz dlatego, że ktoś ich do tego namówił. Kto ? Przecież wiadomo. Ale krajowi inspiratorzy i organizatorzy [ taka zbitka występuje zawsze] są tylko fragmentem większej całości - to jasne, że "ich działanie jest wykonywaniem zleceń obcych agentur. Mamy bowiem do czynienia ze spiskiem syjonistycznym a niekiedy wręcz syjonistyczno-hitlerowskim wymierzonym przeciwko Polsce".

        Krzysztof Dowgird
        • rycho7 Re: Kur wie lepiej :) 01.03.08, 14:31
          drf napisał:

          > Co zostalo?

          To przeciez banalne. Wystarczy, ze uczciwie powiesz, ze nie
          spiskowales. Kto od Ciebie to wie lepiej?
          • drf Re: Kur wie lepiej :) 01.03.08, 14:59
            rycho7 napisał:

            > drf napisał:
            >
            > > Co zostalo?
            >
            > To przeciez banalne. Wystarczy, ze uczciwie powiesz, ze nie
            > spiskowales. Kto od Ciebie to wie lepiej?

            wink))))

            musze konczyc
            pozdrawiam
    • patience ....po zagadnieniu syjonistycznym... w Wroclawiu 01.03.08, 17:48
      Ponizsze cytaty pochodza w calosci z pracy doktorskiej Marcina Szydzisza
      "Stosunek państwa wobec społeczności żydowskiej – Dolny Śląsk „Kampania
      antysyjonistyczna” i jej pokłosie". Po wiecej, materialy zrodlowe oraz
      bibliografie trzeba sie zwrocic do autora. Bedzie lecialo w odcinkach. Podtytuly
      moje.


      PATRIOCI I ZDRAJCY

      ...Po wydarzeniach na Bliskim Wschodzie wzrosło zainteresowanie organów państwa
      ludnością żydowską. Sprawozdawczość Powiatowych i Miejskich RN znacznie
      uszczegółowiono po dyrektywie USW we Wrocławiu, wydanej w lutym 1968 r. Wzrosła
      liczba dokumentów, które opisywały sytuację wśród Żydów lub innych mniejszości
      narodowych. [...]

      Dużo uwagi środowisku żydowskiemu poświęcało MSW. Od początku 1967 r. ten temat
      przewijał się na posiedzeniach Kolegium Ministerstwa, a od momentu wybuchu wojny
      na Bliskim Wschodzie otrzymywało ono meldunki o zachowaniu się osób pochodzenia
      żydowskiego. 28 czerwca 1967 r. Kolegium ds. Operacyjnych resortu odbyło
      posiedzenie, które miało kluczowe znaczenie dla rozpoczęcia „kampanii
      antysyjonistycznej”. Dyskutowano na nim nad raportem „Ocena sytuacji w związku z
      konfliktem na Bliskim Wschodzie”. Efektem posiedzenia było uznanie wszystkich
      Żydów polskich za potencjalnie „zainfekowanych” syjonizmem. Zainteresowanie SB
      ludnością żydowską rozpoczęło się jednak już wcześniej. Większość notatek
      pochodzących z Dolnego Śląska z tego okresu to doniesienia agenturalne o różnym
      walorze poznawczym. Wśród ludności żydowskiej od początku lat sześćdziesiątych
      zaczęli funkcjonować tajni współpracownicy SB. Najczęściej dostarczane przez
      agentów informacje dotyczyły religijnych Żydów, ale później pojawiły się również
      doniesienia o sytuacji w TSKŻ. [...]

      Aspektem „kampanii antysyjonistycznej” były pojawiające się w meldunkach próby
      przeciwstawiania postaw ludności polskiej i żydowskiej. Działał bardzo prosty
      mechanizm: Polacy popierali linię partii i z odrazą odnosili się do polityki
      Izraela na Bliskim Wschodzie. Żydzi afirmowali działanie państwa żydowskiego i
      nie akceptowali propagandowej kampanii polskich władz. Łatwo się to przekładało
      na bliską sercu zwolenników Moczara kalkę: Polak - patriota, Żyd – zdrajca.
      Pisano więc o uznaniu z jakim spotkało się wystąpienie W. Gomułki na Kongresie
      Związków Zawodowych. Informowano też o masówkach i zebraniach, które odbywały
      się w zakładach pracy. „Powszechne jest potępienie agresji Izraela, solidarność
      z krajami arabskimi, poparcie dla polityki naszej partii, znajduje to wyraz w
      podejmowanych przy powszechnym aplauzie rezolucjach”. Na przeciwnym biegunie
      były sytuowane postawy ludności żydowskiej. O armii izraelskiej „w środowisku
      tym (…wink mówi się powszechnie jako o 'naszej armiiť”. [...]

      (np. w Dzierżoniowie działacze TSKŻ mówili, że „państwa demokracji ludowej są
      marionetkami Moskwy, idą na jej sznurku”wink. Z Legnicy w tym czasie pisano:
      „uzyskane informacje przez tut.[ejszą] jednostkę dotyczące konfliktu na Bliskim
      Wschodzie pozwalają na stwierdzenie, że w społeczeństwie polskim istnieje duże
      rozgoryczenie i oburzenie z powodu postawy Izraela. Równocześnie wyraża się
      poparcie dla stanowiska I-ego Sekretarza KC PZPR tow. Gomułki zarówno w ocenie
      konfliktu jak i zachowaniu się niektórych grup ludności narodowości żydowskiej.
      Postawa, jaką zajmują obywatele żydowscy w Legnicy, powoduje, że niektóre osoby
      spośród inteligencji wypowiadają się w sposób wrogi w stosunku do tych osób.
      Krążą pogłoski, że postawa, jaką zajęli, może spowodować wysiedlenie do Izraela.
      [...]

      W meldunkach SB nawet pozytywne dla władz reakcje społeczności żydowskiej były
      tłumaczone na ich niekorzyść. Z Legnicy donoszono, że po przemówieniu W. Gomułki
      i po spotkaniach w KP PZPR i SB Żydzi „zmienili swoje stanowisko (…wink. Obecnie
      wyjaśniają na zewnątrz i wypowiadają się, że nie mają nic wspólnego z
      syjonizmem. Działali jedynie z pozycji nacjonalizmu, gdyż każdy z nich ma w
      Izraelu kogoś z rodziny, krewnych lub znajomych i nie chcą, aby tam zginęli.
      Wszystko wskazuje na to, że stanowisko takie uzgodnili między sobą, aby na
      zewnątrz przed władzami partyjnymi pokazać, że nie są syjonistami. W
      rzeczywistości ich oblicza i zapatrywania są wybitnie
      syjonistyczno-nacjonalistyczne”. Przedstawiciele władz swój sposób interpretacji
      uzasadniali podobnymi reakcjami społeczeństwa. „Robotnicy z niedowierzaniem
      oceniają masówki przeprowadzone wśród narodowości żydowskiej. Oceniają je jako
      uśpienie władz”.






      • patience ....po zagadnieniu syjonistycznym... Aktywnie 01.03.08, 17:53
        AKTYWNE USTALENIA


        Podczas wspomnianego wyżej posiedzenia Kolegium ds. Operacyjnych postanowiono
        wesprzeć kadrowo i materialnie Departament III, który zajmował się m. in.
        sprawami żydowskimi. Już wcześniej (6 VI 1967 r.) wydane zostało zarządzenie
        Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego MO ds. Bezpieczeństwa, w którym ze względu na
        sytuację na Bliskim Wschodzie nakazano wprowadzić w Wydziale II i III dodatkowe
        dyżury. Funkcjonariuszy zobligowano również, by zintensyfikowali pracę „wśród
        środowisk syjonistycznych” . Poszczególne powiatowe referaty SB otrzymały rozkaz
        informowania o tym, co działo się w społeczności żydowskiej. 10 czerwca 1967 r.
        z Wrocławia pisano do zastępców Komendantów Powiatowych MO ds. Bezpieczeństwa,
        by objęli kontrolą osoby o poglądach syjonistycznych, antyradzieckich i
        antypolskich, mających kontakty z Hiasem, z „Jointem” oraz z ambasadą Izraela.
        Pracowników SB zobligowano do obserwacji atmosfery panującej w kongregacjach,
        TSKŻ, ORT, ŻKPS, klubach i spółdzielniach. Poszczególne powiaty zaczęły
        sporządzać listy osób, które zajęły proizraelskie stanowisko.

        Poza tym MSW zleciło w październiku 1967 r. Naczelnikowi Wydziału III Komendy
        Wojewódzkiej MO we Wrocławiu sprawdzenie wszystkich Żydów z terenu województwa,
        którzy ubiegali się o wyjazd, a dotychczas nie wyemigrowali – na liście znalazły
        się 272 nazwiska (z biegiem czasu lista ta się wydłużała - do 1442 ludzi).
        Pracownicy Wydziału mieli obowiązek ustalić ich miejsce pracy i stanowisko,
        postawę podczas „agresji” oraz powody rezygnacji z wyjazdu. Komenda Wojewódzka
        MO cedowała ten obowiązek na referaty w poszczególnych powiatach. W styczniu
        1968 r. z Wałbrzycha donoszono, że na 294 osoby, które sprawdzano, 151
        wyprowadziło się z miasta. W tym samym okresie ze Świdnicy informowano, że z 81
        wytypowanych tylko 10 nadal zamieszkiwało na terenie powiatu, 67 wyjechało do
        Izraela, a 4 w inne regiony kraju. Najwięcej sprawdzanych zamieszkiwało w
        powiatach: dzierżoniowskim, legnickim, wałbrzyskim i świdnickim, ale
        interesowano się również pojedynczymi osobami z innych miejscowości.

        Od rozpoczęcia wojny sześciodniowej do października 1967 r. Wydział III KW MO we
        Wrocławiu zarejestrował 240 osób popierających „agresję” izraelską. Założono w
        tym czasie 160 podteczek, a w stosunku do 30 osób prowadzone były „aktywne
        ustalenia”.

        W listopadzie 1967 r. ten sam Wydział nałożył również na oficerów SB w Komendach
        Powiatowych obowiązek dostarczania każdego miesiąca informacji „o sytuacji w
        środowisku syjonistycznym”. W swoich meldunkach referaty SB miały umieszczać
        wiadomości o ewentualnej działalności politycznej, liczbie przekazanych
        informacji do instancji partyjnych, o wydalonych z partii, usuniętych ze
        stanowiska i ostrzeżonych przez rozmowy profilaktyczne. W doniesieniach miały
        się znaleźć też inne dane (np. o wszystkich aktualnie „badanych” czy o osobach
        pozyskanych do współpracy).

        W dokumentach Wydziału znalazły się również informacje o korespondencji
        przesyłanej z zagranicy oraz o pomocy, która z zagranicy trafiała do
        społeczności żydowskiej. W 1970 r. informowano o ujawnieniu ponad 890 kontaktów
        rodzinnych i ponad 100 kontaktów towarzyskich i korespondencyjnych z
        emigrantami, podano też kilka przykładów destrukcyjnej korespondencji.
        • patience ...po zagadnieniu syjonistycznym... Zaswiadczenia 01.03.08, 17:57
          ZASWIADCZENIA I OSWIADCZENIA

          By ochronić się przed posądzeniem o syjonizm niektórzy Żydzi starali się dowieść
          swojej wierności partii, składając czytelną deklarację lojalności. W kwietniu
          1968 r. jeden z mieszkańców Kłodzka w piśmie do PPRN i do tamtejszego Sekretarza
          KP PZPR, deklarując swoje żydowskie pochodzenie, zapewniał o całkowitym
          wrośnięciu w społeczeństwo polskie. „Dlatego obce mi są całkowicie zaborcze cele
          Izraela i całkowicie odcinam się od syjonistów, którzy w Polsce dali wyraz swej
          sympatii dla ruchu syjonistycznego”. List swój kończył on deklaracją: „Jestem
          obywatelem polskim, czuję się Polakiem i takim pragnę pozostać”. Trochę inne
          działania, lecz mające doprowadzić do tego samego celu, podjął jeden z
          mieszkańców powiatu zgorzeleckiego. Pobrał on od lekarza zaświadczenie, że nie
          był obrzezany i okazywał je różnym postronnym osobom. Jednak ta taktyka nie
          uchroniła go od represji. Pracownik USW PWRN pisał: „postępowaniem swoim
          wytwarzał atmosferę rzekomo istniejącego antysemityzmu w Polsce. Za tego rodzaju
          postępowanie został ukarany partyjnie, a ostatnio aresztowany został za
          nadużycia gospodarcze”.

          Drugi, czytelniejszy etap „kampanii antysyjonistycznej” rozpoczęły w marcu 1968
          r. wystąpienia studentów. Bardzo szybko wskazano inspiratorów zajść. Ciosem dla
          społeczności żydowskiej był artykuł opublikowany w „Słowie Powszechnym” i
          przedrukowany przez „Wieczór Wrocławia”. W publikacji tej wyraźnie stwierdzano,
          że prowodyrzy wydarzeń na Uniwersytecie Warszawskim wywodzili się z „Klubu
          Babel”. Atak na studentów pochodzenia żydowskiego stał się pretekstem do
          uderzenia w całą społeczność żydowską.

          Przedstawiciele Towarzystwa na zebraniu z Kierownikiem Oddziału
          Społeczno-Administracyjnego PMRN Emilem Zadorożnym byli głęboko wstrząśnięci
          publikacją „Słowa Powszechnego”. Dla przewodniczącego oddziału wrocławskiego
          TSKŻ M. Szafranka była ona dowodem upadku jego własnej konsekwentnie prowadzonej
          polityki. Od końca wojny starał się on agitować przeciwko wyjazdom Żydów z
          Polski, twierdząc, że „Żydom w Polsce włos z głowy nie spadnie”. Teraz sam
          tracił nadzieję. W podobnym tonie wypowiadali się inni obecni działacze TSKŻ.
          Wszyscy zwracali uwagę na kłamliwość publikacji „Słowa”, podkreślali atmosferę
          strachu i niepewności, która opanowała całe środowisko żydowskie. Ich zdaniem
          artykuły tego rodzaju, dawały przyzwolenie na prześladowania Żydów. Spotkanie
          pokazało stopień rozczarowania żydowskich aktywistów. W dyskusji pojawiały się
          głosy, które negowały konieczność jakiejkolwiek aktywności, optowały za
          zamknięciem Klubu Młodzieżowego czy nawet za rozwiązaniem TSKŻ.

          Podobne atmosfera panowała na kolejnym spotkaniu przedstawicieli władz z
          członkami TSKŻ (25 marca 1968 r.). Liderzy wrocławskiego oddziału w zaistniałej
          sytuacji zamierzali ustąpić z pełnionych funkcji. Uważali, że działacze
          Towarzystwa byli piętnowani przez władze. Sekretarz TSKŻ – Samuel Brafman
          retorycznie pytał: „Dlaczego pluje się na Żydów i utożsamia TSKŻ z syjonizmem”.
          Przedstawiciele władz ripostowali, że sam oddział Towarzystwa nie wypełnił
          stawianych przed nim zadań. Nie ustosunkował się w pożądany sposób do „agresji”
          Izraela na kraje arabskie, ani nie ocenił właściwie postawy ludzi podczas
          likwidacji ORT i „Jointu”. Jako zarzut pojawiła się również uwaga, że oddział
          wrocławski nie podjął rezolucji, w której by się zdecydowanie odciął „od
          syjonistów i ich wichrzycielskiej działalności”.

          30 marca 1968 r. Zarząd Oddziału we Wrocławiu podjął taką uchwałę. Solidaryzował
          się w niej ze stanowiskiem kierownictwa PZPR, potępiał agresywną politykę
          Izraela i podkreślał, że Towarzystwo od samego początku swojego istnienia
          przeciwstawiało się nacjonalizmowi i walczyło z syjonizmem. W rezolucji wyrażano
          „oburzenie z powodu niewybrednych ataków światowej reakcji szkalujących naród
          polski” i zapewniano, że „społeczność żydowska we Wrocławiu jednoczy się wokół
          postulatów i oświadczeń kierownictwa partyjnego, które znalazły wyraz w
          przemówieniu tow. Władysław Gomułki”. Dodawano również, że „z całą świadomością
          i przekonaniem opowiadamy się za tym, iż jedynym miernikiem oceny obywatela
          państwa jest jego postawa wobec socjalizmu i wobec żywotnych interesów naszego
          państwa i narodu”.

          Podobne oświadczenie przyjęli członkowie TSKŻ w Kłodzku (20 kwietnia 1968 r.)
          Zgadzali się w nim „całkowicie ze stanowiskiem PZPR wyrażonym przez pierwszego
          Sekretarza Wł. Gomułkę (…wink, a w szczególności ze stanowiskiem wyrażającym walkę
          z sjonizmem i antysemityzmem jako działalnością godzącą w interesy narodu i
          państwa polskiego”. Członkowie oddziału kłodzkiego zapewniali także: „Jako
          Polacy, Żydzi polscy mamy tylko jedną ojczyznę Polskę Ludową (…wink. Potępiamy
          ośrodki syjonistyczne na Zachodzie i w Izraelu za szkalowania narodu polskiego
          (…wink. Naszą pracą i działalnością będziemy się przyczyniać do dalszego rozwoju
          naszego kraju”. Podobne rezolucje podjęły oddziały w Wałbrzychu, Dzierżoniowie,
          Legnicy i Świdnicy.
          • patience Re: ...po zagadnieniu syjonistycznym... Wybory 01.03.08, 18:01
            WYBORY


            W tym okresie zintensyfikowano także działania SB. 29 marca 1968 r. powołano w
            KW MO specjalny 12-osobowy zespół do zwalczania wpływów syjonizmu(60) . A w
            kwietniu tego samego roku najprawdopodobniej ten sam zespół zmienił nazwę na:
            Grupa do Walki z Przejawami Syjonizmu, Rewizjonizmu i Innej. Grupa ta liczyła
            już 13 osób, w jej ramach działała czteroosobowa struktura, która zajmowała się
            już tylko organizacjami żydowskimi (TSKŻ, kluby, kongregacje)(61) . Także w
            późniejszym czasie, mimo wygaszenia kampanii antysemickiej w prasie, władze z
            uwagą przypatrywały się nastrojom w środowisku żydowskim. [...]

            „Problemy” władz ze społecznością żydowską spowodowały nie tylko
            zintensyfikowanie zainteresowania tą grupą narodową. We wrześniu 1968 r.
            Departament Społeczno-Polityczny MSW nakazał USW przy PWRN wydanie wytycznych,
            koordynujących pracę z mniejszościami. W listopadzie 1968 r. zostały one
            przyjęte. [...] nakazywano WSW Powiatowych i Miejskich RN zapobieganie
            „przejawom niewłaściwej działalności poszczególnych ogniw czy osób w
            stowarzyszeniach narodowościowych”. Wydziały miały także „eliminować wszelkie
            tendencje lub elementy nacjonalistyczne występujące w pracy stowarzyszenia;
            wpływać i współuczestniczyć w kształtowaniu prawidłowego doboru kadry
            pracowników etatowych i czołowego aktywu społecznego stowarzyszeń;
            przeciwstawiać się praktyce i dążeniom do izolowania działalności społecznej i
            kulturalno-oświatowej stowarzyszeń od środowiska polskiego (…wink.

            Lata 1967-1969 były czasem dużego zainteresowania działalnością środowiska
            żydowskiego ze strony USW przy Miejskich i Wojewódzkiej RN. W mniejszym stopniu
            to zainteresowanie okazywał Wydział Administracyjny KW PZPR. Pracownicy tych
            instytucji odbyli szereg spotkań z przedstawicielami TSKŻ, opracowano kilka
            analiz. Wszystko to miało pozwolić zorientować się w nastrojach Żydów oraz
            umożliwić nacisk na TSKŻ. Został on zintensyfikowany, gdy nie przyniosła
            rezultatu presja, jaką starano się wywierać na ZG. Przedstawiciele władz
            dolnośląskich oddziałów Towarzystwa stanęli przed trudnym wyborem. Ulegać
            naporowi władz i przyjmować ich interpretację wydarzeń wbrew faktom i poczuciu
            sprawiedliwości, czy też starać się za wszelką cenę ocalić niezależność. Każdy
            Zarząd i każdy jego przedstawiciel, a nawet w pewnym stopniu każdy Żyd -
            mieszkaniec Dolnego Śląska musiał sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Pierwsze
            rozwiązanie mogło gwarantować spokój, możliwość egzystencji, drugie zmuszało do
            podjęcia decyzji wyjazdu i mogło doprowadzić do różnego rodzaju represji
            (obawiano się nawet pogromu).

            Większość oddziałów TSKŻ w tej sytuacji starała się znaleźć jakieś kompromisowe
            wyjście. Zastosował tę taktykę oddział wrocławski. Dążył on do obrony interesów
            miejscowej społeczności żydowskiej za cenę ograniczonego wypełniania narzuconych
            przez władze postulatów. Postawa ta nie przyniosła pozytywnych rezultatów.
            Marcowa uchwała Zarządu nie zadowoliła przedstawicieli władz, a przewodniczący i
            sekretarz oddziału zostali usunięci z PZPR.

            Tym, którzy przyjęli postawę bezkompromisową, przypisywano przymiot
            „syjonistów”, usuwano ich z pracy, wyrzucano z partii. Te same represje
            spotykały także tych, którzy nie chcieli uczestniczyć w rozpętanej nagonce. O
            „jawnym wystąpieniu” przeciwko polityce państwa donoszono z Dzierżoniowa. Na
            takie określenie zasłużyła sobie postawa pracującego tam robotnika, który nie
            chciał podpisać deklaracji potępiającej państwo Izrael.
            • patience ...po zagadnieniu syjonistycznym... Listek 01.03.08, 18:21
              LISTEK FIGOWY MONOKULTURY


              Po wydarzeniach marcowych władze wywierały nacisk na TSKŻ, by w pracy
              kulturalno-oświatowej zwróciło uwagę na „przełamywanie izolacjonizmu i
              krzewieniu wśród członków i w środowisku lojalności i postaw patriotycznych
              wobec naszego kraju”. [...] We wnioskach dokumentu, sporządzonego przez Wydział
              Administracyjny KC PZPR, a opisującego sytuację w środowisku żydowskim po ZK
              (1972), znalazły się słowa: „Nie preferować tendencji zmierzających do
              rozbudowywania ogniw organizacyjnych TSKŻ oraz powiększania liczby członków,
              spośród innych środowisk”. [...] Po wydarzeniach marcowych finanse TSKŻ
              stopniały. W 1967 r. na działalność statutową przeznaczono 10 mln zł., gdy w
              1968 r. jedynie 3,8, w 1969 r. - 2,4, a w 1970 r. - 2,3 mln zł.[...]

              Fragment wystąpienia na V ZK TSKŻ Jerzego Zaremby, dyrektora Departamentu
              Społeczno-Administracyjnego MSW doskonale obrazował cynizm w podejściu władz
              państwowych do społeczności żydowskiej. Powołując się na leninowskie tezy w
              polityce narodowościowej, mówił on: „pragnę z całej mocy podkreślić, że ojczyzna
              nasza - Polska Ludowa (…wink zniosła wszelki ucisk i dyskryminację narodowościową i
              zapewniła wszystkim obywatelom bez względu na pochodzenie, wyznanie czy
              narodowość równe prawa we wszystkich dziedzinach życia państwowego i
              społecznego. Państwo nasze stworzyło materialne i społeczne warunki dla
              realizacji tych praw przez wszystkich Obywateli, w tym także obywateli
              narodowości żydowskiej. Z zadowoleniem przyjmujemy do wiadomości fakt, że
              członkowie i aktyw Towarzystwa daje wyraz docenianiu pomocy i wsparcia, jakie
              okazywały Wam władze polityczne i państwowe w Waszej trudnej i pożytecznej pracy
              dla środowiska żydowskiego w Polsce i dla naszej Ojczyzny”. Dyrektor wskazywał
              też na konieczność realizowania w działalności kulturalnej wartości ideowych
              oraz podkreślał, że swą pracę Towarzystwo winno wykonywać, angażując przede
              wszystkim społeczny aktyw. Na zakończenie jego wypowiedzi pojawiło się
              zapewnienie, że działacze TSKŻ „mogą nadal liczyć na pomoc i poparcie ze strony
              władz politycznych i państwowych”.

              W latach siedemdziesiątych władzom nie zależało na ożywieniu działalności TSKŻ.
              Dla władz działalność instytucji żydowskich spełniać miała zadanie listka
              figowego. Działacze PZPR starali się istnienie organizacji żydowskich
              przedstawiać jako dowód na swobodę funkcjonowania środowiska żydowskiego w
              Polsce, choć w praktyce domagano się od nich, by realizowały linie władz. W
              marcu 1968 r zwracano uwagę redakcji „Fołks Sztyme” na niewłaściwą postawę, jaką
              zajęła podczas kryzysu bliskowschodniego i wystąpień środowisk akademickich. Dwa
              lata później, zarzucano dziennikarzom gazety, że niedostatecznie krytykowali
              politykę władz Izraela, oraz, że nie dość zdecydowanie podejmowali polemiki z
              „oszczerczą wobec Polski propagandą zagranicznych ośrodków syjonistycznych oraz
              części osób, które wyemigrowały z Polski”.

              [...] w 1976 r. Wydział Administracyjny KC PZPR wyznaczył poszczególnym
              instytucjom żydowskim w Polsce konkretne zadania, które miały doprowadzić do
              wyciszenia zagranicznej krytyki. Najpoważniejsze zadania stanęły przed TSKŻ.
              Zostało ono przewidziane jako „główny informator” dla odwiedzających PRL
              przedstawicieli kół żydowskich. Miało popularyzować osiągnięcia Polski.
              „Ukazywać podczas kontaktów z przedstawicieli zagranicznych środowisk żydowskich
              w czasie pobytu w Polsce dorobek TSKŻ, jego udział w życiu narodu, podkreślać
              nakłady państwa kierowane na działalność Towarzystwa” oraz propagandowo
              wykorzystywać działalność teatru żydowskiego, ŻIH, i „Fołks Sztyme”.

              Podkreślanie polityczno-ideologicznych treści nie dotyczyło jedynie TSKŻ.
              Wszystkie towarzystwa narodowościowe były obligowane do tego, by propagować
              socjalistyczne idee. Na trzydziestolecie PRL Wydział Administracyjny KC PZPR
              określił kierunki pracy towarzystw narodowościowych. Miały one zapoznać swoich
              członków z „polityką partii (…wink z osiągnięciami i perspektywami socjalistycznego
              rozwoju Polski”. Powinny zająć się również „wychowywaniem swoich członków w
              poczuciu patriotyzmu oraz proletariackiego internacjonalizmu”, oraz przedstawiać
              „osiągnięcia społeczno-polityczne środowisk narodowościowych w 30-leciu PRL jako
              wyraz polityki narodowościowej” i „podejmować zdecydowaną walkę z
              pozostałościami nacjonalizmu i separatyzmu, wpływami obcych antypolskich
              ośrodków zagranicznych na środowiska narodowościowe”.

              W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zainteresowanie władz problemami
              mniejszości wyraźnie się zmniejszało. Kreatorem polityki narodowościowej
              pozostało MSW. Finansowało ono towarzystwa, ustalało ich władze i sterowało w
              zasadzie ich działalnością. Powracała retoryka z pierwszej polowy lat
              pięćdziesiątych. W marcu 1976 r. na III Plenum KC PZPR wydano uchwałę „O
              pogłębianiu patriotycznej jedności narodu, o wzmacnianiu państwa i demokracji
              socjalistycznej”, w której ogłoszono istnienie jednorodnej narodowo państwowości
              polskiej.


              The end?
    • eres2 Syjoniści? 01.03.08, 23:18
      Jeden redaktor (ówczesny) pyta drugiego:
      -powiedz, jak właściwie pisze się słowo syjonista?
      Ten drugi odpowiada:
      -sam dobrze nie wiem, przed wojną to się pisało przez ż z kropką.
    • patience Obywatelstwo marcowców a Grzegorz Schetyna 04.03.08, 08:39
      Szkoda, że wszyscy ludzie dobrej woli, biegający do GW z swoimi apelami,
      podpisujący się i zbierający podpisy, nie poczytali innych tekstów publikowanych
      w tej gazecie, np. Ewy Siedleckiej i nie skonsultowali się z emigrantami.
      Emigranci nie są stadem i nie byliby zachwyceni siłowym, stadnym wciskaniem im
      obywatelstwa, tak samo, jak nie byli zachwyceni siłowym, stadnym odbieraniem.
      Każdy człowiek ma prawo do indywidualnych decyzji. I w takim kierunku poszły
      orzeczenia sądowe. Nie można też apelować do urzędującego prezydenta, żeby
      obywatelstwo nadawał/oddawał obywatelom, którzy już je mają. Siedlecka dosyć
      jasno opisała w tekście Prawna Kwadratura Marca , z ktorego wynika, że
      emigrantom nie sa potrzebne żadne podniosłe apele o tolerancję, tylko prosty jak
      drut papier z pieczątką, którego wydania wojewodowie oraz ich zwierzchnik
      Grzegorz Schetyna odmówili nie tylko obywatelom, ale nawet urzędującemu
      prezydentowi RP, świadomie przy tym łamiąc prawo oraz niemniej świadomie czyniąc
      świństwo ludziom, którzy niekiedy z daleka przyjechali z nadzieją, że w taką
      rocznicę i z prezydenckim poparciem to już na pewno ten papier dostaną. Zamiast
      papieru z pieczątką koledzy Schetyny złożyli do laski marszałkowskiej projekt
      uchwały upamiętniającej "tragiczne skutki" Marca 68. I przy tej wiadomości to
      człowiek już się zaczyna śmiać smile

      autostopem.salon24.pl/index.html
      • rycho7 Narod Wybrany w morde j.b.n. 04.03.08, 09:22
        patience napisała:

        > Szkoda

        Nie moje malpy, nie moj cyrk. Dotychczas nie interesowalem sie
        istota konfliktu na linii komandosi - Polska. Dziekuje Ci pacjenitko
        za naswietlenie zagadnienia.

        1. Zgadzam sie z orzeczeniem sadu w sprawie nieutracenia
        obywatelstwa.

        2. Obywatel jest zobowiazany do przestrzegania prawa panstwa,
        ktorego jest obywatelem. Dotyczy to takze istniejacych procedur
        administracyjnych. Przykladowo czlowiek, na ktorego wydano akt zgonu
        misi sie sam starac aby uzedowo przywrocic mu zycie.

        3. Zydzi nie sa Narodem Wybranym wsrod g.wnianego motlochu obywateli
        polskich. W ramach rownosci wobec prawa musza szanowac procedury.

        4. W polskim prawie nie obowiazuje zasada kazusow prawa
        anglosaskiego. Kazdy Zyd z osobna moze wystapic sobie do sadu i po
        przykladowo 1 latach uzyskac orzeczenie o nieutraceniu obywatelstwa.

        5. Kazdy Zyd moze wystapic do wlasciwych wladz o przyznanie
        obywatelstwa (analogicznie do w/w zycia). Procedura administracyjna
        dotyczy nie tylko stanu faktycznego lecz taze tzw. mitregi
        burokratycznej - wprowadzenia do rejestrow, archiwow, sprawdzen
        policyjnych, kontrwywiadowczych itp. Nie ma automatyzmu "zwracania"
        polskiego obywatelstwa, bandytom, ludobojcom z Mossadu. Obywatelstwo
        konkretnie obejmuje takze wydanie szeregu dokumentow, ktore sie
        same "deus ex machina" nie wystawiaja.

        6. Zydzi moga sie poslugiwac do woli obywatelstwem "z tytulu
        orzeczenia sadu". Nie moga jednak uzyskiwac dokumentow polskich z
        komorki legalizacyjnej Mossadu.

        7. Aszkenazi uzyrpujacy sobie pochodzenie od potomkow plemienia Judy
        nie sa ponad prawem, nie sa Uebermenschen - Nadludzmi. Wspolczesnie
        ci ponad prawem sa poza prawem. Banitow mozna zabic bez naruszania
        prawa i przykazan religijnych. Co hucpiarze przedzej lub pozniej
        wymusza na ludzkosci.
        • hasz0 ______________________?__________ _____________ 04.03.08, 09:27
          nie chce mi się czytac o Marcu 68

          zazdrościłem wtedy Bombardowi M.
          ale dziś już mu nie zadzroszczę

          (jesli żyje - ostatnią pocztówke przysłal mo z czołgu)

          i wcale nie był zmuszany do wyjazdu z rodziną

          TYLKO MNIE W TAJemnicy powiedział
          WTEDY, ZE JEST NA LISCIE REZERWOWEJ NA wycieczkę do Jugosławii...

          Warto Katarasińskiej zapytać gdzie tak szykanowano Zydów
          trzymajacych się bogatej Polski gomułkowskiej

          RĘKAMI I NOGAMI... moze i mieli się tak dobrze ja tam nie wiem.

          Ale polecam wątek o BEZROZUMIE:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=76524113
          • rycho7 ja tam wiem 04.03.08, 16:36
            hasz0 napisał:

            > moze i mieli się tak dobrze ja tam nie wiem.

            Ja akurat wiem naocznie. Ci ktorym nie bylo dobrze wyjezdzali w
            1947, 1957. Ci ktorzy nie wyjezdzali, na tle ogolnej biedy, mieli
            sie calkiem calkiem. Nie mieli kolorowych telewizorow, DVD,
            telefonow komorkowych ale nie biedowali.

            Poza pensjami, honorariami, wierszowkami, chalturami, nagrodami
            leninowskimi otrzymywali paczki od gminy dla zydowskiej V kolumny.
            Aby nie rzucac sie w oczy na zakupy jezdzili za granice. Widocznie
            aby otrzymac paszport obciagali obrzezanym, jak to w rodzinie.

            Niewielu bylo stac na wille taka jak Kuklinskiego. Moze jako wieczni
            tulacze zyli na tlumokach i schabowe smazyli na zlotych patelniach
            aby nie swiecily nowoscia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka