Dodaj do ulubionych

Represje i protesty ...

17.03.08, 06:41

Protesty przeciwko chińskiej dominacji w Tybecie wybuchają co pewien
czas. I zawsze kończą się podobnie.

Władze w Pekinie są skłonne użyć siły do stłumienia protestów. Nie
tylko w tybetańskiej prowincji, do której zgłaszają pretensje, ale
także na własnym terytorium. Czy mamy do czynienia z demonstracjami
studenckimi, czy z wybuchami niezadowolenia chłopów z powodu
rugowania ich z ziemi, czy ze strajkami robotniczymi - jedną z
podstawowych metod rozwiązywania problemu jest przemoc.

W autorytaryzmie poszerzonym o chińską tradycję "oświeconej" władzy,
którą uważa się za emanację dobra i porządku, nakaz jest
niekwestionowany i zawsze płynie z góry.

Protesty w Tybecie, które wybuchły tydzień temu w 49. rocznicę
nieudanego powstania przeciwko chińskiej dominacji, pochłonęły już
podobno 80 ofiar. Pekin nie poluzuje kontroli, choć przywódcy
tybetańscy już dawno zgodzili się na rządy Chin. Domagają się tylko
kulturalnej autonomii, co oznacza także swobodę praktyk religijnych.
Ale nawet w tej sprawie nie znajdują zrozumienia. Chiny doskonale
wiedzą, że tak naprawdę liczy się "rząd dusz", panowanie nad
umysłami, nie zaś zwykła polityczna dominacja. Ta jest chwilowa,
idee zaś trwają przez wieki.

Komunistyczne władze w Pekinie chętnie ustępują z doktrynalnych
zasad na rzecz kapitalizmu, indywidualnego bogacenia się swych
obywateli, swobody w pogoni za doczesnymi dobrami. Będą jednak
ściśle kontrolować internet, aby "wrogie" treści nie przedostawały
się do umysłów, blokować swobodny przepływ idei, czuwać nad tym, kto
sprawuje duchową władzę. Bez przeszkód akceptują milionerów i
najbardziej drapieżnych przedsiębiorców, ale nie zniosą autorytetu
Dalajlamy, gdyż religijny przywódca Tybetu i duchowy guru buddystów
stanowi dla nich wielkie zagrożenie.

W przygotowaniach do olimpiady w Pekinie rząd Chin metodycznie
zabezpiecza się przed spodziewanymi oznakami niezadowolenia przed
miliardową widownią oglądającą igrzyska. Zakazano wszystkim
uczestnikom wypowiadania się o czymkolwiek poza sportem,
przeprowadzono szeroką akcję przeciwko dysydentom. Teraz rząd chce
zawczasu stłumić głosy protestu w Tybecie, aby brutalność represji
pamiętano w czasie olimpiady i nie odważono się wówczas na śmielszą
krytykę.

Czy to wystarczy? Niestety, chyba tak, co jednak nie zmieni wiele.
Natura chińskich porządków jest doskonale znana i gościom z
zagranicy nie trzeba o niej przypominać. Zarazem potęga chińskiej
gospodarki stanowi wystarczający argument dla Zachodu. Stany
Zjednoczone jednak mają silne narzędzia nacisku, zwłaszcza teraz,
gdy gospodarka USA zwalnia, a krytyka chińskich produktów staje się
coraz ostrzejsza. Zapowiedź ograniczenia eksportu z Chin, zaś
zwiększenia z innych krajów dalekiej Azji, może skłonić Pekin do
większego respektowania praw człowieka.

Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek
    • peilung Re: Represje i protesty ... 17.03.08, 10:28
      www.repubblica.it/2006/05/gallerie/esteri/tibet-violenze/1.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka